Dowód na nieistnienie piekła

Chcesz pokazać innym swój punkt widzenia? Tu możesz to zrobić

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Marcin Dolecki
Debiutant
Debiutant
Posty: 1414
Rejestracja: wt 21 maja 2013, 20:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Dowód na nieistnienie piekła

Postautor: Marcin Dolecki » śr 26 kwie 2017, 08:28

W tytule znajduje się znak zapytania, ponieważ mam wątpliwości dotyczące wartości tego dowodu:

Poniższe rozważania dotyczą wiary katolickiej w kwestii istnienia piekła.

Na początku zacytuję dwa dokumenty kościelne:

“Jeśli zaś ktoś bez pokuty umiera w grzechu śmiertelnym, to bez wątpienia cierpi na zawsze męki ognia wieczystego piekła” (z listu papieża Innocentego IV* do kardynała-legata na Cyprze (1254)), Breviarium fidei. Wybór doktrynalnych wypowiedzi Kościoła, red. S. Głowa, I. Bieda, Poznań 1997, s. 595.

„1857 Grzechem śmiertelnym jest ten, który dotyczy materii poważnej i który nadto został popełniony z pełną świadomością i całkowitą zgodą.

1858 Materię ciężką uściśla dziesięć przykazań zgodnie z odpowiedzią, jakiej Jezus udzielił bogatemu młodzieńcowi: “Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę” (Mk 10, 19). Ciężar grzechów jest większy lub mniejszy: zabójstwo jest czymś poważniejszym niż kradzież. Należy uwzględnić także pozycję osób poszkodowanych: czymś poważniejszym jest przemoc wobec rodziców aniżeli wobec kogoś obcego.” Katechizm Kościoła Katolickiego.

Problem polega na tym, że w wielu przypadkach nie jest możliwe wyznaczenie granicy oddzielającej grzechy lekkie od śmiertelnych, nie mogłaby ona być ani ostra, ani rozmyta.

Wyjaśnię tę kwestię na przykładzie. Jak określić kwotę, której kradzież jest już grzechem śmiertelnym, a zatem czynem zasługującym na wieczne potępienie? Nie byłby to raczej jeden grosz, ale kwota porównywalna z milionem euro – prawdopodobnie już tak (przynajmniej według wielu podręczników katolickiej nauki moralnej, zwłaszcza wydanych przed Soborem Watykańskim II)**. Gdyby wspomnianą granicę wyznaczyć precyzyjnie, wówczas kradzież jednego grosza więcej skutkowałaby potępieniem (a przecież to absurd)**,* jeśli natomiast nie sprecyzuje się wartości granicznej, wówczas w wielu przypadkach nie jest jasne dla złodzieja, czy popełnia on/ona czyn mogący skutkować niekończącym się cierpieniem (w takiej sytuacji zaś ewentualne wieczne potępienie byłoby niesprawiedliwe).

Podobne kłopoty mogą się pojawić m.in. w odniesieniu do czynów określanych jako grzechy nieczystości oraz w odniesieniu do zabójstw. Pomiędzy spojrzeniem na kogoś, a stosunkiem seksualnym jest przecież całe spektrum możliwości, podobnie jak między zabójstwem w afekcie a morderstwem z zimną krwią. Przykłady mnożyć: pycha, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, lenistwo…

Czy mogłoby istnieć piekło, w którym przynajmniej niektórzy znaleźliby się niesprawiedliwie albo w wyniku bezwzględnego stosowania prawa, a przez to prowadzącego do absurdów? Czy takie przypuszczenia nie byłyby to sprzeczne z wiarą w miłosiernego, sprawiedliwego i wszechmocnego Boga? Można by odpowiedzieć, że w piekle znalazłyby się osoby, które z pewnością na to zasłużyły, czy jednak łatwo byłoby oddzielić takie osoby od innych “kandydatów”, w przypadku których byłby chociaż cień niejasności w kwestii moralnej oceny ich grzechów?

Powyższe rozważania nie mają wyłącznie teoretycznego znaczenia, niemożność sprecyzowania, czym jest grzech śmiertelny, bywa dramatem dla wielu katolików, tym bardziej, że – wedle nauki kościoła – nie uda się przejść przez życie bez grzechu. Zalecenie, aby rozstrzygać te kwestie we własnym sumieniu, często niewiele pomaga, ponieważ to właśnie sumienie miewa z nimi problem. I wówczas człowiek może pozostać sam z własnym lękiem.

Kościół nie może wycofać się z głoszenia nauki o istnieniu piekła, ponieważ nie odwołuje ogłoszonych przez siebie prawd wiary, tym niemniej może je modyfikować oraz zmieniać ich wydźwięk emocjonalny: “Nikomu nie tajno, że te wyrażenia, tak w uczelniach kościelnych, jak i przez Urząd Nauczycielski używane, mogą podlegać udoskonaleniu i usprawnieniu oraz że Kościół nie zawsze używał tych samych i od razu sprecyzowanych słów.” Pius XII, encyklika Humani Generis (1950, podane za: Breviarium…, s. 45).

Można byłoby mi zarzucić, że mam niewłaściwe podejście do sprawy, ponieważ – dyskutując o katolickiej nauce moralnej – rozważam kwestię kar, zamiast podkreślać miłość Boga, ale przecież taka perspektywa nie jest bezpodstawna, przeciwnie, ma wielowiekową, bardzo silną tradycję w kościele katolickim.

*Innocenty IV w tym przypadku powtórzył wcześniejsze ustalenia doktrynalne.

**Sobór Watykański II odbywał się w latach: 1962-1965.

“Ciężkość kradzieży zależy od jej przedmiotu i od stanu majątkowego osoby pokrzywdzonej; ogólnie przyjęta jest zasada, że popełnia grzech ciężki, jeśli tyle się ukradnie, ile potrzeba osobie poszkodowanej na dzienne utrzymanie. Ukraść zaś 20 do 30 kor., nawet najbogatszemu, uważa się za ciężką winę”, Karol Szczeklik, Etyka katolicka. Podręcznik dla szkół średnich, Kraków 1912, s. 150.

*** Na jednym z rysunków Andrzeja Mleczki przedstawionych jest dwóch mężczyzn w kotle piekielnym. Jeden z nich mówi (nie jest to dokładny cytat): wie pan, nigdy bym nie przypuszczał, że jazda bez biletu to taka poważna sprawa.

Źródło: https://mdolecki.wordpress.com/texts/po ... ie-piekla/


"Właściwie było to jedno z tych miejsc, które istnieją wyłącznie po to, żeby ktoś mógł z nich pochodzić." - T. Pratchett

Double-Edged (S)words

Awatar użytkownika
Smoke
Pisarz pokoleń
Posty: 1348
Rejestracja: sob 08 gru 2012, 22:26
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Dowód na nieistnienie piekła

Postautor: Smoke » śr 26 kwie 2017, 11:22

Marcin Dolecki pisze:Source of the post Poniższe rozważania dotyczą wiary katolickiej w kwestii istnienia piekła.
najpierw należy przyjąć założenie, że katolicyzm w wielu miejscach jest herezją i rozjechał się z Biblią tworząc własną religię

Marcin Dolecki pisze:Source of the post Wyjaśnię tę kwestię na przykładzie. Jak określić kwotę, której kradzież jest już grzechem śmiertelnym, a zatem czynem zasługującym na wieczne potępienie? Nie byłby to raczej jeden grosz, ale kwota porównywalna z milionem euro – prawdopodobnie już tak (przynajmniej według wielu podręczników katolickiej nauki moralnej, zwłaszcza wydanych przed Soborem Watykańskim II)**. Gdyby wspomnianą granicę wyznaczyć precyzyjnie, wówczas kradzież jednego grosza więcej skutkowałaby potępieniem (a przecież to absurd)
absurdem jest wyznaczanie jakichkolwiek granic w chrześcijaństwie, bo nie o to chodzi. w Starym Testamencie Żydzi mieli Zakon Mojżesza czyli 613 przykazań i jeśli ktoś złamał choć jedno, był winny całemu zakonowi, a kto winny był zakonowi, winny był śmierci - tam była krótka piłka, Jezus natomiast zniósł, na szczęście, zakon drwiąc wielokrotnie z faryzeuszy: przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda - Żydom w szabas nie można było zabić wszy i tego się trzymali, ale wszelkie inne grzechy popełniali. Poza tym Jezus przynajmniej dwukrotnie rozgrzesza/pochwala kradzież - raz, gdy mówi o Dawidzie, który jadł chleby pokładne w Świątyni (które nie należały mu się) - a za to była, jak wiemy ze ST, natychmiastowa śmierć, a dwa, gdy mówi o wałkach kręconych przez nieuczciwego rządcę.
Kradzież, podobnie jak zabójstwo, może być rozgrzeszone, bo i sam Bóg nakazywał wielokrotnie łupić i zabijać (Bóg, jak sam o sobie mówi, jest zapalczywy - to nie bozia z obrazków w katechizmie).

Marcin Dolecki pisze:Source of the post jeśli natomiast nie sprecyzuje się wartości granicznej, wówczas w wielu przypadkach nie jest jasne dla złodzieja, czy popełnia on/ona czyn mogący skutkować niekończącym się cierpieniem (w takiej sytuacji zaś ewentualne wieczne potępienie byłoby niesprawiedliwe).
jeśli jakiś chrześcijanin tak kalkuluje, to nic nie zrozumiał, bo prawdziwie wierzący jest Nowym stworzeniem jest przecież napisane: Mało masz grzechów, by jeszcze jakieś dokładać? Poza tym nikt z uczynków nie będzie zbawiony, ale łaską - chrześcijaństwo nie polega na przestrzeganiu jakichś kodeksów, więc nawet wygrywając zakład Pascala (z punktu widzenia Biblijnego - debilny) trafi się do piekła, bo z Bogiem się nie kramarzy. Był taki jeden (było ich w Biblii wielu, ale ten jest idealnym uosobieniem tego), co próbował kramarzyć - Hiob. Dlaczego nieszczęścia spadły na niego? Bo przesadną pobożnością próbował wymuszać na Bogu określone działania.

(w takiej sytuacji zaś ewentualne wieczne potępienie byłoby niesprawiedliwe)
- jak najbardziej sprawiedliwe, bo chrześcijanin ma nie kalkulować co mu wolno, a czego nie, ale ma dawać plon - 30, 60 albo stukrotny - jeśli prześliźniesz się przez życie tylko kurczowo trzymając się dekalogu (czyli wycinka - 1/60 z Żydowskiego zakonu), to jest ryzyko, że będąc cały czas skoncentrowanym na sobie żadnego plonu nie dałeś

Marcin Dolecki pisze:Source of the post Podobne kłopoty mogą się pojawić m.in. w odniesieniu do czynów określanych jako grzechy nieczystości oraz w odniesieniu do zabójstw. Pomiędzy spojrzeniem na kogoś, a stosunkiem seksualnym jest przecież całe spektrum możliwości, podobnie jak między zabójstwem w afekcie a morderstwem z zimną krwią.
no tak właśnie było w ST - te ich miasta ucieczki i ofiary przebłagalne itd.
no to na przykładzie: gapiąc się przez godzinę na tyłek zamężnej koleżanki masz może nie mniejszy grzech niż kolega, który ją przez godzinę grzmocił dnia poprzedniego, bo oni co prawda dopuścili się nierządu, ale ty przez tę godzinę żadnego plonu nie dałeś, więc w czym niby jesteś lepszy - żadna to zasługa, a może nawet tylko efekt twojej dupowatości

Marcin Dolecki pisze:Source of the post Czy mogłoby istnieć piekło, w którym przynajmniej niektórzy znaleźliby się niesprawiedliwie albo w wyniku bezwzględnego stosowania prawa, a przez to prowadzącego do absurdów? Czy takie przypuszczenia nie byłyby to sprzeczne z wiarą w miłosiernego, sprawiedliwego i wszechmocnego Boga? Można by odpowiedzieć, że w piekle znalazłyby się osoby, które z pewnością na to zasłużyły, czy jednak łatwo byłoby oddzielić takie osoby od innych “kandydatów”, w przypadku których byłby chociaż cień niejasności w kwestii moralnej oceny ich grzechów?
Jezus będzie sądził i będzie miał pełen wgląd w akta sprawy - pomyłka jest niemożliwa. To ksiądz w konfesjonale może się pomylić - i to jest absurd, bo spowiedź też jest wymysłem Kościoła.

Marcin Dolecki pisze:Source of the post Powyższe rozważania nie mają wyłącznie teoretycznego znaczenia, niemożność sprecyzowania, czym jest grzech śmiertelny, bywa dramatem dla wielu katolików, tym bardziej, że – wedle nauki kościoła – nie uda się przejść przez życie bez grzechu. Zalecenie, aby rozstrzygać te kwestie we własnym sumieniu, często niewiele pomaga, ponieważ to właśnie sumienie miewa z nimi problem. I wówczas człowiek może pozostać sam z własnym lękiem.
życie - jeśli nie czyta się Biblii, a wierzy w jakieś watykańskie herezje, to popada się w skrupulanctwo czy jak tam to nazywają i się prowadzi buchalterię zbawienia - ale jeśli ktoś tak chce, to niech ma

Marcin Dolecki pisze:Source of the post Kościół nie może wycofać się z głoszenia nauki o istnieniu piekła, ponieważ nie odwołuje ogłoszonych przez siebie prawd wiary,
Kościół nie raz się wycofywał ze swoich herezji, a z piekła nie może się wycofać, bo piekło jest setki razy w Biblii - wprost i literalnie, nie przez żadne mdłe alegorie - Jezus mówi, że wielu do piekła trafi; nie ma więc tu żadnego pola do dyskusji (chyba, że kolejne herezje: jakieś pierdoły z hiperłaską itd)

Marcin Dolecki pisze:Source of the post Można byłoby mi zarzucić, że mam niewłaściwe podejście do sprawy, ponieważ – dyskutując o katolickiej nauce moralnej – rozważam kwestię kar, zamiast podkreślać miłość Boga, ale przecież taka perspektywa nie jest bezpodstawna, przeciwnie, ma wielowiekową, bardzo silną tradycję w kościele katolickim.
jeśli przyjmiesz początkowe założenie o herezji Kościoła, to równie dobrze, zamiast miłości Boga, mógłbyś, a nawet powinieneś podkreślać zbawczą moc sakramentów - lol

podsumowywując: Kościół na tyle odszedł od Biblii, że zajmowanie się jego teologią, to jak analiza prozy Michaliny Kisielak czy innej paździerzmanki - robi wodę z mózgu. z drugiej jednak strony trzeba obnażać te herezje, gdyż wielu ateistów postrzega chrześcijaństwo przez pryzmat pokracznej ułomności katolicyzmu i nie ma co się dziwić, że mówią: a to ja podziękuję za taką wiarę



Awatar użytkownika
Marcin Dolecki
Debiutant
Debiutant
Posty: 1414
Rejestracja: wt 21 maja 2013, 20:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Dowód na nieistnienie piekła

Postautor: Marcin Dolecki » czw 27 kwie 2017, 11:54

Moim celem było przedstawienie jednej z najpoważniejszych wewnętrznych trudności katolickiej koncepcji piekła.


"Właściwie było to jedno z tych miejsc, które istnieją wyłącznie po to, żeby ktoś mógł z nich pochodzić." - T. Pratchett



Double-Edged (S)words

Awatar użytkownika
Smoke
Pisarz pokoleń
Posty: 1348
Rejestracja: sob 08 gru 2012, 22:26
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Dowód na nieistnienie piekła

Postautor: Smoke » czw 27 kwie 2017, 13:57

a moim było przypomnienie, że te wewnętrzne trudności nie wynikają z samej Biblii, ale z herezji kolejnych papieży, "świętych" i katolickich teologów - ktoś niezorientowany w temacie mógłby myśleć, że istnieje znak równości między katolicyzmem a Biblią i chrześcijaństwem, ale tak nie jest i duża część nauki KRK to wymysły ludzkie, często sprzeczne z samą Biblią



Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4296
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Dowód na nieistnienie piekła

Postautor: Rubia » czw 27 kwie 2017, 16:54

Marcin Dolecki, "Piekło czy jest i dla kogo" to temat poruszający wyobraźnię, ale akurat ilościowe szacowanie grzechów ma w tym przypadku znaczenie drugorzędne. W uniknięciu piekła pomagać miałaby bowiem nie tyle specyfikacja grzechów (ciężkie czy lekkie), lecz postawa samego delikwenta. Stąd taki nacisk w katechezie moralnej (w ujęciu historycznym, bo współcześnie nie wiem, jak jest) na spowiedź, żal za grzechy i pokutę. Wszystkie artes moriendi, czyli poradniki dla umierających, na tym właśnie się koncentrowały: na wyznaniu grzechów, szczerym żalu i chęci zadośćuczynienia. Dlatego tak ważny był sakrament ostatniego namaszczenia i - już w aspekcie czysto ludzkim - pogodzenie się z osobami, z którymi pozostawało się w konflikcie. Takie przygotowanie na drogę w zaświaty zdejmowało z umierającego ciężar grzechów, chociaż nie do końca.
I tu jest parę zagadnień, które nie zostały nigdy rozstrzygnięte jednoznacznie. Np. problem grzechów przeciwko Duchowi Świętemu.
"Każdy grzech i bluźnierstwo będą odpuszczone ludziom, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone" (Mt 12, 31).
Kościół znalazł ich sześć:
1. grzeszyć zuchwale w nadziei miłosierdzia Bożego,
2. rozpaczać albo wątpić w łaskę Boża,
3. sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej,
4. nie życzyć lub zazdrościć bliźniemu łaski Bożej,
5. mieć zatwardziałe serce na zbawienne natchnienia,
6. umyślnie zaniedbywać pokutę aż do śmierci.
No i mamy kłopot, ale zupełnie inny, niż by wynikał z tego, ile się komu ukradło...

A tak już przy okazji, to w przedstawieniach piekła, wszędzie tam, gdzie da się rozpoznać, kto i za co do niego trafił, zawsze są: Judasz - bo wiadomo; Mahomet - też ze względów oczywistych; oraz Ariusz - jako heretyk.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Marcin Dolecki
Debiutant
Debiutant
Posty: 1414
Rejestracja: wt 21 maja 2013, 20:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Dowód na nieistnienie piekła

Postautor: Marcin Dolecki » czw 27 kwie 2017, 19:37

Opisana przeze mnie kwestia dotyczyła bardziej jakościowego niż ilościowego oszacowania grzechów. Dla katolika kara piekła jest konsekwencją grzechów (lub grzechu), więc problem oszacowania ich ciężaru nie może przestać być obecny w rozważaniach o wierze katolickiej - niezależnie od tego, jak wiele powiedziałoby się o miłosierdziu Boga. Grzesznik może przecież umrzeć zanim zdążyłby pojednać się z Bogiem, np. we śnie lub jako ofiara zamachu terrorystycznego.

Według nauki katolickiej nie ma grzechu, który nie mógłby zostać wybaczony, ale przeszkodą na drodze do pojednania z Bogiem bywa zatwardziałość grzesznika, jak w przypadku grzechów przeciwko Duchowi Św. Polecam ciekawy tekst autorstwa prof. Jacka Salija OP, dotyczący tych grzechów:

http://mateusz.pl/ksiazki/js-sd/Js-sd_55.htm

Kiedyś chodziłem (jako wolny słuchacz) na kursowy wykład trynitologii, prowadzony na ówczesnej Akademii Teologii Katolickiej przez ks. prof. Jacka Salija. Wygłosiłem nawet referat na jego zajęciach (dotyczący dziejów doktryny trynitarnej przed Soborem Nicejskim), który został przychylnie przyjęty przez ks. profesora - do tego stopnia, że gdy napisałem do niego mail po ok. 10 latach, okazało się, że pamiętał mnie i moje wystąpienie.
Uważam ks. Salija za jednego z najbardziej inteligentnych Polaków :)


"Właściwie było to jedno z tych miejsc, które istnieją wyłącznie po to, żeby ktoś mógł z nich pochodzić." - T. Pratchett



Double-Edged (S)words

Awatar użytkownika
Grandel
Umysł pisarza
Posty: 769
Rejestracja: sob 04 mar 2017, 19:26
OSTRZEŻENIA: 3
Lokalizacja: z nienacka
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Dowód na nieistnienie piekła

Postautor: Grandel » czw 27 kwie 2017, 20:36

Tak na chłopski rozum, Jezus był Żydem, niezaprzeczalnie postacią historyczną która dała początek religii zwanej Chrześcijaństwem, sumując, chrześcijane nie byli bandą niedouczonych reformatorów, byli naśladowcami sposobu życia swego nauczyciela który równierz nie był reformatorem, wyznawał on Judaizm , wszystko co nastało potem w religii zostało wymyślone, nagięte, przypięte, by chrześcijaństwo stało się bardziej powszechne, typowy marketing, z piekłem włącznie.


Nie ma rzeczy bar­dziej niewiary­god­nej od rzeczywistości.

Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4296
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Dowód na nieistnienie piekła

Postautor: Rubia » czw 27 kwie 2017, 20:41

Rumcajs, zlituj się i nie pisz banialuków. Mi akurat z Kościołem całkiem nie po drodze, ale jednak taka papka, jaką serwujesz, jest niestrawna.Marcin napisał o dość konkretnym zagadnieniu, rozmaicie rozumianym i do dziś nie rozstrzygniętym, a Ty wyjeżdżasz z "typowym marketingiem".


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Grandel
Umysł pisarza
Posty: 769
Rejestracja: sob 04 mar 2017, 19:26
OSTRZEŻENIA: 3
Lokalizacja: z nienacka
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Dowód na nieistnienie piekła

Postautor: Grandel » czw 27 kwie 2017, 20:53

Rubia pisze:Source of the post Rumcajs, zlituj się i nie pisz banialuków. Mi akurat z Kościołem całkiem nie po drodze, ale jednak taka papka, jaką serwujesz, jest niestrawna.Marcin napisał o dość konkretnym zagadnieniu, rozmaicie rozumianym i do dziś nie rozstrzygniętym, a Ty wyjeżdżasz z "typowym marketingiem".

Ale przecież to zagadnienie jest rozstrzygnięte, dla nie - filozofii piekła nie ma, a to w co większość wierzy jest wynikiem typowej indoktrynacji, z całym szacunkiem, w tej tematyce jestem bardziej niż dobry.


Nie ma rzeczy bar­dziej niewiary­god­nej od rzeczywistości.

Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4296
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Dowód na nieistnienie piekła

Postautor: Rubia » czw 27 kwie 2017, 21:30

Bardzo mnie cieszy, że w tej tematyce jesteś bardziej, niż dobry, więc na przyszłość spraw jeszcze, żeby to było widać.
Rumcajs pisze:Source of the post chrześcijane nie byli bandą niedouczonych reformatorów, byli naśladowcami sposobu życia swego nauczyciela który równierz nie był reformatorem, wyznawał on Judaizm , wszystko co nastało potem w religii zostało wymyślone [...] z piekłem włącznie.

Bardzo fajnie, tylko że życie Jezusa znamy z ewangelii. I akurat Mateusz pisze wyraźnie o piekle i potępieniu, wkładając te słowa w usta Jezusa: "41 Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: "Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!
42 Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a nie daliście Mi pić;
43 byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie;
byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie."
44 Wówczas zapytają i ci: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?" 45 Wtedy odpowie im: "Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili". 46 I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego". (Mt 25,41-44)
Więc jednak to piekło tkwi u samych fundamentów chrześcijaństwa i nie jest marketingowym wymysłem.

Niezależnie od tego, jak później tę doktrynę rozwijał Kościół.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Grandel
Umysł pisarza
Posty: 769
Rejestracja: sob 04 mar 2017, 19:26
OSTRZEŻENIA: 3
Lokalizacja: z nienacka
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Dowód na nieistnienie piekła

Postautor: Grandel » czw 27 kwie 2017, 22:22

Znaczenie słowa piekło w języku hebrajsko - aramejskim daleko odbiega od znaczenie powszechnie używanego w czasach dzisiejszych. Słowo "piekło", jego pochodzenie, znaczenie w kontekście Biblijnego przekazu, jest zaprzeczeniem dzisiejszego zrozumienia tego pojęcia. Tak w kwestii językoznawstwa, jak i religii.
Ostatnio zmieniony czw 27 kwie 2017, 22:23 przez Grandel, łącznie zmieniany 1 raz.


Nie ma rzeczy bar­dziej niewiary­god­nej od rzeczywistości.

Awatar użytkownika
Smoke
Pisarz pokoleń
Posty: 1348
Rejestracja: sob 08 gru 2012, 22:26
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Dowód na nieistnienie piekła

Postautor: Smoke » czw 27 kwie 2017, 22:22

Marcin Dolecki pisze:Source of the post Opisana przeze mnie kwestia dotyczyła bardziej jakościowego niż ilościowego oszacowania grzechów. Dla katolika kara piekła jest konsekwencją grzechów (lub grzechu), więc problem oszacowania ich ciężaru nie może przestać być obecny w rozważaniach o wierze katolickiej - niezależnie od tego, jak wiele powiedziałoby się o miłosierdziu Boga.
pomijając herezje i wynaturzenia katolickiej doktryny: kurdę, w takim razie nie rozumiem czemu patrzysz tylko na pasywa, nie na aktywa, czy jak kto woli na winien/ma? (bo na wszystko jest antidotum).
rozważasz grzechy, ale z drugiej strony KRK oferuje szeroki asortyment odpustów i nawet jak się za bardzo będziesz gapił na cycki koleżanki z pracy, to zawsze możesz potem przez pół godziny nabożnie słuchać religijnej audycji radiowej celem uzyskania odpustu częściowego - problem? rozwiązanie!
znaczna część katolików dzięki temu nie przejmuje się grzechami, a zajmują się tym jedynie skrupulanci - których znowu sami księża tępią, tak więc w sumie chyba wszystko się zazębia i ogranicza wyłącznie do sporów akademickich

Rubia wskazała fragment bezdyskusyjnie dowodzących na istnienie piekła - zresztą tego chyba nikt poważny nie neguje.

co zaś do grzechu przeciw Duchowi Świętemu, to sprawa ta spędza sen z powiek każdemu teologowi w każdej denominacji
Rubia pisze:Source of the post 3. sprzeciwiać się uznanej prawdzie chrześcijańskiej,
to mój osobisty faworyt :mrgreen:
ale poważnie: osobiście uważam, że grzech przeciw Duchowi Świętemu to złamanie własnego sumienia, gdy wiem coś, ale robimy odwrotnie - przykład? jest w Ewangelii fragment, gdzie przy sądzeniu Jezusa jest napisane, że wielu spośród sądzącej Go rady uwierzyło w Niego - ok, uwierzyli, ale gdy przyszło do wydania wyroku, to siedzieli cicho - a katolickie teorie raczej są, przynajmniej niektóre, naciągane pod sakramenty



Awatar użytkownika
Grandel
Umysł pisarza
Posty: 769
Rejestracja: sob 04 mar 2017, 19:26
OSTRZEŻENIA: 3
Lokalizacja: z nienacka
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Dowód na nieistnienie piekła

Postautor: Grandel » czw 27 kwie 2017, 22:51

Rubia wskazała fragment bezdyskusyjnie dowodzących na istnienie piekła - zresztą tego chyba nikt poważny nie neguje. napisał Smoke

To słowo istnieje, jak również jego znaczenie. Nie znaczy to, że jest ono poprawnie tłumaczone i interpretowane.


Nie ma rzeczy bar­dziej niewiary­god­nej od rzeczywistości.

Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1384
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Dowód na nieistnienie piekła

Postautor: Gorgiasz » czw 27 kwie 2017, 22:57

Rubia wskazała fragment bezdyskusyjnie dowodzących na istnienie piekła

Nie sądzę, ale proszę o doprecyzowanie:
a zatem czynem zasługującym na wieczne potępienie?

Rozumiem, że „wieczne potępienie” ma się odbywać przez wieczność w piekle rozumianym w tradycyjny sposób – jako miejscu wiecznego (bez końca/ograniczenia w czasie) potępienia.

Chcąc udowodnić istnienie takiego piekła na podstawie NT, Rubia przytacza Mt 25.41-46, twierdząc, że „piekło tkwi u samych fundamentów chrześcijaństwa i nie jest marketingowym wymysłem.”

Czy dobrze rozumiem postawienie kwestii? Bardzo proszę o potwierdzenie bądź skorygowanie.



Awatar użytkownika
Smoke
Pisarz pokoleń
Posty: 1348
Rejestracja: sob 08 gru 2012, 22:26
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Dowód na nieistnienie piekła

Postautor: Smoke » czw 27 kwie 2017, 23:13

co wy macie z tym piekłem :shock:

Mt 23, 33 - Jezus do faryzeuszy: Węże, plemię żmijowe, jak wy możecie ujść potępienia w piekle?




Wróć do „Dziennikarstwo i publicystyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość