Self pub i sens

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Leszek Pipka
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 879
Rejestracja: śr 16 sty 2013, 16:24
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Self pub i sens

Postautor: Leszek Pipka » pt 22 maja 2020, 02:23

Ostatni post z poprzedniej strony:

To jeszcze daleko nie koniec tego literackiego piekła. Tak jak budowanie zasięgów na Fejsie, rzekomo wynikające ze świetnego kontentu opiera się często o płatne usługi, tak podpowiadanie lektur jest zinstytucjonalizowanym biznesem, w którym biorą udział choćby blogerzy książkowi. Wejdź sobie na jakikolwiek profil kogoś pretendującego do wydawania opinii, a znajdziesz tam z pewnością zakładkę pod tytułem "zasady współpracy" gdzie w nadętej formie przekazywany jest nie pozostawiający cienia złudzeń komunikat co do platformy porozumienia z siusiumajtką, która ledwo nauczyła się czytać. Via szeleszczące papierki NBP.

Żeby skrócić męki.
Selfpublisherom, podrażnionym naprawdę wyjątkowymi "strzałami" w stylu Piotra C. wydaje się, że świat się zacznie bić o ich dzieła, jeśli tylko obwieszczą w lada jakiej formie powstanie DZIEUA.
Guzik. Z pętelką.
W Polsce wydaje się rocznie trzydzieści kilka tysięcy tytułów. Nie wiem, ile z tego jest beletrystyką, ale tak czy siak jest to potężna rzeka papieru. Popłynąć na niej, wskoczywszy w fale z pozycji outsidera jest prawie niemożliwe. Te nieliczne sukcesy, o jakich wspomniałem, mają zaplecza w postaci prowadzonych długo stron internetowych, kont na You Tubie czy Instagramie i ciężkiej, często wieloletniej harówy dla zbudowania społeczności odbiorców.
Tak jest skonstruowany rynek.
Wydawnictwa dają autorowi łódkę, którą może płynąć wspomnianą rzeką, usuwają też przeszkody z nurtu, czytaj biorą na siebie całą tę upierdliwość marketingową, bo mają ją wpisaną w modus operandi i rozłożoną na wiele tytułów.
To komercyjna, biznesowa strona self-pubu.
Jak wspomniałem, większość selfpublisherów w ogóle nie ma o niej pojęcia, nie kuma kompletnie czaczy z rzeczywistymi kosztami, z działalnością gospodarczą i zagrożeniem ze strony US.

Wydawnictwa dają, ale też zabierają.
Co i dlaczego - to jest inna część pogadanki :)
A jeszcze inną jest ta ideowa, dotycząca relacji autor - redaktor. Jak się odbywa, dlaczego zależy od wydawnictwa, co w sobie powinna zawierać, a co w rzeczywistości zawiera.
Sporo naświetlili w tej kwestii Fioletowi.
Więc tu na pewno nie będę się pchał, ich kompetencje są na pewno większe.



Awatar użytkownika
Navajero
Pisarz
Pisarz
Posty: 5258
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 17:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Self pub i sens

Postautor: Navajero » pt 22 maja 2020, 08:48

Wrotycz pisze:Source of the post Żyłam w złudnym przeświadczeniu, że krytyka literacka powinna podpowiadać czytelnikom wartościową lekturę.

Czasem podpowiada, analizuje w pracach naukowych, ale zasięg oddziaływania tej uczciwej krytyki jest przeważnie niewielki, bo rzadko kto z owych krytyków ma czas, aby łączyć pracę krytycznoliteracką z rozpychaniem się łokciami w Internecie. W efekcie to margines. Na pierwsze miejsce wybijają się rozmaitej maści celebryci, niekoniecznie bezinteresowni, uczciwi i posiadający odpowiednią wiedzę. Bywa, że do tego dochodzą anse osobiste, znam przypadek gdzie poważny "papierowy" krytyk ścigał autora przez cztery lata, pod różnymi pseudonimami, odpuścił dopiero wtedy, kiedy ów autor miał już taką pozycję, że krytyk niewiele mógł mu zrobić. Mimo tego, uważam jednak że dobry autor i dobra książka, zawsze wypłyną. Prędzej czy później. Choć nie obiecuję, że będzie łatwo...


Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4796
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Mężczyzna

Self pub i sens

Postautor: Andrzej Pilipiuk » pt 22 maja 2020, 11:19

Wrotycz pisze:Source of the post Żyłam w złudnym przeświadczeniu, że krytyka literacka powinna podpowiadać czytelnikom wartościową lekturę.


powiem tak... w naszym kraju jest multum "czasopism literackich" przy czym żadnego rozpoznawalnego, o zasięgu ogólnokrajowym, o nakładzie choćby 50 tyś egz. (michinkoidy próbują...)(ale z g... bata nie ukręcą...)

czasopisma aspirujące do miana "artystycznych" np. "Przekrój" niewiele się literaturą zajmują. U schyłku komuny wydawano miesięcznik "Fikcje i Fakty" - były w nim opowiadania, powieści w odcinkach, felietony. Był fragmenty książek które miały zostać wydane. Czasem przypomniano kogoś zapomnianego (było np. opowiadanie Aleksandra Grina) Fajna gazeta - mam archiwalne numery do dziś - ale to też nie do końca to o co by chodziło.

tę lukę wypełniają rubryki z recenzjami w niektórych tygodnikach społeczno-politycznych i branżowych, oraz portale internetowe - przy czym jeśli pismo/portal jest o mandze to nie będą recenzować kryminału. A jeśli o fantastyce to nie zamieszczą recenzji książek historycznych... Wąska specjalizacja... Recenzuje się "naszych" a jeśli recenzują wrrrrroga to tak aby mu przykopać po nerach (jak "fantastyka" moje książki....).

trochę brak czegoś przekrojowego. Czytam fantastykę i tu mi suflują jakie są interesujące nowości albo co warto przeczytać z wznowień klasyki, a obok znajdę jeszcze informacje jakie są fajne kryminały, jakie powieści historyczne warto kupić dla dziadka, co nowego o zwierzątkach wydali i co by można dla córki, jakie romansidło dla żony... Takich pism nie ma.

Od czasu do czasu z niebytu jak cthulu wynurza się monstrum w rodzaju np Dunin-Wąsowicza który z pozycji arbitra elegantiarum usiłuje zachodzące zjawiska ubrać w jakieś definicje, pochwalić, zganić napiętnować... pan D-W. założył nawet własne czasopismo literackie którego jedną z funkcji było "dawanie odporu grafomanii" tj m.in. zwalczanie mnie i mojej prozy.

Czasem pojawia się badacz-kronikarz jak śp. red. Maciej Parowski.

czasem pojawiają się programy o książkach w TV np Xięgarnia. (można sobie obejrzeć na youtoube). z reguły szybko wypadają z ramówki - bo oglądalność nie jest duża.

Kilkanaście lat temu byłem świadkiem rozmowy tuzów literackich (Grochola, Bralczyk, Stalińska etc.) o tym że większe gazety powinny mieć etatowych redaktorów literackich i stałe rubryki. Tego nie ma. zresztą znaczenie prasy papierowej spada a o tej pandemii zjedzie jeszcze o połowę.

W sumie wielce pocieszająca dla piszących jest droga od pucybuta do milionera.


ja miałem od milionera do pucybuta a potem znów ku milionom.
za pierwsze opowiadanie - milion osiemset tysięcy
a potem denominacja :( i już nie zarabiałem milionów za jeden tekst. :roll:

Przez pierwsze 3 lata zarabiałem głównie grosze - czasem wpadało kilka stówek za opowiadanie. Od 1997 roku dorabiałem sobie trochę pisząc artykuły do gazet. od 1999 załapałem się do pisania kontynuacji "Pana Samochodzika". Ergo: 3 lata po debiucie pisząc opowiadania, artykuły do gazet i 3-4 książki rocznie zarabiałem miesięcznie 2/3 - 3/4 tego co mój Ojciec na etacie.

miałem sporego pecha jeśli chodzi o przebicie się z moją oryginalną prozą. Pierwszą książkę wydaną pod własnym nazwiskiem opublikowąłem dopiero w 2001 roku. gotów byłem ok 4 lata wcześniej - w dodatku mając wydawcę na swoją prozę mógłbym zainwestować w pisanie swoich rzeczy więcej czasu.

W ciągu 24 lat od debiutu (1996-2020) dorobiłem się mieszkania w centrum Krakowa, samochodu z salonu (na raty) drugiego mieszkania dla dzieci (jeszcze "trochę" zejdzie zanim spłacę). dłuższy czas utrzymywałem całą rodzinę (żona najpierw studiowała na dwu fakultetach potem pisała doktorat). Popływałem jachtem po fiordach i po Morzu Egejskim. Zjeździłem Skandynawię. Zobaczyłem na włąsne oczy kilka zabytków o których uczyłem się w szkole i na studiach, lub o których czytałem. Gdyby nie wprowadzenie podatku vat na książki spłacałbym teraz własny dom.

Ergo: bez kokosów ale przyzwoity średni poziom z dobrymi perspektywami dalszego w miarę systematycznego wzrostu zarobków wraz ze wzrostem liczby czytelników. Dla się z pisania żyć, czegoś dorobić i coś uciułać. Tylko trzeba się do tego przyłożyć pracować ostro i na poważnie. Potraktować pisanie jak prawdziwą pracę.

Przede wszystkim: pisanie to inwestycja bezkapitałowa.

By czyścić buty na ulicy trzeba mieć skrzynkę a paskiem na ramię, dziesięć do dwunastu szczotek (mazaki, twarde, miękkie, czyszczące...) minimum 4 pasty, (lepiej z 12-16) tłuszcze, glicerynę i 4-6 szmatek do polerowania. Powiedzmy za 300 zł da się taki warsztat pracy skompletować. (do tego działalność gospodarcza, ZUS, REGON, NIP i kasa fiskalna).

By pisać trzeba mieć zeszyt w kratkę, długopis za złotówkę, oraz dostęp do najmarniejszego komputera. Oraz metr kwadratowy powierzchni by siąść i rozłożyć się z robotą.

Na zeszyt i długopis stać każdego.

A jak wysoko się skoczy to już zależy od wyobraźni, wiedzy, pracowitości, odrobiny farta...

Od czegoś trzeba zacząć drogę do literackiego Nobla.


ja zacząłem od sprawdzenia gdzie tego Nobla dają i cyknąłem sobie fotkę na schodkach, że niby przyszedłem pod odbiór ;)
reszta Weryludków nie jest jeszcze nawet na tym etapie :twisted:



Awatar użytkownika
Wrotycz
Pisarz osiedlowy
Posty: 274
Rejestracja: wt 03 gru 2019, 16:43
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Self pub i sens

Postautor: Wrotycz » pt 22 maja 2020, 22:31

Dla mnie, osoby wysoce niekompetentnej, mega interesująca wymiana doświadczeń, Panowie. Dzięki, że Szanownym Interlokutorom chciało się nimi podzielić. Pojęcia nie miałam o kamyczkach, kamykach i kamieniach wyboistej drogi, nad którą:
A słowa się po niebie włóczą i łajdaczą –
I udają, że znaczą coś więcej, niż znaczą!
(Poeta – Leśmian)

Bo przecież:
https://www.youtube.com/watch?v=UfnpSF_KApI

Tylko :kawusia: dla Was:)



Awatar użytkownika
Navajero
Pisarz
Pisarz
Posty: 5258
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 17:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Self pub i sens

Postautor: Navajero » pt 22 maja 2020, 22:38

Dziękuję, czekam na ten szmal ;)


Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."

dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Wrotycz
Pisarz osiedlowy
Posty: 274
Rejestracja: wt 03 gru 2019, 16:43
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Self pub i sens

Postautor: Wrotycz » sob 23 maja 2020, 11:05

Ekonomia jest fascynująca, tyle podmiotów próbuje jej procesy okiełznać, oswoić, naciągnąć, ale jej prawa są niezależne, jak te napędzające wszechświat.
Navajero pisze:Source of the post czekam na ten szmal

Doczekasz się. Zarobią dużo, wtedy wynegocjujesz korzystne warunki.




Wróć do „Jak wydać książkę w Polsce?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości