Portret (teatralny)

Piszesz scenariusze? Pochwal się nimi w tym dziale

Moderatorzy: Weryfikator, Moderator

Awatar użytkownika
malpaico
Kmiotek
Posty: 8
Rejestracja: wt 12 sty 2010, 22:19
Lokalizacja: Kraków
Płeć: Mężczyzna

Portret (teatralny)

Postautor: malpaico » czw 12 sty 2012, 12:34

[center]Akt I (i jedyny)

Scena I (i jedyna)

(stary krakowski dworzec; lekko z boku dwie ławki odwrócone do siebie plecami; na jednej z nich leży biedaczka z plecakiem; od góry zawieszony zegar i tablica Kraków Główny; po uniesieniu kurtyny na scenę wchodzi „twórca” starczym powolnym krokiem kulejąc; w ręku trzyma gazetę)

Twórca:
Księżyc w pełni blaskiem swym oświetlił moje łóżko. Wtedy wiedziałem już że najwyższy czas odejść, gdzie co nocy odchodzić zwyczaj. Tylko tam jest nasze prawdziwe miejsce. Jedynie po drugiej stronie naszego portretu odnajdziemy nirwanę. Delta dwóch rzek; ta która objawia się co dzień; czyli jawa i ta która co noc nawiedza wasze zmęczone umysły; sen.
(odchodzi i siada tyłem do widowni; otwiera gazetę i zaczyna czytać)


Bizneswoman:
Nie! Już powiedziałam! Nie obchodzi mnie dziecko osoby. Gorączka? To niech osoba zawiezie je do babci. Oflejtuchy jedne.
(odsuwa słuchawkę od ucha, wybiera numer i przykłada ją ponownie)
Panie Franku. Jaka osoba zamawiała mi bilet na pociąg? To czy to takie trudne dla tej osoby jest rozróżnienie InterCity od InterRegio? Pytam się! Czy to takie trudne? No to dziękuje bardzo, do widzenia. Proszę niech osoba spakuje swoje rzeczy i złoży rezygnację.
(chowa telefon; zwraca się do osoby siedzącej na ławce)
Możnaby miejsce?

Biedaczka:
Chce Pani kupić czy usiąść? Teren prywatny!

Bizneswoman:
A to od kiedy miejsce jest płatne?

Biedaczka:
A co? Dobra usiądź Pani. Dziś mogę dać na kreche.
(Bizneswoman siada obok biedaczki)
Marianna jestem.
(podaje rękę)
Bizneswoman:
Antonina.


Biedaczka:
Z zawodu?

Bizneswoman:
Prezes firmy Globe like Home Bradley & Bradley Corporation. Holding, franchising, house renting. Mamy siedzibę w ośmiu krajach a nawet o dobrą sekretarkę trudno! A Pani?

Biedaczka:
Malinowska Spółka z.o.o. Degustacja tanich napojów wyskokowych. Prezeska, właścicielka, kierowniczka zarządu i co najważniejsze – pracowniczka konsumująca.

Bizneswoman:
To rzeczywiście nie byle robota.


Biedaczka:
Wiem. Wkładam w nią całe serce.

Bizneswoman:
I przy okazji wątrobę.
(biedaczka chrząka; następuje cisza która po chwili przerywana jest przez biedaczkę)

Biedaczka:
Coś taka Pani zła? Pociąg uciekł?

Bizneswoman:
Nic by nie uciekło gdyby nie te patałachy bez krzty rozumu.
(bizneswoman wybucha agresją)

Biedaczka:
A po cóż tak się czcigodna Pani wyraża?

Bizneswoman:
A potóż … Z resztą nieważne.

Biedaczka:
Ależ ważne. Właśnie że ważne.





Bizneswoman:
(agresja nasila się podczas poniższego monologu; biedaczka wyciąga precla, kruszy go i rzuca na ziemie)
Co ja w ogóle wyczyniam?! Rozmawiam z jakąś moczymordką spotkaną na dworcu. Co ty w ogóle wiesz o życiu Marianno. O przepraszam, chciałam powiedzieć nędzniczko Marianno! To określenie lepiej Cię obrazuje. Śpisz na dworcu a myjesz się z ptakami pod rynną. Cuchniesz na milę i tylko katar ratuje mnie od agonii. Nikt nie zapłacze kiedy umrzesz, nikt nawet o tym się nie dowie. Pochowają Cię w zbiorowej mogile wspólnie z setką innych przybłęd które zamarzły w ciasnych, ciemnych uliczkach tego miasta. W gorszym wypadku zje Cię jakiś kundel który głodny węszyć będzie za pożywieniem. Nikt, ale to nikt podkreślę, nie ma do Ciebie za grosz szacunku. Nawet tych parę gołębi którym rzucisz okruchy precla; okruchy życia.
(biedaczka przestaje rzucać; narasta oburzenie na jej twarzy)

Biedaczka:
Nie zna mnie Pani a sądzi.

Bizneswoman:
Widzę. To mi w zupełności wystarcza.

Biedaczka:
Widzi Pani oczyma, Antonino.

Bizneswoman:
A czym innym mam widzieć?

Biedaczka:
Sercem! Głębią serca! Z resztą żeby nim widzieć wpierwiej trzeba by je było mieć.

Bizneswoman:
A czymże jest serce? Zwykłą pompą dla krwi, ot tak! Niczym więcej.

Biedaczka:
Dobrze. Proszę mi najmocniej wybaczyć. Niepotrzebnie w ogóle poruszałam temat. Lepiej będzie jak już sobie pójdę. Ale zanim to. Mam jeszcze coś.

Bizneswoman:
Słucham zatem.

Biedaczka:
Czy jest na świecie ktoś dla kogo liczy się owa pompa?
(cisza)
Tak właśnie myślałam.
(cisza)
Zatem żegnaj.
(pakuje powoli swój plecak)

Bizneswoman:
Biedaczko zaczekaj!

Biedaczka:
Biedaczko? Czyżbym Ci się nie przedstawiła?

Bizneswoman:
Tak, najmocniej przepraszam Mirko.

Biedaczka:
Nie ma za co Adrianno.

Bizneswoman:
Ale nie nazywam …

Biedaczka:
Tak samo jak ty nie nazywasz się Adrianna tak samo ja nie jestem biedna. I tak samo jak ja nie nazywam się Mirka ty nie jesteś bogata.

Bizneswoman:
Boję się że nie rozumiem.

Biedaczka:
I zapewne nigdy nie zrozumiesz.
Nie ma sensu tracić czasu na gadkę z której nic nie wynika.
(dokończa pakować swoje rzeczy)
Mam nadzieję że kiedyś odnajdziesz to co straciłaś przychodząc na ten świat.
Ciao Bella, Arivederchi Roma, Bon voyage, adios mujer, guten reise i scastliwogo puti!
(zdecydowanym krokiem wychodzi ze sceny; bizneswoman rzuca się za nią i łapie za ubranie nie pozwalając odejść)

Bizneswoman:
Proszę nie! Potrzebuję zrozumieć.



Biedaczka:
Dobrze więc. Wyłożę to łopatologicznie jak w zerówce.
Naucz się co to uczucie, potem pogadamy.
No! To na mnie już pora.

Bizneswoman:
Wydaje mi się że już wiem. Już chyba to rozgryzłam. Czy teraz potrafiłabyś sprawić żebym znów była bogata?

Biedaczka:
Znów? A czy byłaś kiedykolwiek?
(śmieje się szyderczo)

Bizneswoman:
Ba! Jeszcze się pytasz! Widzisz te szpile?
Prada!

Biedaczka:
Widzisz tę kurtałkę?
Tani Armani!
Dalej mnie nie rozumiesz.
Potrafisz to udowodnić w jakiś jeszcze inny sposób?

Bizneswoman:
Oczywiście! Za chwilę tylko wygrzebię swój portfel. Tutaj jest!
Pusty?
Chwila, w walizce powinien być laptop z ubraniami.
Nie, nie rozumiem. Przecież był tu. Było wszystko.
To ty! Ty mi to wszystko ukradłaś złodziejko nikczemna!

Biedaczka:
Dlaczego mnie złodziejką nazywasz?

Bizneswoman:
Bo złodziejką jesteś!

Biedaczka:
Jak grochem o ścianę.
I co Ci teraz pozostało, kiedy straciłaś wszystko?


Bizneswoman:
Dzwonię po policję!

Biedaczka:
I co im powiesz? Że cię okradli?

Bizneswoman:
Nie.
(zastanawia się chwilę)
Powiem że ty mnie okradłaś!

Biedaczka:
Z czego miałam niby okradać biedaczkę?

Bizneswoman:
Doskonale zdawałaś sobie sprawę kim jestem!

Biedaczka:
Oczywiście że zdawałam sobie sprawę. Dlatego też ubolewałam nad tym co zobaczyłam. Kobietę o sercu z kamienia. Kobietę która bardziej rozczula się na widok ubrudzonej stuzłotówki niż konającego z głodu bliźniego. Długonogą boginię seksu która nie zważając na moralność ludzką idzie po trupach do celu. Pięknie wypachniona, uczesana, wygolona gdzie trzeba. Tylko dla kogo to wszystko? Czy chociaż złotówkę przeznaczyłaś na kogoś innego niż na siebie? Wielka mi kobieta sukcesu.
I co? Nie dzwonisz?

Bizneswoman:
Padła bateria.
Pomożesz? Błagam pomóż!

Biedaczka:
A skąd te nagłe zmiany? Wielka oświecona! Skąd powiedz mi to nagłe objawienie?

Bizneswoman:
(cichym głosem)
Chce być lepsza.


Biedaczka:
Słucham? Niedosłyszałam.


Bizneswoman:
(zaczyna krzyczeć)
Chce być lepsza, lepsza słyszysz!

Biedaczka:
Co tak krzyczysz? Głucha nie jestem.

Bizneswoman:
Ja po prostu chce … ja po prostu … Już, już mnie nic nie obchodzi.
Chce tylko spokoju i ciszy.

Biedaczka:
Szybko się uczysz.

Bizneswoman:
Czy to oznacza że mogę liczyć na twoją pomoc?

Biedaczka:
Nie. To oznacza że zaczynasz iść właściwą ścieżką.
Mam na myśli to że możesz być kimś nowym Judyto.

Bizneswoman:
Judyto … podoba mi się.
Zatem ty kim się staniesz?

Biedaczka:
Nie ważne jakiego imienia bym nie przybrała, dla Ciebie i tak będę biedaczką, czyż nie?

Bizneswoman:
Dlaczego tak mówisz?

Biedaczka:
Mówię tylko to co widzę. A widzą to także inni.
Sama mówiłaś że trzeba patrzeć oczyma, czyż nie?



Bizneswoman:
Uwierz mi. Nie chciałam aby tak było. Próbowałam się na początku z tego wyrwać ale nie pozwalali mi. Mówili że aby wygrać nie można patrzeć za siebie.

Biedaczka:
Ahh Judyto.

Bizneswoman:
Wisławo.

Biedaczka:
(tuli bizneswoman do ramienia)
Jeszcze daleka wędrówka przed nami. Wydaje mi się że nie raz nasze drogi się skrzyżują. W innym miejscu, o innym czasie ale jestem tego pewna.

Bizneswoman:
Czy wtedy też przyjdziesz z pomocą?

Biedaczka:
Będę Cię chronić tak jak robiłam to zawsze. Tak jak on ode mnie chciał abym to robiła.

Bizneswoman:
Wiesz ostatnio miał sen.

Biedaczka:
Ale że kto?

Bizneswoman:
No sama doskonale wiesz.

Biedaczka:
Racja, przepraszam. Zamyśliłam się za bardzo.

Bizneswoman:
Ale kontynuując. Miał sen, w którym brałam udział. Wyśnił sobie z tylu innych akurat mnie. Szliśmy wspólnie wśród krzewów róży. On z butelką wina, ja z wianuszkiem splecionym niedawno. Świtało. Nie przypominam sobie jak się tam znalazłam. Ale pamiętam kiedy wyciągnął zza pazuchy korkociąg i jednym pociągnięciem otworzył butelkę. Usiedliśmy razem na jeszcze lekko zroszonej trawie. Patrzyliśmy sobie w oczy. Nie wiem czy minęła minuta czy godzina, ale w pewnej chwili otulił mnie swoją ręką i powiedział że jestem jego najpiękniejszą a później tak po prostu zniknął, zostawiając mi jedynie butelkę i wianuszek. Wydawało mi się że opuścił mnie na zawsze ale potem zrozumiałam że jak zawsze z rana musiał wracać na drugą stronę.

Biedaczka:
Zawsze miałaś szczęście do mężczyzn. Ale teraz to ty musisz tutaj zostać, poczekać na kolejną zmianę.

Bizneswoman:
Myślisz że podołam? Nie sądzę abym miała wystarczająco siły.

Biedaczka:
Przechodziłam przez to samo i jestem pewna że dasz sobie radę.

Bizneswoman:
Wierzę Ci. Może nie jak siostrze ale wierzę.
(jąka się)
A co jeżeli On odejdzie? W końcu wtedy i nas zabraknie.

Biedaczka:
Przeżyje jeszcze tyle jesieni że nawet nam już ta podróż zbrzydnie.
Śpij. Otulę Cię.
(Ściąga z siebie ubranie biedaczki i zakłada na bizneswoman.
bizneswoman kładzie się na ławce i zasypia; kiedy biedaczka rozbiera się spod jej ubrań wyłania się elegancki strój)

Bizneswoman:
Dobranoc.

Biedaczka:
Dzień dobry.

(biedaczka wychodzi; czeka już na nią twórca który bierze ją pod rękę a następnie obydwoje wychodzą; światło gaśnie; kurtyna w dół)
[/center]


"Ona miała oddech o zapachu miętowego odświeżacza, pachniała kliniką operacji plastycznych i telewizyjnym ekranem, ..." - M. Witkowski - Margot

Awatar użytkownika
Mich'Ael
Umysł pisarza
Posty: 793
Rejestracja: ndz 16 wrz 2007, 10:15
Lokalizacja: Iłża
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Mich'Ael » czw 12 sty 2012, 12:56

Nie czytało się źle, ale znudziło mnie w połowie - czyli tekst nie wciąga tak, jak powinien. To jest znacząca wada. Napisane poprawnie, ale popracuj nad tym, by bardziej zaangażować czytelnika w tekst...

Z drobiazgów:
"zresztą", nie "z resztą"

"scastliwogo puti" - to się fonetycznie zapisuje "sciastliwowo puti", jeśli już.

Używasz form pisanych wielką literą ("niech Pani" itp.), co jest prawidłowe w zasadzie tylko w korespondencji, raczej nie w dialogu.


Don't you hate people who... well, don't you just hate people?

Awatar użytkownika
Thana
Wielki Akcelerator
Posty: 3173
Rejestracja: pt 26 cze 2009, 17:13
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Thana » czw 12 sty 2012, 21:28

malpaico pisze:Jedynie po drugiej stronie naszego portretu odnajdziemy nirwanę.


To zdanie jest niedobre. Wywal. Lepiej nie używać pojęć, które się nie do końca rozumie, a "nirwana" trudna jest jak cholera i mało kto ją rozumie. Niech coś innego po tej drugiej stronie będzie - coś bez dętej mętności, coś własnymi słowami nazwanego.

malpaico pisze:Oflejtuchy


Chyba flejtuchy?

malpaico pisze:Lepiej będzie jak już sobie pójdę.


Ona wcześniej mówiła: "teren prywatny" i to miało sens. Marianna jest tam swego rodzaju gospodynią, nie powinna odchodzić. Powinna raczej nakłaniać Antoninę, żeby sobie poszła, a Antonina nie będzie chciała.

malpaico pisze:Kobietę o sercu z kamienia. Kobietę która bardziej rozczula się na widok ubrudzonej stuzłotówki niż konającego z głodu bliźniego. Długonogą boginię seksu która nie zważając na moralność ludzką idzie po trupach do celu. Pięknie wypachniona, uczesana, wygolona gdzie trzeba. Tylko dla kogo to wszystko? Czy chociaż złotówkę przeznaczyłaś na kogoś innego niż na siebie? Wielka mi kobieta sukcesu.


To jest klisza. Standardowa, papierowa bizneswomen. Byłoby lepiej, gdyby ona opisała Antoninę przez szczegóły tylko jej właściwe, intymne.

malpaico pisze:w pewnej chwili otulił mnie swoją ręką


A niby czyją ręką miałby to czynić? I co to w ogóle za konstrukcja: "otulił mnie ręką"? Objął chyba? Albo przytulił?

Coś w tym wszystkim jest. Temat niby banalny do bólu, ale... w całej swej naiwności jakoś się to broni. Po raz tysięczny wyważasz otwarte drzwi, jednak robisz to ze sporym wdziękiem - jak plemienno-ogniskowy opowiadacz mitów, który potrafi sprawić, że słuchamy po raz kolejny tej samej historii, choć znamy ją na pamięć. Kombinuj dalej - masz w pisaniu jakiś nieuchwytny urok i to się może podobać. Tylko unikaj klisz, próbuj opowiadać po swojemu, żadnych gotowców - ani na poziomie pojedynczych zdań, ani scen, ani postaci. Dbaj o szczegóły (najlepiej bierz je z prawdziwego życia).

Pozdrawiam


Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.

Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Rozental
Kmiotek
Posty: 6
Rejestracja: czw 31 sie 2017, 10:44
Płeć: Kobieta

Portret (teatralny)

Postautor: Rozental » czw 31 sie 2017, 12:36

Jeśli chodzi o teatralne rzeczy, to trochę ogarniam temat, bo studiuję reżyserię;) i mogę ci powiedzieć, że to jest całkiem przyzwoite. Dobrze to brzmi, całkiem nieźle by się to czytało, jest w tym postaciach jakieś pole do zbudowania roli. Wyczytałam w twoich postach, że jesteś raczej na początku jakiejś swojej drogi pisarskiej, więc pisz dużo, nie musisz starać się dotykać jakichś wielkich, uniwersalnych prawd, bo przynajmniej w przypadku tego tekstu wyszło to słabo, ale masz fajny styl, błyskotliwy, trochę ironiczny. Pracuj nad tym, rzucaj się na wielkie tematy, bo to też trzeba robić:D ale nie zamykaj się na to, co jest bliższe twojej rzeczywistości. Powodzenia!




Wróć do „Scenariusze filmowe i teatralne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość