O wydawaniu za własne pieniądze.

106

Latest post of the previous page:

To nie tyle chodzi o kwestię czytają/ nie czytają ( bo to sugeruje złą wolę) co mozliwości "przerobu" nadsyłanych tekstów. A tych, w przypadku dużego wydawnictwa są tysiące. I żadna firma nie może pozwolić sobie na odedelegowanie do czytania owych, w 99% grafomańskich prób, zespołu dobrych redaktorów. Więc czyta to jedna, czasem dwie osoby, a bywa, że czynność ta powierzana jest ( przynajmniej w jakiejś cześci) firmowym cycatkom, to znaczy paniom o obwodzie biustu wielokrotnie większym od ilorazu inteligencji, jakich w żadnym wydawnictwie nie brakuje... Dlatego z uporem maniaka podkreślam od lat, że najlepiej ( dla autora) byłoby, gdyby startując do wydawnictwa, coś już sobą reprezentował. Na przykład miał wydane drukiem jedno - dwa opowiadania. Bo to zawsze robi wrażenie, stanowiąc niejako gwarancję, że petent nie jest kolejnym grafomanem z przerostem ambicji. A bywa, że wydawcy ( wielu z nich czytuje pisma w których ukazują się debiutanckie opowiadania) sami nawiązują kontakt z autorem dobrego tekstu, proponując mu współpracę.
Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

O wydawaniu za własne pieniądze.

107
Navajero pisze: a bywa, że czynność ta powierzana jest ( przynajmniej w jakiejś cześci) firmowym cycatkom, to znaczy paniom o obwodzie biustu wielokrotnie większym od ilorazu inteligencji,
Czyli, radzisz pierwszy rozdział napisać pod tym kątem? ;) (ŻART!)
Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.
Same fakty to kupa cegieł, autor jest po to, żeby coś z nich zbudować. Dom, katedrę czy burdel, nieważne. Byle budować, a nie odnotowywać istnienie kupy. Cegieł. - by Iwar
Dupczysław Czepialski herbu orka na ugorze

O wydawaniu za własne pieniądze.

109
Navajero pisze: Na przykład miał wydane drukiem jedno - dwa opowiadania. Bo to zawsze robi wrażenie, stanowiąc niejako gwarancję, że petent nie jest kolejnym grafomanem z przerostem ambicji. A bywa, że wydawcy ( wielu z nich czytuje pisma w których ukazują się debiutanckie opowiadania) sami nawiązują kontakt z autorem dobrego tekstu, proponując mu współpracę.
Ale to się tyczy chyba głównie osób piszących szeroko pojętą fantastykę.
Everything happens for a reason

O wydawaniu za własne pieniądze.

110
Niekoniecznie, są przecież i inne pisma. Choć oczywiscie moje doświadczenia ograniczają się głównie do fantastyki.
Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

O wydawaniu za własne pieniądze.

111
Navajero pisze: Dlatego z uporem maniaka podkreślam od lat, że najlepiej ( dla autora) byłoby, gdyby startując do wydawnictwa, coś już sobą reprezentował. Na przykład miał wydane drukiem jedno - dwa opowiadania. Bo to zawsze robi wrażenie, stanowiąc niejako gwarancję, że petent nie jest kolejnym grafomanem z przerostem ambicji.
I dlatego właśnie kiedy do wydawnictwa przychodzi "pierwsza z czterech części trylogii" o objętości milion trzysta tysięcy znaków, gdzie już na pierwszej stronie jest tyle samo błędów ortograficznych, ile brakujących przecinków, w załączniku zaś oprócz tekstu CV autora, w którym nie ma słowa o wcześniejszych publikacjach (opowiadanie wydane drukiem na przykład), a wszystko wysłane z adresu ~miki.maus@buziaczek.pl - to ciężko nadesłany tekst potraktować poważnie :twisted: :twisted: :twisted:
Pozdrawiam
Maciej Ślużyński
Wydawnictwo Sumptibus
Oficyna wydawnicza RW2010

O wydawaniu za własne pieniądze.

115
Kiedyś miałem wątpliwą przyjemność rozmawiać z Novae Res oraz z WFW. Rozmowa przebiegała tak:

"Proszę nam wysłać i wtedy wydamy".

Wtedy też, a będzie to chyba z 10 lat, poznałem znaczenie słowa partycypacja.

Teraz jestem 10 lat starszy i 10 lat mądrzejszy (lub głupszy w zależności od źródła) i zdaje sobie sprawę z pewnego niepokojącego faktu - jeżeli owe firmy, bo nie nazwę ich wydawnictwami, są gotowe podjąć współpracę z nastolatkiem, który cośtam napisał, nie wiadomo nawet co, to coś tu jest nie tak.

Poza tym, ktoś mądry, i to chyba nawet na tym forum, powiedział mi - jeżeli Twojej twórczości nie chce wydać klasyczne wydawnictwo, to najprawdopodobniej tekst się do tego nie nadaje.

Tyle w temacie, jeśli ktoś jeszcze się zastanawia.
"Racja jest jak dupa - każdy ma swoją" - Józef Piłsudski

Mój blog "Lekcja życia"

O wydawaniu za własne pieniądze.

118
Navajero pisze: Powiedzmy: jeśli kilka/ kilkanaście klasycznych nie chce wydać :)
Słusznie, chyba uprościłem... Jeśli wziąć pod uwagę przypadek Stephena Kinga lub J. K. Rowling to owszem, ale jeśli wszystkie wydawnictwa odmówią... Jeśli nawet znajomi zdawkowo odpowiadają: "Tak, tak, fajne..." a nie przeczytali... to o czymś to świadczy.
"Racja jest jak dupa - każdy ma swoją" - Józef Piłsudski

Mój blog "Lekcja życia"

O wydawaniu za własne pieniądze.

119
Jacek Łukawski pisze: Coś w temacie:
https://matkaprzelozona.wordpress.com/2 ... sli-luzem/
Świetne, udostępniam, piętnowania oszustów nigdy dość.
"Ścisła dieta wykluczająca vanity" - też jestem na takiej :mrgreen:

Added in 37 minutes 53 seconds:
Podzielę się przy okazji historią z pracy. Robię na książkach w Empiku. Mamy wewnętrzną platformę komunikacyjną, na której centrala pokazuje m.in. różne akcje organizowane dla pracowników, zbiera zapisy na szkolenia, ogłasza konkursy itd. Jakiś czas temu wymyślili sobie cykl artykułów o talentach: pokażcie, jakie macie zainteresowania. Podali kontakt, można było się zgłaszać.
Do tej pory zaprezentowano dwie dziewczyny, które wydały swoje pierwsze - i jak na razie jedyne - książki w NR. Opisy pełne ochów i achów, bo oto dokonały się sukcesy wydawnicze. Co ciekawe, zacytowano fragment wywiadu z jedną z nich. Powieść napisała dziewczęciem licealnym będąc i przez tych dobrych kilka lat do momentu debiutu nie zmieniła jej ani na jotę - czego nie ukrywała, a zarzut o infantylizm treści (formułowany przez tych niesprecyzowanych złych internetowych recenzentów) zbagatelizowała, bo przecież "wyraziła w ten sposób tamtą siebie", a to walor jakich mało :roll:
http://lubimyczytac.pl/autor/141613/nat ... czepkowska

O wydawaniu za własne pieniądze.

120
Szczepko pisze: Robię na książkach w Empiku. Mamy wewnętrzną platformę komunikacyjną, na której centrala pokazuje m.in. różne akcje organizowane dla pracowników, zbiera zapisy na szkolenia, ogłasza konkursy itd.
Mogłabyś to przybliżyć? Pracujesz w empiku? Czy w wydawnictwie, bo nie do końca zrozumiałam. :)

Wróć do „Wydawnictwa”

cron