Obrazek
    :arrow: Zasady konkursu 18+

  • duży słoik miodu porzeczkowego do wygrania!
  • na opowiadania z wątkiem erotycznym czekamy do 22 sierpnia

NAJLEPSZA MINIATURA CZERWCA 2020 :arrow: GŁOSUJEMY! :text-link:

Nowa bitwa! :ulan:

W pułapce weny "P"

Moderatorzy: Weryfikator, Poetyfikator, Moderator, Zaufani przyjaciele

Gelsomina
Pisarz osiedlowy
Posty: 284
Rejestracja: pt 11 sty 2019, 13:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

W pułapce weny "P"

Postautor: Gelsomina » pt 12 kwie 2019, 13:46

Ostrzeżenie! Tekścik, którego jedynym zadaniem jest rozbawić czytających, więc ten, kto spodziewa się czegoś więcej, po prostu będzie zawiedziony ;) Jeśli Administracja uzna, że zaniżył poziom miniatur literackich, to po prostu niech go usunie.


Mam już dziesięć lat i prowadzę pamiętnik. Spisuję w nim, nie tylko to, co dzieje się teraz w moim życiu, ale również wspomnienia, a także ciekawe opowieści rodziców i dziadków. Nie chcę, żeby kiedyś uciekły mi z pamięci, więc wolę mieć wszystko czarno na białym. Pamiętnik wraz z albumami pełnymi zdjęć, rysunkami, wierszykami, chowam w skrzyni, zamykanej na kluczyk. Skrzynię zrobił dla mnie tata i ofiarował mi na ósme urodziny.

***

Uwielbiałam, kiedy tata czytał mi bajki albo wierszyki. Po mistrzowsku potrafił zmieniać głos, wcielając się w różne postacie, a także świetnie naśladował odgłosy zwierząt czy pojazdów. Słuchałam z zapartym tchem, przeżywając przygody bohaterów. Niestety tata, coraz później przychodził z pracy i nieraz był bardzo zmęczony, a wtedy musiałam zadowalać się oglądaniem obrazków i mówieniem na głos, tych wierszyków, które znałam już na pamięć. Natomiast mama nie umiała intonować głosu i na dokładkę zasypiała szybciej ode mnie, więc nie pozostawało mi nic innego, tylko nauczyć się czytać i oczywiście pisać. Powiedziałam o tym tacie i od razu zaczęliśmy naukę. Poświęcał mi, mimo zmęczenia, każdą wolną chwilę, a ponieważ był dobrym nauczycielem, a ja, nie chwaląc się, pojętną uczennicą, poszło nam bardzo szybko. Tata kupił mi wiele nowych książeczek, które teraz ja czytałam mu wieczorami, a on przy moim dukaniu błogo zasypiał. Byłam z siebie bardzo dumna i już nie mogłam doczekać się, kiedy pójdę do zerówki i pochwalę się swoimi umiejętnościami. Wcześniej nie chodziłam do przedszkola, ponieważ mama nie pracowała, więc zdecydowała, że nie muszę, choć chciałam i tata też. Na szczęście w naszym bloku, mieszkało kilkoro dzieci, z którymi często się bawiłam, więc na nudę nie mogłam narzekać. Miałam też psa i chomika, a także kilka misiów i lal. Udawałam, że jestem nauczycielką i uczyłam lale literek, a Mikuś miał za zadanie udawać, że jest mądrym pieskiem, co nie zawsze mu wychodziło.

I wtedy pierwszy raz wpadłam w szpony poezji. Miałam prawie sześć lat i jeszcze nie wiedziałam, że właśnie dopadła mnie wena. Po prostu poczułam, że muszę napisać wierszyk, którego bohaterką będzie, miedzy innymi, moja ulubiona lalka, Ewa. Usiadłam przy drewnianym stoliczku i zaczęłam notować. Po kilku minutach miałam już dwie zwrotki. Przy trzeciej mój zapał nieco zmalał, a to wszystko przez to, że nie mogłam wymyślić rymu do bawić. Jedynie, co mi przychodziło do głowy, to zabić, a przecież nie zamierzałam nikogo uśmiercić w swoim pierwszym wierszu. Ale się głowiłam i głowiłam, aż pogryzłam cały ołówek, wyleciał mi mleczny ząb, który i tak wisiał już na jednym włosku i zachciało mi się siku. Jednak nie mogłam, póki nie skończę wiersza, iść do ubikacji. Musiałam wytrzymać. No i w końcu udało mi się dopisać jeszcze dwie zwrotki i popuścić w majty. Poezja wymaga poświęceń. Dobrze, że mi się kupy nie zachciało.

Lala Ewa

Mam lalę. Ma na imię Ewa.
Słodyczy jej się zachciewa,
więc jej daję czekoladki,
które dostaję od Beatki.

Beatka to moja sąsiadka
i ma brata Radka.
On jest już stary
i ma szerokie bary.

Nie chce się bawić z nami
żadnymi lalkami.
Nawet Ewą nie chce się bawić.
Beatka nie może nic na to poradzić.

Więc raz ja jestem mamą raz ona
a tata jak zwykle gdzieś polazł.
Może do pracy albo do kolegi
oglądać w telewizji mecze i biegi.

Tak naprawdę, to moja sąsiadka miała na imię Żanetka, ale rymu do tego imienia nie dałam rady, tak od razu wymyślić. Później wpadłam na to, że może być kredka, ale postanowiłam wykorzystać go przy następnym wierszu. Wieczorem zaprezentowałam swoje dzieło rodzicom i dostałam w nagrodę gromkie oklaski od mamy. Tata okazał się bardziej krytyczny i poradził mi, żebym zmieniła słowo polazł na poszedł, ponieważ polazł to bardzo brzydko brzmi. Łatwo mówić. Musiałabym zmienić pewnie całą zwrotkę, a na taki wysiłek nie byłam gotowa.

Po kilku dniach znowu zapragnęłam napisać wiersz, tym razem o Mikusiu. Uznałam, że piesek zasługuje na to, aby go pięknie opisać. Wena znów przyszła niespodziewanie, więc rzuciłam Ewę na tapczan i pobiegłam do stoliczka, aby natychmiast zacząć pisać.

Mój pies

Mam pieska Mikusia,
który często siusia.
Szczerzy także zęby,
bo jest bardzo wredny.

Tak mówi o nim mama
i, że nie słucha nawet pana.
A ja kocham swojego psa,
bo on ładne futro ma.

Mikuś jest bardzo mały
i ma bardzo duże gały.
Jest ładny i fajniutki,
a poza tym okrąglutki.

Dam mu dziś mięsko z obiadu
i wyjdę z nim do sadu.
Będziemy się bawić wesoło
i tak, co dzień, w koło.

Sad to wymyśliłam. Nie mieliśmy sadu, tylko malutki ogródek pod blokiem, ale ogródek nie rymuje się przecież z obiadem. No i znowu to bawić narobiło mi kłopotu, więc zamiast wesoło bawić, napisałam bawić wesoło i dokończyłam wierszyk. Tym razem tata nic nie powiedział, tylko się śmiał, aż mu z oczu pociekły łzy. Mama szturchała go łokciem i coś tam mu szeptała do ucha, nie wiem co, bo zagłuszał ją swoim śmiechem. Kiedy już się uspokoił, to stwierdził, że najbardziej podoba mu się fragment z gałami, chociaż jego zdaniem powinnam napisać oczy. Zawsze mu coś nie pasowało, a przecież Mikuś miał naprawdę wyłupiaste, duże gały, jak na ratlerka przystało.

- Pewnie nasze dziecko zostanie poetką - powiedziała mama, puszczając oczko do taty, a ja wyłapałam w jej wypowiedzi bardzo fajny rym dziecko poetką i zaraz zanotowałam go w swoim zeszyciku. Oczywiście zrobiłam to z błędem, bo napisałam poetkom, ale przecież byłam mała, a poza tym teraz już wiem, że poetkom też pasuje. Liczba mnoga i tyle.

