Obrazek Weryfikatorium

Panie! Drukujemy!- ile czekaliście?

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
imadoki
Debiutant
Debiutant
Posty: 739
Rejestracja: sob 08 mar 2014, 18:36
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: z Planety Ziemia
Płeć: Kobieta

Panie! Drukujemy!- ile czekaliście?

Postautor: imadoki » śr 14 lis 2018, 20:16

Ostatni post z poprzedniej strony:

KamPie, Wydawnictwo Replika.


Everything happens for a reason

Awatar użytkownika
KamPie
Zarodek pisarza
Posty: 19
Rejestracja: sob 10 lis 2018, 10:59
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Panie! Drukujemy!- ile czekaliście?

Postautor: KamPie » czw 15 lis 2018, 09:15

imadoki pisze:Source of the post KamPie, Wydawnictwo Replika.


Jak wyglądała sprawa z okresem między skontaktowaniem się z tobą a uzgodnieniem terminu publikacji? Ile czasu minęło?


Karty przeszłości każdy tasuje, jak mu pasuje. ~ S.King, Ręka Mistrza

Awatar użytkownika
imadoki
Debiutant
Debiutant
Posty: 739
Rejestracja: sob 08 mar 2014, 18:36
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: z Planety Ziemia
Płeć: Kobieta

Panie! Drukujemy!- ile czekaliście?

Postautor: imadoki » czw 15 lis 2018, 19:48

KamPie pisze:Source of the post
imadoki pisze:Source of the post KamPie, Wydawnictwo Replika.


Jak wyglądała sprawa z okresem między skontaktowaniem się z tobą a uzgodnieniem terminu publikacji? Ile czasu minęło?

Wydawnictwo odezwało się pod koniec maja. Umowę podpisałam w czerwcu. We wrześniu (pod koniec) ruszyły prace związane z redakcją tekstu. Teraz tekst przechodzi drugą redakcję. Ustaliliśmy jaki będzie tytuł, oraz jak będzie wyglądała okładka. Premiera planowana jest na styczeń.


Everything happens for a reason

Awatar użytkownika
Czarna Emma
Umysł pisarza
Posty: 920
Rejestracja: ndz 13 sie 2017, 16:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Gdzieś w Przedwojniu
Płeć: Kobieta

Panie! Drukujemy!- ile czekaliście?

Postautor: Czarna Emma » czw 15 lis 2018, 20:30

imadoki pisze:Source of the post Premiera planowana jest na styczeń.

Trzymam kciuki i gratuluję! :)


obrazek
Kliknij obrazek, aby powiększyć

Awatar użytkownika
Jacek Łukawski
Pisarz
Pisarz
Posty: 640
Rejestracja: pn 04 maja 2015, 13:57
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Panie! Drukujemy!- ile czekaliście?

Postautor: Jacek Łukawski » śr 28 lis 2018, 09:25

Przy debiucie czekałem kilkanaście dni.
Ostatnio jeden - dwa.

Tyle, że to nie ma znaczenia tak naprawdę czy czekasz kilka dni, czy klika miesięcy - wpływają na to różne czynniki. Ważne, aby się doczekać ;)



Awatar użytkownika
Marcin Dolecki
Debiutant
Debiutant
Posty: 1414
Rejestracja: wt 21 maja 2013, 20:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Mężczyzna

Panie! Drukujemy!- ile czekaliście?

Postautor: Marcin Dolecki » pn 24 gru 2018, 10:29

Ok. miesiąca, co ciekawe, mój tekst został przyjęty przez wydawnictwo, które wcześniej go odrzuciło. Przydała się dodatkowa redakcja :)


"Właściwie było to jedno z tych miejsc, które istnieją wyłącznie po to, żeby ktoś mógł z nich pochodzić." - T. Pratchett

Double-Edged (S)words

Awatar użytkownika
szopen
Pisarz pokoleń
Posty: 1216
Rejestracja: śr 25 kwie 2012, 13:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Panie! Drukujemy!- ile czekaliście?

Postautor: szopen » pn 24 gru 2018, 13:40

Jacek Łukawski pisze:Source of the post Przy debiucie czekałem kilkanaście dni.


Czy ja dobrze rozumiem? Wysłałeś debiutancką powieść, i -naście dni (w sensie, mniej niż dwadzieścia) później dostałeś odpowiedź: bierzemy? Jacku, szacun. A zarazem lekcja pokory dla nas przekonanych o swojej genialności, niedocenionej przez dyletantów w wydawnictwach :D



Awatar użytkownika
Jacek Łukawski
Pisarz
Pisarz
Posty: 640
Rejestracja: pn 04 maja 2015, 13:57
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Panie! Drukujemy!- ile czekaliście?

Postautor: Jacek Łukawski » wt 25 gru 2018, 12:31

szopen pisze:Source of the post
Jacek Łukawski pisze:Source of the post Przy debiucie czekałem kilkanaście dni.


Czy ja dobrze rozumiem? Wysłałeś debiutancką powieść, i -naście dni (w sensie, mniej niż dwadzieścia) później dostałeś odpowiedź: bierzemy? Jacku, szacun. A zarazem lekcja pokory dla nas przekonanych o swojej genialności, niedocenionej przez dyletantów w wydawnictwach :D


Nie można tego rozpatrywać w tym sensie, bo to był zwykły zbieg okoliczności. Taka Pratchettowska szansa jedna na milion.
Wiele wydawnictw ten tekst całkowicie olało. Tak więc zdecydował fart, a nie jakość tekstu.



Awatar użytkownika
szopen
Pisarz pokoleń
Posty: 1216
Rejestracja: śr 25 kwie 2012, 13:10
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Panie! Drukujemy!- ile czekaliście?

Postautor: szopen » śr 26 gru 2018, 14:14

Jacek Łukawski pisze:Source of the post Tak więc zdecydował fart, a nie jakość tekstu.


Przypomina mi się ten dowcip o połowie CV wyrzucanych do kosza, bo "po co nam w firmie pechowcy..."



Awatar użytkownika
D. Wiktorski
Wydawca
Wydawca
Posty: 189
Rejestracja: śr 25 lut 2015, 13:23
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kraków
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Panie! Drukujemy!- ile czekaliście?

Postautor: D. Wiktorski » śr 26 gru 2018, 19:06

Ale Jacek słusznie zauważył, że zaważył fart. Fakt, że jego tekst był odrzucany/olewany nie świadczy dosłownie o niczym: mógł nie pasować do profilu wydawcy, mógł nie rokować właśnie u tego wydawcy, redaktor wstał lewą nogą albo sam Jacek spojrzał na niego kiedyś krzywo. Dokładnie ten sam tekst u jednego wydawcy może okazać się klapą, u drugiego bestsellerem.



Awatar użytkownika
ravva
Legenda pisarstwa
Posty: 2449
Rejestracja: sob 26 sty 2008, 22:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: warszawa
Płeć: Mężczyzna

Panie! Drukujemy!- ile czekaliście?

Postautor: ravva » śr 26 gru 2018, 19:38

russian roulette - chyba wieksze szanse na "wygrana" :D


Serwus, siostrzyczko moja najmilsza, no jak tam wam?
Zima zapewne drogi do domu już zawiała.
A gwiazdy spadają nad Kandaharem w łunie zorzy,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie mów o tym.
(...)Gdy ktoś się spyta, o czym piszę ja, to coś wymyśl,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie zdradź nigdy.

Awatar użytkownika
Andrzej Pilipiuk
Pisarz
Pisarz
Posty: 4709
Rejestracja: czw 21 cze 2007, 08:43
OSTRZEŻENIA: 2
Płeć: Mężczyzna

Panie! Drukujemy!- ile czekaliście?

Postautor: Andrzej Pilipiuk » śr 01 sty 2020, 14:51

Pełna wersja mojego posta z dn. 27 września 2018 kursywą zaznaczyłem fragment który nie spodobał się moderatorowi i został wycięty.

Moja historia...

Miłem na koncie kilka pierwszych opowiadań sprzedanych gazetom. Cool. miałem też kupę takich które gazety by może i wzięły ale redaktorzy marudzili że czasopisma nie są z gumy i nie zmieszczą. Złożyłem pierwszy zbiór o Jakubie - książkę - 300 stron. Zrobiłeem wydruk (to nie było wtedy łatwe) nalepiłem znaczki - przesłem maszynopis. Mija osiem może dziesięć miesięcy - zaproszenie na rozmowę. Rozmowa średnio konkretna zaoferowana stawka i sugerowany nakład kompletnie dziadowskie.

Trudno się gada z idiotami.

Drugie wydawnictwo - teoretycznie poważniejsze - pół roku czytali. Potem rozmowy. Stawka podobnie dziadowska - ale zazwyczaj ich dystrybucja jest lepsza. Ergo: szansa.

Tylko że chcieli to wydać nie jako fantastykę ale w niszowej serii "współczesna proza polska". Stanąłem okoniem. Redaktor się obraził. Książkę przejął inny dział.

Wwreszcie finał róozmów: Dziadowska zaliczka i umowa że wydadzą w ciągu ...pięciu lat. (obiecywali że to tylko formalny zapis i za kilka miesięcy książka będzie). Po dwu latach(!!!!) nie było jeszcze zrobionej redakcji. "Pani szefowa" na protesty oświadczyła: "nie podoba się oddaj zaliczkę i won". Oddałem zaliczkę - wybrałem won.

W tej samej firmie podobnie potraktowany wybrał "won" agent jakiejś tam Rowling.

Minęły dwa lata z hakiem. Nie było widać perspektyw ale ciągle pisałlem trochę - do czasopism, a głównie do szuflady. Miałem już półtora tysiąca stron znormallizowanych (jakieś 2,5 miliona znaków) prozy której nikt nie chciał. Przepisałem z rękopisów i podopieszczałem "Norweski dziennik" i też bym go chętnie wydał. Bez szans.

Trzecie wydawnictwo - może by i wydali. Redaktor od fantastyki zna wędrowycza, przeczytał maszynopis "dziennika" - jest pod wrażeniem ale zdradził mi po cichu że firma dołuje - może wydadzą jedną książkę z proponowanych trzech ale zaraz potem ich nie będzie. Wycofaem maszynopis scenariusz sprawdził się w ciągu roku co do joty.

Czwarte wydawnictwo... Byłem troche zdesperowany. Pod mieszkaniem mojego dziadka była wypalona kawalerka do kupienia za grosze. Remonować coś umiem - z mała pomocą kuzyna dałbym radę to ogarnąć. Wysłałem wydawcy propozycję: wypłacicie mi 40 tyś gotówką za 2 miliony znaków a ja oddaję wam oddaję prawa na 3 lata - ile natłuczenie - WASZE. Odpisał mi sam główny szef. Pisał że zna moje teksty z Fenixa i Fantastyki i że to bardzo dobra propozycja tylko że wydawnictwa własciwie już nie ma - właśnie popłynął i wchodzi mu komornik.

Piąte wydawnictwo. Dają 3k zaliczki. umowa przewiduje że książka ukaże się w ciągu 6 miesięcy. Robią okładkę (taka sobie - choć z pomysłem) robią częściową redakcję. I plajtują. Nie wydali, ale zaliczka zostaje. I do dziś ich lubię.

W międzyczasie wysyłałem maszynopisy do kilku wydawnictw poza branżowych. Olewka totalna. Prawie nikt nie raczył odpisać. Jedni po przeczytaniu maszynopisu orzekli że ładne ale niekomercyjne. Drudzy o tej samej książce powiedzieli że drukują literaturę piękną a moja to czysta komercha...

Jesienią 2001r spiknąłem się z "Fabryką Słów". Gdy zaczynałem chodzić po wydawcach był rok 1997. Publikacja nastąpiła zimą 2001/2002.

5 lat straconych przez głupotę redaktorów.


dodam: w tym czasie sam odwaliłem całą robotę reklamową - puściłem kilkadziesiąt tekstów w czasopismach i zinach konwentowych. Ludzie mnie kojarzyli na spotkaniach były non sto pytania "kiedy książka o wędrowyczu". Fabryka przyszła na dobrze przygotowany grunt.

Napisałem też w tych latach trzy powieści ("Czarownik Iwanow", "Hotel pod łupieżcą" i "Największa tajemnica ludzkości") - których nikt nie chciał. (tej ostatniej może i słusznie nie chciał). I dwa tomy "Operacji dzień wskrzeszenia" - które wysłałem do kilku wydawnictw młodzieżowych z propozycją "to jest próbka dwa pierwsze tomy cyklu 12 - 16 - tomów. Chcę 4 tyś za maszynopis, dostarczę 4 maszynopisy rocznie, prawa macie na 5 lat ile natłuczenie, sprzedacie, zarobicie - WASZE". Odpisał mi jeden - potentat w branży - "książka fajna ale żądania finansowe kompletnie nierealne".

Opróc cztego pisałem też rocznie 3-5 tomów kontynuacji Samochodzika i z tego żyłem.

Miałem parę w rękach, miałem pomysły, miałem wizję że zostanę pisarzem.

*

W chwili gdy ukazał się pierwszy wędrowycz (tj. po 4-5 miesiącach od premiery) pewne spore wydawnictwo próbowało mnie podkupić.

Dostałem też w ciąg kolejnych 4-5 lat meile od wszystkich (jeden wyjątek) niedoszłych wydawców - utrzymane w duchu "kochany mistrzu popełniliśmy kiedyś tragiczną pomyłkę".

Przychodziły też meile od redaktorów którzy rozstawszy się z dotychczasowymi pracodawcami próbowali zakładać własne wydawnictwa. Jeden tłumaczył że jego były chlebodawca był za głupi by mnie docenić a on zawsze był po mojej stronie... (ech - ciut inaczej to zapamiętałem).

Judasz rekordowy co chciał przyjść na gotowe zaoferował solidny worek srebrników żebym olał "Fabrykę" przeszedł do nich.

*

Zasadniczo wygrałem - bo wierzyłem w moje gwiazdy.

pisałem - choć w latach 90-tych nie było zbytu na to co powstawało.
pisałem - choć wszyscy w branży mi tłumaczyli że nie da się żyć z fantastyki.

gdybym wcześniej znalazł wydawcę - pewnie mniej napisałbym fuch i krócej bawił w dziennikarza - za to powstałoby więcej mojej oryginalnej prozy. Ciężko się pisze z poczuciem że wydawcy branżowi to banda ćwoków którzy mają człowieka w d...

Fabryka Słów gdy weszła na rynek nie miała problemu ze skompletowaniem stajni bardzo mocnych autorów. Myślę że 2-3-4 lata wydawali głównie to co ludzie mieli po szufladach. To co odrzucili "potentaci".

(z rozmów z kolegami wiem że w paru przypadkach tak było).

Powtórzę: 5 straconych lat. Straconych przez ćwoków których zrobiono redaktorami.

w jednym przypadku straconych przez ćwoków którzy spuścili ze schodów agenta Rowling... spuścili gdy na zachodzie po II Tomie Harrego było już wiadome że dmuchają w to wieką kasę na promocję i będzie hicior grubszego kalibru.

Wygrałem.

robię to co chciałem.




Wróć do „Jak wydać książkę w Polsce?”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości