zaqr vs. Godhand - "Nic nie działa lepiej..."

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
ancepa
WModerator
WModerator
Posty: 2799
Rejestracja: sob 04 wrz 2010, 11:30
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Starachowice
Płeć: Kobieta

zaqr vs. Godhand - "Nic nie działa lepiej..."

Postautor: ancepa » pt 21 gru 2012, 19:33

Nic nie działa lepiej na samopoczucie niż sklepanie czarnego


Użytkownicy zarejestrowani na forum co najmniej od miesiąca mogą przyznawać opowiadaniom punkty wg schematu:

Pomysł - max 20 punktów.

Styl - max 20 punktów.

Realizacja tematu - max 10 punktów.

Schematyczność - max 10 punktów. (im więcej punktów, tym mniejsze chodzenie utartymi ścieżkami)

Błędy - max 20 punktów. (ort, gram, styl oraz językowe; im więcej punktów, tym mniej błędów)

Ogólnie - max 20 punktów. (wrażenia ogólne, przesłanie, wartości, itp.)

Ocena końcowa - zsumowane punkty


Termin - 4 stycznia do północy

Teksty na PW do mnie.



Awatar użytkownika
ancepa
WModerator
WModerator
Posty: 2799
Rejestracja: sob 04 wrz 2010, 11:30
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Starachowice
Płeć: Kobieta

Postautor: ancepa » pt 04 sty 2013, 21:35

Tekst nr 1 - Barwy snów spokojnych

Obudziłem się przed południem.
Słońce było szare jak zawsze, niezależnie od pory roku. Sięgnąłem ręką po pilota i włączyłem telewizor.
Teraz, w okresie przedświątecznym, nawet politycy kłamali piękniej niż zazwyczaj. Nie chciało mi się wstawać, ale pozostanie w łóżku byłoby kolejnym dowodem na to, że to już absolutny koniec i ukojenie może dać tylko stryczek.
A na to mam czas do wieczora.
Wziąłem prysznic i ubrałem się.
Jeszcze pięćdziesiątka wódki - etopiryna dla duszy.
W porządku, czas na spacer.
Wyszedłem z kamienicy. Wiedziałem gdzie idę, tylko jedna uliczka odpowiadała moim wymaganiom.
Liczba samobójstw wzrasta w okresie świątecznym i noworocznym. Nie ma za co kupić dzieciom prezentów, brakuje pieniędzy na zrobienie kolacji wigilijnej. Jeśli ktoś jest sam, to w święta ból tej samotności sięga wyżyn. Zderzenie narzuconego niejako odgórnie radosnego nastroju z bolesną rzeczywistością.
A trzeba przecież się radować z nadejścia Pana.
Na przykład pana komornika.
Byłem w wieku, w jakim już nie można się okłamywać że samotność to dorosły, świadomy wybór.
Nie chciało mi się już żyć, i nie chodziło nawet o tego paskudnego skorupiaka, idącego powoli do tyłu i miażdżącego na drodze swojego marszu moje organy. Chodziło o kompletną anonimowość, o ambicję do bycia kimkolwiek i stojącą w kontrofensywie świadomość bycia nikim.
Od wielu dni dawałem sobie ostatnią szansę, ale dziś - przysięgam - będzie ta ostatnia z ostatnich.
Albo będę kimś, albo mnie nie będzie. Niech mnie coś spotka. Niech coś znaczę.
Żeby ktoś o mnie usłyszał! Mogę uratować kogoś z płonącego budynku, mogę wypchnąć człowieka sprzed rozpędzonego samochodu, mogę cokolwiek! Jestem tak zdesperowany że nie zawaham się przed niczym.
Inaczej zdechnę tak jak żyję. Sam.
Nieznany nikomu. Anonimowy jak nieśmiały liścik w pięknym bukiecie.

Szedłem więc wolno moją ulubioną uliczką. Nikt tu nie chodzi, zawsze jest pusta. Krok za krokiem. Każdy stawiany z nadzieją że coś się zmieni. Każdy kolejny z bolesnym przeświadczeniem że tak się nie stanie.
Przystanąłem na chwilę bo zobaczyłem mężczyznę. Był zgarbiony, jakby ciążyły mu na barkach wszystkie przed świątecznie spadłe z serc kamienie. Zapadnięta twarz, kilkudniowy zarost. Wytarty płaszcz powiewający jak biała flaga krzyczał.
"Poddaje się Życie, przegrałem".
Odwróciłem wzrok od szklanej tafli wystawowego okna.
Ruszyłem dalej. Lubię tę uliczkę bo prócz pustki, oferuje mi też wolność od wszelakich wyborów.
Ma pewnie z siedemdziesiąt metrów, można iść tylko prosto, nie ma żadnych bocznych odnóg.
Kamienice są tu tak wysokie że ma się wrażenie jakby człowiek szedł wąskim korytarzem, pośród dwóch wysokich murów. Dopiero na końcu uliczka łączy się prostopadle z Drugą, podobną, ale krótszą. Tam skręcę w prawo, potem jeszcze raz w prawo i wrócę pod moją kamienicę. Koniec spaceru będzie dziś oznaczał koniec życia. Na razie jednak jestem jeszcze na Pierwszej, więc mam jeszcze kilkadziesiąt minut życia.

Byłem jakieś kilkanaście metrów od końca Pierwszej i miejsca gdzie łączy się z Drugą, kiedy usłyszałem biegnącego człowieka. Musiał biec Drugą. Czarnoskóry mężczyzna pojawił się dokładnie tam gdzie prostopadle łączą się obie uliczki, przystanął i oparł dłoń o mur oddychając ciężko. Nagle w tych kilku metrach, które widziałem jak małą scenę, pojawił się drugi mężczyzna. Barczysty, biały, przywodził mi na myśl kierowcę ciężarówki z amerykańskich filmów. Bez namysłu chwycił czarnoskórego za kurtkę, szarpnął, przewrócił na ziemię. Kopnął w okolicę żeber. Potem jeszcze raz, i kolejny. Kiedy leżący mężczyzna przestał się ruszać napastnik otarł czoło i odetchnął głęboko.
- Nic nie działa na samopoczucie lepiej niż sklepanie czarnego - powiedział głośno.
Chciałem szansę na zaistnienie to mam. Tylko że facet był około pięćdziesiąt kilo cięższy, a ja ostatni raz biłem się w podstawówce. Nie widziałem przestrzeni za facetem, a tam mogli być jego koledzy. Trudno, tego przecież chciałem. To moja szansa, jedna jedyna, może napiszą o mnie w gazecie albo zrobią wywiad w radiu. Ktoś pozna moje imię i nazwisko, w innych okolicznościach niż czytając je wyryte na kamiennej tablicy.
Podjąłem decyzję. Ruszyłem. Biegłem najszybciej jak umiałem. Za cel obrałem plecy mężczyzny. Chciałem przewrócić go siłą pędu.
Już prawie. Jeszcze kilka kroków.
Błagałem w myślach. "Nie odwracaj się."
Wpadłem na niego i przewróciłem.
Był całkowicie zdezorientowany. Biłem pięściami gdzie popadło, a on zasłaniał niezdarnie twarz przedramionami.
Usłyszałem biegnących ludzi.
"Jego kumple?"
Ktoś brutalnie zrzucił mnie z mojej ofiary. Mojego wybawienia.
- Panie! Jasna cholera, tu się film kręci! - wrzasnął ktoś ,tuż nad moim uchem.
Najpierw nie dotarło do mnie. Leżąc na boku popatrzyłem w kierunku, z którego nadbiegli.
Lampy. Krzesła. Pieprzone furgonetki.
Film.
Kręcą, kurwa, film.
Czarnoskóry wstał, otrzepał ubranie i patrzył na mnie jak na idiotę, którym zresztą byłem.
Podniosłem się z trudem. Nogi miałem jak z waty.
Mamrocząc przeprosiny wycofałem się tyłem do uliczki, a potem osunąłem się szorując plecami po murze.
Ukryłem twarz w dłoniach. I zapłakałem. Szlochałem jak dziecko, któremu wyrwano uproszoną przez lata zabawkę. Wyrwano i rozdeptano. Trwało to długo.
- Nic się nie układa, co?
Podniosłem głowę, rozmazałem szybko ślady łez na policzkach.
Mężczyzna był przystojny, wyglądał trochę jak Johnny Deep w roli Jacka Sparow'a. Przyjrzał mi się, kiwnął głową jakby wszystko rozumiał i wyciągnął dłoń, w której trzymał butelkę piwa.
- Przyda ci się.
Wziąłem.
Usiadł obok mnie i pociągnął głęboki łyk ze swojej.
- Wiem jak to jest. Wszystko wali się na głowę, nie? Mam to samo. Walczę z tym już jakiś czas. I wiesz co? Im bardziej się szarpię tym bardziej nogi grzęzną w bagnie. Dlatego podjąłem już decyzję. Kończę dziś ze sobą. Nie ma innego wyjścia z tego domu wariatów.
Usłyszałem szum. Do uliczki wjechała limuzyna, wielka i biała. Bóg jeden wie jak kierowca się tu zmieścił. Boczne lusterka prawie dotykały ścian kamienic. Zatrzymała się tuż przed nami. Mój nowy towarzysz zmarszczył brwi.
Mężczyzna, który wysiadł był jeszcze przystojniejszy od siedzącego obok mnie. Miał na sobie śnieżnobiały kombinezon malarski a na głowie lampkę czołówkę. Podszedł do nas żwawym krokiem.
- Trzymasz na nim dłoń od siedmiu lat. Wystarczy - powiedział do mężczyzny w płaszczu. Mnie jakby w ogóle nie zauważył.
- Ale...
- Nie. Powiedziałem odstąp, więc odstąpisz. - Po tych słowach chwycił za płaszcz mego towarzysza i rzucił nim o ścianę. Echo uderzenia ciała o mur odbiło się w uliczce jak wystrzał. Upadłe ciało znieruchomiało w pobliżu kosza na śmieci.
Popatrzył na mnie chabrowymi oczyma.
- Wstań.
Wstałem.
- Dlaczego...? - popatrzyłem na zwłoki, kompletnie nic nie rozumiałem. - Skąd... to wszystko?
Spojrzał na mnie znowu. Miał na twarzy uśmiech dzieciaka, któremu udał się świetny dowcip.
- Bo nic nie działa na samopoczucie lepiej, niż sklepanie czarnego.
Szturchnął mnie po przyjacielsku w ramię.
- No, chodź - powiedział. - Odwiozę cię do domu.
A potem wziął mnie pod rękę i zaprowadził do samochodu.
Czułem się bezpiecznie. Spokojnie. Szybko zasnąłem.
Pamiętam że skóra w limuzynie pachniała magnoliami.

* * * *

Obudziłem się wyczuwając w pobliżu czyjąś obecność. Na policzku poczułem dotyk jakiegoś materiału. Z trudem otworzyłem jedno oko. Materiał miał biały kolor. Odetchnąłem z ulgą.
- Niesamowite. Po siedmiu latach ocknął się z śpiączki - usłyszałem jeszcze, zanim zapadłem znów w sen.
Tym razem zdrowy i spokojny.



Tekst nr 2 - ***


WULGARYZMY


___Paul siedział przy suto zastawionym stole i jadł śniadanie. Delikatny aromat kawy rozchodził się po całej jadalni, a przedwojenny, dębowy zegar ścienny tykał w kącie, zapomniany i w dodatku zagłuszany przez telewizor najnowszej generacji ryczący zza ściany. Dochodziła siódma, gdy mężczyzna wstał i wolnym krokiem zaczął zmierzać do swej garderoby. Dopiero w drodze powrotnej zauważył, że za oknem szaleje ulewa. Podjęcie decyzji nie trwało długo – już po kilku sekundach wiadomość o treści „Bardzo mi przykro, lecz dziś nie jestem w stanie Cię odwiedzić, ponieważ nie pozwala mi na to mój stan zdrowia.” była wysłana, a mężczyzna wsuwał się delikatnie w objęcia pierzyny.
___Gdy wstał, słońce chowało się za horyzont. Przetarł swą wielką dłonią twarz i, klnąc na czym ten świat stoi, poczłapał do łazienki pozbyć się trzydniowego zarostu. Później, pragnąc zrealizować chociaż część zajęć ujętych w harmonogramie dnia, włączył radio i rozpoczął codzienną porcję ćwiczeń. Spikerka trajkotała wesoło na temat jakiegoś sukcesu rządzących, gdy Paul usłyszał dzwonek do drzwi.
___- Kogo diabły przywiały? – Przemknęło mu przez myśl. – Pewnie znów ci cholerni akwizytorzy albo jakieś nawiedzone owieczki, próbujące nawrócić mnie na „właściwą drogę wiodącą ku wiecznemu szczęściu”. Pierdolcie się! Mam weekend i nie zamierzam wysłuchiwać waszego bełkotu. Ann miała chyba rację z tym kupnem psa. Gdybym kupił jakiegoś wilczura czy innego pit bulla, a później wypuścił go do ogrodu, to może w końcu miałbym święty spokój. No i byłaby też jakaś motywacja, żeby ruszyć się z domu.
___Za drugim razem dźwięk dzwonka był zdecydowanie dłuższy.
___- Znalazł się zdesperowany – mruknął mężczyzna i ruszył ku drzwiom, by pożegnać natarczywego gościa. Na wszelki wypadek chwycił jeszcze kij basketballowy leżący przy schodach i otworzył drzwi. Gdyby był to amerykański film, to teraz nastąpiłoby zbliżenie na szklankę wypełnioną whiskey, która powoli wysuwa się z dłoni głównego bohatera, aby później z wielkim wdziękiem roztrzaskać się na tysiące elementów. Ale życie to nie film, a na dodatek Paul był od dawna zawziętym abstynentem. Jego twarz była teraz biała jak prześcieradło, a oczy miały wielkość pięciozłotówek.
___- Pakuj się. Jesteś nam potrzebny. – powiedziała kobieta stojąca w drzwiach i chwyciła mężczyznę za koszulkę. – Nawet sobie nie wyobrażasz, jak bardzo się stęskniłam.
***
___Samochód toczył się wolno przez kolejną senną mieścinę, gdy Hoe przerwała krępującą ciszę.
___- Wiem, że to dla ciebie trudne, ale od czasu twojego odejścia nie dajemy sobie rady nawet z najprostszymi zleceniami. Nie próbuj mi przerywać. Jesteś najlepszy w tym fachu, a my potrzebujemy profesjonalisty. Ostatni raz. Chyba, że nabierzesz ochoty na więcej.
___- Dobrze wiesz, że się wypaliłem – szepnął Paul, wbijając wzrok w dłonie. – To nie jest już praca dla mnie. Chciałem się ustatkować, może założyć rodzinę.
___Marek, siedzący na fotelu kierowcy, ryknął śmiechem, który mógłby obudzić trupa.
___- Stary, przecież ty nie potrafisz żyć normalnie! Potrzebujesz strzału adrenaliny, żeby móc zaliczyć dzień jako udany. Przyznaj się, ile razy wyszedłeś na miasto, umówiłeś się na randkę albo chociaż zaprosiłeś kogoś do siebie?
___- Daj mu spokój i patrz na drogę! – warknęła Hoe, wyraźnie podenerwowana zachowaniem brata.
___- On ma rację. Tego nie można rzucić z dnia na dzień. A całego życia nie starczy, żeby zapomnieć.
___Cała trójka zamilkła, a przed oczami stanęły im wspomnienia dawnych dni.
___- Daj mi plan – powiedział w końcu Paul i wyciągnął rękę po teczkę z informacjami.

***

___Kastet ciążył przyjemnie w dłoni, przypominając mężczyźnie młodzieńcze lata. Długie lata treningów, później diabelnie trudne egzaminy, pierwsze zlecenie i stres z nim związany. W końcu radość z dobrze wykonanego zadania i świętowanie ze zgraną paczką znajomych z akademii. Szybko jednak nadeszły pierwsze problemy – grupa szybko zmniejszyła się, coraz rzadziej na ich twarzach gościł uśmiech. Ciężko śmiać się ze świadomością tego, że właśnie w tym momencie ktoś może wykrwawiać się na śmierć, bo nie był wystarczająco ostrożny. Pojawił się alkohol – w dużych ilościach, później doszły do niego narkotyki i hazard.
Po dziesięciu latach był wrakiem człowieka, a teraz wrócił. Słowa znajomych dźwięczały mu w uszach „Z tego się nie wyrasta, Misiu. To będzie w tobie siedzieć do usranej śmierci”.
___Z rozmyślania wyrwał go odgłos stóp uderzających o chodnik.
___ - Zbliża się do mnie – pomyślał. – A ja mam dla niego niespodziankę.
___Biegacz, który wypadł zza zakrętu, miał na sobie wściekle czerwony dres i okulary przeciwsłoneczne, a w uszach tkwiły słuchawki, wyrzucające z siebie jakieś hawajskie rytmy.
___Strzał adrenaliny przeszedł przez ciało Paula. Już po chwili pochylał się on, zdyszany jak nigdy, nad nieruchomym ciałem ofiary.
___- Masz dzisiaj zajebiste szczęście, brachu – wysapał i odszedł niespiesznie, pogwizdując starą rockową balladę.

***

___Po powrocie do domu nic nie było już takie samo. Do łask wróciły „stare zabawki”, dotąd kurzące się na poddaszu, ćwiczenia znów zaczęły sprawiać radość, a dzień stał się wyścigiem z czasem i własnymi słabościami. Tylko zegar tykał tak jak dawniej, gdy mężczyzna jadł spóźnione śniadanie.
___Dochodziła dziesiąta, gdy telefon, leżący obok patery z owocami zawibrował.
___Wiadomość od: Hoe „Włącz serwis informacyjny na czwórce.”.
___Paul ruszył więc do sypialni, zgarniając wcześniej ze stołu kubek z kawą i komórkę. Przełączył szybko z kanału sportowego i spojrzał w oczy swojej ofiary, leżącej na łóżku szpitalnym.
___ - Znany aktor, - zaszczebiotała dziennikarka – słynny, między innymi, z roli Morfeusza w filmie „Matrix”, został brutalnie pobity podczas porannego joggingu. Jak zapewniają lekarze, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo, mimo tego, że trafił do kliniki w stanie krytycznym.
___Mężczyzna wyłączył telewizor i opadł na fotel. Na jego twarzy malował się uśmiech. No i znowu się zaczyna – mruknął pod nosem i sięgnął po teczkę ze szczegółami kolejnego zlecenia.



Awatar użytkownika
Góral
Pisarz osiedlowy
Posty: 330
Rejestracja: sob 28 sie 2010, 01:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Góral » sob 05 sty 2013, 00:22

Tekst pierwszy

Pomysł - 9 punktów

Styl - 12 punktów

Realizacja tematu - 9 punktów

Schematyczność - 7 punktów

Błędy - 14 punktów

Ogólnie - 12 punktów

Ocena końcowa - 63 punkty!


Tekst drugi

Pomysł - 13 punktów

Styl - 15 punktów

Realizacja tematu - 8 punktów

Schematyczność - 5 punktów

Błędy - 18 punktów

Ogólnie - 16 punktów

Ocena końcowa - 75 punktów!


Pierwszy zachęca gawędziarskim językiem, szczerym i wiarygodnym. Drugi - pomysłem. Drugi zniechęca sztucznymi dialogami, oklepanymi dialogami. Pierwszy ratuje temat dopiero w ostatnich zdaniach.



Awatar użytkownika
gebilis
Umysł pisarza
Posty: 995
Rejestracja: sob 28 sie 2010, 15:07
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: gebilis » sob 05 sty 2013, 13:23

Tekst 1
Pomysł - 15 punktów.

Styl - 10 punktów.

Realizacja tematu - 7 punktów.

Schematyczność - 7 punktów

Błędy - 18 punktów.

Ogólnie - 15 punktów.

Ocena końcowa - 72 zsumowane punkty

Tekst 2
Pomysł - 10 punktów.

Styl - 17 punktów.

Realizacja tematu - 4 punktów.

Schematyczność - 5 punktów.

Błędy - 18 punktów.

Ogólnie - 10 punktów.

Ocena końcowa - 64 zsumowane punkty

Pierwszy tekst: ciekawe rozwinięcie tematu, jednak cięzki w odbiorze styl wypowiedzi - zbyt duża drobiazgowość opisów.
Tekst drugi: rozwinięcie trochę nudnawe, ale napisane ciekawym, plastycznym stylem. Przyjemnie się czytało, ale nie zachwyciło.


Jak wydam, to rzecz będzie dobra . H. Sienkiewicz

Awatar użytkownika
Thana
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 3676
Rejestracja: pt 26 cze 2009, 17:13
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Thana » ndz 06 sty 2013, 09:04

Tekst I

Pomysł: 14/20
Szczególnie oryginalny to ten pomysł nie jest. Ale zrealizowany ciekawie.

Styl: 14/20
Nieprzejrzysty, czasem za duże skróty myślowe. Więcej precyzji by się przydało.

Realizacja tematu: 8/10
Nieźle. Za pierwszym razem zmyłka, przygrywka i dopiero później pokazuje się prawdziwy Czarny do sklepania. Poprawa samopoczucia - radykalna. :)

Schematyczność: 6/10
Właściwie same schematy, ale poukładane w nieoczekiwany sposób. To też jest metoda: połączyć ograne elementy we własnej mozaice.

Błędy: 13/20
Byłoby co czyścić. Przede wszystkim szwankuje konstrukcja zdań.

Ogólnie: 14/20
Jest jeden fragment, który bardzo mi się podoba - ten o potrzebie "bycia kimś". Ale ten wątek trochę się gubi. Podoba mi się również finezyjna wskazówka, kogo klepać rzeczywiście należy (Depp, hehe!), bo z niej ładnie wynika konkluzja, że można "być kimś", być bohaterem, nawet gdy się leży w łóżku od siedmiu lat.

Razem: 71


Tekst II

Pomysł: 10/20
Mam wrażenie, że ot, pierwszy lepszy. Nic ciekawego.

Styl: 12/20
Trochę drętwo, trochę przekombinowane. Brakuje lekkości.

Realizacja tematu: 7/10
Klepanie Czarnego jest, ale poprawa samopoczucia nie do końca mnie przekonuje. Dokonuje się na zasadzie: "macie wierzyć, że tak jest".

Schematyczność: 4/10
Schemat "złego" bohatera, który chce wyjść z podejrzanej branży, ale mu się nie udaje. Poza schematem jest tożsamość sklepanego i tu można ewentualnie szukać jakiegoś drugiego dna, chociaż nie wiem, czy ono faktycznie w tekście jest.

Błędy: 13/20
Przede wszystkim brzydkie powtórzenia, frazeologia i niezgrabne zdania.

Ogólnie: 12/20
Nie widzę przesłania. Chyba w ogóle nie do końca rozumiem, co Autor miał na myśli i dlaczego w ogóle to wszystko opisał. Być może kluczem jest postać sklepanego, ale nie potrafię odczytać tego symbolu (jeśli to w ogóle jest symbol) tak, żeby wyszło jakieś przesłanie.

Razem: 58

Pozdrawiam!


Oczywiście nieunikniona metafora, węgorz lub gwiazda, oczywiście czepianie się obrazu, oczywiście fikcja ergo spokój bibliotek i foteli; cóż chcesz, inaczej nie można zostać maharadżą Dżajpur, ławicą węgorzy, człowiekiem wznoszącym twarz ku przepastnej rudowłosej nocy.
Julio Cortázar: Proza z obserwatorium

Ryju malowany spróbuj nazwać nienazwane - Lech Janerka

Awatar użytkownika
Magic
Dusza pisarza
Posty: 597
Rejestracja: pt 16 lis 2012, 11:31
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Niemcy
Płeć: Kobieta

Postautor: Magic » ndz 06 sty 2013, 10:28

Tekst I:

Pomysł - 18 punktów.

Styl - 12 punktów.

Realizacja tematu - 9 punktów.

Schematyczność - 8 punktów.

Błędy - 13 punktów.

Ogólnie - 16 punktów.

Ocena końcowa - 76 punktów.


Tekst II

Pomysł - 16 punktów.

Styl - 17 punktów.

Realizacja tematu - 8 punktów.

Schematyczność - 8 punktów.

Błędy - 15 punktów.

Ogólnie - 12 punktów.

Ocena końcowa - 76 punktów.


Tekst pierwszy szczerze mnie rozbawił, chociaż sama końcowka trochę rozczarowuje. Wizja pacjenta, pogrążonego w śpiączce - banalne.

Tekst drugi wciąga, jednak do samego końca nie ukazuje motywów bohatera. Dlaczego ofiarą musiał paść jeden z moich ulubionych aktorów?


Nie jest naj­ważniej­sze, byś był lep­szy od in­nych. Naj­ważniej­sze jest, byś był lep­szy od sa­mego siebie z dnia wczorajszego. - Mahatma Gandhi

"tylko grafomani nie mają żadnych wątpliwości odnośnie swojej tfurczości" - Navajero

Awatar użytkownika
Lady Kier
Umysł pisarza
Posty: 708
Rejestracja: czw 06 sie 2009, 19:54
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gdynia
Płeć: Kobieta

Postautor: Lady Kier » ndz 06 sty 2013, 13:37

TEKST I

Pomysł - 10
Styl - 15
Realizacja tematu - 8
Schematyczność - 2
Błędy - 18
Ogólnie - 13

Ocena końcowa - 66

TEKST II

Pomysł - 8
Styl - 14
Realizacja tematu - 8
Schematyczność - 2
Błedy - 18
Ogólnie - 10

Ocena końcowa - 61

Tekst pierwszy - podoba mi się drobiazgowość opisów, problem bohatera jest wiarygodny i całkiem zgrabnie opisany. Końcówka dosyć banalna i rozczarowała mnie, ale jak się nad tym zastanowiłam to nawet wydał mi się ciekawy pomysł rozterek egzystencyjnych człowieka, który jest w śpiączce.

Tekst drugi - podobał mi się luźny, wartki styl, ale ogólnie motyw wydał mi się bardzo oklepany. Zakończenie też raczej nie powalało na kolana.



Awatar użytkownika
anowi
Dusza pisarza
Posty: 454
Rejestracja: pt 05 paź 2012, 22:39
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: anowi » ndz 06 sty 2013, 20:15

Tekst I

Pomysł - 17
Styl - 13
Realizacja tematu - 8
Schematyczność - 6
Błędy - 18
Ogólnie - 15

Ocena końcowa - 77

Tekst II

Pomysł - 9
Styl - 16
Realizacja tematu - 7
Schematyczność - 5
Błędy - 10
Ogólnie - 10

Ocena końcowa - 57

W tekście pierwszym spodobał mi się przede wszystkim pomysł, zrealizowany z humorem.

W drugim zaś ciekawy styl, pozwalający na "zobaczenie" poszczególnych obrazów tekstu.
Nie zrozumiałam niestety głównego motywu. Wiem dlaczego, ale nie pojmuję po co. Albo na odwrót.



Awatar użytkownika
Natasza
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 5467
Rejestracja: śr 31 sie 2011, 21:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Natasza » ndz 06 sty 2013, 21:05

Tekst I

Pomysł: 12/20

Styl: 10/20

Realizacja tematu: 7/10

Schematyczność: 5/10

Błędy: 10/20

Ogólnie: 14/20

Razem: 58

Tekst II

Pomysł: 8/20

Styl: 8/20

Realizacja tematu: 5/10

Schematyczność: 3/10

Błędy: 7/20

Ogólnie: 9/20

Razem: 40


Granice mego języka bedeuten die Grenzen meiner Welt.(Wittgenstein w połowie rozumiany)

Awatar użytkownika
Sepryot
Legenda pisarstwa
Posty: 2124
Rejestracja: ndz 29 lip 2012, 16:07
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kraków, Gołębia
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: Sepryot » ndz 06 sty 2013, 21:38

TEKST 1

Pomysł: 10/20.
Jakoś mnie nie wzruszył ten człowiek ze swoją samotnością, a pobicie aktora (zgadaliście się na to bicie aktora? :P) średnio ciekawe. Końcówka mnie zupełnie nie urzekła.

Styl: 17/20.
Do przodu. Trochę skracany, momentami jakby na siłę, ale niektóre zdania to perełki.

Realizacja tematu: 8/10.
W porządku, po prostu.

Schematyczność: 3/10.
Niestety, oryginalny tekst nie jest, na żadnej płaszczyźnie.

Błędy: 15/20.
Jakieś tam interpunkcyjne, krzyczący płaszcz i kilka podobnych.

Ogólnie: 8/20.
Nie licząc pojedynczych, bardzo fajnych sformułowań tekst mnie zupełnie nie porwał.

Razem: 61

TEKST 2

Pomysł: 5/20.
Zupełnie do mnie nie przemawia ta koncepcja, musiałem przeczytać dwa razy, żeby ją w ogóle do końca zrozumieć. I Lałrens Fiszbern też do mnie nie przemawia.

Styl: 9/20.
Neutralnie. Da się czytać, ale momentami przynudza, i to mimo krótkości tekstu. Dialogi bardzo słabe.

Realizacja tematu: 9/10.
Jest w bardzo przyjemny sposób nie wprost, więc tutaj duży plusik.

Schematyczność: 5/10.
Ani to jakoś specjalnie nowe, ani oryginalne i ciekawe, ale jednak ciut bardziej niż motyw z tekstu pierwszego.

Błędy: 3/10.
Dużo.

Ogólnie: 5/20.
Zupełnie mi ostatecznie ten tekst nie podszedł. Mimo, że ma raptem kilka tysięcy znaków, musiałem się pilnować, żeby nie przelatywać wzrokiem akapitów. Poza tym utrąciłem punkcik za koszmarny zapis z tymi podkreślnikami. :P

Razem: 36


[center]1 | 2 | 3 | 4 | O poezji[/center]

Awatar użytkownika
Caroll
Pisarz pokoleń
Posty: 1044
Rejestracja: ndz 09 paź 2011, 13:49
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Caroll » ndz 06 sty 2013, 22:48

Tekst I

Pomysł - 14/20
Widzę potencjał. Ale też i nagromadzenie trochę wyeksploatowanych stereotypów. Podoba mi się motyw z wybieraniem znanej, bezpiecznie przewidywalnej drogi we wspaniałym kontraście z życzeniowym myśleniem "niech się coś stanie, żebym mógł zaistnieć".
Styl - 12/20
Ciężki. Skróty myślowe, językowo bywa niezgrabnie, jakby autor nie do końca uchwycił to, co zamierzał.
Realizacja tematu - 7/10
Jest. Niezła próba gry z czytelnikiem, ale nie zaskakująca.
Schematyczność - 5/10
Dużo schematów, w tym i setting.
Błędy - 13/ 20
Jest tego trochę. Jakieś przecinki, literówki, szyk zdań, do wyczyszczenia.
Ogólnie - 12/20
Tak średnio. Trochę mało zapada w pamięć.
Ocena końcowa - 63

Tekst II

Pomysł - 9/20
Jakoś tak...topornie. Bardzo dosłowne trzymanie się tematu.
Styl - 8/20
Nie porywa. Papierowy ten bohater. Nie buduje napięcia. Dziwne wstawki w narracji. Sceny porwane, zbudowane niezręcznie.
Realizacja tematu - 8/10
Jest. Ale taka łopatologia trochę.
Schematyczność - 2/10 (im więcej punktów, tym mniejsze chodzenie utartymi ścieżkami)
Nic uwagi mojej nie przykuło. Nawet forma oklepana.
Błędy - 10/20 (ort, gram, styl oraz językowe; im więcej punktów, tym mniej błędów)
Są. I zapis!
Ogólnie - 2/20 (wrażenia ogólne, przesłanie, wartości, itp.)
Nie załapałam o co tu chodzi. Nie dotarłam do głębszego przekazu.
Ocena końcowa - 39



Awatar użytkownika
kfk
Umysł pisarza
Posty: 982
Rejestracja: pn 27 cze 2011, 16:45
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: kfk » pn 07 sty 2013, 21:05

1.

Pomysł - 15 punktów.

Styl - 9 punktów.

Realizacja tematu - 10 punktów.

Schematyczność - 6 punktów.

Błędy - 13 punktów

Ogólnie - 11 punktów.

Ocena końcowa - 64

2
Pomysł - 10 punktów.

Styl - 15 punktów.

Realizacja tematu - 7 punktów.

Schematyczność - 6 punktów.

Błędy - 15 punktów

Ogólnie - 14 punktów.

Ocena końcowa - 67

W pierwszym tekście najbardziej chyba przeszkadzał mi styl tej opowieści. Pozbawiony plastyczności, relacyjny. Sporo błędów interpunkcyjnych, dobrze by zrobiło małe odkurzanie. Efekt końcowy - jak dla mnie tekst niespecjalnie trafiony, bez wyrazu. Przeczytać i zapomnieć.

Drugi zapowiadał się lepiej, czuło się pulsowanie postaci, sytuacji. Zabrakło jednak równowagi, jakby szanowny autor nie miał za wiele czasu do północy :) Rozbudowany początek, dalej postępująca atrofia fabuły. No i powiem szczerze, nie bardzo załapałem przesłanie...



Awatar użytkownika
barneym
Pisarz domowy
Posty: 109
Rejestracja: wt 03 sty 2012, 23:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Postautor: barneym » czw 10 sty 2013, 00:12

Tekst I
Pomysł - 10 punktów.
Jak się okazało, że to aktor, to się uśmiałem, ale w sumie ucieczka w sen to najprostsze wyjście z dość absurdalnego tematu.
Styl - 13 punktów.
Takie krótkie, a całkiem niejednolity. Pod koniec dobrze udało się oddać charakter snu.
Realizacja tematu - 7 punktów.
Niby wszystko gra, ale strasznie mnie zraziło to dosłowne powtórzenie tematu.
Schematyczność - 2 punkty.
W sumie to co w pomyśle. Sen to najłatwiejsza droga.
Błędy - 18 punktów.
Nie zauważyłem poza stylem (czemu on się liczy dwa razy?)
Ogólnie - 10 punktów.
Taki przeciętny, na zadany temat, ale napisany sprawnie i wskazujący oblatanie w literackich motywach.
Razem - 60 punktów.

Tekst II
Pomysł - 10 punktów.
Bardziej rozrywkowy, ale naciągane przemyślenia to jeszcze nie pomysł.
Styl - 9 punktów.
Żeby znowu nie 10. Parę powtórzeń i to co mu przemknęło przez myśl słabo wygląda.
Realizacja tematu - 8 punktów.
Mniej łopatologicznie, ale w sumie co za różnica czy biały czy czarny? To się tyczy i pierwszego tekstu.
Schematyczność - 3 punkty.
No też już było, zabijaka wraca do zabawy.
Błędy - 15 punktów.
Znowu raczej stylistyczne, tylko więcej.
Ogólnie - 9 punktów.
Już wolę bez przesłania i wartości niż takie wciskanie na siłę, ale po prostu gorzej napisany wg mnie.
Razem - 54 punkty.

Mam nadzieję, że wszystko ok, bo pierwszy raz tu zajrzałem.



Awatar użytkownika
ancepa
WModerator
WModerator
Posty: 2799
Rejestracja: sob 04 wrz 2010, 11:30
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Starachowice
Płeć: Kobieta

Postautor: ancepa » pt 11 sty 2013, 15:32

[center]OFICJALNE WYNIKI BITWY
Nic nie działa lepiej na samopoczucie niż sklepanie czarnego
zaqr vs. Godhand[/center]


ZWYCIĘZCĄ ZOSTAJE: Godhand



Tekst pierwszy - Godhand - suma: 731 pkt; średnia: 66,45 pkt



Tekst drugi - zaqr - suma: 627 pkt; średnia: 57 pkt

Gratulacje!

Ps. Serdeczne podziękowania dla jury. Jedenaście ocen sędziów, dawno nie mieliśmy tak dobrego wyniku. :)




Wróć do „Bitwy z przeszłości”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości