Nadal trzymam łopatę [W]

1
– Nie mogę patrzeć – mówi ciotka, starsza siostra mojego taty, przysłaniając dłonią oczy i jednocześnie, odwracając głowę. – Nie mówcie babci, że Janek nie żyje. Wiecie, że ona ma słabe serce.

Tata leży na dywanie w pokoju. Pomogłam mamie założyć mu czystą bieliznę, białą koszulę i szary garnitur, w którym wygląda bardzo ładnie. Jednak ciotka nie może na niego patrzeć. Zastanawiam się, dlaczego mama w ogóle do niej zadzwoniła. Wtedy wchodzą sąsiedzi, skłaniając z szacunkiem głowy, delikatnie podnoszą tatę, aby przenieść go na tapczan.
– Jasiu... - mówi cicho pani Kolasińska, gładząc jego policzek.
Chce mi się spać. Kiedy ciotka i sąsiedzi idą do swoich domów, kładę się do łóżka i zasypiam. Budzą mnie głosy mężczyzn, którzy przyjechali zabrać tatę do kostnicy. Wybiegam za nimi na korytarz i patrzę przez okno, jak wynoszą go głową do przodu.

***

– Aleś sobie guza nabiła – stwierdza babcia.
– Uderzyłam się o metalowy krzyż, kiedy uciekałam przed kondolencjami. – Patrzę na ciocię i widzę jej wściekły wzrok.
– Boli? – pyta babcia.
– Tak. – Czuję, że do oczu napływają mi łzy.
– Nie mów głośno, bo jak się dupa dowie, to będzie chciała leżeć. Idź odgarnij podwórko. Ciocię nogi bolą.


Migawka

Nadal trzymam łopatę

2
Poniżyj moi propozycje :P
Gelsomina pisze: Pomogłam mamie założyć mu czystą bieliznę, białą koszulę i szary garnitur, w którym wygląda bardzo ładnie.
Pomogłam mamie ubrać zmarłego w czystą bieliznę, białą koszulę i szary garnitur. Ładnie w nim wygląda, w tym garniturze.
Gelsomina pisze: – Jasiu... - mówi cicho pani Kolasińska, gładząc jego policzek.
Jaś to ten nieżywy? Może więc go gładzić w zimny policzek.
Gelsomina pisze: Wybiegam za nimi na korytarz i patrzę przez okno, jak wynoszą go głową do przodu.
Wybiegam na korytarz i patrzę przez okno, jak wynoszą tatę głową do przodu.
Gelsomina pisze: – Aleś sobie guza nabiła – stwierdza babcia.
stwierdza zamieniłbym na zauważa albo: stwierdza spostrzegawcza/o babcia.
Gelsomina pisze: – Tak. – Czuję, że do oczu napływają mi łzy.
Czuję napływające do oczu łzy.

Hm?

Nadal trzymam łopatę

3
Z uwagą przeczytałam Twoje propozycje :)
Co do pierwszej... Mogę napisać ubrać go*, ale nie zmarłego, ponieważ uważam, że córka tak nie myśli w tym momencie.
Co do drugiej... to zrozumiałe, że to chodzi o zmarłego. Bo o kogo?
Co do trzeciej... pewnie można zrezygnować z za nimi*
Co do czwartej... wydaje mi się, że stwierdza jest OK, ale przemyślę.
Co do piątej... nic nie zmienia, ale może brzmi lepiej.
Dziękuję za Hm? ;)

Nadal trzymam łopatę

6
Po pierwsze nie tłumaczę się. Przemyślałam, zastanowiłam się nad uwagami po Twoim poprzednim komentarzu i trochę to trwało.
Kreator pisze: Nie ma nic lepszego niż zadowolenie ze swojego tekstu, pomimo wszelkich uwag.
Nigdy nie jestem zadowolona ze swojego tekstu. Nie rozumiem takich przytyków.
Dałeś kilka propozycji zmian, ale nie napisałeś nic o treści, nic a nic.
Jestem wdzięczna za każdą uwagę, ale nie muszę z nich korzystać. Czy jest w tym coś złego?
Uczę się, ale nie chcę słuchać złośliwości. Tego w necie aż nadto.

Nadal trzymam łopatę

7
Kobieto, a czy ja byłem złośliwy? :shock:
Nie napisałem nic o treści, bo widocznie nie mam nic w tej materii do dodania. Nie, że nie zrozumiałem, po prostu nie wiem co mam napisać. No, zdarza się. Uważam że całkiem nieźle piszesz. Nieźle. Całkiem. Całkiem nieźle. I tyle. I tylko tyle. Sorry, musi Ci to wystarczyć. I oczywiście że nie trzeba korzystać z czyjkolwiek uwag, co powtarzam całkiem poważnie i z czym się zgadzam - to nie żaden przytyk :)

Nadal trzymam łopatę

8
Kreator rozbawiłeś mnie :)
Pewnie jestem przewrażliwiona i impulsywna, więc wybacz wytknięcie złośliwości. Do błędu umiem się przyznać :lol:
Pozdrawiam i mam nadzieję, że nie czujesz urazy. :P
A Twoje zdanie, że całkiem nieźle piszę jest dla mnie ważne.

Nadal trzymam łopatę

9
Gelsomina pisze: – Nie mogę patrzeć – mówi ciotka, starsza siostra mojego taty, przysłaniając dłonią oczy i jednocześnie, odwracając głowę. – Nie mówcie babci, że Janek nie żyje. Wiecie, że ona ma słabe serce.
Jestem zwolenniczką wywalania imiesłowów, jeśli nie są absolutnie konieczne. Według mnie, potrafią zamulić każdy tekst. Są tacy, którzy uważają, że nie mam racji. ;) Niemniej, zrobiłabym tak:

– Nie mogę patrzeć – mówi ciotka, starsza siostra mojego taty. Odwraca głowę i zasłania oczy.
– Nie mówcie babci. Wiecie, że ona ma słabe serce.


W Twojej wersji mówienie, zasłanianie oczu i odwracanie głowy dzieją się jednocześnie. Na dodatek narrator podaje jeszcze informację o osobie (pokrewieństwo). Wszystko naraz. Dlatego rozdzielam kropką, co zmienia oczywiście kolejność zdarzeń - teraz ciotka najpierw mówi, a po chwili się odwraca. Tak jest łatwiej przyjąć zarówno obraz, jak i informację.

Janek nie żyje wyrzucam, bo ciotka mówi do osób, które tam są, wszystko widzą, wiedzą, uczestniczą w tym. A czytelnik zobaczy to w następnej scenie. Poza tym jest coś takiego jak tabu śmierci - przy bliskiej osobie nie nazywamy rzeczy po imieniu, milczenie jest wymowniejsze. Zwłaszcza w sytuacji tej ciotki, która nie może patrzeć. No to mówić o tym wprost tym bardziej nie może.
Gelsomina pisze: Tata leży na dywanie w pokoju.
O, właśnie! Teraz czytelnik też wszystko widzi i rozumie, o czym mowa.
Gelsomina pisze: Pomogłam mamie założyć mu czystą bieliznę, białą koszulę i szary garnitur, w którym wygląda bardzo ładnie.
Na początku tego zdania masz dwa razy celownik najpierw "mamie", a później "mu" - to mylące, bo dotyczy różnych osób. Można pozbyć się jednego z nich i będzie klarowniej: Pomogłam mamie ubrać go w czystą bieliznę...
Gelsomina pisze: Wtedy wchodzą sąsiedzi, skłaniając z szacunkiem głowy, delikatnie podnoszą tatę, aby przenieść go na tapczan.
Szanuję tylko niezbędne imiesłowy! Ten nie jest niezbędny! ;)
Wtedy wchodzą sąsiedzi. Z szacunkiem skłaniają głowy, a potem delikatnie podnoszą tatę, aby przenieść go na tapczan.

Gelsomina pisze: – Jasiu... - mówi cicho pani Kolasińska, gładząc jego policzek.
Kto to jest pani Kolasińska? Ach, tu imiesłów pasuje jak ulał, zostawiamy go w spokoju.
Gelsomina pisze: – Uderzyłam się o metalowy krzyż, kiedy uciekałam przed kondolencjami.
Zastanawiam się, czy bohaterka powinna to mówić babci. Może wystarczy, jeśli powie to tylko czytelnikowi?

A ogólnie to jest dobra scenka. I świetny tytuł.
Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.
Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Ryju malowany spróbuj nazwać nienazwane - Lech Janerka

Nadal trzymam łopatę

10
Thano, bardzo dziękuję za pochylenie się nad tekstem i wszystkie sugestie :) Wprowadziłam je do mojego tekstu.
Thana pisze: Kto to jest pani Kolasińska? Ach, tu imiesłów pasuje jak ulał, zostawiamy go w spokoju.
Pani Kolasińska to sąsiadka. Najpierw napisałam, że wchodzą sąsiedzi, a później wymieniłam jej nazwisko, więc pomyślałam, że będzie OK, ale jeśli nie, to muszę pomyśleć :hm:
Thana pisze: Gelsomina pisze:
Source of the post – Uderzyłam się o metalowy krzyż, kiedy uciekałam przed kondolencjami.

Zastanawiam się, czy bohaterka powinna to mówić babci. Może wystarczy, jeśli powie to tylko czytelnikowi?
Dziewczynka chciała, mimo zakazu ciotki, powiedzieć babci o śmierci taty. Jednak zawiodła się, kiedy babcia nie zwróciła uwagi na jej słowa o kondolencjach. Nie zainteresowała się kto mógł wnuczce i dlaczego je składać...
Dlatego zaczęłam od zakazu ciotki, a skończyłam na jej wściekłym wzroku i obojętności babci. Może powinnam napisać, że Spoglądam z satysfakcją na ciotkę i napotykam jej wściekły wzrok.?
Przy okazji pozbędę się powtórzenia patrzę*
Thana pisze: A ogólnie to jest dobra scenka. I świetny tytuł.
Bardzo się cieszę :) Mam jeszcze kilka takich scenek-migawek z życia tejże dziewczynki.

Wersja poprawiona:

– Nie mogę patrzeć – mówi ciotka, starsza siostra mojego taty. Zasłania oczy i odwraca głowę. – Nie mówcie babci. Wiecie, że ona ma słabe serce.

Tata leży na dywanie w pokoju. Pomogłam mamie ubrać go w czystą bieliznę, białą koszulę i szary garnitur, w którym wygląda bardzo ładnie. Jednak ciotka nie może na niego patrzeć. Zastanawiam się, dlaczego mama w ogóle do niej zadzwoniła. Wtedy wchodzą sąsiedzi. Skłaniają z szacunkiem głowy i delikatnie podnoszą tatę, aby przenieść go na tapczan.
– Jasiu... - mówi cicho pani Kolasińska, gładząc jego policzek.
Chce mi się spać. Kiedy ciotka i sąsiedzi idą do swoich domów, kładę się do łóżka i zasypiam. Budzą mnie głosy mężczyzn, którzy przyjechali zabrać tatę do kostnicy. Wybiegam za nimi na korytarz i patrzę przez okno, jak wynoszą go głową do przodu.

***

– Aleś sobie guza nabiła – stwierdza babcia.
– Uderzyłam się o metalowy krzyż, kiedy uciekałam przed kondolencjami. – Spoglądam z satysfakcją na ciocię i napotykam jej wściekły wzrok.
– Boli? – pyta babcia.
– Tak. – Czuję, że do oczu napływają mi łzy.
– Nie mów głośno, bo jak się dupa dowie, to będzie chciała leżeć. Idź odgarnij podwórko. Ciocię nogi bolą.


Migawka

Nadal trzymam łopatę

11
Gelsomina pisze: Pani Kolasińska to sąsiadka. Najpierw napisałam, że wchodzą sąsiedzi, a później wymieniłam jej nazwisko, więc pomyślałam, że będzie OK, ale jeśli nie, to muszę pomyśleć :hm:
Bo, widzisz, sąsiedzi w tym kontekście mogą, oczywiście, oznaczać sąsiadów i sąsiadki, ale wyobraźnia podsuwa samych mężczyzn. I ta pani, wymieniona nagle z nazwiska, wyskakuje jak diabełek z pudełka. Druga sprawa - pozostali traktują nieboszczyka z szacunkiem, a ona - z czułością. Na wsi to możliwe, pewnie znali się od dziecka, ale to trochę sugeruje jakąś specyficzną, intymną relację między nią a zmarłym. Pytanie, czy taka relacja była, czy dziecko mogło o niej wiedzieć, czy tylko relacjonuje fakt i samo jest zdziwione, czy to dziwi innych obecnych, czy jest normalne? A jeśli jest normalne, to dlaczego tylko ona tak robi? Rozumiesz, ona przez to nazwisko i odmienne zachowanie bardzo przykuwa uwagę - Twoja decyzja, czy taki efekt Ci potrzebny, czy nie.
Gelsomina pisze: Dziewczynka chciała, mimo zakazu ciotki, powiedzieć babci o śmierci taty.
A! Na złość ciotce? Podoba mi się ta dziewczynka. ;)
Gelsomina pisze: Spoglądam z satysfakcją na ciocię i napotykam jej wściekły wzrok.
To może wydzielić reakcję ciotki?
Spoglądam z satysfakcją na ciocię. Jest zła. I dobrze.

Gelsomina pisze: – Nie mów głośno, bo jak się dupa dowie, to będzie chciała leżeć.
Ciekawostka: słyszałam wcześniej to powiedzonko w wersji: Nie mów głośno, że boli, bo dupa usłyszy i też zacznie. Ale oczywiście u Ciebie powinno zostać tak jak jest, bo pasuje do odgarniania podwórka. :)
Gelsomina pisze: Mam jeszcze kilka takich scenek-migawek z życia tejże dziewczynki.
A jakie masz plany co do nich? Będzie z tego jakaś całość? Ta dziewczynka wygląda na fajną bohaterkę...
Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.
Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Ryju malowany spróbuj nazwać nienazwane - Lech Janerka

Nadal trzymam łopatę [W]

12
Thano, dzięki za te rozważania, które pomagają mi ulepszyć tekst. :)
Rzecz się dzieje w mieście, w kamienicy, której połowa należy właśnie do p. Kolasińskiej. Zna Janka od noworodka. On urodził się w tej kamienicy.Tak sobie to umyśliłam :) i teraz muszę z tego wybrnąć.
Gelsomina pisze: – Jasiu... - mówi cicho pani Kolasińska, gładząc jego policzek.
– Jasiu... – mówi cicho pani Kolasińska, właścicielka kamienicy, w której mieszkamy i przyjaciółka babci. Gładzi z czułością policzek taty.
Może tak... Ale jeszcze pomyślę. Twoje uwagi są bardzo pomocne i pobudzają do myślenia nad tekstem, a to jest fajne :)
Thana pisze: Ciekawostka: słyszałam wcześniej to powiedzonko w wersji: Nie mów głośno, że boli, bo dupa usłyszy i też zacznie. Ale oczywiście u Ciebie powinno zostać tak jak jest, bo pasuje do odgarniania podwórka.
A ja słyszałam je w wersji, którą wstawiłam i rzeczywiście pasuje do sytuacji.
Thana pisze: A! Na złość ciotce? Podoba mi się ta dziewczynka.
Cieszę się. :) Ale na pewno będzie miała wzloty i upadki.
Thana pisze: A jakie masz plany co do nich? Będzie z tego jakaś całość? Ta dziewczynka wygląda na fajną bohaterkę...
Zaczęłam pisanie właśnie od tej sceny, a później powstało kilka innych, które mają miejsce przed śmiercią ojca. Tak, chcę z nich zrobić całość, jak z puzzli i też uważam, że dziewczynka jest fajna i zawalczy o siebie, mimo różnych zawirowań losu.
Jeszcze raz dziękuję :)
ODPOWIEDZ

Wróć do „Archiwum Miniatur i Drabbli”

cron