Widzący [fantastyka]

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
MTszewski
Pisarz domowy
Posty: 66
Rejestracja: ndz 01 maja 2011, 22:25
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Mężczyzna

Widzący [fantastyka]

Postautor: MTszewski » czw 11 sie 2011, 22:22

Widzący
DDD
DDD Piotr czekał obok wejścia do Dworca Wiedeńskiego. Dziwnie się czuł w schludnym płaszczu, najedzony i umyty, wiedząc, że gdy przyjdzie noc, będzie miał gdzie spać. Jeszcze parę dni temu by choć trochę zasmakować takiego luksusu musiał się wiele natrudzić, często nieco naginając prawo, jakby umyślnie stworzone przeciwko niemu.
DDD Nagle ze ściany gmachu wyszedł duch mężczyzny. Piotr w pierwszej chwili przestraszył się, jednak niemal natychmiast odzyskał fason.
DDD - To znowu ty?
DDD Nieoczekiwany gość miał na imię Ferdynand. Za życia był malarzem, przynajmniej tak powiedział. Od kiedy zorientował się, że osiemnastolatek go widział i słyszał, co jakiś czas przylatywał w odwiedziny.
DDD - Wiem, że się stęskniłeś. – Duch rzucił z uśmiechem.
DDD Krążył zwiewnie przed młodzieńcem. Co jakiś czas rozmywał się, zmieniając w błękitny dym, by po chwili znów latać, tyle że w innej pozycji. Przypominało to ruchome obrazy, które co chwilę jakiś pijany malarz rysował od nowa.
DDD - Chciałem tylko powiedzieć, żebyś spojrzał na tamtą dzieweczkę. Sądząc po spojrzeniu, poczuła do ciebie miętę.
DDD Piotr zawsze się zastanawiał, jak on to wszystko dostrzegał. Młoda kobieta stała przy dorożce w jasnej sukni. Spodobała mu się. Szczupła sylwetka, całkiem ładna twarz, kasztanowe włosy. W pewnej chwili zrobiło mu się głupio, że oceniał ją w tak pobieżny sposób. Prawie jak spodnie w sklepie.
DDDDopiero później dostrzegł jej tło. Obok rozładowywano walizki z dorożki. Całości pilnowała młodsza dziewczyna w skromniejszym stroju, cały czas pokrzykując. Miała służkę? Jeśli tak, to chyba za wysokie progi.
DDD - Coś w niej jest – szepnął. Wokół przechodziło całkiem sporo ludzi.
DDD - O tym to się przekonasz później – rzucił Ferdynand. Gdyby nie był duchem, dostałby w mordę.
DDDMłoda kobieta spojrzała na Piotra i nawet uśmiechnęła się. Może jednak podejść?
DDD - Widziałeś? – rzucił jego towarzysz. – Znowu to zrobiła. Idź, przydałby ci się krótki romans. Będę podpowiadał w razie czego. A korzystać musisz dopóki masz w co się ubrać. Za tydzień, czy dwa możesz wrócić na ulicę, bo coś mi się wydaje, że twój rysopis mają w każdym hotelu i zajeździe w okolicy.
DDD- Pewnie tak, ostatnio wyrzucali mnie zanim cokolwiek powiedziałem. Ale krótki romans? Wiesz, że ja nie z takich.
DDD - Na mezalians to ty nie licz, taki piękny nie jesteś. Chudy, drobny, jeszcze te włosy do ramion. Twój portret mógłbym sprzedawać w mojej serii „Kobiety Warszawy”. Piersi tylko musiałbym dorysować.
DDD - W tej serii mógłbyś nawet krowę sprzedać, bo nie różniłaby się niczym od kobiety – powiedział przez zaciśnięte zęby.
Paru przechodniów obejrzało się na niego. Zbył ich zawstydzonym uśmiechem.
DDD - Co tam szepczesz? Jak z innymi rozmawiasz to jakoś się nie wstydzisz.
DDD- Zamknij się. Dobrze wiem, że słyszałeś.
DDD- Teraz zamknij się, tak? Wiesz co, sam tu sobie stój, na siłę nie będę pomagać. Lecę.
DDD - Z Bogiem – mruknął. Dobrze wiedział, że wróci.
DDD Odetchnął z ulgą. Musi się nauczyć ignorować tego ducha, inaczej z miejsca wsadzą go do jakiegoś szpitala psychiatrycznego. Teraz jest już passé wołanie egzorcysty.
DDDZ dworca wyszedł Stanisław Dzielski. To na niego czekał. Starszy mężczyzna wyróżniał się wysoką wyprostowaną sylwetką i czarno białym strojem, jakby dopiero co wyszedł z balu. Gdy schodził ze schodów podpierał się złoconą laską, kulał na prawą nogę.
DDDPiotr wyszedł mu naprzeciw. Ukłonił się lekko. Bogacz zaśmiał się i uścisnął mu dłoń. Palce zabolały.
DDD - Witaj chłopcze. Widzę, że moje pieniądze nie poszły na marne. Zupełnie inny człowiek, z ulicy na salony, a to tylko za sprawą stroju.
DDD - I mydła – rzucił. Sądząc po zażenowanym uśmiechu rozmówcy, żart się nie udał.
DDD - Niektóre rzeczy warto przemilczeć – udzielił mu delikatnej reprymendy.
DDD Piotr rozejrzał się nieco zmieszany. Stanisław nie przyszedł sam – czterech schludnie ubranych dryblasów już stało nieopodal, starając się nie zwracać na siebie uwagi. Dzielski chyba to zauważył, bo nachylił się do niego.
DDD - Nie zwracaj uwagi na tych gburów – powiedział cicho. – Nie są tu ze względu na ciebie. Wielu ludzi nie lubi, gdy się innym lepiej powodzi. - Wzruszył ramionami i zaproponował krótki spacer.
DDD Młodzieniec odwrócił się jeszcze za siebie by spojrzeć na dziewczynę, którą widział wcześniej. Już jej nie było. Szkoda, a nuż by coś z tego wyszło.
Skręcili na Marszałkowskiej.
DDD - Ciągle nie mogę wyjść z zachwytu, że udało nam się ciebie znaleźć – zaczął ponownie Stanisław. – To prawdziwy cud. Jesteś diamentem znalezionym w błocie. Wielu starało się latami by choć w części zobaczyć to co ty możesz ot tak, sam z siebie. My cię tylko doszlifujemy. Guślarze to i tak przy tobie ślepcy.
DDD - Przyznam, że jak na razie to bycie diamentem przysporzyło mi to tylko kłopotów. Po za tym, czy możemy rozmawiać przy tych wszystkich ludziach? – Na ulicy rzeczywiście był tłok. – Chyba powinniśmy przejść w bardziej ustronne miejsce.
DDD Mężczyzna zaśmiał się.
DDD - Nie miliłem się w twojej ocenie. W gruncie rzeczy masz rację, jednak ta ulica nie jest taka jak mogłaby się wydawać. I nie mam na myśli bogactwa, które widać całkiem dobrze gołym okiem. Chcę tylko powiedzieć, że tu nikt nie słucha. Jeśli mówisz swobodnie, to nawet plany wojny rosyjsko-pruskiej nikogo by nie zainteresowały.
DDD- A są takie?
DDD- A skąd mam wiedzieć, dałem taki przykład – lekko się uniósł. – Jeśli obaj władcy tych krajów grzeszą choć odrobinę rozumem, to powinni takie plany mieć.
DDD- Nie byłbym więc tego taki pewien. Tak czy inaczej odważnie jest mówić o sprawach związanych duchachami w tym miejscu.
DDD- Albo głupio, pewnie chciałeś powiedzieć.
DDDSkrzyżowali spojrzenia. Coś Piotrowi nie pasowało w tym człowieku. Czuł, że Stanisław miał parę asów w rękawie, które dawały mu jakąś nieokreśloną przewagę. I nie chodziło tu o czterech osiłków za plecami. Poza tym, naprawdę chciał powiedzieć, że to głupio.
DDD- Dobrze, koniec tych uprzejmości – stwierdził bogacz. – Przejdźmy do rzeczy ważniejszych, czyli do tego, dlaczego chciałem byś się tu stawić.
DDDOdetchnął i zatrzymał się. Nie uszli zbyt daleko.
DDD- Pojedziesz do Grańca, pociąg niedługo powinien wyjeżdżać. Mieszka tam człowiek, który cię w tajemniczy w to co robimy, pokaże jak my to mówimy: nasze sztuczki. Tu masz jego adres, a także bilet na pociąg – wyciągnął z kieszeni i wręczył oba kawałki papieru Piotrowi. – Pierwsza klasa – dorzucił z uśmiechem. – Nie jechałeś nią wcześniej, prawda?
DDD- Jechałem – odrzekł, szczęśliwy, że mógł czymś zaskoczyć rozmówcę, choć ten nie zareagował w żaden sposób. A szkoda, bo nie kłamał. Raz się przejechał. Tyle że w drodze powrotnej wolał już nie korzystać z kolei. Dobry pasażer na gapę jeździ tylko w jedną stronę.
DDD- Rozumiem, że pytanie czy muszę tam się stawić jest raczej retoryczne, nie mylę się? – dopytał.
DDD - Czytasz w moich myślach – odrzekł bez zająknięcia. – Idź, pociąg już pewnie czeka. Następny dopiero jutro. A tym jedzie ona.
DDD Piotra aż przeszedł dreszcz. Było widać, że patrzył się na tamtą dziewczynę? Nie, on nie mógł tego zobaczyć. Może czytał w myślach? Ktoś mu powiedział? A może coś innego?
DDD - Ona? – zapytał, jakby nie wiedział o kim Stanisław mówił.
DDD - Nie udawaj niemądrego. – Na twarzy pojawił się półuśmiech. Bogacz chyba dobrze się bawił.
DDDMłodzieniec chwilę stał skonfundowany. W końcu pożegnał się i ruszył w stronę dworca. Czy powinien się cieszyć? Miał całkiem schludne ubranie, pełny żołądek, oraz kieszeń w płaszczu przyjemnie wypchaną plikiem banknotów. Jeszcze kilka minut wcześniej mu to wystarczało. Jednak wraz ze Stanisławem przyszły wątpliwości. Czy mógł mu zaufać? Przecież nawet nie ukrywał jaki jest jego cel. „My cię tylko doszlifujemy”.
DDD - Chcesz wiedzieć jak łatwo zrobić z człowieka wiernego psa? – Duch zjawił się jakby przywołany jego myślami. – Wystarczy dać bezdomnemu trochę pieniędzy, wmówić mu, że jest wyjątkowy i trzymać go w nadziei na więcej. Wtedy zrobi wszystko, w dodatku z uśmiechem na twarzy.
DDD Piotr chciał się odgryźć, jednak zrozumiał, że nie było za co. Ferdynand tylko potwierdził to, o czym myślał. Odwrócił się w stronę Stanisława. Ten mu pomachał z oddali, jakby był pewny, że wejdzie do dworca. Stanął przed drzwiami. Jakiś człowiek niecierpliwie burknął coś za nim.
DDDJaki miał wybór? Jeśli nie pojedzie, będzie to sobie wyrzucał do końca życia. Jeśli pojedzie, może się okazać, że spali za sobą most, nie wiedząc jeszcze co jest na drugim brzegu. Zaryzykuje, i tak jego poprzednie życie nie było czymś do czego z chęcią by wrócił. Wszedł do dworca. Kilka niewielkich, schludnych pomieszczeń dla pierwszej klasy i znalazł się na peronie. Ludzi tłoczyło się sporo, choć mniej niż przed budynkiem. Pociąg już czekał.
DDD - Dziękuję – szepnął w końcu do ducha. – Będę uważał. I przepraszam. Mam nadzieję, że się na mnie nie gniewasz.
DDD - Ja, gniewam? Nie wiem czy zauważyłeś, ale przeszedłem już tak wiele, że dąsy jakiejś chłopaczyny nie robią na mnie nawet najmniejszego wrażenia. Latam za tobą tylko z powodu braku towarzystwa, inni ludzie tacy jak ja, są dosyć… sztywni.
DDD Piotr nie mógł stłumić parsknięcia.
DDD - Tak poza tym, dziwne – dodał duch. – Przecież ty nigdy mnie nie przepraszałeś.
Ostatnio zmieniony czw 15 wrz 2011, 12:00 przez MTszewski, łącznie zmieniany 3 razy.



Awatar użytkownika
Satrina
Zarodek pisarza
Posty: 15
Rejestracja: pt 12 sie 2011, 13:46
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Drugi Krąg Piekła
Płeć: Kobieta

Postautor: Satrina » sob 13 sie 2011, 09:11

Witaj,
Pozwól, że wypowiem się pod Twoim tekstem. Wszystkie uwagi z mojej strony są oczywiście czystym, subiektywnym odczuciem. Mam nadzieję, że coś na nich skorzystasz.

1. W tak krótkim tekście wprowadzasz od razu kilka równoległych wątków i zagadek. Fajnie Ci to wyszło, dobra zachęta do dalszego czytania i odkrywania losów bohaterów.

2. Opisów jest niewiele i są one raczej krótkie, wg mnie dość kiepsko budują klimat. Dialogi? Moim zdaniem nie błyszczą. Zwróć uwagę na ilość użytych przez Ciebie zaimków. To ważne, żeby z nimi nie przedobrzyć.

MOJE UWAGI:

- Wiem, że się stęskniłeś. – Duch rzucił z uśmiechem. - <rzucił duch z uśmiechem>?
- O tym to się przekonasz później – rzucił Ferdynand. Gdyby nie był duchem, dostałby w mordę. - <O tym przekonasz się później>?, za co ten duch miałby dostać w mordę? Za to, co powiedział przed chwilą? Bo nie wydaje mi się, że to tekst na tyle prowokujący, by od razu kogoś pobić. Dodatkowo określenie <w mordę> nie pasuje mi tu do reszty tekstu.
Starszy mężczyzna wyróżniał się wysoką(,) wyprostowaną sylwetką
Po za tym, czy możemy rozmawiać przy tych wszystkich ludziach? - <Poza tym>
czyli do tego, dlaczego chciałem byś się tu stawić. - <stawił>
który cię w tajemniczy w to(,) co - <wtajemniczy>
Było widać, że patrzył się na tamtą dziewczynę? - <że patrzył na tamtą>?

Pozdrawiam i życzę dużo weny : )


[...] mowa ludzka wywodzi się z pieśni, a pieśń – z potrzeby wypełnienia dźwiękiem tej nazbyt dużej i dość pustawej przestrzeni, jaką jest dusza człowieka.

Coetzee John Maxwell,

Awatar użytkownika
Luka w pamięci
Umysł pisarza
Posty: 770
Rejestracja: pn 16 sie 2010, 17:48
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Luka w pamięci » pt 26 sie 2011, 15:16

MTszewski pisze: Piotr czekał obok wejścia do Dworca Wiedeńskiego. Dziwnie się czuł w schludnym płaszczu, najedzony i umyty, wiedząc, że gdy przyjdzie noc, będzie miał gdzie spać. Jeszcze parę dni temu by choć trochę zasmakować takiego luksusu musiał się wiele natrudzić, często nieco naginając prawo, jakby umyślnie stworzone przeciwko niemu.
Nagle ze ściany gmachu wyszedł duch mężczyzny.

Stary, jesteś mistrzem zaskakiwania czytelnika!

MTszewski pisze:Po za tym, czy możemy rozmawiać przy tych wszystkich ludziach? – Na ulicy rzeczywiście był tłok. – Chyba powinniśmy przejść w bardziej ustronne miejsce.

musimy rozmawiać
albo możemy nie rozmawiać

Początek nie zachęcał w ogóle. Rozmowa z duchem taka trochę głupawa, ale za to rozmowa ze Stanisławem już była lepiej zrobiona. Zaciekawiająca scenka. Spodziewałam się, że jednak Piotr zrobi temu drugiemu psikusa i nie wsiądzie do pociągu, ale cóż, nie wiem co będzie dalej ;) Wolałabym też więcej opisów.

Pozdrawiam



Awatar użytkownika
MTszewski
Pisarz domowy
Posty: 66
Rejestracja: ndz 01 maja 2011, 22:25
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Mężczyzna

Postautor: MTszewski » pt 26 sie 2011, 18:35

Heh, dzięki za te dwa komentarze ( choć Satriny wyglądał trochę jak wydruk z maszyny do weryfikowania, ale wywołało to tylko uśmiech na mojej twarzy).

Z tymi skrótowymi opisami to przegiąłem, wiem. Kiedyś potrafiłem opisywałem każdą płytę chodnikową i okiennicę, teraz to nawet ciężko poznać, że akcja działa się w XIX Warszawie. Muszę nad tym popracować;)

Co do tego:
- <O tym przekonasz się później>?, za co ten duch miałby dostać w mordę? Za to, co powiedział przed chwilą? Bo nie wydaje mi się, że to tekst na tyle prowokujący, by od razu kogoś pobić. Dodatkowo określenie <w mordę> nie pasuje mi tu do reszty tekstu.

Może niezbyt wyraźny był ten dowcip, ale tak czy inaczej był on niskich lotów :P

Stary, jesteś mistrzem zaskakiwania czytelnika!

Dzięki za sarkazm.

Poza tym sam siebie skrytykuję i przyznam, że powinienem rozpocząć tekst od wcześniejszego momentu.

Pozdrawiam obie panie;)



Awatar użytkownika
Luka w pamięci
Umysł pisarza
Posty: 770
Rejestracja: pn 16 sie 2010, 17:48
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Luka w pamięci » pt 26 sie 2011, 19:28

MTszewski pisze:Dzięki za sarkazm.

Ależ to nie był sarkazm :D Inni by napisali, że nagle coś się zaczęło wyłaniać, przybierać jakiś kształt, kolor, powiało chłodem i takie tam, a Ty bach - wyszedł duch mężczyzny. Urocze.



Awatar użytkownika
Mich'Ael
Umysł pisarza
Posty: 793
Rejestracja: ndz 16 wrz 2007, 10:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Iłża
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Mich'Ael » pt 26 sie 2011, 22:07

MTszewski pisze:Nieoczekiwany gość miał na imię Ferdynand. Za życia był malarzem, przynajmniej tak powiedział. Od kiedy zorientował się, że osiemnastolatek go widział i słyszał,

"widzi i słyszy" zamiast "widział i słyszał" - taka już specyfika języka polskiego. ;)

MTszewski pisze:wejścia do Dworca Wiedeńskiego

Jest wejście na dworzec czy do dworca? Obstawiałbym, że jednak na...

MTszewski pisze:Młoda kobieta stała przy dorożce w jasnej sukni.

Czy tylko mnie to zdanie sugeruje, że dorożka była odziana w jasną suknię?

MTszewski pisze:Teraz jest już passé wołanie egzorcysty.

= pokrzykiwania egzorcysty nie są już w modzie? ;)

MTszewski pisze:Bogacz zaśmiał się i uścisnął mu dłoń. Palce zabolały.

Kogo? :D

MTszewski pisze: - Wzruszył ramionami i zaproponował krótki spacer.

Moim zdaniem lepiej jakby to powiedział, a nie tak w opisie.

Ogólne wrażenie - ujdzie. Poza tym - fragment za krótki, bym mógł powiedzieć coś więcej.

Zresztą - nie znam się na pisaniu, ani od strony teoretycznej, ani praktycznej, więc mogę słyżyć jedynie opinią czepliwego i wymagającego czytelnika. Czepliwy i wymagający czytelnik mówi, że ujdzie, ale nic więcej. ;)

Sporo błędów (przeczytałeś to? wielokrotnie? czy wrzuciłeś niesiony obłąkańczym przebłyskiem geniuszu? ;) ), ale nie przeszkadzają aż tak w czytaniu - powyżej wspomniałem tylko o takich, które rzucają się w oczy od razu.


Don't you hate people who... well, don't you just hate people?

Awatar użytkownika
MTszewski
Pisarz domowy
Posty: 66
Rejestracja: ndz 01 maja 2011, 22:25
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Mężczyzna

Postautor: MTszewski » pt 26 sie 2011, 22:34

@ Mich'Ael

Ujdzie - to i tak nieźle. Co do tych błędów to na pewno nie wynikają z wrzucenia w obłąkańczym przebłysku czy w towarzystwie innego wzniosłego uczucia (masochistycznych skłonności też nie mam), a raczej z wymęczenia tekstu. W końcu zaczynam czytać go po łebkach tak jak powinno być, a nie jak jest. Chyba najlepsze co mogę zrobić to dać sobie tydzień, dwa po napisaniu i potem poprawiać, bo robiąc to na bieżąco dostaję jakiegoś zaciemnienia.

Tak czy inaczej dzięki. Opinia czepliwego i wymagającego czytelnika zawsze mile widziana;) Pozdrawiam.

Dobra, koniec tej wazeliny i nabijania postów :D



Awatar użytkownika
MaciejŚlużyński
Wydawca
Wydawca
Posty: 1091
Rejestracja: śr 09 mar 2011, 22:34
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: MaciejŚlużyński » pt 26 sie 2011, 23:36

A ja tak z ciekawości zapytam - jak długo Autor "walił młotem" i "stukał młotkiem", a potem szlifował papierem ściernym o coraz to mniejszej gradacji?

Pytanie ogólne do wszystkich, którzy wystawiają swoje teksty do weryfikacji. Bo czasami odnoszę wrażenie, ze teksty są tak świeże, że jeszcze niedojrzałe ;-)


Pozdrawiam
Maciej Ślużyński
Wydawnictwo Sumptibus
Oficyna wydawnicza RW2010

Awatar użytkownika
MTszewski
Pisarz domowy
Posty: 66
Rejestracja: ndz 01 maja 2011, 22:25
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Mężczyzna

Postautor: MTszewski » sob 27 sie 2011, 00:23

Żeby nie robić bałaganu odpowiedziałem tutaj. Pozostałych też tam odsyłam;)



Awatar użytkownika
Ebru
Pisarz osiedlowy
Posty: 399
Rejestracja: czw 30 wrz 2010, 14:12
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Ebru » wt 13 wrz 2011, 14:26

Jeszcze parę dni temu(PRZECINEK) by choć trochę zasmakować takiego luksusu musiał się wiele natrudzić, często nieco naginając prawo, jakby umyślnie stworzone przeciwko niemu.


Co jakiś czas rozmywał się, zmieniając w błękitny dym, by po chwili znów latać, tyle że w innej pozycji.

W jakiej pozycji?

Dopiero później dostrzegł jej tło.

Dopiero później dostrzegł, co działo się za nią.

Miała służkę? Jeśli tak, to chyba za wysokie progi.

Śmiem twierdzić, że dla bezdomnego służka to też za wysokie progi...

Wokół przechodziło całkiem sporo ludzi.

Niepotrzebne zdanie.

Twój portret mógłbym sprzedawać w mojej serii „Kobiety Warszawy”.

Duch parający się handlem?

Skręcili na Marszałkowskiej.

Skręcili na Marszałkowską.

- Nie miliłem się w twojej ocenie.

- Nie myliłem się w ocenie.

Piszesz o spodniach, walizkach. Tak się nie mówiło w dziewiętnastym wieku. "Dać w mordę" też jest dwudziestowiecznym wyrażeniem. Scena z XIX wieku, język dwudziestowieczny. Mimo to ciekawie napisany początek opowiadania z duchem. Trochę przeszkadzają w czytaniu różne drobne potknięcia i błędy. Szkoda, że nie poprawiłeś ich, bo to naprawdę zapowiada się na dobre opowiadanie.



Awatar użytkownika
MTszewski
Pisarz domowy
Posty: 66
Rejestracja: ndz 01 maja 2011, 22:25
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Mężczyzna

Postautor: MTszewski » wt 13 wrz 2011, 18:14

@ Ebru.
Zaciekawiłaś mnie z tym językiem. Nie robiłem stylizacji, nie mam do tego aż takiej wiedzy, jednak spodnie (trochę się różniły co prawda, ale jestem na 99% pewny, że nazywano to coś spodniami) i walizki takie jakie znamy istniały już w XIX wieku (szczególnie, że akcja dzieje się pod koniec, jednak nie zaznaczyłem tego zbyt mocno, co bardziej ciekawscy mogą się tylko domyślić z tekstu, że raczej chodzi o drugą połowę) więc to nie wydaje mi się błędne. Ale "dać w mordę", czy "dryblas" i pewnie kilka innych zdań i słówek mogły rzeczywiście brzmieć zbyt współcześnie.

Co do tych potknięć to moja bolączka, następnym razem wrzucę coś znacznie później po napisaniu (dwa, trzy dni nie wystarczają ). Przynajmniej zobaczę, czy więcej za mną czy jeszcze przede mną ( choć doskonalić to można się bez końca, tak tylko napisałem ;) ).

Dziękuję i Pozdrawiam.



Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2381
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » śr 14 wrz 2011, 23:09

Z błędami walczyli już poprzednicy, więc ja tylko ogólnikowo.

Nie jest może idealnie, ale błędy, choć dość liczne, jak się dokładniej przyjrzeć, nie zaburzały mi odbioru. Całość mnie wciągnęła. Dziewiętnasty wiek, Warszawa, duchy, spirytyzm, te sprawy. Dialog ze Stanisławem jest klimatyczny (wspomnienie o planach wojny prusko-ruskiej :D ) i nieźle się czyta.

Język rzeczywiście momentami ma "wyskoki" i mnie również np. "dryblas" czy "wsadzanie z miejsca do szpitala psychiatrycznego" podrażniło. Fajnie by było, jakbyś zadbał o takie "pierdoły", bo tekst zapowiada się ciekawie.

teraz to nawet ciężko poznać, że akcja działa się w XIX Warszawie
No nie przesadzaj. Mamy Dworzec Wiedeński i jesteśmy przed I wojną światową. Czyli albo druga połowa XIX, albo zupełny początek XX.

Aczkolwiek jakbyś dołożył trochę klimatycznych opisów to by było miodzio.

Podobał mi się ten fragment końcowy. Tekst ducha w kontekście całej sytuacji jakoś bardzo malowniczo mi się wkomponował. Chodzi oczywiście o to:
- Chcesz wiedzieć jak łatwo zrobić z człowieka wiernego psa? – Duch zjawił się jakby przywołany jego myślami. – Wystarczy dać bezdomnemu trochę pieniędzy, wmówić mu, że jest wyjątkowy i trzymać go w nadziei na więcej. Wtedy zrobi wszystko, w dodatku z uśmiechem na twarzy.


I tyle ode mnie. Dla mnie zachęcający, zwłaszcza pod katem klimatu i fabuły, kawałek. Tylko że do dopracowania technicznego. Powodzenia!

Pozdrawiam,
Ada


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości