Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

Durne baby

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
E.Horsztyński
Pisarz osiedlowy
Posty: 318
Rejestracja: czw 30 sty 2014, 10:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Durne baby

Postautor: E.Horsztyński » czw 28 kwie 2016, 15:26

Conocny hałas silników ciężarówek kursujących między mińską siedzibą NKWD, a kuropackim lasem był owiany tajemnicą tak, jak i nieustające między zmierzchem, a świtem, strzały z naganów. Okoliczni mieszkańcy od lat musieli zatykać uszy i uciszać sumienie. Nawet gdy minie kilkadziesiąt lat, a na trupach będzie budowana autostrada, Kuropaty wciąż będą owiane zmową milczenia.
Micia, stary czekista i jeden z niewielu, którzy przeżyli czystkę 1937 roku wciągnął przemycaną przez kontrabandzistów dobrą polskę kokainę i ze znudzeniem patrzył na kolejny transport. Do świtu zostało jeszcze z dwustu lud...tfu! elementów i pojedziemy do stołówki na 100 gram spirytusu i śniadanie - myślał Micia przeładowując drugi pistolet, ponieważ pierwszy zdążył się rozgrzać do czerwoności.
Dwudziestotrzyletni Szmul również dumał o śniadaniu, koncentrując się głównie na owych stu gramach, które były przecież głównym daniem, i zachwalał władzę radziecką za to, że dba o swoje narzędzia. Był młody, dopiero zaczynał robotę i choć zdawał sobie z tego sprawę, nie chciał myśleć o tym, że narzędzia, którymi operuje władza radziecka szybko się zużywają i kończą z alkoholizmem, narkomanią, samobójstwem, bądź trafiają do psychuszki, lub masowego grobu w Kuropatach.
W przeciwieństwie do naiwnego Szmula, Micia zdawał sobie sprawę z tego, że zostało mu mniej niż pół roku życia. Wiedział, że ci którzy rozstrzeliwali w Kuropatach w 1937 roku, sami zostali rozstrzelani w 1938, a ci co pracowali w 1938 dostali strzał w potylicę w 1939 roku i tak to już leci.
Ale na to, że władza radziecka jaka by nie była, na pewno jest sprawiedliwa, wszyscy mieli dowód przed sobą. Wszystkim daje po równo, nie patrząc na klasę i narodowość. W Kuropatach leżą i Białorusini i Polacy, i Żydzi i Rosjanie, a i pewnie znalazłoby się też kilku Finów, Kałmuków, Łotyszy, Ormian, Tatarów, Tutsi i Hutu, Pigmejów i Eskimosów. Istna międzynarodówka! I nieważne czy ktoś jest inteligent, chłop, burżuj, komunista ideowy i partyjny, kupiec, czekista, czy włóczęga. Każdemu przejażdżka, każdemu kilka gram ołowiu w tył głowy i każdemu wspólna mogiła.
I choć ofiar tych było ich z ćwierć miliona, nikt z nich w ostatnich chwilach nie zdawał sobie sprawy, że żył pod najsprawiedliwszą władzą pod słońcem. Jedni się wyrywali, inni krzyczeli o niewinności, a jeszcze inni żądali sądu. Ten się odgrażał, a ten krzyczał, że był przewodniczącym rewkomu, a inny śpiewał "Wyjdziem szczylnymi radami". Jedna tłumaczyła, że jest za młoda, a druga, że za stara. Tamten płakał, a tamten bez żadnego uczucia szedł i apatycznie patrzył na dół z ciałami. A potem bam! Rudy profesor zastanawiał się, czy to naprawdę już koniec. I bam! Partyjny towarzysz pierwszy raz od dzieciństwa zaczął się modlić. I bam! Nie dali mu skończyć.
Wśród krzyków i płaczu ofiar słychać było też płacz kata, pomieszany z histerycznym śmiechem.
- I po cholerę one... durne baby... na cholerę, po kiego czorta...
- Masz Grisza, machnij se, poczujesz się lepiej - podsunął mu papierek z kokainą Micia.
- ... dziewięć miesięcy... poród... powikłania, cesarskie cięcie...
- Suka blać, twaja mać! Weź się w garść Griszka. Tyś jest Polak, więc musisz mieć czarną duszę polskiego pana i brak sumienia.
Grisza papierek wziął, lecz nie rozwinął i patrzył na kolegę przekrwionymi oczami.
- Na co... po co... tak się męczą... te baby... durne... Położne... chrzciny, opieka... potem swaty posyłają... i wesele... Tak się męczą... durne... po co... krew, wody i rozstępy... pępowina i główka... żeby potem... tę główkę BAM! Durne baby... kab jaje chaliera uziala... po co tak się męczą... po co...


Nie wierzę i nigdy nie uwierzę w żadne utopie, ale za to wierzę we wszelkie możliwe antyutopie.


http://edwardhorsztynski.blog.pl/

https://www.facebook.com/pages/Edward-H ... 81?fref=ts

Awatar użytkownika
MAREL
Pisarz osiedlowy
Posty: 290
Rejestracja: wt 02 cze 2009, 01:52
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Kobieta

Durne baby

Postautor: MAREL » czw 28 kwie 2016, 16:14

Z wyjątkiem kilku drobnostek - literówek tekstowi nie można nic zarzucić, oprócz, moim zdaniem jednego. Na ten temat napisano wiele. Tekstów stworzonych w taki sposób jest już dość mało, a co za tym idzie taki specyficzny styl musi trafić na odpowiedniego czytelnika i do mnie przemówił. Nie do końca co prawda, ale przemówił.



Awatar użytkownika
E.Horsztyński
Pisarz osiedlowy
Posty: 318
Rejestracja: czw 30 sty 2014, 10:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Durne baby

Postautor: E.Horsztyński » pt 29 kwie 2016, 15:35

Za literówki wielki pardon. Minutę po wrzuceniu zobaczyłem, że skopiowałem wersje z kilkoma małymi błędami i nie mogłem już edytować :(


Nie wierzę i nigdy nie uwierzę w żadne utopie, ale za to wierzę we wszelkie możliwe antyutopie.





http://edwardhorsztynski.blog.pl/



https://www.facebook.com/pages/Edward-H ... 81?fref=ts

Awatar użytkownika
Anna Nazabi
Pisarz osiedlowy
Posty: 207
Rejestracja: czw 02 cze 2016, 15:05
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Durne baby

Postautor: Anna Nazabi » pn 06 cze 2016, 21:22

Tekst mi się podobał. Masz bardzo płynny styl pisania, trudno tekstowi zarzucić cokolwiek, pewno, gdyby to była historia dłuższa i przez cały czas utrzymany taki poziom, czytałoby się go z dużym zainteresowaniem. Bo chociaż temat nie jest odkrywczy, udało Ci się mnie zaciekawić. Szkoda, że to miniatura.



Awatar użytkownika
Navajero
Pisarz
Pisarz
Posty: 5068
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 17:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Durne baby

Postautor: Navajero » pn 06 cze 2016, 21:53

Nie jest źle, ale trzeba by jeszcze popracować nad warsztatem. "Owiany tajemnicą" hałas silników IMO do zmiany. Tak jak i Micia ( prawidłowy zapis: "Mitia", bo to zdrobnienie od Dmitrij). Do przemyślenia "rozgrzany do czerwoności" pistolet, nawet jak to przenośnia, to niezręczna. No i kwestie historyczne: psychuszki to dopiero lata pięćdziesiąte, a na większą skalę - sześćdziesiąte zeszłego wieku. Tymczasem NKWD zlikwidowano w 1946 roku. I takie tam, pomniejsze.


Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
E.Horsztyński
Pisarz osiedlowy
Posty: 318
Rejestracja: czw 30 sty 2014, 10:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Durne baby

Postautor: E.Horsztyński » wt 26 lip 2016, 15:30

"Tak jak i Micia ( prawidłowy zapis: "Mitia", bo to zdrobnienie od Dmitrij)."

Tak, tak, już wielokrotnie zwracano mi na to uwagę, ale akcja dzieje się na Białorusi, a i ja jestem podlaskim Białorusinem, i u nas się i wymawia miękko i pisze miękko (czy to cyrylica, czy łacinka), także Micia, Dzima (nie Dima), baćka (nie batka/batko) i hetak dalej...


Nie wierzę i nigdy nie uwierzę w żadne utopie, ale za to wierzę we wszelkie możliwe antyutopie.





http://edwardhorsztynski.blog.pl/



https://www.facebook.com/pages/Edward-H ... 81?fref=ts

Awatar użytkownika
katamorion
Umysł pisarza
Posty: 996
Rejestracja: czw 11 gru 2008, 13:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Durne baby

Postautor: katamorion » sob 30 lip 2016, 16:28

Też mi chronologicznie ta kokaina nie pasuje. Bohater zbyt pogodzony ze swoim losem - wie, że dostanie kulkę, ale zamiast podjąć próbę walki narkotyzuje się. A wygląda na zorientowanego w sytuacji - co? gdzie? kto? jak? więc gdyby podjął szaleńczą próbę ucieczki - toż to z tego byłaby powieść.




Wróć do „Archiwum Miniatur i Drabbli”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości