136

Latest post of the previous page:

Mnie się zdarzyło podpisać umowę z wydawnictwem FOSZE, które książki nie wydało, choć domagało się ode mnie załatwienia grafika, co zrobiłam, i obiecywało bez końca, że "już wkrótce". Z perspektywy lat nie mam jednak żalu, gdyż teraz widzę, że moja książka daleka była od ideału i dziś napisałabym ją zupełnie inaczej. Mnie odrzucanie powieści nie złościło w wydawnictwach tak jak nieodpisywanie na maile z propozycjami. Jeśli ktoś jest redaktorem i do niego należy weryfikacja tekstu, to jego pieska-niebieska odpisać cokolwiek. Wiem, ze ocena dziesiątków i setek tekstów to ciężka praca, ale nikt mu nie kazał być redaktorem. nie robi też tego za frajer. Bierze pensję za to że czyta i ocenia, i od wysłania maila, choćby ze standardową odmową, ręka by mu nie odpadła. To nie tylko kwestia kultury, ale przede wszystkim RZETELNOŚCI ZAWODOWEJ, której owym redaktorom wyraźnie brakuje.
Nie mówię, żem jest geniusz, lecz i nie dupa
Też bym napisał "Dziady", gdybym się uparł..
.


K.I.Gałczyński

Pisarz jest pisarzem, ponieważ pisze. Bynajmniej nie dlatego, że ma legitymację

Michaił Bułhakow

137
Jeśli wydawnictwo się nie poczuwa do odpowiadania odrzuconym autorom, to trudno. Można dzwonić i usłyszeć: "Skoro brak odpowiedzi, to znaczy, że nie jesteśmy zainteresowani". Zawsze to jakaś odpowiedź.

A obowiązkiem redaktora jest redakcja, nie odpisywanie na maile. Choć mogę się mylić.
"Racja jest jak dupa - każdy ma swoją" - Józef Piłsudski

Mój blog "Lekcja życia"

138
Bartosh16 pisze:Jeśli wydawnictwo się nie poczuwa do odpowiadania odrzuconym autorom, to trudno. Można dzwonić i usłyszeć: "Skoro brak odpowiedzi, to znaczy, że nie jesteśmy zainteresowani". Zawsze to jakaś odpowiedź.

A obowiązkiem redaktora jest redakcja, nie odpisywanie na maile. Choć mogę się mylić.


Moim zdaniem, nie mylisz się. Trzeba wziąć pod uwagę ilość propozycji, napływających do wydawnictw.

139
Oraz to, że niektórzy autorzy mają skłonność do wykłócania się o doskonałość swojego dzieła, co na dłuższą metę pewnie jest dość męczące...

140
A że kilka osób dostanie wrzodów ze zdenerwowania to nie szkodzi. W tym zawodzie trzeba mieć mocne nerwy :)
Co wiedzę własnych błędów zbudzi, jeśli nie słuszność innych ludzi?

Aforyzm malajski

141
Skoro czyjaś praca polega na odbieraniu maili, polega tez na odpisywaniu. Prosta zależność.
Nie mówię, żem jest geniusz, lecz i nie dupa
Też bym napisał "Dziady", gdybym się uparł..
.


K.I.Gałczyński

Pisarz jest pisarzem, ponieważ pisze. Bynajmniej nie dlatego, że ma legitymację

Michaił Bułhakow

143
Alicja Minicka pisze: Moim zdaniem, nie mylisz się. Trzeba wziąć pod uwagę ilość propozycji, napływających do wydawnictw.
nie przesadzajmy - sądzę że liczba propozycji rękopisów nie przekracza dziesięciokrotności wydanych książek.

Kolesie w redakcji lenia mają przy )*( i tyle - nie ma co dorabiać ideologii.

czarna lista

144
Andrzej Pilipiuk pisze:
Alicja Minicka pisze: Moim zdaniem, nie mylisz się. Trzeba wziąć pod uwagę ilość propozycji, napływających do wydawnictw.
nie przesadzajmy - sądzę że liczba propozycji rękopisów nie przekracza dziesięciokrotności wydanych książek.

Kolesie w redakcji lenia mają przy )*( i tyle - nie ma co dorabiać ideologii.

Ja jednak upierałabym się przy tej ilości. Rynkowe prawo popytu i podaży. Na rynku wydawniczym popyt zdecydowanie przeważa. Tak więc kolesie nie muszą się przejmować. Gdzie tu ideologia?
https://alicjaminicka.blogspot.com

145
cywilizacja łacińska posiada szereg tradycji - m.in. po traktowaniu kwestii korespondencji poznajemy czy mamy do czynienia z kimś z naszego kręgu czy też z zakamuflowanym barbarzyńcą... :roll:

wydawnictwo to instytucja ad definitione poważna - taka od której mamy prawo wymagać ciut więcej.

146
Andrzej Pilipiuk pisze:cywilizacja łacińska posiada szereg tradycji - m.in. po traktowaniu kwestii korespondencji poznajemy czy mamy do czynienia z kimś z naszego kręgu czy też z zakamuflowanym barbarzyńcą... :roll:

wydawnictwo to instytucja ad definitione poważna - taka od której mamy prawo wymagać ciut więcej.
Wymagać możemy, jak najbardziej.
Jednak przy nadmiarze klientów różnie bywa.
W PRL deficyt podażowy był na porządku dziennym i to generowało różne zachowania. Przypomnij sobie scenę z baru w kultowej komedii "Miś". Albo "S tyłu sklepu" kabaretu Tey :)
https://alicjaminicka.blogspot.com

150
Łokuciejewska pisze:Czy ktos cos wie na temat firmy?
Pewnie nie różni się niczym od innych firm tego typu. Jak Ci nie przeszkadza wydawanie w systemie POD, to im zapłać, w przeciwnym wypadku szukaj normalnego wydawnictwa. Takiego które Tobie zapłaci.
Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

151
"[...] dostałem ofertę z Warszawskiej Firmy Wydawniczej (WFW):

Bardzo dziękuję za nadesłanie propozycji wydania książki. Gratuluję pomysłu, odwagi i inicjatywy.

Też uważałem swój pomysł za świetny, choć zdaje się, że z przedstawicielką wydawnictwa mówiliśmy o innym pomyśle.

Poniżej przedstawiam kalkulację kosztów oraz kilka najważniejszych informacji plus proponowaną umowę. (…) Ze względu na tekst, który uważam za dobry (oczywiście na podstawie przesłanego fragmentu), ceny bardzo zaniżyłam i zaproponowałam nasze działania.

Twierdzenie, że „Torowy zabójca” to dobry tekst, jest tak samo prawdziwe, jak teza, że Angela Merkel w przedbiegach wygrałaby każdy konkurs piękności, gdyby tylko stanęła w szranki. Inne „wydawnictwa” nie chwaliły tekstu, dlaczego robi to WFW? Można się domyślić, że ze względu na konkurencję. Jeśli połechce się ego autora, zwiększa się szansa, że zapłaci za wydanie tam, gdzie go chwalą, nawet jeśli w „wydawnictwie”, z którego dostał suchą kalkulację kosztów, będzie taniej. Taką samą psychologiczną podpuchą jest twierdzenie o zaniżeniu cen.
- See more at: http://pawelpollak.blogspot.com/2014/09 ... h8xkb.dpuf

[ Dodano: Sob 10 Sty, 2015 ]
Navajero pisze:Takiego które Tobie zapłaci.
wężykiem
Granice mego języka bedeuten die Grenzen meiner Welt.(Wittgenstein w połowie rozumiany)

Wróć do „Wydawnictwa”