Bitwa Al vs Lady Kier

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
ancepa
WModerator
WModerator
Posty: 2799
Rejestracja: sob 04 wrz 2010, 11:30
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Starachowice
Płeć: Kobieta

Bitwa Al vs Lady Kier

Postautor: ancepa » czw 10 sty 2013, 13:18

[center]
Pora Słońca[/center]

Użytkownicy zarejestrowani na forum co najmniej od miesiąca mogą przyznawać opowiadaniom punkty wg schematu:

Pomysł - max 20 punktów.

Styl - max 20 punktów.

Realizacja tematu - max 10 punktów.

Schematyczność - max 10 punktów. (im więcej punktów, tym mniejsze chodzenie utartymi ścieżkami)

Błędy - max 20 punktów. (ort, gram, styl oraz językowe; im więcej punktów, tym mniej błędów)

Ogólnie - max 20 punktów. (wrażenia ogólne, przesłanie, wartości, itp.)

Ocena końcowa - zsumowane punkty


Termin - 1 lutego do północy

Teksty na PW do mnie.



Awatar użytkownika
ancepa
WModerator
WModerator
Posty: 2799
Rejestracja: sob 04 wrz 2010, 11:30
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Starachowice
Płeć: Kobieta

Postautor: ancepa » sob 02 lut 2013, 02:17

Tekst nr 1


    1

  Wilgotna ziemia zdawała się ściągać z oporem gasnące słońce. Ostatnie promienie wyławiały ze zmroku rzędy samochodów pędzących w stronę niewielkiego miasteczka w górach. Kierowca niebieskiego audi zdążył dobrze przyglądnąć się prostokątnemu, zielonemu znakowi, na którym widniał napis „Zakopane” zanim wdepnął pedał gazu do oporu.
  „Ostatnie pięć kilometrów,” westchnął kierowca.

    2

  Szczupła kelnerka ubrana w firmowy fartuch nachyliła się nad ostatnim stolikiem. Starła tłuste resztki po kiełbasie. Drobinki chleba spadły na ziemię, wyprzedzając rozlane piwo, które ktoś miał uprzątnąć dopiero kilka tygodni później.
  „I tak nikt nie zauważy. Znów zaleją się w trupa,” wyszeptała do siebie. Zmusiła się do uśmiechu. Cholerne zmęczenie dawało o sobie znać od kilkudziesięciu minut.
  Zabrała pusty talerz i kufel do połowy wypełniony piwem.
  Zostawiła brudne naczynia przy specjalnym okienku, z którego wystrzeliły mokre łapska z tłustymi paluchami. Przykleiły się do zużytych naczyń, rozlewając odrobinę piwa.
  Kelnerka zdjęła fartuch, ułożyła go w kostkę, pomachała barmanowi i zniknęła za drzwiami oznaczonymi napisem „Tylko dla personelu”.

    3

  Nikt nie zwrócił uwagi na wchodzącego wcześniej do knajpy mężczyznę. Tylko barman przelotnie zahaczył wzrokiem o jego flanelową koszulę i skórzane rękawiczki.
  Mężczyzna usiadł, założył nogę na nogę i wlepił spojrzenie w uderzające w futrynę drzwi, za którymi przed momentem zniknął jego cel.
  Tego wieczoru nie mógł sobie pozwolić na piwo, ale obiecał wypić duszkiem czteropak po skończonej robocie.
  Sięgnął po papierosa, wetknął go pomiędzy drżące wargi i wyszedł z knajpy. Zaciągnął się kilkakrotnie i pstryknął w filtr. Pół papierosa poleciało w kierunku wypełnionych po brzegi, niewielkich koszy na śmieci. Ich pokrywy stały podparte o budynek; zakołysały się niewidocznie, kiedy silniejszy podmuch wiatru usiłował wprawić je w ruch.
  Chłód lepił się mężczyźnie do wilgotnych pleców. Wiatr spotęgował w nim uczucie zimna. Ruszył w kierunku wyjścia ewakuacyjnego, przechodząc koło kołyszących się przez moment pokryw koszy. Nie zwrócił uwagi na odpady, chociaż wyraźnie poczuł bijący od nich fetor.
  Odpiął dwa górne guziki od koszuli, wyciągnął broń i wolno podszedł do metalowych drzwi, których zawiasy odezwały się, kiedy ktoś naparł na nie od wewnątrz.
  Mężczyzna odbezpieczył broń, wycelował i nacisnął cyngiel, kiedy ofiara pojawiła się w zasięgu wzroku.

    4

  Huk wystrzału wypłoszył siedzących za stołami klientów. Kiedy ostatnie osoby wylewały się na zewnątrz, kobieta okutana ciężkim płaszczem krzyknęła. Towarzyszący jej facet stłumił jęk, widząc nieznaną mu dziewczynę tonącą w kałuży własnej krwi.
  „Ktoś przestrzelił jej tętnicę,” odezwał się do innych gapiów. „Wezwijcie policję i patologa, służby medyczne nic nie wskórają,” dodał, po czym odwrócił się przez ramię i wyrzygał większość kolacji.

    5

  Zanim mężczyzna we flanelowej koszuli ruszył w kierunku niebieskiego audi, odrzucił broń kalibru dziewięć milimetrów.
  Odpalił samochód i ruszył w tym samym momencie, kiedy pierwsza osoba wybiegła przed knajpę.
  „Wszystko w porządku,” uspokoił się w myślach. „Wszystko zgodnie z planem,” rzucił, widząc zarysy swojej twarzy w zewnętrznym lusterku.
  Minął gasnącą lampę drogową i odbił w prawo.
  „Już w porządku, spokojnie”.

    6

  Kończył drugą butelkę, kiedy do kuchni przebiło się rytmiczne pukanie.
  „Raz…Dwa…Trzy…” odliczył.
  Delikatne skrobanie i znowu trzykrotne uderzenie. To był ich umowny znak.
  Podniósł się z przesadnie głębokiego fotela, stłumił niedopałek, wrzucając go do pustej butelki i ruszył w stronę drzwi.

    7

  Stojący przed nim mężczyzna zmusił się do uśmiechu.
  – Niech pan usiądzie – zwrócił się zabójca do gościa. – Proszę wziąć sobie piwo – zaproponował.
  – Nie piję szczyn.
  Gość zdjął ciemną kurtkę, poprawił ułożenie marynarki i sięgnął do jej wewnętrznej kieszeni. Gdy wyjął rękę, w dłoni zaświeciła mu srebrna piersiówka.
  – Czteroletnia whiskey. Na specjalną okazję. Spróbuj, Gabrielu – zaproponował gość.
  Gabriel sięgnął po piersiówkę. Pozbawił ją nakrętki i upił kilka łyków. Skrzywił się.
  – Piekielnie mocna.
  – Whiskey a nie jakieś gówno. Proszę, twoja wypłata. – Gość wyciągnął z tej samej kieszeni, z której wydobył piersiówkę niewielką kopertę.
  Gabriel sprawdził zawartość.
  – Przyjemnie ciąży – skomentował.
  – Ciężar pieniądza zawsze jest przyjemny.
  Gabriel odłożył kopertę, kładąc ją koło rozstawionych butelek.
  Gość pociągnął z piersiówki, po czym powiedział:
  – Schrzaniłeś sprawę.
  Gabriel wzdrygnął się. Wyraźnie poczuł, jak strużka potu znaczy mu cienką linię na plecach.
  – Domyślasz się, co mam na myśli, prawda? – zapytał gość.
  Znów odchylił głowę do tyłu i wlał do gardła sporą ilość whiskey.
  Gabriel milczał.
  – Zabiłeś nie tę kobietę.
  O mało nie zemdlał. Zrobiło mu się niedobrze, poczuł, jak prawa noga zaczyna mu odjeżdżać. Miał wrażenie, że strach bardzo mocno go dosiadł i zechce spróbować zrobić z nim najgorsze okrążenie w życiu.
  – Kurwa mać – rzucił.
  – Jak można tak spierdolić robotę?
  Kiedy oddawał strzał, i na chwilę po tym, wiedział, że nie rozpoznał twarzy kobiety. Po prostu strzelił.
  – Cholera – dodał, po czym poczuł ciążące mu z tyłu głowy zimno.
  Zanim upadł, zdążył dostrzec spaloną żarówkę w żyrandolu.
  Ciężkie ciało uderzyło o ziemię.
  – Bierz za ręce i ciągnij śmiecia za mną – zwrócił się gość do mężczyzny, który teraz wyłonił się z ciemności.

    8

  Gabriel odzyskał przytomność kilkanaście minut później.
  Próbował poruszyć rękoma, ale skończyło się na podrygiwaniu. Rozwarł szerzej powieki; dostrzegł spory nasyp ziemi, zalegający mu od stóp do mostka.
  – Witamy w świecie żywych – rzucił zleceniodawca. – Jeszcze przez jakiś czas musisz w nim żyć.
  Gabriel wił się jak zamknięta w ciasnej klatce małpa.
  – Niestety musimy powoli się żegnać – powiedział mężczyzna w ciemnej kurtce, zapiętej teraz pod samą brodę. – Schrzaniłeś robotę, widziałeś nasze gęby, nikt nie może zobaczyć twojej. Musimy zminimalizować ryzyko wpadki – dodał, po czym spojrzał na barczystego mężczyznę.
  Zamknięty w jego dłoni kij baseballowy lśnił w blasku księżyca. Gdyby ktoś przyglądnął się narzędziu w tej chwili, dostrzegłby niewielkie plamy krwi, znaczące metal.
  – Robercie, zajmij się, proszę, panem – polecił zleceniodawca.
  Robert odszedł kilka kroków.
  Usłyszeli dźwięk puszczających zaczepów.
  Gabriel widział oczami wyobraźni otwartą walizkę.
  Robert wrócił z szerokim na kilka centymetrów rzemieniem.
  – Skóra cielęca – poinformował zleceniodawca. – Wilgotna sprawi, że będziesz miał trochę czasu na przemyślenie swojej głupoty w świetle słońca. Później wilgoć zacznie z niej uchodzić; rzemyk zaciśnie się na twojej szyi i w ciągu niecałej minuty odlecisz – poinformował, wpatrując się w ofiarę.
  – Proszę…
  – Daj spokój. Nie ważne czy schrzaniłeś czy nie. I tak musisz milczeć przez całą wieczność. Przychodzę na polecenie ludzi, o których nie masz pojęcia. Słyszałeś o politykach, biznesmenach, którzy tutaj, w górach, mają swoje małe państewko. To państewko rządzi się własnymi zasadami. Jedna z nich zmusza nas do usuwania ludzi, którzy zagrażają im i mnie swoją wiedzą. Nie zostałeś przecież wylosowany. To była twoja decyzja.
  Gabriel wpatrywał się w jego twarz pooraną bliznami.
  – Ta kelnerka była niezłą suką. Niestety wskoczyła do łóżka jednemu z naszych. Wykorzystała jego pozycję. Na tym koniec – powiedział mężczyzna. – Musimy troszczyć się o naszych ludzi.
  Zleceniodawca dał znak barczystemu kolesiowi.
  Po chwili stali nad obkopanym Gabrielem. Jego szyję znaczył rzemień z cielęcej skóry. Gabriel czuł zimno, które oddawała wilgoć.
  – Proszę – jęknął.
  Zleceniodawca nachyli się nad nim.
  – Taka jest kolej rzeczy – rzucił, po czym sięgnął po piersiówkę, upił kilka łyków i zwrócił się do swojego pomagiera:
  – Przypilnuj go. Później sprawdź czy rzeczywiście zdechł. I wróć do siebie.
  Koleś kiwnął głową.

    9

  Pierwsze promienie słońca przebijały się przez ciemność. Gabriel leżał obkopany sporą ilością ziemi. W ustach czuł ocet, którym barczysty koleś nasączył szmatkę, zanim wypełnił nią usta ofiary.
  – Wiesz, że najciemniej jest tuż przed świtem? – zapytał, siedząc kilka metrów od ofiary. Ostrzył niewielki nożyk.
  Gabriel przytaknął głową. Próbował coś powiedzieć, ale wilgoć ze szmatki zlała mu się do gardła.
  Barczysty koleś sprawdził rzemyk.
  – Zaczyna robić się suchy.
  Gabriel wzdrygnął się, wciąż usiłując coś powiedzieć. Kolejna fala octu zalała mu krtań.
  Pół godziny później rzemyk mocniej przywarł mu do szyi. Poczuł wyraźnie jego fakturę.
  – Zostawię cię na chwilę ze swoimi myślami. Muszę się odlać – powiedział napastnik, po czym zniknął za krzakami.
  Gabriel czuł, że rzemyk przywiera coraz mocniej. Zaczynało brakować mu powietrza. To, które złapał, trąciło octem.
  Gówniane życie, zdążył pomyśleć, zanim poczuł, że łapie ostatnie hausty powietrza.
  Kilka chwil później poczuł, jak obkopane ciało wygina się w łuk. Miał wrażenie, że ziemia staje się lekka. Wiedział, że wystarczyłoby kilka ruchów w przypływie adrenaliny i mógłby pobiec do domku, wziąć broń i sprzątnąć barczystego kolesia.
  Ale nie miał na to sił.
  Rzemyk ścisnął jeszcze mocniej.
  Zanim odpłynął całkowicie, zdążył zauważyć jeszcze napastnika, który wyłonił się z krzaków.
  Teraz szedł w jego stronę. Niewielki nożyk lśnił w jego dłoni.



Tekst nr 2

- Mamo, tato...Nie, lepiej nie wstawajcie! Usiądź mamo, chcę wam coś powiedzieć.
Alicja wzięła głęboki oddech, jakby ten miał być ostatnim w jej życiu i wydusiła z siebie:
- Jestem dziw... Znaczy prostytutką. Znaczy aktorką porno, ale prostytutką w sumie też trochę...Tato, poczekaj, nie podgłaśniaj telewizora! Daj mi wyjaśnić. Pamiętacie jak w liceum pojechałam na pielgrzymkę do Częstochowy i zepsuł mi się tam aparat, który mi wujek Staszek na osiemnastkę kupił? No więc to nie była pielgrzymka... Byłam wtedy na castingu... Co mówisz mamusiu? Ah, casting to po angielsku, taka selekcja. Miał być casting do sztuki kostiumowej, skończyło się na filmie, gdzie cięto koszty na ubraniach... Nie, mamo, nie przeziębiłam się. Tak, łykałam olej z wątroby rekina. Czosnek? No co ty, tato?!
Tak, czy siak zaczęłam w liceum, ale to na studiach odnalazłam powołanie. Nie tatusiu, nie mówię o medycynie. Mówię o pornografii!
Mamo, za oknem nic nie ma, możesz posłuchać do końca? Nie tato, nie żartuję i wcale nie lekceważę czwartego przykazania! Chciałam tylko, żebyście byli ze mnie dumni. Wiem, że gdybym była pediatrą, to mama by teraz nie wyciągała różańca z kieszeni... Nie mamo, nie jestem pediatrą, ale schowaj na razie te koraliki. Prawda jest taka, że nigdy nie skończyłam medycyny... Uff... No to najgorsze za nami. Staż? To nie był staż tato, tylko praca nad klipami z serii "Wet and horny". Nie ważne, to po angielsku mamo. Wstyd?! Tato, o czym ty mówisz?! Po pierwsze, który z sąsiadów nie oglądał jakiegokolwiek mojego filmu, niech pierwszy rzuci kamień. Po drugie, wolałbyś, żeby twoja córka skończyła w więzieniu za branie łapówek? Nie twierdzę, że tak bym robiła, ale sam przyznaj tato, jaką masz teraz pewność, że bym tego nie zrobiła?
Mamo, wszystko w porządku? Masz napij się trochę wody, to ci przejdzie. Tato, nie obrażaj się, tylko otwórz okno!
Tak, czy siak chcę powiedzieć, że nie żałuję niczego w swoim życiu. Jestem spełnioną kobietą i matką. Tak, powiedziałam matką... Tato, czy ty naprawdę uwierzyłeś, że Julka jest córką Pawła? No w sumie Pawła też...
Natarczywe pukanie do drzwi przerwało Alicji w połowie przemówienia. Nim jeszcze echo zdążyło przebrzmieć, do garderoby wsunęła się piegowata twarz jednego z tych typków od montowania scenografii. Alicja nigdy nie mogła zapamiętać jego imienia.
- Alka, dawaj, pora na ciebie! Konfetti w holu samo się nie posprząta!
- Ale ja tu jeszcze nie skończyłam odkurzać! Wiesz, jakie są aktorki... Przyjdzie się przebrać i zacznie grymasić, że pracownicy teatru to skończone lenie.
- No to odkurzaj, a nie grzebiesz po szufladach.
Alicja odłożyła scenariusz i zamyśliła się.
- ... nie żałuję niczego w swoim życiu. Jestem spełnioną kobietą...
- Co tam mruczysz pod nosem? - Piegus chyba nie miał zamiaru iść gdziekolwiek bez Alicji.
- Wiesz co? Mam to gdzieś! Rzucam tą robotę.
Chłopak parsknął pod nosem.
- Dobra, dobra. I gdzie ty bez studiów znajdziesz teraz lepszą fuchę?
Alicja wzruszyła ramionami. Spojrzała kątem oka na scenariusz musicalu, leżący niewinnie na toaletce.
- A bo ja wiem? Może aktorką zostanę?



Awatar użytkownika
Godhand
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 3523
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Godhand » sob 02 lut 2013, 10:33

Tekst 1

Pomysł - 10/20

Źle wykonane zadanie zabójcy (bądź nie wykonane wcale) - było setki razy.

Styl - 12/20

Bardzo przeszkadzają niektóre zdania.

Realizacja tematu - 4/10

Z rzemieniem numer fajny, ale przecież to tylko miniaturowy element w fabule.

Schematyczność - 5/10

Schematycznie.

Błędy - 12/20

Dużo stylistycznych.

Ogólnie - 12/20

Nie sprawił mi ten tekst żadnej radości, przyjemności też nie. Drugiego dna się doszukuję uparcie, ale jedyne jakie dostrzegam to - nie noś krawata z cielęcej skóry na słońcu ;)


SUMA: 55 punktów



Tekst 2



Pomysł - 8/20

Pomysł na co? Na tekst? To jest dialog na 3k. A dialog obwieszczający najbliższym ciemne strony obwieszczającego także niczym nowym nie jest.

Styl - 15/20

Podoba mi się.

Realizacja tematu - 1/10

Nie rozumiem. Chyba, że jakieś znane dzieło kinematografii pornograficznej ma tytuł "Pora słońca".

Schematyczność - 5/10

Wbić się w schemat przy tym zakresie znaków to byłaby sztuka.

Błędy - 17/20

Jeden zauważyłem (ach).

Ogólnie - 5/20

Ogólnie to jest tak - Autor pisać umie i to widać.
Natomiast zakpił ze mnie (jako odbiorcy) podwójnie - objętością tekstu i kompletnym brakiem realizacji tematu.


SUMA: 51 punktów


"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.

Awatar użytkownika
Caroll
Pisarz pokoleń
Posty: 1044
Rejestracja: ndz 09 paź 2011, 13:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Caroll » sob 02 lut 2013, 15:40

Tekst I

Pomysł - 12/ 20
Jest myk, oprawca staje się ofiarą. A może od początku nią był? Myślę, że tematem można się było jeszcze pobawić, realizacja powierzchowna.
Styl - 13/20
Trudno się czytało, tak topornie, mało płynnie. Powtórzenia, niezbyt wygładzone zdania zaburzają czytanie. Trochę autor/ka nie kieruje moją uwagą, wrzuca kilka opisów to tu, to tam, dopiero przy końcu udaje się wykadrować scenę. Jest kilka fajnych kawałków, ale i dużo takich wymagających poprawy.
Realizacja tematu - 7/10
Jest. Dość ciekawie wpleciona.
Schematyczność - 5/10
Bohaterowie z szablonu.
Błędy - 15/20
Stylistyczne.
Ogólnie - 10/20.
Mam wrażenie, że w sumie opowieść ta nie ma fabuły, jest ona zaledwie zarysowana. Zabójstwo, spartaczone, odwet anonimowych zleceniodawców. W sumie nie wiadomo nic o nikim. Motywacja bohatera nieznana, ofiara ledwie wspomniana, źli mafioza czy inni tam gangsterzy też tacy papierowi. Ostatnia scena trochę bardziej wyrazista, ale całość nie zapada w pamięć.

Ocena końcowa - 62

Tekst II

Pomysł - 6/20
Jakiś pomysł jest. Tylko to jest jakiś skrawek, strzępek tego pomysłu tu zaprezentowany.
Styl -14/20
Trudno mi ocenić po samym prawie dialogu. Niby ok, zabawne kawałki, ale... takie to pospiesznie sklecone. Poprawnie, ale nie porywająco. Ja jednak lubię narrację, jakiś bardziej rozwinięty opis, tak, żeby autor się mógł trochę pokazać. Tu raczej nie ma to miejsca.
Realizacja tematu - 1/10
Nie załapałam. Co to ma do tematu.
Schematyczność - 5/10
Niby schematyczne nie jest, ale i oryginalne też nie. O ile to się da w ogóle ocenić pod tym kątem.
Błędy -19/ 20 punktów.
Złowiłam jakieś przecinki, które uciekły.
Ogólnie - 4/20
Przeczytałam i się zastanawiam, co mam ocenić. Zastanawiałam się nad jakimś sensem głębszym, ale musi być dobrze ukryty. Przykro mi, ale tak to widzę.

Ocena końcowa - 49



Awatar użytkownika
Herman
Pisarz osiedlowy
Posty: 357
Rejestracja: pn 10 maja 2010, 13:59
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Herman » sob 02 lut 2013, 18:28

Tekst I

Pomysł - 11/ 20
Zabójca, dziewczyna i zabójca zabójcy. Pomysł dałoby radę rozwinąć. Tak naprawdę nie wiadomo, czy zleceniodawca specjalnie zlecił mu zabicie tej kobiety. Gościu widać trochę nieogarnięty, zwykle czyta się o zabójcach (tych, których się wynajmuje) jako o ludziach podchodzących do sprawy profesjonalnie, a nie poddającym się emocjom.
Styl - 13/20
Rozbicia tekstu jednocześnie mi się podobały i nie podobały. Poszarpane sceny to dobry pomysł, można by jednak dać nieco więcej płynności.
Realizacja tematu - 7,5/10
Dobre ujęcie tematu jak dla mnie.
Schematyczność - 5/10
Postacie szablonowe, dalsze akcje do przewidzenia.
Błędy - 14/20
Oprócz stylistycznych jest kilka interpunkcyjnych. Drobiazgi, ale punkty lecą.
Ogólnie - 11/20.
Historia ma potencjał na rozbudowę. Gdyby zmienić parę rzeczy i wyjaśnić kilka spraw, mógłby wyjść z tego całkiem przyzwoity tekst. Niestety, mamy sztampowe postacie i wydarzenia.

Suma - 61,5

Tekst II

Pomysł - 5/20
Nie do końca wiem, jak to opisać... Oprócz tego, że błysnęła myśl(!) o prostytutce żadnego większego rozwinięcia pomysłu nie widzę.
Styl -13/20
Dialog w monologu. Całkiem ładnie zaprezentowany, udało Ci się podziałać na domysły czytelnika. Spodobało mi się to
Realizacja tematu - 1/10
Jak ma się dziewczyna do pory słońca?
Schematyczność - 6,5/10
Mało jest córek, które przyznają się rodzicom co do swoich... zainteresowań, jeśli chodzi o ten deseń. Rodzice jednak są dość stoiccy. Niby jakoś reagują, ale jednak...
Błędy - 18/ 20 punktów.
Tekst praktycznie czysty.
Ogólnie - 5/20
Nie będę ukrywał, że tekst mi się nie podobał. Nie wiem, na co zwrócić tu uwagę, gdzie akcja ma dalej pójść. Nie wiem też, co cały tekst miał przekazać lub pokazać, a tym bardziej, jaki ma związek z tematem...

Suma - 48,5



Awatar użytkownika
Lukaszpunk
Pisarz domowy
Posty: 112
Rejestracja: pt 05 cze 2009, 22:26
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Rawicz
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Lukaszpunk » ndz 03 lut 2013, 10:32

TEKST I


Pomysł 13/20
Zabójca i źle wykonane zadanie za które musi ponieść śmierć. To już było i to nie raz. Jednak z każdego pozornie oklepanego schematu można zrobić więcej.

Styl 15/20
Dla mnie jest dobrze.

Realizacja Tematu 8/10
Końcówka jak z westernu.

Schematyczność 5/10
No niestety schematyczne.

Błędy 15/20
Nie zauważyłem zbyt wielu, ale ja tak po prostu mam :)

Ogólnie 12/20
Jak już mówiłem powyżej mogło być lepiej. Nie powinniśmy bać się wytyczać nowe ścieżki. Temat zabójcy był maglowany już nie raz ale to nie znaczy,że wszystko już powiedziano.

[b]SUMA -68


TEKST II

Pomysł 8/20
Moim zdaniem coś w tym jest tylko jeszcze nie wiem co.

Styl 15/20
Nic za bardzo mi nie zgrzytało, więc jest ok.

Realizacja Tematu 5/10
Za ryzykuje może nad interpretacje ale tu chodzi o wschodzącą (niczym słońce) gwiazdę kina. Chyba, że dałem się ponieść :)

Schematyczność 7/10
Nie zauważyłem.

Błędy 17/20
Z tego co widzę to nie ma.

Ogólnie 10/20
Dam tyle bo mi się podobało, tylko tak jak pisałem powyżej nie wiem co.

SUMA - 62



Awatar użytkownika
dorapa
Pisarz
Pisarz
Posty: 3397
Rejestracja: czw 13 sty 2011, 13:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kozia Górka
Płeć: Kobieta

Postautor: dorapa » ndz 03 lut 2013, 20:37

TEKST I
Pomysł - 12/20 punktów.

Styl - 10/20 punktów.

Realizacja tematu - 8/10 punktów.

Schematyczność - 4/10 punktów.

Błędy - 12/20 punktów.

Ogólnie - 14/20 punktów.

Ocena końcowa - 60 punktów.

Motywy znane i lubiane: bar, kobieta, która komuś podpadła, płatny zabójca-nieudacznik, wpadka, zacieranie śladów przez mafię, mokry pas skóry na szyi skazańca. Nic zaskakującego, ale to wszystko zebrane w całkiem zgrabne opowiadanko, choć postacie nie mają za wiele indywidualnych cech i załatwiasz wszystkie problemy ogólnikami, np. dlaczego kelnerka nie powinna sypiać z ich człowiekiem? Styl czasami się szarpie.


TEKST I
Pomysł - 12/20 punktów.

Styl - 15/20 punktów.

Realizacja tematu - 5/10 punktów.

Schematyczność - 6/10 punktów.

Błędy - 15/20 punktów.

Ogólnie - 14/20 punktów.

Ocena końcowa - 67 punktów.

Sprzątaczka w studiu czyta monolog ze scenariusza filmowego i postanawia rzucić sprzątanie i zostać aktorką. To jej wizja, objawienie, wschód słońca. Przemawia to do mnie, chociaż mógłby autor trochę rozbudować tekst. Dać nieco wskazówek. opowiedzieć więcej o dziewczynie. Choćby podejrzeć jej zachowanie, grę, próbę gry oczyma Piegusa. O tak, to z pewnością byłaby ciekawa scena.

Dziękuję Państwu Autorom za lekturę.


"Natchnienie jest dla amatorów, ten kto na nie bezczynnie czeka, nigdy nic nie stworzy" Chuck Close, fotograf

Awatar użytkownika
Magic
Dusza pisarza
Posty: 597
Rejestracja: pt 16 lis 2012, 11:31
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Niemcy
Płeć: Kobieta

Postautor: Magic » pn 04 lut 2013, 07:43

Tekst 1

Pomysł - 12 punktów.

Styl - 10 punktów.

Realizacja tematu - 8 punktów.

Schematyczność - 4 punkty.

Błędy - 10 punktów.

Ogólnie - 12 punktów.

Ocena końcowa – 56 punktów

Niby realizacja tematu jest, ale jakaś taka, bezpłciowa. Tekst czyta się ciężko, w niektórych miejscach strasznie „zgrzyta”.



Tekst 2

Pomysł - 14 punktów.

Styl - 15 punktów.

Realizacja tematu - 2 punktów.

Schematyczność - 8 punktów.

Błędy - 16 punktów.

Ogólnie - 14 punktów.

Ocena końcowa – 69 punktów.

Sam pomysł mi się podoba, ale wiele szczegółów nie przypadło mi do gustu. Dialog dziewczyny z rodzicami, który jak się później okazuje jest tekstem musicalu, wydaje mi się niedorzeczny. A i bohaterka opowiadania, rzucająca pod wpływem impulsu pracę, która nie ma konkretnych planów na przyszłość nie wzbudza mojej sympatii. No i nie wiem, co w tej historii można nazwać „porą słońca”...



Awatar użytkownika
B.A.Urbański
Legenda pisarstwa
Posty: 1918
Rejestracja: czw 06 paź 2011, 18:24
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: B.A.Urbański » ndz 10 lut 2013, 23:51

Tekst 1

Pomysł - 10/20
Mam wrażenie, że Autor/ka prześlizgnął/a się tylko po pomyśle. Może było z tego co wycisnąć.

Styl - 14/20
Jest w tym stylu coś indywidualnego. I przywiódł mi trochę na myśl opowiastki pulpowe z początku poprzedniego wieku.

Realizacja tematu - 7/10
Ciekawie. Fajny ten rzemień, tylko szkoda, że go tak mało.

Schematyczność - 3/10
Oj tak.

Błędy - 14/20
Były.

Ogólnie - 10/20
Całkiem przyjemna, ale bardzo schematyczna. Czekałem na jakiś twist na końcu - coś co odmieniłoby sytuację, ale się nie doczekałem.

Ocena końcowa: 58



Tekst 2

Pomysł - 12/20
Jest w tym pomyśle coś fajnego, coś przewrotnego.

Styl - 14/20
Ok. Fajny jest to czytanie scenariusza na początku, które myli czytelnika. Lubię takie zabawy.

Realizacja tematu - 9/10
Nie wiem, czy to nie jest moja nadinterpretacja, ale wydaje mi się, ze pora słońca to właśnie ten moment kiedy ona decyduje się zacząć realizować swoje marzenia. I to pod wpływem scenariusza sztuki. Jeśli tak, to mi się podoba :)

Schematyczność - 7/10
Na schematyczność raczej tutaj nie narzekam.

Błędy - 15/20
Było kilka, ale nic wielkiego.

Ogólnie - 15/20
Podobało mi się :)
Nie rozumiem zarzutów o długość, bo przecież w szorcie też można dużo powiedzieć, nie rozmieniając się przy tym na drobne.
No i jeszcze jest puenta.

Ocena końcowa: 72


I pity the fool who goes out tryin' to take over da world, then runs home cryin' to his momma!
B.A. = Bad Attitude

Awatar użytkownika
ancepa
WModerator
WModerator
Posty: 2799
Rejestracja: sob 04 wrz 2010, 11:30
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Starachowice
Płeć: Kobieta

Postautor: ancepa » wt 12 lut 2013, 21:52

[center]OFICJALNE WYNIKI BITWY
Al vs Lady Kier - Pora Słońca
[/center]



ZWYCIĘZCĄ ZOSTAJE: Al



Tekst pierwszy - Al - suma: 420 pkt; średnia: 60,07 pkt



Tekst drugi - Lady Kier - suma: 418,5 pkt; średnia: 59,78 pkt




Serdeczne gratulacje!




Wróć do „Bitwy z przeszłości”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość