Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Cztery tygodnie urlopu

Chcesz pokazać innym swój punkt widzenia? Tu możesz to zrobić

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
_Lab
Szkolny pisarzyna
Posty: 34
Rejestracja: ndz 13 sty 2019, 17:53
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: anus mundi
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Cztery tygodnie urlopu

Postautor: _Lab » czw 25 kwie 2019, 23:44

Tekst został oparty na zasłyszanym podziale rodzajów poznania. Jego autor (albo ktoś, kto przejął go od jeszcze kogoś innego) wyraził za jego pomocą wzorcową drogę rozwoju intelektu. Nie zgadzam się z nim, więc niniejszym tekstem proponuję inny punkt widzenia owocujący inną konkluzją. Forma tekstu odzwierciedla fakt autentyczny (sic!) - noszenie w głowie tematu przez cztery tygodnie urlopu. Tekst, ze względu na poruszane zagadnienie, jest wysoce abstrakcyjny.
___________________


Pogląd, który zamierzam osłabić brzmiał mniej więcej tak. Poznajemy spontanicznie, refleksyjnie albo systemowo. Człowiek niewyrobiony intelektualnie zatrzymuje się na poznaniu spontanicznym. Jeśli ma podejście refleksyjne, poddaje poznanie spontaniczne refleksji i później, aby to poznanie uporządkować tworzy system. Wówczas poznanie takie można nazwać systemowym. System, przez wymóg niesprzeczności pełni funkcję weryfikującą poznanie spontaniczne, weryfikuje spostrzeżenia. Od teraz spostrzeżenia nie są dowolne. Jest to swego rodzaju droga od chaosu do kosmosu.

W swojej wersji rozwinę nieco to, co zostało tylko naszkicowane, dlatego będę musiał co nieco powtórzyć.

Tydzień I

Poznanie spontaniczne jest najczęściej spotykane u ludzi. Człowiek ociera się o rzeczywistość, maca ją, ogląda i wierzy w to, co widzi. Przy okazji poddaje w wątpliwość wszystko, czego sam nie doświadczył. To tak zwany realizm naiwny. Białe plamy swojego niepełnego doświadczenia wypełnia podobającym mu się światopoglądem, ale nie jest do niego przywiązany. To rzecz nabyta, wyczytana na przykład w internecie. Autorzy przywłaszczonego światopoglądu mogą jutro zmienić zdanie i naiwny realista zaktualizuje się do nich nie przeżywając wewnętrznego dramatu. Charakteryzuje go zdrowy rozsądek w wersji „na chłopski rozum”. Ponadto, jak już zostało zasygnalizowane, nie jest on samodzielny intelektualnie, zależy od autorytetów nawet w dziedzinie, do której każdy człowiek posiada równe kompetencje, ponieważ styka się z nią bezpośrednio, a mianowicie z dziedziną życia.

Tydzień II

Innym typem poznania jest poznanie refleksyjne. Poznający zastanawia się nad tym, czego doświadcza. Nie rządzi nim pierwszy rzut oka i pierwsze skojarzenie, szuka głębiej, zauważa analogie, syntetyzuje, generalizuje. Widzi jedność w wielości i "takosamość" w różnorodności, przez co myśli szybciej (tworzy „wzory skróconego myślenia”). U kogoś z takim podejściem występuje już jakaś psychiczna nadwyżka, produkt. Tym produktem jest wiedza w postaci trafnych intuicji, które chętnie konfrontuje ze stanowiskiem autorytetów, jak i z innymi ludźmi. Taki człowiek poważnie traktuje siebie i stawia swoje przemyślenia na równi z ich przemyśleniami. Bierze udział w rynku wiedzy, ale raczej na zasadzie gry, intelektualnej zabawy mózgiem.

Tydzień III

Typ refleksyjny jeśli wprowadzi w swoje myślenie reżim i zacznie zapamiętywać wyciągane wnioski, będzie potrzebował płaszczyzny, na której przyjdzie mu je konfrontować ze sobą pod kontem niesprzeczności. Wówczas przeistoczy się w typ poznającego systemowo, ponieważ gromadzone wyniki refleksji domagać się będą uporządkowania, systemu, którego podstawowym wymogiem jest właśnie niesprzeczność. Jeśli człowiek o naturze refleksyjnej raz postawi system, wówczas poznanie spontaniczne będzie niejako oczekiwało przed wejściem do systemu, oczekiwało na interpretację (pamiętajmy, że mamy do czynienia z wyewoluowanym typem refleksyjnym, który nie bierze wszystkiego za to, czym się wydaje z pozoru). System będzie instancją weryfikującą docierające fenomeny, będzie interpretował zjawiska w ten sposób, żeby pasowały do powziętych założeń.

Dygresja. Typem systemowca bywa racjonalista rytu pozytywistycznego (scjentysta [nie mylić ze scjentologiem]). Postawiony przez niego system opiera się na kulcie logiki. Punktem centralnym jego refleksji nie tyle jest treść wiedzy, ile „technologia” wiązania faktów i wyciągania wniosków - logika. Logika jako fetysz i zarazem tabu, ponieważ jej władanie racjonalista przyjmuje bezrefleksyjnie. Koniec dygresji.

Poznanie systemowe cechuje istnienie założeń „na wejściu”, owo „jako”. Człowiek taki, a jego przeciwieństwem jest małe dziecko, odbiera wszystko „jako coś” i niezdolny jest do czystego, bezzałożeniowego poznania, nie ma naiwności i momentów zachwytu, jakie towarzyszą poznaniu spontanicznemu.

Tydzień IV

Przedstawiciel realizmu naiwnego na terenie sporów światopoglądowych jest niegroźnym głuptasem. Jego słowa są lekkie i raczej przypadkowe, wtórne. Śpiewa tylko w chórze. W życiu sobie radzi najlepiej, ponieważ jest doskonale kompatybilny z otoczeniem. Zależy od wybranej grupy (stada?, pardon) i się w niej rozpływa, deindywidualizuje. Jako że powiela to, co najczęstsze, stanowi tło intelektualne dla rzeczy nowych, oryginalnych. Będąc przedstawicielem przytłaczającej większości, odważnie wyśmiewa i zwalcza wszystko, co inne od znanych mu rzeczy.

Osobę nastawioną refleksyjnie, ale bezsystemową, porusza chcica (pardon) wnikania we wszystko dla samego upajania się aktem myślenia. Jej koncepty cechuje dowolność i skrajność. Brak systemu objawia się brakiem celu w podejmowanych dyskusjach. Wyróżnia się otwartością, ale otwartością na wszystko, jest to otwartość programowa, wynikająca z pasji konfrontowania poglądów. Zaryzykuję stwierdzenie (przypominam, że to obrazek abstrakcyjny, wyidealizowany), że osoba refleksyjna podczas dyskusji sprawia wrażenie nagiej, podczas gdy zarówno naiwny realista, jak i systemowiec mają na sobie zbroję, odpowiednio: przesądów - pierwszy, założeń - drugi.

Pokusa tworzenia systemu robi z człowieka refleksyjnego intelektualnego dogmatyka, najsmutniejszą chyba wersję kretyna z zasadami. Ktoś taki w najlepszym wypadku jest jak monumentalna świątynia, której wartość tkwi w samej monumentalności, w zniewalającym mistrzostwie architektonicznym (patrz: Hegel). Nie można powiedzieć, że piękna świątynia, która istnieje niewzruszona od setek lat i zdobi krajobraz, w tym przypadku intelektualny, jest pomnikiem kretyństwa. Analogia jest niedoskonała, ponieważ dążę do tego, by powiedzieć, że nawet doskonały system np. filozoficzny, a więc najgłębszy i najpełniejszy kosmos intelektualny jest zawsze wielkim pomyleniem i jako taki, wielkim świadectwem pułapki, jaką jest rozum.

Od prawie stu lat (chyba Sartre był ostatni) nikt poważny nie tworzy systemu filozoficznego. Jednak wciąż modne jest przekonanie o konieczności dążenia do zamykania wiedzy w niesprzecznym, logicznym systemie przekonań. Takie dążenie prowadzi niechybnie do tworzenia dogmatów, szczególnie tych pozareligijnych, np. o nieomylności nauki, które są absolutnie bezpodstawne. Sama rzeczywistość od czasów rewolucji kwantowej jest pojęciem metafizycznym, zwłaszcza dla fizyków.

Kult rozumu jest współczesnym przesądem i rozwój intelektualny, owszem, powinien iść po zaproponowanej na wstępie drabinie poznania, ale tą drabinę należy potem po wittgensteinowsku odrzucić; odrzucić etap „chłopskiego rozumu”, niezaspokojonej żadnym wnioskiem refleksyjności i konsekwentnej systemowości myślenia, by zdając sobie sprawę z ograniczoności intelektu, móc przeżywać całe spektrum doznań, bo strumień rzeczywistości jest szerszy od naszych możliwości percepcyjnych i intelektualnych.

Ostatnia analogia, jaka mi się nasuwa, będzie muzyczna. Warto przejść przez wszystkie poziomy nauczania muzyki, by ostatecznie przekonać się (bo tak jest w istocie [poza muzyką klasyczną]), że w muzyce nie ma twardych zasad i można zagrać absolutnie wszystko, ale w ramach „dobrego smaku” („ucho” wybiera dźwięki, a nie mózg znający reguły). Mózg nie jest procesorem tylko uchem rozumu.


Życie samotne, poza społeczeństwem, przybiera czasem postać trafnego komentarza naniesionego na marginesie ch..wej książki.

Wróć do „Dziennikarstwo i publicystyka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości