Jasna Strona Mocy
Walcz o tytuł "Siewca Dobra 2018"!
Informacje o konkursie :arrow: KLIK

Jak wydać książkę za granicą?

Rynek zagraniczny.

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Marcin Dolecki
Debiutant
Debiutant
Posty: 1413
Rejestracja: wt 21 maja 2013, 20:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Marcin Dolecki » pn 26 sty 2015, 16:57

Ostatni post z poprzedniej strony:

Andrzeju, obecnie możliwości wydania książki w USA tworzą prawie kontinuum: od samodzielnego zamieszczenia pracy np. na Amazonie (w takiej sytuacji sprzedanie 10 egzemplarzy byłoby już sukcesem) po umowę z Penguin Random House (mniej więcej tak prawdopodobne jak zajście w ciążę na skutek rozmowy telefonicznej). Wydanie e-booka na koszt małego wydawcy, nierzadko z opcją druku pojedynczych egzemplarzy na życzenie klientów, jest jednak możliwe, gdyż wydawca prawie nie inwestuje pieniędzy, a jedynie czas.


"Właściwie było to jedno z tych miejsc, które istnieją wyłącznie po to, żeby ktoś mógł z nich pochodzić." - T. Pratchett

Double-Edged (S)words

Awatar użytkownika
Raptor
Pisarz osiedlowy
Posty: 202
Rejestracja: sob 21 lis 2009, 18:46
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Podlasie
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Raptor » pn 26 sty 2015, 20:18

Kod: Zaznacz cały

że co!?

Wbrew pozorom jest tego dużo.
Drogówka.
Lincz.
W Ciemności.
Wymyk.
Sala samobójców.
To te nowsze, które oglądałem i mogę polecić z czystym sumieniem.
!? jakieś tytuły może?

Obiło mi się o uszy, że jakieś nominacje do Oscara dostaliśmy w tym sezonie ;)
Człowiek z nadziei.
W ciemności.
Chrzest
Erratum...
Pewnie jest tego więcej, ale nie mieszkam za granicą więc trudno mi oceniać ;) Na szczyty amerykańskiego boxofficeu nam daleko, ale też wątpię czy tamten rynek pozwolił by komukolwiek zgarnąć dobrze lokowane pozycje ;)

chińskie i japońskie zdobyły przyczółek w USA skoordynowaną akcją promocyjną ich koncernów z użyciem budżetu na promocję większego niż kasa którą obracają średniej wielkości polskie banki...

W Polsce swój przyczółek także mają, pomimo braku szczególnej promocji. Inna sprawa, że to się po części samo sprzedaje :)

Może sprawa sprowadza się właśnie do tego, że dobre dzieło obroni się samo.
Obecne technologia pozwala na ekspansję o jakiej nasi dziadkowie czy ojcowie nawet nie śnili. Spójrzcie na najsławniejszego polskiego blogera i jego pso-pająka. Da się?

Książka to oczywiście inny towar, który ciężej sprzedać bo i ilość odbiorców spada ;)

Z innej beczki... spójrzcie na fenomen Metro 2033.
Cytując z Wikipedii:

(...)Dlatego autor zdecydował się opublikować tekst w Internecie. Stworzył w języku Flash stronę internetową i umieścił na niej utwór. Strona stała się bardzo popularna, odwiedzały ją dziesiątki tysięcy czytelników. Wielu z nich domagało się ożywienia bohatera i kontynuacji opowieści. Po kilku latach autor dojrzał do tego, by przeredagować książkę i uległ sugestiom czytelników. Od tego momentu powstawała ona przy ścisłej współpracy z fanami. Praca nad książką miała charakter interaktywnego eksperymentu. Swoją wiedzą na temat funkcjonowania moskiewskiego metra, różnego typu maszyn czy broni oraz informacjami dotyczącymi możliwego przebiegu ewolucji dzielili się między innymi pracownicy metra, inżynierowie, biolodzy, wojskowi (także funkcjonariusze Specnazu). Każdy kolejny rozdział był publikowany na bieżąco w Internecie, komentowany i poprawiany wraz z czytelnikami. Głuchowski określił to zjawisko mianem „literackiego beta testu”."

Do tego gra komputerowa (czy już gry?), masa gadżetów i innej franszczyzny.

Nie da się?

Andrzeju, taka osobista rada. Nie myślałeś zebrać jakieś niewykorzystane lub napisać kilku opowiadań np. o Wędrowyczu (akurat tą Twoją serię miałem przyjemność czytać), i wydać w formie darmowego ebooka? Poparte jakaś kampanią informacyjną(wirusową, przez wydawnictwo, na FB, na YT...). I zobaczyć jak to wpłynie na sprzedaż dotychczas wydanych książek z tej serii?



Awatar użytkownika
Melfka
Pisarz domowy
Posty: 116
Rejestracja: pn 12 sty 2015, 11:24
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Virginia
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Melfka » pn 26 sty 2015, 20:46

Raptor pisze:W Polsce swój przyczółek także mają, pomimo braku szczególnej promocji. Inna sprawa, że to się po części samo sprzedaje :)

Przepraszam, że się wtrącę, ale co roku wchodząc do "Best Buy" (taki amerykański odpowiednik MediaMarkt) można wybierać z przynajmniej kilkunastu filmów azjatyckich (głównie wuxia i horrory). W tym samym Best Buy nie widziałam ani jednego polskiego filmu. I nie mówimy o jednej przypadkowej wizycie, tylko uważnym przeglądaniu półek.



Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4640
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 3
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Andrzej Pilipiuk » pn 26 sty 2015, 23:08

Raptor pisze:.
To te nowsze, które oglądałem i mogę polecić z czystym sumieniem.


albo nie masz sumienia albo mamy kompletnie odmienne gusta... :?

Obiło mi się o uszy, że jakieś nominacje do Oscara dostaliśmy w tym sezonie ;)


nie jestem antysemitą ale klucz wedle którego nominacje dostają "w ciemności" czy "ida" jest dość oczywisty...

Może sprawa sprowadza się właśnie do tego, że dobre dzieło obroni się samo.


g... prawda niestety.

"toj-chto-proiszow-kryz-wogon" - to jeden z 5 najwybitniejszych filmów jakie widziałem w życiu.

siem obronił - na Ukrainie gdzie powstał.

pokazałem kilku znajomym - kapcie spadały - choć były to pokazy tragiczne ze mną w roli tłumacza na żywo z ukraińskiego...

i nigdzie poza tym się nie obronił.

Obecne technologia pozwala na ekspansję o jakiej nasi dziadkowie czy ojcowie nawet nie śnili.


owszem.

Spójrzcie na najsławniejszego polskiego blogera i jego pso-pająka. Da się?


cool - no to ...powtórz ten sukces ;>

Z innej beczki... spójrzcie na fenomen Metro 2033.


skoro sposób jest - czy ktoś powtórzył?

tak jak z harrym potterem - przeciętna fabularnie książka zadziałała jak samoreplikujący się wirus komputerowy. 147 tyś fanfików etc.

zadziałała jak w latach 90-tych fenomen Józefa Tkaczuka.

I... i nic. Od dekady nie nadmuchali podobnego balonika choć mają autorów i mega kasę na promocję. Udało się raz.

Nie da się?


da się raz - problem ze skopiowaniem.

weźmy choćby "zmierzch".
fabuła cienka jak sznurek stringów.
welostronicowe dialogi kompletnie o niczym.

i megabestseler.

a jednocześnie kolejne klony mimo pompowania kaisory w promocję już takiej furory nie robią.

Ergo: nie bardzo wiadomo jak książka staje się zjawiskiem. Pójście schematem i kasa na promocję to nie wszystko... Wyjście poza schematy i kasa na promocję tez nie gwarantują sukcesu.

Nauka zakłada powtarzalność zjawisk w określonych warunkach i możliwość ich pomiaru.

Teologia dopuszcza cuda - czyli zjawiska niewytłumaczalne z punktu widzenia nauki, z możliwością pomiaru ale najczęściej bez możliwości powtórzenia.

skala niewytłumaczalnego sukcesu harego pottera była na tyle zaskakująca że zaniepokoiła teologów.


Andrzeju, taka osobista rada. Nie myślałeś zebrać jakieś niewykorzystane lub napisać kilku opowiadań np. o Wędrowyczu (akurat tą Twoją serię miałem przyjemność czytać), i wydać w formie darmowego ebooka? Poparte jakaś kampanią informacyjną(wirusową, przez wydawnictwo, na FB, na YT...). I zobaczyć jak to wpłynie na sprzedaż dotychczas wydanych książek z tej serii?


nijak nie wpłynie - rozmaite ch(----) od dawna puszczają to za frajer w necie i wpływ jakby miał być to byłby widoczny. Na razie widoczne są wpływy ujemne...

[ Dodano: Wto 27 Sty, 2015 ]
ps. powyższy wywód oznacza że TEORETYCZNIE możliwa jest sytuacja w której książka z Polski zrobi w niewytłumaczalny sposób mega karierę w USA ;>

ale szczególnie bym na to nie liczył.



Awatar użytkownika
Galla
Dusza pisarza
Posty: 606
Rejestracja: sob 16 mar 2013, 10:48
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Galla » pn 26 sty 2015, 23:40

Wybaczcie, że podkarmię offtopic, ale mnie też zastanawia: czemu polskim książkom tak trudno się przebić?

Czy znacie "Poland" Jamesa Michenera? Spójrzcie na amazon: http://www.amazon.com/Poland-Novel-Jame ... d+michener

I na opinie. A to potężna kobyła z przekrojem przez pół historii Polski, od Piastów po XX wiek, z kilkoma rodami magnackimi, szlacheckimi i chłopskimi w rolach głównych - z całą masą dziwnych dla Amerykanina nazwisk i faktów historycznych.

Autor nie ma polskich korzeni. Po prostu się zainteresował tematem. Jestem pod wrażeniem, ile materiałów musiał przeglądnąć, ale chyba każdy Polak potrafiłby to napisać lepiej ;) Ale książka się przebiła... tylko i wyłącznie dlatego, że napisał ją Amerykanin?

Żeby nie było tak pesymistycznie: widzę coraz więcej polskich książek na rynku niemieckim. Lem, Sapkowski, a ostatnio Stasiuk. Młodzi wykręcają sobie języki na nazwach własnych, ale czytają z zainteresowaniem.



Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4640
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 3
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Andrzej Pilipiuk » pn 26 sty 2015, 23:52

bo narodom silnijeszym kulturowo wiiiisi dorobek słabszych?

Polska proza wisi zachodowi.

a co wisi nam?

Wymień choćby po jednym ze współczesnych autorów z Litwy, Białorusi, Ukrainy, Rumunii, Gruzji, Armienii, Bułgarii, Węgier, Słowacji, Czech.

mogiła.

Ja z Ukrainy kojarzę Jurija Adruchowycza - czytałem dwa jego opowiadania. Może ktoś jeszcze go kojarzy - wybiórcza o nim parę razy pisała. (łukanienko i diaczenkowie to już zrusyfikowane towarzystwo).
Z Białorusi Wasiij Bykau - ale kojarzę go ze słyszenia. Z Czech - Żamboch - ale wiem o nim bo ten sam wydawca nas wydaje.

Z Gruzji - niezrównany Nodar Dumbadze - ale zmarł 30 lat temu...
Współczesnych - zero...

znam jednego serbołużyckiego Otfried Preussler - był Słowianinem z pochodzenia i sięgał do folkloru łużyć (zmarł dwa lata temu)

Mamy pretensje do zachodu że nas nie kocha.
A my sami? w )*( mamy co piszą narody z którymi graniczymy!!!



Awatar użytkownika
Raptor
Pisarz osiedlowy
Posty: 202
Rejestracja: sob 21 lis 2009, 18:46
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Podlasie
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Raptor » wt 27 sty 2015, 20:48

albo nie masz sumienia albo mamy kompletnie odmienne gusta... :?

Ano. Każdy z tych filmów jest dobry i mi pozwolił na nowo uwierzyć w naszą kinematografię. Nie twierdzę, że są jakieś wybitne ponad miarę, ale są po prostu dobre w gatunku, który reprezentują. Moją uwagę przykuły i nie żałowałem kasy wydanej na bilety :p Może kwestia oczekiwań?

g... prawda niestety.

"toj-chto-proiszow-kryz-wogon" - to jeden z 5 najwybitniejszych filmów jakie widziałem w życiu.

siem obronił - na Ukrainie gdzie powstał.

pokazałem kilku znajomym - kapcie spadały - choć były to pokazy tragiczne ze mną w roli tłumacza na żywo z ukraińskiego...

i nigdzie poza tym się nie obronił.


Startował w jakichś festiwalach? Zdobył nagrody? Dał się zauważyć?
Kilka miesięcy robiłem sobie przegląd kina rosyjskiego. Kilka pozycji polecanych w necie. I faktycznie, były to filmy ciekawe. Może nie wybitne, ale zasługujące na uwagę.

skoro sposób jest - czy ktoś powtórzył?

W ciągu mojego krótkiego życia...
Harry Potter
Hunger Games
Gra o Tron
Opowieści z Narnii
Władca Pierścieni
Zmierzch
Metro 2033
Greye :)
Coelho
Tom Clancy
King
Plus kilka trylogii czy serii ciut mniej popularnych, ale jednak dających odczuwalny i mierzalny sukces autorowi :)

Czym one zdobyły swoją popularność? Może właśnie swoją przeciętnością. Były zrozumiałe dla dużej rzeszy czytelników, nie męczyły wybujałym stylem, przesadną formą.
Wyzwalały emocje, uczyły, zawierały ciekawą, wciągającą historię...
Ale też z tego co kojarzę ani Rowling, ani Głuchowski czy Martin pisząc swoje dzieła nie nastawiali się na sukces. Który przyszedł i zaskoczył ich samych.
Pisali, bo sprawiało im to przyjemność. Bo po prostu chcieli to robić.
Na nic schematy, kombinatoryka, promocja w mediach czy zaklęcia.
Chwyciły, bo były szczere.
Nikt nie ma gwarancji, że to co napisze się sprzeda. Choćby zbudował superkomputer, który po analizie wszelkich dzieł dał by receptę na takie idealne.

nijak nie wpłynie - rozmaite ch(----) od dawna puszczają to za frajer w necie i wpływ jakby miał być to byłby widoczny. Na razie widoczne są wpływy ujemne...

Gdzie są widoczne? Masz podgląd na ilość ściągnięć na chomiku i sobie liczysz, ile mógłbyś zarobić?
Ten, kto ma kasę i potrzebę kupić książkę patrzy nieco inaczej na temat piractwa.
Poza tym obecnie wszystko dostajesz za darmo i to zupełnie legalnie. O muzyki na YT, przez dema gier czy nawet czasowy dostęp do filmu/gry całkiem za darmo...
Z piractwem nie wygrasz, nie ma takiej opcji. Ale można częściowo wykorzystać to zjawisko na swoją korzyść. Pomyśl o tym.
Obecnie normą jest dostęp do kultury za darmo... a twórcy i tak na tym zarabiają. Jak to się dzieje?

A co do tego, że książka jest akurat z Polski... Ludzie kochają słyszeć o jakimś anonimowym Janku z Pcimia Dolnego na końcu świata, który napisawszy sobie powieść do poduszki zachwycił miliony.

Piszcie co chcecie i jak chcecie bez oglądania się na boki. Sukces będzie albo i nie będzie, to naprawdę mało istotne dla kogoś, kto tworzy dla samego tworzenia.



Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4640
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 3
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Andrzej Pilipiuk » śr 28 sty 2015, 09:36

piractwo można by rozgromić w 5 minut problem w tym że władzuchna nie ma takiej woli.

co do idei "kultury za darmo" - jest to kompletna bzdura. by tworzyć trzeba z czegoś żyć - zatem muszą istnieć mechanizmy finansowanie tej darmochy. Są zasadniczo cztery możliwości:

a) płacimy producentowi kultury tantiemy on ma kasę i tworzy kolejne dzieła. Wartość jego pracy weryfikuje rynek.

b) delegujemy urzędasa który ustala listę tfu!rców którzy wydostaną państwowa kasiorę i może coś stworzą. Kto ile dostanie decyduje urzędas. Pojawia się ręczne sterowanie zjawiskami kulturalno-społecznymi, a niepokornych można skosić jednym dekretem. (władza lansuje ten model bo jest wygodny i użyteczny przetestowali to hitler, stain, tusk i temu podobni).dla mnie to czysta patologia.

c) kulturę tworzą najemnicy pracujący dla mecenasów. Mecenasi zazwyczaj mają więcej gustu niż urzędnicy - więc jest to lepszy model niż "b" i zazwyczaj w historii się sprawdzał - ide kaplica sykstyńska.

d) kulturę tworzą ludzie bogaci albo wariaci. Cóż widziałem rysunki cara Mikołaja II - niezłe były. Chyba lepsze niż akwarelki hitlera...

*

Prawdopodobnie na masowym piractwie moich książek tracę ponad 100 tyś zł rocznie. i tyle w temacie.

[ Dodano: Śro 28 Sty, 2015 ]
piractwo można by rozgromić w 5 minut problem w tym że władzuchna nie ma takiej woli.

co do idei "kultury za darmo" - jest to kompletna bzdura. by tworzyć trzeba z czegoś żyć - zatem muszą istnieć mechanizmy finansowanie tej darmochy. Są zasadniczo cztery możliwości:

a) płacimy producentowi kultury tantiemy on ma kasę i tworzy kolejne dzieła. Wartość jego pracy weryfikuje rynek.

b) delegujemy urzędasa który ustala listę tfu!rców którzy wydostaną państwowa kasiorę i może coś stworzą. Kto ile dostanie decyduje urzędas. Pojawia się ręczne sterowanie zjawiskami kulturalno-społecznymi, a niepokornych można skosić jednym dekretem. (władza lansuje ten model bo jest wygodny i użyteczny przetestowali to hitler, stain, tusk i temu podobni).dla mnie to czysta patologia.

c) kulturę tworzą najemnicy pracujący dla mecenasów. Mecenasi zazwyczaj mają więcej gustu niż urzędnicy - więc jest to lepszy model niż "b" i zazwyczaj w historii się sprawdzał - ide kaplica sykstyńska.

d) kulturę tworzą ludzie bogaci albo wariaci. Cóż widziałem rysunki cara Mikołaja II - niezłe były. Chyba lepsze niż akwarelki hitlera...

*

Prawdopodobnie na masowym piractwie moich książek tracę ponad 100 tyś zł rocznie. i tyle w temacie.



Awatar użytkownika
kfk
Umysł pisarza
Posty: 982
Rejestracja: pn 27 cze 2011, 16:45
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: kfk » śr 28 sty 2015, 12:13

Andrzej Pilipiuk pisze:piractwo można by rozgromić w 5 minut problem w tym że władzuchna nie ma takiej woli.

Doświadczenie francuskie tego nie potwierdza. Próbowano tępić piractwo, wydano kupę kasy na śledzenie pobrań, wysyłano masowo upomnienia do piratów (po drugim upomnieniu dochodziło do kar finansowych i zawieszenia dostępu do Internetu). Program kosztował majatek. Efekt? Piraci wykupili sobie płatne połaczenia szyfrowane i ściagali dalej. Gdyby wydali te pieniadze na legalny dostęp do plików multimedialnych (zawarty np w cenie dostępu do internetu), artyści mieliby z tego korzyść. A tak, jedynym wygrywajcym sa firmy sprzedajace narzędzia utrudniajace śledzenie aktywności w internecie.
I znowu wszyscy by narzekali, że pienidze podatnika poszły w błoto ;)

[ Dodano: Śro 28 Sty, 2015 ]
co do idei "kultury za darmo" - jest to kompletna bzdura. by tworzyć trzeba z czegoś żyć - zatem muszą istnieć mechanizmy finansowanie tej darmochy

Zgoda z pewnym zastrzeżeniem. Mówisz tylko o twórcach profesjonalnych. W Polsce jest ich stosunkowo niewielu, reszta ma prawdziwy zawód ;)

Andrzej Pilipiuk pisze:a) płacimy producentowi kultury tantiemy on ma kasę i tworzy kolejne dzieła. Wartość jego pracy weryfikuje rynek.

To niestety droga do mierności literackiej

Ale może jeszcze opcja modelu MASOWEGO dostępu do kultury - niskie ceny, duży obrót. To działa na rynku muzycznym i filmowym (spotify np.) Płacę 20 zł na miesic za możliwość słuchania ile tylko dam radę...

[ Dodano: Śro 28 Sty, 2015 ]
Andrzej Pilipiuk pisze:Prawdopodobnie na masowym piractwie moich książek tracę ponad 100 tyś zł rocznie. i tyle w temacie.

Zależy jak to jest mierzone. Wiadomo, że nie wszyscy ściagajacy kupiliby twojego ebooka gdyby nie mieli innej możliwości (teoretyczne 0 piractwa)
Ale to jest kompletnie niemierzalne...



Awatar użytkownika
Melfka
Pisarz domowy
Posty: 116
Rejestracja: pn 12 sty 2015, 11:24
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Virginia
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Melfka » śr 28 sty 2015, 12:20

kfk pisze:Ale może jeszcze opcja modelu MASOWEGO dostępu do kultury - niskie ceny, duży obrót. To działa na rynku muzycznym i filmowym (spotify np.) Płacę 20 zł na miesic za możliwość słuchania ile tylko dam radę...

Mamy Legimi, które chyba działa na podobnej zasadzie? Nie wiem tylko, czy jest popularne - ja sama nie korzystam.
Natomiast z tego, co czytam, "Kindle Unlimited" (czyli program Amazona) jest popularny, ale autorzy skarżą się na niskie zyski. Pojawiają się głosy, że jedyne, co ma sens, to włączanie do programu tylko jednej książki (np. pierwszej części cyklu), podczas gdy reszta jest dostąpna jako normalne pozycje, które można kupić.



Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4640
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 3
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Andrzej Pilipiuk » śr 28 sty 2015, 15:06

kfk pisze: Mówisz tylko o twórcach profesjonalnych. W Polsce jest ich stosunkowo niewielu, reszta ma prawdziwy zawód ;)


do moderatora - może by mu tak z tydzień bana?
na przetrzeźwienie.

Andrzej Pilipiuk pisze:a) płacimy producentowi kultury tantiemy on ma kasę i tworzy kolejne dzieła. Wartość jego pracy weryfikuje rynek.

To niestety droga do mierności literackiej


i drugi tydzień za to.

XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX

Prawdopodobnie na masowym piractwie moich książek tracę ponad 100 tyś zł rocznie. i tyle w temacie.

Zależy jak to jest mierzone.


jest głównie szacowane.

30 tytułów. +audioboki.
Liczba ściągnięć każdego tytułu sięga kilku-kilkunastu tyś miesięcznie.

Założyłem że przy całkowitym lub częściowym wyeliminowaniu piractwa 5-10% dziś ściągających kupiłby książkę.

Zakładam jako absolutnie dolną granicę około pół miliona nielegalnych pobrań rocznie.
(40 tyś pobrań miesięcznie - za dużo? przypominam to jest 30 tytułów + audioboki)

Łączna wartość kradzieży to ok 1,5 miliona złotych moich potencjalnych zysków.
(możemy się jeszcze pobawić w szacowanie strat drukarzy wydawców, księgarzy...)

Zakładając że 10% by kupiło - strata ok 150 tyś.
Zakładając ze 5% - strata ok. 75 tyś.

Sądzę że 100 tyś rocznie to absolutnie dolna granica tego ile tracę.
Od chwili gdy zaczęto wydawać mi książki pod nazwiskiem to może być milion złotych. zapewne jest znacznie więcej.

[ Dodano: Śro 28 Sty, 2015 ]
11 lat nauki zawodu (ok. 1985-1996)
19 lat dzikiej harówy by zdobyć jakąś pozycję. (1996-2015 za chwilę stuka rocznica debiutu...)

a u celu dostaję w łeb i od kochanej władzuchny i od jakichś leszczy którzy wolą ukraść niż na coś chwilę popracować.

I jeszcze co i rusz znajdują się luje którzy usiłują usprawiedliwiać złodziejstwo.



Awatar użytkownika
kfk
Umysł pisarza
Posty: 982
Rejestracja: pn 27 cze 2011, 16:45
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: kfk » śr 28 sty 2015, 15:42

Andrzej Pilipiuk pisze:może by mu tak z tydzień bana?
Urlopik? Chętnie :D
Andrzej Pilipiuk pisze:Sądzę że 100 tyś rocznie to absolutnie dolna granica tego ile tracę.
No, robi wrażenie. Ale że piractwo jest poza kontrola - to lepiej o tym nie myśleć... Źle mi by było, gdybym stracił duża bańkę...
Jedyna rada pisać dla literackich maniaków - czyli zmienić target. Używać zdań na dwie strony, metafor w co drugim zdaniu, wprowadzić postacie moralnie niejednoznaczne, kazać czytelnikowi się głowić, co w ogóle autor chciał powiedzieć. Może sprzedaż spadnie, ale za to nikt nie będzie tego piracił ;)



Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4640
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 3
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Andrzej Pilipiuk » śr 28 sty 2015, 16:35

"Był geniuszem i był gotów służyć ludzkości. W zamian oczekiwał jedynie pokrywania swoich wydatków" :twisted:

R.Rankin "Księga prawd ostatecznych".



Awatar użytkownika
Raptor
Pisarz osiedlowy
Posty: 202
Rejestracja: sob 21 lis 2009, 18:46
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Podlasie
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Raptor » śr 28 sty 2015, 21:15

Myślę, że likwidacja bibliotek publicznych podniosła by sprzedaż książek o kolejne kilka-kilkanaście procent. W końcu teraz sobie idę do tego domu rozpusty i biorę co chcę... za darmo, a nawet ze wsparciem państwa :)

Poskromienie piractwa w 5 minut? W sumie w Korei Płn. się prawie udało, to czemu nie u nas? :)

Sorry, ale bez wprowadzenia totalnej i wszechobecnej kontroli nad każdym obywatelem (od kilkuletniego dziecka w górę) jest to po prostu niewykonalne. I tu nie chodzi o popieranie tego zjawiska tylko o trzeźwy osąd sytuacji.

Czy ten stan rzeczy jest dobry? No nie. Ale tak jest i luj.
Większość branż radzi sobie z tym problemem wbrew pozorom.
Aby poprawić ten stan rzeczy należy raczej wychowywać, edukować, dawać dobre wzorce niż knuć bacik na internetową wolność - jedną z nielicznych jaką czuje współczesny obywatel.

Z książką jest trudno. Łatwiej wydać kasę na muzykę czy film.

Wracając jeszcze do tematu wydawania za granicą... Z tego co się orientuję, to najwięcej laureatów nagrody Nobla z Polski to właśnie literaci. Nie jest więc chyba tak najgorzej.
Pisać swoje i tyle. Jeżeli ktoś wierzy w swój sukces, to warto próbować.



Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4640
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 3
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Andrzej Pilipiuk » śr 28 sty 2015, 23:20

Po prostu dołuje mnie fakt że po 29 latach dzikiej harówy coś tam sobie zbudowałem a przegrywam w starciu z jakimiś leszczami którzy nigdy w życiu nie przejdą nawet 10% mojej drogi...



Online
Awatar użytkownika
ravva
Legenda pisarstwa
Posty: 2325
Rejestracja: sob 26 sty 2008, 22:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: warszawa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: ravva » śr 28 sty 2015, 23:45

Andrzej Pilipiuk pisze:Po prostu dołuje mnie fakt że po 29 latach dzikiej harówy coś tam sobie zbudowałem a przegrywam w starciu z jakimiś leszczami którzy nigdy w życiu nie przejdą nawet 10% mojej drogi...
nie przegrywasz, to, co zrobiłes, osiagnałes, i co wiesz jest twoje i nikt ci tego nie odbierze.
to, niestety, kwestia kraju.

na zachodzie byłbyś rowling.


Serwus, siostrzyczko moja najmilsza, no jak tam wam?
Zima zapewne drogi do domu już zawiała.
A gwiazdy spadają nad Kandaharem w łunie zorzy,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie mów o tym.
(...)Gdy ktoś się spyta, o czym piszę ja, to coś wymyśl,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie zdradź nigdy.


Wróć do „...za granicą?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość