Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

O wydawaniu za własne pieniądze.

Tu dowiesz się więcej o wydawnictwach i ich zwyczajach

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Zodiak
Debiutant
Debiutant
Posty: 162
Rejestracja: śr 13 sty 2010, 12:15
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

O wydawaniu za własne pieniądze.

Postautor: Zodiak » pn 21 sie 2017, 09:31

Ostatni post z poprzedniej strony:

Navajero pisze: ...debiut ma się tylko jeden i jak się go zawali ( także w tradycyjnym wydawnictwie)...


Adam, kolejne pytanie z cyklu "jestem ciekawski... :)
Co znaczy, zawaiić debiut w tradycyjnym wydawnictwie?
Napisałem książkę, zrobiłem to najlepiej, jak potrafiłem. Zawodowcy ocenili potencjał, stwierdzili, że jest, zrobili solidną redakcję i korektę, wszystko tak, jak Pan Bóg przykazał. Książka poszła w eter, czytelnikom się albo podoba... albo nie, to oczywiste.
Więc?



Awatar użytkownika
Navajero
Pisarz
Pisarz
Posty: 5051
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 17:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

O wydawaniu za własne pieniądze.

Postautor: Navajero » pn 21 sie 2017, 10:15

Melfka pisze:
Navajero pisze:Source of the post Wszędzie na świecie self jest traktowany inaczej niż normalny tryb wydawniczy ( tzn. prestiżowo stoi dużo niżej) z prostego powodu: nie ma tam żadnej selekcji. Płacisz i wydajesz co chcesz.

To nie do końca tak.
W vanicie - owszem, nie ma żadnej selekcji.
W selfie są dwa trendy: ludzie, którzy rzeczywiście napiszą cokolwiek i już chcą publikować (ale tacy to ani się nie przebijają, ani nie są przez nikogo traktowani poważnie), oraz tacy, którzy chcą się uczyć i rozwijać.

Skrót myślowy, na Zachodzie rzeczywiście jest widoczny ten "drugi wymiar" selfu, choć tak czy owak, to raczej nie ten prestiż co wydanie pod znaną marką.

Zodiak pisze:Source of the post
Navajero pisze: ...debiut ma się tylko jeden i jak się go zawali ( także w tradycyjnym wydawnictwie)...


Adam, kolejne pytanie z cyklu "jestem ciekawski... :)
Co znaczy, zawaiić debiut w tradycyjnym wydawnictwie?
Napisałem książkę, zrobiłem to najlepiej, jak potrafiłem. Zawodowcy ocenili potencjał, stwierdzili, że jest, zrobili solidną redakcję i korektę, wszystko tak, jak Pan Bóg przykazał. Książka poszła w eter, czytelnikom się albo podoba... albo nie, to oczywiste.
Więc?

Wiesz, dobrze by było ( dla dyskusji) gdybyś napisał czy teoretyzujesz, czy to przykład z realu. Bo w tym drugim przypadku, można by precyzyjniej. Wracając do rzeczy: nawet jak wszystko ma się tak, jak napisałeś, każda książka ma inny potencjał. Podobnie jak każdy autor. Czasem trudno to ocenić przed wydaniem. Bywa, że czytelnicy zwrócą uwagę na taki aspekt tekstu ( na plus, albo wręcz przeciwnie), który nie przyszedł do głowy redaktorom. I przykład z realu. Kiedyś pewne wydawnictwo zwróciło się do mnie z prośbą, żebym napisał okładkową polecajkę, oczywiście dostałem tekst. Mimo, że ten był na poziomie druku ( a więc niby wszystko było w porządku), odmówiłem. Dlaczego? Bo książka miała "wady ukryte": w pisaniu brak było oryginalności, nie na poziomie zrzynania pomysłów, czy kopiowania scen, ale stylu pisania. Nie widać było indywidualnego charakteru autora. A detale, choć podane prawidłowo, nie wychodziły poza poziom ogólnie dostępnych w Internecie źródeł. Oceniłem, że ani ksiazka, ani autor się nie przebiją, i że ze względu na wyżej wymienione kwestie, nie będę tego promował swoim nazwiskiem. Książka została wydana, ale jak przewidywałem bez sukcesu. Autor więcej nie pojawił się na rynku. Oczywiście niewykluczone, że kiedyś powróci z lepszym tekstem ( co daj mu Panie Boże), ale każde wydawnictwo do którego się zwróci, będzie rozpatrywało druk kolejnych jego książek, przez pryzmat tej pierwszej. I jeśli będzie dysponowało pozycjami innych autorów, które oceni jako bardziej perspektywiczne, najzwyczajniej w świecie odmówi mu druku. Jeśli zaś debiut przyniesie zysk ( niekoniecznie od razu oszołamiający) i autor zwróci na siebie ( pozytywną) uwagę czytelników, mamy samograj: coraz więcej propozycji, coraz lepsza pozycja w wydawnictwie i na rynku.


Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
MaciejŚlużyński
Wydawca
Wydawca
Posty: 1091
Rejestracja: śr 09 mar 2011, 22:34
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

O wydawaniu za własne pieniądze.

Postautor: MaciejŚlużyński » pn 21 sie 2017, 12:35

Melfka pisze:Source of the post Do reszty dyskutujących
Dlaczego wiele osób w dyskusji używa "self" i "vanity" zamiennie? To dwa różne modele, więc zrównywanie ich z sobą jest trochę irytujące i wprowadza chaos do dyskusji.


Myślę, że to wynika albo z niewiedzy, albo z chęci zamaskowania tej subtelnej różnicy. Zależy, kto te dwa pojęcia miesza i myli ;-)


Pozdrawiam
Maciej Ślużyński
Wydawnictwo Sumptibus
Oficyna wydawnicza RW2010

Awatar użytkownika
Zodiak
Debiutant
Debiutant
Posty: 162
Rejestracja: śr 13 sty 2010, 12:15
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

O wydawaniu za własne pieniądze.

Postautor: Zodiak » pn 21 sie 2017, 14:31

Navajero pisze: Wiesz, dobrze by było ( dla dyskusji) gdybyś napisał czy teoretyzujesz, czy to przykład z realu.


I jedno i drugie :)
Już gdzieś na forum pisałem, że mam problem z wydaniem drugiej książki, dlatego zastanawiałem się, co może zrobić autor (w moim przypadku jest już za późno, bo książka wisi na rynku już prawie 2 lata), żeby... No właśnie, żeby co? Jak już pisałem, autor robi to, co do niego należy, stara się napisać jak najlepszy tekst, na więcej ma już znikomy wpływ. Ok, może się udzielać w sieci, jeździć na spotkania (po debiucie chyba wątpliwa metoda na promocję?), może grać, tańczyć i śpiewać, ale wszystkie te działania chyba znacząco nie podniosą sprzedaży książek? A sprzedaż jest chyba kluczem do skucesu?



Awatar użytkownika
Navajero
Pisarz
Pisarz
Posty: 5051
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 17:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

O wydawaniu za własne pieniądze.

Postautor: Navajero » pn 21 sie 2017, 14:46

Udzielanie się autorów w przestrzeni publicznej jest przereklamowane, oczywiście, daje pewien efekt, ale raczej w postaci "twardego" elektoratu niż w ogóle wzrostu ilości czytelników, a co za tym idzie wyników sprzedaży. Tu raczej działa marketing szeptany ( na który wpływa przede wszystkim jakość tekstu) i ten klasyczny, za którym stoją pieniądze. Tak, poziom sprzedaży to podstawa, bo normalne wydawnictwa w odróżnieniu od vanity nie żerują na autorach, a ciągną zyski ze sprzedaży. Nie ma zysków, nie opłaca się wydawać. Co można zrobić? Przede wszystkim napisać lepszy tekst i iść z nim do innego wydawnictwa, bo poprzednie raczej się już nie skusi...


Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."

dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
MaciejŚlużyński
Wydawca
Wydawca
Posty: 1091
Rejestracja: śr 09 mar 2011, 22:34
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

O wydawaniu za własne pieniądze.

Postautor: MaciejŚlużyński » pn 21 sie 2017, 14:48

A co z tą pierwszą jest nie tak? Słaba sprzedaż, kiepskie recenzje, brak promocji, zła dystrybucja?

Self-promotion raczej efektów współmiernych do wysiłków nie przyniesie, to raczej taki narcyzm niż działanie marketingowe ;-)

Po dwóch latach to już raczej mniej więcej wiadomo, więc jeśli nie możesz wydać drugiej, to znaczy, że ta pierwsza nie spotkała się z życzliwą oceną i nie dała jakichś w miarę zadowalających rezultatów, jeśli chodzi o sprzedaż.



Awatar użytkownika
Zodiak
Debiutant
Debiutant
Posty: 162
Rejestracja: śr 13 sty 2010, 12:15
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

O wydawaniu za własne pieniądze.

Postautor: Zodiak » pn 21 sie 2017, 15:13

MaciejŚlużyński pisze: A co z tą pierwszą jest nie tak? Słaba sprzedaż, kiepskie recenzje, brak promocji, zła dystrybucja?


Chciałbym Ci odpowiedzieć na to pytanie, ale chyba nie jestem w stanie :)
Wydawnictwo duże (chyba jednak za duże jak na start). Brak promocji... Tego nie wiem, na jakiś tam targach byłem, coś podpisywałem... :) Czy promowali książkę jakoś usilnie? Wątpię, chyba jednak mają kogo promować. Zła dystrybucja? Raczej nie, bo są duzi, podobno sieć dystrybucyjną mają dobrze rozwiniętą. Kiepskie recenzje? Powiem tak, recenzje są różne, jedne pochwalne, inne mniej, jeszcze inne krytyczne. Sprzedaż? Nie rzuca na kolana, przynajmniej nie rzucała w tamtym roku, bo za ten rok nie mam jeszcze raportu. Ale, podobno (czytałem gdzieś taką opinię), na książce debiutanta rzadko się zarabia, może na drugiej, a już prędzej na trzeciej.

Osobiście myślę, że książka dość niefortunnie została zaklasyfikowana jako kryminał, a jest rasowym thrillerem albo nawet horrorem. Niektórzy znajomi twierdzii, że nie sięgnęliby po książkę, gdyby wiedzieli, że tak mało w niej kryminału, że jest aż tak mocna. I tak sobie myślę, że ani nie dotarłem do fanów kryminału, bo to nie jest kryminał (ergo, miłośnicy tego gatunku są w zasadzie rozczarowani), ani fanów czegoś cięższego, bo po książkę zwyczajnie nie sięgneli. A dlaczego wydawca zaklasyfikował książkę do kryminałów? Akurat wydawał taką serię (która, nota bene, już umarła) i tak po prostu wyszło, jakoś mu to spasowało...

No ale nic, póki co walczymy dalej :)
Dzięki za odpowiedzi.



Awatar użytkownika
Sarah
Poetyfikator
Poetyfikator
Posty: 2318
Rejestracja: pt 14 lip 2017, 18:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

O wydawaniu za własne pieniądze.

Postautor: Sarah » pn 21 sie 2017, 15:16

Navajero pisze:Source of the post Udzielanie się autorów w przestrzeni publicznej jest przereklamowane, oczywiście, daje pewien efekt, ale raczej w postaci "twardego" elektoratu niż w ogóle wzrostu ilości czytelników, a co za tym idzie wyników sprzedaży.

tu się znacząco mylisz... bardzo wielu nowych czytelników dochodzi po spotkaniach na konwentach, postach na fb i tumblerze, dzięki aktywności medialnej autora..
ale to temat już nie raz omawiany... prawda?


Nie jestem w wieku, w którym nieświadomie popełnia się głupstwa.W moim wieku głupstwa popełnia się planowo i z dziką przyjemnością.

Brniesz w mgłę, a pod stopami bagno, uważaj - R.Pawlak 28.02.2018

Awatar użytkownika
Navajero
Pisarz
Pisarz
Posty: 5051
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 17:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

O wydawaniu za własne pieniądze.

Postautor: Navajero » pn 21 sie 2017, 15:36

Znam takich co się strasznie promują w ten sposób, a znaczących rezultatów nie mają :) Ale nie będę kruszył kopii.

Zodiak pisze:Ale, podobno (czytałem gdzieś taką opinię), na książce debiutanta rzadko się zarabia, może na drugiej, a już prędzej na trzeciej.

Nie, to bzdura. Jeśli pierwsza nie chwyci, kolejne też nie zarobią. Dobry debiut przynosi zysk, choć oczywiście nie taki jak znane nazwisko, ale widać, że jest perspektywa. Zwróć uwagę na wznowienia debiutanckich książek, to się nie bierze znikąd. Gdyby nie było zysku, nikt nie zawracałby sobie głowy nowymi wydaniami ( a jeszcze częściej dodrukami).


Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."

dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
Melfka
Pisarz domowy
Posty: 116
Rejestracja: pn 12 sty 2015, 11:24
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Virginia
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

O wydawaniu za własne pieniądze.

Postautor: Melfka » pn 21 sie 2017, 16:12

Navajero pisze:Source of the post
Melfka pisze:
Navajero pisze:Source of the post Wszędzie na świecie self jest traktowany inaczej niż normalny tryb wydawniczy ( tzn. prestiżowo stoi dużo niżej) z prostego powodu: nie ma tam żadnej selekcji. Płacisz i wydajesz co chcesz.

To nie do końca tak.
W vanicie - owszem, nie ma żadnej selekcji.
W selfie są dwa trendy: ludzie, którzy rzeczywiście napiszą cokolwiek i już chcą publikować (ale tacy to ani się nie przebijają, ani nie są przez nikogo traktowani poważnie), oraz tacy, którzy chcą się uczyć i rozwijać.

Skrót myślowy, na Zachodzie rzeczywiście jest widoczny ten "drugi wymiar" selfu, choć tak czy owak, to raczej nie ten prestiż co wydanie pod znaną marką.

Wybacz, ze skrótem myślowym będę walczyć ;).
Ale zgadzam się, że to nie ten sam prestiż i wielu autorów wydających (albo planujących wydać) w obu modelach przyznaje, że publikować tradycyjnie chcą dla prestiżu, natomiast self-publishing jest tak naprawdę prowadzeniem własnej działalności gospodarczej (czyli jak opisałam powyżej).

MaciejŚlużyński pisze:Source of the post
Melfka pisze:Source of the post Do reszty dyskutujących
Dlaczego wiele osób w dyskusji używa "self" i "vanity" zamiennie? To dwa różne modele, więc zrównywanie ich z sobą jest trochę irytujące i wprowadza chaos do dyskusji.

Myślę, że to wynika albo z niewiedzy, albo z chęci zamaskowania tej subtelnej różnicy. Zależy, kto te dwa pojęcia miesza i myli ;-)

Możliwe. ;)
Ja osobiście nie mam nic przeciwko dobrze zrobionemu selfowi - może trochę po amerykańsku, ale podoba mi się idea ciężkiej pracy na własny suckes i kontroli nad projektem i wszystkimi jego etapami. Ale nawet w Stanach się zaznacza, że self-publisher to nie tylko pisarz, ale i przedsiębiorca prowadzący firmę, no i w wielu przypadkach widać tę ciężko pracę, żeby ulepszyć warsztat, itd. W Polsce niestety tego nie widać - i podejście autorów wydaje się inne i brak rozbudowanej "infrastruktury".
Natomiast model vanity to zło wcielone, bo bazuje na przekonywaniu potencjalnych autorów, że debiutant musi płacić, że to tylko część kosztów, że za wyłożone pieniądze dostanie taki sam pakiet "usług" jak w tradycyjnym wydawnictwie, plus taki sam zasięg. Dodatkowo (i to już moje prywatne zdanie) vanity nienajlepiej świadczy o autorze. W przypadku selfa mogę podziwiać chęć pracy, bycia samodzielnym/niezależnym (mówię o tym trendzie, gdzie self-publisher nie wydaje swojej pierwszej książki tuż po jej napisaniu, ale pracuje na warsztatem, rozwija się, itd.), a może i nawet jakość powieści. Natomiast co podziwiać w przypadku kogoś, kto wydał w vanity? Zasobność portfela?



Awatar użytkownika
MaciejŚlużyński
Wydawca
Wydawca
Posty: 1091
Rejestracja: śr 09 mar 2011, 22:34
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

O wydawaniu za własne pieniądze.

Postautor: MaciejŚlużyński » pn 21 sie 2017, 16:37

Melfka pisze:Source of the post Ja osobiście nie mam nic przeciwko dobrze zrobionemu selfowi - może trochę po amerykańsku, ale podoba mi się idea ciężkiej pracy na własny suckes i kontroli nad projektem i wszystkimi jego etapami.


Ja też uważam, że to droga szlachetna i warta propagowania, zwłaszcza przy obecnych możliwościach technologicznych (ebook, druk cyfrowy).

Melfka pisze:Source of the post Natomiast model vanity to zło wcielone, bo bazuje na przekonywaniu potencjalnych autorów, że debiutant musi płacić, że to tylko część kosztów, że za wyłożone pieniądze dostanie taki sam pakiet "usług" jak w tradycyjnym wydawnictwie, plus taki sam zasięg.


Święte słowa.



Awatar użytkownika
hatsumi
Pisarz
Pisarz
Posty: 114
Rejestracja: czw 10 sty 2013, 13:03
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

O wydawaniu za własne pieniądze.

Postautor: hatsumi » pn 21 sie 2017, 16:43

Navajero pisze:Source of the post Znam takich co się strasznie promują w ten sposób, a znaczących rezultatów nie mają :) Ale nie będę kruszył kopii.


No właśnie... Na przykład: taki fanpage na FB może ma sens, jeśli autor jest już rozpoznawalny (fanpage...). Piszę z perspektywy czytelnika (na razie), więc mogę się mylić. Tu należałoby chyba zadać pytanie: dlaczego sięgam po debiut literacki? Dlaczego chcę wydać pieniądze na nieznanego mi wcześniej autora? Najczęściej dlatego, że książkę polecił mi ktoś znajomy. Albo po prostu mam nadzieję na coś "z mojej bajki". W drugim przypadku - zanim zdecyduję kupić - chętnie zerknę na darmowy fragment i na recenzje. Co ciekawe, w recenzjach nie przywiązuję wielkiej wagi do opinii: podobało się/nie podobało się, raczej szukam dodatkowych informacji. Tak czy inaczej, najpierw jakoś muszę na debiutanta trafić. Czasem zwraca moją uwagę zapowiedź na którymś z portali literackich. Czasem też zwykłe przeszukiwanie księgarni "po gatunkach" lub "po nowościach".

Czy na decyzję o kupieniu książki ma wpływ nazwa wydawnictwa? Tak. Do pewnego stopnia. Nie inwestuję w self ani w vanity. Być może kogoś krzywdzę, może odbieram sobie szansę trafienia na perełkę, ale jakoś muszę wybrać. Najłatwiej mi zaufać tradycyjnym wydawcom. Zwłaszcza od czasu, kiedy zaczęłam się rynkiem wydawniczym interesować i wiem jak gęste sito musi przejść książka, by ukazać się drukiem. Pewnie - tu także trafiają się rozczarowania, jednak ryzyko mniejsze.



Awatar użytkownika
ithi
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 5044
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

O wydawaniu za własne pieniądze.

Postautor: ithi » pn 21 sie 2017, 18:10

Zodiak pisze:Source of the post Już gdzieś na forum pisałem, że mam problem z wydaniem drugiej książki,

Ale problem na czym polega? Dotychczasowe wydawnictwo kręci nosem w sensie odmówiło? To spróbuj do innych, skoro u nich Cię nic nie trzyma. A jak podpisali umowę i się nie wywiązują to może spróbuj ponaciskać?
Wydawnictwa promują różnie i różnie sobie autorzy z tym radzą. Niektórzy prężnie działają w mediach społecznościowych, innym wystarcza to co zrobi wydawnictwo. Kwestia chyba tego, na co jest się zdecydowanym.


gosia

Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Obrazek

Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4444
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

O wydawaniu za własne pieniądze.

Postautor: Rubia » pn 21 sie 2017, 19:05

Melduję się w kwestii debiutów. Informacja, że książka jest debiutem młodego bądź starszego autora, wcale mi nie przeszkadza. Liczy się jej tematyka oraz bezpośredni kontakt z tekstem, czyli kartkowanie egzemplarza, jaki mam w ręku. I nie, wcale nie zaczynam od osławionego pierwszego zdania, licząc na to, że wbije mnie w podłogę księgarni :D Czytam sobie parę fragmentów ze środka i na tej podstawie decyduję, czy kupię, czy odłożę. Informacje na tylnej stronie okładki czasem bywają użyteczne, fragment pochlebnych recenzji tamże traktuję jak chwyt reklamowy.
Natomiast wydawnictwo ma dla mnie znaczenie. Mimo wszystkich zmian, jakie przeorały rynek wydawniczy, nadal mam zaufanie do pewnych wydawnictw, licząc, że nie wydają gniotów. I to się potwierdza, na szczęście. To jednak nadal jest rodzaj znaku jakości, takie przejście przez sito w dobrym wydawnictwie.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Czarna Emma
Umysł pisarza
Posty: 856
Rejestracja: ndz 13 sie 2017, 16:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gdzieś w Przedwojniu
Płeć: Kobieta

O wydawaniu za własne pieniądze.

Postautor: Czarna Emma » wt 22 sie 2017, 10:11

Rubia pisze:Source of the post Natomiast wydawnictwo ma dla mnie znaczenie. Mimo wszystkich zmian, jakie przeorały rynek wydawniczy, nadal mam zaufanie do pewnych wydawnictw, licząc, że nie wydają gniotów. I to się potwierdza, na szczęście. To jednak nadal jest rodzaj znaku jakości, takie przejście przez sito w dobrym wydawnictwie.

Zgadzam się w całej rozciągłości.
Chociaż duże wydawnictwa czasami chyba nie czytają wielu tekstów, które może i byłyby warte uwagi i debiutantom zostają te mniejsze, mniej znane, ale uważniejsze.


obrazek
Kliknij obrazek, aby powiększyć

Awatar użytkownika
Navajero
Pisarz
Pisarz
Posty: 5051
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 17:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

O wydawaniu za własne pieniądze.

Postautor: Navajero » wt 22 sie 2017, 11:29

To nie tyle chodzi o kwestię czytają/ nie czytają ( bo to sugeruje złą wolę) co mozliwości "przerobu" nadsyłanych tekstów. A tych, w przypadku dużego wydawnictwa są tysiące. I żadna firma nie może pozwolić sobie na odedelegowanie do czytania owych, w 99% grafomańskich prób, zespołu dobrych redaktorów. Więc czyta to jedna, czasem dwie osoby, a bywa, że czynność ta powierzana jest ( przynajmniej w jakiejś cześci) firmowym cycatkom, to znaczy paniom o obwodzie biustu wielokrotnie większym od ilorazu inteligencji, jakich w żadnym wydawnictwie nie brakuje... Dlatego z uporem maniaka podkreślam od lat, że najlepiej ( dla autora) byłoby, gdyby startując do wydawnictwa, coś już sobą reprezentował. Na przykład miał wydane drukiem jedno - dwa opowiadania. Bo to zawsze robi wrażenie, stanowiąc niejako gwarancję, że petent nie jest kolejnym grafomanem z przerostem ambicji. A bywa, że wydawcy ( wielu z nich czytuje pisma w których ukazują się debiutanckie opowiadania) sami nawiązują kontakt z autorem dobrego tekstu, proponując mu współpracę.


Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."

dr Samuel Johnson


Wróć do „Wydawnictwa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości