Nadmiar

Piszesz scenariusze? Pochwal się nimi w tym dziale

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
von Aussen
Szkolny pisarzyna
Posty: 26
Rejestracja: czw 06 gru 2012, 18:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Nadmiar

Postautor: von Aussen » sob 23 mar 2013, 00:25

Tylko dla dorosłych

AKT PIERWSZY

SCENA I
Pokój w kolorze pomarańczowym – na środku łóżko – na nim leży ALEKSANDRA.

ALEKSANDRA usta ma zaklejone srebrną taśmą, ręce wzdłuż ciała poprowadzone i na całej długości okręcone również srebrną taśmą, wolne dłonie, wolny biust; nogi na całej długości okręcone srebrną taśmą, wolny tyłek i wolne stopy.
To kobieta szczupła, długo- i czarnowłosa.

PAN ubrany w kurtkę wojskową, czarne spodnie, brązowe buty.

PAN: Obiekcie pożądania,
wyliczę ci swoje czucia.
Mam apetyt na niszczenie,
ale nie chcę być zawsze młody.
Lubię lalki.
Uśpić mnie nic nie potrafi.
Piosenki o miłości konsumuję jedną po drugiej
i przyznam: nawet często się wzruszam.
Zimą nie jest mi zimno, ale latem bywa za gorąco.
Organy...
Organy to jesień?
...bo ja bardzo lubię organy.

Ale dość tej mizernej poezji,
bat przecież czeka.
...choć może poczekać,
może poczekać,
czekanie wszak jest najsłodsze.
I w chwili oczekiwania,
w chwili wyczekiwania,
zdradzę ci coś o pojęciu mego nienasycenia.

Lizać stopy i używać bata nazywam właśnie nienasyceniem.

Ach, w tej niefilozoficznej sytuacji
stałem się jang, a ty jesteś jin.

Dla umysłu pana, moja droga, unieruchomianie jest największą podnietą.
Pojęciu służy mumifikacja.
Mumifikacja służy pojęciu.
Uderza batem w tyłek ALEKSANDRY. Po chwili uderza ponownie. Czyni to jeszcze parokrotnie zawsze w równych odstępach.
Bezlitosne...
uderza
mechaniczne...
uderza
monotonne...
uderza
– wyrafinowanie.
To z kolei nazywam wyrafinowaniem.
Jest ono poza kulturą. –
Wyrafinowanie należy do sztuki.
Sztuka jest zawsze wyrafinowana.
Parokrotnie w równych odstępach uderza batem.
Znam artystkę.
uderza
Umysł swobodny...
uderza
...jakby niezaangażowany...
uderza
Ona na pewno cierpi katusze.
uderza
Bratnia dusza...
Przesycona wrażeniami. I dlatego właśnie niespokojna.
Na imię ma tak jak ty.
Parokrotnie w równych odstępach uderza batem.
Cóż tak naprawdę znaczy to imię? –
Gdy powiem „Ola”,
czuję te wszystkie kobiece krągłości.
„Aleksandra” wije się, syczy i chce kąsać.

„Aleksandra”
– tu wybrzmiewa wzniosłość i wyniosłość,
wreszcie: wyrafinowanie.
Ostatecznie „Aleksandra” znaczy zawsze „perwersja”.
uderza
Znajoma...
uderza
...młode dziewczę...
uderza
...Aleksandra notabene... –
...powiedziała do mnie kiedyś:
„Nietzsche jest niesamowity. Przecież sam o sobie mówił: Ja nie jestem człowiekiem, jestem dynamitem”.
Co do Nietzschego:
Był arystokratą, a ja jestem barbarzyńcą ze Wschodu.
Tacy jak on
pragną mego stanu naturalnego, a ja pragnę ich kobiet.
I nie uderzę teraz batem,
byłoby to zbyt oczywiste.
I aby złamać rodzącą się tu i ówdzie oczywistość,
należy wprowadzić artystkę na scenę.
Wychodzi.

– – –

SCENA II
PAN i ARTIKURENNA – krótko- i czarnowłosa kobieta o bujnych kształtach.

ALEKSANDRA jak w scenie pierwszej.

PAN wskazuje na leżącą: To właśnie moja Aleksandra. Darzy mnie namiętną nienawiścią. Poczytuję to jako sukces, bo to jedyna Aleksandra, której działam na wyobraźnię. Poznajcie się, moje drogie.

ARTIKURENNA: Ona jest brzydka.

PAN: Aleksandra w głębi jest taka „konwencjonalnie kobieca”. – Ucieleśnienie mojej perwersji, tak bym tę rzecz ujął.

ARTIKURENNA: Wypatroszony z miłości jesteś.

PAN: Wielbię filozofię, moja droga. Miłosną poezję zostawiam innym.

ARTIKURENNA: Będziemy tak stać?

PAN: Nic podobnego.
Działać, działać! – oto zadanie narodzonego.
I jak w naturze
wichry i burze
we wspólnym chórze
– bądź im podobna, lecz śpiewaj dłużej.
Rym mi się przypomniał urodzinowy. Czas przygotować się do przedstawienia. Przebierz się, a ja zajmę się naszą Aleksandrą.

Artystka wychodzi.

– – –

SCENA III

PAN: Należy usunąć taśmę,
ale tylko tę krępującą nogi,
tak, byś mogła wypiąć swoją dupę.
Filozofia mówi:
Istnieje podmiot – dominujący,
i przedmiot, któremu nie należy się nawet orzeczenie „jest uległy”,
gdyż to sugerowałoby jakąkolwiek podmiotowość.
Twój tyłek, moja droga Aleksandro,
obiekt westchnień i odrazy,
przypomina mi o intymności.
Spenetrować go
to poznać twą największą tajemnicę.
Pozwolisz, że zakleję taśmą twój odbyt,
niech pozostanie nietknięty.
Taka nieśmiała próba skrępowania go.
Czytałaś „Szewców” Witkacego?
Czuję, jakbym znał ich twórcę na wylot,
na przestrzał.
Bratnia dusza.
Barbarzyńca ze Wschodu.
Arystokracja barbarzyńska.
Mój młodszy brat – zagubiony...
Bezkrytyczny w swym zagubieniu
i zagubiony w bezkrytyczności.
Chłopak, że tak pieszczotliwie go nazwę,
zanurzał się w morzu, że tak niezrozumiale to ujmę,
i był blisko fal:
„ktokolwiek”,
„gdziekolwiek”
i „kiedykolwiek”,
że jakkolwiek to wyrażę.
Ale dość nudzenia. Dobrze wyglądasz. Podobasz mi się.
Ta artystka może nie mieć gustu.
Ba, na pewno brakuje jej wyrafinowania.
Ach, słyszę artystkę.
Świetnie.

– – –

SCENA IV

PAN wskazując ALEKSANDRĘ: Dupa trochę koścista, nieestetyczna. Nie powinno to jednak przeszkadzać.

ARTIKURENNA naga, z przyczepionym sztucznym członkiem: Zaczynamy? Jestem taka podekscytowana.

PAN: Aleksandra jest do twojej dyspozycji, Olu. Ja popatrzę na tę sztukę.

Artystka bierze ALEKSANDRĘ od tyłu. Słychać tylko odgłosy kochanek.

* * *

AKT DRUGI

ARTIKURENNA w dybach, w ustach czerwony ball-gag, nadal z przyczepionym sztucznym członkiem.

ALEKSANDRA jak na początku AKTU PIERWSZEGO.

PAN: Obiekcie pożądania,
niespenetrowany tyłku...
To, co powiem,
mogłoby być powiedziane na igle Mont Blanc,
na górze Europy. –
Uderza batem w tyłek artystki.
Do ALEKSANDRY:
Aleksandro,
mam dla ciebie korek analny. Cieszysz się?
Do artystki:
Porównujesz mnie, moja droga, z markizem de Sade?
Co prawda łączy nas umiłowanie kobiet,
może nawet łączy nas
przekonanie o wyjątkowym poczuciu wyjątkowości u kobiet,
ale dość tego.
„Boski markiz” i ja to antypody filozofii.
Tyle że mnie jeszcze nie odkryto.

Ad rem.
Aleksandra jest ateistką.
Chrześcijaństwo sprowadziło na świat jedną dobrą rzecz,
mianowicie: poczucie perwersyjności.
Ateizm okazuje się bezpłodny i jako taki jest tylko perwersją.
Chrześcijanki mają w sobie to, co mnie rozpala:
przeczucie grzechu i wstyd.

Wysoko cenię niemieckie kino porno.
Tam w powietrzu czuć elektryczność,
czuć to napięcie, które uwielbiam
i którym sycę się.
Włoskie i francuskie jest za smaczne,
podchodzi do rzeczy zbyt naturalnie,
jest bezgrzeszne.
Nie widziałem angielskiego.
Ono zapewne specjalizuje się w „seksie kąpielowym”.
Rosyjskie...
Ach, rosyjskie,
choć przyznam szczerze, niewielką miałem z nim styczność,
zdaje się być dość niecywilizowane.
Jak myślę: Rosjan charakteryzuje tu pierwotna forma energii.
Aleksandrę kojarzę z Rosjanką...
z księżną Zbereźnicką z „Szewców” Witkacego.
Umieszcza korek w tyłku ALEKSANDRY.

Oto moja księżna:
wyniosła koścista dupa,
teraz już zakorkowana,
i ateizm, którym się syci,
którym pragnie wypełnić każdą żywą komórkę.
Duchowość nie ma tam wstępu.
Księżnej Aleksandrze
„starto gąbką horyzont” – jak rzekł prorok Nietzsche.
Doprawdy – arystokratyczna to perwersja,
arystokratyczne wyuzdanie. –

Aleksandra:
mimowolna satelitka nie-istniejącego dla niej Boga.
Ta przeurocza feministka uwielbia być skrępowana.
Bezruch przyprawia ją o obłęd.
Wyrafinowaniem jest dziś korek w odbycie.
Ach, tu i teraz istnieje Nietzscheański „patos dystansu”.
Niezwykłe.
Nie-na-czasie.
Większość powie: „W głębi jest to nienawistne”.
Relacja podmiot – przedmiot.
Gra obojętności.
Moja gra z obojętnością...
Zmumifikowanie służyć ma obojętności.
Wyrafinowaniem jest dystans i obcość.
I nienawiść.
W przedmiocie tkwi korek analny.
„Plug”.
Do artystki:
Wydaje się, Olu, że dobrze znam Aleksandrę,
że dobrze znam jej nienawiść...
Nienawidzimy się przecież, to oczywiste,
ale może ona nie poznaje teraz siebie?
Może ona czegokolwiek teraz nie poznaje?
Aleksandra oczekuje.
...oczekuje w niepewności. –
Pieści stopy ALEKSANDRY.
Ma małe stopy.
Jak Japonka.
Między palce można by było włożyć kołeczki
i tak przygotowane mocno obwiązać.
Na Wschodzie,
na Dalekim Wschodzie,
wierzą, jak się zdaje,
że stopy są u człowieka jak korzenie u drzewa.
Podrażnić je to ożywić seksualność.
Aleksandry skrępowane ciało
nosi teraz w sobie duży ładunek energii.
Poczucie niemocy tylko go potęguje.
Aleksandrę przechodzą delikatne dreszcze. –
Teraz silniejsze... –
Jeszcze silniejsze... –
Spazmy.
A przecież cokolwiek nadzwyczajnego nie dzieje się,
nie dzieje się.
Ale w życiu...
Ale dla Życia
świadomość niemocy,
poczucie niemocy,
nie móc działać,
bywa i jest środkiem stymulującym.
Rozkosz płynąca z tej nienaturalności...
– ona właśnie wypełnia teraz ciało Aleksandry.

Aleksandra,
która wie, jaką rozkosz czuję wypowiadając to imię,
jakąż niemoc,
jakie nienasycenie,
które można, jak mi się zdaje,
zaspokoić tylko aktem kanibalizmu,
teraz tonie w ekstazie nieznośnej.
Aleksandra w sytuacji dość niewygodnej,
nawet jako obiekt,
nawet jako rzecz, którą rozporządzam i której używam,
czuje władzę,
moc rozpalania moich żądz.
Aleksandry wyjątkowe poczucie wyjątkowości płonie.
...choć „Aleksandra” to tylko imię.
Obojętność jest dla niej śmiertelna.
Podchodzi do artystki i uderza ją batem.
Ocknij się, moja droga. Skup się.
Uderza ponownie.
Czujesz przypływ energii?
Nie jestem Dionizosem,
ale chór satyrów nie wydaje mi się taki obcy.
Czuję nadmiar.
Nadmiar jest twórczy.
Wydaje się, że zobojętnić niedobór to szczęście.
Cierpiących nazywają twórcami
i wydaje się, że tylko cierpiący tworzą.
Ale ja przecież chcę zobojętnić nadmiar.
...tajemniczy, samoistny nadmiar.
Wyciąga członek przez rozporek i bierze artystkę od tyłu.
Twój tyłek, moja droga Olu, jest taki ciasny.
Doprawdy: skanalizowałem przepływ swojej energii.
Człowiek czujący nadmiar jest rozrzutny – tak rzekł Nietzsche.
Przestaje się poruszać.
Olu, moja słodka Olu,
poruszaj się sama.
Niech twoja intymność,
twoja seksowna dupa,
pragnie mej obcości,
mej stojącej, nabrzmiałej pały.
A nadmiar?
Nadmiar musi zobojętnieć.
Ale nie szybko.
I tylko na chwil parę.
Zaciskaj swoją rozetkę, Olu, na moim kutasie.
Niech poczuję siłę twych mięśni.
Syć się,
syć.
A moja Aleksandra,
moja Ola,
niech patrzy.
Niech patrzy.

* * *

AKT TRZECI

ARTIKURENNA jak na początku AKTU DRUGIEGO.
ALEKSANDRA w ustach ma wędzidło, dalej uzdę, a w odbycie korek zakończony końską kitą.

PAN: Mówią, że „Justyna” to markiz de Sade.
Ale może markiz de Sade cały czas był Aleksandrą?

Cenię go. Ach, naprawdę cenię go.
Potrafił wyciągać ostateczne konsekwencje,
tak „miłował Prawdę”.

Dziwi mnie poklask, jaki otrzymuje markiz de Sade.
Zamienić się w kamień,
uprawiać „filozofię kamienia” i mieć poklask
– doprawdy zadziwiające.
Jak przypuszczam, cenią go za wyciągnięcie ostatecznych konsekwencji,
on tak „miłował Prawdę”.

Rozum jest martwy, jak Bóg,
ale przez to może uchylić rąbka tajemnicy Życia.
Rozum to w człowieku przedsionek martwoty.
W ostatecznej konsekwencji rozum zabija nawet nasz dystans,
prawda, Aleksandro? –
Spójność...
Beznamiętna spójność, jaką osiągnął markiz de Sade...
Ta „nirwana” Markiza...
To jego „miłowanie Prawdy”...
Markiz usuwał fundament myśli.
...musiał go usunąć.
To była ostateczna konsekwencja określonego typu racjonalności.
Ostateczna konsekwencja wszelkiej racjonalności?

Rozum jest tylko po to, aby pojąć bezrozumność świata...
– moja myśl przywracająca do życia.
Markiz jako trup pragnie wypowiadać się o Życiu.
Czy żyjący mają słuchać trupa?
Blady płomień rozumu.
I ćmy do niego lecą.
Ja z Aleksandrą,
z moją jin,
z moją niesamowicie nieznośną jin,
zupełnimy się.
Jestem nieznośnie niesamowity i wciąż chodzę po fundamentach.
Dla mnie oczywiste:
Zatrzeć różnicę to zniknąć,
mówić jak trup,
ostatecznie: być kamieniem.
Czy to mądrość dla żyjących?
Pierwsze pytanie sumienia.

Zabić się,
popełnić samobójstwo
– do tego namawia nas nasz rozum.
Cała kultura w cieniu śmierci.
Cała duchowość narodzona ze śmierci.
Ach, rozumiem Aleksandrę...
Rozumiem jej ateizm.
Chwyta za uzdę.
Epoka: rozhisteryzowana kobieta, która swą histerię chce uczynić nam największą cnotą.
Ja zaczynam cenić męskie towarzystwo.

Ach, niebanalne wydaje mi się starożytne umiłowanie płciowości.
Świat postrzegany w takich kategoriach ma zarysowany fundament z konieczną rysą. –
Postrzeganie różnicy to podstawa Życia.
Martwota Markiza i moje Życie
– oto pierwsza różnica, którą dostrzegam.

Jeśli idzie o „czystą różnicę”:
ona zawsze tyczy materii nieożywionej,
czegoś jedynie martwego.
Tam możliwa różnica stopnia,
możliwa wyłącznie różnica ilości.
„Obiektywna równość rzeczy,
obiektywnie równa ich ważność.
Uwolnić świat od moralnego znaczenia!”:
boski „brak perspektywy”,
wszystko na jednym planie.

„Obiektywna równość rzeczy
– obiektywnie równe prawdopodobieństwo ich zaistnienia”:
chaos, od którego nasz świat się zaczynał.

Świat ściśle bezosobowy jako „Prawda”. –

Sens przenika wszelkie Życie.
Niezbywalne jakości, choćby moralne,
ciągłe „ocenianie rzeczy”
– oto źródło prawdziwej różnicy.
Wciąż perspektywa i wciąż kąt patrzenia.
I wciąż relacja...

Hierarchia: nieznośny związek pomiędzy przejawami wszelkiego Życia.
Do ALEKSANDRY:
Aleksandro,
przejdź tu przede mną. Chcę zobaczyć twój zadek.
Ładnie. Ładnie.
Czuję nadmiar.
Samoistny, rosnący nadmiar.
Nadmiar ma tylko Życie.
Chwyta za uzdę.
Orgazm, nirwana, zobojętnienie.
Apatia.
Ostatecznie: tylko śmierć.
Próba rozmontowania mojej nieznośnej niesamowitości
i próba zlikwidowania mojego przeciwnego:
mojej nie wyuzdanej jin...
Nie istnienie podmiotu i przedmiotu...
Beznamiętna spójność...
Realizacja pewnego kryterium prawdy...
...oto prawdziwy zamach na Życie.
Tego dziś dokonują nasi mądrzy na moich oczach.
Gdzie mój bat?
Prowadzi za sobą ALEKSANDRĘ, znajduje bat i podchodzi do artystki. Uderza ją w tyłek.
Kojarzenie.
Kojarzenie, moje drogie.
Kojarzenie to pierwiastek duchowości.
Uderza ponownie.
Sztuka kojarzenia:
Do ALEKSANDRY:
Kochasz swego pana?
Czy to miłość obłąkańcza, tracąca oddech?
Czy można się udusić?
Uderza artystkę.
Mówi się wiele, jeszcze więcej się nie mówi.
uderza
Rzeczywistość jest chaosem przenikania się. Człowiek tworzy relacje przycznowo-skutkowe, uśmierca przenikanie się, stawia słupy graniczne w postaci przyczyny i skutku.
...powiadają.
...powiadam.
uderza
Kiedykolwiek nie będę miał słuszności?
uderza
Życie zawsze ma słuszność, gdyż tylko Życie „słuszność” posiada.
I nie jest to zwykła tautologia.
uderza
Sade.
Olu, czy Sade miał słuszność?
Do artystki na ucho:
Boisz się odpowiedzi.
Odchodzi od artystki.
Czy Sade był mężczyzną?
Czy wyrafinowanie jest męskie?
Czy wreszcie Nietzsche był mężczyzną?

Prawdę należy posiąść, tekst należy zawłaszczyć...
Należy je pojąć.
Tak rzekł Nietzsche.
„...bo właśnie fakty nie istnieją, ale interpretacje”.
Gdy mowa o prawdzie:
Kim w naszym towarzystwie jest nauka?
Kim w naszym towarzystwie są naukowcy?
Bezosobowość najmniej jest tu cnotą.
Kobieta to istota głęboko wierząca
– wszelka prawda potrzebuje właśnie wiary...

Nauką moralności jest dzisiejsza „popularna psychologia”.
Kobieta pragnie wychowywać, lecz lichym jest psychologiem.
Swoje dziecko tylko kocha.

Bóg jest miłością, a miłość jest Bogiem.

Jak rozumiem, Szatan to jedynie rywalka o względy...
Albo dziecko niekochane.

Odkręć się, moja Aleksandro. Posiądę cię.
Wyciąga członek przez rozporek i bierze ALEKSANDRĘ na czworaka od tyłu
ściągając uzdę tak, że powoduje jej wygięcie się w łuk.

Ostatecznie:
seksista pierdoli feministkę.
Nasze nienasycenie.
Nadmiar.

KONIEC



Awatar użytkownika
dorapa
Debiutant
Debiutant
Posty: 3394
Rejestracja: czw 13 sty 2011, 13:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kozia Górka
Płeć: Kobieta

Postautor: dorapa » sob 23 mar 2013, 20:03

Dla dorosłych ze względu na seks czy rozmyślania bohatera?


"Natchnienie jest dla amatorów, ten kto na nie bezczynnie czeka, nigdy nic nie stworzy" Chuck Close, fotograf

Awatar użytkownika
von Aussen
Szkolny pisarzyna
Posty: 26
Rejestracja: czw 06 gru 2012, 18:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: von Aussen » ndz 24 mar 2013, 10:14

Jedynym powodem takiego oznaczenia tu był seks.



Awatar użytkownika
dorapa
Debiutant
Debiutant
Posty: 3394
Rejestracja: czw 13 sty 2011, 13:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kozia Górka
Płeć: Kobieta

Postautor: dorapa » ndz 24 mar 2013, 16:26

Dość to perwersyjne i nie wiem czy seks nie przysłania reszty. Ale to Twoja bajka...


"Natchnienie jest dla amatorów, ten kto na nie bezczynnie czeka, nigdy nic nie stworzy" Chuck Close, fotograf

Awatar użytkownika
von Aussen
Szkolny pisarzyna
Posty: 26
Rejestracja: czw 06 gru 2012, 18:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: von Aussen » wt 26 mar 2013, 13:55

dorapa pisze:Dość to perwersyjne i nie wiem czy seks nie przysłania reszty.

Możesz rozwinąć tę myśl?



Awatar użytkownika
polish
Dusza pisarza
Posty: 562
Rejestracja: ndz 27 cze 2010, 17:51
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: wola
Płeć: Mężczyzna

Postautor: polish » wt 26 mar 2013, 17:07

WWW
Zabić się,
popełnić samobójstwo
– [1]do tego namawia nas nasz rozum.
Cała kultura w [2]cieniu śmierci.
[3]Cała duchowość narodzona ze śmierci.
Ach, rozumiem Aleksandrę...
Rozumiem jej ateizm.
[4]Chwyta za uzdę.
Epoka: rozhisteryzowana kobieta, która swą histerię chce uczynić nam największą cnotą.
Ja zaczynam cenić męskie towarzystwo.


[1] Wspólny rozum nie istnieje.

[2] Cień śmierci. Serio? Cień śmierci. Rozumiem jakby były plecy śmierci, albo warkocz śmierci, albo klej śmierci, ślub śmierci, szukać kości w stogu śmierci. Nikt metafor nie będzie wymyślał za ciebie. Cień śmierci jest nudny i płaski.

[3] Młoda aktorka ma parcie na szkło, gdyby była prozaikiem albo dramaturgiem miała by parcie na paradoksalność.

[4] jedyny znośny fragment.

Co do Nietzschego:
Był arystokratą, a ja jestem barbarzyńcą ze Wschodu. [lol]
Tacy jak on
pragną mego stanu naturalnego, a ja pragnę ich kobiet. [markize de sade]
I nie uderzę teraz batem, [jak nadczłowiek]
byłoby to zbyt oczywiste. [nadironia]
I aby złamać rodzącą się tu i ówdzie oczywistość,
należy wprowadzić artystkę na scenę. [ja bym wprowadził rzemieślnika albo koszykarza]


To jest naprawdę przykład strasznej grafomanii. Albo do gruntownego przerobienia, albo do kosza. Trzeba być twardym i mielić ile wlezie. Wyzeruj dyskietki i spokojnie, kilobajt po kilobajcie do przodu.


Obrazek

Awatar użytkownika
von Aussen
Szkolny pisarzyna
Posty: 26
Rejestracja: czw 06 gru 2012, 18:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: von Aussen » wt 26 mar 2013, 23:12

polish pisze:
I nie uderzę teraz batem, [jak nadczłowiek]
byłoby to zbyt oczywiste. [nadironia]

I prostacka nadinterpretacja.



Awatar użytkownika
von Aussen
Szkolny pisarzyna
Posty: 26
Rejestracja: czw 06 gru 2012, 18:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Nadmiar

Postautor: von Aussen » sob 18 lis 2017, 05:01

Poprawiam tę sztukę. Potrzebuję kogoś do przedyskutowania kilku, może kilkunastu, a może okazać się, że i kilkudziesięciu problemów z tym/z nią związanych. Chętnych zapraszam do rozmowy prywatnej.

:roll:



Awatar użytkownika
killer_bee
Szkolny pisarzyna
Posty: 38
Rejestracja: pn 18 gru 2017, 23:20
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Nadmiar

Postautor: killer_bee » ndz 24 gru 2017, 01:24

Nie znam się na poprawności tego typu tekstów, więc za wiele nie wniosę do tematu. Ogólnie tekst wydaje mi się ciekawy, chociaż czasami błądziłam w przemyśleniach Pana, więc suma summarum nie potrafiłabym powiedzieć o czym koleś opowiadał.

von Aussen pisze:Source of the post ALEKSANDRA usta ma zaklejone srebrną taśmą, ręce wzdłuż ciała poprowadzone i na całej długości okręcone również srebrną taśmą, wolne dłonie, wolny biust; nogi na całej długości okręcone srebrną taśmą, wolny tyłek i wolne stopy.

FREE BOOBS! Swoją drogą - Aleksandra, Anastazja, just sayin :)
von Aussen pisze:Source of the post Organy...
Organy to jesień?
...bo ja bardzo lubię organy.

Nie wiem o jakie organy chodzi, jednak od razu pomyślałam o instrumencie, stąd "bardzo lubię organy" wydało mi się komiczne.
von Aussen pisze:Source of the post Lizać stopy i używać bata nazywam właśnie nienasyceniem.

Kali lizać, kali używać?
von Aussen pisze:Source of the post Dupa trochę koścista, nieestetyczna.

Zarechotałam :D.



Awatar użytkownika
von Aussen
Szkolny pisarzyna
Posty: 26
Rejestracja: czw 06 gru 2012, 18:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Nadmiar

Postautor: von Aussen » ndz 24 gru 2017, 08:10

killer_bee pisze:Ogólnie tekst wydaje mi się ciekawy, chociaż czasami błądziłam w przemyśleniach Pana, więc suma summarum nie potrafiłabym powiedzieć o czym koleś opowiadał.

Miło, że komuś ten tekst spodobał się. Chwilami ja również błądzę w przemyśleniach tego Pana, jednak jakaś siatka skojarzeń jest tam zawarta. Po przerobieniu pewnej części tego tekstu siatka jest, powiedzmy, ściślejsza. Jak się zastanowić, to błądzenie, przynajmniej dla czytelnika, a nie twórcy, jest tu, powiedzmy, pewnym kluczem.

von Aussen pisze:ALEKSANDRA usta ma zaklejone srebrną taśmą, ręce wzdłuż ciała poprowadzone i na całej długości okręcone również srebrną taśmą, wolne dłonie, wolny biust; nogi na całej długości okręcone srebrną taśmą, wolny tyłek i wolne stopy.

killer_bee pisze:FREE BOOBS! Swoją drogą - Aleksandra, Anastazja, just sayin :)

W drugim zdaniu nawiązujesz do, powiedzmy, słynnego Greja? Swoją drogą - ten fragment poddałem gruntowej przeróbce, bo w powyższej formie nie wyglądał ciekawie.

von Aussen pisze:Organy...
Organy to jesień?
...bo ja bardzo lubię organy.

killer_bee pisze:Nie wiem o jakie organy chodzi, jednak od razu pomyślałam o instrumencie, stąd "bardzo lubię organy" wydało mi się komiczne.

Pierwsze skojarzenie jest prawidłowe, chodzi o instrument. Myśl jest źle sformułowana, ale właśnie dlatego jej nie zmieniam i w nowej wersji będzie to wyglądać tak samo.

von Aussen pisze:Lizać stopy i używać bata nazywam właśnie nienasyceniem.

killer_bee pisze:Kali lizać, kali używać?

Mnie to zdanie wydaję się dość, powiedzmy, gustowne i wymawiane w odpowiedni sposób brzmi dobrze, więc nie widzę problemu. Swoją drogą - pewnie każde zdanie wymawiane w odpowiedni sposób brzmi dobrze. Co zrobić.

von Aussen pisze:Dupa trochę koścista, nieestetyczna.

killer_bee pisze:Zarechotałam :D.

Tak, tu można rechotać. Teoretycznie jest w tym tekście jeszcze parę zdań, po przeczytaniu których można by rechotać. Ale czasem trzeba je wymówić w odpowiedni sposób. Co zrobić.

:roll:



Awatar użytkownika
killer_bee
Szkolny pisarzyna
Posty: 38
Rejestracja: pn 18 gru 2017, 23:20
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Nadmiar

Postautor: killer_bee » pn 25 gru 2017, 00:52

von Aussen pisze:Source of the post Jak się zastanowić, to błądzenie, przynajmniej dla czytelnika, a nie twórcy, jest tu, powiedzmy, pewnym kluczem.

Z mojej perspektywy wygląda to bardziej tak, że jeśli mocno czegoś nie rozumiem, czuje się poirytowana i rezygnuje z interpretacji. Zwłaszcza, gdy przeniesiemy się do idealnego wykorzystania tego dzieła na scenie, gdzie nie mogę sobie przeczytać wolniej lub powtórzyć wersu, żeby ... zakumać go bardziej, powiedzmy.



Awatar użytkownika
von Aussen
Szkolny pisarzyna
Posty: 26
Rejestracja: czw 06 gru 2012, 18:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Nadmiar

Postautor: von Aussen » pn 25 gru 2017, 11:28

Wskaż te niezrozumiałe fragmenty.



Awatar użytkownika
killer_bee
Szkolny pisarzyna
Posty: 38
Rejestracja: pn 18 gru 2017, 23:20
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Nadmiar

Postautor: killer_bee » pn 25 gru 2017, 22:15

von Aussen pisze:Source of the post Wskaż te niezrozumiałe fragmenty.

Eh, wyczuwam agresję. Chodzi o sens rozmyślań, rozważań, pierniczenia Pana. Gada dużo, gada ładnie, ale o czym? Jak pisałam, czytając możesz interpretować sobie powoli każdy wers, wrócić do wcześniejszych kwestii czy zwyczajnie przyswoić fragment dwa razy. Przy słuchaniu te słowa nie wnoszą kompletnie nic poza bardzo rozwleczonymi rozmyśleniami.



Awatar użytkownika
von Aussen
Szkolny pisarzyna
Posty: 26
Rejestracja: czw 06 gru 2012, 18:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Nadmiar

Postautor: von Aussen » wt 26 gru 2017, 09:49

killer_bee pisze:Eh, wyczuwam agresję.

Źle wyczuwasz. Po prostu ciut byś mi pomogła wskazując te fragmenty.
killer_bee pisze:Chodzi o sens rozmyślań, rozważań, pierniczenia Pana. Gada dużo, gada ładnie, ale o czym?

Chodzi Ci o ogólny sens?
killer_bee pisze:Jak pisałam, czytając możesz interpretować sobie powoli każdy wers, wrócić do wcześniejszych kwestii czy zwyczajnie przyswoić fragment dwa razy. Przy słuchaniu te słowa nie wnoszą kompletnie nic poza bardzo rozwleczonymi rozmyśleniami.

A co miałyby wnosić poza tym? Znów chodzi o jakiś ogólny sens?



Awatar użytkownika
von Aussen
Szkolny pisarzyna
Posty: 26
Rejestracja: czw 06 gru 2012, 18:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Nadmiar

Postautor: von Aussen » czw 04 paź 2018, 14:19

Poprawiłem akt pierwszy tej sztuki i szukam teraz chętnych do oceny tego fragmentu. Zdecydowanych zapraszam na tak zwany priv.

:roll:




Wróć do „Scenariusze filmowe i teatralne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość