Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.

Wybór Mai [fantastyka]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Przemek
Pisarz osiedlowy
Posty: 216
Rejestracja: czw 16 lis 2017, 03:22
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Wybór Mai [fantastyka]

Postautor: Przemek » śr 24 sty 2018, 21:45

Tekst zawiera wulgaryzmy.

Dedykuję wszystkim Paniom, zarówno tym młodszym, jak i tym starszym



„Kryzys męskości” - nagłówek niespecjalnie zachęcał do czytania, ale Maja sięgnęła po gazetę z nudów. W tym momencie do kuchni weszła jej babcia.
- Dziecko, już wróciłaś ze szkoły i zabrałaś się za moje czytadło? - uśmiechnęła się.
- Upiekło nam się, polonistka zachorowała. Wstawiłam zupę do mikrofalówki i tak w przerwie...
- Już ci się ugrzała, daj, powinnaś czytać coś dla dziewcząt, a nie dla leciwych pań – zabrała jej gazetę. Ten twój Maciek nie przychodzi dzisiaj? - spytała nagle.
Maja uśmiechnęła się kwaśno.
- Nie, gra na komputerze, powiedział, że zdobywa nowy poziom.
- I to jest powód, by nie spotkać się ze swoją dziewczyną?! Masz dzisiaj urodziny.
- Zapomniał, ale my aż tak ich nie obchodzimy.
- O, nie moja kochana, o jego urodzinach pamiętałaś.
- A tam... - westchnęła dziewczyna.
Faktycznie pamiętała. To było miesiąc temu. Maciek zawsze spędzał z Mają mało czasu, był dosłownie uzależniony od komputera - szczególnie od gier i portali społecznościowych. Wpadła więc na pewien pomysł. Razem z tatą pojechała na giełdę i kupiła dwie pary nart biegowych. Niestety jej chłopak nie docenił inwencji Mai, dlatego od kilku tygodni dziewczyna sama wybierała się na przejażdżki, a było gdzie - mieszkała w okolicy usianej lasami i polami. Rodzice mieli dosyć miasta. Maćka poznała rok temu, chodził do tej samej klasy i pierwszy do niej zagadał, gdy pojawiła się w nowej szkole.

Maja zjadła obiad i jak co dzień wyskoczyła na narty. Szusując niczym Justyna Kowalczyk, czuła się wolna i szczęśliwa. Bezkresne pola przykryte śniegową kołderką mieniły się w słońcu. Szło jej coraz lepiej – niedługo faktycznie będzie równie szybka, co nasza mistrzyni, no może nie aż tak, no ale prawie. Wiatr rozwiewał kosmyki włosów, które uwolniły się spod czapki dziewczyny. Na chwilę przystanęła by je związać. Nagle coś zwróciło jej uwagę. Nigdy nie zbaczała z trasy, która była polną drogą, ale teraz zauważyła niewielką polanę, pagórkiem schodzącą do małego strumyka. Zaciekawiona, postanowiła przerwać swoją treningową rutynę, tym chętniej, że śnieg na ścieżce, po ubiegłotygodniowej odwilży był już wytopiony i prześwitywała spod niego ziemia. Ruszyła polaną – ależ tu było pięknie! Dotarła do strumyka. Jednak zamiast zawrócić, za skupiskiem krzaków dostrzegła kawałek komina. Zdjęła narty i oparła je o drzewo.
Tam jest dom! - pomyślała zdziwiona i zaciekawiona. Po chwili jednak nieco wystraszyła się – pewnie mają psa, a może nawet spuszczają go? Mimo obaw nie była w stanie powstrzymać się i podeszła bliżej. Dostrzegła posępnie sterczące drewniane kołki, które pozbawione były siatki. Kilka kroków dalej jej oczom ukazał się drewniany dom, z przodu dobudowano przedsionek. Obok znajdowała się nieco zapadnięta studnia.
Przecież tu nikt nie mieszka – poczuła ulgę.
Przyjrzała się – dom był zniszczony, ale na upartego pewnie dałoby się w nim zamieszkać – dach nie był dziurawy, w oknach nawet wisiały firanki. Jednak Maja nie miała wątpliwości, że nie natknie się tu na żywą duszę. Po chwili jednak usłyszała jakiś dźwięk i zamarła. Rozejrzała się, ale nie dostrzegła nikogo. Obchodząc podwórze, mało nie weszła na coś. Natychmiast odwróciła się. Prawie wpadła na dwa krzyże. Przywiązano do nich puszki powieszone na sznurku. To właśnie one, poruszane przez wiatr, wydawały charakterystyczny dźwięk.
Chyba już dosyć tej wyprawy – uznała i wycofała się.
Gdy była już bliżej swojego domu, nagle usłyszała znajomy głos.
Maciek! Jego słowa niosły się echem. Nie zauważył jej jeszcze. Jednak przyszedł, zrozumiał, że przegina, a na dodatek założył narty. Super. Maja zdjęła swoje biegówki i postanowiła się zakraść do Maćka, chcąc zrobić mu niespodziankę. Zza gałęzi widziała jak stoi na polanie, rozmawiał przez telefon. Już chciała wyskoczyć zza drzewa, ale nagle powstrzymała się.
- Internet mi padł, nawet nie mogę grać, kurwa. Jezu, stoję jak debil w tym czymś, jej matka kazała mi szukać tej wariatki, ale już szlag mnie trafia! Tobie na urodziny to Żaneta przynajmniej zatańczyła i ubrała się jak trzeba, a ona... kupuje mi jakieś graty. Powinna laskę swojemu facetowi zrobić w podzięce, że z nią jest – stwierdził i zaczął się śmiać. - Dobra muszę kończyć, bo wypierdoliła gdzieś, huj wie gdzie i jeszcze muszę tej kretynki szukać, a zaraz pozabijam się na tym – rzekł i z dezaprobatą spojrzał na zdezelowane biegówki.

Maja poczuła, że nogi się pod nią ugięły. Z trudem powstrzymała się od płaczu. Założyła narty i wróciła okrężną drogą do domu.
Gdy tylko weszła w drzwi, mama natychmiast spytała, czy nie trafiła na Maćka, który założył narty i poszedł jej szukać.
- Nie, przecież, gdybym trafiła, to przyszłabym teraz razem z nim – stwierdziła.
- Ale może w takim razie wyjdziesz i poszukasz go, bo poszedł po ciebie.
- Przyjdzie – stwierdziła oschle Maja.
Mama wzruszyła ramionami, jakby chciała powiedzieć: Ech, to jest właśnie młodzież.

Po około godzinie Maciek wrócił. Gdy zobaczył swoją dziewczynę siedzącą w kuchni, zdziwiony spytał:
- To nikt ci nie powiedział, że po ciebie wyszedłem?
- No.. Powiedzieli mi, ale... Nie wiedziałam gdzie cię szukać.
- Byłem na tej drodze, co twoja mama twierdziła, że jeździsz.
- Nie, niemożliwe, widziałabym cię.
- Ech... Nie ważne. Wszystkiego najlepszego z okazji siedemnastych urodzin – powiedział, po czym wręczył jej prezent zawinięty w ozdobny papierek.
- Dziękuję - wzięła podarunek i zaczęła odwijać papier. W środku były żółte stringi i stanik w kwieciste wzory.
- Często chodzisz na basen, pomyślałem, że przyda ci się coś, co wydobędzie twoje wdzięki, a jest co – stwierdził, uśmiechnąwszy się.
Maja spojrzała na niego, po czym nagle, machnąwszy mu prezentem przed nosem powiedziała:
- Załóż to.
- Co?! - Spytał zdziwiony.
- Załóż, zobaczymy, czy będzie ci wygodnie.
- Jesteś nienormalna – stwierdził nagle.
- Nie muszę być normalna – stwierdziła.
- Słuchaj, masz chyba dzisiaj zły dzień, pewnie okres i tak dalej.
- Możliwe – odparła.
- Spotkamy się, gdy ci przejdzie – stwierdził.

Maciek wszedł trzaskając drzwiami. Do kuchni natychmiast przyszła mama z babcią.
- Pokłóciliście się?
- Podsłuchiwałyście?
Nie odpowiada się pytaniem na pytanie. – Zauważyła mama.
Maja nie miała ochoty mówić, co sądzi o swoim „chłopaku”. Po prostu chciała żeby ten dzień się już skończył. Zbyła mamę i babcię pokrętnymi wyjaśnieniami, że po prostu muszą się dotrzeć z Maćkiem i tyle. Odrobiła lekcje i wyjątkowo wcześnie poszła spać, jakby miała nadzieję, że jutro obudzi się całkiem inna, że to co zaszło nie będzie miało dla niej znaczenia.
Śniła o tym dziwnym domu. Znowu obchodziła podwórko. Oglądała zapadłą studnię i dwa krzyże. Spogląda na komin, na okno i... w tym momencie firanka poruszyła się. Maja natychmiast obudziła się cała spocona, serce chciało wyskoczyć jej z piersi..
O rany... ale realistyczny sen, zupełnie jakbym tam była – pomyślała.

*

Tego dnia w szkole, Maciek, otoczony wianuszkiem koleżanek i kolegów, z dumą prezentował swój nowy smartfon.
- Cześć – Majka rzuciła mu z daleka, sama nie wiedząc, czemu właściwe to robi.
- Cześć – odparł. - Kochanie zapozuj mi, muszę mieć twoje zdjęcie, gdy nie będzie cię obok – rzekł kokieteryjnie, a jego koledzy zagwizdali, część koleżanek odpłynęła w maślanych spojrzeniach.
- Myślę, że... Jak nie będziesz miał mojego zdjęcia, to żadna strata – stwierdziła.
- Pojebało cię, o co ci chodzi?! - Nie wytrzymując, rzekł urażony.
Majka odwróciła się na pięcie i nie chcąc wdawać się w dalszą dyskusję po prostu sobie poszła.
- Gdzie idziesz?! - usłyszała rozgniewany głos Maćka – Gdzie idziesz, ja się pytam?! - powtórzył. Zlekceważyła go. Po chwili jednak podszedł do niej z kilkorgiem osób.
- Jesteś żałosną lewaczką, zaglądasz dziewczynom pod kiecki, co? - Syknął nagle.
- Tak, jestem, to wszystko? - Spytała.
- Chodzenie z tobą, to była największa pomyłka w moim życiu – stwierdził.

*
Ani mama, ani tata nie byli w stanie wyciągnąć z niej najmniejszej informacji. Wreszcie seniorka rodu, podchodząc do Majki, która siedziała przy zimnej już zupie i tępo gapiła się w okno, spytała:
- Co ci jest dziecko?
- Nic – skłamała.
- Nie wierzę, powiedz, po to masz najbliższych.
- Nazwano mnie lewakiem.
- A kto to jest lewak?
Majka zamyśliła się.
- To ktoś niewygodny, kto nie lubi konwenansów, nie zgadza się z opinią większości i...
- I?
- Podobają mu się kobiety.
- O, to twój tata też jest lewakiem – zażartowała babcia.
- Co wy tam sobie szepczecie? - Zdziwiła się mama.
- Nic – odparła babcia. -A podobają ci się kobiety? - nagle spytała.
- Nie, po prostu nie podobają mi się mężczyźni.
- Hm... - westchnęła babcia. Dziwne to wasze pokolenie – dodała.
- Dam sobie radę, chyba skoczę pojeździć na nartach.
- I nie przejmuj się tym całym lawykiem – powiedziała do wnuczki.
- Lewakiem – poprawiła Maja.
- Z tego co mówisz, to jest porządny typ człowieka.

Maja ciężko westchnęła. Z ulgą zakończyła rodzinne rozmowy przy stole. Gdy tylko założyła narty poczuła się wolna niczym wiatr. Ile sił zaczęła pędzić ścieżką, nie zważając na, jak zwykle, wysypujące się spod czapki niesforne kosmyki włosów. Zgrzała się. Jednak im bardziej była zmęczona, tym doznawała głębszej ulgi. Nagle od pól zaczęło mocno wiać. Maja, nieźle spocona, żeby schować się przed kapryśną pogodą, zboczyła ze ścieżki. W tym momencie przypomniała sobie o starym, opuszczonym domu. Z chęcią poszusowała w dół polany aż do strumyka.
- No i jestem – powiedziała i zdjęła narty. Przystanęła obok studni. Po chwili poczuła na swoim ramieniu czyjąś dłoń.
- Aaa! - wrzasnęła, odwracając się.
- Przepraszam panienkę, nie chciałem jej lękać.
Maja zaniemówiła z wrażenia. Stał przed nią młody mężczyzna, lat może ze dwadzieścia. Dziewczyna utkwiła w nim wzrok – jego oczy były niesamowicie niebieskie, jeszcze bardziej niż letnie niebo pozbawione najdrobniejszej chmurki w słoneczny dzień, jasne włosy miękko opadały na twarz z delikatnym zarostem. Mężczyzna miał na sobie bawełniane spodnie oraz koszulę i okrywał się wyprawionym futrem, na nogach nosił wysłużone trzewiki, w lewej dłoni trzymał kostur. Wyglądał tak dziwnie, ale i z jakiegoś nieznanego Mai powodu, pociągająco, że w dalszym ciągu nie widziała, co ma powiedzieć.
- Panienka zabłądziła? - spytał.
- Ja... Ja przyjechałam na nartach – powiedziała wskazując na oparte o drzewo biegówki.
- Na tych patykach? - zdziwił się, ale jego twarz na chwilę rozjaśnił uśmiech.
- Właśnie na tych patykach... A pan to...
- Niedobrze tak opuszczać swoje włości. Wszystko, co znajdzie się na tej ziemi, należy do mnie – rzekł a w jego oczach pojawił się cień demonicznego błysku.

Maja cofnęła się.
- Wie pan, tymi patykami, na których przyjechałam, to można też niezłe manto spuścić - stwierdziła.
- Nie wątpię. Chyba zimno panience – stwierdził, zdejmując futro i kładąc jej na ramionach.
- A... panu nie będzie zimno?
- Nie takie zimy przeżyłem. Pięć stopni mrozu to nie to samo co czterdzieści.
- Cieplutkie – stwierdziła.
- Pod domostwo zakradła się sfora wilków, to pamiątka po nich.
- Ależ pan ma bajer. Tu nie ma wilków.
- Kiedyś były -rzekł i utkwił w niej swoje niebieskie oczy.
- Maja! - Nagle usłyszała z oddali. Odwróciła się, to rodzice szli, zapewne, po jej śladach. Tata pomachał córce z daleka.
Nieznajomy nagle obrócił się na pięcie i pobiegł, znikając za ścianą lasu.
- Ciemno już, a ty stoisz tu sobie i gadasz sama do siebie?!
- Nie sama do siebie. Zobacz, jakie mam wypasione futro.
- Coś ty wytrzasnęła? - Przeraziła się mama. - My wszystko rozumiemy, że przechodzisz bunt, świat cię wkurza i tak dalej, bo sami tak mieliśmy, ale nie możesz sama chodzić po nocach!
Maja faktycznie trochę zagadała się z tym dziwnym facetem, ale przecież o tej porze roku robi się ciemno już o szesnastej.
- Dopiero co się ściemniło – stwierdziła.
- Dopiero co?! Jest godzina dziesiąta.
- Ale... jak to?
- Wyrzuć to paskudztwo! - Nakazała mama. Maja z żalem położyła futro obok studni.


*

Zmywanie naczyń przez najbliższy tydzień, rzecz jasna, wcale nie było tym, o czym marzyła. Niestety przydługa wyprawa na narty kosztowała ją karę. Trudno, gdy już nie ma chłopaka, może nie wychodzić z domu, i tak Maciek to ostatni palant, teraz chodzi z jej najlepszą koleżanką. Widać oboje są siebie warci. Maja miała jednak zupełnie inne zmartwienie, a w zasadzie zagadkę – kim był tamten mężczyzna? Już od kilku dni nie mogła przestać o nim myśleć. Miał w sobie coś takiego, że... serce waliło na samo wspomnienie. Szkoda, że mama nie pozwoliła zabrać futerka, miałaby po nim jakąś pamiątkę.
- Ależ cię starzy urządzili... - stwierdziła babcia.
- Chętnie poszłabym na narty, podobno od jutra ma być już odwilż – stwierdziła ze smutkiem.
- Wiesz, dziecko, wszystko jest dobre, ale gdy się nie przesadza, mogłabyś urwać się na godzinkę, zanim rodzice wrócą z pracy, ale nie na cztery godziny.
- Ech, jak już wyjdę, to tracę poczucie czasu.
- A ty nie masz tam jakiego chłopca? - spytała nagle staruszka, utkwiwszy w niej przenikliwe spojrzenie.
- W zasadzie to... Spotkałam jakiegoś, ale strasznie dziwny, niedzisiejszy jakby.
- Też lawyk?
- Lewak – poprawiła. - Ale nie, nie, on to po prostu poza wszelką kategorią jest. A babciu... Tu były kiedyś wilki w naszej okolicy?
- Oj, bardzo dawno, zanim nie wykarczowano większości lasów, a czemu pytasz?
- A nie, tak tylko. Czyli... jak pójdę na godzinkę, to nie powiesz rodzicom?
- Nie powiem. – Babcia mrugnęła konspiracyjnie.


*

Maja czuła, ze serce wyskoczy jej z piersi. Gnała niczym szalona. Szybko dotarła do polany i zjechała na dół. Oparła narty o rozłożystą sosnę i ruszyła w kierunku opuszczonej zagrody. Natychmiast podeszła do studni. Futro zniknęło, a więc sobie je zabrał. Hm...
- Hej, jest pan tutaj? - krzyknęła w eter.
Nic, cisza. W sumie to on był bardzo dziwny i trochę jakby mroczny. Lewak jeden – pomyślała, uśmiechając się kwaśno. Jednak było jej smutno. Naprawdę tęskniła za tym obcym. Posępnie gapiła się w studnię.
- Chce tam panienka skoczyć czy jak? - usłyszała nagle.
Drgnęła z wrażenia, to naprawdę był on.
- Nie chcę, skąd ten pomysł?
- Bo już jedna uciekając przede mną właśnie tam wskoczyła.
- To nie było śmieszne – oznajmiła Maja.
- A kto mówi, że było? - odparł.
- I wcale nie jestem żadną panienką dla ciebie.
- Więc spoufalasz się ze mną dzieweczko, źle wydali cię za mąż?
- Jesteś stuknięty – podsumowała.
- Jaki?
- Nieważne. Mówię tylko, że nie mam męża, no dobra niech będzie, jestem panienką, zadowolony?
- Bardzo.
- Te krzyże, co tu stoją, to...
- Kiedyś wieś nawiedziła okrutna zaraza, ręce i nogi, gniły, odpadały, ludzie umierali w męczarniach. Ja też – stwierdził.
- Jesteś, znaczy pan jest tak … porąbany, że aż go lubię – stwierdziła. - Co było dalej, jak mieliście tę zarazę?
- Melania skoczyła, tak bardzo bała się zachorzeć i umrzeć w mękach, wolała utonąć. Wyobraża sobie panienka stosy gnijących, zdeformowanych ciał i tylko siebie samą, nikogo dookoła?
- Przeraża mnie pan.
- Oni się nie obudzili, ale ja pewnego dnia wstałem, jak nowy, wszystkie rany miałem zagojone. Od tamtej pory jestem... wieczny.
- Chce pan powiedzieć, że... - Maja zaniemówiła. - To jakiś program w stylu ukryta kamera, tak?! - Krzyknęła, lecz żaden operator ani prezenter nie podbiegł do niej i nie twierdził, że została po mistrzowsku wkręcona.
- Nie zapuszczam się do waszego świata, jest jakże inny, napawa mnie przerażeniem nie mniejszym niż tamta wiekopomna zaraza, ale panienka... - urwał i nagle wyciągnął do niej dłoń.

W tej chwili Maja obróciła się na pęcie i pobiegła ile sił w nogach. Założyła narty i pędząc niczym oszalała, zaledwie w ciągu dwudziestu minut dotarła do domu. W progu czekała na nią babcia.
- Już się bałam, że się na tobie zawiodę, ale udowodniłaś, że jesteś odpowiedzialną i mądrą dziewczyną – stwierdziła.
W tym momencie ktoś zapukał do drzwi. Maja stanęła jak wryta.
- Obcych nie powinno się wpuszczać. Poczekamy, aż rodzice przyjdą - stwierdziła z przejęciem.
- Maju, co z tobą? - Babcia, zdziwiona, minęła wnuczkę i poszła otworzyć.
W drzwiach stał Maciek z bukietem kwiatów. Otaksował wzrokiem seniorkę rodu oraz Maję.
- Przepraszam – stwierdził, po czym wręczył dziewczynie kwiaty.
Och... – babcia klasnęła z zadowoleniem w ręce, po czym dyskretnie wycofała się z korytarza i czmychnęła, zapewne, do swojego pokoju.
- No to co, nie pocałujesz mnie? Już wiem, to ja mam cię pocałować! – rzekł i objął Maję, ta jednak odtrąciła jego dłonie.
- Weź te kwiaty z powrotem i idź sobie.
- Ale...
- Mam już kogoś.
Maciek wyglądał jakby poraził go piorun.
- Ty?!A kogo niby?
- Nie twoja sprawa – stwierdziła, po czym otworzyła przed nim drzwi.
Gdy jej były, niesamowicie urażony, wyniósł się, ubrała kurtkę i spodnie narciarskie, wyszła.


„Nie pozwól światu, by mógł mieć coś do ukrycia.
Pamiętaj, że każdy błąd prowadzi do prawdy, a prawda zawsze jest źrenicą życia.”

Awatar użytkownika
Skylord
Pisarz domowy
Posty: 90
Rejestracja: śr 22 cze 2016, 11:27
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Szkocja
Płeć: Mężczyzna

Wybór Mai [fantastyka]

Postautor: Skylord » czw 25 sty 2018, 00:39

Przemek pisze:Source of the post „Kryzys męskości” - nagłówek niespecjalnie zachęcał do czytania, ale Maja sięgnęła po gazetę z nudów. W tym momencie do kuchni weszła jej babcia.

Nawet mi się spodobało, i w pewnym momencie się zaczytałem czekając na to co ma się wydarzyć, wiadomo chodzi o duchy, nie o Maćka ;). Na błędach się nie znam, więc wiele nie powiem. Oprócz pierwszych dwóch zdań co mi jakoś nie pasują, dla mnie wynika tylko tyle, babcia weszła do kuchni, ale niekoniecznie Maja tam musiała być.
Powodzenia o/



Awatar użytkownika
Przemek
Pisarz osiedlowy
Posty: 216
Rejestracja: czw 16 lis 2017, 03:22
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Wybór Mai [fantastyka]

Postautor: Przemek » czw 25 sty 2018, 01:21

Skylord, nie bardzo rozumiem, co miałeś na myśli z tą kuchnią, przecież mikrofalówka tam jest, a bohaterka czeka aż zagrzeje się zupa, ale dziękuję za komentarz.

I proszę ja ciebie, to był niestarzejący się pan ząbi, cierpiący na poważną traumę po tym, jak całą jego wioskę wykończyła zaraza, a nie duch.

Dzięki ;)


„Nie pozwól światu, by mógł mieć coś do ukrycia.
Pamiętaj, że każdy błąd prowadzi do prawdy, a prawda zawsze jest źrenicą życia.”

Awatar użytkownika
Misieq79
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1508
Rejestracja: pn 05 cze 2017, 21:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Krk
Płeć: Mężczyzna

Wybór Mai [fantastyka]

Postautor: Misieq79 » czw 25 sty 2018, 09:42

Przemek pisze:Source of the post Szusując niczym Justyna Kowalczyk,

Szus to określenie z narciarstwa zjazdowego. Na biegówkach, obawiam się, skutkuje glebą.
Przemek pisze:Source of the post Nigdy nie zbaczała z trasy, która była polną drogą,

Nie "była" bo trasa to tor w przestrzeni a droga to struktura. "wiodła polną drogą" i wszystko gra.
Przemek pisze:Source of the post niewielką polanę, pagórkiem schodzącą do małego strumyka.

Chyba wiem co masz na myśli, ale trudno schodzić pagórkiem. Wywal pagórek i będzie grało.
Przemek pisze:Source of the post był już wytopiony i prześwitywała spod niego ziemia

To trochę się kłóci z mieniąca kołderką. I popatrz na to fabularnie - odwilż nie gra w tekście żadnej roli, a rodzi wątpliwości, jak to że odwilż a pola się mienią i łąka tys pikna. Wywaliłbym to zdanie bez żalu.
Przemek pisze:Source of the post Obchodząc podwórze, mało nie weszła na coś. Natychmiast odwróciła się

Mało nie weszła na coś, a potem odwraca się żeby zobaczyć. Szła tyłem czy jak?
Przemek pisze:Source of the post laskę swojemu facetowi zrobić w podzięce, że z nią jest (...) huj wie gdzie

Ale to on jest tym facetem, czemu mówi o sobie w 3-os? PS wiem że grafitti z murów podpowiada samo h ale prawidłowa pisownia to chuj.
Przemek pisze:Source of the post i z dezaprobatą spojrzał na zdezelowane biegówki.

Podobno dostał je miesiąc temu i nie używał.
Dygresja: czy on w ogóle jeździł na nartach? Kontekst sugeruje, że nie. To po co je zakładał, niedoświadczony będzie się poruszał wolniej niż na piechotę.
Przemek pisze:Source of the post - Jesteś nienormalna – stwierdził nagle.
- Nie muszę być normalna – stwierdziła. Burknęła?
- Słuchaj, masz chyba dzisiaj zły dzień, pewnie okres i tak dalej.
- Możliwe – odparła.
- Spotkamy się, gdy ci przejdzie – stwierdził. Rzucił. Z dąsem. I przytupem ;)

Przemek pisze:Source of the post nie chciałem jej lękać.

Rozumiem próbę archaizacji języka, ale po prostu wystraszyć. Słowo lęk jest jednak "ksobne".
Przemek pisze:Source of the post Pięć stopni mrozu to nie to samo co czterdzieści.

I tu pytanie, czy duch z przeszłości, co sugeruje archaiczny język, wie co to termometr i skala Celsjusza?
Przemek pisze:Source of the post - Kiedyś wieś nawiedziła okrutna zaraza, ręce i nogi, gniły, odpadały, ludzie umierali w męczarniach. Ja też – stwierdził.

Niestety, jeżeli nie piszesz w świecie fantasy a "naszym", nawet z elementami fantasy, to trzeba zrobić pewien research i kuknąć objawy odpowiedniej choroby, po to jest też Centrum Wzajemnej Pomocy na tym forum. "Piorunujący trąd" nie istnieje. Potrzebujesz wioski wymarłej na zarazę, kropka. Odpadające kończyny, cóż, nie przerażają, w sumie nie są też fabularnie potrzebne. Na szybko proponuję dżumę, cholerę. Wikipedia, sprawdzasz objawy.

Teraz podsumowując. Językowo piszesz całkiem sprawnie, są oczywiście błędy, głównie logiczne, nieco powtórzeń co zaznaczyłem wyżej.
Postacie masz niestety jednowymiarowe, przerysowane do bólu. Majka - wesoła, wysportowana, kocha ruch. Maciek - nerd i bufon ciupiący levele, błyskający nowym smartfonem, zapewne ma bogatych rodziców, traktuje laski przedmiotowo (co zapewnia mu cały wianuszek tychże). I jeszcze w "pozytywnym" domu Majki brak mężczyzny.
Gag z lewakiem nawet fajny.
Duch - tu jest problem, próba archaizacji jego wypowiedzi wyszła Ci okrutnie niezręcznie. A to trudna sprawa, albo zrobisz gruby research i każesz mu się wysławiać zgodnie z epoką (gwarantuję że Majka nie zrozumie 2/3 a i czytelnik też), ewentualnie niech mówi normalnie unikając współczesnych neologizmów i pojęć (typu stopnie mrozu). Wrzucanie pojedynczych archaizmów daje IMO kiepski efekt.
Przemyśleń i wyborów bohaterów nie komentuję bo wiem że wbrew pozorom WSZYSTKO jest możliwe w tej materii ;)
Trochę brak Ci jasnego zamknięcia, zakończenie jest jakby otwarte, sugeruje c.d.

EOT


Ostatecznie zupełnie niedaleko odnalazłem fotel oraz sens rozłożenia się w nim wygodnie Autor nieznany. Może się ujawni.
Same fakty to kupa cegieł, autor jest po to, żeby coś z nich zbudować. Dom, katedrę czy burdel, nieważne. Byle budować, a nie odnotowywać istnienie kupy. Cegieł. - by Iwar
Dupczysław Czepialski herbu orka na ugorze

Awatar użytkownika
Przemek
Pisarz osiedlowy
Posty: 216
Rejestracja: czw 16 lis 2017, 03:22
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

[W] Wybór Mai [fantastyka]

Postautor: Przemek » czw 25 sty 2018, 12:56

„Szus to określenie z narciarstwa zjazdowego. Na biegówkach, obawiam się, skutkuje glebą.”

Otóż nie, jeśli masz właśnie „tory”. Narciarze biegowi też zjeżdżają z górek i to nawet sporawych. Popatrz sobie na jakieś zawody.

„To trochę się kłóci z mieniąca kołderką. I popatrz na to fabularnie - odwilż nie gra w tekście żadnej roli, a rodzi wątpliwości, jak to że odwilż a pola się mienią i łąka tys pikna. Wywaliłbym to zdanie bez żalu.”

Masz tam wyraźnie wspomniane, że była odwilż, wytopiła nieco, ale znowu złapał mróz.

Ale to on jest tym facetem, czemu mówi o sobie w 3-os? PS wiem że grafitti z murów podpowiada samo h ale prawidłowa pisownia to chuj”.

A nie może powiedzieć po to by podkreślić, że jest jej facetem? Co do zapisu wyrazu ch/huj, to chyba nie jest to tak jednoznaczne.

„Podobno dostał je miesiąc temu i nie używał.
Dygresja: czy on w ogóle jeździł na nartach? Kontekst sugeruje, że nie. To po co je zakładał, niedoświadczony będzie się poruszał wolniej niż na piechotę. „


Masz napisane że były kupione na giełdzie, a nie w salonie narciarskim, a więc używane. Po drugie, czy ja tu gdzieś napisałem, że on „szusuje” z prędkością światła? Po co zakładał – to też raczej jasne, by zrobić jej łaskę.

„I tu pytanie, czy duch z przeszłości(...)”


On nie jest duchem, ponieważ jego futro jest „materialne”, to i on musi być.


"Postacie masz niestety jednowymiarowe, przerysowane do bólu."


Chciałbym uprzejmie przypomnieć, że ostatnio moje postacie były wg ciebie kompletnie niespójne, podobno użyłem czegoś tam z różnych worków i wymieszałem. Czyżbyś był zmienny niczym pogoda?

Dam ci radę: nie bierz się za ocenę kreacji postaci, nie potrafisz takowej dokonywać.
Druga rada: Czytaj dokładnie czyjś tekst, żeby nie było takich kwiatków jak ci wyłuszczyłem wyżej.

Z resztą uwag się zgadzam: są potknięcia językowe, powtórzenia, trąd przesadzony, a archaizacja języka potraktowana po łebkach.

Amen. I dziękuję. Bardzo.


„Nie pozwól światu, by mógł mieć coś do ukrycia.
Pamiętaj, że każdy błąd prowadzi do prawdy, a prawda zawsze jest źrenicą życia.”

Awatar użytkownika
ithi
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 5042
Rejestracja: pt 23 sie 2013, 11:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Płock
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

[W] Wybór Mai [fantastyka]

Postautor: ithi » czw 25 sty 2018, 14:16

Przemek pisze:Source of the post Chciałbym uprzejmie przypomnieć, że ostatnio moje postacie były wg ciebie kompletnie niespójne, podobno użyłem czegoś tam z różnych worków i wymieszałem. Czyżbyś był zmienny niczym pogoda?


Autorze, oceniamy ten tekst, nie tamten.


Przemek pisze:Source of the post Dam ci radę: nie bierz się za ocenę kreacji postaci, nie potrafisz takowej dokonywać.
Druga rada: Czytaj dokładnie czyjś tekst, żeby nie było takich kwiatków jak ci wyłuszczyłem wyżej.


§ 6. Autor powinien przyjąć krytykę z pokorą i godnością. Jeśli uważasz, że krytyka jest niesprawiedliwa, a twoja twórczość – genialna, najwidoczniej nie jest to miejsce dla ciebie. Tutaj doskonalimy warsztat, nie chwalimy samozwańczych geniuszy


gosia

Thig crioch air an saoghal, ach mairidh gaol is ceòl.

Obrazek

Awatar użytkownika
szopen
Pisarz pokoleń
Posty: 1155
Rejestracja: śr 25 kwie 2012, 13:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

[W] Wybór Mai [fantastyka]

Postautor: szopen » czw 25 sty 2018, 14:25

Masz bardzo słaby warsztat i popełniasz mnóstwo błędów językowych. Zasadniczo, cały tekst jest do przeróbki. Do tego jest - jak dla mnie - zwyczajnie nudny, ale też nie wiem, czy ja jestem twoją grupą docelową.

Przemek pisze:Source of the post Co do zapisu wyrazu ch/huj, to chyba nie jest to tak jednoznaczne.

Jest jednoznaczne. Nie kompromituj się kłócąc się na temat ortografii.

Przemek pisze:Source of the post W tym momencie do kuchni weszła jej babcia.

jej zbędne
Przemek pisze:Source of the post Nie, gra na komputerze, powiedział, że zdobywa nowy poziom.

Moim zdaniem nie ma podstaw do przecinka przed "powiedział"
Przemek pisze:Source of the post O, nie moja kochana,

Nie jej kochana? Poplątane przecinki.

Przemek pisze:Source of the post To było miesiąc temu. Maciek zawsze spędzał z Mają mało czasu, był dosłownie uzależniony od komputera - szczególnie od gier i portali społecznościowych. Wpadła więc na pewien pomysł. Razem z tatą pojechała na giełdę i kupiła dwie pary nart biegowych. Niestety jej chłopak nie docenił inwencji Mai, dlatego od kilku tygodni dziewczyna sama wybierała się na przejażdżki, a było gdzie - mieszkała w okolicy usianej lasami i polami. Rodzice mieli dosyć miasta. Maćka poznała rok temu, chodził do tej samej klasy i pierwszy do niej zagadał, gdy pojawiła się w nowej szkole.

Do fanatyzmu z "był" nie zachęcam, ale jednak warto się pilnować. Ostatnie zdanie brzmi, jakbyś sobie w ostatniej chwili przypomniał i wstawił, bo nie lączy się organicznie z resztą akapitu.
Przemek pisze:Source of the post Wiatr rozwiewał kosmyki włosów, które uwolniły się spod czapki dziewczyny.

Nie dla "które". Trudno czasami uniknąć, ale czasami łatwo. Dlaczego "nie"? Bo niepotrzebnie zakłócają "flow"
Przemek pisze:Source of the post Nigdy nie zbaczała z trasy, która była polną drogą, ale teraz zauważyła niewielką polanę, pagórkiem schodzącą do małego strumyka.

Serio? Napisałeś to zdanie, przeczytałeś i nie zobaczyłeś w nim nic dziwnego???

Przemek pisze:Source of the post Jednak zamiast zawrócić, za skupiskiem krzaków dostrzegła kawałek komina.

Oj oj.
Przemek pisze:Source of the post Po chwili jednak nieco wystraszyła się – pewnie mają psa, a może nawet spuszczają go? Mimo obaw nie była w stanie powstrzymać się i podeszła bliżej. Dostrzegła posępnie sterczące drewniane kołki, które pozbawione były siatki. Kilka kroków dalej jej oczom ukazał się drewniany dom, z przodu dobudowano przedsionek. Obok znajdowała się nieco zapadnięta studnia.
Oj oj.
Przemek pisze:Source of the post Przecież tu nikt nie mieszka – poczuła ulgę.
co ma ten myślnik tu dawać?!
Przemek pisze:Source of the post To nikt ci nie powiedział, że po ciebie wyszedłem?

Moim zdaniem bez "to" czytałoby się płynniej

Przemek pisze:Source of the post Maciek wszedł trzaskając drzwiami.

oj oj.
Przemek pisze:Source of the post - Pojebało cię, o co ci chodzi?! - Nie wytrzymując, rzekł urażony.

Oj oj.
Przemek pisze:Source of the post - Jesteś żałosną lewaczką, zaglądasz dziewczynom pod kiecki, co? - Syknął nagle.

Eee? Dziwne to jego porównanie.
Przemek pisze:Source of the post - Z tego co mówisz, to jest porządny typ człowieka

Nie skomentuję, chociaż kusi, bo Wery nie jest miejscem na prostowanie młodych politycznie zbłąkanych (zwłaszcza, że pewna moderatorka dałaby mi popalić).
Przemek pisze:Source of the post Wyglądał tak dziwnie, ale i z jakiegoś nieznanego Mai powodu, pociągająco, że w dalszym ciągu nie widziała, co ma powiedzieć.

Nie. Przeczytaj to na głos. To zdanie jest okropne.



Awatar użytkownika
Eldil
Dusza pisarza
Posty: 537
Rejestracja: śr 15 mar 2017, 20:57
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

[W] Wybór Mai [fantastyka]

Postautor: Eldil » czw 25 sty 2018, 14:52

Hihi, po surowej recenzji przyszła kolej na ostrą recenzję recenzji i mocną recenzję recenzji recenzji. Do ilu pięter dojdziemy? ;)
Przemku, wypuszczajac tekst z rąk, bądź gotów na krytykę i przyjmuj ją cierpliwie. Przyda Ci się, czy nie, więcej się nauczysz słuchając niż kłócąc z opiniami. Tym bardziej, że po kłótniach pod następnym tekstem może być głucha cisza - po co ryzykować zaczepianie kogoś nerwowo reagującego?

Sposób pisania sprawny, dobrze się czyta.

Źle zacząłeś. Początek powinien być mocny, żeby przykuć uwagę. Opis kogoś, kto się nudzi jest nudny.

"Lewak" to nie synonim niezależnego charakteru, jak sugerujesz, czy orientacji seksualnej. To określenie sympatii politycznych. Teksty "zaangażowane", w których wyrażasz swoje poglądy mogą być mocne, ale są trudniejsze. Jeśli zrobisz to nachalnie, to wyjdzie Ci propaganda.
Jeśli wspominasz o jakiś poglądach (politycznych, religijnych, innych) i ten zły je potępia (gardzi lewakami / prawakami / ateistami / wierzącymi itd), a ten dobry się z nimi utożsamia (bycie lewakiem / prawakiem / ateistą / wierzącym jest super), to to jest takie właśnie dość prymitywne podejście. Część z tych, którzy myślą jak Ty, ucieszy się (swój chłop), sporej części którzy myślą inaczej, będzie przykro. W końcu skoro to lewacy mają myślenie niezależne, to na drugim biegunie, prawacy to tylko myślenie stadne? Nikomu nie dasz nic do myślenia, odepchniesz inaczej myślących, poklepiesz się po plecach z myślącymi tak samo. Tyle.
Poruszaj ważne kwestie, skłaniaj do myślenia, ale nie narzucaj gotowych rozwiązań, tylko pokazuj idee, a wnioski zostaw czytelnikowi.

Postaci faktycznie są płaskie, stereotypowe. Nie ma się co obrażać, popraw. Tak jak z samego bogactwa cech nie będzie od razu arcydzieła, tylko postacie muszą być "realne" i ciekawe.
Najciekawszy jest niebieskooki. Nie powiedziałeś, jaki on jest, więc pozostaje zagadką, wzbudza ciekawość. Kto lubi proste historie, zadowoli się szufladką "duch". Kto jest głodny złożonych osobowości i historii, we własnej głowie z tych niedopowiedzeń dopisze sobie drugie opowiadanie, i będzie zadowolony :)

Zirytował mnie moment, w którym on ją rzuca. W kontekście całości uważam to za plus - denerwowanie czytelnika po to, żeby potem powiedział "ahaaaa" (ale zanim wyrzuci książkę ;) ) jest dobrym pomysłem :)

Najfajniejszy jest pomysł, że jeśli on wymaga noszenia stringów i pozowania w nich, to niech sam to zrobi. Tyle, że nie twój (wiadomo, wszystko gdzieś już było). Ale to zapożyczenie bardzo pasuje do ich relacji, dobrze że go użyłeś.


System crash down. Out of order.

System crash down. Out of order.


Awatar użytkownika
Bartosh16
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 2895
Rejestracja: śr 01 wrz 2010, 11:20
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: [To_be_determined]
Płeć: Mężczyzna

[W] Wybór Mai [fantastyka]

Postautor: Bartosh16 » czw 25 sty 2018, 15:03

Przemek pisze:Source of the post A nie może powiedzieć po to by podkreślić, że jest jej facetem? Co do zapisu wyrazu ch/huj, to chyba nie jest to tak jednoznaczne.


Jest jednoznaczna i wyjaśnia to Teresa Kruszona tutaj:

http://joemonster.org/filmy/11003

tl;dr: Słowo pochodzi od sowa "chudziec", czyli niekastrowany knur rozpłodowy, który z reguły był chudszy od kastrowanych. W niektórych gwarach wymawia się to: "chujec".

Przemek pisze:Source of the post gra na komputerze, powiedział, że zdobywa nowy poziom.


Nie "nowy" tylko "wyższy". Nie sądzę też, żeby typowy gracz powiedział inaczej niż "leveluje" albo "expi". Aczkolwiek szczególnie się nie będę czepiał. Kobiety często tego nie rozumieją :)

Przemek pisze:Source of the post Niestety jej chłopak nie docenił inwencji Mai


Raczej wiadomo, czyj chłopak.

Przemek pisze:Source of the post Maja zjadła obiad i jak co dzień wyskoczyła na narty.


Jeśli nie mieszka w okolicach szwajcarskiego lodowca, to nie sądzę, żeby codziennie wyskakiwała na narty. "Jak co dzień w zimie" na przykład i sprawa załatwiona.

Przemek pisze:Source of the post Szło jej coraz lepiej – niedługo faktycznie będzie równie szybka, co nasza mistrzyni, no może nie aż tak, no ale prawie.


Rozumiem, że narrator nie jest typowo obiektywny i bezstronny, tak?

Przemek pisze:Source of the post Rozejrzała się, ale nie dostrzegła nikogo. Obchodząc podwórze, mało nie weszła na coś. Natychmiast odwróciła się. Prawie wpadła na dwa krzyże.


Rozejrzała się, ale nie zauważyła dwóch krzyży?

Przemek pisze:Source of the post Maja zdjęła swoje biegówki


Przecież nie cudze. Unikaj takich zbędnych słów.

Przemek pisze:Source of the post Oglądała zapadłą studnię i dwa krzyże. Spogląda na komin, na okno i... w tym momencie firanka poruszyła się.


Przeszły, teraźniejszy, znowu przeszły. No niezbyt...

Przemek pisze:Source of the post zaglądasz dziewczynom pod kiecki, co? - Syknął nagle.


Jeśli atrybucja dialogu określa sposób wypowiadania kwestii, piszemy małą literą.

Przemek pisze:Source of the post Wreszcie seniorka rodu, podchodząc do Majki, która siedziała przy zimnej już zupie i tępo gapiła się w okno, spytała:


Poplątane zdanie, mocno.

Przemek pisze:Source of the post - A kto to jest lewak?
Majka zamyśliła się.
- To ktoś niewygodny, kto nie lubi konwenansów, nie zgadza się z opinią większości i...
- I?
- Podobają mu się kobiety.


Chyba nie do końca.
Lewak to członek skrajnej lewicy lub ktoś, kto robi coś na opak, na przekór wszystkiemu, osoba raczej nielubiana. Jeśli ktoś jest "lewy" to jest z nim coś nie tak. Chyba że to Robert Lewandowski.
A co do podobania kobiet, to całkowicie się nie zgodzę. Powinno to być wyprowadzone inaczej.

Przemek pisze:Source of the post letnie niebo


Takie zbitki nie brzmią dobrze.

Przemek pisze:Source of the post Maja faktycznie trochę zagadała się z tym dziwnym facetem


Zamienili dokładnie trzynaście zdań. Trochę mało żeby się zagadać. Ja rozumiem, chodzi o ukazanie faktu, że czas płynął nienaturalnie szybko, ale trzeba to sprawnie ująć.

Przemek pisze:Source of the post I wcale nie jestem żadną panienką dla ciebie.


Wcześniej mówiła "pan".

Przemek pisze:Source of the post Jesteś, znaczy pan jest tak … porąbany, że aż go lubię


Bardzo mi nie pasuje to zdanie. Facet na zdrowy rozum bredzi jak potłuczony, a dziewczyna ma kisiel w majtkach. To nic, że właśnie jej powiedział: "Umarłem".

Przemek pisze:Source of the post W tej chwili Maja obróciła się na pęcie i pobiegła ile sił w nogach


Nie godzi się dawać komuś literówki do czytania.

Przemek pisze:Source of the post Gdy jej były, niesamowicie urażony, wyniósł się, ubrała kurtkę i spodnie narciarskie, wyszła.


Przecież ma szlaban.


Podsumowanie:

Jest tu jakiś potencjał, momentami nawet fajnie się czytało, lecz miejscami nie mogłem odepchnąć od siebie wrażenia, jakbyś w danych momentach używał innych słów, niż trzeba... Nie ukrywam, chętnie dowiem się, co dalej.
Maciek, gejmer, dupek, macho... schematyczny do bólu. Dziwię się tylko Mai, że wytrzymała z nim tak długo, ale to jej wybór.
Przyjrzyjmy się postaciom, które tu występują, a o które tyle szumu. Jest ona, zwykła dziewczyna, on, dupek, drugi on, niebieskooki i pociągający, rodzice, którzy po prostu są, bo nastolatka musi mieć przodków, i turbobabcia, sympatyczna i do rany przyłóż. Wszystko oprócz niebieskookiego było w literaturze w hurtowych ilościach.
Mnóstwo zbędnych słów, głównie zaimków dzierżawczych, sporo wariacji słowa "być", "się" w paru miejscach można usunąć bez problemu. Jest nad czym pracować.

Przemek pisze:Source of the post Dam ci radę: nie bierz się za ocenę kreacji postaci, nie potrafisz takowej dokonywać.


To nie autor określa, czy dana postać jest wiarygodna, czy nie. Tak jak autor nie ma prawa oceniać, czy utwór ma się komuś podobać, czy nie.


"Racja jest jak dupa - każdy ma swoją" - Józef Piłsudski

Mój blog "Otwórz oczy"

Awatar użytkownika
Przemek
Pisarz osiedlowy
Posty: 216
Rejestracja: czw 16 lis 2017, 03:22
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

[WW] Wybór Mai [fantastyka]

Postautor: Przemek » czw 25 sty 2018, 16:17

§ 6. Autor powinien przyjąć krytykę z pokorą i godnością. Jeśli uważasz, że krytyka jest niesprawiedliwa, a twoja twórczość – genialna, najwidoczniej nie jest to miejsce dla ciebie. Tutaj doskonalimy warsztat, nie chwalimy samozwańczych geniuszy

Co to znaczy przyjąć krytykę z pokorą i godnością?

Uważam, że w ten właśnie sposób ją przyjąłem – nie obraziłem autora krytyki inwektywami, ani też personalnie. Być może powinienem dodać, że moim zdaniem, ma problemy z oceną postaci. Nie uważam mojego komentarza za obrazę personalną, bo nie odnoszę się do cech charakteru komentującego itp.) wskazałem mu tylko,( z godnością) że nie przeczytał uważnie tekstu.

Natomiast wywody o konstrukcji postaci były dla mnie po prostu nieudane, niejasne, rzucone jakby od niechcenia. Mam nadzieję, że pokora i godność zakłada posiadanie swojego zdania, czy też nie?

Gdzie powiedziałem, że mój tekst jest genialny??? Przyznałem się do błędów (z pokorą) i podziękowałem za komentarz.

Więc jeśli moje komentarze są aż tak obrazoburcze, to proponuję urażonym po prostu mnie omijać.


„Nie pozwól światu, by mógł mieć coś do ukrycia.
Pamiętaj, że każdy błąd prowadzi do prawdy, a prawda zawsze jest źrenicą życia.”

Awatar użytkownika
Juliahof
Debiutant
Debiutant
Posty: 497
Rejestracja: sob 13 sty 2018, 22:44
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

[WW] Wybór Mai [fantastyka]

Postautor: Juliahof » czw 25 sty 2018, 16:25

quamquam sunt sub aqua, sub aqua maledicere temptant



Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4444
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

[WW] Wybór Mai [fantastyka]

Postautor: Rubia » czw 25 sty 2018, 17:07

Przemek pisze:Source of the post Więc jeśli moje komentarze są aż tak obrazoburcze, to proponuję urażonym po prostu mnie omijać.

Nie, Twoje komentarze nie są obrazoburcze. Są aroganckie, a to wielka różnica.
Przemek pisze:Source of the post Dam ci radę: nie bierz się za ocenę kreacji postaci, nie potrafisz takowej dokonywać.

"Ocena kreacji postaci" jest prawem KAŻDEGO czytelnika. Do tego nie potrzeba specjalnych kwalifikacji. Każdy, kto czyta książkę, tworzy sobie w wyobraźni obraz tych osób, które wymyślił autor. I to po stronie autora leży odpowiedzialność za kreowanie takich postaci, które czytelnikowi wydadzą się przekonujące, pełne życia, warte tego, żeby śledzić ich losy. Jeśli więc autor dowiaduje się od czytelnika, że jego postacie są stereotypowe, banalne i płaskie, to nie powinien odpowiadać: nie znasz się, ja wiem lepiej, lecz głęboko tę kwestię przemyśleć. Jest to bowiem bardzo wyraźna wskazówka, że jego zamiary rozmijają się z odbiorem tego, co napisał.
Można, oczywiście, takie wskazówki ignorować. Jednak dawanie czytelnikom rad, żeby weszli na wyższy poziom kompetencji, a wtedy może zrozumieją tekst, jest, niestety, przejawem arogancji, po prostu.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Przemek
Pisarz osiedlowy
Posty: 216
Rejestracja: czw 16 lis 2017, 03:22
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

[WW] Wybór Mai [fantastyka]

Postautor: Przemek » czw 25 sty 2018, 17:13

Dobra, ochłonąłem trochę.

Za korekty jestem Wam wszystkim wdzięczny, z pewnością poświęciliście na nie trochę swojego cennego czasu, doceniam to.

Kwestia "lewaków":

Nie skomentuję, chociaż kusi, bo Wery nie jest miejscem na prostowanie młodych politycznie zbłąkanych (zwłaszcza, że pewna moderatorka dałaby mi popalić).


"Lewak" to nie synonim niezależnego charakteru, jak sugerujesz, czy orientacji seksualnej. To określenie sympatii politycznych. Teksty "zaangażowane", w których wyrażasz swoje poglądy mogą być mocne, ale są trudniejsze. Jeśli zrobisz to nachalnie, to wyjdzie Ci propaganda.
Jeśli wspominasz o jakiś poglądach (politycznych, religijnych, innych) i ten zły je potępia (gardzi lewakami / prawakami / ateistami / wierzącymi itd), a ten dobry się z nimi utożsamia (bycie lewakiem / prawakiem / ateistą / wierzącym jest super), to to jest takie właśnie dość prymitywne podejście. Część z tych, którzy myślą jak Ty, ucieszy się (swój chłop), sporej części którzy myślą inaczej, będzie przykro. W końcu skoro to lewacy mają myślenie niezależne, to na drugim biegunie, prawacy to tylko myślenie stadne? Nikomu nie dasz nic do myślenia, odepchniesz inaczej myślących, poklepiesz się po plecach z myślącymi tak samo. Tyle.
Poruszaj ważne kwestie, skłaniaj do myślenia, ale nie narzucaj gotowych rozwiązań, tylko pokazuj idee, a wnioski zostaw czytelnikowi.



Chyba nie do końca.
Lewak to członek skrajnej lewicy lub ktoś, kto robi coś na opak, na przekór wszystkiemu, osoba raczej nielubiana. Jeśli ktoś jest "lewy" to jest z nim coś nie tak. Chyba że to Robert Lewandowski.
A co do podobania kobiet, to całkowicie się nie zgodzę. Powinno to być wyprowadzone inaczej.


Myślącymi tak samo, czyli jak? Tekst jest ironiczny jeśli chodzi o kwestię lewaków. Maja na odczepne odpowiedziała coś babci żeby nie dopytywała. Tak naprawdę lewkami są ci najbardziej prawicowi. Rzekoma lewaczka wybiera właśnie rdzennego prawicowca. Tekst pokazuje, ze ludzi używają określeń których nie rozumieją.



Teraz kwestia postaci:



Postaci faktycznie są płaskie, stereotypowe. Nie ma się co obrażać, popraw. Tak jak z samego bogactwa cech nie będzie od razu arcydzieła, tylko postacie muszą być "realne" i ciekawe.


Postacie nie są realne? Nie spotykamy takich nastolatków?

Są płaskie? A co proponujesz, żeby były głębsze iw jaki sposób mają być głębsze? Rzuć przykład – przekształć jakieś zachowanie któregoś z bohaterów.


Przyjrzyjmy się postaciom, które tu występują, a o które tyle szumu. Jest ona, zwykła dziewczyna, on, dupek, drugi on, niebieskooki i pociągający, rodzice, którzy po prostu są, bo nastolatka musi mieć przodków, i turbobabcia, sympatyczna i do rany przyłóż



Zauważ, że żebyś wyrobił sobie taki pogląd postacie muszą być wyraziste i nakreślone, muszą mieć swój charakter. Chciałem zauważyć, że nastolatki zazwyczaj reagują ostro i przerysowanie, a Maja i Maciek mają siedemnaście lat.

*


Ktoś miał uwagi początku, początek właśnie ma delikatnie sugerować że opowiadanie dotyczy właśnie kryzysu męskości, pewnych idei itd.

Strzelcie mi lepszy początek, też pragnę go zobaczyć. Nie mówię tego złośliwie.

I uwaga (kiedyś w podobnej sytuacji, spotkałem się z zarzutem, ze chcę żeby za mnie teksty pisano) - to absurdalne. Komentator musi w razie potrzeby przedstawić to co miał na myśli. Tak jak żołnierz musi umieć strzelać, a nie tylko wskazać, że tu trzeba lepiej wycelować i muszka na szczerbince nie jest. Nie, w razie potrzeby musisz umieć to pokazać.


„Nie pozwól światu, by mógł mieć coś do ukrycia.
Pamiętaj, że każdy błąd prowadzi do prawdy, a prawda zawsze jest źrenicą życia.”

Awatar użytkownika
szopen
Pisarz pokoleń
Posty: 1155
Rejestracja: śr 25 kwie 2012, 13:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

[WW] Wybór Mai [fantastyka]

Postautor: szopen » czw 25 sty 2018, 17:18

Przemek pisze:Source of the post Komentator musi w razie potrzeby przedstawić to co miał na myśli. Tak jak żołnierz musi umieć strzelać, a nie tylko wskazać, że tu trzeba lepiej wycelować i muszka na szczerbince nie jest. Nie, w razie potrzeby musisz umieć to pokazać.

Jednym słowem, żeby powiedzieć: "panie, ta ściana stoi krzywo!" trzeba najpierw umieć postawić ścianę prosto?

Niestety, tak to nie działa.



Awatar użytkownika
Przemek
Pisarz osiedlowy
Posty: 216
Rejestracja: czw 16 lis 2017, 03:22
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

[WW] Wybór Mai [fantastyka]

Postautor: Przemek » czw 25 sty 2018, 17:29

Nie, Twoje komentarze nie są obrazoburcze. Są aroganckie, a to wielka różnica.

Owszem, ale arogancja prowokuje arogancję.
Zazwyczaj nie reaguję w ten sposób.

Added in 6 minutes 50 seconds:
Jednym słowem, żeby powiedzieć: "panie, ta ściana stoi krzywo!" trzeba najpierw umieć postawić ścianę prosto

Może ktoś nie wie jak wygląda prosta ściana, np. u niego są tylko krzywe,, albo w jego słowniku nie ma słowa "krzywe" i nie wie oc oc ci chodzi. Jeśli ktoś nie widzi, nie rozumie że ta ściana nie stoi prosto, to masz tylko jedno wyjście, musisz przed nim postawić taką co stanie prosto. Bo zakładamy że chcesz mu powiedzieć o tym, żeby coś zrozumiał, bo inaczej po co miałbyś w ogóle się odzywać?


„Nie pozwól światu, by mógł mieć coś do ukrycia.
Pamiętaj, że każdy błąd prowadzi do prawdy, a prawda zawsze jest źrenicą życia.”


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości