Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

Wróżby, klątwy, przepowiednie...

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
ithi
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 5040
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Wróżby, klątwy, przepowiednie...

Postautor: ithi » pn 27 paź 2014, 22:56

Gatunek: dowolny
Motyw przewodni: wróżby, klątwy, przepowiednie
Limit znaków: ok. 10 000 (nie przeszkodzi, jeśli będzie ich więcej)

Użytkownicy zarejestrowani na forum co najmniej od miesiąca mogą przyznawać opowiadaniom punkty wg schematu:

Pomysł - max 20 punktów.

Styl - max 20 punktów.

Realizacja tematu - max 10 punktów.

Schematyczność - max 10 punktów. (im więcej punktów, tym mniejsze chodzenie utartymi ścieżkami)

Błędy - max 20 punktów. (ort, gram, styl oraz językowe; im więcej punktów, tym mniej błędów)

Ogólnie - max 20 punktów. (wrażenia ogólne, przesłanie, wartości, itp.)

Ocena końcowa - zsumowane punkty

11 listopada 2014r.


gosia

Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Obrazek

Awatar użytkownika
ithi
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 5040
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: ithi » czw 13 lis 2014, 00:14

tekst 1

WWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWróżka, dziewczyna i stara talia
WWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWCzyli Kłamstwa Tarota

<p align='justify'>

WWW Cichy chichot jednego z klientów rozchodził się po zadymionym pomieszczeniu, ale Eliza nie zwracała na niego najmniejszej uwagi. Spojrzała w oczy siedzącego przy stoliku mężczyzny. Chciała mieć pewność, że nie popełniła błędu, a gdy tylko ją zdobyła, teatralnie przełknęła ślinę i gwałtowanie obróciła ostatnią kartę.
WWW Nawet nie zerkając na Wędrowca, wyrecytowała standardową formułkę, co tylko wywołało salwę śmiechu. Wróżka nawet się nie skrzywiła, przyzwyczajona do takich reakcji. Tylko trochę ciekawiło ją, jakby zareagowali, gdyby powiedziała, że już za miesiąc żona jednego z nich zażąda rozwodu. Zaatakowaliby? A może tylko pogrozili?
WWW - Dziękujemy, świetnie się bawiliśmy - powiedział młodszy, zostawiając banknot na stoliku, po czym oboje wyszli przy szumie kotary z bursztynowych koralików. Pewnie za godzinę nawet nie będą pamięć co usłyszeli.
WWW Karty szybko znalazły się w dłoni Elizy, przeskakując między sobą. Tasowała je, patrząc z obrzydzeniem po czarnych i czerwonych płachtach zdobiących pokoik. Rekwizytach i sztucznych świecach, które z każdym dniem coraz bardziej chciała wyrzucić. Przez nie czuła się jak oszustka, za jaką ją mieli.
WWW „Nie myśl o tym. Po prostu o tym nie myśl.” - powtarzała sobie bez ustanku.
WWW - Kawy – wyszeptała, jakby zbudzona do życia. Uderzyła talią o stolik i nie zwracając najmniejsze uwagi na to, że się rozsypała, wyszła przez ukryte drzwi do saloniku. Siedząca przy stoliku Jasmine wręcz podniosła brew, widząc jak koleżanka pędzi do czajnika.
WWW - To już trzecia – powiedziała tylko.
WWW - Musze się uspokoić, a zapalić nie mogę.
WWW - Dziwny sposób, godny faryzeusza – stwierdziła, zaciągając się papierosem. Fakt, że przyjaciółka nie miała takich samych oporów, drażnił Elizę.
WWW - Dziś jest ten dzień, prawda? - dodała, spoglądając na kalendarz.
WWW - Tak. Właściwie już powinna być. Zaczynam się martwić – odpowiedziała, nieco usprawiedliwiając swoje zachowanie. Na chwile podniosła filiżankę, ale widząc trzęsącą się rękę, odłożyła z powrotem na stolik.
WWW - Nie martw się. To mała cwaniara, pewnie zaraz wskoczy znikąd na stół i przeprosi za spóźnienie. - Słowa były bliskie prawdy, bo dziewczyna zachichotała i wyszła z ukrycia. Wróżkę nawet nie zaskoczył fakt, że nie słyszała otwieranych drzwi.
WWW Zapomniawszy o wszystkich troskach, Eliza złapała i uściskała dwunastolatkę. Ta, śmiejąc się, podała chustę, która spadła nauczyciele z głowy. Jasmine obserwowała to z małym wzruszeniem, Julia zawsze umiała przynieś radość do małego domu wróżbiarek. Zaraz potem przypomniała sobie o papierosie i nie chcąc palić przy dziecku, znikła w drzwiach prowadzących do gabinetu.
WWW - To teraz opowiesz niezwykle zawiłą opowieść, dlaczego się spóźniłaś? - zapytała srogim tonem, pod koniec nieco skruszonym wesołością dziewczyny.
WWW - Ależ jestem na czas! Tylko chciałam posłuchać – odpowiedziała wcale nie przepraszająco.
WWW Idąc po swoja kawę, kobieta zerknęła, na nastolatkę. Gdzieś ty się schowała? - zastanawiała się.
WWW - Dlaczego nie powiedziałaś im co zobaczyłaś? - zapytała Julia, rozkładając własną talie, jak zawsze na początku zajęć.
WWW Na suficie? - pomyślała wróżbitka, upijając nieco kawy.
WWW - Bo nie wierzyli. Przyszli po kuglarskie sztuczki, więc je dostali.
WWW - Mogłaś ich przekonać. Dać szybką przepowiednie – odparła z uporem nowicjusza. Kobieta pozornie zignorowała to, delektując się smakiem kawy, tym właściwym, który towarzyszy dopiero drugiemu łykowi.
WWW - Pozbieraj karty, dziś ładna pogoda, przewietrzymy się.
WWW Zaskoczyło to nastolatkę tak bardzo, że aż do wyjście już nic nie powiedziała. Obie te rzeczy zdarzyły się po raz pierwszy, a jedna z nich, zarazem ostatni. Dopiero po paru minutach spaceru, zapytała dokąd idą.
WWW - Dlaczego na początku powiedziałam: „Wróżbiarstwo to sztuka, a nie rzemiosło.”? - Otrzymała zamiast odpowiedzi. Dziewczynka nie przejęła się tym, tylko zamyśliła nad pytaniem. Pierwsza myśl jaka trafiła do głowy, była oczywiście błędna, skreślona z rozbiegu, lecz kolejne nie przychodziły. Rozglądała się na boki, szukając pomysłu. Ale ani kobieta podlewająca kwiatki na balkonie, ani czujny policjant na skrzyżowaniu niczego nie podpowiedzieli. Dopiero w parku, gdy dostrzegła mima, zaryzykowała.
WWW - Bo trzeba dawać to, czego chce publiczność? Jak na scenie?
WWW - Blisko kochaniutka. Ktokolwiek zajmuje się przepowiadaniem przyszłości, jest niczym tamten magik. – Wskazała chłopaka z niewielką widownią, który mimo to, a może właśnie dlatego, dawał z siebie wszystko. - Jego dłonie są niczym karty w moim przypadku. Przyjrzyj się co robią.
WWW Przysiadły na ławce, a dziewczyna całą uwagę skupiła na rękach iluzjonisty. Wykonywał sztuczkę „wybierz jedną i zapamiętaj”, ale własną wersję. Podzielił talię na dwie części, wypuścił w powietrze, po czym złapał jedna ręką, jakby wiatr nie istniał. Tasował w dość widowiskowy sposób, kończąc odwróceniem pierwszej z góry, która widać była tą właściwa kartą, bo cała widownia zaklaskała.
WWW - Nie rozumiem. Wykonywały triki. Co to ma wspólnego z Tarotem?
WWW - Odwracają uwagę, maleńka. Patrzyłaś cały czas na dłonie, prawda?
WWW Przytaknęła niepewnie.
WWW - I tego chciał, byś obserwowała, szukała i próbowała zrozumieć sztuczkę. A wiesz co się stało z kartą? Jeszcze jak dzielił talię, wylądowała w szerokim rękawie. Ja także daję pokaz, większości tylko to. Te wszystkie znaczenia Króla, Wysokiej Kapłanki, Śmierci. To bzdury dla tych, którzy chcą tam reguł. Prawdziwe znaczenie przepowiedni znajdujesz tu. - Pstryknęła dziewczynkę w czoło, tak że został czerwony ślad. Julia przez chwilę patrzyła na starszą kobietę z urazą. Moment później postanowiła jej przebaczyć. Zwłaszcza, gdy dostałą lody. Ale słów nie zapomniała. Rozważała je cicho, jak niewiele dzieci potrafi.
WWW - Czy każdy może się tego nauczyć? - zapytała, bojąc się odpowiedzi.
WWW - Gry każdy, ale przyszłość otwiera się tylko przed nielicznymi, kochaniutka – odpowiedziała kobieta i chwyciwszy dziewczynkę za ramiona, spojrzała głęboko w oczy.
WWW - I wierzę, że jesteś jedną z tych wyjątkowych osób. Tylko musisz w to uwierzyć.
WWW Wróżbitka szukała w spojrzeniu nastolatki odpowiedzi, ale zamiast tego dostrzegła pytanie. Stare jak świat, męczące pytanie. Puściła ją, rzucając uśmiech. Szybko zerknęła na najbliższe osoby, jakby czegoś szukając. „Uśmiechu Jasmin”, jak sama to nazywała.
WWW - A teraz pokaż mi, że rozumiesz. Powróż dla kogoś, dobrze? - poprosiła. Julia przez chwilę się wahała, ale zaraz przyjęła swoją łobuziacką maskę. Przytaknęła wesoło i podbiegła do jednego z kamiennych stolików, gdzie zwykle rozgrywały się partyjki szachów. Zachęcała, wołała, ale nieliczni przechodnie mijali ją w pośpiechu. Może do pracy, może do domu, albo po prostu gdzieś z dala od niej.
WWW Kobieta obserwowała to z boku, kątem oka śledząc staruszka. To jego wcześniej wypatrzyła i miała nadzieje, że miły pan wysłucha nastolatki ze starymi kartami. I rzeczywiście, zainteresował się, podszedł, zagadał. Julia zaproponowała przepowiednie na najbliższe dni. Miał mnóstwo wolnego czasu, więc się zgodził, rozradowany energią dziewczyny, która znikła zaraz po odwróceniu kart. Spojrzeniem szukała nauczycielki, ale ławka była pusta. Został tylko szary tłum i staruszek, coraz bardziej zmieszany.
WWW - To- to- to... - powtarzała przez chwilę, bojąc się powiedzieć co czuje. Zaraz jednak przypomniała sobie; wróżka to aktorka, trzeba więc grać wyznaczoną rolę.
WWW - Przepraszam. Uczę się dopiero, zapomniałam – powiedziała skruszonym tonem, by zaraz krzyknąć: - Ale już pamiętam!
WWW I mówiła bez zająknięcia o pewnej drodze do szczęścia, ofiarowania go najbliższym i co tylko jeszcze jej podpowiadały niezwykłe postacie namalowane na kartach. Mówiła z taką pasją, że na chwilę zapomniała, że to wyłącznie kłamstewko.
WWW Staruszek podziękował za dobrą przepowiednie i serdecznie potargał dziewczynie włosy ręką. Odszedł, ale Julia ukradkiem szła za nim. Nie dostrzegła mentorki, a bała się tego co zobaczyła. Dlatego śledziła miłego pana, który zgodnie z tym co poczuła, nie miał jutra.
WWW - Przeszłość do tylko szkic, łatwo go zmienić – powtarzała sobie, przeskakując za jednego drzewa, do kolejnego. A potem za słupek, hydrant, schody, czy nawet kosz na śmieci, jeśli nie była nic milszego. Dziewczyna obserwowała staruszka cały dzień, widząc jak dla wszystkich jest życzliwy. Tu przystanie, porozmawia z samotną kwiaciarką. Weźmie kwiatek i poda płaczącej kobiecie. Jak bateria, ładował wszystkich pozytywną energią i dlatego nastolatka była coraz bardziej zdeterminowana. Jeśli miało mu się stać coś złego, musiała to zmienić. I dlatego dreszcze ją przechodziły przy każdym przejściu. Samochody zdawały się cały czas przyśpieszać, a studzienki chybotać.
WWW W pewnym momencie, gdy staruszek wyciągnął chustkę z kieszeni, coś wyleciały wraz z nią. Dziewczyna natychmiast to złapała, uradowana, że nie będzie musiała się dłużej skradać.
WWW - Proszę pana, proszę pana! Wypadło panu coś. - zawołała, podbiegając. Podała mu starą fotografię kobiety. Ten spojrzał najpierw na zgubę, potem na małą wróżbitkę, która natychmiast rozpoznał. Uśmiechnął się do niej i chciał coś powiedzieć, ale gdy usłyszeli głośne „Uwaga!”, spojrzeli do góry.

WWW Filiżanka, wciąż nosząca ślady poprzedniej kawy, tym razem parowała wraz z zapachem rumianku. Eliza tylko go wdychała z zamkniętymi oczami.
WWW - Dlaczego ją puściłaś – zapytała Jasmin, jak zawsze siedząca przy stole z papierosem w dłoni. Kobieta niemal żałowała, że nie czuje tego okropnego zapachu palonego tytoniu.
WWW - Musiała się przekonać. Jak każda z nas – odparła. Chwyciła pustą popielniczkę i położyła koło przyjaciółki. - Im szybciej tym lepiej, póki jeszcze potrafi zrezygnować – dodała, czując na podniebieniu gorzki smak napoju. Potrzebowała go, był najmocniejszą rzeczą na jaką sobie pozwalała. Przynajmniej na razie.
WWW - Ona jest zdolna i to jej nie odepchnie od wróżb, wręcz zmobilizuje – odpowiedziała Jasmin, gasząc jednego papierosa i zapalając kolejnego.
WWW - Zapewne masz rację, w końcu to twoja córka.
WWW Westchnęła. Jak zawsze w tym pustym domu, czuła się stara, samotna i niepotrzebna.

</p>

[center]===================================================[/center]
tekst 2
[center]Żelazna pożoga[/center]
[center][/center]
<p align='justify'>

WWW- Mistrzu, czy mógłbym prosić o wróżbę?
WWWCudzoziemiec, młody, starannie wykształcony, podpowiedziało czujne ucho Nostradamusa. Raczej nie skrytobójca, choć z tym nigdy nie wiadomo. Wróżbita dyskretnie położył dłoń na rękojeści sztyletu i odwrócił się. Zaiste, dobry słuch i tym razem go nie omylił.
WWW- A kto pyta?
WWWCiemnowłosy młodzieniec zmieszał się, odchrząknął. Widać było, że pragnie pozostać incognito, jednak Nostradamus nie lubił nieznajomych, którzy znajdowali go w małej mieścinie, w dodatku tuż przed drzwiami gospody, gdzie wynajmował pokój. Dwóch towarzyszy młodziana wymieniło porozumiewawcze uśmiechy, jednak żaden nie odezwał się ani słowem.
WWW- Czy jesteście mistrzem Nostradamusem? – zapytał ciemnowłosy.
Wróżbita westchnął i uważnie zlustrował wzrokiem pytającego. Już po jakości stroju szytego na florencką modłę można było wywnioskować, że to ktoś z wysokiego rodu. Palce ozdobione bogatymi pierścieniami, zapinka na płaszczu… aha!
WWW- To zależy, wasza wysokość.
WWWMłodzieniec spojrzał na niego niemal z przestrachem.
WWW- Nie jestem nikim takim…
WWW- A ja nie jestem tym, na kogo czekacie.
WWW- Więc nie jesteście Nostradamusem?
WWW- Podobnie jak wy, panie, nie jesteście polskim królem.
WWWNostradamus miał ochotę się roześmiać na widok osłupiałych min trzech młokosów, ale w tym momencie z dachu zaczęło mu kapać za kołnierz. Wróżbita wzdrygnął się i postanowił przejść do rzeczy.
WWW- Zapinka płaszcza z jagiellońskim herbem. Znam się na heraldyce rodów królewskich i wiem, kto z miłościwie panujących ma męskiego dziedzica. Jeśli potrzeba wam wróżby, to zapraszam, uprzedzam jeno, że kwatera jest dość skromna.
WWW- Nie dbam o kwaterę – odpowiedział Zygmunt. Rzucił do swych towarzyszy kilka słów po polsku, w których Nostradamus domyślił się odprawy. Rzeczywiście, obaj młodzieńcy skłonili się i odeszli w dół wąskiej uliczki. Wróżbita otworzył drzwi i z ukłonem zaprosił gościa do środka.
WWWNa progu przywitał ich mocny aromat dobrze przyprawionej zupy cebulowej. Coś przyjemnie załaskotało Nostradamusa w żołądku, ale najpierw wróżba, potem obiad. Poprowadził gościa na piętro, gdzie mieścił się jego pokój – nieduży, skromnie urządzony, za to z widokiem na rozciągające się wokół miasteczka pola.
WWW- Ładnie tu. Spokojnie – stwierdził gość, zerkając przez okno. Nostradamus spojrzał na niego z sympatią, gdyż wielbił piękno przyrody i tych, którzy je również doceniali. Najwyraźniej młodzian nie jest aż tak zepsuty i rozpieszczony, jak można by oczekiwać po królewskim synu.
WWW- Usiądźcie, panie. Najpierw chciałbym wyjaśnić, w jaki sposób wygląda przygotowywanie przepowiedni.
WWWUsiedli. Młody król wyjął z kieszeni pękaty mieszek i podał go wróżbicie.
WWW- Jeśli to zbyt mało, dopłacę – uprzedził tonem człowieka, dla którego pieniądze nie stanowią problemu.
WWW- Każdą przepowiednię zaczynam od horoskopu. – Nostradamus nie wątpił w sowite wynagrodzenie, więc od razu przeszedł do rzeczy. – Doceniam również moc chiromancji, która wbrew obiegowej opinii, nie powie mi wszystkiego, stanowi jednak dobry początek. – Wyciągnął rękę. Zygmunt odłożył mieszek i, najwyraźniej obeznany z podobnymi praktykami, podał lewą dłoń wróżbicie. Palce Nostradamusa objęły nadgarstek młodzieńca.
WWW- To jest…
WWWNagle urwał. Zygmunt podniósł wzrok i zerwał się na równe nogi, ale Nostradamus trzymał go mocno; jego palce miały siłę imadła. Młodzieniec ze zgrozą patrzył wróżbicie w oczy, z których zniknęły źrenice oraz tęczówki. Nigdy wcześniej nie widział czegoś tak nieludzkiego, nawet u ślepców z oczami pokrytymi bielmem. Ogarnęły go mdłości. Szarpnął się, ale na próżno. Dłoń Nostradamusa skutecznie unieruchomiła mu rękę.
WWW- W piersiach umarłych nie biją serca – wycharczał. – Śmierć pędzi na koniu. Jeźdźcy, czterech, wielu! Zagłada, gdy szalony geniusz sięga po moc boską. Nieżywi winni spoczywać w głębokich studniach. Kobieca dłoń wskazuje drogę. Kowale kują dniem i nocą, głupcy, w ich oczach odbija się ogień i strach. Za armią stąpa pożoga. Kto patrzy w gwiazdy, patrzeć w nie jeno powinien. Płonie Europa, płonie świat. Czas pędzi zbyt szybko, człowiek wzlatuje ku niebu, szklane domy pękają na tysiące kawałków. Za szybko, za szybko, nie wol..
WWWGłowa Nostradamusa opadła na piersi, dłoń zwiotczała. Zygmunt ostrożnie cofnął rękę.
WWW- Mistrzu? – wyrzekł niepewnie. – Mistrzu?
WWWWróżbita uniósł głowę. Zamrugał; w białkach oczu nagle pojawiły się tęczówki i źrenice, wąskie niczym główki szpilek. Przez moment jego usta poruszały się, choć nie wydobywał się z nich żaden dźwięk. Niespodziewanie wzdrygnął się, potrząsnął głową. Błękitne oczy patrzyły na osłupiałego Zygmunta bystrze i zupełnie przytomnie.
WWW- … jeden ze sposobów, by poznać początkowy los człowieka, jaki gwiazdy wyznaczają mu w momencie narodzin – kontynuował. Jego głos brzmiał zupełnie normalnie, jak gdyby to, co zdarzyło się przed chwilą, w ogóle nie miało miejsca. Nagle urwał i zmarszczył brwi. Ze zdziwieniem przyglądał się trupioblademu, siedzącemu przed nim młodzieńcowi.
WWW- Czy coś się stało? – spytał.
WWWZygmunt poruszył ustami, ale nie wydobył z nich nawet najmniejszego dźwięku. Nagle poczuł, że paraliżujące odrętwienie, które trzymało go przy stole, zniknęło. Zerwał się na równe nogi; krzesło upadło z hukiem.
WWW- Wyście… - wybełkotał.
Nostradamus spojrzał na niego srogo.
WWW- O co chodzi?
WWWDo Zygmunta nagle dotarło, że wróżbita pyta zupełnie poważnie.
WWW- Przepowiedzieliście zagładę – wyszeptał. – Mówiliście o horoskopie i chiromancji, a potem zaczęliście mówić o śmierci, trupach, latających ludziach… Mistrzu, czy to się naprawdę stanie?
WWW- Zagładę? Przepowiedziałem? Ja?! – Nostradamus uniósł się z krzesła, rozsierdzony. – Jaśnie panie, nie jestem kuglarzem, który stoi na rynku i za lichą opłatą powie, co się stanie w przyszłości! Słowa nie rzekłem o żadnej zagładzie! Mówiłem jeno, w jaki sposób zacznę układać wam przepowiednię. Horoskop z dokładną datą i godziną urodzenia, okoliczności narodzin, to wszystko dopiero początek… Zaraz! Stójcie! Dokąd tak pędzicie?
WWWPo młodym człowieku nie pozostał nawet ślad. Osłupiały, niczego nie rozumiejący wróżbita usłyszał tylko odgłos zbiegającego po schodach Zygmunta i trzask drzwi wejściowych. Zamarł. Drobinki kurzu leniwie unosiły się w rozsłonecznionej, nagle zbyt cichej komnacie. Z dołu dochodził szmer rozmów, a zapach zawiesistej zupy cebulowej przyjemnie drażnił nozdrza. Skąd więc to uczucie, że gdzieś, z tyłu głowy, zagnieździło się coś obcego, co jeszcze chwilę temu szeptało, a teraz ucichło?
WWW- Nie. To niemożliwe – powiedział Nostradamus. – Krotochwila znudzonego życiem bogatego panicza.
WWWDrobinki kurzu zastygły w powietrzu, znieruchomiały.
WWW- Ja tak nie przepowiadam!
WWWOdpowiedziała mu cisza, ciężka i obojętna.

</p>
[center][/center]
<p align='justify'>

WWWZygmunt wszedł do karczmy, gdzie zgodnie z poleceniem, czekali na niego towarzysze. Obaj natychmiast wstali na jego widok, jednak młodemu królowi nie były w głowie wspólne szaleństwa.
WWW- Odejdźcie.
WWWWymienili zdziwione spojrzenia, ale usłuchali bez słowa. Zygmunt usiadł ciężko przy pustym stole; nie miał ochoty na towarzystwo kompanów. Teraz był już nieco bardziej opanowany. Gdy wypadł z domu Nostradamusa, szedł przed siebie jak nieprzytomny, nie wiedząc nawet, dokąd zmierza. Ocknął się dopiero na rogatkach miasta. Potem błąkał się ulicami, próbując zebrać myśli. Panika już go opuściła; zamiast niej w sercu zagnieździła się groza.
WWWO tak, zrozumiał Nostradamusa. Jego pozornie bezsensowne zdania połączyły się z historią o śpiących rycerzach, o której kiedyś opowiedziała mu matka. Oraz z tym, co czasami mówiła. Dla małego Zygmusia była to baśń. Dla dorosłego Zygmunta – koszmar, który miał się urzeczywistnić.
WWWNigdy nie poznał mistrza da Vinci – szaleńca, jak go zwali niektórzy i geniusza, jak mawiała jego matka. Pamiętał natomiast ciemnowłosego, zadumanego myśliciela z Torunia, który tak często rezydował na Wawelu. Wieczorami zaszywał się w komnacie na wieży, gdzie zapewne patrzył w gwiazdy, pisał czy rysował – ale nocami krążył po zamkowych korytarzach, porzucając lunety i mapy nieba. Leżący w łożu mały Zygmunt słyszał jego ciche kroki. Nie interesowało go wówczas, dlaczego astronom schodzi nocami do podziemi. I nie zastanawiało to, że po korytarzach uśpionego Wawelu krąży matka. Gdy ojciec zasypiał, znużony po całym dniu ciężkiej pracy, Bona opuszczała komnaty. Widział ją nie raz, gdy chłopięca ciekawość kazała uchylić drzwi sypialni i wyjrzeć.
WWWTeraz wszystko pojmował. Wiedział już, że dziwne, metaliczne dźwięki, które zdarzało mu się słyszeć, gdy znajdował się na pograniczu jawy i snu, to nie była ułuda. Podczas, gdy mieszkańcy zamku spali błogo, w podziemiach tworzono armię nieludzi. Mistrz da Vinci stworzył potworny projekt, a prace nad nim kontynuował toruński astronom.
WWWOch, oddałby wiele, by móc wciąż pozostawać w nieświadomości. Teraz nie będzie spał tak, jak dotychczas. Każdego wieczoru położy do łoża ze świadomością, że gdzieś tam pod nim leżą zastępy śpiących rycerzy i ich żelazne konie, czekające na sygnał do boju. A gdy raz wyruszą i pójdzie za nimi pożoga, spłonie w niej cały świat. Albowiem tego, co raz puści się w ruch, nie da się już zatrzymać.



</p>
Ostatnio zmieniony ndz 23 lis 2014, 21:54 przez ithi, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1498
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Gorgiasz » ndz 16 lis 2014, 13:13

Tekst I

Pomysł - 16 punktów.

Styl – 14 punktów.

Realizacja tematu - 10 punktów.

Schematyczność - 9 punktów.

Błędy – 17 punktów.

Ogólnie - 19 punktów.

Ocena końcowa - 85

Tekst II

Pomysł - 18 punktów.

Styl – 13 punktów.

Realizacja tematu - 10 punktów.

Schematyczność - 7 punktów.

Błędy – 19 punktów.

Ogólnie - 18 punktów.

Ocena końcowa - 85
--------------------------------------------------------------------------------------------

Obrazek

Pomimo długich rozmyślań nie jestem w stanie określić, który tekst oceniam wyżej. Oba są znakomite. Przede wszystkim zwraca uwagę wnikliwe i głębokie zrozumienie poruszanej tematyki. W pierwszym bardziej odpowiada mi forma, w drugim treść (zwłaszcza zakończenie). Nie potrafię wskazać zwycięzcy.



Awatar użytkownika
Thana
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 3866
Rejestracja: pt 26 cze 2009, 17:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Thana » ndz 16 lis 2014, 20:16

Tekst I

Pomysł: 18/20

Dobry. Z głową i z sercem. Tylko zawijasek w ostatnim zdaniu wydał mi się niepotrzebny.

Styl: 13/20
Intencje Autora są czytelne, wiadomo, o co chodzi, ale zdarzają się niezręczności. Najbardziej raziło mnie bezzasadne używanie określeń dotyczących wieku postaci (dwunastolatka, nastolatka). To miałoby sens, gdyby w danym momencie ten wiek był istotny. Czasem początkujący autorzy używają w ten sposób koloru włosów (blondynka podniosła miecz Gdyby była brunetką, toby go upuściła, tak?) albo narodowości (Norweg podrapał się po głowie Gdyby był Litwinem, toby się drapał po nosie?). Trzeba szukać takich cech postaci, które w danym momencie mają jakieś znaczenie. Wtedy użycie cechy zamiast imienia zabrzmi naturalnie (przyglądała mu się jedyna blondynka w haremie, najstarsza z trójki dzieci, dwunastolatka, przyniosła herbatę itp.)

Realizacja tematu: 10/10
W porządku.

Schematyczność: 9/10

Postacie drugoplanowe są trochę schematyczne - starszy pan i mim. Główne bohaterki i historia na szczęście nie.

Błędy: 10/20

Sporo.

Ogólnie: 16/20
Ma klimacik i jest w tym wszystkim fajna intelektualna idea. Ale od strony technicznej trzeba by jeszcze nad tekstem popracować. Mam odczucie, że albo nie wszystko zrozumiałam, albo czegoś jest tu za dużo. Robi się chaos, a ja nie wiem, czy celowo, czy przypadkiem.

Razem: 76



Tekst II

Pomysł: 14/20
Taki sobie. Raczej nie daje wielkiego pola do popisu. Ale trzeba przyznać, że wyciśnięty na maxa.


Styl: 19/20

Bardzo ładnie. Może tylko troszkę fajerwerków mi brakuje, ale nigdzie się nie potknęłam i nic nie przeszkadzało dreszczom spacerować po moich plecach. I bardzo podoba mi się zindywidualizowany sposób mówienia Nostradamusa.

Realizacja tematu: 10/10
W porządku.

Schematyczność: 6/10

Sam wybór bohatera! I podziemna armia, i jak zabójczy projekt to oczywiście Leonardo...

Błędy: 20/20

Może zmęczona jestem, ale nic nie widzę. ;)

Ogólnie: 18/20

Podobało mi się, zwłaszcza klimat. Gdybyż to jeszcze było troszkę dziksze, odważniejsze...

Razem: 87

Pozdrawiam!


Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.
Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Ryju malowany spróbuj nazwać nienazwane - Lech Janerka

Awatar użytkownika
Escort
Dusza pisarza
Posty: 618
Rejestracja: sob 05 sty 2008, 23:38
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Lubartów
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Escort » ndz 16 lis 2014, 23:36

Tekst I

Pomysł - 16/20
Styl - 14/20
Realizacja tematu - 10/10
Schematyczność - 9/10
Błędy - 11/20
Ogólnie - 14/20

Tekst I: 74/100

Miło się czytało. Tylko kilka błędów technicznych mnie zniechęciło. Do tego pomysł zdaje się być dobry jak na taki możliwy fragment. Temat całkiem nurtujący to i pomysł, myślę, dobry :). Styl dobrze się czytało, ale raziło mnie kilka rzeczy, które zatrzymywały jak kropka. Do tego te błędy, momentami zdawało się, że tekst nie został dopięty na ostatni guzik. Ogólnie dobrze :).

Tekst II

Pomysł - 17/20
Styl - 16/20
Realizacja tematu - 10/10
Schematyczność - 9/10
Błędy - 19/20
Ogólnie - 12/20

Tekst II: 83/100

Pomysł moim zdaniem... ale nie chcę oceniać w kategoriach 'lepszy/gorszy', dlatego uznam, że jest intrygujący. Naprawdę. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się takiego tekstu. Oceniam wysoko pozostałe elementy poza ogółem. Bo to nie moja bajka jednak. Doceniam styl i dopracowanie tekstu, jednak chyba nie wciągnąłbym się na dłuższy czas z tym autorem, np. jeśli miałbym przeczytać coś dłuższego. Proszę nie mieć mi za złe - tak jak napisałem, doceniam i styl, i brak wyraźnych błędów. Tekst bardzo dobry, ale ja po takie nie sięgam. Żeby nie było egoistycznie - na dłuższą metę nie wróżyłbym sukcesu ;). Przy okazji, to chyba moja najwyższa ocena pod względem sumy :P.



Nereitte
Zarodek pisarza
Posty: 12
Rejestracja: wt 01 paź 2013, 22:06
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Nereitte » wt 18 lis 2014, 17:20

Tekst I

Pomysł - 15/20
Styl - 15/20
Realizacja tematu - 10/10
Schematyczność - 7/10
Błędy - 12/20
Ogólnie - 15/20

Ocena końcowa - 74/100

Napiszę tylko tyle - gdyby dopracować ten tekst, byłby dobrym, ciekawym opowiadaniem.

Tekst II

Pomysł - 16/20
Styl - 18/20
Realizacja tematu - 10/10
Schematyczność - 6/10
Błędy - 20/20
Ogólnie - 17/20

Ocena końcowa - 87/100

Podobało mi się, a ostatnio niewiele rzeczy przypada mi do gustu. Intrygujący klimat i ładny, niespieszny, cierpliwy - że tak to ujmę - język. Błędów chyba nie ma, a przynajmniej ja żadnych nie zauważyłam.



Awatar użytkownika
ithi
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 5040
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: ithi » ndz 23 lis 2014, 21:58

Zoee vs. Thug
Gatunek: dowolny
Motyw przewodni: wróżby, klątwy, przepowiednie

Tekst I: Suma = 309, Średnia = 77
Tekst II: Suma = 342, Średnia= 85

Zwycięzcą jest: Zoee

Gratulacje!


gosia

Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Obrazek


Wróć do „Bitwy z przeszłości”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość