Bój ze smokiem

Miniaturki, drabble i inne krótkie teksty

Moderatorzy: Weryfikator, Moderator

Awatar użytkownika
P.Yonk
Pisarz domowy
Posty: 188
Rejestracja: sob 17 cze 2017, 20:08
Płeć: Mężczyzna

Bój ze smokiem

Postautor: P.Yonk » czw 28 wrz 2017, 23:02

Zainspirowany pojedynkiem (o tym samym tytule), napisałem własną wersję bitewnego tekstu... Odleżał, przeszedł "kilka" korekt, ale koncepcja została... Mam nadzieję, że jest zrozumiały. Choć może nie być łatwy...

***

Bój ze smokiem

Czy zdarzyło Ci się kiedyś stanąć w obliczu sytuacji tak nierzeczywistej, że tylko jej brutalna fizyczność uświadamia ci, jak bardzo realnej? Wyobraź więc sobie głęboką, kamienistą dolinę, bez drzew, bez roślin w ogóle z nielicznymi, niedopalonymi kikutami. Spopieloną i wyjałowioną. Na jej środku, stoją tylko oni. Naprzeciw siebie. Obserwują. Mierzą siły. Nikt im nie towarzyszy, nikt nie kibicuje. Samotni w dolinie. Niebo szare, zaciągnięte. Żaden dźwięk nie mąci ciszy tej chwili. Poza deszczem. Tak, jest jeszcze deszcz. Smagający sprawiedliwie, każdego po równo. Dwóch odwiecznych wrogów. Z jednej strony smok: potężny, nieruchomy jak posąg wykuty z jednej bryły bazaltu. Z długim ogonem, czterema łapami z pazurami niczym ostrza noży. Z pyskiem pełnym ostrych szabli, dymiącymi nozdrzami, gorącym jak ogień oddechem. Wzrokiem, który przeszywa duszę i wypala w niej piętno bezsilności. Patetycznie? Zgadza się. Musi takie być. Tak to czuję. Z każdym rokiem potwór był większy i bardziej żarłoczny i bardziej okrutny. Z drugiej strony ja - wojownik mimo woli, uzbrojony w miecz, przytroczony teraz do pasa, tarczę i długą pikę z ostrym grotem na czubku drzewca. Sam je wykonałem. Po każdej potyczce wykuwałem na nowo, bo poprzednie niszczył smok. Do tej pory ucieczka ratowała mi życie, ale wówczas traciłem więcej niż tylko broń. Odeszli przyjaciele. Rodzina się odsunęła. Muszę żyć w ukryciu, w hańbie i wstydzie od tylu lat. Jak to się zaczęło?


Pamiętam jako pięciolatek, chciałem po raz pierwszy przyłączyć się do wspólnej zabawy z rówieśnikami. Cała grupa odrostków, nie większych niż ja. Ganiali się, wywijali koziołki, przeskakiwali jeden przez drugiego. Dwóch bawiło się w rycerzy. Udawali, że patyki to miecze i zawzięcie nimi machali. Miałem już do nich dołączyć, sam nawet wybrałem sobie patyk, ale nagle stanęła przede mną prawdziwa bestia, monstrum z nieznanych jeszcze koszmarów. Nie był tej wielkości co teraz, ale i tak strach ścisnął mi gardło:
Czego tu chcesz mały? - zapytał. Nie odpowiedziałem - Głuchy jesteś, czy głupi?
To był pierwszy raz gdy uciekłem.


Następne spotkanie było jeszcze gorsze. To wtedy straciłem swojego przyjaciela. Nie, nie zginął, przeżył. Ale przyjaźń się skończyła. To był mój Bjørn1. Matka zaprowadziła nas do pobliskiej wioski, gdzie była szkoła. Szliśmy razem, pełni dobrych myśli. Radośnie i wiosennie było mi na sercu. Ach jak lekko... Podśpiewywaliśmy sobie, dokazywaliśmy. Złych przeczuć nabrałem gdy na horyzoncie pojawił się budynek Szkoły. Gdy doszliśmy, już wiedziałem. Smok tam czekał. Dlaczego tak się na mnie uwziął? Czego chce ta poczwara? Smok biegał dookoła, a pewnym momencie rzucił się na nas. Nie zionął jeszcze ogniem, nie miał też tyle siły co dziś, ale wystarczająco by nas przewrócić i poturbować. Porwał Bjørn’a, który wołał o pomoc, krzyczał z bólu i przerażenia, ale ja nic nie mogłem zrobić. Strach sparaliżował mnie całkowicie. Nawet słowem się nie odezwałem. A Smok bawił się nim w najlepsze, przerzucał z łapy do łapy, potem chwytał paszczą, szarpał i wyrzucał do góry. Nie zawsze łapał, wtedy Bjørn lądował w piasku, lub błocie. Czasem niezdarny Smok przydeptywał go, a może specjalnie, złośliwe po nim skakał? Nie pamiętam… Wydawało mi się, że to nigdy się nie skończy. Dopiero dźwięk magicznego dzwonka, którego użył nauczyciel, przepłoszył smoka. Pełen łez i złości na siebie, pomagałem przyjacielowi wyjść z błota. Próbowałem go oczyścić, był w strasznym stanie. Jego oko gdzieś się zapodziało, naderwane ucho i rozerwany szew na plecach. Bjørn już nigdy się do mnie nie odezwał.


W dniu trzynastych urodzin, bogaty stryjek chrzestny podarował mi wierzchowca. Czyste piękno ruchu. O gładkiej i lśniącej maści. Kary. Z miękkim siodłem. Byłem taki szczęśliwy. Nowy przyjaciel. Nie minęło pół roku...Wyruszyliśmy pewnego dnia na wyprawę dookoła osady. Mijaliśmy znane drzewa, potem wzdłuż strumienia w stronę lasu. Co mogło się stać? Ale pod lasem czekał już on. Machnął tylko ogonem i zrzucił mnie z siodła. Potem chwycił wierzchowca i uciekł. Nie potrafiłem dogonić. Mój rumak przepadł. Nigdy więcej go nie zobaczyłem. Nikomu nie zdradziłem co się stało. “Było mi wstyd i było mi żal - ach zginął, ach zginął, przyjaciel Fatbike2. I to poczucie bezsilności. Wtedy postanowiłem, że zabiję smoka. Przygotowałem swój pierwszy miecz. Z deski wyciągniętej z płotu. Płaskiej, prostokątnej, trochę spróchniałej, ale przyciąłem ją w odpowiedni kształt, naostrzyłem brzegi i czubek sztycha. Poczułem się pewniej. Dodawał odwagi. Tak, wydawało mi się, że tym pokonam Smoka. Nosiłem go przy sobie, nawet gdy chodziłem po osadzie. Ale tylko drwiny i śmiech słyszałem. Bez tarczy, moja wiara była jak płomień świecy wystawiony na wiatr. Ale skąd miałem to wiedzieć? Mimo tego, gdy smok się pojawił - to była tylko kwestia czasu - ruszyłem na niego z wyciągniętym mieczem. Wyśmiał mnie. Śmiał się głośno i długo. Więc w końcu uderzyłem. To go tylko rozzłościło. Wyrwał miecz, połamał, a potem bił mnie łapami i ogonem. Skuliłem się i poddałem. Łzy same cisnęły się do oczu. Nie zrobił mi krzywdy, nawet siniaków po tym nie miałem, ale moja duma… Nie! Moja odwaga - została złamana. Jak mój miecz. Wszyscy w osadzie widzieli porażkę. Niby zachowywali się jak zwykle, ale ja wiedziałem, że śmieją się za moimi plecami. Drwiny i przezwiska. I pogarda w oczach. Ja tylko to widziałem.


Od tej pory smok pojawiał się coraz częściej, w najważniejszych momentach mojego życia i odbierał wszystko co próbowałem pokochać. Jakby specjalnie polował na mnie. Tylko po to, by odebrać kolejną cenną rzecz. I udawało mu się to. A razem z nią odbierał radość życia. Aż pewnego dnia spotkałem mistrza3. Przypadkiem na niego wpadłem i zaraz chciałem uciec, ale mnie powstrzymał. Pomógł wstać. Spojrzał w oczy. Jego wzrok sięgał głęboko. Wydawało mi się, że niczego nie mógłbym przed nim ukryć. A on zna najgłębiej skrywane sekrety mego serca. Chciałem się wyrwać, uwolnić spod jego spojrzenia, ale przytrzymał mnie żelaznym uściskiem. A potem rzekł, łagodnie, lecz stanowczo:
- Nie możesz pozwolić by smok urósł jeszcze bardziej, bo zginiesz. Musisz mu się przeciwstawić.
- Ale jak? Jest silniejszy ode mnie…
- Nie jest. Jest potężny tylko na tyle, na ile Ty mu na to pozwolisz. Ale potrzebujesz narzędzi.
- Narzędzi? Jakich narzędzi?
- Miecza, Tarczy i Piki.
- Miałem już miecz…
- O tak… Ale to był dziecięcy miecz. Potrzebujesz prawdziwego. Jednak sam miecz nie wystarczy. Musisz mieć komplet.
- Niby skąd mam je wziąć?
- Sam je sobie zrobisz. Nikt Cię w tym nie wyręczy.
- Ale ja nie wiem… Nie umiem. Jak miałbym to zrobić?
- Jeśli się przyłożysz. Jeśli włożysz w to całe serce. Dasz radę. Musisz.
- Dlaczego? Dlaczego ja muszę?
- Bo zginiesz. Ty i cała ta kraina.
- A kim ja jestem? Jestem zwykłym chłopakiem. Dlaczego ode mnie miałby zależeć los tej krainy?
- Na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie sam… - I odszedł.


Początkowo nie chciałem mu wierzyć. Ale im dłużej nad tym rozmyślałem, tym rzadziej nachodziła mnie rozpacz, a gorycz przestawała sączyć się w duszę. Więc tylko z tego powodu postanowiłem, że spróbuję. Tyle rzeczy musiałem poznać. Tyle się nauczyć. Swój pierwszy miecz wykułem rok po spotkaniu. Jako tarczę wykorzystałem deko od beczki, do którego przytwierdziłem uchwyt. Poszedłem szukać smoka. Spotkałem go przy wodopoju. Nie spodziewał się mnie. Zaatakowałem z ukrycia. Zraniłem go. Zawył z bólu. A potem… z wściekłości. Odwrócił się w moją stronę. Gniew, jaki ujrzałem w jego ślepiach, odebrał mi siły i osłabił wolę. Zdążyłem tylko zasłonić się tarczą, gdy zionął ogniem. Spłonęła w kilka chwil. Chwyciłem miecz oburącz, ale smok machnął ogonem i uderzył z taką siłą, że odrzuciło mnie na kilka metrów. Trzasnąłem głową w skałę i straciłem przytomność. To koniec…


Ocknąłem się następnego dnia. Leżałem na jakimś barłogu. Głowę miałem opatrzoną. Stara wiedźma3 znalazła mnie w lesie i przytargała do swej chaty. Mój miecz znalazłem później przy potoku, był cały pogięty. Stara powiedziała, że ze złego materiału go wykonałem. Muszę sprawdzać co, do czego się nadaje i bazować na tym, co jest najważniejsze. I mam pamiętać o pice, bo ona jest wolą wojownika. Takie pomieszanie wszystkiego, spirytualne ecie-pecie. Nic nie zrozumiałem. Ale z jakiegoś powodu uwierzyłem jej. Może dlatego, że miała taki sam wzrok jak tamten mistrz? Zacząłem szukać coraz lepszych stopów. Łączyłem ze sobą, w różnych proporcjach. Dziesięć tysięcy4 godzin doskonaliłem technikę. Sprawdzałem na smoku. Czasem udawało się Smoka przegonić, ale zaraz wracał, a wtedy ja przegrywałem.
- Czemu mnie nie zabije po prostu? - nie rozumiałem.
- Jeśli Ty zginiesz, zginie i on. Jesteście ze sobą bardziej powiązani, niż Ci się wydaje - odpowiedziała tajemniczo stara. Nic więcej nie dodając.


Mijały lata. Z coraz większym zapałem ćwiczyłem wolę walki, wykuwałem odwagę, wzmacniałem wiarę, by mogła osłonić mnie przed ogniem smoka. Ostra była pika, głęboko ciął miecz, lekka, a zarazem mocna była tarcza, gdy stanęliśmy naprzeciw siebie. Wszystko zmierzało do tej chwili. Czyż to wszystko nie wydaje się tobie nierzeczywiste? W ten szary, deszczowy dzień musieli się spotkać dwaj przeciwnicy. Myślałem, że w tak wyjątkowym momencie, chociaż pogoda dopisze. Albo wydarzy się coś niezwykłego. Wszechświat jednak nie chciał się pochylić. Widocznie nie sprzyjał jawnie, ani potajemnie, mym pragnieniom. A podobno los krainy zależy ode mnie. Trudno. Sam stawię czoła smokowi. Tak jak dotychczas. I dziś wszystko się zakończy. Albo ja zabiję smoka, albo on mnie. Ale wtedy on także zginie - podobno. Więc, tak czy siak, smok zostanie pokonany. Dziś. Teraz!


- Nie boję się już ciebie, smoku! - Krzyknąłem i natarłem na niego. On ryknął i zerwał się do ataku. Nabieraliśmy prędkości, a odległość malała. Pochyliłem pikę, wtedy smok zionął ogniem i jednocześnie skoczył, żeby z góry swym ciężarem mnie powalić. Wyhamowałem, przykucnąłem i zasłoniłem się tarczą, podnosząc jednocześnie pikę. Smok nie mógł jej uniknąć i z całym impetem nadział się na nią. Grot piki gładko przebił skórę smoka, ale drzewce długo nie wytrzymało i pękło. A cielsko smoka spadło na mnie i mnie przygniotło. To było jakbym zderzył się z ciężarówką… Huk gniecionego i ryk rozrywanego metalu… Zapach spalin i benzyny… Ja...



***

- Jurek? Jurek, widzisz mnie? Jerzy… - przed twarzą ujrzałem kobietę, całą we łzach. Płaczącą i śmiejąca się jednocześnie. Przypomina mi moją żonę… Teresę?
- Teresa? - zapytałem. Głos był słaby, więc wyszedł pisk.
- Jurek! - fala łez - Obudziłeś się! Tak długo czekałam.
- Smok... Gdzie smok?
- Smok? Tu nie ma żadnego...
- Co się stało?
- Wypadek. Zapadłeś w śpiączkę.
- Strach...
- Nie bój się, Jurek. Już nie ma czego. Lekarz...
- Nie boję się. Ten smok…
- Mówiłam, tu nie ma… Panie doktorze?
- Nie, nie… Wszystko dobrze. Już rozumiem. Strach i smok... Powstrzymywał mnie. Pokonałem!



--------
1 norw. niedźwiedź, miś
2 rower typ górski o bardzo szerokich oponach
3 archetypy, typu jungowskiego (https://pl.wikipedia.org/wiki/Archetyp_(psychologia))
4 "dziesięć tysięcy godzin" - mit, teoria 10 tys. godzin praktyki, która miałaby pozwolić na osiągnięcie mistrzowskich umiejętności w danej, ćwiczonej dziedzinie. Teorię ukuł psycholog K. Anders Ericsson. Badania dr Brooke N. Macnamary podważają tę teorię, pokazując, że same ćwiczenia nie wystarczą...


"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"

Awatar użytkownika
Natasza
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 5467
Rejestracja: śr 31 sie 2011, 21:11
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Bój ze smokiem

Postautor: Natasza » pt 29 wrz 2017, 00:33

Ciekawie... Wrócę tu

Czemu zaimki osobowe z dużej? To list?


Granice mego języka bedeuten die Grenzen meiner Welt.(Wittgenstein w połowie rozumiany)

Awatar użytkownika
P.Yonk
Pisarz domowy
Posty: 188
Rejestracja: sob 17 cze 2017, 20:08
Płeć: Mężczyzna

Bój ze smokiem

Postautor: P.Yonk » pt 29 wrz 2017, 06:40

Natasza pisze:Source of the post Czemu zaimki osobowe z dużej? To list?
yyyy... nie list.... cholerne przyzwyczajenie w większości przypadków... tyle razy czytane i nie zauważyłem...


"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"

Awatar użytkownika
Natasza
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 5467
Rejestracja: śr 31 sie 2011, 21:11
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Bój ze smokiem

Postautor: Natasza » pt 29 wrz 2017, 10:17

P.Yonk pisze:Source of the post Czy zdarzyło Ci się kiedyś stanąć w obliczu sytuacji tak nierzeczywistej, że tylko jej brutalna fizyczność uświadamia ci, jak bardzo realnej?

To niedobre zdanie, po pierwsze antycypuje puentę, po drugie - jest zawiązane jak boa dusiciel na szyi czytelnika.

P.Yonk pisze:Source of the post Spopieloną i wyjałowioną. Na jej środku, stoją tylko oni. Naprzeciw siebie. Obserwują. Mierzą siły. Nikt im nie towarzyszy, nikt nie kibicuje. Samotni w dolinie. Niebo szare, zaciągnięte. Żaden dźwięk nie mąci ciszy tej chwili. [b]Poza deszczem.[/b]

Patrz - tu pierwsze wyobrażenie - to spopielała pustynia. Potem szare niebo. Ale - POZA DESZCZEM jest w za słabe by być kontrą i tąpnięciem.
Obraz jest OK, ale deszcz kiepsko rozegrany!
P.Yonk pisze:Source of the post Z jednej strony smok: potężny, nieruchomy jak posąg wykuty z jednej bryły bazaltu. Z długim ogonem, czterema łapami z pazurami niczym ostrza noży. Z pyskiem pełnym ostrych szabli, dymiącymi nozdrzami, gorącym jak ogień oddechem

IMO niepotrzebne członkowanie opisu. Ty idzie opis statyczny, a nie dynamiczny. Zwłaszcza że smok jest jak posąg wykuty z jednej bryły bazaltu, a Ty rozbijasz go równoważnikami w mak

Added in 19 minutes 36 seconds:
P.Yonk pisze:Source of the post Z drugiej strony ja - wojownik mimo woli, uzbrojony w miecz, przytroczony teraz do pasa, tarczę i długą pikę z ostrym grotem na czubku drzewca.

CO jest przytroczone do pasa? Wojownik?


Granice mego języka bedeuten die Grenzen meiner Welt.(Wittgenstein w połowie rozumiany)

Awatar użytkownika
P.Yonk
Pisarz domowy
Posty: 188
Rejestracja: sob 17 cze 2017, 20:08
Płeć: Mężczyzna

Bój ze smokiem

Postautor: P.Yonk » pt 29 wrz 2017, 18:43

Dzięki Natasza,

Przede wszystkim zaznaczam, że jakiekolwiek dyskusje moje z Tobą, (czy kimkolwiek kto ew. skomentuje) nie mają na celu udowadniania kto ma rację, tylko chęci zrozumienia punktu widzenia komentatora, oraz co mogło by pomóc mi, żebym tak przedstawił tekst, żeby nasze widzenie danego fragmentu, lub całości, było możliwie bliskie... :P

Natasza pisze:Source of the post To niedobre zdanie, po pierwsze antycypuje puentę, po drugie - jest zawiązane jak boa dusiciel na szyi czytelnika.
- hmmm... Trochę musi antycypować, bo całość jest nierzeczywista, iluzoryczna, symboliczna, a jednocześnie mająca odzwierciedlenie w rzeczywistości. Więc chciałem ustawić czytelnika w pewnym dystansie, żeby był gotowy na te symbole... Jeśli tego nie zrobię, już pierwsze spotkanie ze smokiem, wyda się totalnie bez sensu...
Przyznam, że nie zrozumiałem tego kawałka o "boa dusicielu" :)... tzn wiem, że on owija się wokół ofiary i ją dusi... Proszę Cię o jaśniejsze przedstawienie uwagi, oraz jak mogło by to wyglądać, by nie było tym dusicielem...
Natasza pisze:Source of the post Obraz jest OK, ale deszcz kiepsko rozegrany!
- a jak mogło by to wyglądać? Powiem Ci co zamierzałem osiągnąć. Przede wszystkim czytelnik miał odczuć to spustoszenie, pustkę i ciszę - to byłby pierwszy obraz w wyobraźni, ale zaraz potem - pstryk - i miał widzieć tę samą scenę, ale w deszczu... Deszcz jest ważny, bo w deszczu i z jego powodu, bohater miał wypadek drogowy, zderzenie z ciężarówką. I choć w głowie nie padało, to pamięć podsunęła mu ten obraz, aby uwiarygodnić iluzję... Tak jak ze snem, gdy śnisz o czymkolwiek, jesteś w świecie iluzji, ale w rzeczywistym ktoś np przewrócił krzesło... nie obudziłaś się, ale hałas został wpleciony w sen. Byłaś np na plaży, świeciło słońce a nagle pojawia się burza i huk gromu, bo przecież coś musiało wydać ten dźwięk, a na słonecznej plaży trudno o coś co może wydać taki dźwięk... przykład to jest.
Jak w takim razie powinienem to rozegrać?

Natasza pisze:Source of the post IMO niepotrzebne członkowanie opisu. Ty idzie opis statyczny, a nie dynamiczny. Zwłaszcza że smok jest jak posąg wykuty z jednej bryły bazaltu, a Ty rozbijasz go równoważnikami w mak
znaczy przecinki zamiast kropek? :)

Natasza pisze:Source of the post CO jest przytroczone do pasa? Wojownik?
No miecz? "[...]ja - wojownik mimo woli, uzbrojony w miecz - przytroczony teraz do pasa - tarczę i długą pikę...". Czy może po prostu bez tej informacji o przytroczonym?
"A z drugiej strony ja - wojownik mimo woli, uzbrojony w miecz, tarczę i długą pikę z ostrym grotem na czubku drzewca". Ale nie mogłem ich trzymać rękach jednocześnie... a nie chciałem pozostawiać wyboru czy wojownika ma w rękach miecz i tarczę, a pikę w zębach, albo pikę i miecz, a tarczę na plecach, albo tylko pikę... choć nie wiem, czy to się udało w ogóle... choć gdy jest informacja o przytroczeniu miecza, to jakby podpowiada, że tarczę i pikę musi mieć w rękach... tak mi się wydaje... Chyba, że Tobie o co innego jeszcze chodzi. To proszę o szczegóły, bo ja mam tak, że jeśli ktoś coś do mnie mówi, ale nie precyzuje, to wtedy mam domysły tylko coraz bardziej dziwne... :)


"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"

Awatar użytkownika
Natasza
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 5467
Rejestracja: śr 31 sie 2011, 21:11
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Bój ze smokiem

Postautor: Natasza » pt 29 wrz 2017, 19:01

P.Yonk pisze:Source of the post rochę musi antycypować, bo całość jest nierzeczywista, iluzoryczna, symboliczna, a jednocześnie mająca odzwierciedlenie w rzeczywistości. Więc chciałem ustawić czytelnika w pewnym dystansie, żeby był gotowy na te symbole... Jeśli tego nie zrobię, już pierwsze spotkanie ze smokiem, wyda się totalnie bez sensu...

Nie masz zaufania do czytelnika? Że za głupi? ;)
A po tym zdaniu nie masz puenty


Granice mego języka bedeuten die Grenzen meiner Welt.(Wittgenstein w połowie rozumiany)

Awatar użytkownika
P.Yonk
Pisarz domowy
Posty: 188
Rejestracja: sob 17 cze 2017, 20:08
Płeć: Mężczyzna

Bój ze smokiem

Postautor: P.Yonk » pt 29 wrz 2017, 19:34

Natasza pisze:Source of the post Nie masz zaufania do czytelnika? Że za głupi?
- nie no skąd... ja opowiadam niejasno... :D
Czy zdarzyło Ci się kiedyś stanąć w obliczu sytuacji tak nierzeczywistej, że tylko jej brutalna fizyczność uświadamia ci, jak bardzo realnej?
To może tak:

Czy zdarzyło ci się kiedyś stanąć w obliczu sytuacji tak brutalnie rzeczywistej, a jednocześnie tak bardzo niechcianej, że całą swoją osobą, całym jestestwem, ze wszystkich sił chcesz ją wymazać, zaprzeczyć jej realności, sprzeciwić się, zbuntować się, wypowiedzieć światu posłuszeństwo?

- za długie...

Czy zdarzyło ci się kiedyś stanąć w obliczu sytuacji tak brutalnie rzeczywistej, że jedyne czego pragniesz, to z całych sił zaprzeczyć jej realności?


Zdarzyło ci się kiedyś tak bardzo pragnąć sprzeciwić się zastanej rzeczywistości, że tylko jej brutalna fizyczność...

... muszę to przemyśleć...


"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"

Awatar użytkownika
Strach na wróble
Pisarz osiedlowy
Posty: 249
Rejestracja: czw 27 lip 2017, 14:28
Lokalizacja: Kraków
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Bój ze smokiem

Postautor: Strach na wróble » pt 29 wrz 2017, 20:41

Jest lepiej.
Trochę.
Ponieważ byłem jednym z zakulisowych konsultantów, nie potrafię stwierdzić, jak duże jest owo „trochę”. Nie wiem, czy to symbolika stała się bardziej zrozumiała i dlatego ją rozumiem – czy po prostu po konsultacjach wiem, co się pod którym symbolem kryje. Być może więc pierwsze pojawienie się smoka, przyjaciel Bjorn czy konik są już proste do rozszyfrowania. Wydaje mi się, ze mistrz, leśna starucha, tarcza, pika i miecz są nadal zbyt symboliczne i przez to niezrozumiałe.
Próbowałeś się trochę poratować przypisami. Wydaje mi się, że nie tędy droga. Przypisy nie mogą być używane w roli wyjaśnienia (choćby zawoalowanego), udzielanego Czytelnikowi przez Pisarza. Nie mogą odautorsko tłumaczyć co Autor ma na musi. Autor sam to musi Czytelnikowi powiedzieć. Napiszę marną scenę, dam przypis „a tu, Drogi Czytelniku, gdybyś się nie zorientował, jest opisana porywająca burza uczuć”. Można? Można, kto zabroni...
Porwałeś się na szalenie trudne zadanie: napisać opowieść symboliczną. Jedno słowo za mało – Czytelnik Cię nie zrozumie, nie przeniknie symboliki. Wzruszy ramionami i odejdzie, uznawszy całość za niejasny bełkot. Jedno słowo za dużo – Czytelnik też wzruszy ramionami, bo opowieść symboliczna w której wszystko jest wyłożone kawa na ławę jest zwyczajnie nudna. Po co symbolika, skoro wszystko jest otwarcie powiedziane?


Strach herbu Cztery Patyki, książę na Miedzy, Ugorze etc. do usług

Awatar użytkownika
Andy
Pisarz osiedlowy
Posty: 227
Rejestracja: pt 11 sie 2017, 20:22
Płeć: Mężczyzna

Bój ze smokiem

Postautor: Andy » pt 29 wrz 2017, 21:04

Hej,
takie tam czytelnicze uwagi:

@ kamienistą dolinę, bez drzew, bez roślin w ogóle z nielicznymi, niedopalonymi kikutami.
> "w ogóle z nielicznymi" nie wiem czy to jest poprawne gramatycznie, ale stylistycznie trudne

@ i bardziej okrutny
> brak przecinka przed drugim 'i'

@ uzbrojony w miecz, przytroczony teraz do pasa, tarczę i długą pikę
> tak "ubrany" nie był zbyt mobilny, pewnie dlatego przegrywał ;)

@ Cała grupa odrostków
> miało być: wyrostków?

@ To był pierwszy raz gdy uciekłem
> brak przecinka

@ Podśpiewywaliśmy sobie, dokazywaliśmy
> mało realistyczne, aby szkolne chłopaki śpiewali sobie razem (chyba, że to klasa muzyczna?)

@ Muszę sprawdzać co, do czego się nadaje
> potoczna mowa? dziwnie się to czytało

@ spadło na mnie i mnie przygniotło
> zaimki zagęszczone

Ogólnie:
no końcówka to mnie zaskoczyła, nie powiem :)
Nie jestem kompetentny, żeby ocenić np rytm czytania (aczkolwiek wymieniłem parę punktów, przez które musiałem przystopować). Trochę przydługie, jak na opisaną ilość akcji (przynajmniej jak dla mnie).



Awatar użytkownika
Romek Pawlak
Pisarz
Pisarz
Posty: 3524
Rejestracja: czw 31 gru 2009, 00:03
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Bój ze smokiem

Postautor: Romek Pawlak » pt 29 wrz 2017, 21:12

Żeby nie zginęło, wpis z SB :)

Ja tam - fakt, że pod wpływem - prześlizgnąłem się i tekst jest w idei OK, w realizacji wymaga cięcia, bo Natasza ma rację w tym sensie, że za dużo wyjaśniasz, przez co całość staje się zbyt oczywista, przyciężka, trochę taka teatralna. Jakbyś to lżej napisał (wystarczy cięcie, moim zdaniem), to to jest całkiem zgrabna miniatura.
Ale zawsze takie odwoływanie się do czytelnika (Czytasz? Rozumiesz, co do ciebie piszę?) jest ciężkie i ryzykowne. Popisowe z pozoru, ale czasem w formie gubi treści, rozumiesz? :)


FB: https://www.facebook.com/romek.pawlak
Miłek z Czarnego Lasu http://tvsfa.com/index.php/milek-z-czarnego-lasu/
"Osobiście uwielbiam jak czytelnicy "uświadamiają" mnie jakie perspektywy przegapiłem, jakich wątków nie wykorzystałem i jak powinienem pisać, żeby dostać literackiego Nobla :P" - by Navajero.

Awatar użytkownika
Isabel
Pisarz domowy
Posty: 106
Rejestracja: sob 01 sty 2011, 21:25
Płeć: Kobieta

Bój ze smokiem

Postautor: Isabel » pt 29 wrz 2017, 21:15

Tak najogólniej - może być :) Podoba mi się pomysł i zawarta w tekście symbolika, choć nie mam pewności, że dobrze ją rozgryzłam... Czy smok w twoim zamierzeniu po prostu wewnętrzne lęki i psychiczne ograniczenia, słabość, jakieś takie "nie dam sobie rady"? :)
Na minus - jak na mój gust, za dużo krótkich, pojedynczych zdań, tekst miejscami robi się jakiś taki poszatkowany. Trochę źle się to czyta w takim czysto "technicznym" (nie artystyczno-estetycznym) sensie - jakoś gubi się rytm tekstu, sprawia to wrażenie nie płynnego snucia się opowieści, tylko takiego nerwowego skakania...


Dobra architektura nie ma narodowości.

Awatar użytkownika
P.Yonk
Pisarz domowy
Posty: 188
Rejestracja: sob 17 cze 2017, 20:08
Płeć: Mężczyzna

Bój ze smokiem

Postautor: P.Yonk » pt 29 wrz 2017, 21:28

Dzięki Wam serdeczne za komentarze, oceny i rady... Za wytknięciu błędów.

Isabel pisze:Source of the post Czy smok w twoim zamierzeniu po prostu wewnętrzne lęki i psychiczne ograniczenia, słabość, jakieś takie "nie dam sobie rady"?
- tak, to lęki i słabości, ale i strach i trauma i niezgoda, bunt przeciw rzeczywistości, a ostatecznie to ciężarówka, z która się zderzył. To ta rzeczywistość, która niweczy plany, brutalnie i bez skrupułów, a gdzie potrzeba wiary i wytrwałości, by osiągnąć przynajmniej jakąś cześć celów.


"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"

Awatar użytkownika
Romek Pawlak
Pisarz
Pisarz
Posty: 3524
Rejestracja: czw 31 gru 2009, 00:03
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Bój ze smokiem

Postautor: Romek Pawlak » pt 29 wrz 2017, 21:30

Mała próbka kondensacji.

Twój fragment:
Następne spotkanie było jeszcze gorsze. To wtedy straciłem swojego przyjaciela. Nie, nie zginął, przeżył. Ale przyjaźń się skończyła. To był mój Bjørn1. Matka zaprowadziła nas do pobliskiej wioski, gdzie była szkoła. Szliśmy razem, pełni dobrych myśli. Radośnie i wiosennie było mi na sercu. Ach jak lekko... Podśpiewywaliśmy sobie, dokazywaliśmy. Złych przeczuć nabrałem gdy na horyzoncie pojawił się budynek Szkoły. Gdy doszliśmy, już wiedziałem. Smok tam czekał. Dlaczego tak się na mnie uwziął? Czego chce ta poczwara?

Mój skrót i redakcja :)
Kolejne spotkanie było gorsze, wtedy straciłem przyjaciela, Bjørna.
Nie, nie zginął, przeżył, ale przyjaźń się skończyła. Matka prowadziła nas do wsi, gdzie była szkoła. Wędrowaliśmy pełni dobrych myśli, radośni, podśpiewując i dokazując. Złych przeczuć nabrałem widząc na horyzoncie budynek Szkoły. Smok tam czeka.
Dlaczego tak się na mnie uwziął?, pomyślałem. Czego ode mnie chce?

Ściąłem Ci z 520 znaków do 380, praktycznie nie tracąc treści :)


FB: https://www.facebook.com/romek.pawlak
Miłek z Czarnego Lasu http://tvsfa.com/index.php/milek-z-czarnego-lasu/
"Osobiście uwielbiam jak czytelnicy "uświadamiają" mnie jakie perspektywy przegapiłem, jakich wątków nie wykorzystałem i jak powinienem pisać, żeby dostać literackiego Nobla :P" - by Navajero.

Awatar użytkownika
P.Yonk
Pisarz domowy
Posty: 188
Rejestracja: sob 17 cze 2017, 20:08
Płeć: Mężczyzna

Bój ze smokiem

Postautor: P.Yonk » sob 30 wrz 2017, 10:24

Strach na wróble, ooo wybacz... jakoś umknął mi Twój wpis. Przede wszystkim dzięki za konsultacje... I za sztych w tym komentarzu... :)


"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"

Awatar użytkownika
Eldil
Pisarz domowy
Posty: 158
Rejestracja: śr 15 mar 2017, 20:57
Płeć: Mężczyzna

Bój ze smokiem

Postautor: Eldil » pn 02 paź 2017, 23:44

Dobre. Zostaje w pamięci.

Twój wpis o "nienawidzeniu mnie" za dobry tekst uważałem za żart bez drugiego dna, ale teraz je widzę. Jest (mam wrażenie) jakieś delikatne podobieństwo naszych stylów. Np. zaczynanie co chwila zdań od "A", "Ale", "Albo" ("Jednak", "Tylko", "Tyle że" itd ;) ), z których ja muszę plewić swoje teksty, a Tobie jeszcze wesoło rosną ;) Coś (czego nie potrafię nazwać) w sposobie tworzenia zdań...

Jeśli moje myśli idą dobrym tropem i faktycznie widzisz u mnie swój sposób pisania, tylko lepszy ;) to odpowiedź sama się narzuca - z wiekiem i ćwiczeniami Twoje własne teksty będą podobne do obecnych, ale lepsze.
(Jeśli złym i wychodzę na bufona, jeszcze lepiej - radości nigdy zbyt wiele ;) )


Dobrze, że jesteś! :)


Wróć do „Miniatura literacka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość