Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Szara strefa literatury

Chcesz pokazać innym swój punkt widzenia? Tu możesz to zrobić

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Owsianko
Pisarz osiedlowy
Posty: 291
Rejestracja: sob 27 mar 2010, 17:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Szara strefa literatury

Postautor: Owsianko » ndz 02 lut 2014, 12:59

Nie łudźmy się: większość pisarzy odwala robotę na czarno. Począwszy od publikowania tekstów za Bóg zapłać, a skończywszy na wydawaniu książek własnym przemysłem. Przy czym warto pamiętać, że teksty bezpłatne mają zazwyczaj wartość ceny. To znaczy od utworów pisanych za darmo nie można zbyt wiele wymagać.

Są jednak pasjonaci dbający o wysoki poziom swoich periodyków i za nic w świecie nie opublikują byle czego. Potrafią zainspirować autora, wymóc na nim, by zamówiony tekst miał ręce i nogi i nie był gniotem. Lecz to rasa niedzisiejsza, ginąca w natłoku tandeciarzy, zasilająca odchodzące kadry miłośników rzetelności. Tym bardziej należałoby ją hołubić, doceniać, że jest, że jej się chce, że choć jest ich co prawda coraz mniej, to przecież, na przekór kłodom rzucanym im pod nogi - są.

Animator, człowiek utrzymujący własnym kosztem własne pismo, zamieszczający w nim artykuły trzymające poziom, to wygłup natury, podejrzany osobnik. W małostkowych umysłach powstaje natychmiast pytanie: a co on/ona z tego ma?

No właśnie. Można to pytanie rozwinąć: a co miał Zenon Miriam Przesmycki z przybliżenia sylwetki Norwida? Idąc za ciosem, zapytać też trzeba o korzyści Tadeusza Żeleńskiego - Boy ’a z odkopania z niepamięci Jakuba Wojciechowskiego, robotnika – literata? A jakie czerpał korzyści ze swojego wydawnictwa? Z bycia społecznikiem? Lub co miał Choromański pomagając kelnerowi Tadeuszowi Kurtyce stać się pisarzem Henrykiem Worcellem? Lub Zofia Nałkowska umożliwiając literackie zaistnienie Bruno Schultzowi?

Mikro mózgi współczesnych węszycieli nie są zdolne pojąć działań podyktowanych bezinteresownością; altruizm przekracza ich potencjały rozumowania. Coś tak bzdurnego, jak miłość do szukania, odkrywania i pomagania talentom (w obojętnie jakiej dziedzinie artystycznej twórczości), jest dzisiaj niebezpiecznym procederem, bo człowiek obdarzony Bożą iskrą stanowi dla nich zagrożenie. Konkurencję do ewentualnych zysków.
Jak wydawców, tak i prawdziwych recenzentów nie już nie ma, nie dziwię się więc, że nikt z nich nie chce czytać stu zakalców po to, by wyłowić spośród nich jedną perełkę, bo to zdzieranie oczu i robota głupiego.

Lecz jest wyjście: nie trzeba czytać całego tekstu, by zorientować się, czy napisał go grafoman, czy artysta. I to mnie martwi, że potencjalni wydawcy nawet nie zadają sobie trudu, by skubnąć okiem choć kawałek nadesłanego tekstu. Wystarczy parę stron: jeśli jest napisany językiem odzwierciedlającym treść i potrafi mnie zaciekawić od początku, czytam go w całości. Lecz jeśli jest sklecony z bełkotu i musiałbym przeczytać sto stron, by natknąć się na jedną anemiczną myśl, daję sobie spokój.
*
Mam wrażenie, że jestem bardzo podobny do siebie, gdyż podzielam własne poglądy na bezinteresowność w literaturze i dlatego składam donos: już nie ma arystokratów ducha. Zostały po nich nagrobki; te rzeczywiste i te in spe. Są za to ich lokaje w obciachowych liberiach ukleconych ze słomy.

Długi czas byłem zdania, że pisarze stanowią grupę ludzi połączonych wspólnym celem, a tym celem jest wzajemna pomoc. Że łączy ich coś w rodzaju porozumienia i życzliwości dusz. Ale stwierdziłem: takie myślenie nazywa się naiwność. Niestety, bardzo często zdarza się (np. między literatami), że tak zwani arystokraci ducha są małostkowymi kmiotami o naturze zawistników. Bezinteresowny był Boy, lecz to rzadkość. A w obecnych czasach – wada. Jednak wolę być naiwny niż egoistyczny dureń.

Tu proroctwo: przyszłe pokolenia zastąpią wkrótce dzisiejszych rzetelniaków i nadejdzie czas, gdy bezguście i niska jakość staną się normą. Pamiętający takie dziwne słowa jak zawodowa uczciwość dziennikarska, szacunek dla czytelniczej inteligencji, odpowiedzialność za publikowane słowa, wymrą, a na ich miejscu znajdą się ludzie wychowani na brykach, ściągach i internetowej papce, ludzie, którzy nie będą wiedzieli, kto zacz ów Dylan Thomas lub czym się je Cummingsa, co to kulturowa ciągłość, na czym polega kontynuacja dorobku, czym różni się ona od wiecznego rozpoczynania dawno przebytej drogi.

Przyjdą barbarusy, nonszalanckie ludki pełne bełkotliwej swady, oszpecone naskórkową wiedzą o latach, gdy jeszcze nie istniała obecna łatwizna wypowiedzi, a pojawią się ze swoimi objawieniami, tekstami, receptami na literaturę. I znajdą czytelnika, i zostaną ich autorytetami, ponieważ czytelnik będzie tak samo zielony.

Z jakiego powodu? Bo nadeszły czasy, gdy tak autorom jak wydawcom nie chce się czytać niczego, co nie daje zysku. Wydawnictwa nie są nawet zainteresowane bezpłatnym czytaniem nadsyłanych materiałów, a jeżeli już decydują się na druk, to jedynie teksty rekomendowane przez pantoflarską pocztę; jak najmniejszym własnym kosztem i bez ponoszenia ryzyka. Ryzykuje jedynie autor, bo rzuca się na niepewny interes i tylko on ponosi koszty.

Dopisek

Wyznam ze skruchą: jestem zmęczony daremną dreptaniną po klawiaturze. Mam dosyć powtarzania argumentów trafiających panu Bogu w okno. Po zastanowieniu stwierdzam, iż od pewnego czasu moja dotychczasowa histeria w temacie upadek kultury nie ma potwierdzenia w dyskusji, muszę więc sobie odpuścić.

Odnotowałem również, że przytaczane przeze mnie argumenty spotykają się z konsekwentnym i niezrozumiałym brakiem merytorycznych odpowiedzi. Albo w trakcie dyskusji (omijających szerokim łukiem sedno poruszanych spraw) stają się dyplomatycznymi wygibasami adwersarzy, pobłażliwym stekiem bredni o niezłej kondycji naszej kultury, podczas gdy wiadomo, że pikuje na skołowaną mordę. Nie pora szukać winnych tej degrengolady, bo nie w tym rzecz, by przerzucać się oskarżeniami i znaleźć odpowiedniego chłopca do bicia, ale w tym, by wyjść z bagna bez wyciągania się za włosy.

Zauważam również, że zamieniają się w emocjonalny zgiełk, we wrzawę niepotrzebnych emocji, które zaczynają przypominać bezsilne stepowanie mrówki po grzbiecie słonia. Dlatego postanowiłem się zamknąć. Aczkolwiek nie zarzekam się, że w innych sprawach zabiorę głos. No, raczej głosik; takie tam kolejne wsadzanie kijaszka w stryjaszka.


Marek Jastrząb (Owsianko) https://studioopinii.pl/dzia%C5%82/feli ... N9tKoJZNoo

nieważne, co mówisz. Ważne, co robisz.

Awatar użytkownika
Ostrowski
Pisarz domowy
Posty: 92
Rejestracja: pt 27 gru 2013, 02:09
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Ostrowski » ndz 02 lut 2014, 13:35

Pozwolisz, że zajmę pewien głos w tej sprawie, albowiem trochę już nad tym myślałem.

Najpierw odwołam się do samych twórców, bo to problem jest głownie w nich – jeżeli popatrzymy na posty pana Pilipiuka tutaj, zauważymy, że jego rady odnośnie pisarstwa świadczą o tym, że literatura jest towarem. To pierwszy problem, ponieważ nie może być tak traktowana. Tak jak dzieło sztuki, kompozycja muzyczna, tak litera jest dziedzictwem kulturowym. Postrzegamy pisarstwo jako zawód, a najłatwiej zarobić na komercyjnych opowieściach. Rozpieszczamy czytelników ckliwymi tekstami, a później ci nie chcą myśleć (zacytuje za pewnym filmikiem: „żreć, srać, rżeć”)

Drugi problem jest społeczny. Niska literatura istniała zawsze i przyciągała każdego, kto umiał czytać. Wtedy czytać umiało osób mało, byli to ludzie światli, refleksyjni, więc delektowali się w klasykach i współczesnej im literaturze wysokiej, zaś romanse były przeznaczone dla panien dworskich. Z czasem jednak problem analfabetyzmu zaczął słabnąć - po II wojnie światowej przestał istnieć w naszym kraju i wtedy do książek dorwali się ludzie prości. Ja nie mówię, że jest to zjawisko złe – wychowałem się w takiej rodzinie, a jednak mam trochę we łbie. Problem jest w wykształceniu tych ludzi. Skoro człowiek po zawodówce (dzisiaj już nawet po liceum) nie zna Iliady, jakiego gustu literackiego możemy się po nim spodziewać? Rozwój społeczeństwa jest ściśle związany z degradacją literatury i będzie tak długo postępował, aż ludzie nie zaczną sami się interesować – a to nie nastąpi tak szybko.

Trzecia sprawa to eskalacja miłości. Nie żebym miał jakieś urazy. Przeżywałem swoje miłości, potem upadki. Chciałbym zwrócić uwagę na tematykę współczesnej książki. Miłość, jako wątek refleksyjny, albo jak kto woli – problem filozoficzny – został wyczerpany już dawno temu (i tu mnie trochę dziwi, dlaczego ludzie, rządni miłości w książkach, nie sięgają po Ucztę Platona). Szczególnie ten problem widać w wierszach, które są tylko o tym… Tak długo, jak będzie nas zastanawiać miłość, literatura nie ruszy, a skoro ludzie myślą dzisiaj tylko o tym, trzeba im dać filozofię zakrapianą miłością.

I jest jeszcze jedna bolesna sprawa - na to wszystko przyzwoliły uniwersytety. Niestety, ale my – filolodzy polscy – obserwujemy degradację intelektualną wśród studentów, także naszego kierunku. Jest to wina obcinania programu, złego ukierunkowania, małej swobody, brakiem interdyscyplinarnych zajęć etc. Etc. Bo w głowie mi się nie mieści, dlaczego na poetykach omawia się wiersze miłosne tak gęsto, na HLP profesor odczytuje zarys historii renesansowej z podręcznika Ziomka, wykłady z filozofii to często zawalanie studentów masą niepotrzebnych informacji historycznych (bo dzisiaj ważniejsze jest to, że Witwicki przetłumaczył Platona, niż fakt, że Platon istnieje), można by mnożyć, a mnożyć przykładów.


Wszystkim wierszoklejom polecam przed pisaniem:
B. Chrząstoska, S. Wysłouch: Poetyka stosowana
A. Kulawik: Poetyka
Obrazek

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1431
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Gorgiasz » ndz 02 lut 2014, 13:38

Przy czym warto pamiętać, że teksty bezpłatne mają zazwyczaj wartość ceny. To znaczy od utworów pisanych za darmo nie można zbyt wiele wymagać.

Tutaj się z Tobą nie zgodzę. Kiedy stwierdziłem, że zysk z pierwszej części jest tak znikomy, że aż nieprzyzwoity i nie warto sobie zawracać nim głowy, drugą część, (e-book) wypuściłem bezpłatnie. I prawdę mówiąc żałuję, że pierwsza nie jest również taka. W obecnym nawale informacji i dostępności książek w sieci często tak wyglądają realia. Tylko, że w moim przypadku nie jest sensu stricto literatura.
już nie ma arystokratów ducha. Zostały po nich nagrobki; te rzeczywiste i te in spe. Są za to ich lokaje w obciachowych liberiach ukleconych ze słomy.

Sądzę, że jednak się trafiają. Tylko często obumierają zanim się rozwiną; nie każdy potrafi, nie każdy ma siły i możliwości i w zalewie tandety oraz komercji, bardzo trudno im się przebić, bardzo trudno być zauważonym. Stara ekonomiczna zasada: gorszy pieniądz wypiera lepszy. A jakie są gusty tzw szerokiej publiczności (czytaj: możliwość osiągnięcia zysku) ukształtowane chociażby przez pseudo kulturę telewizyjną też wiadomo. A pisarz w końcu też musi z czegoś żyć (chociaż właściwie niekoniecznie, bo i po co...).
Bo nadeszły czasy, gdy tak autorom jak wydawcom nie chce się czytać niczego, co nie daje zysku

Rozszerzył bym ten pogląd: wszystkim (prawie) ludziom się nie chce robić niczego, co nie daje zysku. Oczywiście generalizuję, są liczne wyjątki, ale chyba jednak już wyjątki. Lecz w znacznym stopniu usprawiedliwia ich jednak brutalna walka o byt w tym konkretnym państwie, w tym konkretnym ustroju i systemie. Czasem się zastanawiam, czy i w jakim stopniu nie było tak zawsze, może nazbyt idealizujemy przeszłość, może nie jesteśmy w stanie dostrzec jej pewnych ukrytych aspektów, umykających spojrzeniu następujących pokoleń. I czy nie występują pewne punkty zwrotne, choć niezauważalne dla bieżącego obserwatora, po których stopniowo, powoli zachodzą nieprzewidywalne – z aktualnego punktu widzenia – zmiany, zmiany idące także w dobrym kierunku.
Dlatego postanowiłem się zamknąć.

Daj spokój. I tak jest wystarczająco nudno.



Awatar użytkownika
Smoke
Pisarz pokoleń
Posty: 1348
Rejestracja: sob 08 gru 2012, 22:26
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Smoke » ndz 02 lut 2014, 14:24

mam nadzieję, że jesteś słowny i przestaniesz już pisać te zmianierowane bełkoty.
owszem, możesz pisać, ale pod warunkiem, że będziesz miał o czym pisać- jeśli nie ma się o czym pisać, to nie powinno się pisać (koparkologia wystarczająca, czy tłumaczyć dalej?)

hm, martwi Cię brak merytorycznych odpowiedzi- może najpierw sam zacznij przemycać do swoich tekstów jakąkolwiek wartość merytoryczną, poza tym kiedyś poprosiłem, byś przybliżył pewne zagadnienia, ale chamsko to zignorowałeś- nie interesuje Cię więc dialog z czytelnikiem, a jedynie zbieranie pochwał od mniej rozgarniętych, którzy kupują to, co tam narąbiesz

co do treści tego tekstu- same truizmy, naciągania, kłamstwa i słone żale;
przy okazji przypomnieli mi się różnego kalibru artyści- emigranci (głównie) lat 80, którzy byli w ciężkim szoku, że na Zachodzie nie mieli zbytu na swoje dzieła, że owszem, mogli tworzyć co chcieli, sęk w tym, że ich nikt nie chciał. takie rozgoryczenie.

coś konstruktywnego? hm, jeśli ktoś gardzi britpopem a ceni sobie klasykę, niech nie pali płyt britpopowych, jak to robią talibowie, ale niech lobbuje by chcący posłuchać Bacha, nie musieli czekać do trzeciej nad ranem na dwójce.

tak więc żegnaj, a raczej do widzenia, albowiem nie chce mi się wierzyć w twoją słowność



Awatar użytkownika
Owsianko
Pisarz osiedlowy
Posty: 291
Rejestracja: sob 27 mar 2010, 17:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Owsianko » ndz 02 lut 2014, 15:13

Smoke
Czytać trzeba umieć. Napisałem przecież: „Aczkolwiek nie zarzekam się, że w innych sprawach zabiorę głos.” Twój tekst potwierdza konieczność pisania do zielonych buraków.
m


Marek Jastrząb (Owsianko) https://studioopinii.pl/dzia%C5%82/feli ... N9tKoJZNoo

nieważne, co mówisz. Ważne, co robisz.

Awatar użytkownika
Smoke
Pisarz pokoleń
Posty: 1348
Rejestracja: sob 08 gru 2012, 22:26
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Smoke » ndz 02 lut 2014, 15:26

no i ja wyraźnie napisałem Ci, że możesz pisać, o ile będziesz mieć coś do powiedzenia, a przy tym ciężko zdefiniować co rozumiesz pod pojęciem innych spraw, albowiem wyrażasz kategoryczne opinie o wszystkim.

twoja niereformowalność jest smutna, czy raczej zasmucająca, ta bezrefleksyjność i przekonanie o własnej nieomylności,
cóż, każdy orze jak może



Awatar użytkownika
Owsianko
Pisarz osiedlowy
Posty: 291
Rejestracja: sob 27 mar 2010, 17:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Owsianko » ndz 02 lut 2014, 15:57

Smoke
Gdzie tu widzisz bełkoty i truizmy? Może w tym, że większość pisze na czarno? A może w braku bezinteresowności, albo w niechęci do kontynuowania dorobku współczesnej literatury? Przypuszczam, że z takim rozumieniem słów jak banał czy truizm, daleko nie zajedziesz. Przypuszczam też, że dla Ciebie nawet Papież jest niedostatecznie religijny, a kto wie, czy nie patrzysz na niego, jak na heretyka.


Marek Jastrząb (Owsianko) https://studioopinii.pl/dzia%C5%82/feli ... N9tKoJZNoo

nieważne, co mówisz. Ważne, co robisz.

Awatar użytkownika
Smoke
Pisarz pokoleń
Posty: 1348
Rejestracja: sob 08 gru 2012, 22:26
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Smoke » ndz 02 lut 2014, 17:54

wybacz, rozbierałem twoje teksty już kilkukrotnie i już mi się znudziła twoja demagogia.
jeśli chcesz dyskusji, odpowiedz najpierw na moje pytania zawarte tu:
http://www.weryfikatorium.pl/forum/view ... hp?t=14674

jeśli nie, to nie - twoja strata.
rzekłem



Awatar użytkownika
Ostrowski
Pisarz domowy
Posty: 92
Rejestracja: pt 27 gru 2013, 02:09
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Ostrowski » ndz 02 lut 2014, 21:20

A może ktoś przedstawi swoje stanowisko w sprawie mojego postu?


Wszystkim wierszoklejom polecam przed pisaniem:

B. Chrząstoska, S. Wysłouch: Poetyka stosowana

A. Kulawik: Poetyka

Obrazek

Awatar użytkownika
Owsianko
Pisarz osiedlowy
Posty: 291
Rejestracja: sob 27 mar 2010, 17:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Owsianko » ndz 02 lut 2014, 22:58

Smoke

spójrz z innej strony:NIE odpowiedzieć Tobie, TO CZYSTY ZYSK. A teraz leć do słownika i dowiedz się, jaka jest definicja demagogii.


Marek Jastrząb (Owsianko) https://studioopinii.pl/dzia%C5%82/feli ... N9tKoJZNoo

nieważne, co mówisz. Ważne, co robisz.

Awatar użytkownika
Grimzon
Legenda pisarstwa
Posty: 2227
Rejestracja: ndz 09 paź 2011, 13:46
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Grimzon » ndz 02 lut 2014, 23:25

Dobrze panowie kolejna uwaga osobista i zamykamy temat rozdając ostrzeżenia.


Wszechnica Szermiercza Zaprasza!!!

Pióro mocniejsze jest od miecza. Szczególnie pióro szabli.
:ulan:

Awatar użytkownika
Owsianko
Pisarz osiedlowy
Posty: 291
Rejestracja: sob 27 mar 2010, 17:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Owsianko » pn 03 lut 2014, 02:26

Grimzon

jest pytanie, jest odpowiedź. Nie będzie pytania, nie będzie odpowiedzi.

[ Dodano: Pon 03 Lut, 2014 ]
Grimzon

Nie słyszałem od żadnego mistrza pióra, że bogate słownictwo, to wada. Teraz modny jest „pisarski” idiotyzm. Zalew uzurpatorów. Stylistycznych ZNAWCOW od siedmiu boleści. Erudytów z Koziej Wólki.
Szczególnie widać to w Internecie, w tym DEMOKRATYCZNYM ZLEWIE CNÓT WSZELAKICH, w miejscu, w którym byle analfabeta może sobie założyć forum literackie, gazetkę z kulturą, blog o życiu bez życia. W którym lada cep skrzyknąć może hałastrę zaufanych kmiotów i odgrywać przed nimi - GURU.
Minusem, są komentarze. Dziwić się nie ma co, bo użytkowników tu siła i przeważnie same Bralczyki, Miodki, czy Kapuścińskie. Zadufani, pochłonięci kontemplacją swojego JA, mało co rozumiejący, często filolodzy z gimnazjum dla potłuczonych, zażarcie przekonani o wyższości jednych Świąt nad innymi, poczuwają się do obowiązku publicznego zabierania głosu.
Autor decydujący się pisać na takim forum, nie może być mimozą. Musi liczyć się z konsekwencjami, musi mieć skórę z żelaza, bo kiedy już coś tam napisał i opublikował, kiedy namozolił się nad tekstem liczącym pół metra kartek formatu A2, już, po trywialnym kwadransie od jego wywieszenia, znajduje pod nim jednomilimetrowy wpis: bredzicie, towarzyszu Gulajka! Przy czym efekt jest taki, że zdezorientowany autor zachodzi w głowę, o co chodzi i na czym, do licha, bredzenie to polega. Jest rozczarowany, zniesmaczony i zastanawia się, po kiego grzyba starał się tu pisać.
Zachodzi w głowę niezadługo jednak, ponieważ następny kwadrans owocuje kolejnym komciem. Tym razem jest on poświęcony przecinkom, kropkom i literówkom. Adresat nonszalancko pomija treść i sens przesłania, ma gdzieś zamysł i ekspresję, nie pomija natomiast ortografii. Płodzi zawiły, widzimisiowy elaborat, traktat, refutację dla stylistycznych astmatyków, tworzy dogłębną analizę językowej poprawności, wytyka autorowi to, czego sam nie pojął. A nie pojął za wiele, bo z niefrasobliwą szczerością przyznaje się, że wprawdzie omawianego tekstu nie doczytał do końca, to ma przecież na jego temat WYROBIONE ZDANIE.

Z bolesną szczerością przyznaje się też że nudzi go czytanie Leśmiana, o językowych wygibasach Lema pojęcia nie ma, Mickiewicz dostałby u niego pałę za słowne dokonania, Słowacki za nadmiar neologizmów, Wyspiański za grafomańskie WESELE, a Norwid nie dostałby nic, bo o Norwidzie nie słyszał.
pozdrawiam
tu szerzej o komentarzach http://weryfikatorium.pl/forum/viewtopic.php?t=15344

[ Dodano: Pon 03 Lut, 2014 ]
Grimzon pisze:Dobrze panowie kolejna uwaga osobista i zamykamy temat rozdając ostrzeżenia.


Marek Jastrząb (Owsianko) https://studioopinii.pl/dzia%C5%82/feli ... N9tKoJZNoo

nieważne, co mówisz. Ważne, co robisz.

Awatar użytkownika
szczepantrzeszc
Pisarz domowy
Posty: 137
Rejestracja: ndz 19 sty 2014, 21:42
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: szczepantrzeszc » wt 04 lut 2014, 10:23

Łudźmy się: większość pisarzy odwala robotę na czarno i dalej będzie to robić. Pozwoliłem sobie na pół-parafrazę, pół-ironię tego, od czego zaczął Przedmówca. Ironiczność tonu wynika z mojego głębokiego przekonania, że tak, jak napisano powyżej, było, jest i będzie. Wiele wymagać nie można - to oczywiste. Żeby wymagać, trzeba zapłacić, jednak czytając te darmowe teksty, zawsze mam nadzieję na więcej, niż mógłbym wymagać. Co tu dużo gadać, nie raz i nie dwa, dostałem więcej. Dostałem więcej właśnie dlatego, że są pasjonaci... jeszcze raz powtórzę: byli, będą i są... wystarczy chcieć poczytać.

Chociaż sformułowania "Mikro mózgi współczesnych węszycieli" nie wziąłem do siebie, przeszkadza mi tutaj słowo "współczesne". Zawiść i pycha od zawsze kierowały ludzkimi poczynaniami i tak zwane "czasy dzisiejsze" w niczym nie różnią się od tych, sprzed lat stu, czy też z czasów jeszcze dawniejszych.

Żyje się lepiej, nie umieramy na suchoty, nie czujemy zagrożeń, które były udziałem poprzednich pokoleń. Zamykamy się za drzwiami swoich apartamentów i posiadłości, mickiewiczowemu płazowi w skorupie podobni, a potem dziwimy się, że nikt nie poznał naszego życia. Strach, że nikt nie zauważy, kiedy przeminiemy, kieruje nasze działania w stronę bezowocności. Prawdziwi arystokraci ducha są. Tylko trzeba patrzeć, szukać i cierpliwym być. Arystokrata ducha nie ma napisane na czole "Arystokrata ducha. Do mnie się zwracać możecie bracia moi kochani.". Takiego kogoś trzeba znaleźć, wypatrzyć w tłumie i, co najtrudniejsze, zaakceptować wady, które posiada. Może wtedy właśnie, kilka kwestii w wiecznie niepoukładanym świecie, znajdzie swoje miejsce właściwe... i właściwy czas.

bezguście i niska jakość staną się normą


Ja myślę, że normą, to one są od zawsze. Mówi się, że ludzkość zacznie działać racjonalnie, kiedy wyczerpie wszystkie inne możliwości. Dawno straciłem złudzenia. Ludzkość od wieków powtarza te same błędy, wykazując przy tym niespotykaną u innych gatunków odporność na zmiany.

uczciwość dziennikarska


Dla mnie brzmi to ponuro i nie ma cienia ironii w tym, co mówię. Uczciwy może być człowiek (dziennikarz takoż), jednak z określonymi sferami działalności ludzkiej łączę zazwyczaj jakieś schematy myślowe i niestety, tutaj i teraz, sformułowanie "uczciwość dziennikarska" jawi mi się jak oksymoron.

wydawcom nie chce się czytać niczego, co nie daje zysku


To akurat uważam za przejaw normalności. Wydawca to taki gość, który wyda i sprzeda z zyskiem. Dobry wydawca, to taki, który przestrzegając prawa (choćby nawet durne było), będzie miał dobry zysk.

Rekapitulując. Problemy wyartykułowane przez Autora nie sprawiają wrażenia ani wyolbrzymionych, ani wydumanych. Myślę jednak, że przyjęto zły punkt odniesienia. Zawsze szukamy w przeszłości... gloryfikujemy przeszłość. Całą przeszłość. Taka ludzka, niezmienna natura. Może to i dobrze? Panowie szanujmy wspomnienia... bo warto coś mieć. Ja jednak w przeszłości, ani tej bliższej, ani dalszej, nie dostrzegłem okresów wartych gloryfikacji. Zapytacie się: co mi w takim razie pozostało z tamtych lat? Odpowiadam: zostało to, co sam odszukałem. Każdy czas z życia ludzkości pozostawił po sobie coś... enklawy normalności, gdzie mroczna strona człowieczej natury została odepchnięta na bok, gdzie to, co piękne i dobre, widać w całej krasie. Dzisiejszy czas nie jest tutaj wyjątkiem... taką przynajmniej mam nadzieję i tak, na "szarą strefę literatury" spoglądam dzisiaj. Zamknięty za drzwiami swego mieszkania, podłączony do sieci, przed wyszukiwarką rozgrzaną do czerwoności, z nadzieją, że uda mi się natrafić na to, co dobre, piękne, co sprawi, że żyć warto.



Humanozerca
Debiutant
Debiutant
Posty: 831
Rejestracja: śr 17 kwie 2013, 17:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Humanozerca » wt 04 lut 2014, 11:34

1. Jest coś w tym, że od innych zwykle otrzymujemy to, co sobie programujemy w głowie. Jeśli zakładamy "ludzie są parszywymi egoistami", otrzymujemy potwierdzenie zwrotne - "prawda".
2. Nadmierne psychologizowanie i przecenianie poznawczych walorów introspekcji jest szkodliwe. Ludzka świadomość działa w sposób zewnętrzny i przejrzysty. Dlatego inni współdecydują o tym, co to znaczy np. "że odpowiadamy za coś'.
3. Poglądy polityczno-ekonomiczne nie całkiem pokrywają się z osobowością. Wiem z doświadczenia. :)
4. W zalewie informacji wiedza ma coraz większe znaczenie operatywne, a nie encyklopedyczne. Znajomość paru rzeczy jeszcze o niczym nie świadczy, nie czyni lepszym. Nie sposób wiedzieć wszystkiego, a kanon się rozmył.
5. Użycie zwrotu: "czym się je" - uważam za obciachowe, kolokwialne. W moim odczuciu pasuje ono do tak zwanego "ćwierćinteligenta". Zjecie mnie? :)


Zapraszam na moją stronę Pręgierz Rozumu., a także na profil społecznościowy.

Awatar użytkownika
DAF
Pisarz osiedlowy
Posty: 349
Rejestracja: pn 15 lip 2013, 07:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Garwolin
Płeć: Mężczyzna

Postautor: DAF » wt 04 lut 2014, 20:15

Owsianko pisze:Zachodzi w głowę niezadługo jednak, ponieważ następny kwadrans owocuje kolejnym komciem. Tym razem jest on poświęcony przecinkom, kropkom i literówkom. Adresat nonszalancko pomija treść i sens przesłania, ma gdzieś zamysł i ekspresję, nie pomija natomiast ortografii. Płodzi zawiły, widzimisiowy elaborat, traktat, refutację dla stylistycznych astmatyków, tworzy dogłębną analizę językowej poprawności, wytyka autorowi to, czego sam nie pojął. A nie pojął za wiele, bo z niefrasobliwą szczerością przyznaje się, że wprawdzie omawianego tekstu nie doczytał do końca, to ma przecież na jego temat WYROBIONE ZDANIE.


Może nie w temacie, ale to jak w sam raz bardzo trafione. Mało od czego ręce człowiekowi opadają tak bardzo, jak od tego typu zachowań. I jeszcze ta granicząca z butą pewność siebie, uświęcona przekonaniem, że to forum lyterackie.




Wróć do „Dziennikarstwo i publicystyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości