Rok 1971, fragment 2.

Tu wrzuć dopracowane fragmenty opowiadań, które chcesz poddać ocenie Weryfikatorów.
Potem tekst przechodzi do działu "Zweryfikowane"

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Sambor
Pisarz domowy
Posty: 56
Rejestracja: śr 26 lip 2017, 05:24
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Queensland
Płeć: Mężczyzna

Rok 1971, fragment 2.

Postautor: Sambor » ndz 03 cze 2018, 12:02

Po obiedzie pomaszerował w stronę Sanu, aż do mostu, najkrótszą drogą od restauracji. Kiedyś był tam bardzo prymitywny prom-barka, taki podwieszony dwoma linami stalowymi do głównej liny nośnej, rozpostartej pomiędzy brzegami. Korbami regulowało się kątowe ustawienie barki do prądu rzeki, który dawał jej napęd. Prom przewoził ludzi i furmanki na drugą stronę i z powrotem. W ostatnich latach wybudowano ten most. Obok niego, z wyższego poziomu, wpadał do Sanu potok kanalizacyjny o nazwie Śmierdzonka. Była to lokalna, potoczna, nazwa dla ścieku z Huty Stalowa Wola i ze szpitala, z korytem odsłoniętym na ostatnim kilometrze swojego biegu. Skażona woda wpadała do Sanu z wyższego poziomu, jakby po katarakcie, rozpylając swoją zawartość i roznosząc zapachy.

Punkt dopływowy ze szpitala do nurtu głównego, tak gdzieś pośrodku otwartego biegu strumienia, był przeważnie ozdobiony rozwiniętymi prezerwatywami, które były częścią zawartości kanalizacji szpitalnej. Prezerwatywy zawieszały się na trawach i na zwisających gałązkach krzewów, głównie tuż przy szpitalnej rurze wylotowej. Ich obecność w ścieku, poczynając od tego miejsca, mogła sugerować, że stosunki międzyludzkie pomiędzy lokalnym personelem szpitalnym układały się w tamtych czasach wyśmienicie. Prawdopodobnie najfajniej było podczas nocnych dyżurów. Miejscowi chłopcy, tacy trochę wyrośnięci, zabawiali się niekiedy łapaniem tych gumek na długie patyki.

Miejsce dopływu ścieku do Sanu było popołudniami i wieczorami oblegane przez lokalnych wędkarzy. Tam najlepiej brały ryby, które jako wywodzące się z brudnej wody, były naprawdę nędznymi przedstawicielkami swojego biologicznego gatunku. Na myśl o takim wędkowaniu Krzysztof parsknął śmiechem. Stojąc na moście czuł tę woń. Jeśli coś w Stalowej Woli miało podobny zapach, mówiło się, że „czuć to Sanem”. Wzdłuż Śmierdzonki wiodła ścieżka, którą można było wyjść na peryferie zabudowań miejskich, do miejsca, gdzie ściek wypływał z pod ziemi, ale Krzysztof miał jeszcze wpaść do kolegi. Wrócił więc do miasta po poboczu z piasku, obok wąskiej asfaltowej jezdni.



Awatar użytkownika
Sambor
Pisarz domowy
Posty: 56
Rejestracja: śr 26 lip 2017, 05:24
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Queensland
Płeć: Mężczyzna

Rok 1971, fragment 2.

Postautor: Sambor » pt 15 cze 2018, 09:32

Proszę o zauważenie mojego tekstu. Wiem, że to krótkie, i że to tylko opis, ale jak się to prezentuje? Czy obraz jest jasno, wyraźnie, przedstawiony? Zbyt dokładny? Ciekawy, nieciekawy? To jest wzięte z moich starych wypocin, nic nowego. Mnie się to podoba, ale co ja tam wiem?



Awatar użytkownika
Godhand
Junior Admin
Junior Admin
Posty: 3143
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

Rok 1971, fragment 2.

Postautor: Godhand » pt 15 cze 2018, 11:57

Sambor,

Tekst został pewnie zauważony, tylko niewiele można o nim napisać.

Pierwszy akapit jest (moim zdaniem) usypiający i nudny, prawdopodobnie dlatego, że po pierwsze, jest nieplastyczny. po drugie zupełnie nic nie wnosi fabularnie.
Drugi, informuje nas, że stosunki personelu szpitala były częste, a pozostałe po nich akcesoria - widoczne w okolicach rzeki (przy okazji każe się zastanowić nad kondycją psychiczną personelu szpitala, która powinna raczej chcieć ukryć ślady rozwiązłej rozrywki).
Trzeci, mówi o wędkarzach oblegających to miejsce i o tym, że Krzysztof zmierza do kolegi. Miejscowi znają kondycję rzeki najlepiej, więc nie wiemy dlaczego "oblegają" to miejsce, mimo że, ryby są tam "nędznymi przedstawicielkami swojego biologicznego gatunku". A Krzysztof? No idzie. Po piasku.

Tu się nic nie dzieje, więc fabularnie nie można tego ocenić. Językowo jest nijak, bez tragedii, ale też bez błysków.

Mam wrażenie, że to co opisujesz jest ciekawe dla Ciebie, bo wiąże się z jakimiś wspomnieniami, odczuciami. Tekst bez tej podbudowy (którą masz tylko Ty) jest nudny i nieciekawy dla czytelnika.

Pozdrowienia,

G.


"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.

Awatar użytkownika
Sarah
Poetyfikator
Poetyfikator
Posty: 1705
Rejestracja: pt 14 lip 2017, 18:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Rok 1971, fragment 2.

Postautor: Sarah » pt 15 cze 2018, 12:15

Być może w większym fragmencie, ten tekst ma jakieś przesłanie, głębię, coś wnosi.
Oderwany - sprawia wrażenie nieco technicznego opisu, podbudowanego nutką nostalgicznego liryzmu.
Czy ciekawy? Sam w sobie - średnio. Być może będzie ciekawy w zderzeniu z pozostałą częścią.
Mnie nie podoba się ten fragment :
Sambor pisze:Source of the post Ich obecność w ścieku, poczynając od tego miejsca, mogła sugerować, że stosunki międzyludzkie pomiędzy lokalnym personelem szpitalnym układały się w tamtych czasach wyśmienicie. Prawdopodobnie najfajniej było podczas nocnych dyżurów.

Z czystej przekory zapytam - zakładasz, że tylko personel uprawia seks i to w czasie nocnym dyżurów?:)
Mylne przekonanie - nie każdy pacjent leżący w szpitalu jest obłożnie chory:)


Nie jestem w tym wieku, kiedy nieświadomie popełnia się głupstwa.W moim wieku głupstwa popełnia się planowo i z dziką przyjemnością.

Brniesz w mgłę, a pod stopami bagno, uważaj - R.Pawlak 28.02.2018

Awatar użytkownika
Czarna Emma
Dusza pisarza
Posty: 523
Rejestracja: ndz 13 sie 2017, 16:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gdzieś w Przedwojniu
Płeć: Kobieta

Rok 1971, fragment 2.

Postautor: Czarna Emma » pt 15 cze 2018, 13:56

Jakoś nudno mi się to czytało, niestety. Może nie mój styl, może po prostu czegoś nie widzę, ale znudziło mnie to.
Chociaż - piszesz, że to fragment. Może pasuje do całości, ubarwia ją? Tego nie wiem, sądzę tylko na podstawie tego fragmentu.
Błędów jednak nie znalazłam, a to chyba plus.


- Mniejsza o to, o cóż panom chodzi?


- Nie mniejsza - jako człowiek oblatany w najlepszych towarzystwach, z ukończoną szkołą tańców nowoczesnych i figurowych, zawsze robię wszystko a propos i wytrzymuję najcięższe nawet artykuła salonowego kodeksu karnego. Ale o wiele mnie kto niemożebnie podgrymasza, łobuz się robie i z samem sobą wytrzymać mnie trudno.


z "Wiecha"

Awatar użytkownika
Przemek
Pisarz domowy
Posty: 188
Rejestracja: czw 16 lis 2017, 03:22
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Rok 1971, fragment 2.

Postautor: Przemek » pt 15 cze 2018, 17:03

Może w szerszym kontekście byłoby to ciekawsze. Przypomina fragment wyrwany w całości, ale czytelny i obrazowy.


„Nie pozwól światu, by mógł mieć coś do ukrycia.
Pamiętaj, że każdy błąd prowadzi do prawdy, a prawda zawsze jest źrenicą życia.”

Awatar użytkownika
Kreator
Pisarz domowy
Posty: 147
Rejestracja: pn 11 maja 2015, 20:20
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Rok 1971, fragment 2.

Postautor: Kreator » pt 15 cze 2018, 19:44

Sambor pisze:Source of the post Proszę o zauważenie mojego tekstu.

Widzisz , upomniałeś się i oto sa komentarze ;p

Ja bym w texcie użył więcej kolokwializmów, np. za drugim razem napisał bym 'gumki' zamiast prezerwatywy. Swoją drogą, kondomów raczej nie wrzuca się do ścieków, moga zatkać odpływ, ktoś parę razy mógł tak poczynić, okej, ale nie chce się wierzyć o częstszych przypadkach, głupota personelu, pacjentów by z tego wynikała.

Jesli to starszy tekst to myślę że naprawdę nie jest źle



Awatar użytkownika
Sambor
Pisarz domowy
Posty: 56
Rejestracja: śr 26 lip 2017, 05:24
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Queensland
Płeć: Mężczyzna

Rok 1971, fragment 2.

Postautor: Sambor » sob 16 cze 2018, 07:11

Godhand pisze:Source of the post Pierwszy akapit jest (moim zdaniem) usypiający i nudny, prawdopodobnie dlatego, że po pierwsze, jest nieplastyczny. po drugie zupełnie nic nie wnosi fabularnie.
Drugi, informuje nas, że stosunki personelu szpitala były częste, a pozostałe po nich akcesoria - widoczne w okolicach rzeki (przy okazji każe się zastanowić nad kondycją psychiczną personelu szpitala, która powinna raczej chcieć ukryć ślady rozwiązłej rozrywki).
Trzeci, mówi o wędkarzach oblegających to miejsce i o tym, że Krzysztof zmierza do kolegi. Miejscowi znają kondycję rzeki najlepiej, więc nie wiemy dlaczego "oblegają" to miejsce, mimo że, ryby są tam "nędznymi przedstawicielkami swojego biologicznego gatunku". A Krzysztof? No idzie. Po piasku.

Tu się nic nie dzieje, więc fabularnie nie można tego ocenić. Językowo jest nijak, bez tragedii, ale też bez błysków.

Mam wrażenie, że to co opisujesz jest ciekawe dla Ciebie, bo wiąże się z jakimiś wspomnieniami, odczuciami. Tekst bez tej podbudowy (którą masz tylko Ty) jest nudny i nieciekawy dla czytelnika.

Ten wątek jest zdecydowanie dokumentalny, nie fikcyjny. Krzysztof powrócił do swojego miasta, aby się z nim pożegnać na zawsze i taka jest fabuła rozdziału. Jest to jednak rok 1977, który w PRL nie różnił się niczym od roku 1971. Pierwszy akapit, załączonego fragmentu, miał zawierać opis techniczny. Czy ktoś tu zrozumiał, jak funkcjonował taki prom? Jakim możliwie sposobem można to „uplastycznić”, nadać temu „blask”? Co zrobić z tą odrobiną, aby przestała być „nudna” i zaczęła być ciekawa i nie była „nijaka językowo”?
Intencją narratora nie była moralna ocena personelu szpitala ani wyjaśniania powodu, dla którego miejscowi łowią ryby właśnie tam, mimo, że znał na to odpowiedzi. Pisał to co widział. Czy jest w tym coś źle?
Rok 1971, podany w tytule, łączy to jakoś z moim poprzednim, podanym tu, niefortunnym fragmentem.
Sarah pisze:Source of the post Być może w większym fragmencie, ten tekst ma jakieś przesłanie, głębię, coś wnosi.
Oderwany - sprawia wrażenie nieco technicznego opisu, podbudowanego nutką nostalgicznego liryzmu.
Czy ciekawy? Sam w sobie - średnio. Być może będzie ciekawy w zderzeniu z pozostałą częścią.
Mnie nie podoba się ten fragment :
Sambor pisze:
Source of the post Ich obecność w ścieku, poczynając od tego miejsca, mogła sugerować, że stosunki międzyludzkie pomiędzy lokalnym personelem szpitalnym układały się w tamtych czasach wyśmienicie. Prawdopodobnie najfajniej było podczas nocnych dyżurów.

Z czystej przekory zapytam - zakładasz, że tylko personel uprawia seks i to w czasie nocnym dyżurów?:)
Mylne przekonanie - nie każdy pacjent leżący w szpitalu jest obłożnie chory:)

Narrator zna układy w PRL i wie, jest przekonany, że gumki należały do personelu. Pacjent, zdrowy czy chory, nie miał do tego warunków na sali ośmioosobowej. Gdyby robiono to w ogrodzie szpitalnym, to te akcesoria nie wędrowały by potem po schodach do muszli klozetowej. Zresztą, czy czytelnik książki roztrząsa takie oświadczenia?



Awatar użytkownika
RebelMac
Pisarz osiedlowy
Posty: 230
Rejestracja: ndz 05 cze 2016, 13:12
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Bielsko - Biała
Płeć: Mężczyzna

Rok 1971, fragment 2.

Postautor: RebelMac » sob 16 cze 2018, 07:37

Nie, nie, zupełnie nie moje gusta. To brzmi jak wyjęte z przewodnika bądź mapy, suche i ciężkie do przetrawienia. To właściwie trzy opisy, które wynudzą czytelnika. Jestem na nie.

Pozdrawiam.



Awatar użytkownika
Godhand
Junior Admin
Junior Admin
Posty: 3143
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

Rok 1971, fragment 2.

Postautor: Godhand » sob 16 cze 2018, 09:38

Hej,

Sambor pisze:Source of the post Ten wątek jest zdecydowanie dokumentalny, nie fikcyjny. Krzysztof powrócił do swojego miasta, aby się z nim pożegnać na zawsze i taka jest fabuła rozdziału. Jest to jednak rok 1977, który w PRL nie różnił się niczym od roku 1971. Pierwszy akapit, załączonego fragmentu, miał zawierać opis techniczny. Czy ktoś tu zrozumiał, jak funkcjonował taki prom?


Kiedy zaczynałem grać w pokera, pierwsze pół roku szło mi nieźle, ale grałem intuicyjnie. Mój znajomy - obserwując którąś z kolei rozgrywkę - zaprosił mnie później na drinka i powiedział banalną, ale bardzo trafną rzecz: "Zawsze musisz wiedzieć dlaczego coś robisz i jaki efekt chcesz osiągnąć". Ta zasada działa także w pisaniu.
Po co jest ten pierwszy akapit? Po co czytelnikowi informacja w jaki sposób działała barka-prom?

Sambor pisze:Jakim możliwie sposobem można to „uplastycznić”, nadać temu „blask”? Co zrobić z tą odrobiną, aby przestała być „nudna” i zaczęła być ciekawa i nie była „nijaka językowo”?


Pierwszy akapit w mojej opinii jest zbędny. Natomiast jeśli chcesz go koniecznie jakoś ożywić, to można to osiągnąć sztuczką :)

Sztuczka - wspomnienie/kontrast:

Spojrzał na fragment rzeki, gdzie kiedyś pływała prymitywna barka. Wróciły wspomnienia. Poprzez głośny szum Sanu przebijał się dźwięk trzeszczącej złowrogo liny nośnej, rozpostartej majestatycznie pomiędzy brzegami. Mała barka, pomalowana zieloną, gdzieniegdzie łuszczącą się już farbą, była połączona do liny głównej dwoma cieńszymi stalowymi linkami. Głośno klikały zęby naoliwionych korb, którymi ustawiano kątowe położenie barki w stosunku do rzeki. Na rozcinającej wodę barce wesoło piszczały dzieci, opryskiwane wodą rzeki, a woźnice uspokajali zaprzężone do furmanek konie. Barka pracowała bez przerwy. Jak rzeka.
Krzysztof mrugnął.
Teraz było inaczej. Zapomniana lina nośna, była pordzewiała, przetarta w niektórych miejscach straszyła sterczącymi drutami, jakby ostrzegała, żeby zostawić ją w spokoju. Kupa zżartego czasem złomu spoczywała na brzegu, jak wyrzut sumienia. Nie przypominała w niczym barki, którą pamiętał Krzysztof. Nie słychać było śmiechu dzieci i rżenia zaniepokojonych koni.


Oczywiście pisałem "z palca" więc może być z błędami ;)

Pozdrowienia,

G.


"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.

Awatar użytkownika
Sarah
Poetyfikator
Poetyfikator
Posty: 1705
Rejestracja: pt 14 lip 2017, 18:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Rok 1971, fragment 2.

Postautor: Sarah » sob 16 cze 2018, 10:11

Sambor, czasy PRL pamiętam dość dobrze, :) Także szpitalne kible :)
Masz rację, to szczegół nie warty rozstrząsania, ale mi jakoś zazgrzytał.


Nie jestem w tym wieku, kiedy nieświadomie popełnia się głupstwa.W moim wieku głupstwa popełnia się planowo i z dziką przyjemnością.

Brniesz w mgłę, a pod stopami bagno, uważaj - R.Pawlak 28.02.2018

Awatar użytkownika
Sambor
Pisarz domowy
Posty: 56
Rejestracja: śr 26 lip 2017, 05:24
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Queensland
Płeć: Mężczyzna

Rok 1971, fragment 2.

Postautor: Sambor » sob 16 cze 2018, 12:03

Godhand pisze:Source of the post Kiedy zaczynałem grać w pokera, pierwsze pół roku szło mi nieźle, ale grałem intuicyjnie. Mój znajomy - obserwując którąś z kolei rozgrywkę - zaprosił mnie później na drinka i powiedział banalną, ale bardzo trafną rzecz: "Zawsze musisz wiedzieć dlaczego coś robisz i jaki efekt chcesz osiągnąć". Ta zasada działa także w pisaniu.
Po co jest ten pierwszy akapit? Po co czytelnikowi informacja w jaki sposób działała barka-prom?

Sądzę, że jeśli piszemy kryminał oparty na faktach lub nie, przedstawiamy detektywa/inspektora, który węszy jak pies, nachodzi ludzi, zadaje pytania dotyczące sprawy i prawie cały wątek powieści może dotyczyć tego co on robi. To co chcę napisać, nie jest jednak kryminałem.
Swój obszerny temat, oparty na faktach, zredukowałem w moich zamiarach do początkowych rozdziałów, które same w sobie mogą stanowić książkę. Mój bohater, o ciekawej przeszłości, ma tu określony, niebezpieczny i trudny zamiar do wykonania. Podąża do tego systematycznie. Zajmuje mu to trochę czasu. W międzyczasie musi jakoś żyć. Idzie przez miasto, jedzie pociągiem miejskim, siada w restauracji, natrafia na kolegów/znajomych i na młode panie. Spędza z nimi czas.
Jeśli popatrzę na to poprzez pryzmat weryfikacji, z którą się już tu spotkałem, to zwyczajnie, drogą eliminacji zwanej niekiedy dedukcją, obiorę moją treść z wszelkich dodatków. No bo, po co to, po co tamto? No bo to i tamto nie dotyczy sprawy, nie jest związane z celem, który przyświeca bohaterowi. Co w tym jest ciekawe a co nie jest? Rozmów w podróży o niczym, z przypadkowymi ludźmi, prawdopodobnie nie opisywać. Pominąć podróż w całości?
W ramach przybliżania sobie współczesnej literatury polskiej, przeczytałem ostatnio „Tysiąc spokojnych miast”, Jerzego Pilcha. Przebrnąłem przez to dość szybko. Męczę się jednak bardzo przy „Wotum nieufności”, Remigiusza Mroza. Kto to czyta? Wasze wypociny, Panowie i Panie, tu demonstrowane, głównie science fiction, wcale mi się nie podobają. W ostatnich latach, jeśli czytam cokolwiek, to literaturę wojenną, najlepiej opis kogoś, kto brał w tym czynny udział. W wojnie, interesuje mnie wysiłek ludzki, motywacje oraz rezultaty. Mam tu nieograniczony dostęp do literatury anglojęzycznej.
No więc, czym wypełniać luki w poczynaniach bohatera książki podążającego do celu? Jakieś sugestie?



Awatar użytkownika
ithilhin
Pisarz
Pisarz
Posty: 4564
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Rok 1971, fragment 2.

Postautor: ithilhin » sob 16 cze 2018, 12:18

Sambor pisze:Source of the post Wasze wypociny, Panowie i Panie, tu demonstrowane, głównie science fiction, wcale mi się nie podobają


Trochę może nie o tekście, ale...
Drogi Samborze, podobać się może lub nie - kwestia upodobań oczekiwań gustu - ale szacunek na linii Autor - Czytelnik i Czytelnik - Autor jest moi zdaniem istotna.
Wiec jak nazywasz wprawki innych niepochlebnie "wypocinami" bez żadnej merytorycznej uwagi, to mi się to o prostu nie podoba.
Dlatego tak jak pod swoim tekstem oczekujesz konkretnych uwag - daj je też innym. Po to jest Wery, żeby autorzy się wzajemnie wspierali.


gosia

Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.
FP

Awatar użytkownika
Godhand
Junior Admin
Junior Admin
Posty: 3143
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

Rok 1971, fragment 2.

Postautor: Godhand » sob 16 cze 2018, 12:24

Sambor pisze:Męczę się jednak bardzo przy „Wotum nieufności”, Remigiusza Mroza. Kto to czyta? Wasze wypociny, Panowie i Panie, tu demonstrowane, głównie science fiction, wcale mi się nie podobają. W ostatnich latach, jeśli czytam cokolwiek, to literaturę wojenną, najlepiej opis kogoś, kto brał w tym czynny udział. W wojnie, interesuje mnie wysiłek ludzki, motywacje oraz rezultaty. Mam tu nieograniczony dostęp do literatury anglojęzycznej.


Dobrze, że nie piszę SF, bo gotów byłbym się obrazić.
Tak czy inaczej, czy "wypociny" Ci się podobają, czy też nie, nie ma zupełnie związku z jakością Twojego tekstu.

A to co chciałem Ci przekazać, to fakt, że o ciekawych rzeczach pisze się łatwiej - nawet jeśli napisane jest średnio to może "pociągnie" czytelnika historią. To o czym piszesz (w tym konkretnym fragmencie), dla mnie jako czytelnika jest nudne. Oczywiście o tym także można napisać dobrze i ciekawie, o wszystkim można, tylko trzeba do tego umiejętności, których - wybacz - Ci brak.

G.


"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.

Awatar użytkownika
Sambor
Pisarz domowy
Posty: 56
Rejestracja: śr 26 lip 2017, 05:24
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Queensland
Płeć: Mężczyzna

Rok 1971, fragment 2.

Postautor: Sambor » sob 16 cze 2018, 13:39

ithilhin pisze:Source of the post Trochę może nie o tekście, ale...
Drogi Samborze, podobać się może lub nie - kwestia upodobań oczekiwań gustu - ale szacunek na linii Autor - Czytelnik i Czytelnik - Autor jest moi zdaniem istotna.
Wiec jak nazywasz wprawki innych niepochlebnie "wypocinami" bez żadnej merytorycznej uwagi, to mi się to o prostu nie podoba.
Dlatego tak jak pod swoim tekstem oczekujesz konkretnych uwag - daj je też innym. Po to jest Wery, żeby autorzy się wzajemnie wspierali.

Do nikogo specyficznie tego słowa nie skierowałem. Nie zdawałem sobie sprawy z wagi mojej wypowiedzi na tym forum. Proponuję, aby każdy, kto to przeczyta, uznał, że jego to nie dotyczy. Co do weryfikacji czyjegoś tekstu, to wybacz, ale w tej fazie moich umiejętności czuję się na siłach wycenić jedynie aspekt techniczny opisu, co już raz zrobiłem. Co do wartości literackiej, nie ośmielam się wypowiadać.
Godhand pisze:Source of the post Dobrze, że nie piszę SF, bo gotów byłbym się obrazić.
Tak czy inaczej, czy "wypociny" Ci się podobają, czy też nie, nie ma zupełnie związku z jakością Twojego tekstu.

A to co chciałem Ci przekazać, to fakt, że o ciekawych rzeczach pisze się łatwiej - nawet jeśli napisane jest średnio to może "pociągnie" czytelnika historią. To o czym piszesz (w tym konkretnym fragmencie), dla mnie jako czytelnika jest nudne. Oczywiście o tym także można napisać dobrze i ciekawie, o wszystkim można, tylko trzeba do tego umiejętności, których - wybacz - Ci brak.

Dobrze, że się nie obraziłeś, chociaż nie jestem pewny. Moje trzy zamieszczone akapity, to zbyt krótki tekst, aby kogoś zanudzić. Nie obstaję przy twierdzeniu, że były cokolwiek warte. Skrytykować może jednak każdy a mnie interesuje bardziej wyjaśnienie, dlaczego coś jest źle i jak powinno być napisane. W moim tekście, zamieszczonym poprzednio na tej stronie, pytałem czym wypełniać luki tematyczne, w poczynaniach bohatera książki podążającego do celu? Odpowiedziałeś raczej nie na temat. Pytanie było skierowane do każdego ktokolwiek zechce się na ten temat wypowiedzieć. Zgadzam się, że umiejętności mi brak. Jest to chyba ewidentne. Dlatego tu jestem.




Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości