Jasna Strona Mocy
Walcz o tytuł "Siewca Dobra 2018"!
Informacje o konkursie :arrow: KLIK

Jak wydać książkę za granicą?

Rynek zagraniczny.

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4640
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 3
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Andrzej Pilipiuk » ndz 15 mar 2015, 21:07

Ostatni post z poprzedniej strony:

jakbym miał zbędne 20 tyś to bym posadził znajomego - niech tłumaczy "Oko Jelenia" na ukraiński.

wprawdzie perspektywy wydania obecnie są żadne - ale to jak z naszym kryzysem.
wojna się kiedyś skończy.

może warto wówczas być pierwszym u koryta?



Humanozerca
Debiutant
Debiutant
Posty: 830
Rejestracja: śr 17 kwie 2013, 17:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Humanozerca » pt 01 maja 2015, 23:42

@Melfka piszesz potoczyście, ale czasem trudno mi zrozumieć sens Twoich wypowiedzi.
Nie zgodzę się. Chyba, że chcesz pisać zaangażowaną powieść traktującą o sprawie niszowej dla Polaków i tematem powieści uczynić dyskurs o rzeczach, o których tylko my dyskutujemy.
A o jakich rzeczach dyskutują tylko Polacy albo tylko Czesi, albo tylko Irlandczycy? Nawet historie o protestach przeciwko opodatkowaniu wody w Dublinie można zuniwersalizować. Kto lubi płacić podatki? ;) Mówiąc poważnie, przekonanie że jakiś temat jest zaściankowy często wynika z niezauważenia tego, że świat w wielkiej mierze składa się z bardzo podobnych zaścianków, a ewentualne problemy wiążą się ze wtajemniczaniem w szczegóły.
Filmy nie są dobrym odniesieniem, bo polska kinematografia (moim zdaniem) cierpi na chorobę rozliczania się z przeszłością i martyrologii,
Zwykle martyrologię przeciwstawia się podejściu rozrachunkowemu i na odwrót.
Z filmami jest u nas niestety tak, jak z próbą sprzedaży Poloneza komuś, kto jeździ Porche. Jak tylko wygrzebiemy się z zacofania, będzie prawdopodobnie lepiej. Testowałam to ze dwa razy na moim osobistym Amerykaninie. Efekt? "Seksmisja" z lat 80-tych bardzo mu się podobała. Odniesień komunistycznych nie wyłapał, ale film opowiadał o tym poprzez odniesienie do bardziej uniwersalnego problemu (wojna płci). Z kolei "Miasto 44" oglądał w polskim kinie, bez jakichkolwiek napisów i ze szczątkową wiedzą na temat powstania i film mu się bardzo podobał. Powiedział, że prawie nie odstaje od kina amerykańskiego. Czyli da się mówić o sprawach niszowych, tylko trzeba opowiadać tak, by przemówić do widzów z Zachodu.
Podobnie ma się sprawa z pisaniem, z tą różnicą, że nasza literatura nie jest tak zacofana jak kinematografia
Domyślam się, że zachodzi jakaś różnica między wynikami w obu próbach. Ale nie bardzo wiadomo jaka. Nie powiedziałaś, co mu się podobało bardziej... Swoją drogą film o powstaniu jest o wiele bardziej o wiadomym wydarzeniu niż "Seksmisja" o komunizmie czy PRL.



Awatar użytkownika
Melfka
Pisarz domowy
Posty: 116
Rejestracja: pn 12 sty 2015, 11:24
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Virginia
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Melfka » wt 05 maja 2015, 22:13

Humanozerca pisze:@Melfka piszesz potoczyście, ale czasem trudno mi zrozumieć sens Twoich wypowiedzi.

Przepraszać? Nie przepraszać? Hmmm... ;)

Humanozerca pisze:A o jakich rzeczach dyskutują tylko Polacy albo tylko Czesi, albo tylko Irlandczycy? Nawet historie o protestach przeciwko opodatkowaniu wody w Dublinie można zuniwersalizować. Kto lubi płacić podatki? ;) Mówiąc poważnie, przekonanie że jakiś temat jest zaściankowy często wynika z niezauważenia tego, że świat w wielkiej mierze składa się z bardzo podobnych zaścianków, a ewentualne problemy wiążą się ze wtajemniczaniem w szczegóły.

No problem właśnie w tym, że u nas rzadko "uniwersalizują" na tyle, by było to strawne dla widza zza Zachodu.

Humanozerca pisze:Zwykle martyrologię przeciwstawia się podejściu rozrachunkowemu i na odwrót.

Ale oba są objawami "choroby" ;) toczącej naszą kinematografię.

Humanozerca pisze:Domyślam się, że zachodzi jakaś różnica między wynikami w obu próbach. Ale nie bardzo wiadomo jaka. Nie powiedziałaś, co mu się podobało bardziej... Swoją drogą film o powstaniu jest o wiele bardziej o wiadomym wydarzeniu niż "Seksmisja" o komunizmie czy PRL.

Nie, różnicy dużej nie ma. "Seksmisja" jest zawoalowaną satyrą na komunizm, ale też, na bardziej podstawowym poziomie, opowiada o różnicach między płciami - i to właśnie ten poziom złapie Amerykanin, a nie aluzje do opresyjnego ustroju.
Natomiast "Miasto 44" to nie film o "wiadomym wydarzeniu" (bo za miedzą to nikt o powstaniu tak naprawdę nic nie wie), ale film o wojnie, o desperackiej walce przeciw "tym złym", czyli znów coś, co przemówi do Amerykanów (brak tylko happy endu i powiewającego sztandaru w tle...). Do tego efekty i narracja filmowa (pomijając kilka dziwnych momentów) też na poziomie, co zachęca zagranicznych widzów.



Humanozerca
Debiutant
Debiutant
Posty: 830
Rejestracja: śr 17 kwie 2013, 17:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Humanozerca » wt 05 maja 2015, 22:36

Nie, różnicy dużej nie ma. "Seksmisja" jest zawoalowaną satyrą na komunizm, ale też, na bardziej podstawowym poziomie, opowiada o różnicach między płciami - i to właśnie ten poziom złapie Amerykanin, a nie aluzje do opresyjnego ustroju.
Natomiast "Miasto 44" to nie film o "wiadomym wydarzeniu" (bo za miedzą to nikt o powstaniu tak naprawdę nic nie wie), ale film o wojnie, o desperackiej walce przeciw "tym złym", czyli znów coś, co przemówi do Amerykanów (brak tylko happy endu i powiewającego sztandaru w tle...). Do tego efekty i narracja filmowa (pomijając kilka dziwnych momentów) też na poziomie, co zachęca zagranicznych widzów.
Wyraziłem się niejasno. Walka z kimś złym ma o wiele więcej wspólnego z powstaniem niż opowieść o (pseudo)feministycznym zamordyzmie z ustrojem komunistycznym. PRL obyczajowo był raczej konserwatywny. Nawet w bolszewickiej Rosji bardzo szybko ukrócono pomysły z obyczajowo wyzwalającym "proletkultem". Pewnie szary Schmitt, Kowalski czy Braun nie wie, ale to żaden problem. Nie wszyscy muszą o wszystkim wiedzieć.

Jako dzieciak oglądałem "Seksmisję", to nie była dla mnie ani opowieść o walce płci, ani satyra na komunizm. :P

Humanozerca napisał/a:
Zwykle martyrologię przeciwstawia się podejściu rozrachunkowemu i na odwrót.

Ale oba są objawami "choroby" ;) toczącej naszą kinematografię.
Ale kategorie te mają skłonność do zagarniania całego spektrum logicznych możliwości. Dopóki używasz jednej kategorii, dopóty nie pozbędziesz się drugiej.
No problem właśnie w tym, że u nas rzadko "uniwersalizują" na tyle, by było to strawne dla widza zza Zachodu.
Ziemia jest okrągła, więc to zza zachodu, wypada na wschodzie. ;) Mówiąc poważnie, nie mam na tyle dużo doświadczeń z ludżmi zza miedzy, by to oceniać. Niemniej, na świecie już zadziwiające rzeczy zdołano zuniwersalizować. Kwestia warsztatu. :)



Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4640
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 3
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Andrzej Pilipiuk » śr 06 maja 2015, 00:23

Humanozerca pisze: A o jakich rzeczach dyskutują tylko Polacy albo tylko Czesi, albo tylko Irlandczycy? Nawet historie o protestach przeciwko opodatkowaniu wody w Dublinie można zuniwersalizować. Kto lubi płacić podatki? ;) Mówiąc poważnie, przekonanie że jakiś temat jest zaściankowy często wynika z niezauważenia tego, że świat w wielkiej mierze składa się z bardzo podobnych zaścianków,


Edward Manc - klown i wieloletni pracownik cyrku wspominał taką historię.
Przedwojenna kalunada była zupełnie inna niż dzisiejsza - teraz to pantonima głownie wtedy operowało się słowem. Klauni mieli masę złośliwych wierszyków i piosenek. Gdy przybywali do miasteczka przeprowadzali wywiad i ddobierali repertuar tak by aluzje celnie godziły w miejscowych notabli.

przed wojna przez jeden sezon jeździł z nimi klaun Włoch - języka nie znał był od pantonimy ale zachwycała go reakcja publiki - zaczął błagac by mu zrobili odpis, on to sobie przełoży na włoski...

wyśmiewali się z niego gdzie Włochy a gdzie Polska. ale robił oczy kotka ze Schreka wiec zmiękli. A potem przysyła im list z jakiegoś Palermo czy innej dziury. Z podziękowaniami. wierszyk wykpiwający notabli z Łowicza czy innego Pułtuska okazał się tak idealnie pasowac do włoskich realiów że publiczność lała ze śmiechu a burmistrz z szefem karabinierów za śmiertelna obrazę wsadzili go na trzy dni do pudła...

Polecam "Bim Bom wspomnienia klauna" - bywa na allegro i to za psie pieniądze... :twisted:




Wróć do „...za granicą?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość