Strach

1

Strach. Strach. STRACH!

Znów dziś przyszedł. Obudził mnie przed świtem. Ściskający. Duszący. Nie rozpoznaję miejsca, ani czasu. Kim jest ta kobieta obok mnie? Czyje są dzieci śpiące w pokoju obok? To moja żona. To moje dzieci. Strach. Rozłożył się jak stary kocur na brzuchu, jakby chciał się ogrzać. Trochę pomruczeć. Znam go. On zna mnie. Czasem przychodzi pod pretekstem: “Co, pieniądze się skończyły?”, albo “Nie umiesz tego, po co się tam pchasz?”. Czasem zupełnie bez powodu. Nie potrzebuje pretekstów. Czuje się jak u siebie. Nie pyta o zgodę. Wchodzi i bierze co chce. Czy dziś stanie się coś złego? Powiedzą, że się nie nadaję? O czymś zapomniałem? Nie.

Strach. Z kocura zmienił się mrok. Wysunął macki. Oplótł skronie. Wstrzymuje oddech. Odbiera światło. Zabiera sens. Przepędził sen. Dzieci śpią spokojnie. Żona uśmiecha się wtulona. Kot, słysząc że się obudziłem, przyszedł się łasić. Domaga się śniadania. Jak co rano. Za wcześnie kiciu. Jeszcze godzina.

Strach z mroku zmienił się w ołów. Naciska mocniej. Miażdży żołądek. Łamie żebra. Wciska w materac. Ściska skroń. Odbiera siłę pięściom. Ale dlaczego? Nie masz powodu! Nie martw się - odpowiada - powód się znajdzie. Jeszcze pół godziny.

Budzik mnie uratował…

Strach odsunął się w cień. Będzie mi towarzyszył cały dzień. Skulił się lekko. Tylko tyle by schować się gdzieś w czaszce. Albo gdzieś w żołądku. A może to tylko głód? Jeszcze dwanaście godzin.

"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"
"Jem kamienie. Mają smak zębów."
"A jeśli nie uwierzysz,
żeś wolny, bo cię skuto
będziesz się krokiem mierzył
i będziesz ludzkie dłuto
i będziesz w dłoń ujęty
przez czas, przez czas — przeklęty."

Strach

2
Niezły miniak, w kilku miejscach do delikatnego szlifu, ale jest ok:)
Jeszcze raz odwróciłam głowę, by zobaczyć, jak lafirynda odchodzi dumnym krokiem, plaskając głośno pośladkami

Ja sam przeczytałem już ok. 8 000 książek

Mąż mojej siostry Krystian jest nudny i śmierdzą mu stopy, smród jest do wytrzymania, nuda - nie.
Rozmawiać może tylko o sobie, osiągając szczyty erudycji. Co robi i jak, czy mógłby lepiej, albo inaczej.

Strach

3
brat_ruina pisze: w kilku miejscach do delikatnego szlifu
a w których? :)
"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"
"Jem kamienie. Mają smak zębów."
"A jeśli nie uwierzysz,
żeś wolny, bo cię skuto
będziesz się krokiem mierzył
i będziesz ludzkie dłuto
i będziesz w dłoń ujęty
przez czas, przez czas — przeklęty."

Strach

4
W tytule dałbym jeden strach, bez dużych co oznacza krzyk. Najlepiej zrezygnować i przerzucić go na pointę. W tekście bez powtórzeń.
W przedostatniej części rozrzedzić krótkie zdania.

Do poprawy entery między wyrazami.

RoboTeller, nie ma miniatur doskonałych :D
Jeszcze raz odwróciłam głowę, by zobaczyć, jak lafirynda odchodzi dumnym krokiem, plaskając głośno pośladkami

Ja sam przeczytałem już ok. 8 000 książek

Mąż mojej siostry Krystian jest nudny i śmierdzą mu stopy, smród jest do wytrzymania, nuda - nie.
Rozmawiać może tylko o sobie, osiągając szczyty erudycji. Co robi i jak, czy mógłby lepiej, albo inaczej.

Strach

5
RoboTellerze, pisarz tworząc musi zdawać sobie sprawię, wiedzieć, jak to co pisze działa na czytelnika. Tekst pisany jest zdecydowanie innym rodzajem opowieści niż film czy historia opowiedziana przez żywego człowieka. Nie to, że rządzi się jakimiś innymi prawami, bo prawa historii w zasadzie są te same, ale inne są środki wyrazu.
Nie wiem czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale długość zdań jest takim specyficznym środkiem wyrazu, który sprawia u czytelnika pewne wrażenie. W filmie masz długość scen. Co czujesz widząc długą scenę z jednego ujęcia? Co czujesz, gdy ujęcia sekwencje zmieniają się sekwencyjnie z dużą szybkością?
Pisarz operuje długością zdań, gdy chce pokazać zmianę tempa. Dłuższe zdania, gdy opisuje akcję powoli. Gdy akcja przyspiesza, on skraca zdania. W kulminacyjnych punktach, gdy wydarzenia biegną bardzo szybko, stosuje już nie zdania, a równoważniki zdań albo zdania jednowyrazowe. Pisarz tak robi, bo wie, że długość zdań tak działa na odbiorcę.
Po tym przydługim wstępie :)
Treść sugeruje powolność. Nocny gość nie atakuje bohatera znienacka, obejmuje we władanie powoli, im wolniej, tym bardziej przerażająco. Ale zdania mówią co innego. Urywane zdania sugerują pośpiech. Pod tym względem nie rozgrałeś tej fabuły dobrze, jest rozjazd.

Druga uwaga. Bohater do opisu strachu używa metafory kocura. Zaraz potem wprowadzasz prawdziwego kota. Tym osłabiasz metaforę i wprowadzasz dysonans, czytelnik na moment się gubi, czy to metafora, czy prawda?

Pozytywnie - język Cię nie gryzie, zdajesz się nad nim panować, jeśli nie liczyć tego tempa krótkich zdań.

Tradycyjnie powinno się coś powiedzieć o fabule, ale fabuła jest tylko zarysowana, rozpoczęta. Pod tym względem ta miniatura nie jest opowiadaniem, tylko scenką.
Sekretarz redakcji Fahrenheita
Agencja ds. reklamy, I prawie już nie ma białych Francuzów, Psi los, Woli bogów skromni wykonawcy

Strach

6
brat_ruina pisze: W tytule dałbym jeden strach, bez dużych co oznacza krzyk. Najlepiej zrezygnować i przerzucić go na pointę. W tekście bez powtórzeń.
niby rozumiem, ale jednak nie... Chodzi mi o taką sytuację:
Wyobraź sobie, że śpisz. Nic Ci się nie śni. Ale zaczyna dzwonić budzik. Używasz starego budzika, albo jakiegoś nietypowego, dzwoni "ding, ding, ding". I zanim uświadomisz sobie, że to budzik, on zdąży kilka razy zadzwonić. Tak samo tutaj. tylko zamiast "ding, ding", mamy "strach... strach.... STRACH!!!", i wtedy gwałtownie się przebudzasz...
To jak to inaczej opisać, żeby grać na emocjach, niż w ten właśnie sposób? To kwestia warsztatu. Wiem. Dlatego pytam.
brat_ruina pisze: Do poprawy entery między wyrazami.
pewnie chodzi o spacje... bo entery przeniosą do następnego wiersza, a wtedy to wyjdzie biały wiersz...

Added in 5 minutes 59 seconds:
Kruger pisze: Treść sugeruje powolność. Nocny gość nie atakuje bohatera znienacka,
No jednak budzi znienacka, nieoczekiwanie, niupragnienie... jak natarczywy sąsiad. Ale fakt
Kruger pisze: ale zdania mówią co innego. Urywane zdania sugerują pośpiech. Pod tym względem nie rozgrałeś tej fabuły dobrze, jest rozjazd.
to akurat muszę poćwiczyć. Mam akcję w opowiadaniu, a rozciągam ją szczegółowymi opisami. Znów tam gdzie opisy by się przydały, są krótkie zdania. Tylko w tym miniaturowym czymś, chodziło o mętlik myśli, przebłyski, gdy mara z rzeczywistością się miesza, czas przelatuje nie wiadomo kiedy. Wydaje mi się, że kocur jako metafora, symbol chwilowy strachu idelanie się zlewa z sytuacją, gdy mara przybiera materialną postać zwykłego kota... dlatego potem staje się ciemnością, ołowiem, zmienia się...
"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"
"Jem kamienie. Mają smak zębów."
"A jeśli nie uwierzysz,
żeś wolny, bo cię skuto
będziesz się krokiem mierzył
i będziesz ludzkie dłuto
i będziesz w dłoń ujęty
przez czas, przez czas — przeklęty."

Strach

7
RoboTeller pisze: pewnie chodzi o spacje...
Tak, spacje spacje:)

Nie odczytałem tego miniaka, że ma być budzeniem budzika.
Jeszcze raz odwróciłam głowę, by zobaczyć, jak lafirynda odchodzi dumnym krokiem, plaskając głośno pośladkami

Ja sam przeczytałem już ok. 8 000 książek

Mąż mojej siostry Krystian jest nudny i śmierdzą mu stopy, smród jest do wytrzymania, nuda - nie.
Rozmawiać może tylko o sobie, osiągając szczyty erudycji. Co robi i jak, czy mógłby lepiej, albo inaczej.

Strach

8
Strach z mroku zmienił się w ołów. Naciska mocniej. Miażdży żołądek. Łamie żebra. Wciska w materac. Ściska skroń. Odbiera siłę pięściom. Ale dlaczego? Nie masz powodu! Nie martw się - odpowiada - powód się znajdzie. Jeszcze pół godziny.
Możesz na mnie nakrzyczeć, ale ja widzę tutaj piękny opis nerwicy.

Strach

9
Anna Nazabi pisze: Możesz na mnie nakrzyczeć, ale ja widzę tutaj piękny opis nerwicy.
Czemu miałbym nakrzyczeć? A co do tematu, nie ma znaczenia co wywołuje strach... :)
"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"
"Jem kamienie. Mają smak zębów."
"A jeśli nie uwierzysz,
żeś wolny, bo cię skuto
będziesz się krokiem mierzył
i będziesz ludzkie dłuto
i będziesz w dłoń ujęty
przez czas, przez czas — przeklęty."

Strach

12
Strach na wróble pisze: Chyba "w mrok"?
Tak strachu.. wybacz.... oczywiście w mrok się zmieniłeś... nie w mruk, czy mrok z kocura w coś tam... ;)
"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"
"Jem kamienie. Mają smak zębów."
"A jeśli nie uwierzysz,
żeś wolny, bo cię skuto
będziesz się krokiem mierzył
i będziesz ludzkie dłuto
i będziesz w dłoń ujęty
przez czas, przez czas — przeklęty."

Strach

14
brat_ruina pisze: Nie odczytałem tego miniaka, że ma być budzeniem budzika.
Kruger pisze: Ja też nie. Zbyt dużo rzeczy w tekście temu przeczy.
No bo nie ma być budzeniem budzika! Rany... jakieś nieporozumienie.
brat_ruina, napisał, że w tytule dałby jedno "strach" - i w rzeczywistości tak własnie jak. Tytuł posta to tytuł miniaka. Fragment zaczynający się od Strach. Strach. STRACH! to ten moment przebudzenia. Coś jak budzenie budzika, tylko że zamiast dźwięku jest uczucie strachu, niepokój. Zamiast "obudź się. Obudź się. OBUDŹ SIĘ!!", jest uczucie "Strach. Strach. STRACH!".
I pytałem, jak inaczej to napisać, by o to chodziło. O ten moment gdy coś Cię budzi i jeszcze sobie nie uświadamiasz co, ale jak już do Ciebie dotrze, to się budzisz... I dotyczy to tylko tego pierwszego akapitu.
"Im więcej ćwiczę, tym więcej mam szczęścia"
"Jem kamienie. Mają smak zębów."
"A jeśli nie uwierzysz,
żeś wolny, bo cię skuto
będziesz się krokiem mierzył
i będziesz ludzkie dłuto
i będziesz w dłoń ujęty
przez czas, przez czas — przeklęty."

Strach

15
RoboTeller pisze: Jeszcze dwanaście godzin.
To zdanie najbardziej mnie zainteresowało. Taka namiastka grozy w tekście, być może nie zrozumiałem konceptu itp. Tym bardziej, kiedy tłumaczysz forumowiczom wyżej o co Ci chodzi w zamyśle. Słabo się bronisz a bronić powinno się samo co napisałeś. Wydaje mi się.

Troszkę jak rekonstrukcja wizyty z delirium u psychologa gościa, który za wiele doświadczył w ostatnim tygodniu życia.
RoboTeller pisze:
Wybacz, jako odbiorca piszę, bez tchu to jest.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Archiwum Miniatur i Drabbli”