Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Pierwsza praca Melesa i Aridiosa [fantastyka]

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
MTszewski
Pisarz domowy
Posty: 66
Rejestracja: ndz 01 maja 2011, 22:25
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Mężczyzna

Pierwsza praca Melesa i Aridiosa [fantastyka]

Postautor: MTszewski » śr 06 lip 2011, 23:21

WWW Trakt był wąski, ale dość równy. Wysokie skalne ściany ciągnęły się od dawna po obu stronach, między nimi zachodziło gorące, greckie słońce. Mówiono, że mityczne stwory lubią to miejsce. Podobno można tu spotkać dwa albo trzy. Kto by liczył, mając oddech choćby jednego na plecach.
WWWOsiołek ciągnął wóz z winem nad wyraz niechętnie. Meles poganiał go razami, ale sam też czuł już zmęczenie. Gruby kupiec zmierzał do Lerny, wybrał najkrótszy ze szlaków. Jak wszystko pójdzie dobrze, to dotrze do agory tydzień przed innymi.
WWW Opowieści o stworach nieco go zaniepokoiły. Nie lubił poczwar jak czerstwego chleba. Jednak zobojętniał, gdy dziesiąty raz wziął spadający kamień za straszliwą kreaturę.
WWW Miał on jeszcze jednego towarzysza drogi. Był nim Aridios. Przypominał z wyglądu Heraklesa, tyle że zamiast maczugi nosił u pasa krótki miecz. Osiłek nie odczuwał trudów podróży. Byłby doskonałym wojownikiem, gdyby nie tępe spojrzenie, zdradzające pustkę za oczami. Na niektóre jego zachowania kupiec starał się przymykać oko. Mierzenie mieczem do ptaków uznał za lekkie odchylenie, rozbiegane spojrzenie za nadmierną czujność. Ale gdy Aridios zaczął robić przewroty i ukrywać się za skałami, postanowił zareagować.
WWW - Mógłbyś przestać bawić się jak pięcioletnia dziewczynka? Nie mam ochoty się tłumaczyć, że mam pomocnika, który jest niespełna rozumu.
WWW Aridios wstał, otrzepał się z kurzu i wypiął klatkę.
WWW- Nie bawię się. Już w wieku czterech lat zapomniałem co to zabawa. Tutaj jesteśmy zdani tylko na moc mego miecza i siłę moich mięśni. Muszę zachować czujność.
WWW - Ale może chociaż spróbujesz pojąć, że w tym skwarze prędzej spotkalibyśmy Posejdona, niż jakiegoś złodzieja albo potwora. Możesz oszczędzić siły na później.
WWW - Bluźnisz! Mam bronić ciebie, twojego towaru, twego osła i właśnie to robię. Gotowość to podstawa. Bez przerwy.
WWW Przyłożył dwa palce do swych oczu i wskazał nimi na Melesa.
Ten machnął ręką. Nalał sobie wina z wozu i wypił jednym haustem. Jeszcze kilka lat i, jeśli dożyje, zarobi trochę pieniędzy, może znajdzie kobietę, postawi dom. Na pewno nie będzie musiał mieć za towarzystwo takich ludzi. Prometeusz pewnie by skonał na tej swojej skale, gdyby dowiedział się jakich to idiotów ulepił.
WWWNabrał do sprawy przyjemnego dystansu. Jednak coś nie dawało mu spokoju.
WWW - Nie wydaje ci się, że powinniśmy już dawno spotkać kogoś, kto szedłby z Lerny? – zagadał. – Trakt z tego co wiem nie ma żadnych rozwidleń, a przecież bardzo skraca drogę.
WWW - Być może. Nie wiem, nie znam tego szlaku. Będę uważniejszy.
WWW - Nie, nie o to mi chodziło. Uwagę to ty już masz tak skupioną, że można by ją warzyć. Chodzi mi bardziej, co o tym myślisz?
WWW Pytanie zaskoczyło Aridiosa. Chyba dawno nikt się do niego tak nie zwrócił.
WWW - No to… według mnie… znaczy się, co ja myślę? To… wydaje mi się, że coś jest przed nami i dlatego nikt nie przechodzi stamtąd. Może Zeus tam uciął sobie drzemkę i nikogo nie przepuszcza. Albo potwór jakiś. Jeśli tak, to z chęcią go rozpruję na dwoje. Albo i na czworo.
WWW - Tak, potwór – stwierdził z lekką kpiną. – Tyle opowieści o nich się namnożyło, że jakby chociaż ćwierć była prawdziwa, to handel by ustał, bo zwykłego, szarego kupca co rusz by coś zjadało, zdeptywało czy zamieniało w kamień. Widziałem może z pięć takich stworów, a już mówią o mnie, że igram ze śmiercią. Z resztą, jeszcze jedną poczwarę w Lernie zobaczymy. Ale potwór czy nie, bardziej obawiałbym się, gdyby szlak był zablokowany przez skały. W tedy… Co znowu?
WWW Aridios stał jak słup soli. Powolnym, ale pewnym ruchem nakazał się zatrzymać.
WWW - Tam – powiedział.
WWW- No to pięknie – syknął Meles.
WWW Na półce skalnej wygrzewała się Sfinks. Dostrzegła ich niemal od razu. W mgnieniu oka podskoczyła i zmieniła się w wir pyłu. Aridios mocniej chwycił miecz, Meles zaś złapał sznurek przy ośle by zbierać się z nim do ucieczki. Mała trąba powietrzna zbliżała się szybko jak biegnący Hermes. Stworzenie przestało się kręcić dopiero tuż przed ich nosami.
WWW- Nie przejdziecie – powiedziało. Głos był jakby podwójny, lwi i kobiecy zarazem.
WWWSmukły stwór mierzył mniej więcej tyle co dorodny koń. Ciało zwierzęcia i tułów człowieka łączył się na swój sposób naturalnie. Meles skupił wzrok jednak na jednym miejscu na ciele Sfinksa. A właściwie to na dwóch jędrnych miejscach.
WWW- W sumie to nawet nie mieliśmy zamiaru tędy przechodzić – wytłumaczył się.
WWWNajbardziej bał się jednego. Co zrobi jego towarzysz, ten tępy, pozbawiony choć cienia rozumu osiłek? Idiota w gotowości wiercił się tak, że mógł sobie zrobić krzywdę.
WWW- Dlatego może już zawrócimy, prawda Aridiosie?
WWW- Mój miecz poradzi sobie z tym niewyrośniętym kotem.
WWW- Tego się obawiałem.
WWWSfinks zdawała się nie zwracać uwagi na ich rozmowę.
WWW- Nie ma przejścia, nie ma odwrotu. Jeśli chcecie zachować swe nędzne życia musicie odpowiedzieć na moją zagadkę. W tedy dopiero będziecie mogli przejść dalej, bądź też zawrócić. Jeśli wam to się nie uda, powitacie bramy podziemi. I nikt wam nie da monety na przeprawę przez Styks.
WWWMelesa przeszedł dreszcz na te słowa, choć wielu mówiło, że wyhandlowałby przepływ przez tę rzekę za parę zużytych sandałów. Poza tym znał zagadkę Sfinksa, kiedyś udało mu się ją wyciągnąć od kupca z Teb. Chyba tylko bogowie wiedzieli jak ją uzyskał, podobno było to trudniejsze niż przelot z Krety do Argos na skrzydłach ręcznej roboty.
WWWSytuacja nie była dramatyczna. Ale wtedy dał o sobie znać towarzysz.
WWW- Śmierć kocurowi! – ryknął Aridios i rzucił się na stwora z wyciągniętym mieczem.
WWWTen nie wahał się ani chwili. Uderzył łapą tak potężnie, że odrzucił osiłka parę metrów w tył. Mimo swej smukłości musiał być naprawdę silny.
WWW- Śmiertelniku! Czy ty jesteś niespełna rozumu!? – Sfinks dyszała ze wściekłości. – Gdybym tylko mogła, zabiłabym was teraz z rozkoszą. Przyśpieszmy więc to. Oto zagadka: Choć towarzyszką jego, z rzadka w swoich wędrówkach razem ich zobaczysz. Ona woli ciemniejsze ścieżki niż kąpiel w blasku rydwanu. Kimże jest? To wasza zagadka. Obyście na nią nie odpowiedzieli.
WWW- Ale Sfinksy nie mają takiej zagadki – zauważył Meles. Drżącą ręką otarł pot ze skroni.
WWW- Nie tobie to oceniać, śmiertelniku. Macie czas, dopóki widać słońce na niebie – powiedziała. Zmieniła się w wir i po chwili znów ułożyła swoje cielsko na półce skalnej.
WWW Meles usiadł na ziemi i schował głowę między ramiona. Dlaczego nie mógł pójść tak jak wszyscy, naokoło? Czemu go wzdryga przed tym by zrobić coś normalnie? Przez te jego skróty, ułatwienia jedynym jego dobytkiem było to co miał na swoim wozie. A przeżył już trzydzieści wiosen.
WWW - Musimy zgadnąć zagadkę? – zagadał ni stąd ni zowąd Aridios. Takich jak on jeden cios nie uciszy. Nawet cyklopi musieli czuć przed nim respekt.
WWW - Naprawdę? – zapytał głupio kupiec.
WWW Sfinks podniósł głowę. Porozmawiać nie można?
WWW - Czy już macie swą odpowiedź? – zapytał.
WWW - Nie, nie mamy! – burknął pozbawiony nadziei Meles. – Jak nam się zbrzydzi siedzenie tutaj, to ci powiemy.
WWW Stworzenie ponownie ułożyło się do snu. Kupiec miał ochotę się z niego trochę ponabijać, w końcu i tak stwór nie mógł go zabić do zachodu słońca, czyli przez jakiś kwadrans. Zganił siebie za tę myśl.
WWW - Mogę go spróbować we śnie zabić – Aridios podzielił się genialnym pomysłem. – Nie zdąży miauknąć.
WWW Meles westchnął ciężko. Wstał i złapał kompana za ramię, jakby to był jego niezbyt pojętny syn.
WWW - Potraktuję cię jak istotę rozumną, doceń to. Nie możemy inaczej przejść niż odpowiedzieć zagadkę. Tak po prostu jest. Z innymi pokrakami można chytrzyć, ale nie z tą. Dlatego jedyne co możesz zrobić to pomóc mi wymyślić odpowiedź, chociaż wolałbym żebyś i tego nawet nie robił. Na miecz będzie czas – puknął w broń osiłka – jak odpowiemy źle. W tedy obiecuję, że ci pomogę.
WWW - Będę czekał. I… spróbuję coś wymyślić.
WWW Kupiec uśmiechnął się całkiem szczerze. Wędrował z Aridiosem kilka miesięcy i przez ten czas osiłek wywoływał w nim jedynie politowanie albo wściekłość. Jednak, gdyby mało mówił to nawet coś by z niego było. Taki lakoniczny wojownik budziłby grozę. Spróbuje go wyprostować, oczywiście jeżeli przeżyją. Nawet w takich chwilach węszył interes.
WWW - Demeter! – Nagle krzyknął osiłek. Nad jego spontanicznością też trzeba popracować.
WWW - Co Demeter, jaka Demeter? Matkę swoją wzywasz?
WWW - No odpowiedź, przecież kochanką Zeusa była, więc za często to się z nim nie widziała.
WWW - Jak już musisz zgadywać, to weź pod uwagę całą zagadkę, a nie pierwsze zdanie.
WWW Meles zabrał się do myślenia. W sumie odpowiedź Aridiosa nie była taka zła. W ogóle dziwna ta zagadka. Kimże ona jest? Czy może chodzić o jakiegoś boga? A może człowieka? Pamiętał, że w zagadce, o której słyszał, była mowa o stworzeniu na trzech nogach, a tu odpowiedź ni stąd ni zowąd człowiek.
WWW - Kobieta, która nie lubi podróżować ze swoim mężem – dał następną propozycję Aridios.
WWW Kupiec nie słuchał. Musiał coś wymyślić. Coś z sensem. Gdyby mu na tym nie zależało, to kazałby odpowiadać temu tępakowi. Ale nie miał zamiaru powierzać mu swojego życia. Co to by mogło być? Kim ona jest?
WWW - Nierządnica.
WWW - Do stu piorunów! Nic już nie mów!
WWW - Przepraszam, chciałem pomóc – powiedział zatroskany. Odwrócił się, poszurał trochę sandałem. Spojrzał w dal. – Słońce niedługo zajdzie.
WWW W tedy Meles wstał tak szybko z ziemi jakby miał pod sobą węża. Wiedział. Wiedział! Pocałował Aridiosa z radości.
WWW - Księżyc! Selena! Czasem można ją zobaczyć gdy Helios gna na swoim rydwanie przez niebo. A świeci przecież w nocy. To ma sens. To ma sens!
WWW - Ale to Apollin na niebie świeci. Tak mnie mama uczyła.
WWW - Oj tam. Ten albo tamten, może się zmieniają. Jakby się zastanowić to nie wiadomo co w ogóle ten Apollin robi. Poza tym co to ma do rzeczy?
WWW Jednak po chwili zastanowienia kupiec nie był już taki pewny. A co jeśli jednak to zła odpowiedź? Równie dobrze może to być jakaś niewolnica. Nie było co się zastanawiać. Gdzieś słyszał, że najlepsza jest pierwsza myśl. I tak nie miał wiele czasu. Ktoś kto tu trafi będzie mógł sobie nieźle popić zanim wymyśli odpowiedź… Cały wóz najlepszego greckiego wina.
WWW - Dobra – rzucił Meles. – Powiem mu. Trzymaj ten swój scyzoryk w gotowości.
WWW - W pełnej!
WWW Grubas wyszedł na przód. Jeszcze nigdy nie czuł tak mocno w nogach swojej wagi.
WWW - Hej ty, kocie. Mamy odpowiedź. Chodzi o księżyc, czy jak tam wolisz o Selenę.
WWW Sfinks chwilę podumała. Próbowała się podrapać pod bródką, ale lwią łapą jakoś jej to nie wychodziło. Melesowi przeleciało przed oczami całe jego życie. Wędrówka z ojcem. Jedzenie i picie. Samotna wędrówka. Picie i jedzenie. I podróż z osłem. Oraz kilka dni, których wolałby nie pamiętać, i nocy, które z chęcią by powtórzył.
WWW - Dobrze, możecie iść – rzucił w końcu stwór.
WWW Tyle. Nie było żadnych wybuchów, rozstępowania się ziemi, śmierci kota wśród jęzorów ognia. Po prostu, mogli już przejść, a Sfinks przymierzała się do następnej drzemki.
WWW - To wszystko? – zapytał zdziwiony Meles. – Nie powinnaś umrzeć, skoro już kogoś przepuściłaś? Podobno jesteś strażnikiem, czy kimś tam?
WWW - A na co ma śmierć by się teraz przydała? Nie jesteście herosami, nikt nie spisze waszych dziejów w księdze, nikt nie wspomni więc i o mnie. Śmierć zatem niepotrzebna by była, przecież tylko herosi, półbogowie mogą zabić kogoś takiego jak ja. Winno tak zostać.
WWW Kupiec nie wiedział co powiedzieć. Postanowił nie mówić nic. Uszedł z życiem, to mu wystarczyło.
WWW - Więc nie będzie walki? – zapytał trochę zawiedziony Aridios, gdy odeszli kawałek drogi.
WWW - Nie, ale coś czuje, że jeżeli przy mnie zostaniesz, to sobie jeszcze powalczysz. Za to pomyśl, znam zagadkę żyjącego Sfinksa. Na pewno da się na tym jakoś dobrze zarobić.
Ostatnio zmieniony śr 27 lip 2011, 15:55 przez MTszewski, łącznie zmieniany 2 razy.



Awatar użytkownika
JKSZ
Zarodek pisarza
Posty: 23
Rejestracja: pt 01 lip 2011, 15:45
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Cambridge, UK
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: JKSZ » czw 07 lip 2011, 09:56

Witam,

Fajny tekst! (i wiem co mówię, za dwa tygodnie wychodzi moja książka osadzona w starożytności:). Dobrze się go czyta, masz niezłe poczucie humoru, dialogi większość czasu brzmią naturalnie...

..Aaaale. Jest sporo zgrzytów językowych. Poniżej wkleję parę z nich, żebyś wiedział, czego, moim zdaniem, powinieneś się wystrzegać.

* zacznijmy od banałów: nie "w tedy" tylko "wtedy"!

* Na początku Sfinks jest rodzaju żeńskiego - i zyskujesz za to u mnie ekstra punkciki, w mitologii greckie faktycznie Sfinks była kobietą - ale w połowie tekstu przechodzisz na rodzaj męski

* "...ze wyhandlowałby przepływ przez tę rzekę". Serio? Przepływ? Jest w ogóle takie słowo? Raczej, "...wziąłby go na drugi brzeg za parę schodzonych sandałów"

* "Wysokie skalne ściany ciągnęły się od dawna po obu stronach" - wiem, o co Ci chodzi, ale źle to wyrażasz. Od dawna - to znaczy od poprzedniej epoki geologicznej?

* " Opowieści o stworach nieco go zaniepokoiły. Nie lubił poczwar jak czerstwego chleba. Jednak zobojętniał, gdy dziesiąty raz wziął spadający kamień za straszliwą kreaturę". To wyygląda jak zabawa w "kto zna więcej synonimów".

Zamiast tego lepiej byłoby napisać "Opowieści o potworach go zaniepokoiły; nie znosił ich jak czerstwego chleba [swoją drogą, nie wiem, czy to najszczęśliwsze porównanie, ale przynajmniej oryginalne...]. Jednak teraz, po całym dniu nerwowego oglądania się za każdym spadajcym kamieniem, był już przekonany, że nic mu nie grozi"

* "Uwagę to ty już masz tak skupioną, że można by ją warzyć" - tego żartu nie rozumiem, i chodzi Ci o warzenie czy ważenie?

* "Meles zaś złapał sznurek przy ośle by zbierać się z nim do ucieczki" - niezgrabne zdanie, po prostu: Meles szarpał się z uzdą osła, chciał go jak najszybciej odwiązać i uciec

Podkreślam raz jeszcze, że pomimo tych drobnych potknięć tekst mi się naprawdę podobał. Powodzenia!



Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4351
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Rubia » czw 07 lip 2011, 18:05

Dobrze mi się czytało Twój tekst. Taka para bohaterów - spryciarz i tępawy osiłek - to wprawdzie pomysł nienowy, ale sprawdza się w różnych okolicznościach. W spotkaniu ze Sfinksem też.
Trochę potknięć znalazłam, ale nie są to błędy poważne.
ten wąwóz, który "ciągnął się od dawna". Nie, to oni się nim wlekli od świtu, na przykład. Albo od przedpołudnia, a tu już słońce zachodziło.
MTszewski pisze:Mówiono, że mityczne stwory lubią to miejsce.

Dla nas mogą być mityczne, dla Twoich bohaterów - jak najbardziej realne. Może po prostu mówiono, że różne dziwne stwory?
MTszewski pisze:Podobno można tu spotkać dwa albo trzy. Kto by liczył, mając oddech choćby jednego na plecach.

Jakiś konkret prosiłabym. Stwór stworowi nierówny. Może jakieś harpie, może empuzy, albo wymyśl coś własnego. To wprawdzie drobiazg, ale jak już się bać, to jakichś stworzeń bardziej wyrazistych.
MTszewski pisze:Aridios wstał, otrzepał się z kurzu i wypiął klatkę.

Może jednak wypiął pierś.To jest stały związek frazeologiczny i lepiej przy nim nie majstrować.
MTszewski pisze:Przyłożył dwa palce do swych oczu i wskazał nimi na Melesa.

Nie bardzo potrafię to sobie wyobrazić.
MTszewski pisze:Nalał sobie wina z wozu

Z beczki, z bukłaka, z dzbana, czy ja wiem, z czego jeszcze, ale z tym wozem to przesada.
MTszewski pisze:będzie musiał mieć za towarzystwo takich ludzi.

Mieć za towarzyszy. Albo przebywać w towarzystwie.
MTszewski pisze: Aridios stał jak słup soli. Powolnym, ale pewnym ruchem nakazał się zatrzymać.

Słup soli ma to do siebie, że już niczego nie może nakazać, a już zwłaszcza nie może się ruszać.
MTszewski pisze:Meles zaś złapał sznurek przy ośle

złapał za uzdę.
MTszewski pisze:Mała trąba powietrzna zbliżała się szybko jak biegnący Hermes. Stworzenie przestało się kręcić dopiero tuż przed ich nosami.

Stworzenie jest tu zbędne. Mała trąba [...] i zatrzymała dopiero...
MTszewski pisze:Smukły stwór mierzył mniej więcej tyle co dorodny koń. Ciało zwierzęcia i tułów człowieka łączył się na swój sposób naturalnie.

Niezbyt to zgrabny opis. Ciało zwierzęcia, to przecież również tułów.
MTszewski pisze:było to trudniejsze niż przelot z Krety do Argos na skrzydłach ręcznej roboty.

To ręczna robota ma skrzydła?
MTszewski pisze: wtedy dał o sobie znać towarzysz.
WWW- Śmierć kocurowi! – ryknął Aridios i rzucił się na stwora

Zbędne. Poza tym, chyba jednak Śmierć kocicy! Pilnuj, żeby Sfinks zawsze była rodzaju żeńskiego.
MTszewski pisze:Czemu go wzdryga przed tym by zrobić coś normalnie?

Straszliwie kolokwialne.
MTszewski pisze:Przez te jego skróty, ułatwienia jedynym jego dobytkiem było to co miał na swoim wozie. A przeżył już trzydzieści wiosen.

Zbędny zaimek. Poza tym: jest, ma.
MTszewski pisze:Sfinks podniósł głowę. Porozmawiać nie można?

TKomu nalezy przypisać to pytanie?
MTszewski pisze:Nie możemy inaczej przejść niż odpowiedzieć zagadkę

rozwiązując zagadkę.
MTszewski pisze:Gdyby mu na tym nie zależało, to kazałby odpowiadać temu tępakowi.

Za często podkreślasz, że Aridios rozumem nie grzeszy.Opowiadanie jest krótkie, więc czytelnik nie zdążył tego zapomnieć.
MTszewski pisze: Sfinks chwilę podumała. Próbowała się podrapać pod bródką, ale lwią łapą jakoś jej to nie wychodziło.

A to jest takie ładne.

Zakończenie, chociaż mało dramatyczne, za to zdroworozsądkowe, przekonało mnie. Podobało mi się również to, że zadbałeś, żeby Twój bohater miał jakąś przeszłość. Lekko tylko o niej napomykasz, ale to wystarczy. W sumie - całkiem przyjemna lektura.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
MTszewski
Pisarz domowy
Posty: 66
Rejestracja: ndz 01 maja 2011, 22:25
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Mężczyzna

Postautor: MTszewski » czw 07 lip 2011, 20:44

Dzięki za pokazanie tych potknięć, czegoś takiego było mi trzeba. Pozdrawiam serdecznie.



Awatar użytkownika
Ebru
Pisarz osiedlowy
Posty: 399
Rejestracja: czw 30 wrz 2010, 14:12
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Ebru » śr 27 lip 2011, 15:49

Meles poganiał go razami, ale sam też czuł już zmęczenie. Gruby kupiec zmierzał do Lerny, wybrał najkrótszy ze szlaków.

Połączyłabym opis Melesa w jedno. Rozbicie w dwa zdania nie jest zbyt udane. Wpierw czytelnik wyobraża sobie tego Melesa jakoś, a następnie musi wizję poprawiać, bo okazuje się, że jest gruby, jest kupcem i że zmierza do Lerny.

Miał on jeszcze jednego towarzysza drogi.

Niepotrzebne.

tępe spojrzenie, zdradzające pustkę za oczami.

Albo tępe, albo rozbiegane jak następnie piszesz.

Jeszcze kilka lat i, jeśli dożyje

Bez przecinka.

powitacie bramy podziemi.

Przejdziecie przez bramy?

Świetnie napisane, lekko i zabawne, pomysłowo bawisz się mitologią. Podobało mi się.




Wróć do „Najlepsze z prozy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość