Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

Multiwszechświat

Chcesz pokazać innym swój punkt widzenia? Tu możesz to zrobić

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1498
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Multiwszechświat

Postautor: Gorgiasz » pt 25 gru 2015, 13:03

Według Teorii Everetta istnieje nieskończona liczba równoległych wszechświatów, które nie komunikują się między sobą, będąc całkowicie niezależne i autonomiczne. Każde prawdopodobne zdarzenie, które może (potencjalnie) zaistnieć, wydarzy się w którejś z tych alternatywnych rzeczywistości, każda możliwość wyboru, zarówno dokonanego przez świadomą istotę jak i wynikającego mechanicznie z praw fizyki, wykreuje kolejny świat. Żyjemy w jednym spośród tej niewyobrażalnej liczby Wszechświatów.

Wydaje się jednak, że można zrobić tu nieco inne założenie, jeszcze bardziej kolidujące z klasycznym pojmowaniem rzeczywistości i naszego w tym usytuowania. Tu i teraz, „na jawie”, w ramach naszej świadomości, naszego ego, żyjemy jednocześnie w wielu światach, choć liczba ich w porównaniu z ilością wynikającą z teorii światów równoległych Everetta (praktycznie nieskończona), w tym przypadku jest ograniczona (choć trudno powiedzieć do jakiej liczby). Na co dzień nie dostrzegamy takiego zjawiska, przede wszystkim dlatego, że nie jesteśmy do tego przygotowani kulturowo; mamy bardzo silnie ograniczony paradygmat pojmowania otaczającej rzeczywistości, de facto zdeterminowany Newtonowskim ujęciem czasu, przestrzeni i materii co w konsekwencji kształtuje nasz język, międzyludzką komunikację i cały światopogląd /wg B.L.Whorfa/, a nasz umysł determinuje to, co postrzegamy, według ustalonych schematów i zakorzenionych pojęć. W teorii zostało to już przekroczone (Einstein, fizyka kwantowa), ale w życiu codziennym w dominującym stopniu nadal warunkuje nasze myślenie.

Takie światy różnią się minimalnie między sobą. Niezauważalnie. Na przykład położeniem atomu w obudowie laptopa na którym piszę/czytasz te słowa, jednym płatkiem śniegu na biegunie (niekoniecznie ziemskim), przesunięciem o ułamek milimetra jednego ziarnka piasku na powierzchni Marsa, brakiem jednego, a może dwóch, elektronów w Mgławicy Andromedy. Nigdy tego nie zweryfikujemy. Choć teoretycznie jest to w polu naszego widzenia, naszej świadomości, naszych zmysłów (ewentualnie wzmocnionych skonstruowanymi przez nas przyrządami). Z punktu widzenia postrzegania i realności to nasz, wspólny, obiektywny świat, świat materialny, fizyczny. Ale nie do końca, bo w „naszym świecie” Mgławica Andromedy ma jednak o jeden elektron więcej, a może brakuje jednego atomu w moich dłoniach. Czyli jednak nie „nasz”, są tu już dwa światy, mój i Twój, tylko ani dowieść, ani zaprzeczyć temu nie możemy. A wszystkie one są materialne, lecz czymże w końcu jest ta nasza materia; może to tylko „wymyślone na progu Starożytności nic nie znaczące słowo, przed którym klękamy od czasu, gdy przestaliśmy wierzyć w innych bogów”? /Adam Snerg-Wiśniewski/

Ale te różnice występują też w rejestrowalnej przez nas makroskali. Ileż to razy byliśmy pewni, że coś powinno leżeć w danym miejscu – a nie leży, coś na pewno wiedzieliśmy – a nie wiemy, na pewno zaszło jakieś wydarzenie – a bieżące fakty temu przeczą. Wspomniane uwarunkowania, bezwładność, przyzwyczajenie, lenistwo umysłowe, wychowanie, presja środowiska, natychmiast usłużnie podsuwają nam gotowe wyjaśnienia: zapomnieliśmy, pomyliliśmy się, nieporozumienie, zwykła sugestia etc. Albo łączą mentalnie te światy różnych zdarzeń, znajdując ku temu logiczne uzasadnienie, błyskawicznie zacierając ostre kanty, które do siebie nie przystają. I nie zastanawiamy się już nad tym. Tak działa nasz umysł. Bo przecież tak drobny fakt, że ołówek leży nie tam gdzie go wczoraj położyliśmy, nie może stanowić podstawy do konstruowania całego, nowego Wszechświata, i do kwestionowania wszystkiego, co dotychczas wiedzieliśmy o starym. I jesteśmy przekonani, chcemy być przekonani, że istnieje tylko jeden Świat. Lecz być może łacińskie „universum” - co można tłumaczyć jako „zwrócony ku jedności” /Św. Augustyn/ - nie odnosi się do zewnętrznego Wszechświata, nie jest jego określeniem jako fizycznego tworu czy struktury, ale ujmuje tylko nasz sposób czy tendencję jego postrzegania. Nie jest rzeczownikiem, lecz syntezą czasownika i przymiotnika. Czasownika – określającego czynność, proces - naszą percepcję oraz przymiotnika opisującego jedną jego cechę (tylko że już nie naszego pojedynczego Wszechświata, lecz tzw. Multiwszechświata, złożonego ze wszystkich możliwych wszechświatów) tj. możliwość ujmowania jednego przypadku czy aspektu rzeczywistości, odbijającego się w pojedynczej świadomości człowieka.

Mamy więc jeden Wszechświat, będący odzwierciedleniem, jednym z niezliczonych odzwierciedleń Multiwszechświata. Ale to tylko moje, subiektywne jego odbicie w jednostkowej, indywidualnej świadomości. Tylko ja je postrzegam. Twoje jest inne. Może różni się jednym listkiem na drzewie w parku, w którym kiedyś się spotkamy i spacerując, będziemy rozmawiać o światach równoległych. I może wtedy zdamy sobie sprawę, że każdy z nas idzie we własnym świecie (skoro jest ich nieskończona liczba, to po cóż tłoczyć się w jednym?), że każdy z nas dźwiga (nie zważając na ich ciężar) miliardy własnych galaktyk. A jeśli uświadomimy sobie że to, co nazywamy światem, tworzą tylko elektryczne sygnały w naszym mózgu o napięciu ułamków volta (bo one tworzą jedynie wewnątrz siebie jego swoistą elektryczną kopię – taka modyfikacja Platońskiej Jaskini), to łatwiej będzie je nam dźwigać. I gdzieś, w jednym ze światów, te nasze własne, subiektywne światy spotykają się, przenikają i zazębiają, tworząc wspólną płaszczyznę, na której możemy się porozumiewać i razem cieszyć obrazem jednej, wspólnej rzeczywistości (oczywiście pod warunkiem, że nie będziemy liczyć listków na drzewach, o atomach nie wspominając).

Ten tzw. „obiektywny” Wszechświat w którym wspólnie spacerujemy i dyskutujemy, jest tylko (albo aż) wypadkową praktycznie nieskończonej liczby subiektywnych Wszechświatów, Wszechświatów realnie istniejących (nie ma to nic wspólnego z solipsyzmem w ujęciu sofisty Gorgiasza), materialnych, fizycznych – oczywiście w naszym pojęciu, a innym na razie raczej nie dysponujemy, choć dałoby się takowe znaleźć, np. u niektórych szczepów Indian – a w jaki sposób zachodzi to połączenie, tego wyjaśnić dziś nie potrafimy. Objęcie myślą i zrozumieniem Multiwszechświata też się chyba nie uda, choć werbalnie już do tego dobrnęliśmy. Ale może jest szansa: jeśli powściągniemy zjawiska świadomości, czyli przerwiemy połączenie między nami a naszym światem, tylko tym jednym jedynym, subiektywnym światem, to znajdziemy się w swojej prawdziwej naturze (przynajmniej tak uczą „Jogasutry” Patańdżalego) i może będziemy zdolni stać się inną jednością. Jednością z Multiwszechświatem.
Ostatnio zmieniony ndz 27 gru 2015, 17:13 przez Gorgiasz, łącznie zmieniany 2 razy.



Awatar użytkownika
brat_ruina
Legenda pisarstwa
Posty: 2017
Rejestracja: ndz 27 kwie 2014, 13:21
OSTRZEŻENIA: 1
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna

Re: Multiwszechświat

Postautor: brat_ruina » pt 25 gru 2015, 21:35

Gorgiasz pisze: Nigdy tego nie zweryfikujemy.

Nigdy nie mów nigdy:) tym bardziej na Weryfikatorium.


Jeszcze raz odwróciłam głowę, by zobaczyć, jak lafirynda odchodzi dumnym krokiem, plaskając głośno pośladkami

Ja sam przeczytałem już ok. 8 000 książek


http://postscriptum.net.pl/prezentacje/ ... 5_pop4.pdf
http://postscriptum.net.pl/prezentacje/ ... 6_druk.pdf
http://postscriptum.net.pl/prezentacje/ ... tu_ABC.pdf

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1498
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Gorgiasz » pt 25 gru 2015, 22:05

Nigdy nie mów nigdy:) tym bardziej na Weryfikatorium.

Masz rację. Gruby nietakt. Obrazek



Awatar użytkownika
Thana
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 3866
Rejestracja: pt 26 cze 2009, 17:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Thana » sob 26 gru 2015, 21:26

Twoja, Gorgiaszu, wierność własnemu, specyficznemu sposobowi patrzenia na rzeczywistość, swoim ulubionym tematom, budzi we mnie jakiś rodzaj czułości. W każdym Twoim tekście to się przewija: cierpliwe, a jednocześnie żarliwe pragnienie, żeby zajrzeć jeszcze głębiej, jeszcze uważniej. Właśnie tak sobie wyobrażam starożytnych badających naturę i strukturę świata. :)

Ale ja Cię wolę w wydaniu artystycznym, nie publicystycznym. Wytłumaczyć problem może wielu, ale Ty masz swoistą wrażliwość literacko-plastyczną, Twoje obrazy są niepowtarzalne (nie wszystkie są, rzecz jasna, równie udane, ale nie o to chodzi, chodzi o ich jedyność).
Takie zdania:
Gorgiasz pisze:Mgławica Andromedy ma jednak o jeden elektron więcej, a może brakuje jednego atomu w moich dłoniach.

są po prostu piękne.

No, ale teraz zdecydowałeś się na publicystykę. W porządku. Kilka uwag:

Gorgiasz pisze:wynikającego mechanicznie z praw fizyki

Co to znaczy, że coś wynika mechanicznie? Dla mnie to niezrozumiałe.

Gorgiasz pisze:/wg B.L.Worfa/

Whorfa. Benjamin Lee Whorf.

Gorgiasz pisze:Na przykład położeniem atomu w obudowie laptopa na którym piszę/czytasz te słowa

A jeśli czytelnik nie ma laptopa? Ładny pomysł z tym piszę/czytasz, ale traci magię, gdy odbiorca czyta w jakikolwiek inny sposób (stacjonarny monitor, komórka, wydruk).

Gorgiasz pisze:Tak działa nasz umysł.

Ogólnik, bez którego chyba można się tu obejść. Ale jeśli ma zostać, to domaga się rozwinięcia, wytłumaczenia tego mechanizmu działania. Inaczej trąci lekką przemądrzałością na zasadzie "bo tak".

Gorgiasz pisze:nie może stanowić podstawy do konstruowania całego, nowego Wszechświata, do kwestionowania wszystkiego, co o nim wiemy.


Problem z budową zdania. O którym Wszechświecie wiemy? Nowym (tym, który zaczynamy w pierwszym członie zdania konstruować) czy starym (tym, który jest i właśnie przemieścił nam ołówek)?

Gorgiasz pisze:choć dałoby się takowe znaleźć, np. u niektórych szczepów Indian

Tu też za ogólnie i przydałoby się rozwinięcie. Zamiast niektórych szczepów, jakiś konkret.

Gorgiasz pisze:Objęcie myślą i zrozumieniem Multiwszechświata też się chyba nie uda, choć
werbalnie już do tego dobrnęliśmy.

Nie rozumiem. Jeśli jesteśmy w stanie coś wyrazić werbalnie, to pomyśleć też, nawet jeśli nie rozumiemy do końca danego zjawiska. Co zatem rozumiesz przez objęcie myślą?

Poza tym, podobało mi się. :)
Pozdrowienia


Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.
Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Ryju malowany spróbuj nazwać nienazwane - Lech Janerka

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1498
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Gorgiasz » ndz 27 gru 2015, 17:07

Dziękuję Thana. Poczułem się do głębi wzruszony Twoimi słowami.

No, ale teraz zdecydowałeś się na publicystykę.

To troszkę nie tak. Ten tekst powstał kilka lat temu (teraz dokonałem jedynie kilku korekt o charakterze kosmetycznym), przed wszystkimi opkami, które popełniłem, i wcale nie rościł sobie pretensji do bycia publicystyką. Za wysokie progi. To po prostu moje robocze notatki, bieżący zapis myśli i problematyki, uporządkowane w jakiś sposób dla własnego użytku i dla pamięci, droga do pewnych konkluzji i koncepcji. Chcąc się nim podzielić, gdzie go miałem wstawić? Uznałem, że od biedy może udawać quasi publicystykę, bo opowiadanie – na pewno nie.

Co to znaczy, że coś wynika mechanicznie? Dla mnie to niezrozumiałe.

Pod pojęciem 'mechanicznie' rozumiem w tym wypadku to, co powstaje bez udziału świadomości żywej istoty (abstrahując od poglądu, że wszystko jest jego konsekwencją); inaczej automatycznie. Na przykład jako skutek wszelkich procesów zachodzących bez woli, ingerencji i poza świadomością człowieka: osuniecie klifu w wyniku fal sztormowych, erozja skał, reakcje chemiczne zachodzące na Słońcu, przemieszczenie danego elektronu wskutek uderzenia cząsteczki promieniowania kosmicznego).

Whorfa. Benjamin Lee Whorf.

Oczywiście, mój błąd. Już poprawiam.

A jeśli czytelnik nie ma laptopa? Ładny pomysł z tym piszę/czytasz, ale traci magię, gdy odbiorca czyta w jakikolwiek inny sposób (stacjonarny monitor, komórka, wydruk).

Wiesz, że też o tym pomyślałem, ale uznałem, że takie uproszczenie i swoista unifikacja, nie wpłynie na odbiór tej myśli. Być może nie miałem racji.

Ogólnik, bez którego chyba można się tu obejść. Ale jeśli ma zostać, to domaga się rozwinięcia, wytłumaczenia tego mechanizmu działania. Inaczej trąci lekką przemądrzałością na zasadzie "bo tak".

Skoro tak to odbierasz, to pewnie tak jest. Nie wziąłem tego pod uwagę.

Problem z budową zdania. O którym Wszechświecie wiemy? Nowym (tym, który zaczynamy w pierwszym członie zdania konstruować) czy starym (tym, który jest i właśnie przemieścił nam ołówek)?

No cóż, trochę niejasno wyszło; „wiemy” odnosi się do starego Wszechświata, bo do niego odnosi się stan naszej wiedzy, który potencjalnie jest kwestionowany przez wydarzenie, niemożliwe do wyjaśnienia według znanych nam jego praw. Skoryguję jakoś.

Tu też za ogólnie i przydałoby się rozwinięcie. Zamiast niektórych szczepów, jakiś konkret.

Rozwinięcie? Konkret? Służę:

„ - Czy Indianie wiedzą,gdzie kończy się rzeczywistość, a gdzie zaczynają halucynacje? - zapytałem.
Filigranowa postać prof. Marii Rostworowskiej ginęła za szerokim blatem biurka. Od 60 lat badając wspólnoty Indian andyjskich z problemem , co realne, a co nierzeczywiste stykała się co dzień.
- Wiedzą - powiedziała bez wahania. - Dla Indian właśnie nasz świat jest całkiem nierealny. Bardziej rzeczywiste jest dla nich to, co im się śni, niż fakt, że Lima jest stolicą Peru i że kraj ten za dzień, za dwa może toczyć wojnę z Ekwadorem.
- A czy dorosłemu mężczyźnie może nagle się wydać, że zniknęła wielka skała?
- Naturalnie. I dla niego jest to całkiem realne. Bo on jest o tym przekonany, a to ma wpływ na to, co czuje i robi. Indianom skały giną codziennie. Zmieniają się w zwierzęta, a zwierzęta przeradzają się w kamienie. Można powiedzieć, że rzeczywistość Indian jest subiektywna. Ale rzeczywistości niesubiektywnych po prostu nie ma ...
/”Marcahuasi – Kuźnia Bogów” Roman Warszewski Warszawa 2001 ; podkreślenia moje/

To nie jest zwyczajne, kolejne przedstawienie (a właściwie potwierdzenie) znanej tezy o względnej realności naszego świata i jej zależności od obserwatora. Nie neguje też realności świata. Próbuje tylko inaczej ją określić. Inaczej określić to, co uznajemy za realne czy nierealne. Inaczej potraktować sferę subiektywną i obiektywną. I z powyższego widać, że nasz światopogląd nie jest bynajmniej jedyny, a jego słuszność jest rzeczą względną. Inna percepcja Rzeczywistości może funkcjonować nie tylko w teorii.

Inne spojrzenie na kwestie obiektywności i subiektywności postrzeganego świata, możemy również znaleźć w jednym z podstawowych traktatów starożytnych Indii - „Jogasutrach” przypisywanych Patańdżalemu (datowane na II w p.n.e.).
Zarówno świat zewnętrzny, czyli ten w którym żyjemy, jak i świat wewnętrzny, wyobrażony czy pomyślany, powstają w naszej świadomości, na podstawie rejestrowanych przez nią bodźców czy sygnałów dostarczanych bądź poprzez zmysły – czyli ze świata zewnętrznego, bądź poprzez indywidualne myśli, wyobrażenia czy wspomnienia, płynące z wewnętrznego, subiektywnego świata jednostki. Najczęściej zresztą stanowią one różne formy reminiscencji doznań zmysłowych. Wszystkie wspomniane wyżej obrazy powstające w świadomości można określić jako zjawiska świadomości.
W „Jogasutrach” znajdujemy precyzyjny podział i charakterystykę pięciu rodzajów zjawisk świadomościowych: miary poznawcze, wypaczenie, fantazjowanie, sen i przypomnienie. Miary poznawcze będące poznaniem prawdziwym, dzielą się na trzy stopnie: poznanie bezpośrednie czyli naoczność (odpowiadające naszemu pojęciu percepcji zmysłowej), poznanie pośrednie (rozumowe: własne logiczne przemyślenia opierające się na ogólnych, obiektywnych relacjach między przedmiotami będącymi przedmiotem rozumowania) i przejęcie poznania prawdziwego od innej osoby (np. wysłuchanie czyjegoś opowiadania o jakimś zjawisku). Wypaczenie jest błędnym poznawaniem nie opartym na naturze rzeczywistości. Zostaje ono stłumione gdy nastąpi poznanie prawdziwe. (Np. widzenie podwójnego Księżyca jest tłumione przez ujrzenie jednego Księżyca.) Fantazjowanie pojawia się w wyniku kombinacji pojęć ogólnych poznania związanych ze słowami. Jest to proces myślowy pozbawiony rzeczywistości obiektywnej. Sen jest ujmowany jako sen głęboki, pozbawiony marzeń sennych. Przypomnienie natomiast może być dwojakiego rodzaju: jako sen (marzenie senne – wytworzone siłą wyobraźni) i w czasie jawy (przedmiot przypomnienia nie jest wytworzony).
Dla jasności ujmijmy to jeszcze raz w schematycznej formie:

Pięć rodzajów zjawisk świadomościowych:
1. Miary poznawcze
I. Poznanie bezpośrednie (percepcja)
II. Poznanie pośrednie (własne rozumowanie)
III. Przejęcie poznania prawdziwego (od innej osoby)
2. Wypaczenie (błędne rozumowanie)
3. Fantazjowanie
4. Sen
5. Przypomnienie
I. Marzenie senne
II. Wyobrażenia na jawie
/powyższe według „Klasyczna joga indyjska” oprac. Leon Cyboran PWN Warszawa 1986/

Charakterystyczną i bardzo znamienną cechą tego podziału jest brak systemowego rozróżniania sposobów powstawania zjawisk w naszej świadomości na obiektywne, czyli takie które rejestruje ona za pomocą zmysłów ze świata zewnętrznego i subiektywne, czyli takie które powstają w indywidualnym umyśle w formie myśli czy fantazji, a które według europejskich norm nie należą do świata zewnętrznego, czego konsekwencją jest wyodrębnienie świata obiektywnego czyli zewnętrznego. A to, co powstaje tylko w świadomości jednostki nie jest nawet rozpatrywane jako „równoważny partner” realnego świata. Natomiast w powyższej klasyfikacji czynników wpływających czy też kształtujących świadomość takiego rozróżnienia nie ma. To, co obiektywne jest traktowane tak samo, jak to, co subiektywne, płynnie przenikając się nawzajem. Doznania płynące z własnych snów, fantazji, przemyśleń czy wyobrażeń, są dla świadomości równie ważne i równie obiektywne jak doznania płynące z wrażeń zmysłowych. Kompleks tych wszystkich wrażeń/doznań/bodźców, zarówno zewnętrznych jaki wewnętrznych (według naszych określeń) składa się na świadomość (czitta vritti).
Rozróżnienie między światem zewnętrznym i wewnętrznym (subiektywnym) jest czymś umownym, wynikającym z tradycji/umowy/niewiedzy; nie istnieje w rzeczywistości. Wg Jogasutr jedne i drugie są tylko (albo aż) funkcją umysłu. Świat „zewnętrzny” nie jest „bardziej realnie” niż np. światy tworzone w wyobraźni. Odbicie Księżyca w wodzie jest może tylko odbiciem, ale jego znaczenie czy „waga” tego odbicia dla świadomości jest taka sama jak tej wielkiej bryły materii, wiszącej prawie czterysta tysięcy kilometrów nad naszą głową. Ale przecież Kant nam zaraz powie, że widzimy tylko fenomen Księżyca, nie mając pojęcia o noumenie, Locke, Berkeley, Hume i paru innych też coś pewnie dodadzą, a Platon przypomni o swojej jaskini i że gapimy się bezwolnie w odbicia tego, co nam raczą pokazać, a to i tak tylko cienie. Mędrcy hinduscy podsumują zaś, że to co obserwujemy, cały Wszechświat, znajduje się tylko w umyśle, a nie w Rzeczywistości. I cóż więc jest subiektywnym, a co obiektywnym? Kto i gdzie ustanowił granice? Określił i zdeterminował same pojęcia?

Nie rozumiem. Jeśli jesteśmy w stanie coś wyrazić werbalnie, to pomyśleć też, nawet jeśli nie rozumiemy do końca danego zjawiska. Co zatem rozumiesz przez objęcie myślą?

Nie stawiałbym znaku równości między tym, co możemy wypowiedzieć a myślą. Szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę, iż rola słowa jaką mu dziś przypisujemy i jaką obecnie w praktyce posiada, jest fragmentaryczna, ograniczona i ułomna (odrębny temat). Poza tym, nader często wypowiadamy przeróżne kwestie, nie rozumiejąc ich i to z różnych powodów, czasem nie zdając sobie z tego sprawy i sądząc coś zupełnie innego - niż było to założone przez wypowiadającego - w oparciu o przyjęte czy obowiązujące normy kulturowe i światopoglądowe. No i słowa mają pewien – taki czy inny, mniejszy lub większy - związek z rozumieniem/pojmowaniem danego pojęcia czy rzeczy, ale nie z jej desygnatem. I to w ramach jednego, klasycznie pojmowanego świata, to co dopiero odnosić się do ich nieskończonej liczby! A myśl jednostki, operuje tylko w tym jednym świecie, a przynajmniej tak to dzisiaj rozumiem (można się nie zgodzić), a mówić możemy o ich nieskończonej liczbie.



Awatar użytkownika
szczepantrzeszc
Pisarz domowy
Posty: 137
Rejestracja: ndz 19 sty 2014, 21:42
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: szczepantrzeszc » pt 01 sty 2016, 17:06

W multiwszechświecie dyskusyjnych forów natrafiłem na takie, w którym Gorgiasz publikuje i (mam nadzieję) ma się dobrze.

Lektura tyleż lekka, co przyjemna i pożyteczna. Teraz kilka uwag.

Wydaje się jednak, że można zrobić tu nieco inne założenie
"tu" bym wyrzucił... moja upierdliwa nadwrażliwość na zaimki :)


mamy bardzo silnie ograniczony paradygmat pojmowania otaczającej rzeczywistości
Oprócz "paradygmat - pojmowania" użylbym jeszcze "percepcji".


W teorii zostało to już przekroczone (Einstein, fizyka kwantowa)
...brzydko i niewdzięcznie wygląda. W nawiasach winno być: Planck, Einstein. Warto uhonorować odwagę Pana Maksa Karola Ernesta ;)


że każdy z nas dźwiga (nie zważając na ich ciężar) miliardy własnych galaktyk.
Zastanowiłbym się nad usunięceim słowa "ciężar"... może "ogrom" byłoby lepiej?


Wszechświatów (...) materialnych, fizycznych – oczywiście w naszym pojęciu, a innym na razie raczej nie dysponujemy, choć dałoby się takowe znaleźć, np. u niektórych szczepów Indian
Szczepan przyłącza się do postulatu Thany i chętnie dowiedziałby się czegoś więcej na temat rzeczonych Indian. Zachęciłeś mnie bardzo do przeczytania książki Pana Warszewskiego.

Dzięki raz jeszcze za ciekawy artykuł.



Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1498
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Gorgiasz » pt 01 sty 2016, 21:23

Ad. szczepantrzeszcz

Lektura tyleż lekka, co przyjemna i pożyteczna.

Dziękuję.

Oprócz "paradygmat - pojmowania" użylbym jeszcze "percepcji".

Słusznie, przydałaby się.

..brzydko i niewdzięcznie wygląda. W nawiasach winno być: Planck, Einstein. Warto uhonorować odwagę Pana Maksa Karola Ernesta

Warto; Einsteina wstawiłem trochę hasłowo, jako symbol, nie wnikając w niuanse personaliów.

Zastanowiłbym się nad usunięceim słowa "ciężar"... może "ogrom" byłoby lepiej?
Lepiej.

Zachęciłeś mnie bardzo do przeczytania książki Pana Warszewskiego.

Zachęcam jak najusilniej. Bardzo dobrze napisana pozycja przez wrażliwego człowieka, który przeżył i starał się pojąć to, co barwnie i przekonująco opisuje.
Polecam także niektóre rozdziały na temat Indian Hopi w wydanym u nas zbiorze artykułów w formie książkowej B.L. Whorfa p.t. „Jezyk, myśl, rzeczywistość” (były co najmniej dwa wydania). Poza tym mamy tam przedstawioną niezwykle interesującą teorię odnośnie roli języka i słowa w pojmowaniu i klasyfikowaniu elementów naszego świata.



Awatar użytkownika
Zaqr
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 1115
Rejestracja: pn 03 sty 2011, 23:30
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Zaqr » pt 01 sty 2016, 22:00

Żyjemy w jednym spośród tej niewyobrażalnej liczby Wszechświatów.

To zdanie zupełnie wytrąciło mnie z rytmu czytania. Żyjemy w niewyobrażalnej liczbie, w spośród liczbie. Nie wiem co tu się zadziało, ale rozprasza. Bardzo.

można zrobić tu nieco inne założenie

Przyjąć założenie.

choć liczba ich w porównaniu z ilością wynikającą z teorii światów równoległych Everetta

Nie przeskoczysz, musisz powtórzyć "liczba", żeby nie stracić sensu merytorycznego.

równoległych Everetta (praktycznie nieskończona), w tym przypadku jest ograniczona (choć trudno powiedzieć do jakiej liczby)

Nawiasy usuń i wpleć je w zdanie - teraz powodują niepotrzebne skakanie wzroku po tekście.
Zwłaszcza, że tak naprawdę te nawiasy nie są wtrąceniami bardzo odbiegającymi od tematu, a po ujęciu ich w zdanie tylko zyskasz.

/wg B.L.Whorfa/

W tekście naukowym może bym się nie przyczepił, że przypis na końcu, ale to jest bardziej popularnonaukowy, więc proponowałbym przenieść bliżej początku, informując czytelnika co jest zdaniem Whorfa, a co Twoim.

Nigdy tego nie zweryfikujemy. Choć teoretycznie jest to w polu naszego widzenia, naszej świadomości, naszych zmysłów

Do tego tekstu bardzo nie pasują krótkie (mniej niż 10 wyrazów) zdania. Przykładowo tutaj, wstawiając przecinek zamiast kropki dodasz płynności i unikniesz sztucznego rozbicia tekstu.

Z punktu widzenia postrzegania i realności to nasz, wspólny, obiektywny świat, świat materialny, fizyczny. Ale nie do końca, bo w „naszym świecie” Mgławica Andromedy ma jednak o jeden elektron więcej, a może brakuje jednego atomu w moich dłoniach. Czyli jednak nie „nasz”, są tu już dwa światy, mój i Twój, tylko ani dowieść, ani zaprzeczyć temu nie możemy. A wszystkie one są materialne, lecz czymże w końcu jest ta nasza materia

I znów o budowie zdań i interpunkcji. Tutaj masz kilka wątków, które dosyć trudno prześledzić, ponieważ pochłonął Cię potok myśli - przeczytasz to i będziesz wiedział, co miałeś na myśli. Czytelnik zatrzyma się i trochę poduma.

coś powinno leżeć w danym miejscu – a nie leży, coś na pewno wiedzieliśmy – a nie wiemy, na pewno zaszło jakieś wydarzenie – a bieżące fakty temu przeczą

Wg mnie myślniki są tutaj niepotrzebne. Wiem, że chciałeś podkreślić opozycje, ale nie jest to tutaj konieczne.

Wspomniane uwarunkowania

No to mi zabiłeś klina - gdybym czytał ten tekst pod kątem naukowym, to musiałbym wracać do początku i szukać uwarunkowań, które będziesz wspominał (ale to uwaga niewyspanego mnie - możliwe, że przy dokładnym czytaniu wiedziałbym o co chodzi i bym się nie przyczepił).

I nie zastanawiamy się już nad tym. Tak działa nasz umysł. Bo przecież tak drobny fakt, że ołówek leży nie tam gdzie go wczoraj położyliśmy, nie może stanowić podstawy do konstruowania całego, nowego Wszechświata, i do kwestionowania wszystkiego, co dotychczas wiedzieliśmy o starym. I jesteśmy przekonani

Niby drobiazg, ale mnie bardzo drażni. Nie pisz tekstów stukająco-monotonnych.

wypadkową praktycznie nieskończonej liczby

Pytanie za sto punktów: czym jest praktycznie nieskończona liczba?


Przeczytałem i jestem zmieszany (niewstrząśnięty) - stworzyłeś połączenie gawędziarskiego stylu podpartego przykładami własnych refleksji i przykładów oraz elementów czysto naukowych. I teraz - nie jest to tekst naukowy, nie jest to tekst popularnonaukowy, a jeśli jest to publicystyka to oderwana od podłoża (nie w negatywnym znaczeniu - chodzi o podłoże jako płaszczyznę tematyczną).

To trochę tekst-starter. Od niego możesz wyjść do kulturoznawstwa i postrzegania świata, do fizyki i rozwinięcia teorii światów równoległych, do literaturoznawstwa i polifonii...
Ale tekst jako zamknięta całość to niedosyt. Zaczynasz wątek i go urywasz, przeskakujesz dalej, pochwycisz coś innego, wypuścisz. Niestety, tak się nie da.
Ogranicz pole działania, a wiele zyskasz. Pochyl się dłużej nad jednym aspektem i go drąż. Do bólu. Jak skończysz to bierzesz kolejny element.

Tekst jest niezły, ale przypomina mi trochę puzzle układane na siłę, w których brakuje kilku elementów. Widzisz pewien obraz, musisz domyślić się tego, czego nie ma, a niektóre klocki chcesz poprzestawiać.



Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1498
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Gorgiasz » sob 02 sty 2016, 18:39

Ad. Zaqr

Dziękuję za lekturę i uwagi.


Cytat:
/wg B.L.Whorfa/


W tekście naukowym może bym się nie przyczepił, że przypis na końcu, ale to jest bardziej popularnonaukowy, więc proponowałbym przenieść bliżej początku, informując czytelnika co jest zdaniem Whorfa, a co Twoim.

Takie ujęcie dotyczy zawsze ostatniej (bezpośrednio poprzedzającej) myśli lub frazy.

Nie pisz tekstów stukająco-monotonnych.

Staram się.


Cytat:
wypadkową praktycznie nieskończonej liczby


Pytanie za sto punktów: czym jest praktycznie nieskończona liczba?

Nie chodziło mi tutaj o formalizm matematyczny, tylko poglądowe stwierdzenie, że dla człowieka (jego możliwości percepcyjnych, umysłowych, a może i ogólnie – pojęciowych), liczba określająca ilość wszechświatów jest nieskończona. Praktycznie. Domyślnie zaznacza to przeciwieństwo – teoretycznie. A teoretycznie może być ona skończona. Praktyka często rozmija się z teorią, a ich definicje jeśli nawet są ścisłe, to tylko w tradycyjnie pojmowanym świecie. A tutaj przekraczamy jego granice (przynajmniej mentalnie).

A co do, oceny tekstu, to masz całkowitą rację. Nie jest on też niczym tym, co wymieniłeś. Pisałem o tym odpowiadając Thanie:
Ten tekst powstał kilka lat temu (teraz dokonałem jedynie kilku korekt o charakterze kosmetycznym), przed wszystkimi opkami, które popełniłem, i wcale nie rościł sobie pretensji do bycia publicystyką. Za wysokie progi. To po prostu moje robocze notatki, bieżący zapis myśli i problematyki, uporządkowane w jakiś sposób dla własnego użytku i dla pamięci, droga do pewnych konkluzji i koncepcji. Chcąc się nim podzielić, gdzie go miałem wstawić? Uznałem, że od biedy może udawać quasi publicystykę, bo opowiadanie – na pewno nie.
I z tego, przynajmniej po części, biorą się wymienione przez Ciebie błędy. Interesuje mnie w nim nie tyle strona literacka, lecz stosunek do przedstawionej koncepcji, przemyślenia i opinie czytelników na jej temat.

To trochę tekst-starter.

Wspaniałe określenie!

ale przypomina mi trochę puzzle układane na siłę, w których brakuje kilku elementów.

Tak, porównanie do puzzli również jest bardzo dobre. I rzeczywiście brakuje w nim różnych elementów. Wciąż ich szukam; zresztą niektóre udało się już później znaleźć - choć to oczywiście kwestia subiektywna.

Widzisz pewien obraz, musisz domyślić się tego, czego nie ma, a niektóre klocki chcesz poprzestawiać.

Mam nadzieję, że to dobrze.



Awatar użytkownika
Zaqr
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 1115
Rejestracja: pn 03 sty 2011, 23:30
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Zaqr » pn 04 sty 2016, 11:30

Mam nadzieję, że to dobrze.

Domyślanie się elementów jest nieuniknione - nie da się napisać tekstu w stu procentach pełnego, zawsze czytelnik musi mieć pewną wiedzę własną.
A przestawianie klocków musi być odpowiednio ograniczone - może być dobrą zabawą intelektualną, ale zbytni chaos każdego zniechęci. Ty w swoim tekście mógłbyś trochę jeszcze poukładać sam - odautorsko. ;)



Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1498
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Gorgiasz » pn 04 sty 2016, 14:22

Ty w swoim tekście mógłbyś trochę jeszcze poukładać sam - odautorsko.

"Yes I would
If I could
I surely would"

/Simon and Garfunkel - "El Condor Pasa (If I Could)"/

:(




Wróć do „Dziennikarstwo i publicystyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości