Ostatni [karaluszkowata miniaturka]

Najlepsze zweryfikowane teksty

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Mich'Ael
Umysł pisarza
Posty: 793
Rejestracja: ndz 16 wrz 2007, 10:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Iłża
Płeć: Mężczyzna

Ostatni [karaluszkowata miniaturka]

Postautor: Mich'Ael » pt 09 gru 2011, 12:40

Ostatni
Karaluchy pod poduchy…
Właśnie o tym marzył mężczyzna. O wielkich, tłustych karaluchach kłębiących się pod cuchnącą, zrolowaną kurtką, na której spał. Chciał poczuć, jak poruszają się blisko jego głowy, pragnął, jak niczego innego na tym świecie, by malutkie odnóża owadów ocierały się o jego policzek...
Czy był wariatem?
Skądże znowu. On chciał po prostu poczuć, że nie jest jedynym żywym organizmem pozostałym na całej planecie.
Z początku było to nawet zabawne – cały świat należał do niego. Dosłownie. Mężczyzna cieszył się niczym nieograniczoną wolnością. Był panem i władcą opustoszałej w jedną noc planety. Obudził się pewnego ranka i był sam, na bezludnej ziemi. Żadnych zwierząt, żadnej żony trajkoczącej mu nad uchem, że mógłby spędzić trochę czasu z nią zamiast cały czas ślęczeć nad tymi swoimi durnymi książkami, żadnych wrzeszczących dzieci zakłócających jego skupienie osiągnięte z takim trudem!
Wielki, pusty świat stał przed nim otworem. Mężczyzna robił rzeczy, o których wcześniej mógł tylko marzyć – wchodził do sklepów i brał to, co akurat mu się spodobało; wkraczał niczym król i pan na włościach do cudzych mieszkań i plądrował je bezlitośnie, wynosząc z nich to, co akurat wpadło mu w oko i zjadając bezlitośnie zapasy byłych mieszkańców; śpiewał na głos i wrzeszczał, gdy tylko naszła go na to ochota; tańczył w deszczu; niszczył mienie publiczne i prywatne, gdy czasami władzę nad jego umysłem przejmował gniew; wędrował z miejsca na miejsce bez żadnych ograniczeń. Nigdzie nie znalazł absolutnie żadnych śladów jakiegokolwiek życia.
I w końcu znudziło mu się to. Przestał dbać o higienę – bo i po co? ktoś będzie go wąchał? dobre sobie! – i golić się. Nie zmieniał ubrania i spał pod gołym niebem, kładąc zmęczoną ciszą i pustką głowę na zrolowanej, śmierdzącej jego własnym potem kurtce, do której przyzwyczaił się jak do niczego innego. Miał ją jeszcze zanim wszyscy i wszystko poszło do diabła i czuł, że straciłby część siebie, gdyby tę kurtkę wyrzucił lub zgubił.
Po kilku tygodniach, gdy resztki jedzenia w jego brodzie zaczęły gnić, mężczyzna już nie uważał, że jest w zabawnej sytuacji. Już nie sądził, że jest szczęściarzem, do którego uśmiechnął się los, i niepodzielnym królem pustego świata. Cisza i pustka przerażały go teraz, napierały na niego zewsząd, grożąc, że połkną go, uczynią częścią siebie. Nie chciał zniknąć tak, jak zniknęli wszyscy inni, i dlatego ukrywał się przed Pustką i Ciszą w budynkach. Teraz traktował je jako żywe, świadome – i aktywnie wrogie – istoty. Starał się nie przebywać zbyt długo na otwartej przestrzeni, a gdy już musiał opuścić swoją aktualną kryjówkę, przemykał do nowego miejsca. Szybko, dyskretnie, bojąc się o swoje istnienie, ukrywając się przed wielkimi, groźnymi drapieżnikami.
Jak szczur, człowiek-szczur.
Albo jak karaluch…
Karaluchy pod poduchy...
Czytał kiedyś, że zagładę ludzkości przetrwają tylko karaluchy i że to one obejmą władanie nad światem po tym, jak homo sapiens znikną z powierzchni planety. Tekst dotyczył co prawda zagłady nuklearnej, ale mężczyzna nie przejmował się tym teraz. Zapragnął karalucha. Chciał spotkać karalucha, podnieść go delikatnie, niemalże czule, z ziemi, przyjrzeć się temu, jak stworzenie bezradnie przebiera nóżkami i uśmiechnąć się pod nosem, niczym ojciec dumny z pierwszej udanej przejażdżki rowerowej swojego dziecka. Potem uniósłby karalucha bliżej swojej twarzy, spojrzał mu w jego cudowne, złożone oczy... powąchałby go... nasycił się wonią owadziego ciałka, upoił się nią.
Wiedziałby wtedy, że żyje i nie zwariował; miałby pewność, że to, co znajduje się dookoła nie jest tylko wytworem jego wyobraźni.
Musiał poczuć życie małego owada, wijące się i skręcające w jego palcach, żeby ostatecznie nie postradać zmysłów.
A potem… potem chciał przytrzymać karalucha nieruchomo i włożyć jego główkę do ust... poczuć, jak czułki bezradnego stworzenia muskają delikatnie jego język. Kto wie, może owad ugryzłyby go nawet? O tak, chciałby, żeby karaluch porządnie go ukąsił – potem przecież mógłby odpłacić pięknym za nadobne... zacisnąłby zęby, powoli, delikatnie, choć nieubłaganie, na główce owada i stopniowo, kawałek po kawałeczku, oddzieliłby ją od tułowia istotki.
Wspaniały smak owadziej posoki na języku i ten wyborny kąsek wędrujący powoli do przełyku! I niżej, do żołądka i jelit... tak sycący, tak wspaniały! Ach, jakże on pragnął karalucha!
Mężczyzna wiedział, że karaluch nie umarłby po utracie głowy, co to to nie. Te wspaniałe, cudowne stworzenia mogą żyć nawet bez głowy i giną dopiero, gdy dopadnie je okrutna śmierć głodowa. Zamknąłby bezgłowe ciałko w słoiku, zrobił dziurki w pokrywce i nosił swe trofeum wszędzie ze sobą, niczym talizman chroniący przez Pustką i Ciszą. Wtedy... tak, wtedy już nie bałby się wyjść na zewnątrz i spojrzeć dumnie w niebo. Przestałby być szczurem i stał się… bogiem.
A gdy ciałko w słoiku w końcu znieruchomiałoby, mężczyzna odszukałby następnego karaluszka. Ponownie poczułby życie drgające w jego palcach, ponownie polizałby owadzi pancerz, jeszcze raz skosztowałby karaluszej krwi, odgryzłszy istocie głowę... ach, gdybyż tak znaleźć całe gniazdo... cóż to byłaby za uczta!
To właśnie słodka myśl o gnieździe pełnym karaluchów przewinęła się przez głowę mężczyzny, gdy zasypiał, wdychając ciepły, mokry odór własnej kurtki. Leżał w piwnicy, twarzą do ziemi, i wydawało mu się, że, na samiutkiej granicy słyszalności, wyłapuje chrobotanie. Tak, to na pewno karaluszki, klekocząc swoimi szczękami, pędzą ochoczo do niego. Myślał o karaluchach…
… a karaluchy myślały o nim.
Siedem miliardów istot ludzkich na całym świecie leżało w ciemnościach, śniąc o tym, ze są ostatnimi żywymi istotami na ziemi – i ten sen z początku im się podobał. Dopiero potem stawał się koszmarem.
Wystarczyło jedno ukąszenie i ofiara zapadała w sen, głęboki, podobny śpiączce. Dzięki temu, że procesy życiowe nie ustały, pożywienia wystarczy jeszcze na długo.
Po ciałach śpiących ludzi krzątały się malutkie istoty opancerzone w chitynę. Ich czas w końcu nadszedł, gwiazdy ułożyły się w odpowiednim porządku.
Karaluchy pod… poduchy.

[ Dodano: Pią 09 Gru, 2011 ]
Wybaczcie brak akapitów. Próbowałem i nie umiem ich wstawić. :(
Ostatnio zmieniony śr 04 sty 2012, 10:12 przez Mich'Ael, łącznie zmieniany 3 razy.


Don't you hate people who... well, don't you just hate people?

Awatar użytkownika
Thana
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 3628
Rejestracja: pt 26 cze 2009, 17:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Thana » pt 09 gru 2011, 21:57

Dzięki! Jestem szczerze zobowiązana. Naprawdę. :)

Tylko dlaczego zeżarłeś mi mojego karalucha, co? On miał wyjść z tego żywy, bez szwanku! Włos mu z główki miał... eee... tego... Nie, to nie o włochatych mutantach miało być.

Kluczyk w postaci czułości jest dobry. Czułość jest silniejsza niż wstręt. Inaczej nie bylibyśmy w stanie zmieniać dzieciom pieluszek.

Tylko jak, detalicznie, on tego karalucha wytropi? Jeżeli są miliardy, to mu się któryś napatoczy, niewątpliwie, ale jeżeli byłby naprawdę tylko jeden?

Jeden na jednego - pojedynek ludzko-karaluszy na pustej Ziemi. Walka o wszystko, w której wygra czułość. Albo wstręt.

Ale u Ciebie podoba mi się, jak się przeplotło i zamknęło to pożeranie. Kto pod kim dołki kopie... ten żre ostatni. :)


Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.
Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Ryju malowany spróbuj nazwać nienazwane - Lech Janerka

Awatar użytkownika
Kruger
Umysł pisarza
Posty: 942
Rejestracja: śr 12 paź 2011, 09:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Kruger » pn 12 gru 2011, 15:51

Lekkiego ćwieka mi tekst zabił.

Powiem tak. Warstwy najprostszej ruszać nie będę. Tym bardziej, że podstawowych błędów to tam za bardzo nie ma, mnie nic nie zgrzytało zbytnio, nie potykałem się. Zapewne jakby się wgłębić, to by się coś znalazło (i pewnie niejedno) ale mi się nie chce zwyczajnie.
Nie chce mi się, bo to zwyczajnie niezłe jest. Spójne, zwarte, styl mi się podoba, logika nie szwankuje, konstrukcja jest ok. Tekst wciąga, niby tak o niczym ale jest taki "jeszczetrochowy" czyta się, żeby zobaczyć co będzie dalej. Potem się robi emocjonalnie, ohydnie, wstrętnie - i dobrze, trzeba emocje wywoływać u czytelnika.

I fabuła. To co Thana napisała, fabuła zatacza przyjemne koło, jest zaskoczenie, jest zamknięcie. Jest ok.

Tylko jedna, jedyna rzec zmi się nie podoba. Po fajnie napisanym, stylowym tekście, obrazowym języku, przychodzi końcówka. Fabularnie dobra. Ale język klęśnie. Tak się na końcu nudnie opisowo robi, raporciarsko. Jakiegoś sznytu brakuje. Nijako jest.
Może to dobry pomysł, by zastosować jakiś literacki trick? Zmiana perspektywy narracyjnej, na przykład. Albo coś innego. Coś, żeby równie obrazowym językiem oddać tą końcówkę.
Taka mała uwaga.



Awatar użytkownika
Mich'Ael
Umysł pisarza
Posty: 793
Rejestracja: ndz 16 wrz 2007, 10:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Iłża
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Mich'Ael » pn 12 gru 2011, 16:13

Kruger pisze:Może to dobry pomysł, by zastosować jakiś literacki trick? Zmiana perspektywy narracyjnej, na przykład. Albo coś innego. Coś, żeby równie obrazowym językiem oddać tą końcówkę.
Taka mała uwaga.

Tekst napisany pod wpływem chwili - dosłownie usiadłem, napisałem, przeczytałem dwa razy i wrzuciłem na forum. Myślę, że jak odleży sobie swoje (co najmniej kilka miesięcy) to wrócę do niego i poprawię jeszcze raz - czasem powstają dzięki temu całkiem niezłe teksty... których w sumie nigdzie nie wrzucam.

Czaję się ze swoim pisaniem. Czyham, by zaatakować w odpowiedniej chwili. ;)

[ Dodano: Pon 12 Gru, 2011 ]
Kruger pisze:Nie chce mi się, bo to zwyczajnie niezłe jest. Spójne, zwarte, styl mi się podoba, logika nie szwankuje, konstrukcja jest ok. Tekst wciąga, niby tak o niczym ale jest taki "jeszczetrochowy" czyta się, żeby zobaczyć co będzie dalej.

Nic nie mówię, ino pławię się w pochlebstwach. ;)

Kruger pisze:Lekkiego ćwieka mi tekst zabił.

Że w jakim sensie znaczy?


Don't you hate people who... well, don't you just hate people?

Awatar użytkownika
Kruger
Umysł pisarza
Posty: 942
Rejestracja: śr 12 paź 2011, 09:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Kruger » pn 12 gru 2011, 16:17

Bo rzadko mi się czepiać nie chce. Dziwne uczucie :)



Awatar użytkownika
Ilharess
Pisarz domowy
Posty: 152
Rejestracja: sob 12 lis 2011, 00:04
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Ilharess » pn 12 gru 2011, 16:23

Kruger żeby Ci w nawyk nie weszło, to jutro wrzucę mój pierwszy tekst :) Na bank będziesz miał szansę się wyżyć krytycznie :)

A co do miniatury, to mi również bardzo się podobała. Szczególnie już wcześniej wspominany dwukrotnie pomysł z fabułą zataczającą koło. I mi ta raporciarska końcówka pasowała. Jak dla mnie oddaje idee karaluchów jako sprawnych zwierzątek skupionych na wydajności i celu a nie na formie.



Awatar użytkownika
Kruger
Umysł pisarza
Posty: 942
Rejestracja: śr 12 paź 2011, 09:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Kruger » pn 12 gru 2011, 16:33

Ja nie mówię, że to jest błąd obiektywny, nawet gdy się to ocenia jako kwestię stylistyczno-fabularną (a wiadomo, że w przypadku takowych brak czegoś takiego jak obiektywizm).
Mojemu degustibusowi to jakoś nie odpowiada. Może nie raporciarskość, drętwy styl pasujący do bezosobowych karaczanów a co innego? Nadmierna skrótowość, łopatologiczność... sam nie wiem.

Ilharess, jak krótki to proszę bardzo. Ale nie zakładaj się. Kompletnie nie wiem skąd ta ciągnąca się za mną fama, że ja taki krytyczno-czepialski jestem. To złe języki, mówię wam.



Awatar użytkownika
Ilharess
Pisarz domowy
Posty: 152
Rejestracja: sob 12 lis 2011, 00:04
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Ilharess » pn 12 gru 2011, 16:45

Miałam na myśli bardziej fakt, że w porównaniu do Mich'Aela mam dużo mniejsze doświadczenie w pisaniu, co na pewno ujawni się w tekście a nie żadne insynuacje dotyczące Twojej krytyczno-czepialskiej natury :)

Co do skrótowości ostatniego fragmentu to mogę się zgodzić. Za to styl według mnie odpowiedni.



Awatar użytkownika
Kruger
Umysł pisarza
Posty: 942
Rejestracja: śr 12 paź 2011, 09:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Kruger » pn 12 gru 2011, 17:05

Zabyłem wstawić jakieś emotki w tej wypowiedzi i przymrużeniowo-okowy sens wypowiedzi umkł w niebycie. Ależ oczywiście, że nie insynuacje, Ilharess, żartowałem :)

Mich'Ael, pomyśl nad końcem (to dodaję, żeby jednak było ontopicznie).



Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4281
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Rubia » pn 12 gru 2011, 19:10

Mich'Ael pisze: mężczyzna odszukałby następnego karaluszka. Ponownie poczułby życie drgające w jego palcach, ponownie polizałby owadzi pancerz, jeszcze raz skosztowałby karaluszej krwi, odgryzłszy istocie głowę... ach, gdybyż tak znaleźć całe gniazdo...

Odszukałby następnego? Nie znam się zbytnio na karaluszych obyczajach, lecz te stwory żyją, mam wrażenie, stadnie-gromadnie, ludźmi zupełnie się nie przejmując, więc jeśli trafi się na jednego, to towarzystwo całej gromady ma się już zapewnione, bez konieczności poszukiwań.

Podobało mi się. Czyta się gładko, bez zgrzytów, zakończenie logicznie wpasowuje się w cały koncept, a równocześnie zaskakuje, czyli wszystko jest, jak powinno być. Co prawda, gdy wyobraziłam sobie, jak te karaluchy... zagospodarowują... te siedem miliardów śpiących, to zrobiło mi się cokolwiek nieswojo. Taki drobiazg, niby nic, te główki tycie, te łapeczki - Thana ma rację, z czułością o nich piszesz, a tu przez trzy ostatnie zdania przebija prawdziwa makabra. Ponieważ jednak ten kontrast świadomy i celowy jest, więc też się liczy na plus.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Mich'Ael
Umysł pisarza
Posty: 793
Rejestracja: ndz 16 wrz 2007, 10:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Iłża
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Mich'Ael » pn 12 gru 2011, 21:46

Ilharess pisze:Miałam na myśli bardziej fakt, że w porównaniu do Mich'Aela mam dużo mniejsze doświadczenie w pisaniu

Zerkam na wiek waćpanny i widzę, że doświadczenie w pisaniu ma dokładnie takie samo. Niech więc nie marudzi. Nie mam absolutnie żadnego doświadczenia w pisaniu, a wszystko, co o nim wiem, wiem z książek i... hmm... no w zasadzie to faktycznie z własnego doświadczenia.

Ale uważam, że jest raczej znikome - niczego nie wydałem jak na razie i nie zanosi się na to, bym wydał.

Czy tytuł tekstu robi się niebieski po zweryfikowaniu go przez weryfikatora? Co taki zabieg ma dokładnie na celu? (znaczy - pytam z czystej ciekawości - czy to ma zasygnalizować przyszłym i ewentualnym czytelnikom, że... no własnie, że co?)

[ Dodano: Pon 12 Gru, 2011 ]
rubia pisze:Odszukałby następnego? Nie znam się zbytnio na karaluszych obyczajach, lecz te stwory żyją, mam wrażenie, stadnie-gromadnie, ludźmi zupełnie się nie przejmując, więc jeśli trafi się na jednego, to towarzystwo całej gromady ma się już zapewnione, bez konieczności poszukiwań.

Żre jednego na raz i nosi ze soba w słoiczku jednego na raz -> jak mu się w jednym "baterie" wyczerpią, szuka następnego. Nie robi zapasów, jest... konserem... a i tak mu się to wszystko śni. ;)


Don't you hate people who... well, don't you just hate people?

Awatar użytkownika
Ilharess
Pisarz domowy
Posty: 152
Rejestracja: sob 12 lis 2011, 00:04
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Ilharess » pn 12 gru 2011, 22:04

Zerkam na wiek waćpanny i widzę, że doświadczenie w pisaniu ma dokładnie takie samo. Niech więc nie marudzi. Nie mam absolutnie żadnego doświadczenia w pisaniu, a wszystko, co o nim wiem, wiem z książek i... hmm... no w zasadzie to faktycznie z własnego doświadczenia.


Waćpanna wiekiem może i równa, aczkolwiek piórem (klawiaturą) niekoniecznie. Bo chyba dzienniki laboratoryjne i to po angielsku się nie liczą do doświadczenia pisarskiego? :P Pisać zaczęłam właśnie z obawy o wtórny analfabetyzm. Więc nie marudzę a fakt stwierdzam na podstawie przeczytanych informacji i próbek bezpośrednich :) Ale szybko się uczę, więc może co nieco nadrobię (albo i stwierdzę beznadziejność wysiłków, w diabły rzucę grafomańskie wypociny i zajmę się np. hodowlą owiec, tak czy inaczej wyjdzie mi na dobre).

To tyle i przepraszam za off top.



Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4281
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Rubia » pn 12 gru 2011, 22:07

No dobrze, nie będę się upierać, że zapasy same mu się pchają do słoiczka, skoro to tylko sen. :)
A kolor niebieski to tylko sygnał dla weryfikatorów, że już jedna weryfka jest. Przedtem teksty skomentowane przez jednego weryfikatora gubiły się pośród tych nietkniętych.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2380
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » wt 03 sty 2012, 00:09

Miałam ochotę na łapankę, ale mnie odeszło. Za dużo bym musiała kombinować i dłubać (i przyjemności z czytania sobie psuć).

Dobry tekst według mnie. Widać, żeś rozpisany był, skoro Ci takie cuś tak łatwo spod pióra wyskoczyło.

Podoba mi się to, że mimo iż to miniaturka, to zgrabnie zaznaczasz w niej fabułę. Nie tylko to marzenie o karaluchu, ale także tło. Końcówka według mnie bardzo udana. W sensie treści. Warsztatowo można by jeszcze wygładzić może, trochę ubarwić, chociaż bez przesady. Krótki, konkretny koniec sprawia, że czytelnik kończy zaskoczony - efekt nie zostaje nadmiernie przegadany. To według mnie dobrze.

Dobra robota.

Pozdrawiam,
Ada


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony

Awatar użytkownika
Mich'Ael
Umysł pisarza
Posty: 793
Rejestracja: ndz 16 wrz 2007, 10:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Iłża
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Mich'Ael » śr 04 sty 2012, 15:55

Podejrzanie sobie chwalicie ów tekst, dobrzy ludzie... Mnie wydawał się taki sobie, ale cóż, widać nie jestem Archetypem Czytelnika. ;)

Dzięki za pozytywne opinie, są dość budujące - zwłaszcza w świetle tego, że ma powieść okazała się zbyt siermiężna by zakwalifikować mnie do drugiego etapu konkursu Literacki Debiut Roku. Jak zwykle strasznie mnie takie coś odrzuca od pisania - dlatego cieszę się, że nastukałem sporo drugiego tomu w ramach maratonu pisarskiego.

A karaluszkowatą miniaturkę posłałbym na pewien konkurs na opowiadanie futurystyczne, ale cóż, nie przyjmują tekstów już publikowanych... i Jacek Dukaj w jury tak jakby trochę zniechęca. ;)


Don't you hate people who... well, don't you just hate people?


Wróć do „Wyróżnione teksty”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość