Agnieszka

1
Ominęła mnie jadąc skrzypiącym rowerem, nie poznała. Po dwudziestu latach nie było to żadnym zaskoczeniem, tym bardziej, że miałem założony na głowie highway i ciemne okulary. Najpiękniejsza dziewczyna w dzielnicy, księżniczka z baśni tysiąca i jednej nocy. Była, czas nie obszedł się z nią łaskawie. Dość mocno utyła, czego nie mógł ukryć zmechacony dres. Paskudna klucha z ogromną przerwą między jedynkami.
– Cześć Agnieszka – zawołałem przekręcając kluczyk stacyjki Road Stara.
Zatrzymała się, wpatrując we mnie jak w UFO.
Powoli ściągnąłem kask i okulary.
- O Jezu Jezu! To Ty! Nie poznałam - powiedziała trzepocząc rzęsami, po czym zaczęła obściskiwać, jak wujka z ameryki.
Po chwili zdałem sobie sprawę z błędu, jaki popełniłem.
Jeszcze raz odwróciłam głowę, by zobaczyć, jak lafirynda odchodzi dumnym krokiem, plaskając głośno pośladkami

Ja sam przeczytałem już ok. 8 000 książek

Mąż mojej siostry Krystian jest nudny i śmierdzą mu stopy, smród jest do wytrzymania, nuda - nie.
Rozmawiać może tylko o sobie, osiągając szczyty erudycji. Co robi i jak, czy mógłby lepiej, albo inaczej.

Agnieszka

2
Pan ruina, policzyłam ci wszystkie -łam i -łem. Aż mnie korci, żeby napisać coś od Agnieszki typu: "0.rany, zobaczyłam dziś kolegę z klasy, Lepiej, żeby mnie nie widział, roztyłam się po trzecim dziecku i nie mam czasu, żeby zadbać o siebie. Może mnie nie zauważy? O, nie! Muszę się teraz serdecznie przywitać..."
Wypada wskazać błędy, więc wyrzucam ci brak przecinka w przedostatnim zdaniu.
Pisać może każdy, ale nie każdy może być pisarzem
Katarzyna Bonda

Agnieszka

3
Agnieszka jest brzydka. Przekroczyłem sto słów, nie ma wersów, akapitów, nie ma ognia. Forma sprawozdania - lipa.

Nie usprawiedliwiaj jej sadła i monetera w paszczy brakiem czasu żeby zadbać o siebie:))

(mam nadzieję, że Agnieszka nigdy tego nie przeczyta)
Jeszcze raz odwróciłam głowę, by zobaczyć, jak lafirynda odchodzi dumnym krokiem, plaskając głośno pośladkami

Ja sam przeczytałem już ok. 8 000 książek

Mąż mojej siostry Krystian jest nudny i śmierdzą mu stopy, smród jest do wytrzymania, nuda - nie.
Rozmawiać może tylko o sobie, osiągając szczyty erudycji. Co robi i jak, czy mógłby lepiej, albo inaczej.

Agnieszka

4
No ok, mogłoby być zaskakująco, gdyby warsztat był powalający. W pewien sposób odnalazłam się w końcowym zdaniu, ale połowa pozostałych mi zgrzyta. Bardzo przegadane. Wycięłabym połowę, wtedy może akcja by się zagęściła.

Może np tak:

Minęła mnie na skrzypiącym rowerze, nie poznała. Zero zaskoczenia, no bo jak: po dwudziestu latach, mimo hełmu i okularów? Najpiękniejsza w całej dzielnicy, księżniczka.

I tak dalej...
And the world began when I was born
And the world is mine to win.

Agnieszka

6
Wszystko można zminimalizować. Gdzieś u Kresa bodajże była taka scena miłosna:
"Chcesz? - spytała.
Chciał. Dała" :)
Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Agnieszka

8
DAF pisze: Pan ruina byś się wreszcie przestał wygłupiać i machnął jakąś fabułę.
Jeszcze chwilę się ponawydurniam.
Jakiś SF mi świergocze, ale do tego to dużo wody w Odrze musi upłynąć:)
Jeszcze raz odwróciłam głowę, by zobaczyć, jak lafirynda odchodzi dumnym krokiem, plaskając głośno pośladkami

Ja sam przeczytałem już ok. 8 000 książek

Mąż mojej siostry Krystian jest nudny i śmierdzą mu stopy, smród jest do wytrzymania, nuda - nie.
Rozmawiać może tylko o sobie, osiągając szczyty erudycji. Co robi i jak, czy mógłby lepiej, albo inaczej.

Agnieszka

9
pan_ruina pisze: Ominęła mnie jadąc skrzypiącym rowerem, nie poznała.
Brakuje mi tu przecinka przed "jadąc". I nie gra mi zastosowany powyżej przecinek. Zamieniłbym na kropkę.
W zasadzie... to zdanie zmodyfikowałbym do postaci:
"Minęła mnie, jadąc skrzypiącym rowerem. Nie poznała."
pan_ruina pisze: Po dwudziestu latach nie było to żadnym zaskoczeniem, tym bardziej, że miałem założony na głowie highway i ciemne okulary.
Nie pasuje mi to zdanie. Jeszcze nie wiem do końca dlaczego, może chodzi o jakąś "oczywistą oczywistość"? (mam na myśli to nakrycie głowy i okulary, i że nie poznała).
pan_ruina pisze: Była, czas nie obszedł się z nią łaskawie.
"Była. Czas nie obszedł się z nią łaskawie." - wydaje mi się, że kropka ma dużo silniejszy wydźwięk, bardziej podkreśla czas przeszły.
pan_ruina pisze: Zatrzymała się, wpatrując we mnie jak w UFO.
Brak mi "się" po "wpatrując" - aby uniknąć powtórzeń, zamieniłbym:
"Znieruchomiała, wpatrując się we mnie jak w UFO."
lub:
"Przystanęła, wpatrując się we mnie jak w UFO"
pan_ruina pisze: - O Jezu Jezu!
Przecinek. Ewewntualnie dwa wykrzykniki.
pan_ruina pisze: To Ty!
Czy to lapsus? W tej sytuacji nie ma potrzeby pisania "ty" z wielkiej litery. Co innego, gdybyś w narracji (ale nie w dialogu) kierował słowa do Agnieszki lub do czytelnika, wtedy wypadałoby napisać z wielkiej, ale w powyższym zwrocie nie ma takiej potrzeby i brzmi zbyt nadgorliwie.
pan_ruina pisze: Nie poznałam - powiedziała trzepocząc rzęsami, po czym zaczęła obściskiwać
Zastanawiam się nad przecinkiem za "powiedziała" i brakuje mi tu "mnie" - "zaczęła mnie obściskiwać".
Carewna pisze: Bardzo przegadane. Wycięłabym połowę
Carewna pisze: Może np tak:

Minęła mnie na skrzypiącym rowerze, nie poznała. Zero zaskoczenia, no bo jak: po dwudziestu latach, mimo hełmu i okularów? Najpiękniejsza w całej dzielnicy, księżniczka.
Powyższa propozycja nie jest zbyt trafna, zwłaszcza ta podkreślona. Uważam, że konstrukcja w oryginale obrazuje odczucia Ruiny do Agnieszki w dawnym czasie, a zagęszczenie słów we fragmencie:
pan_ruina pisze: Najpiękniejsza dziewczyna w dzielnicy, księżniczka z baśni tysiąca i jednej nocy.
ma swój cel. Gdyby wyciąć niektóre wyrazy, przekaz straciłby na swoim emocjonalnym natężeniu.

Lubię takie historie, ukazujące przemianę ludzi po latach. Lubię historie, które wzbudzają emocje i prowokują czytelnika do wspomnień. I od razu przypomniały mi się moje sytuacje tego typu. Ja witam się tylko z nielicznymi z dawnych czasów. Po wielu latach pamiętam nawet ludzi z przedszkola i spotykając ich, rozpoznaję tamte dziecięce buzie w ich dorosłych twarzach. Patrzę na nich, w myślach oceniam. Mijam bez słowa...

Ogólnie udana miniatura. Podobało mi się.

Agnieszka

10
Zaryzykuję twierdzenie, że to nie jest pomysł na miniaturę, bo akurat wtedy pozostaje banalna myśl i tyle, natomiast nieco dłuższa forma daje Ci, Ruino drogi, pole do socjologicznych obserwacji, w które umiesz. Pracuj, nie licz słów :)
(I tak, w obecnej formie jest to przegadane, półdrabel by wystarczył :D)
"Hehe bez przesady. Nie wydaje mi się by komukolwiek z tego portalu udało się wydać książkę, i to jeszcze taką żeby była w sklepach." by Tomek Bordo
"Weryfikatorium to arena nie ma litości nie ma uuu nie ma" by brat_ruina;
Miłek z Czarnego Lasu http://tvsfa.com/index.php/milek-z-czarnego-lasu/ FB: https://www.facebook.com/romek.pawlak
ODPOWIEDZ

Wróć do „Archiwum Miniatur i Drabbli”