Lady Kier vs Erythrocebus

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
ancepa
WModerator
WModerator
Posty: 2799
Rejestracja: sob 04 wrz 2010, 11:30
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Starachowice
Płeć: Kobieta

Lady Kier vs Erythrocebus

Postautor: ancepa » pn 13 maja 2013, 17:20

[center]Bitwa Lady Kier vs Erythrocebus[/center]
[center]
Poza rytmem zaczyna się taniec[/center]

Użytkownicy zarejestrowani na forum co najmniej od miesiąca mogą przyznawać opowiadaniom punkty wg schematu:

Pomysł - max 20 punktów.

Styl - max 20 punktów.

Realizacja tematu - max 10 punktów.

Schematyczność - max 10 punktów. (im więcej punktów, tym mniejsze chodzenie utartymi ścieżkami)

Błędy - max 20 punktów. (ort, gram, styl oraz językowe; im więcej punktów, tym mniej błędów)

Ogólnie - max 20 punktów. (wrażenia ogólne, przesłanie, wartości, itp.)

Ocena końcowa - zsumowane punkty


Termin - 2 czerwca

Oceniać można do: 7 czerwca.

Teksty do mnie na PW.
Ostatnio zmieniony pt 31 maja 2013, 18:47 przez ancepa, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
ancepa
WModerator
WModerator
Posty: 2799
Rejestracja: sob 04 wrz 2010, 11:30
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Starachowice
Płeć: Kobieta

Postautor: ancepa » pt 31 maja 2013, 18:45

Tekst nr 1
[center]
Poza rytmem zaczyna się taniec.[/center]

wwwDrogę przebiegł mu chochoł. Artur patrzył przez chwilę na zataczającą się, zahaczającą przechodniów wysuszonymi łodyżkami postać. Ludzie obracali się, ciekawi, kto kłuje w ręce i smaga po plecach. Na widok stwora na twarzach pojawiały się uśmiechy – drwiące i nienawistne grymasy nie należące do osób zadowolonych ze swojego życia. Nic więc dziwnego, że chochoł uciekał jak tylko mógł najszybciej. To zaś, że nie miał rąk ani nóg, dodatkowo go jeszcze upokarzało. Od czasu do czasu zdarzyło się nawet, że dostał kopniaka w słomiane dolne części ciała. Należało mu się. I Artur by mu nie żałował, gdyby chwilę wcześniej zorientował się, kogo miał przed oczami.
www– Zabieraj się! Nie chcemy cię tu! – krzyknął ktoś zachrypniętym głosem. Z tłumu wyleciało coś jakby… zwój liny?
wwwChochoł przyspieszył jeszcze swój posuwisty ruch i odbijając się co chwilę od ściany budynku zniknął za rogiem. Życie znów zaczęło toczyć się normalnym rytmem.

wwwZielone, żółte, czerwone.

wwwArtur czuł puls miasta tak bezpośrednio, jakby jego serce pompowało spaliny zamiast krwi. W czaszkę wwiercało się dobiegające z daleka wycie syren. Przerwane wcześniej szczekanie psa rozbrzmiało ponownie. Artura nie wzruszył nawet przeraźliwy krzyk kobiety, której dziecko zostało niemal potrącone przez ciężarówkę. Do takiej muzyki już się przyzwyczaił. Stał tylko z szeroko otwartymi oczami i patrzył na róg Wieczornej i Narutowicza.
wwwZdawało mu się, że zaledwie chwilę temu, kiedy przebiegała tędy ta dziwna postać, widział kobietę i mężczyznę. Stali w pozycji tanecznej godnej najlepszego fotografa. Jej ciężka, długa suknia w kolorze jaśminu idealnie kontrastowała z frakiem partnera. Emanowali dostojnością i nie pozwolili temu wrażeniu prysnąć nawet wtedy, gdy ruszyli z miejsca. Zawirowało otaczające ich powietrze i odpłynęli w rytmie walca wiedeńskiego: raz-dwa-trzy, raz-dwa-trzy.
wwwNiestety, w tym samym momencie kiedy Artur zamrugał oczami, a chochoł skręcił w ciasną uliczkę, para zniknęła.
wwwCzyli przewidziało mi się? – pomyślał Artur. – Skąd więc pamiętam tyle szczegółów?
wwwW końcu otrząsnął się i wrósł z powrotem w miasto, na ulicy którego stał. Znów był jego częścią, tak jak każda roślina jest częścią wyspy, w którą ma wpuszczone korzenie. Ale wytrącił się w nim jakiś osad; nie dające się odgonić uczucie obcości otoczenia. Tak, jakby pozostał trochę niedostrojony.

wwwJuż miał kontynuować swoją przechadzkę ku obranemu przez siebie celowi (decyzje dotyczące kierunku podejmował na chybił-trafił), ale jego uwagę zwróciły hałasy wybijające się ponad zwyczajny gwar miasta. W miarę jak zbliżał się do źródła zamieszania, uszy atakowane były przez coraz to ostrzejsze dźwięki; chrzęsty, zgrzyty i przeszywające piski. W końcu ich zobaczył: Na środku placu sześcioro ludzi wyglądało, jakby odprawiali jakiś tajemniczy rytuał. Dygotali niczym w febrze, uderzając przy tym rękami we wszystkie przedmioty jakie mieli pod ręką. Roztaczali aurę dokładnie taką samą, jaką – dopiero teraz sobie to uświadomił – widział wokół chochoła. Grupka promieniowała niedookreśleniem – sprawiali, że rzeczywistość dookoła falowała.
wwwZaciekawiony tym widokiem, Artur podszedł bliżej, aby się lepiej przyjrzeć. Jeden z uczestniczących w rytuale otworzył oczy, spojrzał na przybysza, opanował telepanie i wyszedł mu naprzeciw.
www– Pokażemy ci, co się dzieje gdy wypadasz poza rytm. Pokażemy ci życie. Pokażemy ci prawdziwy taniec. Chcesz?
wwwArtur spojrzał nań podejrzliwie. Dziwny osobnik. Ubrany był jak pustelnik i wyhodował potwierdzającą tę opinię brodę. Musiał powstrzymywać się od jej zgolenia już od co najmniej paru lat. Jednak propozycja była zbyt kusząca. Szczególnie teraz, kiedy percepcja Artura już zaczęła odłazić od autentycznej fizyczności świata niczym stara farba olejna od framugi drzwi. A takie przynajmniej miał wrażenie. Poddał się więc szaleństwu i dołączył do nich.
wwwParę krótkich instrukcji od faceta, który najwidoczniej spełniał rolę guru tej niewielkiej sekty, i wiedział już co robić. Wystarczyło (łatwo powiedzieć!) wyobrazić sobie dowolny takt i złamać go w swojej głowie. Sprawić, że nieregularność zacznie rządzić naszymi myślami, że serce wejdzie w stan arytmii, że ruchy staną się szarpane. Chaos miał wtargnąć w Artura dzięki zaburzeniu prywatnego postrzegania czasu. Jedna sekunda powinna być dla niego raz dwoma, a raz pięcioma. Tylko w ten sposób – mówił starzec – mógł zatańczyć w strumieniu życiowej energii.

wwwJeśli ktoś nigdy tego nie robił, nie wie, jak dziwnym uczuciem jest udawanie konwulsji przez dziesięć minut bez przerwy. Artur zaczął naśladować pozostałą czwórkę. Najpierw kopiował ich ruchy, a raczej sam styl, w którym wyginali swoje ciała. Po chwili zrozumiał w końcu, do czego miał dążyć i w skupieniu próbował osiągnąć ten stan. Zaczynał czuć się zupełnie innym człowiekiem. Wystarczyło zaburzyć funkcjonowanie wewnętrznego, sunącego równomiernie taśmociągu myśli i wrażeń.

wwwI wtedy zaczął się taniec. Obrazy przeskakiwały Arturowi w antyrytmie, który sam sobie narzucił. Świat wirował, a jemu zdawało się, że traci kontakt z rzeczywistością. Była ta utrata kontroli bardzo nieprzyjemna. Jego świadomość została wyrywana z wygodnego fotela, w którym zdążyła już usnąć. Ale pogodził się z tym i właśnie wtedy dyskomfort zniknął.
wwwOd razu niemal nabrał pewności, że nie znajduje się już w dusznym, brzydkim i głośnym mieście. Pod powiekami dostrzegł jasność, jakiej nigdy jeszcze nie miał okazji oglądać, a która zmieniła się zaraz w jaskrawą czerwień. Czy to Słońce tak silnie świeci? – zastanowił się. Zrobił głęboki wdech. W nos uderzył go zapach zaskakujący swoją neutralnością. Nie czuł nic, tylko świeżość wdychanego powietrza. I było to obezwładniające.
wwwKiedy otworzył oczy, rozpościerała się przed nim soczyście zielona łąka. Przez środek przebiegała ścieżka prowadząca nie wiadomo dokąd. Widoczne w dali ośnieżone szczyty dodawały uroku dolinie, nad którą górowały i sprawiały, że człowiek czuł się wobec nich niewiarygodnie mały. Stojący trochę na lewo od dróżki chochoł gwizdał walca tańczącej w trawie parze. Kiedy kobieta przebiegała nad źdźbłami, suknia muskała je delikatnie, tworząc za sobą falę. Cały krajobraz w połączeniu z wygwizdywaną melodią i płynnością ruchu tej dwójki był hipnotyzujący. Artur uklęknął, ale sam nie wiedział, czy dlatego, że zrobiło mu się słabo z zachwytu, czy w wyniku nagłego poczucia własnej niedoskonałości wobec tej sceny. W płucach wezbrał mu szloch osoby pokonanej przez zmysły.
wwwTrwało to parę chwil. Rozstanie ze starym sobą nigdy nie jest łatwe. W końcu jednak w oczach Artura pojawił się błysk. Gdzieś w głębi jego osoby zapalił się płomyk, którego nie było już teraz sposobu zagasić. Poczuł jak ciepło rozeszło się po jego ciele, aż po końce palców. W takim stanie podszedł do chochoła i tańczących, usiadł na ziemi i utonął w roztaczającym się przed nim widoku.

wwwParę godzin później, kiedy otworzył oczy, było już ciemno. Leżał na ziemi, cały przemarznięty. Dookoła nikogo nie było. Widocznie go zostawili. Wiedzieli, że Arturowi w ogóle nie będzie to przeszkadzało. Dziurę w duszy, którą po jakimś czasie odkrywa każdy człowiek, udało mu się zakleić w końcu sensami, które dopiero co pojął. Na tym się teraz skupiał i nawet nie zauważał, że mu zimno. Uśmiechał się pod nosem, jakby poznał jakąś wielką tajemnicę. Rozwiązanie miał zawsze tuż przed sobą, ale nigdy nie zwrócił na nie uwagi. Na pytanie o naturę wszechświata nie można było odpowiedzieć, bo żadna odpowiedź nie istniała. Po prostu.
wwwZachwycił się tą nowo odkrytą prawdą i od razu zaczął inaczej patrzeć na otaczającą go rzeczywistość. Wstał powoli i, kiedy wybrał już kolejny cel (tym razem w pełni świadomie), poszedł w kierunku, w którym podążanie gwarantowało najszybsze opuszczenie granic miasta. Niczym już się nie przejmował. Polityka? Praca? Obowiązki? Sprawy te wydały mu się śmiesznymi. Komizmu dodawał im zaś fakt, iż każdego ranka ludzie dookoła niego przełykali gorzki żal i z zaciśniętymi pięściami ruszali walczyć o lepszy świat. Nie wiedzieli jednak, że to właśnie ten spływający im po tylnej ścianie gardła szlam jest głównym sprawcą problemów, z którymi musieli się mierzyć w ciągu dnia.
www– To dlatego nie polubili chochoła – domyślił się Artur. – Nie da się wyzwolić kogoś, kto tego wyzwolenia nie chce.
wwwTo był ostatni raz, kiedy mieszkańcy tego miasta widzieli Artura. Opowiadali potem, że spotkali tamtego dnia ćpuna naprutego tak mocno, że ledwo szedł. Wzrok miał mętny, krok niepewny, w jego ruchach krył się obłęd. Ale pozostało mu widocznie poczucie celu, bo dokądś ewidentnie zmierzał. Straszni są tacy ludzie. Nie wiadomo, co im zaraz odbije. Rzuci się taki na człowieka i co wtedy?
wwwA Artur tak naprawdę był w letargu. Uśpiony melodią chochoła czuł, że żyje życiem intensywniejszym niż kiedykolwiek dotąd:
wwwRaz-dwa-trzy. Raz-dwa-trzy. Raz-dwa-trzy.




Tekst nr 2
[center] Dense macabre[/center]



WWWMasz dwadzieścia parę lat i studiujesz medycynę. Dużo mówisz, mało jesz. Nigdy nie mieszkałaś w akademiku, a historie o zakrapianych wódką imprezach nie robią na tobie wrażenia.
WWWWychodzisz z baru o czwartej nad ranem. Głowa pęka od krzyków pijanego tłumu i ryków muzyki. Wychodzisz z myślą, że jutro też masz na nockę. Pojutrze wolne. Egzamin z anatomii. Wyciągasz notes i zapisujesz, że musisz coś zjeść. Tak na wszelki wypadek.
WWWPrysznic i jedziesz na zajęcia. Żyjesz co do minuty. Od jednego koła do drugiego. Inni zaliczają współlokatorów, a ty podstawy kardiologii.
WWWPrzysypiasz jedząc hamburgera na ławce w parku. Ketchup cieknie ci po dłoniach, a ludzie mijają, obdarzając pustym spojrzeniem. Budzi cię deszcz. Wyrzucasz kanapkę i wyciągasz parasolkę. Dzwoni mama. Nie możesz długo rozmawiać. Dobrze wiesz, że nie widziałaś rodziców od pół roku, ale w Wielkanoc raczej będziesz pracować.
WWWStoisz za barem i napełniasz kufel za kuflem. Uśmiechasz się sztucznie, powtarzając w głowie definicje i budowę serca. Z daleka widzisz Martę. Ma już dwa promile we krwi, długie włosy i pomiętą sukienkę. Wokół tańczą mężczyźni. Jeden z nich dziś przeleci Martę. Nigdy nie zamieniłaś z nią słowa, a wiesz o niej wszystko. Co pije, z kim pije, kiedy pije. Co jada i za czyje pieniądze się ubiera. Jesteś dziewicą. Dziwi cię, że właśnie w tej chwili o tym pomyślałaś. Przecież pojutrze egzamin. Dwie komory, dwa przedsionki. Mały obieg, duży obieg. Ty jesteś dziewicą, ona jest bezrobotna. Jesteście kwita.
WWWW wakacje podejmujesz praktyki na izbie przyjęć. Pielęgniarki cię nie lubią. Mówią, że jesteś zbyt pewna siebie i że podlizujesz się lekarzom. Nie obchodzi ich, że dobrze zakładasz szwy i gips.
WWWNigdy nie ćpałaś, nie paliłaś fajek i nie całowałaś po pijaku z nieznajomym. Nie nosiłaś stringów, ani nie opuszczałaś zajęć. Twierdzisz, że wolisz legalne smaki życia. Nie słodzisz, nie pijesz kawy i nie jadasz odmrażanej pizzy. Od dawna nie byłaś w kościele. Boisz się spowiedzi. Nie pamiętasz swoich grzechów.
WWWJest czwarta rano, wracasz z baru na stancję. Miarowym krokiem pokonujesz półmetrowe odległości. Starasz się nie stanąć na szczelinę w płytach chodnikowych. Zatrzymujesz się nagle i rozglądasz wokół. Mózg pracuje w zwolnionym tempie. Zapominasz, gdzie miałaś iść, jaki dzień tygodnia właśnie się rozpoczyna. Zerkasz do notesu. Urodziny Pawła.
WWWKim jest Paweł?
WWWIdziesz bulwarem i mijasz grających na gitarach punków. Gitary są rozstrojone, a ich głosy ochrypłe. „Zbieramy na wino” – mają napisane na pożółkłym kartonie. Myślisz sobie, że nie mają na chleb, ale potrzebują alkoholu. Nie rozumiesz ich. Mimo to lubisz obserwować. Podoba ci się myśl, że długo musisz spadać, by znaleźć się tak nisko. Oni mają Woodstock, ty Erasmusa. Ty masz dobrą pamięć, oni mają co wspominać. Ty jesteś dziewicą, oni mają niechciane dzieci. Jesteście kwita.
WWWTak długo mieszasz herbatę, aż w końcu robi się zimna. Po co w ogóle ją mieszasz, skoro nie słodzisz? Pijesz, nie odrywając oczu od tekstu w encyklopedii. Czytasz o pracy serca. O układzie wieńcowym, aorcie, zastawkach… Sąsiad za ścianą przesadza z muzyką. Tynk z przedziwną siłą trzyma się wibrujących ścian. Wyobrażasz sobie, że jesteś we wnętrzu serca. Jego ściany kurczą się i rozprężają, a ty jesteś jak mały erytrocyt pierwszego dnia pracy.
WWWZ zamyślenia wyrywa cię telefon. Paweł. Przypominasz sobie, że tak nazywa się chłopak twojej młodszej siostry. Słyszysz jego oddech. Echo odbija hałasy w tle. Wołasz kilka razy „halo”, bardziej zdenerwowana, niż przejęta. Mówi, że Laura nie żyje i się rozłącza. Laura to twoja siostra, ale potrzebujesz chwili, by na to wpaść. Zaczynasz mieszać herbatę. Ściany zapadają się od rytmu basów. Dzwonisz do rodziców, ale nikt nie odbiera. Nie wiadomo dlaczego zaczynasz sobie myśleć, że Laura ma osiemnaście lat i jest dobra z polskiego. Że już nie jest dziewicą i że miałyście razem wybierać sukienkę na studniówkę. Wykręcasz numer do Pawła. Po długiej chwili w słuchawce rozlega się głos jakiejś dziewczyny. Nie znasz jej i czujesz, że ona nie znała twojej siostry. Z chłodnym spokojem mówi, że Laura za dużo wypiła i wypadła przez okno. Tak po prostu. Że wszędzie jest pełno policji i że zabrali Pawła na komisariat. Prosi cię, byś przekazała tą informację swoim rodzicom, bo impreza jest poza miastem, a oni nie odbierają telefonu.
WWWRozłączasz się. Myślisz sobie, że rodzice śpią i jeszcze nic nie wiedzą. Nie chcesz ich martwić. Ściany przestały dudnić. Serce stanęło…
WWWWracając z pogrzebu, powtarzasz materiał do kolokwium z histologii. Tkanki kostne, mięśniowe, krew… Trumna Laury była zamknięta. Podobno wypadła z piątego piętra na parking. Twarzą rozorała tylną szybę jednego z aut. Rytm serca dorosłej osoby wynosi około siedemdziesięciu uderzeń na minutę. Dziwi cię to, bo miałaś wrażenie, że serce Laury biło o wiele szybciej. Myślami powracasz na cmentarz. Widzisz jej zdjęcie położone na wieku trumny. Uśmiecha się, mimo płaczu ludzi wokół. Laura właśnie taka była. Nigdy się nie przejmowała.
WWWWysiadasz z pociągu i rozglądasz wokół. Nie poznajesz tego miejsca, jakbyś nigdy tu nie była. Ludzie pchają cię w stronę wyjścia. Trzymasz kurczowo swój mały notes. Jutro masz nockę w barze, a pojutrze kolokwium.
WWWJest wieczór, a ty zastanawiasz się, dlaczego jesteś na bulwarze. Obserwujesz pijących tanie wino punków, aż w końcu jeden woła cię do sporego grona. Po chwili grzejesz wnętrzności procentami, a myśli przytępiasz tytoniem. Opowiadasz komuś schemat pracy serca, a innemu mierzysz puls. Nie rozumiesz, dlaczego się śmiejecie, ani czemu siedzisz komuś na kolanach. Serce bije ci około stu razy na minutę. Ktoś rzępoli przeraźliwie na gitarze, a ktoś inny odpala skręta. Krew składa się z erytrocytów, trombocytów, leukocytów i osocza. Praca serca to skurcz, rozkurcz i niekończąca się pauza. Wstrzymujesz oddech. Jesteś całowana. Czujesz zimną dłoń, niczym defibrylator. Twoje synapsy wariują.
WWWLeżysz na ławce w parku. Już nie jesteś dziewicą. Widzisz zdjęcie Laury na dębowej trumnie. Wymiotujesz. Rozglądasz się trzeźwiej po parku. Siedzący obok punk podaje ci fajkę. Przegląda twój notes z ironicznym zainteresowaniem.
- Która godzina? – Pytasz, jakby rzeczywiście cię to interesowało. Jesteś brudna, skacowana i nie masz zielonego pojęcia, gdzie jest twój bagaż. Dostrzegasz, że punk ma słuchawki w uszach i słucha muzyki z twojego mp3.
- Gdyby moje życie było pięciolinią, brzmiałoby jak „All of my days” – powiedział, wystukując rytm na przyciągniętym do piersi kolanie. Obserwujesz jego błogi wyraz twarzy. Wiesz, że cię nie słyszy.
- A moje jak „Marsz turecki” – mruczysz pod nosem i kładziesz rękę na mostku. Twoje serce bije jak oszalałe. Wstajesz i odchodzisz. Jakby nigdy nic, bo zawsze coś.
WWWNie wiesz już, czy jesteś na izbie przyjęć, za barem, czy na zajęciach. Zastanawiasz się, gdzie byłaby teraz Laura. Pochylasz się nad czymś, co przypomina ludzką sylwetkę. Ma zniekształconą twarz i rozchylone usta. Przypomina trochę tego punka, a trochę Martę leżącą pod pijanym klubowiczem. Trzydzieści uciśnięć na dwa wdechy. Mostek zapada się pod twoimi naciskami. Nie czujesz tętna. Na nagą pierś poszkodowanego spada kilka kropel cieczy. Płaczesz? Nie to pot. Trzydzieści uciśnięć, dwa wdechy. Trzydzieści uciśnięć, dwa wdechy… Trzydzieści…
- Aga, już dobrze – ktoś obejmuje cię w pasie i odciąga od uśmiechniętej Laury. – To tylko manekin…

WWWWychodzisz z baru o czwartej nad ranem. Idziesz na bulwar i wyrzucasz notes do morza. W oddali widzisz Martę, prowadzoną pod ramię przez jakiegoś chłopaka. Ona straciła przytomność, a ty siostrę. Jesteście kwita.



Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4281
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Rubia » pt 31 maja 2013, 22:41

Nie oceniam bitew, gdyż nie podobają mi się zasady oceniania i punktacja. Zwłaszcza wzrusza mnie punkt Ogólnie za max 20 punktów. Ponieważ jednak nie jestem bocianem, który świat z żab czyści, przyjęłam spokojnie, że na Wery istnieje taka dość pokraczna forma wyrażania swoich opinii i nie zamierzałam inicjować żadnych zmian. Nadal zresztą nie zamierzam. Tekstów bitewnych zasadniczo nie czytam. Dzisiaj zajrzałam tutaj zaintrygowana wypowiedziami na SB. Trudno. Raz się wypowiem zgodnie z regułami, których nie akceptuję.

Tekst I

Pomysł - 13/20

Styl - miejscami trochę przyciężki. 13/20

Realizacja tematu - konsekwentna - 7/10

Schematyczność - poniżej przeciętnej - 7/10

Błędy - ortografów i ewidentnych gramatycznych brak, sporo sformułowań niefortunnych, ale to raczej podpada pod styl. Aha, w ściągawce widzę, że stylistyczne też tu się liczą. 15/20

Ogólnie - przypomnę tu formułę, którą Zasłużony Weryfikator, niegdyś szef weryfikatorów Martinius, kończył większość swoich komentarzy: mnie się podobało (to znaczy, on większość kończył na nie, ja jednak pozostaję przy wariancie pozytywnym) - 15/20

Razem - 70/100

No cóż - widzę, że poza językiem, najsurowiej oceniłam sam pomysł. Trochę mi się wydaje przekombinowany. Skoro jednak w temacie pojawiają się tak atrakcyjne pojęcia, jak rytm i taniec, wzbogacone równie atrakcyjnym przyimkiem poza (czasoprzestrzeń się otwiera), to będziemy się wspinać na szklaną górę metafor, bo życie tańcem jest, taniec obrazem życia, i powiewu metafizyki nie unikniemy. W sumie jednak dostrzegam w tych kombinacjach coś sympatycznie świeżego.

Tekst II

Pomysł - duże zaskoczenie - 20/20

Styl - też zaskoczenie. Narracja drugoosobowa stosowana jest rzadko, i nie bez przyczyny, gdyż trudno ją wykorzystać. Zakłada istnienie milczącego odbiorcy, którym nie jest jednak czytelnik, lecz bohater. Eksplikowanie mu jego własnych zachowań, możliwe w dialogach, w dłuższych partiach narracji staje się cokolwiek drażniące. Mów do słupa... Tutaj też nie widzę specjalnego uzasadnienia dla tej formy i domyślam się, że to miał być taki pokaz inwencji autora. Akceptuję. 17/20

Realizacja - pod koniec jakby ciut mniej klarowna - 8/10

Schematyzm - znikomy - 8/10

Błędy - ewidentnych nie wyłapałam. Czasem jakieś sformułowania niezbyt fortunne.
18/20

Ogólnie - dobrze jest. 19/20

Razem - 90/100

Ujął minie całkowicie nieschematyczny pomysł, w którym taniec przewija się gdzieś w tle, natomiast rytm jest rytmem serca w najzupełniej dosłownym rozumieniu tego terminu. I w ogóle, mocne osadzenie w realiach życia. Bez poetyzowania, same konkrety, jakby wbrew tematowi. Konstrukcja całości też bardzo solidna, zastanawiałam się, co by tu się dało pousuwać bez szkody i mam wrażenie, że się nie da. Mam tylko lekką pretensję o samo zakończenie, a właściwie dwa ostatnie zdania: obie straty nie są równoważne, widzę w tym raczej zagrywkę formalną, żeby powrócił motyw wykorzystany już w pierwszej części opowiadania. Wypada to efektownie, ale... Ale nie będę moralizować.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Natasza
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 5467
Rejestracja: śr 31 sie 2011, 21:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Natasza » ndz 02 cze 2013, 13:04

Przede wszystkim - bardzo dziękuję za bitewne widowisko.

Pomysł: 16: 16
Tekst I - re-kreacja (:) ) rzeczywistości (i tematu). Taniec oparty jest definicyjnie na rytmie, interpretacja nabiera podwójnie charakteru polemicznego, czy jakby re-definicyjnego. Tu realizowano ten pomysł - punktem ciężkości jest pojęcie "poza". Niezależnie - tak myślę - od tego CO RZECZYWISTEGO temat zawierał, tekst stał się manifestem refleksji poznawczej autora (esej filozoficzny). I nie umiem powiedzieć - czy to jest wbrew literaturze/literackości. Ja lubię takie przenikanie się i grę z literaturą jako środkiem wyrażania swojego świata.
Tekst II - tekst silnie wpisany w fikcję literacką, w strukturę utworu literackiego. Proza inicjacyjna i kontekst rytmu serca w sensie biologicznym i emocjonalnym). Taniec - z jego problematyką gdzieś umknął dla mnie. Taniec jako fałsz zachowań? Jako wpisanie w rytm rytuału społecznego? Kontredans ja-ty? ja - świat? ja - seks? Dominacja przez zwielokrotnienie motywu rytmu serca trochę zachwiała proporcje

Realizacja: 6:7
Tekst I - możemy przyjąć że zwiewność, niejednorodność materii opowiadania jest zabiegiem, nie brakiem? ;)
Tekst II - dobry punkt widzenia prozy obyczajowej, silne napięcie w obrazowaniu, poprzez zastosowanie solilokwium. Potem poszło trochę w dramaturgię dramatyzowania.

Styl 16:16
Tekst I - te same refleksje, co w pierwszych dwóch kategoriach - bitwa poszła w tak różnych technikach bitwy, że trudno zadecydować z punktami. Jako odbiorca bardziej weszłam w narrację pierwszego.

Schematyczność 8:5

To mam zagwozdkę - ogólnie poza ciekawą i rzadko spotykaną narracją w tekście II sama koncepcja fabuły, problemu i przeżycia - przewidywalna, zbudowana na scenach kliszach. W tekście I ciągle byłam ciekawa jaką grę napotkam.

Błędy 15:18
Nie szukałam. :) Coś tam widziałam (odgapiam od dorapy)

Ogólne wrażenie 18:14

Ogólnie podobał mi się oba. I bardziej tekst I. W sensie intelektualnym.

79:76


Granice mego języka bedeuten die Grenzen meiner Welt.(Wittgenstein w połowie rozumiany)

Awatar użytkownika
Thana
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 3628
Rejestracja: pt 26 cze 2009, 17:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Thana » ndz 02 cze 2013, 18:25

Tekst I

Pomysł: 16/20
Pomysł z chochołem jest świetny, w ogóle początek - rewelacja, ale potem chochoła gdzieś wcięło, a mógłby tu jeszcze coś zdziałać.

Styl: 15/20
Nierówno, sporo niezręczności, ale widać też poszukiwanie ciekawych środków wyrazu. Momentami to się udaje i jest tu kilka naprawdę ładnych metafor. Jeszcze nie jest bardzo dobrze, ale kierunek właściwy.

Realizacja tematu: 8/10

Taniec i rytm są tutaj przez cały czas. A miało być "poza rytmem" i taniec miał się "zaczynać". Końcowe "raz-dwa-trzy" podkreśla rytm - co, biorąc pod uwagę sens utworu, bardzo mi się podoba, ale kłóci się z tematem.

Schematyczność: 9/10

Przeszkadza mi tylko nieco stereotypowa sekta. Reszta w porządku.

Błędy: 14/20
Raz ortograf, sporo stylistycznych.

Ogólnie: 14/20

Ciekawy tekst. Zaangażował mnie intelektualnie, ale niestety emocjonalnie - nie. Być może dlatego, że bardzo mało wiem o Arturze i odczuwam za duży dystans w stosunku do tego bohatera?

Razem: 78



Tekst II


Pomysł: 20/20
Wymyślone i zrealizowane z przerażającą konsekwencją. Każde słowo jest w tej orkiestrze na swoim miejscu i nawet nie potrzebuje nut, bo doskonale wie, co ma grać i po co.

Styl: 20/20
Kupuję na pniu. W pewnej chwili się zastanowiłam, dlaczego druga osoba, ale przestałam się zastanawiać, kiedy uświadomiłam sobie, że trzymam kciuki za tę bohaterkę, że mam ochotę dać na mszę, żeby tylko ona podjęła właściwe decyzje, żeby jakoś sobie z tym wszystkim poradziła... A to przecież tylko bohaterka literacka! :) Myślę, że ten rodzaj narracji miał istotny wpływ na taki mój odbiór - bo czułam, że spotkałam ją gdzieś na ulicy i ona wtedy zaczęła tę opowieść: "Bo widzisz, to jest tak: Masz dwadzieścia parę lat..."

Realizacja tematu: 6/10
No i tu z bólem serca muszę odjąć punkty, bo temat bitwy był jaki był, a tutaj mamy perfekcyjnie zrealizowany temat: "Poza rytmem." Sam rytm (mamy tu rytm codzienności, rytm serca, rytm życia, rytm zdań) oraz wyjście (wypadnięcie!) "poza" jest rewelacyjne - nic dodać, nic ująć. Ale taniec? Mam wrażenie, że punki pojawiają się wyłącznie po to, żeby to, co się dzieje poza rytmem, można było określić mianem pogo, czyli tańca. To jest naciągnięte pod temat bitwy, ale tak naprawdę, ten tekst realizuje tylko pierwszą część tematu.

Schematyczność: 8/10

Trochę schematu w tej bohaterce jest, nie da się ukryć. Ale i tak ją uwielbiam! ;)

Błędy: 18/20
Nic wielkiego, ale pomiziałabym miotełką tu i ówdzie. No i tytuł!

Ogólnie: 20/20
Bardzo mi się podoba. Proszę tak do mnie przemawiać jak najczęściej. :P

Razem: 92

Pozdrawiam!
_________________


Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.
Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Ryju malowany spróbuj nazwać nienazwane - Lech Janerka

Awatar użytkownika
Godhand
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 3523
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Godhand » pt 07 cze 2013, 19:25

Tekst I


Pomysł - 17/20

Poza szarym rytmem życia, zaczyna się taniec barw i zmysłów. Bardzo mi się podoba ten pomysł. A za chochoła (iście genialny pomysł z wstawieniem go tutaj) dodaję punkt.

Styl - 16/20

Też mi się podoba, choć nie udaje się (zapewne - jeszcze) Autorowi utrzymać go na jednym poziomie.

Realizacja tematu - 9/10

Jest rytm, jest taniec. Jest poza rytmem i jest rozpoczęcie tańca. W dodatku to najważniejsze jest najmniej dosłowne.

Schematyczność - 7/10

Sam nie wiem. Niby daleko od schematów (chochoł!) ale jednocześnie scena gdzie bohater wpada i daje się ponieść jakiejś karnawałowej (przeważnie południowoamerykańskiej bądź afrykańskiej) zabawie, pozwalając zmysłom w niej utonąć, jest mi dobrze znana.

Błędy - 17/20

Stylistyka tu i ówdzie. Więcej się nie dopatrzyłem.

Ogólnie - 17/20


Suma: 83

Podobało mi się i zapamiętam (a to rzadkie). Jest w tym jakaś samba, a jednocześnie porażająca myśl, że toniemy w tym negatywnym szarym rytmie, wyznaczanym przez poranny dźwięk budzika i nie pozwalającym zmysłom zatańczyć.



Tekst II


Pomysł - 19/20

Zmiażdżyłeś mnie Autorze. Gratulacje. Pomysł jest doskonały i to na wielu płaszczyznach.

Styl - 17/20

Dobry. Bardzo dobry. Ale założona konwencja powoduje, że nie mógł Autor w tym względzie poszaleć, a na pewno potrafi.

Realizacja tematu - 8/10

Będąc czepialskim stwierdzam, że jest trzy razy za dużo "rytmu" i o wiele za mało "tańca".
Chyba że, poza rytmem życia zaczyna się taniec ze śmiercią - wtedy dodaj sobie dwa punkty Autorze.

Schematyczność - 7/10

Bohaterka lekko kliszowa ale i tak świetna.

Błędy - 18/20

Co z tym tytułem? Nie wierzę, że Autor takiego tekstu tak wpadł. Bawisz się z nami czymś czego nie łapiemy?

Ogólnie - 19/20

Suma: 88

Pozamiatało mną. Emocjonalnie, konstrukcyjnie, fabularnie. Tekst zrobił na mnie duże wrażenie. Brawo!



Dziękuje Wam, bo to jedna z bitew, gdzie oba teksty mnie urzekły.
Teksty naprawdę na wysokim poziomie. Dzięki!

G.


"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.

Awatar użytkownika
Sepryot
Legenda pisarstwa
Posty: 2124
Rejestracja: ndz 29 lip 2012, 16:07
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kraków, Gołębia
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Sepryot » pt 07 cze 2013, 20:02

TEKST 1

Pomysł - 10
Nic specjalnie ciekawego.

Styl - 12
Jak wyżej. Momentami trochę drewno, kilka bardzo nieudanych zdań.

Realizacja tematu - 4
Dosłownie.

Schematyczność - 8
Bo niby nic ciekawego, ale jednak grało.

Błędy - 14
Niezręczności

Ogólnie - 8
Znudził mnie trochę.

Ocena końcowa: 56

TEKST 2

Pomysł - 15
Lubię tematykę.

Styl - 15
Lubię 2 os. l. p.

Realizacja tematu - 8
Niedosłownie. Dobry motyw serca.

Błędy - 16
Nic specjalnie rażącego.

Ogólnie - 15
Momenty bardzo dobre mieszają się z bardzo złymi. Jeden moment świetny.

Ocena końcowa: 69

[ Dodano: Pią 07 Cze, 2013 ]
ERRATA

Do tekstu drugiego: schematyczność - 6. Dużo bardziej niż tekst pierwszy.

Końcowa ocena po tejże erracie: 75.


[center]1 | 2 | 3 | 4 | O poezji[/center]

Awatar użytkownika
dorapa
Pisarz
Pisarz
Posty: 3397
Rejestracja: czw 13 sty 2011, 13:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kozia Górka
Płeć: Kobieta

Postautor: dorapa » pt 07 cze 2013, 20:44

TEKST I
Pomysł - 15/20 punktów.
Nieco przekombinowany, ale interesujący. Powtarzalność kroków, zachowań i próba zmiany rytmu, by odkryć coś nowego, prawdziwszego.
Styl - 15/ 20 punktów.
Czasami poza rytmem.
Realizacja tematu - 9/ 10 punktów.
W pełni. Jest co ma być, rytm, taniec, falujące trawy, rytm odkrywania świata.
Schematyczność - 8/10 punktów.
Chochoł i jego raz-dwa-trzy, raz-dwa-trzy nie zaskakuje, raczej wprowadza na utarte ścieżki.
Błędy - 15/20 punktów.
Znajdzie się trochę.
Ogólnie - 16/ 20 punktów.
Właściwie mam tylko jeden zarzut - to mnie nie poruszyło, choć przy kilku scenach czuła struna drgnęła, ale po chwili rytm zamierał. :/ Może za duży stopień abstrakcji? Może zbyt intelektualne? Wolę emocje?

Nie podobało mi się zakończenie. Ćpun jest niepotrzebny.

Ocena końcowa - 78


TEKST II
Pomysł - 17/20 punktów.
Interesujący, bo nie tak dosłowny, z pozoru gdzieś obok, a jednak każda warstwa opowieści tworzy rytm, jest rytmem. A taniec, w rytmie dni, zachowań, kolejnych kroczków, nawrotów. Co się stanie, gdy muzyka ucichnie? Zgubimy krok? Odnajdziemy inny?
Styl - 16/20 punktów.
Nieczęsta narracja w 2 os. Ładny zabieg.
Realizacja tematu - 9/10 punktów.
Jak dla mnie o parę szczegółów za dużo.
Schematyczność - 8/ 10 punktów.
Dałam po łapkach za fantoma.
Błędy - 18/20 punktów.
Tytuł, tytuł... Nie wiem. Danse macabre aż gęste od znaczeń, ale ta jedna literka... ? Błąd czy nie?
Ogólnie - 18/20 punktów.
Zdecydowanie bardziej mnie poruszyło. Chyba bardziej czuję tę bohaterkę.

Ocena końcowa - 86

Ta bitwa jest dziwna. Czytam i bardziej podoba mi się tekst II, wzbudza we mnie emocje. Jednak gdzieś pod skórą czuję, że tekst I dałby więcej powodów do rozmowy.

Dziękuję autorom i gratuluję. Świetne teksty.


"Natchnienie jest dla amatorów, ten kto na nie bezczynnie czeka, nigdy nic nie stworzy" Chuck Close, fotograf

Awatar użytkownika
Caroll
Pisarz pokoleń
Posty: 1044
Rejestracja: ndz 09 paź 2011, 13:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Caroll » pt 07 cze 2013, 21:42

Tekst I

Pomysł - 18/20
Bardzo mi się podoba sięganie do symbolizmu. Podążyłam za chochołem :)

Styl - 17/ 20 punktów.
Dobry, choć miejscami potrzebuje szlifów, widać ciekawe poszukiwanie własnego języka, własnego sposobu wyrazu i stąd poślizgnięcia, niezgrabności.

Realizacja tematu - 9/ 10

Schematyczność - 9/ 10

Błędy -17/ 20 punktów.
Interpunkcja, jakieś stylistyczne niezręczności, wciągnęło mnie tak, że nie zwróciłam większej uwagi na błędy :P

Ogólnie - 20/20 punktów.
Trafiłeś w jakąś moją czułą strunę, autorze, gratuluję. Podoba mi się jak mnie ten tekst "wybił" z rytmu i zatrzymał do zastanowienia.

Ocena końcowa - 90

Tekst II

Pomysł - 11/ 20
Jakoś tak pierwsza myśl była: to już było ileś tam razy. Ale plus za eksperyment z narracją, która początkowo mi zgrzytnęła, ale potem ładnie zaskoczyło.

Styl - 16/20
Jest kilka naprawdę dobrych zabiegów, naprawdę świetnych kawałków. Jest też trochę niedopracowania.

Realizacja tematu - 5/10 punktów.
Rytm jest niewątpliwie. W tekście, w narracji, w biciu serca. A taniec?

Schematyczność - 4/10 punktów.
Niestety, dla mnie, schemat na schemacie. Bohaterka, dylemat, przeżywanie straty.

Błędy - 18/ 20 punktów.

Ogólnie - 10/ 20 punktów.
Przeczytałam, bo dobrze się czyta. Ale jakoś nie poruszyło się nic we mnie. Może moment nie ten? Nie wiem.

Ocena końcowa - 64



Humanozerca
Debiutant
Debiutant
Posty: 831
Rejestracja: śr 17 kwie 2013, 17:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Humanozerca » pt 07 cze 2013, 23:52

Tekst A.

Pomysł - 15 punktów.

Miałem wrażenie, że autor/ka wykorzystała schemat. Zakończenie jest niejednoznacznie... niemniej nie mogę pochwalić za oryginalność.


Styl - 15 punktów.

W miarę poprawny, ale nie ma w nim nic nadzwyczajnego.

Realizacja tematu - 10 punktów.


Temat zrealizowany.

Schematyczność - 5 punktów.

Miałem wrażenie, że historię o wyrwaniu się z tłumu ku stanom ekstatycznym i psychodelicznym przerabiano już wiele razy. Na plus zaliczam motyw chochoła (szkoda, że było go tak mało) i końcowy dystans względem bohatera. Obnażenie jego stanu.

Błędy - 15 punktów.

Były.

Ogólnie - 15 punktów.

Opowiadanie w sumie ładne, ale przesłanie dość koszmarne. Jaki świat wyłania się z tekstu. Z jednej strony mamy zgorzkniałych ludzi, którzy nie lubią chochołów i ciągle gdzieś gonią, żyją życiem nieautentycznym itp. Z drugiej mamy ucieczkę ku tańcowi, po którym zostaje wrak człowieka. Tymczasem z chochoła można wyciągnąć znacznie więcej, choćby dzięki "Weselu" Wyspiańskiego. Gdy zacząłem czytać, natychmiast odesłano mnie do tego dramatu i zawiodłem się. Tropy ideowe, narodowe, społeczne w ogóle nie rozwinięte, zastąpione opowieścią o bohaterze, który "nawraca się" na skrajny indywidualizm.

Ocena końcowa - 75.

Tekst B.

Pomysł - 17 punktów.

Pomysł jest ciekawszy niż w tekście A, taki bardziej życiowy, sięgający po perypetie.

Styl - 17 punktów.

Zabieg mówienia do kogoś jest bardzo ciekawy i ożywia tekst.


Realizacja tematu - 10 punktów.


Temat zrealizowany.

Schematyczność - 5 punktów.

Nie, nie jestem w stanie ocenić schematyczności w tym tekście. Życie bywa zarazem schematyczne i nieschematyczne, daję więc tyle samo punktów, co pierwszemu.

Błędy - 15 punktów.

Były. Autor popełnia niezręczne powtórzenia, ponadto momentami się gubiłem, czy adresatka studiuje pielęgniarstwo, czy też medycynę. Więcej powiem w podsumowaniu.

Ogólnie - 18 punktów.

Autorze tekst jest ogólnie ciekawy, wciąga czytelnika w świat, który w streszczeniu wyszedłby banalnie i to zaliczam na plus. Problem w tym, że ewidentnie przeginasz, zalewając czytelnika masą informacji (np. o konfesjonale). I nawet nie próbujesz ich ze sobą logicznie powiązać, czy wyjaśnić. Czytelnik ma pewną wiedzę na ten temat, wie na przykład, że przy spowiedzi można powiedzieć, że się grzechów nie pamięta. W tym momencie odkleja się od Twojej postaci. Nie rozumie, dlaczego myśli ona tak a nie inaczej... Owszem, pojawiają się emocje, ale zabrakło pracy nad ich wyrażeniem. Jak pogodzić wiedzę o tym, że bohaterka uczy się o pracy serca z metaforą emocji - serce stanęło? Czytelnik się zatrzymuje i zaczyna zastanawiać, czy główna bohaterka nie dostała zawału.

W ramach zakończenia dziękuję rywalom wspaniałego pojedynku. Niech wena będzie z wami!

Ocena końcowa - 82



Awatar użytkownika
ancepa
WModerator
WModerator
Posty: 2799
Rejestracja: sob 04 wrz 2010, 11:30
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Starachowice
Płeć: Kobieta

Postautor: ancepa » ndz 09 cze 2013, 08:01

[center]Bitwa Lady Kier vs Erythrocebus


Poza rytmem zaczyna się taniec[/center]


Tekst 1 Erythrocebus - łącznie: 609, średnia: 76,13

Tekst 2 Lady Kier- łącznie:653, średnia: 81.63

[center]
Zwycięzcą zostaje Lady Kier.
Gratulacje!
[/center]




Wróć do „Bitwy z przeszłości”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości