"Pulp Fiction"

Poleć ciekawy film, który oglądałeś. Napisz swoją recenzję.

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
kanadyjczyk
Umysł pisarza
Posty: 943
Rejestracja: wt 02 wrz 2008, 19:41
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Białystok
Płeć: Mężczyzna

Postautor: kanadyjczyk » ndz 01 sie 2010, 10:04

Ostatni post z poprzedniej strony:

Te trzysta sześćdziesiąt siedem tysięcy ludzi moze się mylić. :)
Ba!
Śmiem twierdzić, że uległo zbiorowej halucynacji!


"Ostatecznie mamy do opowiedzenia tylko jedną historię." - Jonathan Carroll

Awatar użytkownika
Różyczka
Kmiotek
Posty: 6
Rejestracja: pn 29 lis 2010, 10:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Różyczka » wt 04 sty 2011, 12:21

Absolutnie kultowy tytuł, nic dodać nic ująć.



Awatar użytkownika
loco
Szkolny pisarzyna
Posty: 41
Rejestracja: czw 15 paź 2009, 11:56
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: loco » śr 05 sty 2011, 15:44

"Wściekłe psy" świetny film, zachęcił mnie do obejrzenia między innymi "Pulp fiction". Niestety, to już nie było to. Oczywiście, niektóre dialogi fajne, ale wrażenie ogólne: takie sobie. O "Kill Bill" nawet ciężko mi napisać, coś dobrego, okey, mam, fajna muza. "Bękarty wojny" gdyby nie rola Waltza, pewnie usnąłbym z nudów. Więcej grzechów nie pamiętam :))


Mówiąc szczerze, miałem wszelkie dane, żeby stać się niezłym drugorzędnym poetą, ale to nic nie znaczy, ponieważ mam ten typ osobowości, że mogę być niezły drugorzędny w każdej dziedzinie i to bez specjalnego wysiłku.

R. Chandler

http://loco-muerte.blogspot.com/
http://locomuerte.tumblr.com/

Awatar użytkownika
polish
Dusza pisarza
Posty: 562
Rejestracja: ndz 27 cze 2010, 17:51
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: wola
Płeć: Mężczyzna

Postautor: polish » śr 05 sty 2011, 16:08

Bękarty wojny to najlepszy film tarantino. Zaczyna się od świetnej sceny a później jest coraz lepiej. W otwierającej scenie: raz kolory i oświetlenie, naturalizm. Dwa zmiana napięcia (koles zdradza żydów, których ukrywa w piwnicy, kiedy przechodzą na język angielski) z urzędowej uprzejmości w uprzejmość cyniczną waltza której na poziomie języka nie da się wychwycić ale podkreślona zmianą muzyki na taka suspensową daje efekt porażający! To jest taki zabieg że mi szczęka opadła. Waltz bo wszyscy powiedzieli że zagrał genialnie. Szkoda, że nie zwróciłes uwagi na rolę brada pitta. Mistrz. On w ogóle ma passę dobrą bo w burn after reading głupka zagrał brawurowo. Do tego motyw murzyna, który rzuca zapałkę na taśmy celuloidowe i podpala kino nafaszerowane nazistowską elita. Aldo rein który przychodzi na bal i udaje włocha ze swoim kumplem, mówi z perfekcyjnym nowojorskim akcentem "bondziornąouuu". Plus gra w zgadnij jaka to postać gdzie emocji jest tyle, że można ciąć na plastry. Komiksowe wstawki, śmieszne żarty, twarz hitlera rozwalana na setki kawałków przez kule karabinu. Rzeczywiście nudny film, nieśmieszny, gówniane dialogi, mało akcji i PRZEWIDYWALNY.


Obrazek

Awatar użytkownika
loco
Szkolny pisarzyna
Posty: 41
Rejestracja: czw 15 paź 2009, 11:56
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: loco » śr 05 sty 2011, 16:21

Zgadzam się tylko z ostatnim przez Ciebie napisanym zdaniem. Resztę pomijam milczeniem, gdyż jak mówią, o gustach się nie dyskutuje, a przynajmniej nie dyskutuje się z kimś, kto traktuje swojego rozmówcę z pozycji "siły" :))


Mówiąc szczerze, miałem wszelkie dane, żeby stać się niezłym drugorzędnym poetą, ale to nic nie znaczy, ponieważ mam ten typ osobowości, że mogę być niezły drugorzędny w każdej dziedzinie i to bez specjalnego wysiłku.



R. Chandler



http://loco-muerte.blogspot.com/

http://locomuerte.tumblr.com/

Awatar użytkownika
Alfa On
Kmiotek
Posty: 7
Rejestracja: czw 21 kwie 2011, 23:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Alfa On » pn 02 maja 2011, 19:56

Ja uwielbiam nie tyle film, co Ume Thurman. Cieszę się, że reklamuje Alfę również. W Pulp Fiction zagrała bosko...



Awatar użytkownika
Stewie
Pisarz domowy
Posty: 191
Rejestracja: czw 03 cze 2010, 19:22
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Stewie » wt 03 maja 2011, 19:24

loco pisze:"Wściekłe psy" świetny film

Do Pulp Fiction się nie umywa.


Victory is mine!

Awatar użytkownika
kanadyjczyk
Umysł pisarza
Posty: 943
Rejestracja: wt 02 wrz 2008, 19:41
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Białystok
Płeć: Mężczyzna

Postautor: kanadyjczyk » pn 30 maja 2011, 02:21

Oj się chyba umywa... :)
Nagroda w Cann jeszcze o niczym nie świadczy.
Ten film ma trochę lat i oceniają go starsi widzowie.
Mam pytanie:
Dlaczego ten film jest wielki, Stewie?


"Ostatecznie mamy do opowiedzenia tylko jedną historię." - Jonathan Carroll

Awatar użytkownika
M_o_N_i_K_a
Zarodek pisarza
Posty: 17
Rejestracja: sob 28 maja 2011, 11:55
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: z K-pax :)
Płeć: Kobieta

Postautor: M_o_N_i_K_a » ndz 05 cze 2011, 20:07

Pozwól, że odpowiem za kolegę kanadyjczyku,
1. Dialogi do tego stopnia bezczelne, że wchodzą do głowy jak tani siatkofrut o smaku gumy turbo.
2. GENIALNI aktorzy.
3. Niechronologiczny układ scen - mogę się mylić, ale Pulp Fiction jest bodajże pierwszym filmem, który prezentuje takie rozwiązanie.
4. Jeżeli film zrobił genialny człowiek, który współpracował z innymi genialnymi ludźmi to niby dlaczego film miałby nie wyjść genialny? To by było nie tylko nie logiczne, ale również nie miałoby najmniejszego sensu. Nie uważasz?

A tak w ogóle "Wściekłe psy" są moim zdaniem filmem jeszcze genialniejszym od Pulp Fiction, aczkolwiek reprezentują inny rodzaj geniuszu, przez co być może są mniej popularne. Tu po prostu trzeba "zakumać czaczę"


Hej!

Awatar użytkownika
Kamila
Pisarz osiedlowy
Posty: 237
Rejestracja: pt 05 mar 2010, 12:37
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Kamila » ndz 05 cze 2011, 22:05

Tworzenie rankingów polega na błędnym założeniu, że istnieją liniowe zasady. To nie jest matematyka. Zależy od widza, jego doświadczeń i środowiska.

Pulp Fiction jest świetne, klimatyczne i wręcz nowatorskie ponad niektórymi względami. W sali 0-10 jest dziesiątką. Ale znam też jedenastki.

Poza tym lubię Kill Bill'a. Ma jeden z najlepszych soundtracków - wg mnie - w historii kina, świetne zdjęcia, dobrych aktorów, porządny scenariusz (taki trochę babski, ale mnie to pasuje).



Awatar użytkownika
Darkling
Pisarz osiedlowy
Posty: 380
Rejestracja: sob 08 lis 2008, 23:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Darkling » pt 17 cze 2011, 07:59

"Pulp Fiction" po prostu świetnie się ogląda. Jest idealnie skrojony pod względem dialogów. Nie ma tu przesłania. Tarantino, to dzieciak, który bawi się kamerą i aktorami. Jest w jego obrazach zarówno skrajny idiotyzm, jak i czysty geniusz (nie pastisz - fakt, to też jest jego domeną, ale mówię o czym innym). Dla mnie Tarantino, to barwny ptak holiłódzkiego przemysłu. Geniusz z bonusowym chromosomem :D.


These dreams in which I'm dying are the best I ever have.

I'd like to learn how to play irish melody on flute.

"Dreaming dreams no mortal ever dare to dream"
E.A. Poe "The Crow"

Awatar użytkownika
kanadyjczyk
Umysł pisarza
Posty: 943
Rejestracja: wt 02 wrz 2008, 19:41
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Białystok
Płeć: Mężczyzna

Postautor: kanadyjczyk » pt 17 cze 2011, 19:23

Tarantino zawsze grubym murem odgradzał się od Hollywood. Paradoks: zawsze też z niego czerpał wielkimi garściami! :)
O ile do dziś fascynuje mnie forma i scenariusz "Wściekłych psów" i, poniekąd "Pulpa", o tyle późniejsze filmy Quentina były już li tylko kolejną kalką, świechtaniem konwencji filmowych. Dobrym przykładem jest jego ostatni film, "Bękarty wojny", który po świńsku pokroił tylko dlatego, żeby film znalazł się w konkursie. Twórcy początkującemu jeszcze bym wybaczył. Reżyserowi tej klasy (?) co Tarantino wybaczyć już nie mogę. Szkoda. "Bękarty..." mogły byś fajnym filmem... :)
Wiem jedno: cokolwiek Tarantino nakręci teraz, i tak przyjdą na to tłumy i i tak zgoła wszyscy uznają ów przyszły film kultowym.
Brakuje mnie Tarantino młodego, bez tych wszystkich zboczeń, które daje bycie reżyserem "kultowym". A takim się stał.
"Prawdziwy romans" - to jest kwintesencja kina rozrywkowego, za który wzięli się wielbiciele prawdziwej pulpy filmowej: Tony Scott i nieznany nikomu koleś z wypożyczalni kaset video - jakiśtam Quentin Tarantino.
Niestety... "Pulp Fiction" się starzeje. Nie! Może się nie starzeje, ale staje się mało chwytne dla nowego odbiorcy.
"Pulpa" i cała, niezbyt wielka twórczość, Tarantino to temat rzeka. Ale nie rzeka o nim, ale o gustach dzisiejszego odbiorcy Kina. Czy ów odbiorca woli zwykłe gówno, ale śmieszne i będące skarbnicą "tekstów kultowych"? Czy też widz chce czegoś więcej?
Co to jest to "więcej" - tego Wam nie powiem... Cienki bolek jestem.
Pozdrawiam wszystkich wielbicieli Tarantino! :)


"Ostatecznie mamy do opowiedzenia tylko jedną historię." - Jonathan Carroll

Awatar użytkownika
polish
Dusza pisarza
Posty: 562
Rejestracja: ndz 27 cze 2010, 17:51
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: wola
Płeć: Mężczyzna

Postautor: polish » śr 15 sie 2012, 17:31

/Ludzie się nie zmieniają, ale ludzie zmieniają zdanie/

To co napisałem o bękartach wojny to jednak bzdura. Oczywiście najlepszym filmem tarantino są wściekłe psy 9/10.

bękarty wojny- 6/10
pulp fiction- 5/10

choć istnieje szansa, że zmienię zdanie

(i w temacie o masłowskiej zgodzę się z przedmówcami)

(obecnie temat o masłowskiej- 3/10)


Obrazek

Awatar użytkownika
merdevsky
Pisarz domowy
Posty: 114
Rejestracja: pt 27 lip 2012, 05:23
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: merdevsky » czw 16 sie 2012, 02:04

Wydaje mi się, że wiele osób nie rozumie tego filmu. Tu tkwi geniusz Tarantino: Pulp fiction obejrzy z przyjemnością zarówno idiota, jak i napuszony inteligent. Każdy będzie widział go inaczej; idiota zobaczy krew i czarnucha, który recytuje jakiegoś proroka, a inteligent to, że ten film mimo pozornego braku sensu, sens ma.

Nie bez przyczyny Pulp fiction jest podzielone na części. Może to tylko moje odczucie czy bardziej domysł, ale jednak. Czarnuch i Vincent pokazywani są zawsze razem. Kiedy Vincent jest sam, popada w kłopoty. Nie pamiętam już chronologii, ale można za pomocą dedukcji ocenić co było pierwsze. Najpierw ukazanie pracy dwóch zabójców, potem pokazanie ich szefa i jego żony, potem historia w barze, a na na końcu (tylko pozornie) napad z początku filmu. Wtedy czarnuch mówi, że chce zostać Jezusem. Czarnym bo czarnym, ale Jezusem. Gada o cudzie, o tym, że bóg go uratował. I odchodzi z biznesu, a Vincent zaczyna pracować w pojedynkę. Dopiero potem następuje akcja z Willisem, który go rozstrzeliwuje w sraczu. Czyli Vega ginie, a Czarny zostaje czarnym. Nie wiem jakie to ma przesłanie, ale ktoś uważny może się doszukać. Może to, że wiara w boga popłaca? Że przyjaźń jest dobra? Że zabijanie złe? Że każdy powinien mieć swojego czarnucha? Nie wiem, ale film pozostaje dzisiejszy i świeży. Ktoś napisał, że nie trafia do dzisiejszego widza. Uwierz, trafia. Mam wielu znajomych lubiących kino Tarantino. Takie filmy jak ten, zostają ponadczasowe, mimo swojej mądrości zawartej w głupocie. Albo na odwrót. Dobranoc.



Awatar użytkownika
szmeto
Pisarz domowy
Posty: 62
Rejestracja: pn 09 kwie 2012, 20:27
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: szmeto » sob 18 sie 2012, 12:26

Jak dla mnie doszukiwanie się głębi w filmach Tarantino czy tym bardziej Rodrigueza nie ma sensu. Oni sami wręcz afiszują się z tym, że film ma być przede wszystkim lekką rozrywką dla widza. Trochę przemocy, trochę przewrotnego humoru, jakaś historia i film gotowy. Quentin może i czasami zgrywa ambitnego reżysera, ale najczęściej nie jest to nic więcej ponad potrzebę błyśnięcia własną elokwencją i pokazania widzowi jak to jest cool.
Co do "Pulp Fiction" - już sam tytuł wskazuje czego mamy się spodziewać. To tylko zbitek luźno powiązanych ze sobą scen, w których główną atrakcją są dialogi i kreacje aktorskie. Nie jest to złe, ale aż tak świetne jak głosi popkultura też raczej nie. Mi osobiście bardziej do gustu przypadły podobne "Cztery Pokoje" - gdzie również jest podział na sceny teoretycznie ze sobą połączone, ale całość nie sprawia wrażenia spajanego na siłę. A i sam film jest okraszony większą ilością czarnego humoru.
"Wściekłe Psy' - lubię. Niby prosta historia (i jeszcze na dodatek pożyczona), ale sam film ma w sobie klasę. Zwłaszcza dialogi są mocną stroną (jak w większości filmów Tarantino). No i jest Buscemi :P
"Bękarty Wojny" - tez dobre. Pitt i Waltz świetni. Tak bezczelne i zarazem nie przekraczające granic dobrego smaku igranie z tematem II wojny światowej - duży plus.
Nie trawię za to "Kill Billa". Dla mnie to zwyczajny niskobudżetowy gniot za duże pieniądze i z niezłą obsadą. Brakuje temu charakterystycznych u Quentina lekkości i dystansu. I dłuży się strasznie.



Awatar użytkownika
Sepryot
Legenda pisarstwa
Posty: 2124
Rejestracja: ndz 29 lip 2012, 16:07
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kraków, Gołębia
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Sepryot » sob 18 sie 2012, 12:39

szmeto pisze:Nie trawię za to "Kill Billa". Dla mnie to zwyczajny niskobudżetowy gniot za duże pieniądze i z niezłą obsadą. Brakuje temu charakterystycznych u Quentina lekkości i dystansu. I dłuży się strasznie.


Moim zdaniem Kill Bill w bardzo sympatyczny sposób wykorzystuje założenia estetyczne kampu. :P Bardzo miło mi się oglądało.


[center]1 | 2 | 3 | 4 | O poezji[/center]


Wróć do „Filmy/seriale”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości