Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

Na czarnych jak noc skrzydłach

Obrazek
Najlepsze z prozy
Awatar użytkownika
hidden_g0at
Szkolny pisarzyna
Posty: 43
Rejestracja: wt 09 sty 2007, 23:59
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: P. Cerekiew/Gliwice
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Na czarnych jak noc skrzydłach

Postautor: hidden_g0at » pn 26 lut 2007, 11:42

Na czarnych jak noc skrzydłach

(czyli silesian vampirism)



Noc była ciemna i cicha. Pokryte gęstą zasłoną chmur niebo zasłaniało dumnie wyprężony w pełni księżyc. Momentami przebłyskiwał on z głębii, by zniknąć po chwili za rozpędzonymi wiatrem kolosami.

Okno delikatnie zakołatało na wietrze. Marzena, pogrążona w głębokim śnie, poruszyła się nerwowo. Niewinnie rozchylone usta szeptały coś cicho. Nagle zawył gdzieś w oddali hamujący samochód; skowyt przeszył powietrze, groza poczęła gromadzić się pośród ścian. Pajęczyna, ukryta w kącie pokoju, poruszyła się jakby przebudzona do życia. Wychudzony, długonogi pająk pospiesznie ukrył się w dziurze między panelami.

Z uchylonego okna błysnęły groźnie oczy, po czym groteskowa sylwetka przeskoczyła parapet, miękko opadając na gruby dywan. Dziewczyna spała nadal, nieświadoma wydarzeń, jakie miały się za chwilę rozegrać.

Postać pochyliła się nad jej drobnym ciałem. Wzrok spoczął pożądliwie na bladej szyi. Z pomiędzy czarnych warg wydobył się cichy, jakby niekontrolowany syk, kły zalśniły w ciemności. Oddech Marzeny nagle stał się nierówny i gwałtowny,

Wampir pił, łapczywie pompując w swoje ciało życiodajną substancję. Ten posiłek nie był powodowany zwykłą chciwością, czy wolą zniszczenia – odwieczny rytuał musiał się wciąż toczyć.

Nawet martwym jednak życie lubi płatać figle. Nagle oczy wampira zrobiły się niewiarygodnie wręcz duże, odsunął zakrwawione usta od źródła. Odwrócił się i zwymiotował na dywan. Następnie spojrzał na śpiącą niewiastę z nienawiścią i wyszedł – trzaskając oknem.

- Czosnek! Zachciało jej się czosnek zjadać! Było idealnie, nastrojowo i wszystko zniszczyła! - Sheridan, niemal trzystuletni wampir z wysp brytyjskich wracał zdeprymowany do swojego mieszkania, przeklinając własnego pecha. - Polska – kontynuował narzekanie – śląsk! Dlaczego akurat to miejsce wybrałem!? Alkohol, czosnek i woda święcona! Oni prawie krwi we krwi nie mają!

Drzwi domu, z którego przed chwilą wycofał się niepyszny, otworzyły się z hukiem. Stanął w nich potężnie zbudowany mężczyzna. Spod jego podkoszulka prężyły się złośliwie mięśnie.

- Dorwę cię, zboczeńcu! - krzyknął tubalnie.

Słysząc to wampir ruszył przed siebie pędem.

- Tak, tego tylko mi brakowało. Wpierdziel od ojca ofiary i lulu w rowie. - Nieśmiertelność to jedna sprawa, ale kości nie zrastają się tak hop-siup. Poza tym nie wiadomo, czy ci ślązacy nie noszą przy sobie kołków, bo różaniec to z pewnością. No i to powietrze...

Wiadomym jest, że wampiry w swej nadnaturalnej potędze potrafią przemieniać się w spokrewnione ze sobą twory natury. Empirycznie jednak Sheridan stwierdził, że bieganie ulicami śląska w wilczej skórze jest równie niebezpieczne co obijanie się o wszędobylskie kominy i przewody na nietoperzych skrzydłach. No i te tutejsze dzieci – przerośnięte od tego cholernego, współczesnego szybkiego jedzenia – agresywne i okrutne.

Mężczyzna był tuż za nim, dosłownie kipiał złością. Wampir zaczynał tracić siłę – zazwyczaj to on ścigał, jego nigdy. Coraz wyraźniej czuł, że nie ma szans. Cholerny stary ślązak był jak lokomotywa. Sheridan postanowił zmienić taktykę. Pozwolił napastnikowi się dogonić. Następnie obrócił się powoli i gwałtownym gestem rozpostarł pelerynę. Krzyknął tyleż groteskowo, co przeraźliwie, wysuwając kły. Oponent zatrzymał się tylko, by powiedzieć:

- Skopię ci dupę, świrze! - Po czym uderzył, powalając krwiopijce na ziemię. - Zboczeniec, gwałciciel! Mojej córy ci się zachciewa?! Pieprzony satanista – krzyczał, kopiąc zwijającą się z bólu ofiarę.

- Hej! Co tam się dzieje?! Nie ruszać się.

- Zboczeniec dobierał się do mojej córki, panie władzo.

Wampir, korzystając z zamieszania poderwał się z ziemi. Wiedział, że jest coraz gorzej. Ucieczka, albo cela.

- Nie ruszać się, powiedziałem! - usłyszał za sobą. Zaśmiał się upiornie i zniknął za zakrętem. Gdy policjant wraz z napastnikiem dotarli na miejsce – zastali pustkę. Tylko gęsta mgła płynęła nad ulicą.



* * *



Helmut leżał na podłodze. Nie ruszał się prawie, nie oddychał. Tylko oczy tliły się lekko. Skupiony na jednym punkcie wzrok niemal pocił się z pożądania.

Mysz ostrożnie wychyliła łepek z dziury w ścianie. Był to z jej strony karygodny błąd. Zręczne, choć grube paluchy chwyciły ją błyskawicznie.

- Mojoł mysza! Mojoł pyszno mysz! - zaskomlał mężczyzna.

Gryzoń przez chwilę wierzgał rozpaczliwie kończynami, po czym zrozumiał bezcelowość wszelkich prób ucieczki. Myśliwy począł powolnym, leniwym ruchem spuszczać zwierze prosto w swoje ogromne usta. Gdy smaczny kąsek tkwił już niemal między szczękami, rozległo się pukanie.

Nie wypuszczając posiłku z ręki zbliżył się do okna, jednak nie zauważył za nim nic godnego uwagi. Nie było niczym nadzwyczajnym biorąc pod uwagę fakt, że mieszkanie znajdowało się na czwartym piętrze.

Pukanie powtórzyło się.

- Mistrzu? - szepnął i nie czekając na odpowiedź, otworzył okno. Do wnętrza wpłynęła mgła. Zaczęła gromadzić się w centrum. Zagęszczała się i szamotała, zbijając coraz ciaśniej. Po chwili rozległo się donośne “pyk”, jakby ktoś odkorkował butelkę szampana i hrabia Sheridan upadł nagi na podłogę.

- Mistrz!

- Hyyyy... - Wampir rozpaczliwie łapał powietrze. - Hyyyy...

- Mistrz! - krzyknął podekscytowany Helmut nie wykazując się większą elokwencją. - Zrób to jeszcze raz mistrzu, proszę!

- Wody, szybko.

Po chwili wampir sączył napój z obitego kubka w kwiatki. Gdy reszcie oderwał się od naczynia, wyszeptał.

- To tutejsze powietrze... dlaczego oni jeszcze od niego nie umarli?! Mają jakieś zmutowane płuca? Pomóż mi wstać, Helmucie.

- Auu! Uważaj, nie tak gwałtownie... Jezu! - krzyknął hrabia, po czym chwycił się za gardło, strojąc rozpaczliwe, przepełnione bólem miny.

- Zamknijcie się, ludzie chcą spać! - rozległ się krzyk z korytarza. - Pieprzeni pijacy...

- Wypiję waszą krew, nędznicy! – krzyknął w odpowiedzi wampir, wściekły.

Uspokoił się po chwili i nagi pokuśtykał w stronę fotela. Przykrył się kocem, krzywiąc w bólu usta.

- Helmut?

- Tak, mistrzu?

- Co tam masz? - zapytał nagle wampir, surowo.

- Nic, nic mistrzu. - Helmut spuścił głowę. Nie wytrzymał jednak i dodał: - to tylko mała myszka...

- Mówiłem, żebyś nie jadł tego świństwa. Obrzydliwe. Dlaczego nie przerzucisz się na jakieś ptaki, kruki, gołębie...

- Boję sie...

- Ptaków?

- Ptasiej grypy.

Sheridan otulił się mocnej. - Mam dość, wynoszę się stąd.

- Z mieszkania, mistrzu? Nie podoba Ci się? - zasmucił się sługus.

- Nie, z tego kraju, z tej okropnej Polski. Nie daję rady. - Rozpłakał się. - To wszystko jest chore! Jestem głodny, aż mi się ręce trzęsą, a ta ich krew to trucizna. Azbest, spirytus i czosnek. Upij sie, otruj i zrzygaj.

- A co ze mną?

- Z tobą? - szepnął wampir, po czym dodał kręcąc głową: - Nie, ciebie nie zjem.

- Chcę iść z tobą, Mistrzu. Mogę?

- Nie. Za duży kłopot, poza tym potrzebuję kogoś miejscowego. Przynieś trumnę. Opakujesz ją i zaniesiesz na pocztę. Myślałem o Stanach Zjednoczonych... Jeszcze nie byłem za oceanem. Nocne łowy w Nowym Jorku, neony, kasyna, muzyka i krew. To jest to.

Helmut popatrzył smutnym wzrokiem na wampira i poszedł spełnić rozkaz. Gdy wszystko było gotowe do podróży, hrabia przebrał się w gustowny, czarny garnitur oraz niezniszczoną pelerynę.

- żegnaj, przeklęty kraju – krzyknął dumnie, stojąc w oknie. - Obym nigdy cię już więcej nie zobaczył. Niech inni nocni myśliwi nie staną nigdy w twoich progach! A teraz, na czarnych jak noc skrzydłach, odlecę w dal, do Ameryki!

- A co z trumną? – Cały patos pękł wraz ze słowami Helmuta.

- Zamilcz, proszę – warknął wampir.



* * *



Tydzień później hrabia dalej pozostawał w mieszkaniu. Nie z własnej jednak woli. To Helmut, nie mogąc znieść rozstania, postanowił zostawić zabitą trumnę przy sobie. Stała tak, a leżący w środku hrabia złorzeczył byłemu słudze. Jednak z czasem odpowiadał coraz rzadziej. Głos Sheridana stał się szyderczy, była w nim jakaś duma. Po kilku dniach zamilkł zupełnie.

Gdy zaniepokojony Helmut w końcu postanowił otworzyć wieko, by służyć w potrzebie cierpiącemu, a może i śpiącemu wiecznym snem władcy, przeżył wielkie rozczarowanie. W dnie trumny tkwiła dziura, prowadząca poprzez wyrwane i połamane deski przez podłogę do pustego mieszkania poniżej. Hrabia zapewne w tym czasie uchodził na czarnych jak noc skrzydłach do upragnionego kontynentu.



* * *



Kobieta miała na sobie długą, czarną suknię, która doskonale podkreślała smukłą figurę. Włosy – spięte w ciasny kok, miały kolor kruczych piór. Całość dopełniał intrygujący makijaż, podkreślający drapieżność rysów.

- Idealna – szepnął do siebie Sheridan. - Będzie po prostu doskonała.

Wolnym krokiem przeszedł salę. Czuł się doskonale, był panem sytuacji. Jeszcze tej nocy wypije jej krew.

Z głośników sączyła się odurzająca muzyka, transowym rytmem wpełzająca do uszu. Przytłumione, bursztynowe światło rzucało długie cienie na ściany. Coś wewnątrz hrabiego poczęła skręcać się z radości. Szepnął coś cicho w kierunku kobiety, skinęła z aprobatą. Usiadł na wysokim krześle, przy barze. Już miał zamówić dwa drinki, już otworzył usta, gdy usłyszał za sobą coś, co natychmiastowo je zamknęło. Bez słowa wyszedł z klubu, budząc zmieszanie na uroczej twarzy quasi-ofiary. Jeszcze długo w uszach dźwięczały mu te słowa: “No wiesz, Jurek. żonka i dzieciaki za tydzień z Polski przyjadą... strasznie dużo znajomych emigruje”.



hidden_g0at

kwiecień – wrzesień 2006



Awatar użytkownika
Gott-Foo
Umysł pisarza
Posty: 735
Rejestracja: sob 11 lis 2006, 02:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gdańsk
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Gott-Foo » pn 26 lut 2007, 12:59

Pomysł: 5

świetna, humorystyczna opowieść o tym jak ciężko być wampirem w Polsce i o tym, że polska krew zalewa z wolna cały świat.



Styl: 4

Jest dobry, przyjemnie się czyta. Raczej nie zgrzyta.



Schematyczność: 5

Wampiry były. I to mnustwo. Ale... Nie w takim ujęciu.



Błędy: 4

Większych brak.



Ogólnie: 4+/5-

świetne, zabawne, dobrze napisane. Oby więcej takich dzieł.



Jestem na tak.



Pozdrawiam.


"Małymi kroczkami cała naprzód!!" - mój tata.



„Niech płynie, kto może pływać, kto zaś ciężki – niech tonie.” - Friedrich Schiller „Zbójcy”.



"Zapal świeczkę zamiast przeklinać ciemność." - Konfucjusz (chyba XD)

Awatar użytkownika
Hansu
Dusza pisarza
Posty: 528
Rejestracja: wt 13 lut 2007, 21:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Hansu » pn 26 lut 2007, 19:51

świetne, humorystyczny tekst o wampirach. Cóż o wampirach było dużo, ale nie takie, to jest po prostu orginalne. Dobrze się czyta, błędów nie ma, przynajmniej takich, które by się rzuciły w oczy. Jestem na bardzo tak.



Pozdrawiam


Bliscy sąsiedzi rzadko bywają przyjaciółmi.





Tylko ci, którzy nauczyli się potęgi szczerego i bezinteresownego wkładu w życie innych, doświadczają największej radości życia - prawdziwego poczucia spełnienia.

Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » wt 27 lut 2007, 15:53

Pomysł: 5+



Wiem, że przesadzam, ale pomysł jest dla mnie po prostu śWIETNY. Wartka, humorystyczna akcja, wszystko dobrze przemyślane, dla mnie bomba. Nawet cechy wampirów chyba dobrze opisałeś, co oznacza, że na temacie się znasz. Super. :)



Styl: 5



Bardzo mi się podobała cała narracja, dialogi realistyczne, wszystko płynnie, przyjemnie. Podobuje mnie sie.



Schematyczność: 5



że cą?



Błędy: 5-



Tylko jakieś mało ważne usterki, typu:



Zrób to jeszcze raz mistrzu, proszę


przecinek przed 'mistrzu'



Nic, nic mistrzu.


tu chyba też



krzyknął podekscytowany Helmut nie wykazując się


przecinek po Helmut



I tam z dwie literówki było czy coś, ale to wszystko nieistotne przy 'fajności' tekstu.



Ocena ogólna: 5



Tekst mi się bardzo podobał. świetna robota. Nic więcej do powiedzienia nie mam. Jestem na tak? No nie wiem, pomyślę.



Pozdrawiam. :)


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"

Awatar użytkownika
hidden_g0at
Szkolny pisarzyna
Posty: 43
Rejestracja: wt 09 sty 2007, 23:59
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: P. Cerekiew/Gliwice
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: hidden_g0at » wt 27 lut 2007, 21:43

Dziękuję za miłe słowa :) Przyznam, że jestem zaskoczony odbiorem, bo gdy patrzę na to opowiadanie z perspektywy czasu widzę, że teraz napisałbym to lepiej. Takie przynajmniej mam wrażenie. Jeszcze raz dziękuję!



Awatar użytkownika
Clarie
Zarodek pisarza
Posty: 17
Rejestracja: pt 21 mar 2008, 15:21
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Clarie » ndz 20 kwie 2008, 21:22

Mi osobiście tekst się także podoba. Zgrabny styl i świetny pomysł. Jestem ciekawa co na to by powiedział Pan Andrzej i do której z dwóch grup tekstów o wampirach by to zaliczył :P (po prostu przypomniał mi się jego komentarz do "Drogi do wolności")


,,Marzenia i rojenia tworzą z mej duszy milionerkę" z cyganerii Pucciniego

Awatar użytkownika
Anastazja Adams
Kmiotek
Posty: 2
Rejestracja: pt 31 paź 2008, 16:14
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Anastazja Adams » czw 18 gru 2008, 01:23

Powiem szczerze, że bardzo dobrze czyta się Twoje opowiadanie. Jakichś większych usterek nie ma, ja w sumie dopatrzyłam się tylko tych przecinków. Ale pomysł jest arcy-świetny. Nie dość, że opowiadanie o wampirze (moja ulubiona tematyka) to jeszcze tak niekonwencjonalny pomysł. Brawo. :)



Awatar użytkownika
zuzanna
Dusza pisarza
Posty: 674
Rejestracja: czw 04 gru 2008, 15:17
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: zuzanna » sob 20 gru 2008, 20:50

O!

o_O

Tak. Zaczęlam i już mialam wyjść, zaskoczona, czemu w najlepszych? Creme de la'creme forum? E. Dziwne. Ale myślę - dobra, przebrnę przez kolejny akapit.

Teraz wiem, czemu.

:)



O take literature sie walczyło :)

Zuz


w podskokach poprzez las, do Babci spieszy Kapturek

uśmiecha się cały czas, do Słonka i do chmurek

Czerwony Kapturek, wesoły Kapturek pozdrawia cały świat

Awatar użytkownika
icy_joanne
Debiutant
Debiutant
Posty: 608
Rejestracja: wt 19 lut 2008, 16:23
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: icy_joanne » sob 19 wrz 2009, 15:41

I kto powiedział, że to S. Meyer pisze oryginalnie o wampirach? Może trochę tak, ale twój tekst jest o wiele bardziej nietuzinkowy. Normalnie chciałoby przeczytać się więcej. Ja na pewno bym przeczytała.

Ujął mnie ten fragment:

,,Nie, z tego kraju, z tej okropnej Polski. Nie daję rady. - Rozpłakał się. - To wszystko jest chore! Jestem głodny, aż mi się ręce trzęsą, a ta ich krew to trucizna. Azbest, spirytus i czosnek. Upij sie, otruj i zrzygaj. "



Awatar użytkownika
Mich'Ael
Umysł pisarza
Posty: 793
Rejestracja: ndz 16 wrz 2007, 10:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Iłża
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Mich'Ael » sob 19 wrz 2009, 16:42

hidden_g0at pisze:Pokryte gęstą zasłoną chmur niebo zasłaniało dumnie wyprężony w pełni księżyc

Niebo zasłaniało księżyc? Dziwne, zawsze wydawało mi się, że księżyc jest na niebie i, co najwyżej, mogą zasłaniać go chmurki...

hidden_g0at pisze:Momentami przebłyskiwał on z głębii

Głębii? A nie głębi po prostu przypadkiem? I z głębi czego przebłyskiwał, skoro przesłaniało go niebo?

hidden_g0at pisze:Okno delikatnie zakołatało na wietrze

Nie jestem pewien, ale zakołatać można chyba do drzwi - raczej nie można zakołatać po prostu...

hidden_g0at pisze:Niewinnie rozchylone usta

Nie mogę sobie wybrazić niewinnie rozchylonych ust, jakbym nie próbował to zawsze wychodzą mi po prostu rozdziawione... ;)

hidden_g0at pisze:Z uchylonego okna

Hmm... nie podoba mi się to sformułowanie, może chodziło o "w uchylonym oknie"?

Dobra, tyle mojego czepiania - znalazłoby się jeszcze parę drobiazgów ale, ogólnie rzecz biorąc, im dalej w tekst tym lepiej. Czytało się to całkiem przyjemnie ale mam wrażenie, że strasznie krótkie, z chęcią przeczytałbym coś dłuższego, tak po prawdzie. Jak dla mnie tekst nie jest czymś niesamowicie dobrym - nie wiem dlaczego znalazł się w Najlepszych z najlepszych (ale może po prostu nie orientuję się w poziomie innych tekstów jeszcze?) ale jest miły dla oka. Jego początek za to jest tragiczny i, gdyby nie pochlebne opinie, na lekturze owego początku bym poprzestał.


Don't you hate people who... well, don't you just hate people?

Awatar użytkownika
L_Ala12
Zarodek pisarza
Posty: 15
Rejestracja: pt 06 maja 2011, 14:58
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: L_Ala12 » pn 23 maja 2011, 19:21

Gdy zorientowałam się, że ta historia opowiada o wampirach, nie chciało mi się czytać (za dużo ostatnio czytałam o tych potworkach - znudziło mi się), ale postanowiłam przejrzeć jeszcze następny akapit - tylko, że zapomniałam o swoim postanowieniu :lol: . To jest po prostu genialne.
Nie licząc rzadkich błędów interpunkcyjnych, rzucił mi się oczy tylko jeden:
Mich'Ael pisze:
hidden_g0at pisze:Pokryte gęstą zasłoną chmur niebo zasłaniało dumnie wyprężony w pełni księżyc

Niebo zasłaniało księżyc? Dziwne, zawsze wydawało mi się, że księżyc jest na niebie i, co najwyżej, mogą zasłaniać go chmurki...

No właśnie
Miałeś bardzo fajny pomysł!



Awatar użytkownika
BeastInMyHead
Zarodek pisarza
Posty: 17
Rejestracja: pn 09 lut 2015, 02:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: BeastInMyHead » wt 10 lut 2015, 07:54

Genialne! A jeszcze 10 minut temu byłam przekonana, że motyw wampirów jest już przeorany na wszystkie fronty :) A tu taka niespodzianka!
Gdy patrze na geniusz niektórych, to po prostu... zaczynam się zastanawiać ,,Co ja tu w ogóle robię...''.


,,Monsters are not under your bed,
they are inside your head''

Awatar użytkownika
Kamyk
Kmiotek
Posty: 8
Rejestracja: wt 19 maja 2015, 18:42
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Kobieta

Postautor: Kamyk » pt 12 lut 2016, 20:25

Fajnie się czyta, lekko i przyjemnie. Dobry pomysł.


Marzenia są jak liście unoszone przez wiatr. Wyłapuję jedno po drugim, aby poznać smak uśmiechu na mej twarzy.

Awatar użytkownika
Swoja Basn
Pisarz domowy
Posty: 73
Rejestracja: pn 29 wrz 2014, 13:01
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Swoja Basn » wt 01 mar 2016, 13:51

Fajne opko, z tego mogłoby wyjść coś bardziej kasowego od zmierzchu, hehe : ) nie ma to jak przedstawienie czegoś przereklamowanego w interesujący sposób. A może i przyda nam się kiedyś ten czosnek przed spaniem zjeść :P kto wie kto wie


Będę śniła swoją baśń
Powrócę tutaj znowu
W mrocznych zamkach skryty skarb
Lecz jak?

Awatar użytkownika
Czarna Nina
Pisarz domowy
Posty: 184
Rejestracja: czw 28 sty 2016, 20:36
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kraków
Płeć: Kobieta

Na czarnych jak noc skrzydłach

Postautor: Czarna Nina » ndz 17 kwie 2016, 22:28

Gott-Foo pisze:Source of the post Wampiry były. I to mnustwo. Ale... Nie w takim ujęciu.


Przepraszam, ale "mnóstwo" przez ó. :roll:

Co do tekstu, bardzo mi się podobał. Cytując pewną reklamę: "nie mam uwag". :mrgreen:


Kto czyta książki - żyje podwójnie. Umberto Eco


Wróć do „Najlepsze z prozy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości