Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Improwizacja- Wspomnienia o pobycie w psychiatryku...

Tutaj możesz dopisać kolejne rozdziały naszego wspólnego opowiadania

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Anty-teza
Kmiotek
Posty: 4
Rejestracja: śr 09 sty 2008, 18:34
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Improwizacja- Wspomnienia o pobycie w psychiatryku...

Postautor: Anty-teza » śr 09 sty 2008, 20:17

Jakiż ten dzień dzień chłodny i do tego deszczowy, jak ja nie cierpię kiedy pogoda zacięcie naśladuje moje samopoczucie...

Leżę w łóżku niczym podgniła kłoda dryfująca po delikatnych falach rzeki, patrzę w scianę i myślami spoglądam na przebieg wczorajszego dnia, analizuję...

Wczoraj byłam u Marcina, zasiedziałam się.

Gdy zegarek wskazywał już dwudziestą drugą, a w telefonie bezczelnie wyświetlały się nieodebrane połączenia od mamy. Czułam taką bezradność, że naprawdę nie potrafiłam inaczej, musiałam zażyć prochy by nie odczuwać siły awantury w domu po moim powrocie...



Po wejściu do domu nikt nic nie podejrzewał- wrzeszczeli, a tablety...akurat wchodziły.

Gdu już język porządnie mi się plątał, a moje kroki przypominały niezdarne dygotanie, zaczeli dopytywać.

Cholera- nie trzeba było płakać, nie trzeba było się żalić...



Załatwili mi już leczenie psychiatryczne, a dzisiaj budzę się i...

Tak to ten dzień kiedy zawiozą mnie do zamkniętego domu 'opieki' psychicznej.

żołądek od emocji kurczy się i rozkurcza, a ja nadal próbuję sobie wmowić, że od tej pory może być już tylko dobrze...

_____________________

Wiem, że strasznie wydłużyłam, ale ciekawa jestem jak to się rozwinie od tego momentu (chyba, że ktoś proponuje zmienić coś w początku ;) )...


Trudno zasiać ziarno na wyjałowionej ziemi.

Jednak za takie próby nie należy potępiać...

Awatar użytkownika
<Mariusz>
Kmiotek
Posty: 5
Rejestracja: śr 09 sty 2008, 14:42
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: <Mariusz> » śr 09 sty 2008, 21:35

( Ciężko będzie mi się wcielić w rolę nastolatki, ale spróbujmy;) )



...Okłamuje chyba sama siebie i co raz ciężej mi to idzie. Już w to nie wierze... już nie. Prawda jest taka, że z tej sytuacji niema żadnego wyjścia. Jestem zbyt słaba żeby sprzeciwić się rodzicom, na tyle mocno, aby przyniosło to rezultat. Rezultat w postaci zaakceptowania przez nich Marcina. żebyśmy mieli już po osiemnaście lat... żebyśmy, ale nie mamy. Mi brakuje jeszcze ponad rok, a Marcinowi dziesięć miesięcy... To zbyt długo, abym mogła toczyć nieustanny bój z moją matką. żeby dało się przespać ten czas, to jestem pewna że potem wszystko by się ułożyło. Zostawiła bym szkołę, znalazła jakąś pracę, wreszcie wynajęli byśmy jakiś skromny pokój. Byli byśmy razem, a z czasem rozwinęli byśmy skrzydła... Niestety nie da sie tego zrealizować, więc... Ale i tego nie mam odwagi zrobić, zawsze o kilka tabletek za mało... Jestem do niczego.



Samochód taty stanął pod bramą.

- To już tu córeczko- tata powiedział starając się ukryć drżenie głosu, niestety nieudolnie.



Sama nie wiem co było gorsze, czy wyrzuty sumienia że osoba, którą kocham ma w oczach łzy, czy też to że długo nie zobaczę Marcina, czy może strach, który pogłębił się gdy spojrzałam na gmach szpitalny.



Budynek szpitala wyglądał jak w filmach Copoli. Stare mury, kryły pewnie nie jedną tajemnicę. Rudo czarne cegły oplatał bluszcz pozbawiony przez jesienne zawieruchy ostatnich liści.

Bałam się...



Awatar użytkownika
VV
Umysł pisarza
Posty: 841
Rejestracja: wt 11 wrz 2007, 00:11
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: ze wsi
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: VV » śr 09 sty 2008, 22:01

Zaczyna się całkiem fajnie, dwoma ładnymi i ciekawymi zdaniami. Tak jest dopóki narrator nie zaczyna analizować... (czyli do zdania trzeciego). Wtedy wszystko siada i robi się sprawozdanie z domowej awantury, które do ciekawych raczej nie należy.


- Nie skazują małych dziewczynek na krzesło elektryczne, prawda?
- Jak to nie? Mają tam takie małe niebieskie krzesełka dla małych chłopców... i takie małe różowe dla dziewczynek.

Awatar użytkownika
Anty-teza
Kmiotek
Posty: 4
Rejestracja: śr 09 sty 2008, 18:34
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Anty-teza » śr 09 sty 2008, 22:37

Masz racje trzeba to zmienić ;)...uwaga:



"Jakiż ten dzień, dzień chłodny i do tego deszczowy, jak ja nie cierpię kiedy pogoda zacięcie naśladuje moje samopoczucie...

Leżę w łóżku niczym podgniła kłoda dryfująca po delikatnych falach rzeki, patrzę w scianę i myślami spoglądam na przebieg wczorajszego dnia, analizuję..."



Byłam taka spokojna w jego silnych ramionach, ale czas niespokojnie pędził musiałam wracać.

Strach który budził się w mojej głowie na myśl o sytuacji po moim powrocie, skłonił mnie do odużenia się tabletkami.

Bardzo łatwo przyszło mi podjąć tą decyzję, głupią decyzję której nie mogłam już odwrócić i która zmieniła moje życie gwałtownie i boleśnie.



Moje ciało bezwładnie siada na pościeli, przekrwione oczy patrzą zmęczone w okno, bije od niego smutkiem i melancholią.

Dziś jest ten dzień, pojadę tam i będą mnie zmieniać w zamkniętym domu opieki nad niespokojnymi.

Zaczynam wmawiać sobie że wszystko jest w porządku, że może być tylko lepiej...tylko lepiej...


Trudno zasiać ziarno na wyjałowionej ziemi.

Jednak za takie próby nie należy potępiać...

Awatar użytkownika
huginn
Dusza pisarza
Posty: 661
Rejestracja: pn 14 sty 2008, 18:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: huginn » wt 15 sty 2008, 15:10

W odpowiedzi na post z 9 Stycznia 2008 z 22:37



-------------------------------



Tylko czy potrafię być na tyle przekonywująca? Jak będą wyglądać kolejne chwilę, jakie będą gdy już się tam znajdę?

Tak nie może być, muszę wziąść głębszy oddech, jeszcze głębszy. Jacy będą lekarze? Jakie pięlegniarki?



O tak, pamiętam dobrze tego nadętego bufona w świeżo wypranym kitlu. Lekarze - podobno dziadek ich nienawidził, wolał leczyć się sam ku rozpaczy babci - ta wierzyła silnie w medycynę. Wierzyła chyba nadto silnie, dziadek źle przezył jej śmierć. Miała tylko 45 lat gdy uciekła lekarzom ze stołu operacyjnego...



Ale to są psychiatrzy - zbeształam się głupio w myślach. - Faktycznie wielka pociecha. P-s-y-c-h-i-a-t-r-a - przez ciało przeszedł dreszcz, odezwał się nadwyrężony tabletkami żołądek. Psychiatrzy - co za pocieszenie! W tej chwili... Wolałabym być tą małą dziewczynką, która biegając po domu wujaszka - psychologa - w słoneczny wrześniowy dzień wrzeszczała na cały głosik, że "Wujcio jest psychiatlą!" - uśmiechnęłam się. Wolałabym spać gdy przyjdzie pora na przekroczenie progu domu, chciałabym zemdleć gdy będa wsadzać mnie do samochodu, chciałabym rzucać się w delirium, pozbawiona przytomności gdy przejedziemy barmę - chcę zdechnąć gdy przyjdzie przekroczyć progi tamtego domu!



Spokój przyniesie ratunek, spokój - Marcin powtarzał to sobie często w chwilach największej irytacji - mu pomagało.



Gdzie tabletki? Gdzie one są? Ja chcę tabletki, chcę się odurzyć, utonąć w kolorach, utonąć w cieple i szalonym biegu - o gdzieś tam - za tym wirem, za tym wirem!


Huginn ok Muninn flięga hverian dag



i??rmungrund yfir;

óomk ek of Huginn, at hann aptr ne komit,

þó si??mk meirr um Muninn.



-------------------------------------------------------



Witajcie w Kraju Umarłych!

Tutaj śmiech zniewoli Wasze lęki!

A marzenia i sny...

Spełni Wielki Papier!!!

Faraon
Płeć: Nie podano

Postautor: Faraon » wt 29 sty 2008, 16:20

Ale nie ma już tak dobrze. Tabletki się skończyły, a niedługo skończą się też możliwości.

Nie jestem pewna, czy to dobrze, czy źle. Niestety, to rzeczywistość, a ja realistką nigdy nie byłam...

Chcę tę cholerną tabletkę!

Chcę przestać myśleć!



Awatar użytkownika
huginn
Dusza pisarza
Posty: 661
Rejestracja: pn 14 sty 2008, 18:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: huginn » wt 29 sty 2008, 19:36

Chcę spać, chcę utonąć w majakach. Nie mogę, zresztą moi "najbliżsi" nie pomogą - wsadzili mnie przemocą do samochodu. Jedziemy już do... nie wymówię, nie potrafię myśleć, że zaczyna się nowy etap. Bez tabletek, bez tabletek, bez tabletek - wariuję. Zaśmiałam się - spojrzeli zaniepokojeni. Samochód ruszył.


Huginn ok Muninn flięga hverian dag







i??rmungrund yfir;



óomk ek of Huginn, at hann aptr ne komit,



þó si??mk meirr um Muninn.







-------------------------------------------------------







Witajcie w Kraju Umarłych!



Tutaj śmiech zniewoli Wasze lęki!



A marzenia i sny...



Spełni Wielki Papier!!!

Faraon
Płeć: Nie podano

Postautor: Faraon » wt 29 sty 2008, 19:44

Mam ochotę szaleć. Tak, kretyni, patrzcie, ja jestem wolna od zasad, od waszego zdania! Tak, nie obchodzą mnie wasze durne miny i pseudo-mądre regułki! Tylko dajcie mi żyć. I tabletki.



Awatar użytkownika
huginn
Dusza pisarza
Posty: 661
Rejestracja: pn 14 sty 2008, 18:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: huginn » wt 29 sty 2008, 19:49

Patrzyłam na krajobraz i widziałam w nim wszystkie swoje emocje. Smagający liście drzew wiatr był mi najbliższy - owładnęło mną zrezygnowanie... Poczułam jak ktoś wziął mnie w ramiona i pomyślałam tylko: "Marcin..."


Huginn ok Muninn flięga hverian dag







i??rmungrund yfir;



óomk ek of Huginn, at hann aptr ne komit,



þó si??mk meirr um Muninn.







-------------------------------------------------------







Witajcie w Kraju Umarłych!



Tutaj śmiech zniewoli Wasze lęki!



A marzenia i sny...



Spełni Wielki Papier!!!

Awatar użytkownika
MarsnTwix
Dezerter
Posty: 160
Rejestracja: sob 19 sty 2008, 14:37
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: MarsnTwix » pn 04 lut 2008, 15:52

i odpłynęłam...



Tymczasem przed wielką bramą Lotar Mergensis przygotowywał powitanie dla nowej pacjentki. Nie lubił tego słowa ale ciężko było mu się skupić po tabletkach więc nie mógł wymyślić nowego. Zresztą pomysł miłego przyjęcia tej młodej panny też zrodził się w Jego głowie dopiero po bardzo długich przemyśleniach. Nie był pewien czy załatwił wszystko tak jak być powinno ale udało mu się zebrać małą delegację. Byli więc Pan Hiszpański Inkwizytor, Pani Moguncja, Pan Leopold Stach, a nawet któryś z Napoleonów...



Awatar użytkownika
huginn
Dusza pisarza
Posty: 661
Rejestracja: pn 14 sty 2008, 18:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: huginn » pn 04 lut 2008, 18:30

Czekali z niecierpliwością na nową pacjentkę - o jakże pilno było im wchłonąć nową, tak nową (któryś z Napoleonów podskakiwał właśnie klaszcząc z uciechy w dłonie)... No gdzie ona jest, kiedy przyjedzie - zapytywał się sam siebie po raz kolejny.


Huginn ok Muninn flięga hverian dag







i??rmungrund yfir;



óomk ek of Huginn, at hann aptr ne komit,



þó si??mk meirr um Muninn.







-------------------------------------------------------







Witajcie w Kraju Umarłych!



Tutaj śmiech zniewoli Wasze lęki!



A marzenia i sny...



Spełni Wielki Papier!!!

Awatar użytkownika
Adam Leiner
Pisarz domowy
Posty: 162
Rejestracja: pn 04 cze 2007, 19:14
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Adam Leiner » pt 08 lut 2008, 20:46

Tup...!



Tup...!



Szłam cichutko, drogą, pełną cieni. Wszystkie tłoczyły się po kątach - niechciane, rozmyte, r o z l i z a n e przez coś okropnego. Szłam, starając się nie myśleć, że moje stopy są bose. Nie, nie są do diabła, bose. Skąd ten pomysł?

Zrobiło mi się zimno.



Tup...! Tup...!



Ojciec pewnie był gdzieś blisko. Matka nie chciała przyjść. Nie chciała tu być.

Przełknęłam ślinę.

Nie chciałam ich znać. Do diabła, wciąż nie chcę!

Lepiej jest zostać samą. Z daleka od tego świata, od ich świata.



Tup, tup...!



Ktoś zaczął łupać w drzwi i warczeć jak goryl. Jak małpa. Razem z Marcinem często oglądaliśmy programy przyrodnicze. Po prochach wszystkie te zwierzęta przekształcały się w coś innego - dalekie, obce byty, tak bardzo warte poznania, jak odległe.

"Uuk! łuuuch!" - krzyczała małpa. Drzwi nie chciały jej ustąpić.



- Czemu go nie wypuścicie? - spytałam. - Czemu nie otworzycie tych drzwi?

- To nie są... zwykłe drzwi, córeczko. - odpowiedziało jedno ze zwierząt.



Tup, tup. Plask!



Czyżby bosa stopa? Nie odważyłam się spojrzeć w dół. Nie chciałam.

- Wiem. - uświadomiłam sobie ze strachem. - To nie są zwykłe drzwi. To są klatki...

Zatrzymałam się, a dziwne, odległe stworzenia wokół mnie również stanęły.

- To są klatki, prawda?


Obrazek



Cause I am my enemy

The water's up to the knee

I never wanted nothin' from you

Yes, I do; Yes, I do

My engine's runnin' on dry

My head's so fucked up inside

Shut up

I know

I said so...

Awatar użytkownika
niepiśmienny
Zarodek pisarza
Posty: 18
Rejestracja: wt 18 mar 2008, 10:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: niepiśmienny » wt 25 mar 2008, 17:39

I myślisz głupia ździro, że nie dam rady? Takich małych? Nie wiem gdzieś ty dorastała głupia kwoko. Chłopaki po osiem jedli. Tylko tych czerwonych nie lubię, ale tobie gówno do tego.

I nie musisz ponaglać - mi się nigdzie nie spieszy. Ja tu jeszcze chwilkę zagoszczę. Już i tak mam ten stygmat. Psychol!

Pewnie o niczym innym nie gadają. A co to, ja idiotka jestem? Sami się leczcie czubki. Mi nic nie jest.

Wiedziałam, że mam nie popijać piwem, gdyby nie to, to by się nie kapnęli. Chyba się poradników za dużo naczytali. Kochani rodzice od siedmiu boleści. Sami się leczcie, bo może to wasze whisky to takie sobie nic? Wiem, wiem - pełna kultura; Pan Dyrektor i Pani Główna Księgowa. W dupę z waszymi podchodami. Taką żeście mnie wychowali, to teraz macie.

Kuźwa i tak nie wiem co dzisiaj jest. Może sobie "Modę na sukces" obejrzę? Odcinek pięć tysięcy sto trzydziesty ósmy: Juan mówi, że chyba ją kocha.

I znowu mi się chce spać po tym ścierwie. Dobre w ryj to wasze leczenie. Już czuję jak mi pomaga. Normalnie Power Rangers, czy inny Transformers. Kuźwa i znów nic nie widzę. W dupę z tym waszym...



Awatar użytkownika
Respice
Kmiotek
Posty: 2
Rejestracja: wt 26 sie 2008, 13:26
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Respice » wt 26 sie 2008, 14:10

Kolejne kroki na korytarzu. Czemu tak głośno tupią? To nie obora! Spoglądałam przez oszklone drzwi mojego oddziału z rosnącą trwogą. A jeśli znowu wsadzą mnie do tamtej ciasnej klitki? Oni nazywają ją separatką. Twierdzą też, że robią to wszystko tylko dla mojego dobra.Już ja ich znam! Oni widzą wszystko na opak, według nich dobro jest złem, zło dobrem! Dają mi te przeklęte tabletki, te cholerne tabletki, po których niczym jakieś dzikie zwierzę łaknę więcej i więcej.

Tu mnie mają. Wiedzą, och wiedzą doskonale, że sama stąd nie odejdę. Nie bez tabletek...


Just go your own Way...

***

"I can be your eye, I can even see the Future..."

***

Obrazek


Wróć do „Piszemy wspólne opowiadania”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości