„Komu bije dzwon”: E. Hemingway

Lubisz czytać książki? Podziel się wrażeniami!

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Medea33
Pisarz domowy
Posty: 84
Rejestracja: ndz 06 paź 2019, 13:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: Kobieta

„Komu bije dzwon”: E. Hemingway

Postautor: Medea33 » wt 19 maja 2020, 18:17

Ta książka mnie w pierwszej chwili zdezorientowała i patrząc na opinię niektórych czytelników widzę, że nie tylko mnie. Dlatego chciałam o tym napisać.

We wstępie powinna być tam umieszczona instrukcja obsługi: „czytaj powoli, smakuj obrazy, czytaj między wierszami”.
Bo rzeczywiście, zaczyna się to jak akcja wysadzania mostu z wojną w tle i czytelnik szybko przewraca kartki chcąc się w końcu dowiedzieć – wysadził czy nie? Pędzimy do tego rozwiązania, a po drodze potykamy się o mnóstwo tych „okropnych” opisów, przemyśleń, dialogów – słowem: dłużyzna. Nic dziwnego więc, że dla niektórych ta książka wydaje się być po prostu nudna i nieco już przestarzała: wojna w Hiszpanii, rodzący się komunizm, dziś trudno nam to zrozumieć.

I dlatego należałoby ją przeczytać dwa razy. Za drugim razem już wiemy co się wydarzy i możemy w końcu zwolnić i zacząć smakować chwile. Wtedy da się zauważyć bogactwo tej literatury, opisy miejsc i ludzi, ich cechy charakteru; zwykli ludzie którzy są skonfrontowani z wojną, do tego bratobójczą, z zabijaniem, okrucieństwem, i muszą często podejmować decyzje których stawką może być życie lub śmierć.
I jest też wątek miłosny, jeden z piękniejszych jakie dotąd spotkałam i najbardziej wkurzający. Często było to wypominane, że taka osoba jak Maria jest niemożliwa (z psychologicznego punktu widzenia), i te jej dialogi – okropność. Tu należałoby jednak wspomnieć, że książka ta powstała w latach 40tych XXw, i być może miało to jakiś wpływ, wtedy patrzono na kobiety trochę inaczej. Za to za postać Pilar Hemingwayowi chwała. Jednak nawet tutaj, gdy się zwolni tempo, zacznie robić pauzy w jej wypowiedziach (co powinien był zrobić sam autor), że np.: - głos jej zadrżał…, - patrzyła mu w oczy…, - powiedziała to szeptem… - wtedy nawet te dialogi zaczynają nagle grać.
Cała plejada różnorodnych postaci i tocząca się gdzieś tam w oddali, a jednak tuż tuż, dość głupia w sumie wojna, i miejsce ludzi w tym całym absurdzie. Tę książkę trzeba czytać powoli, smakując obrazy, i czytać między wierszami, wtedy można będzie ją docenić. Chyba.


Dream dancer

„Od momentu, kiedy wziąłem twoją książkę do ręki, do momentu, kiedy ją odłożyłem, tarzałem się ze śmiechu. Zamierzam ją kiedyś przeczytać."
Groucho Marx,
"Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej tam Prosiaczka nie było."

Wróć do „Czytelnia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości