31

Latest post of the previous page:

Bardzo bym była wdzieczna, gdybyś przeczytał. Zależy mi na męskim punkcie widzenia, jako że dwóch z trójki pierwszoplanowych bohaterów (i znaczna część dalszoplanowych) jest płci męskiej. Czytelniczkom (wybrednym) się podoba, ale od jedynego czytelnika wydobyłam na razie tylko "yyy, całkiem fajne", co jest mało pomocne.

Można by to opisać jako krzyżówkę gunpowder fantasy z powieścią historyczno-obyczajową (z elementami kryminalnymi). Zasadniczo, jest sobie świat roku 1873, w którym pewien procent ludzkości jest w stanie rzucać czary (magia jest mocno skodyfikowana i bardzo "naukowa"). Akcja dzieje się w wiktoriańskim Londynie (przy czym starałam się, by to był w miarę historyczny wiktoriański Londyn, a nie dowolna fantazja na temat). Jest sobie jeden główny bohater, który jest młodszym synem hrabiego (z dość skomplikowanymi relacjami rodzinnymi) a ponadto nekromantą, drugi, który jest nadinspektorem londyńskiej policji metropolitalnej, stojącym na czele świeżo utworzonej jednostki Wydziału Detektywistycznego (później znanego jako Scotland Yard), zajmującej sie przestępstwami dokonanymi z użyciem magii, a poza tym kinemantą, i trzecia bohaterka, siostra tego ostatniego, z ambicjami kształcenia się w magii leczenia (też dział nekromancji, choć tego się głośno nie mówi, zwłaszcza młodym pannom). Los styka ich ze sobą i dzieją się rzeczy.

Wyślij PM z informacją, jak Ci wysłać, w razie gdybyś się zdecydował.

33
Pierwszy tom trylogii, którą skończyłem pisać parę miesięcy temu ma 700k i wydawało mi się, że jest krótki, no bo w wordzie to było tylko 240 stron :D Drugi i trzeci odpowiednio 1m100k i 1m300k.
Siedzący na ławeczce dziadunio spojrzał w kierunku łowców, mrużąc oczy i jednocześnie, uniósłszy dłoń w niemal czarnoksięskim geście, zaczął dłubać w nosie.

http://narreweid.blogspot.com/

34
Zaryzykuję twierdzenie, że masz zaburzone proporcje, bo jednak tom I - 700 k. tom III - 1300 k, czyli DWA razy więcej, to nie jest normalne :) nie wspominając o fakcie, co na to ewentualny wydawca.
Pewno, że nie takie rzeczy ten rynek już widział, ale jednak regułą to to nie jest i w druku może być problemem :)
"Hehe bez przesady. Nie wydaje mi się by komukolwiek z tego portalu udało się wydać książkę, i to jeszcze taką żeby była w sklepach." by Tomek Bordo
"Weryfikatorium to arena nie ma litości nie ma uuu nie ma" by brat_ruina;
Miłek z Czarnego Lasu http://tvsfa.com/index.php/milek-z-czarnego-lasu/ FB: https://www.facebook.com/romek.pawlak

35
Romek Pawlak pisze:Zaryzykuję twierdzenie, że masz zaburzone proporcje, bo jednak tom I - 700 k. tom III - 1300 k, czyli DWA razy więcej, to nie jest normalne :) nie wspominając o fakcie, co na to ewentualny wydawca.
Pewno, że nie takie rzeczy ten rynek już widział, ale jednak regułą to to nie jest i w druku może być problemem :)
Pełna racja.
Teraz to wiem.
Co do wyjątków, owszem - chociażby saga Zmierzch (przed świtem 2x obszerniejsze, niż new moon), albo seria Obca pierwszy tom stanowi połowę 6 części), ale...
Mój wydawca prosił, żeby drugi tom Wędrowców był tylko ciut obszerniejszy i jestem w stanie zrozumieć oczekiwania wydawcy. Im większa kobyła, tym kosztowniejsze wydanie, a "nadrzucić" ceną proporcjonalnie - nie nada. Bo nie wypada. Bo czytelnik się wkurzy, że drogo.

36
HP od piątego tomu puchnie niemożebnie (i niepotrzebnie), więc to się zdarza. Ale chyba faktycznie lepiej, żeby te dysporcje mniejsze były.

37
Nie no, saga Martina też - ale jak coś jest bestsellerem, przestają obowiązywać normalne prawa fizyki :)
"Hehe bez przesady. Nie wydaje mi się by komukolwiek z tego portalu udało się wydać książkę, i to jeszcze taką żeby była w sklepach." by Tomek Bordo
"Weryfikatorium to arena nie ma litości nie ma uuu nie ma" by brat_ruina;
Miłek z Czarnego Lasu http://tvsfa.com/index.php/milek-z-czarnego-lasu/ FB: https://www.facebook.com/romek.pawlak

38
Opuchlizna wodna - rzecz bardzo niedobra, ale podejrzewam, że drugi tom cyklu znacząco szczuplejszy od pierwszego też nie jest dobry. Czytelnik może czuć się rozczarowany.

40
Andreth pisze:Opuchlizna wodna - rzecz bardzo niedobra, ale podejrzewam, że drugi tom cyklu znacząco szczuplejszy od pierwszego też nie jest dobry. Czytelnik może czuć się rozczarowany.
Szczuplejszy nie (bo czytelnik poczuje się oszukany), ciut obszerniejszy - to chyba najlepsza opcja. Oczywiście w tej samej cenie ;)

41
Jeszcze jeden argument przeciwko długiej pierwszej części - ciut obszerniejszy od pierwszego drugi tom, ciut obszerniejszy od drugiego trzeci i zanim sie człowiek obejrzy, wychodzi "Droga królów", której nie da sie czytać bez podpórki. :wink:

42
Zaryzykuję twierdzenie, że masz zaburzone proporcje, bo jednak tom I - 700 k. tom III - 1300 k, czyli DWA razy więcej, to nie jest normalne :) nie wspominając o fakcie, co na to ewentualny wydawca.
Tom I liczy sobie osiem rozdziałów, kręci się właściwie wokół dwóch głównych bohaterów i czasami trochę zbacza ku innym wątkom, ale już w drugim lecą równolegle cztery wątki, które w pewnym momencie dochodzą do swoich punktów kulminacyjnych - no i to jest punkt w którym by pasowało tom zakończyć. Niby można go ciachnąć na pół, ale wtedy nie ma to żadnej sensownej kompozycji i urywa się ot tak. Trzeci zaczyna się od punktu zwrotnego,z którego wynikają nowe wątki, jednoczesnie kontynuuje niektóre ze starych, stopniowo wszystko łącząc, też niby można by podzielić, ale byłaby dokładnie ta sama sytuacja co w II.

No ale ja tego nie pisałem z myślą, "co powie wydawca".
Siedzący na ławeczce dziadunio spojrzał w kierunku łowców, mrużąc oczy i jednocześnie, uniósłszy dłoń w niemal czarnoksięskim geście, zaczął dłubać w nosie.

http://narreweid.blogspot.com/

44
Do dziś pamiętam jak bardzo mnie to u Tolkiena irytowało, że w kolejnej księdze musiałem "cofnąc się w czasie" a wydarzenia, o których czytałem wcześniej z punktu widzenia aktualnie śledzonych bohaterów okazywały się być przyszłością.

Ale nie da się, nawet gdybym chciał, bo te wątki się czasami krzyżują, ich bohaterowie wchodzą sobie w drogę, a czasami wydarzenie z jednego wątku staje się przyczyną wydarzenia w drugim i muszą być przedstawione w odpowiedniej kolejności.
Siedzący na ławeczce dziadunio spojrzał w kierunku łowców, mrużąc oczy i jednocześnie, uniósłszy dłoń w niemal czarnoksięskim geście, zaczął dłubać w nosie.

http://narreweid.blogspot.com/

45
Wszystko się da :)
Jak tekst jest za długi, to zawsze możesz pójść drogą Ellroya i wywalić zbędne opisy. Zbędne, znaczy - wszystkie.
//generic funny punchline

46
gieferg pisze:No ale ja tego nie pisałem z myślą, "co powie wydawca".
Przecież to nie chodzi o to, co powie wydawca, tylko o fakt, że pośrednika w drodze do czytelnika też nie należy stawiać w niewygodnej sytuacji. Już ci wyżej Augusta pisała o kosztach druku, a można to rozszerzyć na koszty ogólne, w tym i redakcję.
Można pisać sobie a muzom, bez ciśnienia na wydawanie na normalnych warunkach - wtedy hulaj dusza, Piekła nie ma :)
Jeśli jednak chce się istnieć na rynku wydawniczym, wtedy pewne reguły milcząco akceptujesz. W imieniu swoim albo wydawcy :) i to akurat podchodzi pod tę drugą kategorię.

Dodałbym jednak także swoje przekonanie, że jeśli te tomy wychodzą Ci tak nierówno, to i z konstrukcją - w rozbiciu na tomy - jest coś nie tak, bo jednak umiejętność trzymania się w pewnych widełkach to taki autorski kanon. Uściślę: o ile chce się istnieć na normalnym rynku wydawniczym :)
"Hehe bez przesady. Nie wydaje mi się by komukolwiek z tego portalu udało się wydać książkę, i to jeszcze taką żeby była w sklepach." by Tomek Bordo
"Weryfikatorium to arena nie ma litości nie ma uuu nie ma" by brat_ruina;
Miłek z Czarnego Lasu http://tvsfa.com/index.php/milek-z-czarnego-lasu/ FB: https://www.facebook.com/romek.pawlak
ODPOWIEDZ

Wróć do „Jak wydać książkę w Polsce?”