- Na razie trudno stwierdzić - odpowiedział tata. - Poczekamy, zobaczymy. - Przytulił mamę, a ja wskoczyłam mu na kolana i pocałowałam go w policzek.
- O, a to za co? -zapytał, udając zdziwienie.
- Za to, że cię kocham.
- A mnie nie? - Mama udawała oburzoną.
- Ciebie też mamusiu.

Zbliżały się imieniny taty i coraz częściej myślałam o tym, żeby w prezencie napisać dla niego wiersz i przeczytać albo wyrecytować przy gościach. Jednak nie byłam pewna, czy zdążę, ponieważ, tym razem, wena nie była taka natarczywa, jak ostatnio. Jeśli nie uda mi się nic stworzyć, to poproszę mamę, żeby pomogła mi wybrać dla taty jakiś prezent. W skarbonce miałam już sporo pieniędzy, więc powinno wystarczyć na coś ładnego. Jednak, szczerze mówiąc, wolałam napisać wiersz, a pieniążki zachować dla siebie.

Został już tylko jeden dzień do imienin. Miałam nadzieję, że wymyślę naprawdę piękny wiersz. Aż z tego wszystkiego nie mogłam zasnąć. Przewracałam się z boku na bok, liczyłam baranki i nic. I wtedy usłyszałam podniesione głosy rodziców. Mama i tata nigdy się nie kłócili, a przynajmniej ja nigdy tego nie słyszałam, więc bardzo zaintrygowana, podeszłam na paluszkach do ich sypialni. Przyłożyłam ucho do drzwi i nie wiem, czy to była prawdziwa, najprawdziwsza kłótnia, ale na pewno mówili na tyle głośno, że wyraźnie docierało do mnie każde słowo.

- Obiecywałeś już chyba milion razy, że rzucisz palenie. Ale nie! To dla ciebie za trudne. - Mama była wzburzona. - To dlaczego obiecujesz, jeśli nie możesz dotrzymać? Nie zależy ci na zdrowiu? Nie przejmujesz się tym, że się o ciebie martwię?
- Proszę, daj spokój. Teraz musiało ci się zebrać na wypominki? Chcę spać - powiedział tata.
- Jasne, najlepiej odwrócić się na drugi bok i zachrapać. Problem sam nie zniknie. Nawet nie mam ochoty cię całować. Cuchniesz jak popielnica.
- Co? A może to ja nie mam ochoty całować ciebie? Cała nakremowana, od stóp do głów. Niedobrze mi się robi od tych zapachów.
- Niedobrze ci się robi? Jak możesz tak mówić? Robię to dla ciebie, żeby ładnie wyglądać.
- Dla mnie? Mnie się bardziej podobasz, kiedy nie masz na sobie warstwy tłuszczu.
- Co masz na myśli? Że jestem gruba?????
- Ależ kochanie. Miałem na myśli warstwę kremu na twojej aksamitnej skórze.
- Tak, na pewno. Jestem gruba, grubsza od Marysi, tak? Widziałam, jak na nią patrzysz. Zjadasz ją oczami.
- Co ty wygadujesz Marzenko? Ty jesteś dla mnie najpiękniejsza, najcudowniejsza. - Czyżbym usłyszała cmoknięcie? - Co też ci przychodzi do głowy? Marysia? No jest ładna...
- A widzisz. - Przerwała mu mama rozkapryszonym głosem. Zupełnie, jak Żanetka, kiedy w zabawie chce mi udowodnić, że miała rację.
- Ależ kotku. Jest ładna, ale nie ładniejsza od ciebie, a poza tym, to żona mojego brata.
- A gdyby nie była?
- Wiesz co? Idę zapalić, a jak wrócę, to już szybko nie zaśniemy. Będziesz mnie musiała długo przepraszać, zazdrośnico.

Mama parsknęła śmiechem i zaczęła coś mówić, ale nie dosłyszałam co, ponieważ natychmiast odskoczyłam od drzwi. Tata zawsze palił na balkonie, przylegającym do stołowego pokoju, więc musiałam szybko uciec, żeby mnie nie zauważył, ale jakby co, to powiedziałabym, że zachciało mi się pić czy siusiu albo jedno i drugie. Wiem, że nieładnie jest kłamać i podsłuchiwać, ale nie miałabym wyjścia. Przecież nie chciałam dostać bury. Wróciłam do łóżka i wtedy wpadłam w sidła weny. Chciał nie chciał, musiałam znowu wstać i zasiąść do stoliczka. Wcześniej zapaliłam światło, co oczywiście zwabiło tatę.
- Dlaczego nie śpisz, kruszynko?
- Bo... bo ja muszę napisać wiersz.
- Aaaa, czyli masz wenę.
- Wenę?
- Wena to taki stan, uczucie, które miewają poeci, pisarze, malarze i inni artyści. Pojawia się znienacka i sprawia, że masz ochotę tworzyć, pisać, malować. Masz wtedy zapał i wszystko przychodzi łatwiej.
- No to mam wenę, tatusiu albo ona ma mnie.
- Napisz szybciutko i zmykaj do łóżka. - Tata podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło. Rzeczywiście bardzo śmierdział papierosami.

Nadszedł dzień imienin i kiedy wszyscy zasiedli już do stołu, stanęłam pośrodku pokoju z kartką w ręku i zaczęłam czytać wiersz. Niestety nie zdążyłam się go nauczyć na pamięć.

Dla ukochanego tatusia

Mój dobry i kochany tato.
Kocham cię bardziej niż lato
i Mikusia, i lale, i misia.
Wiesz to nie od dzisiaj.

Życzę ci zdrowia i radości
i żeby cię nie bolały kości.
A najbardziej to tego ci życzę,
byś wywalił popielnicę.

Przestał palić papieroski,
bo się mama bardzo złości.
Nie chce cię całować
i nie ma ochoty gotować.

Bo ty wolisz ciocię Manię
jeść oczami, zamiast kluski lane.
I choć śmierdzisz i tak cię kocham.
Mogę przecież zatkać nocha.

Nikt nie klaskał, ale miałam nadzieję, że wszystkim się podobało. Długo siedzieli w milczeniu, więc myślałam, że tak przeżywają mój wiersz. Byłam z niego dumna. Po kilku minutach, tata wstał z krzesła i wziął mnie za rękę, a później wyprowadził ze stołowego.

- Córeczko bardzo dziękuję ci za wiersz - powiedział tata, kiedy byliśmy już w moim pokoju. - Ale zastanawiam się, co ci przyszło do głowy, żeby pisać o cioci Mani i o... o tym, że śmierdzę. Podsłuchiwałaś moją rozmowę z mamą? Przecież wiesz, że to nieładnie, że tak nie wolno.- Tata był poważny, a mnie zrobiło się bardzo głupio.
- Tatusiu, to wszystko przez wenę. To nie moja wina. Ona mi tak kazała. Lepiej niech już więcej do mnie nie przychodzi. - Nadąsałam się.
- Podsłuchiwać też ci kazała? - Zaczęłam pociągać nosem.
- Już dobrze. Po prostu, na drugi raz tak nie rób i pamiętaj, żeby zawsze pierwszemu dać mi przeczytać, co napisałaś.
- Ale to miała być niespodzianka! - wykrzyknęłam.
- I wierz mi... była.

Tata przytulił mnie i zapewnił, że mama i ja jesteśmy dla niego najważniejsze na świecie, a papierosy na pewno rzuci.
- Spokojna głowa, kruszynko. - Mrugnął do mnie i poszedł do gości.

Na początku nie dochodziły mnie żadne odgłosy zabawy. Zaczęłam się martwić, kiedy w końcu usłyszałam śmiech. To ciocia Mania, tak się głośno śmiała, a później dołączyli do niej inni. Śmiali się i śmiali, a ja się jeszcze długo zastanawiałam, czy w końcu podobał im się mój wiersz, czy nie? Ale coś mi podpowiadało (wena?), żebym ich o to już lepiej nie pytała.



Awatar użytkownika
mrs.durst1
Debiutant
Debiutant
Posty: 242
Rejestracja: śr 20 cze 2018, 19:34
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

W pułapce weny "P"

Postautor: mrs.durst1 » pt 12 kwie 2019, 14:10

Akurat usypiałam synka i bardzo starałam się nie parsknąć śmiechem.
Fragment o kupię, wygrał wszystkie konkursy.
Świetnie napisanie, idealnie pokazałaś świat oczami dziecka.
Gratulacje!



Awatar użytkownika
tomek3000xxl
Dusza pisarza
Posty: 561
Rejestracja: czw 05 cze 2014, 09:41
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

W pułapce weny "P"

Postautor: tomek3000xxl » pt 12 kwie 2019, 14:31

Ziewnąłem raz i drugi, więc pora się przespać. Będę śnił o ludziach, którzy zamiast przeć do przodu, robią kroczki do tyłu.



Gelsomina
Pisarz osiedlowy
Posty: 284
Rejestracja: pt 11 sty 2019, 13:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

W pułapce weny "P"

Postautor: Gelsomina » pt 12 kwie 2019, 15:11

mrs.durst1 pisze:Source of the post Akurat usypiałam synka i bardzo starałam się nie parsknąć śmiechem.
Fragment o kupię, wygrał wszystkie konkursy.
Świetnie napisanie, idealnie pokazałaś świat oczami dziecka.
Gratulacje!

Dzięki mrs.durst1 :) Dzięki za poczucie humoru, za uśmiech ;) O to mi właśnie chodziło ;)

tomek3000xxl pisze:Source of the post Ziewnąłem raz i drugi, więc pora się przespać. Będę śnił o ludziach, którzy zamiast przeć do przodu, robią kroczki do tyłu.

Miłej drzemki :) . Mam nadzieję, że Ty za to idziesz wielkimi krokami do przodu. Tego Ci życzę z całego serca.



Awatar użytkownika
tomek3000xxl
Dusza pisarza
Posty: 561
Rejestracja: czw 05 cze 2014, 09:41
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

W pułapce weny "P"

Postautor: tomek3000xxl » pt 12 kwie 2019, 15:43

Ale to nie było złośliwe. Po prostu, po kilku niezłych kawałkach spodziewałem się czegoś lepszego od Ciebie. Może i faktycznie napisałem co mi ślina na język... ale wiesz mi, że jestem z Tobą całym sercem i kibicuję Twojej twórczości.
Tfu!.. zrobiło się za słodko, więc czekam na coś urywającego mi tyłek :)



Gelsomina
Pisarz osiedlowy
Posty: 284
Rejestracja: pt 11 sty 2019, 13:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

W pułapce weny "P"

Postautor: Gelsomina » pt 12 kwie 2019, 17:11

tomek3000xxl pisze:Source of the post Ale to nie było złośliwe. Po prostu, po kilku niezłych kawałkach spodziewałem się czegoś lepszego od Ciebie.

Ależ rozumiem i dziękuję za niezłe kawałki. Co do tego powyżej, to nawet jeśli niektórzy uznają mnie za infantylną i idącą wstecz, to lubię tak pisać i mam kilka takich kawałków. Taka twórczość sprawia mi radochę i chciałam sprawdzić, czy kogoś na wery też rozbawi. Dostałam uśmiech od mrs.durst1, a od Ciebie nieco później i z innego powodu, więc nie jest źle, a może nawet jest dobrze ;)
tomek3000xxl pisze:Source of the post wiesz mi, że jestem z Tobą całym sercem i kibicuję Twojej twórczości.

Wierzę i dzięki :)
tomek3000xxl pisze:Source of the post czekam na coś urywającego mi tyłek

Z tym może być gorzej, ale lepiej dla Twojego tyłka ;) Pozostanie nietknięty :P




Wróć do „Archiwum Miniatur i Drabbli”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości