Kupiec i jego statek

Pomysły, inspiracje, fabuły i inne bolączki pisarzy

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
BollyBoss
Pisarz domowy
Posty: 130
Rejestracja: pn 10 lip 2017, 14:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Kupiec i jego statek

Postautor: BollyBoss » ndz 23 lip 2017, 21:27

Mam parę pytań oscylujących wokół tematyki marynistycznej.

Realia pseudośredniowieczne, ale z dużą dozą anachronizmów, więc może to być równie dobrze wiek XVI-XVIII. Wyobraźmy sobie sporych rozmiarów żaglowiec należący do pewnego bogatego kupca. Kupiec jest właścicielem statku, ale zajmuje się tylko robieniem interesów w odwiedzanych portach, na prowadzeniu samej łajby się nie zna - od tego ma szypra (kapitana). Czy kupiec powinien mieć na statku osobną kajutę, czy mieszkać razem z szyprem w kajucie kapitańskiej? Czy jeśli do niego należy najbardziej przestronna i najwygodniejsza kajuta na statku, zasadne jest nazywanie jej "kapitańską", skoro właściciel nie jest kapitanem w ścisłym tego słowa znaczeniu? Gdzie powinny być na statku przechowywane pieniądze? W jakiejś skrytce w kajucie zajmowanej przez kupca (jak by jej nie nazywać), czy w jakimś osobnym skarbczyku? No i wreszcie - czy jest w ogóle logiczne, żeby kupiec sam wyruszał w morską podróż, czy powinien po prostu zawrzeć stosowny kontrakt z kapitanem-wolnym strzelcem? Mówimy raczej o zamożnym kupcu-prywaciarzu, nie o jakiejś wielkiej kompanii handlowej.


Chętnie pomogę przy researchu z dziedziny psychologii.

Awatar użytkownika
Filip
Pisarz pokoleń
Posty: 1111
Rejestracja: sob 31 gru 2011, 12:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Kupiec i jego statek

Postautor: Filip » ndz 23 lip 2017, 21:57

BollyBoss pisze:Source of the post No i wreszcie - czy jest w ogóle logiczne, żeby kupiec sam wyruszał w morską podróż, czy powinien po prostu zawrzeć stosowny kontrakt z kapitanem-wolnym strzelcem? Mówimy raczej o zamożnym kupcu-prywaciarzu, nie o jakiejś wielkiej kompanii handlowej

To zależy od zamożności tego kupca, ale:
a) gdyby był bogaty, to skorzystałby z usług agenta (gdzie agent, to osoba zaufana, zwykle z najbliższej rodziny), a przedtem musiałby sfinansować całą wyprawę: kupić/wynająć statek, znaleźć kapitana (który wybierze dla siebie załogę) i wyposażyć okręt. Koszt gigantyczny, więc do powrotu okrętu stres i wysokie ciśnienie gwarantowane ;)
b) gdyby był średnio zamożny i chciał płynąć osobiście, wcześniej musiałby zapłacić za pobyt na statku, spałby na pokładzie i cierpiał trudy podróży razem z resztą marynarzy. Okres, w który celujesz, to raczej różne typy karaki/karaweli (kilknaście metrów długości, jeden pokład+nadbudówki) - w necie jest dużo planów/rysunków tych statków. To nie był zbyt wygodny sposób podróżowania ;)


Coś tam było? Człowiek! Może dostał? Może!

Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 3982
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Kupiec i jego statek

Postautor: Rubia » ndz 23 lip 2017, 22:54

Jeżeli kupiec jest tak zamożny, że stać go na własny żaglowiec i utrzymywanie załogi (a to jakieś 50 osób), to nie będzie sam pływał, tylko wysyłał przedstawicieli. Z pewnością ma też własne kantory w miastach, gdzie prowadzi najważniejsze interesy.
Może natomiast wybrać się w rejs, żeby np. sprawdzić, dlaczego w którymś z kantorów źle się dzieje :) Generalnie, warto czasem osobiście przypilnować interesów.
Kapitan to kapitan (nie szyper, jeśli jest to duży statek pełnomorski). Nie na darmo nazywany był "pierwszym po Bogu". Oczywiście, musiała być zachowana jakaś delikatna równowaga pomiędzy nim a włascicielem statku, czyli jego chlebodawcą, ale taki kupiec na statku za wiele nie może dla siebie żądać, ze względu na szczupłość miejsca. Czy kapitan może dzielić kajutę z kupcem? W średniowieczu nie takimi rzeczami się dzielono, bywało, że dwaj królowie spali w jednym łożu.
Pieniądze można było trzymać w solidnym kuferku. Jasne, że w jakiejś skrytce w kajucie kapitana :D Od XIV w. zaczyna się rozwijać w Europie system bankowy, więc może być i tak, że Twój kupiec wcale nie musi wieźć dużo gotówki. Zależy, na ile ten swój świat chcesz wzorować na realiach przeszłości europejskiej.

Przeczytaj sobie: http://www.rzygacz.webd.pl/index.php?id=77,471,0,0,1,0 W pierwszej części jest sporo informacji o tym, jak wyglądał taki handel morski :)


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
BollyBoss
Pisarz domowy
Posty: 130
Rejestracja: pn 10 lip 2017, 14:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Kupiec i jego statek

Postautor: BollyBoss » pn 24 lip 2017, 01:08

Filip pisze:Source of the post Okres, w który celujesz, to raczej różne typy karaki/karaweli (kilknaście metrów długości, jeden pokład+nadbudówki) - w necie jest dużo planów/rysunków tych statków. To nie był zbyt wygodny sposób podróżowania

Wyobrażałem sobie ten statek jako coś trochę podobnego do holenderskiej fluity. Ma być wielki i ciężki. Należy do nacji znanej ze swej zachłanności i przedsiębiorczości, ich statki są więc wielkimi pływającymi skrzyniami o dużej ładowności.

Rubia pisze:Source of the post Przeczytaj sobie: http://www.rzygacz.webd.pl/index.php?id=77,471,0,0,1,0 W pierwszej części jest sporo informacji o tym, jak wyglądał taki handel morski

Poczytam, poczytam. Dziękować. :wink:


Chętnie pomogę przy researchu z dziedziny psychologii.

Awatar użytkownika
Bartosh16
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 2429
Rejestracja: śr 01 wrz 2010, 11:20
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: [To_be_determined]
Płeć: Mężczyzna

Kupiec i jego statek

Postautor: Bartosh16 » pn 24 lip 2017, 10:42

Jedno z podstawowych pytań, na które musisz odpowiedzieć: "Dlaczego kupiec znalazł się na statku?".

Nie widzę sensu, by non stop podróżował tym statkiem. Nie jest to potrzebne, chyba że kupiec ma naprawdę ważne po temu powody. I tu wracamy do początkowego pytania.

Kolejne: "Skąd wziął statek?". Kupił gotowy, czy zlecił budowę? Jeśli zlecił i miał zamiar nim podróżować dość często, mógł zażyczyć sobie kabinę. Jeśli takowego zamiaru nie miał, zlecił budowę funkcjonalnego statku. Osobiście, gdybym nie znał się na okrętach i żeglowaniu, zdałbym się na kogoś, kto się zna. Tutaj możesz wstawić postać kapitana, który powie kupcowi, że nie ma sensu dodawać osobnej kabiny dla kupca, bo to niepotrzebna strata miejsca.

Wiele zależy od tego, jak narysujesz postaci.

Załóżmy, że kupiec jest zaborczy i ma ogromną wiarę w swój majątek. Może np. kupić kapitana, że tak to nazwę, czyli dać mu taki hajs, żeby nie marudził.
Teraz przejdźmy do kapitana. Ten może być oportunistą i kosić hajs od kupca do oporu, może być chciwy i żądać więcej pieniędzy, a może też być buntownikiem, i pewnego dnia zabić kupca i przejąć statek. Kwestia do przemyślenia.


"Racja jest jak dupa - każdy ma swoją" - Józef Piłsudski

Mój blog "Otwórz oczy"

Awatar użytkownika
BollyBoss
Pisarz domowy
Posty: 130
Rejestracja: pn 10 lip 2017, 14:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Kupiec i jego statek

Postautor: BollyBoss » pn 24 lip 2017, 11:39

Bartosh16 pisze:Source of the post Jedno z podstawowych pytań, na które musisz odpowiedzieć: "Dlaczego kupiec znalazł się na statku?".

Miał pilnować swoich interesów, sprzedawać w portach swoje towary. Teraz już nie mam pewności, czy to ma jakikolwiek sens. Wszystko zależy od tego, jak dokładnie taki handel morski wyglądał - czy przyjmowano jakieś zamówienia z innych miast/krajów na konkretne towary i w umówionej ilości, a kapitan miał je tylko dostarczyć do portu przeznaczenia, czy kierowano się tylko tym, na co w danym kraju jest popyt i nie wiedziano z góry, ile czego uda się sprzedać. Domyślam się, że w tym drugim przypadku na pokładzie musiał się znaleźć jeśli nie sam kupiec, to przynajmniej jakiś jego agent bądź pełnomocnik (jak go nazwać?).

Kupiec jest postacią epizodyczną i występuje tylko w prologu. Jest potrzebny wyłącznie po to, by dokonać nieco enigmatycznej ekspozycji. Jego epizod wygląda następująco: uszkodzony statek handlowy atakują piraci. Ich herszt znajduje na pokładzie dziwnie wyglądające monety, dlatego postanawia dowiedzieć się od właściciela zdobytego statku, skąd one pochodzą. Kupiec opowiada mu, że podczas podróży w interesach spotkał go sztorm, przez co statek zboczył z kursu i rozbił się u wybrzeży nieznanego kraju, którego mieszkańcy okazali jemu i jego ludziom gościnność, a także wykupili wszystkie towary, płacąc hojnie owymi dziwnymi monetami. Postać musi posiadać możliwość decydowania o tym, co, gdzie i za ile sprzeda, raczej więc nie mógłbym zastąpić kupca kapitanem. A może jednak mógłbym?

Wciąż przetrząsam Internet w poszukiwaniu jakichś źródeł na temat handlu morskiego, ale większość wyników dotyczy jakichś gier strategicznych, w których na pokładzie statku handlowego musi znajdować się kupiec i basta.


Chętnie pomogę przy researchu z dziedziny psychologii.

Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 3982
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Kupiec i jego statek

Postautor: Rubia » pn 24 lip 2017, 12:00

BollyBoss, w tym artykule, do którego podałam link, jest mowa o tym, że to KAPITAN wrócił do Francji z pieniędzmi za sprzedaną sól, zostawiając w Gdańsku uszkodzony statek :) Najwyraźniej miał takie uprawnienia, żeby przyjmować należność w imieniu właściciela ładunku.
Już w XV wieku często wynajmowano statki do przewozu określonych ładunków, nikt nie bawił się w osobiste doglądanie towaru, który do niego należał.

Ale jeżeli chodzi o Twoją fabułę - kupiec mógł podróżować osobiście (zwłaszcza, jeśli był w wieku, kiedy ma się jeszcze ochotę znosić niedogodności podróży), gdyż chciał poznać kraj, o którym w jego środowisku niewiele było wiadomo, ale krążyły obiecujące pogłoski (ktoś tam dopłynął, zrobił fantastyczny interes, nie chciał o nim opowiadać szczegółowo). Popłynął, żeby sprawdzić, czy w ogóle warto się angażować. Tak na próbę. Z jakim towarem? To już sam musisz wymyślić tok rozumowania Twojego kupca :D


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
BollyBoss
Pisarz domowy
Posty: 130
Rejestracja: pn 10 lip 2017, 14:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Kupiec i jego statek

Postautor: BollyBoss » pn 24 lip 2017, 12:23

Rubia pisze:Source of the post BollyBoss, w tym artykule, do którego podałam link, jest mowa o tym, że to KAPITAN wrócił do Francji z pieniędzmi za sprzedaną sól, zostawiając w Gdańsku uszkodzony statek

Ja to odebrałem tak, że te pieniądze ukradł i się z nimi ulotnił, porzucając statek. Dzięki za wyprowadzenie mnie z błędu.

Rubia pisze:Source of the post Ale jeżeli chodzi o Twoją fabułę - kupiec mógł podróżować osobiście (zwłaszcza, jeśli był w wieku, kiedy ma się jeszcze ochotę znosić niedogodności podróży), gdyż chciał poznać kraj, o którym w jego środowisku niewiele było wiadomo, ale krążyły obiecujące pogłoski (ktoś tam dopłynął, zrobił fantastyczny interes, nie chciał o nim opowiadać szczegółowo). Popłynął, żeby sprawdzić, czy w ogóle warto się angażować. Tak na próbę. Z jakim towarem? To już sam musisz wymyślić tok rozumowania Twojego kupca

Właśnie o to chodzi, że to była taka raczej rutynowa podróż, a o istnieniu tego kraju kupiec w ogóle nie wiedział, spodziewając się najwyżej jakiejś bezludnej wyspy. Są po temu ważne powody i to będzie nakręcać fabułę. :wink: Oczywiście na tym etapie mogę jeszcze wiele rzeczy dopracować, dlatego wolałem popytać o takie rzeczy wcześniej.


Chętnie pomogę przy researchu z dziedziny psychologii.

Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1008
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

Kupiec i jego statek

Postautor: Misieq79 » pn 24 lip 2017, 12:28

BollyBoss, najważniejsza jest konwencja. Jeśli idziesz w płaszcz i szpadę to możesz przymknąć nieco oko. Nieco, bo fabuła musi trzymać się kupy ;-) A w Twojej historii kapitan nie musi być właścicielem, wszak nie będzie w takiej sytuacji (uszkodzenie statku na nieznanych wodach) słał o.pozwolenie czy mogę zrobić to czy to. Jakieś pojęcie o handlu też będzie miał, jeżeli się zorientuje że tubylcy płacą złotem (bo np u nich srebro jest cenniejsze) i to hojnie, to sprzeda towar, pewnie coś chapnie i dla siebie.


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.

Awatar użytkownika
Bartosh16
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 2429
Rejestracja: śr 01 wrz 2010, 11:20
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: [To_be_determined]
Płeć: Mężczyzna

Kupiec i jego statek

Postautor: Bartosh16 » pn 24 lip 2017, 12:33

A co Wy na takie rozwiązanie, że kupiec podróżuje incognito? Jako członek załogi?


"Racja jest jak dupa - każdy ma swoją" - Józef Piłsudski

Mój blog "Otwórz oczy"

Awatar użytkownika
BollyBoss
Pisarz domowy
Posty: 130
Rejestracja: pn 10 lip 2017, 14:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Kupiec i jego statek

Postautor: BollyBoss » pn 24 lip 2017, 21:50

Eee, to już cudowanie światem. Musiałbym to dodatkowo wyjaśniać, co tylko odwracałoby uwagę od rzeczy najbardziej istotnych.

Wolałbym już zmienić kupca-właściciela statku na kapitana. Jak mógłbym go wtedy nazywać? Kapitan, dowódca statku, żeglarz... Bo określanie kapitana statku handlowego mianem "kupca" chyba nie wchodzi w grę?

A gdyby to był statek należący do jakiejś spółki, kompanii handlowej? Kto byłby wówczas dowódcą wyprawy? Jakiś agent, pełnomocnik?


Chętnie pomogę przy researchu z dziedziny psychologii.

Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 3982
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Kupiec i jego statek

Postautor: Rubia » pn 24 lip 2017, 23:20

BollyBoss, kapitan to kapitan, dowódca załogi. Jego zadaniem nie jest handel. Może być co najwyżej pelnomocnikiem właściciela towaru - wie, z kim się kontaktować, kiedy już dopłynie na miejsce i jaką sumę ma otrzymać za to, co przywiózł odbiorcy.
Przewożenie towarów to nie żadna "wyprawa". Oczywiście, może z nimi płynąć jakiś wysłannik właściciela. Ale na statku za bezpieczeństwo wszystkich pasażerów, za ładunek i dopłynięcie do celu odpowiada kapitan.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
BollyBoss
Pisarz domowy
Posty: 130
Rejestracja: pn 10 lip 2017, 14:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Kupiec i jego statek

Postautor: BollyBoss » wt 25 lip 2017, 00:03

Ja bym przepłynięcie połowy świata jednak nazwał wyprawą. :roll:

A może syn kupca udałby się na jego polecenie w tę podróż, żeby zwiedzić trochę odległych krajów i czegoś się nauczyć?

Albo wytnę ten prolog w diabły i od razu zacznę z grubej rury...


Chętnie pomogę przy researchu z dziedziny psychologii.

Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1008
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

Kupiec i jego statek

Postautor: Misieq79 » wt 25 lip 2017, 00:22

Niech piraci wyrżną 90% załogi a resztę wezmą na pytki. Przypalany w podeszwy matros nie odróżni właściciela od kapitana, a opowie o monetach.


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.

Awatar użytkownika
BollyBoss
Pisarz domowy
Posty: 130
Rejestracja: pn 10 lip 2017, 14:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Kupiec i jego statek

Postautor: BollyBoss » wt 25 lip 2017, 14:07

O! I to jest całkiem fajny pomysł, aczkolwiek bardzo chciałbym uniknąć przerabiania po raz kolejny tego samego fragmentu. Przepisywałem i modyfikowałem go już tyle razy, że zaczyna przypominać połataną dziadkową kapotę. Rozwiążę to chyba prościej - na statku będzie wielu drobnych kupców ze swoimi towarami, własnym sumptem opłacających sobie podróż, a pirat na spytki weźmie pierwszego lepszego.


Chętnie pomogę przy researchu z dziedziny psychologii.


Wróć do „Kreatorium”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość