Bocian (humor)

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Mazer
Pisarz domowy
Posty: 183
Rejestracja: pn 06 sie 2007, 17:27
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Bocian (humor)

Postautor: Mazer » czw 17 lis 2011, 00:12

Opowiadanie podzieliłem na trzy części, teraz wklejam pierwszą. W gruncie rzeczy, pierwsza może stanowić odrębne opowiadanie. Następne w regulaminowych odstępach czasu. Miłego :)

Sokół szybował wysoko ponad ziemią. Pogrążony w pół letargicznym locie spokojnie frunął niesiony prądami powietrza, czerpiąc każdą kroplę przyjemności z coraz intensywniejszego ciepła poranka. Wiedział, że tam, daleko za horyzontem, słońce, niby lękliwe dziecko kładące dłonie na parapecie, wspinające się, by ujrzeć, jaki placek mama piecze na podwieczorek, nieśmiało wznosi swą tarczę ponad linię widnokręgu.

Nagle, dobiegł go dziwny odgłos, jakby naprzemiennie czkanie i klekot. W ułamku sekundy wzmógł czujność, zmienił kierunek lotu i zaczął krążyć, szybko namierzając potencjalny cel. Z początku jedynie słyszał intrygujące dźwięki, nadchodzący poranek jeszcze nie zdołał rozproszyć gęstej mgły otulającej ziemię, więc zdał się na instynkt i zapikował w mleczną zawiesinę. W ostatniej chwili dostrzegł chyboczący się czerwony dziób, przed którym gwałtownie rozłożył skrzydła i wylądował, prawie wbijając pazury w asfalt.

Bocian jednak nie zamierzał przystawać przed nieoczekiwanym przybyszem. Wziął jedynie odpowiednią poprawkę kierunku, rzucając bełkotliwymi wulgaryzmami na stan techniczny jezdni i podążył dalej.

- Proszę się zatrzymać! – krzyknął sokół, ponownie grodząc drogę bocianowi.

Pijany delikwent przystanął, schylił się, niedowierzając, iż znowu natrafił na takie samo utrudnienie, mało tego, nie wierząc, że takowe może w ogóle mówić. I to rozkazywać! Nie zamierzając jednak rozwarstwiać się nad problemem, ponownie rozszerzył długie nogi, by ominąć przeszkodę. Efekt jednak osiągnął drastycznie inny od spodziewanego, głównie za sprawą sokoła, który to zdecydowanie przytrzymał go tuż pod kolanami.

- Obywatelu, spożywaliście alkohol? – spytał sokół, zaglądając zatrzymanemu w ślepia.

Bocian leżał przez kilka sekund w milczeniu, lecz gdy po raz wtóry usłyszał pytanie, nabrał pewności - przeszkoda potrafi mówić. Uznał więc, iż wypada odpowiedzieć. Spojrzał w górę i dostrzegł zaplecione na piersi skrzydła.
Przełknął ślinę.
- Panie, czy spożywałem… Hm, pytasz pan, czy stwierdzasz?
- Pytam.
- No to, hyp! punkt za wnikliwość obserwacji… To znaczy, chyba piłem, ale nie wiem, nie pamiętam… Właściwie, to kim pan jesteś? – zapytał bocian. Wiedział, że halucynacji nie ma, i że ktoś przed nim z pewnością stoi, ale dlaczego właściwie go zatrzymał?
- Obywatelu, wiecie, że w takim stanie nie możecie…
- Przecież nie lecę! – uciął błyskawicznie bocian, zadziwiająco szybko domyślając się, z kim ma do czynienia. Jednocześnie starał się wesprzeć na skrzydłach. – Idę sobie... to znaczy szedłem.
- Stwarzacie zagrożenie dla ruchu.
- Teraz to wy mi stwarzacie. Sobie szedłem, a przez was leżę.
- Proszę wstać.
- Przecież zagrożenie robię, to nie lepiej, żebym siedział? Spokojnie w miejscu się znajdował?
- Proszę dokumenty – prawie warknął sokół i poruszył skrzydłem tak, by spod piór zaświeciła złota odznaka. Wiedział, że bocianowi nie mogło umknąć uwadze owo błyśnięcie i w tym momencie poczuł w piersi przypływ majestatu.
- Dokumenty, dokumenty… hm, momencik, może jakieś mam przy sobie – mruczał bocian, nic sobie właściwie nie robiąc z demonstracji stróża prawa. – O, są! – zdziwił się, ale i ucieszył, gdy poszukiwane papiery wypadły z pomiędzy piór.

Sokół spojrzał na dokumenty, przerzucił wzrok na bociana, znów na dokumenty i znów na bociana, po czym stwierdził:
- To są tymczasowe. Proszę ze stałym miejscem…
- Panie! Co ja, gołąb jestem, żebym miał stałe miejsce zameldowania?!
- Proszę w takim razie polskie.
- Są w Afryce.
- To jak się pan tu dostał? Bez dokumentów uprawniających legalny przelot?

Bocian w odpowiedzi zgiął obie nogi, nie będąc pewnym, na której znajduje się złote kółeczko.
- Zaobrączkowany, sklasyfikowany i zaliczony do polskiej rodziny bocianowatych. Ale tylko tymczasowo, na Czarnym Lądzie znam gościa, który mi to ściągnie.
- Takie zdejmowanie jest wbrew prawu, obywatelu – stwierdził surowo sokół, oddając dokumenty. Bocian włożył je z powrotem w pióra, następnie, bełkocząc coś do siebie, spróbował usiąść, jak się okazało – na daremno, gdyż wszelkie próby zachowania równowagi spaliły na panewce i za każdym razem lądował na poboczu. - Proszę wstać! – nakazał zdenerwowany Sokół.
- Panie, ślepy pan jesteś? Mam problem ze zwykłym siedzeniem, a co dopiero ze wstaniem! Żądasz pan niemożliwego, było mnie nie przewracać, to bym z prądem… A nie mogę tak sobie tu posiedzieć? Aż wytrzeźwieję?
- Nie może pan.
- Czemu?
- Bo jest pan nietrzeźwy.
- No i właśnie bym wytrzeźwiał, jakbym posiedział.
- Nie może pan tu siedzieć.
- Czemu?
- Bo jest pan nietrzeźwy i stwarza pan zagrożenie. Wytrzeźwieje pan na komendzie. Proszę wstać.
- To mi pan pomóż. – Bocian uniósł skrzydła, ale sokół, nie wiedzieć czemu, odebrał taki gest jako atak nietrzeźwego osobnika na funkcjonariusza i odruchowo odskoczył na jezdnię, po czym zaskrzeczał i wzbił się w powietrze. Co jednak chciał dalej poczynić - przypuścić szturm na bociana, czy po prostu uciec przed nadjeżdżającą ciężarówką, pozostanie już jego tajemnicą.
- No i było mnie zatrzymywać? – zapytał bocian, choć wiedział, że odpowiedzi nie uzyska, nie sądził, by to, co zostało z sokoła po zderzeniu z pojazdem, mogło mu takowej udzielić.

Patrzył, jak wirujące w powietrzu brązowe pióra, wolno opadają na ziemię.
- Hm, królika potrafi wypatrzeć z wysokości, a nie zauważył tak dużej ciężarówki – zadumał się, po czym położył się na grzbiecie. Obserwował puszyste, jasne chmury sunące po błękitnym niebie. Ciepło i spokój poranka sprawiło, że powieki nagle wydały mu się niezwykle ciężkie.
Ostatnio zmieniony pt 13 kwie 2012, 15:47 przez Mazer, łącznie zmieniany 3 razy.


"Ludzie się pożenili albo się pożenią i pozamężnią, pooświadczali się... a ja na razie jestem na etapie robienia sobie kawy...jakkolwiek można to odnieść do życia" - Hipolit

Awatar użytkownika
Zaqr
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 1114
Rejestracja: pn 03 sty 2011, 23:30
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Zaqr » czw 17 lis 2011, 17:35

Wiedział, że tam, daleko za horyzontem, słońce, niby lękliwe dziecko kładące dłonie na parapecie, wspinające się, by ujrzeć, jaki placek mama piecze na podwieczorek, nieśmiało wznosi swą tarczę ponad linię widnokręgu.

Słońce przeniósłbym za nieśmiało, aby obraz był czytelniejszy(Dziecko-słońce). U ciebie wystąpił obraz słońce - dziecko - słońce.
Nagle, dobiegł go dziwny odgłos

Bez przecinka.
Z początku jedynie słyszał intrygujące dźwięki,(ponieważ/bo) nadchodzący poranek jeszcze nie zdołał rozproszyć gęstej mgły otulającej ziemię, więc zdał się na instynkt i zapikował w mleczną zawiesinę.

Nie zrobiłeś wstępu do tego zdania.
Zdanie niezbyt ma sens jeśli usuniemy wtrącenie: słyszał jedynie intrygujący dźwięk, więc zaryzykował. W takiej sytuacji ryzykuje się mimo to lub nie zważając na to
Pijany delikwent przystanął, schylił się

Żeby późniejsza część zdania miało dobre tępo czytania przydałoby się zmienić przecinek na jakiś spójnik.
rozwarstwiać się nad problemem

Nijak rozwarstwiać nie pasuje. Zastanawiać bardziej.
Efekt jednak osiągnął drastycznie inny od spodziewanego

Śmiesznie wyszło zdanie. Żeby było lepiej, trzeba by pozamieniać nieco szyk i czasownik zmienić na przymiotnik: Jednak osiągnięty efekt był drastycznie(...)
spytał sokół, zaglądając zatrzymanemu w ślepia

Kiedy sięga się komuś do pasa, ta czynność może być trudna.
Bocian leżał przez kilka sekund w milczeniu

To wyjaśniałoby spojrzenie w oczy, jednak mógłbyś wspomnieć o upadku wcześniej tj. przed słowami sokoła.
Wiedział, że halucynacji nie ma

Tutaj trzeba zmienić szyk, bo z twojego zdania wynika, że halucynacje nie istnieją. Na przykładnie:
Wiedział, że rodziców nie ma - krótkotrwały stan
Wiedział, że nie ma rodziców - stan długi
Wiedział, że bocianowi nie mogło umknąć uwadze

Znowu szyk: Wiedział, że uwadze bociana - kiedy budujesz długie zdania, to staraj się używać jak najmniej czasowników, bo łatwo popełnić przez nie błędy.
nic sobie właściwie nie robiąc

Właściwie można wyrzucić.
papiery wypadły z pomiędzy piór

Spomiędzy.
Ale tylko tymczasowo, na Czarnym Lądzie

Albo zamiast przecinka daj kropkę, albo użyj bo/skoro/albowiem/ponieważ itp.
Takie zdejmowanie jest wbrew prawu

Wczuj się w służbistę! Niech warknie naprawdę groźnie i niech wypowiedź brzmi tak, jak brzmią wypowiedzi służb mundurowych.
zadumał się, po czym położył się na grzbiecie

Powtórzenie.

Niektóre zdania, rozbudowałeś tak, że można się w nich troszkę pogubić, kiedy się na nich nie skupia. Humoru dopatrywałem do samego końca i puenta była naprawdę zaskakująca i śmieszna, jednak m. in. wcześniejsze wypowiedzi bociana już takie nie były - gdyby nie narrator, czytelnik nie miałby pojęcia, że czerwononogi jest pijany, bo z jego sposobu mówienia nijak to nie wynikało.



Awatar użytkownika
MTszewski
Pisarz domowy
Posty: 66
Rejestracja: ndz 01 maja 2011, 22:25
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Lublin
Płeć: Mężczyzna

Postautor: MTszewski » wt 22 lis 2011, 15:43

Tekst wydaje mi się być niedopracowany, niektóre pokrętne zdania można by trochę uprościć. Postaciom rzeczywiście trochę brakuje wyrazistości, według mnie aż się prosiło, by bociek zaczął mówić panie kierowniku, czy prezesie. Ogólnie nie czytało się źle (oprócz zdań z ilością przecinków większą niż trzy), śmiać się nie śmiałem, ale dorzucenie do życia ptaków ludzkich przywar i biurokracji całkiem przyjemne ;)

Pozdrawiam.



Awatar użytkownika
djas
Pisarz osiedlowy
Posty: 309
Rejestracja: pn 21 gru 2009, 20:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Pabianice
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Postautor: djas » śr 23 lis 2011, 09:32

Mazer pisze:Wiedział, że tam, daleko za horyzontem, słońce, niby lękliwe dziecko kładące dłonie na parapecie, wspinające się, by ujrzeć, jaki placek mama piecze na podwieczorek, nieśmiało wznosi swą tarczę ponad linię widnokręgu.


Proszę nie!!! Ani śmieszne, ani ciekawe.

Potem było odrobinę lepiej, a zakończenie nawet sympatyczne, choć nie dla wszystkich bohaterów. Zawsze uważałem, że końcówka często potrafi uratować gorszy początek. U Ciebie jednak czytelnik mimo niewielkiego tekstu może do tego zakończenia nie dotrzeć. Bo przez pierwsze zdania wręcz nie da się przebrnąć!

Popracuj nad budową zdań, bo szyk często razi, a niektóre zbitki słów też wybijają z rytmu czytania.

Fajny pomysł, złe wykonanie. Mały plus za końcówkę.


Dariusz S. Jasiński

Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2367
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » pt 02 gru 2011, 14:10

Mazer pisze:Sokół szybował wysoko ponad ziemią. Pogrążony w pół letargicznym locie spokojnie frunął niesiony prądami powietrza, czerpiąc każdą kroplę przyjemności z coraz intensywniejszego ciepła poranka. Wiedział, że tam, daleko za horyzontem, słońce, niby lękliwe dziecko kładące dłonie na parapecie, wspinające się, by ujrzeć, jaki placek mama piecze na podwieczorek, nieśmiało wznosi swą tarczę ponad linię widnokręgu
Ten opis na początku może przerazić. To nie jest śmieszne, to jest straszne.
To brzmi komediowo, tylko że... Nie koniecznie widać, że ta komediowość to specjalnie.

Mazer pisze:nadchodzący poranek jeszcze nie zdołał rozproszyć gęstej mgły otulającej ziemię, więc zdał się na instynkt i zapikował w mleczną zawiesinę. W ostatniej chwili dostrzegł chyboczący się czerwony dziób, przed którym gwałtownie rozłożył skrzydła i wylądował, prawie wbijając pazury w asfalt.

No i tak. Tam ptaszek czerpie przyjemność z ciepła poranka, a tutaj się dowiadujemy, że poranek dopiero nadchodzi.
Trochę też mylisz czytelnika. Najpierw mamy totalną sielankę, poranek, kojarzą się jakieś tam pola itp, a tu asfalt wyskakuje.

Mazer pisze:Bocian jednak nie zamierzał przystawać przed nieoczekiwanym przybyszem.
Czemu jednak? Nie bardzo miałam powód pomyśleć, że się zatrzyma... Nawet nie mam powodu myśleć, że to bocian tak na dobrą sprawę.

Mazer pisze:Pijany delikwent przystanął, schylił się, niedowierzając, iż znowu natrafił na takie samo utrudnienie, mało tego, nie wierząc, że takowe może w ogóle mówić.
Jej, uważaj z tym bombarodowaniem czytelnika informacjami z powietrza. To teraz nie dość, ze bocian to jeszcze pijany?

Mazer pisze:- Teraz to wy mi stwarzacie. Sobie szedłem, a przez was leżę.
Dobry tekst :D

Mazer pisze:Bez dokumentów uprawniających legalny przelot?
niby w dialogu mogą być błędy, ale może jednak... "uprawniających do legalnego przelotu"

Dalej się w miarę wciągnęłam i już tak nie męczyłam wszystkiego, co mi nie zabrzmiało.
Początek jest niestrawny, dalej, jak się robi zabawniejsza scenka, to jest lepiej.
Dialog niezły. treściowo niewiele można powiedzieć. Ot, taka humoreska z całkiem sympatycznym pomysłem na postaci.
Warsztatowo sporo do dopracowania. Niepłynne i niekiedy niespójne zdania, trochę drobniejszych błędów z literówkami włącznie. Szyki itd.

Pozdrawiam,
Ada


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Dziennik błędów | Roztańczony | Demony Witkacego

Awatar użytkownika
Mazer
Pisarz domowy
Posty: 183
Rejestracja: pn 06 sie 2007, 17:27
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Mazer » ndz 11 gru 2011, 14:01

Dzięki za komentarze :)

Jeśli chodzi o postać bociana, cóż, rzeczywiście mówił zbyt trzeźwo jak na nietrzeźwego ;) Natomiast sokół wydaje mi się całkiem w porządku. No i tak, z przecinkami jest problem, ale to już błąd techniczny, do wyuczenia.

W następnej części może będzie lepiej.

Pozdrrrr!


"Ludzie się pożenili albo się pożenią i pozamężnią, pooświadczali się... a ja na razie jestem na etapie robienia sobie kawy...jakkolwiek można to odnieść do życia" - Hipolit

Awatar użytkownika
dorapa
Debiutant
Debiutant
Posty: 3396
Rejestracja: czw 13 sty 2011, 13:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kozia Górka
Płeć: Kobieta

Postautor: dorapa » czw 12 kwie 2012, 23:33

Mazer pisze:Pogrążony w pół letargicznym locie spokojnie frunął niesiony prądami powietrza, czerpiąc każdą kroplę przyjemności z coraz intensywniejszego ciepła poranka.którzy coś tam od czasu do czasu czytają, gdzieś byli i coś widzieli.

hmm, a prościej się nie da? Zawsze myślałam, że to ja jestem mistrzynią skomplikowanych zdań, ale tu mnie przebiłeś. Jeśli to na serio, to jestem przerażona.

Nie sądzę również, by sokół frunął w locie, obojętnie czy świadomy, czy bliski nirwany.

Jednak dla żartu ten przyciężki wstęp. Odetchnęłam z ulgą, bo reszta zdecydowanie milsza w czytaniu.

Mazer pisze:Nie zamierzając jednak rozwarstwiać się nad problemem, ponownie rozszerzył długie nogi, by ominąć przeszkodę.


Zdecydowanie nie pojmuję, co chciałeś powiedzieć.

Mazer pisze:Co ja, gołąb jestem, żebym miał stałe miejsce zameldowania?!

stałe miejsce zamieszkania, stały meldunek

Mazer pisze: Panie, ślepy pan jesteś? Mam problem ze zwykłym siedzeniem, a co dopiero ze wstaniem! Żądasz pan niemożliwego, było mnie nie przewracać, to bym z prądem… A nie mogę tak sobie tu posiedzieć? Aż wytrzeźwieję?


Jak na tak pijanego, to ten bocian elokwentny. Nagle taki wymowny się zrobił. Wolałam, jak bełkotał.

Mazer pisze:Wiedział, że bocianowi nie mogło umknąć uwadze owo błyśnięcie i w tym momencie poczuł w piersi przypływ majestatu.

że bocianowi nie mogło umknąć owo błyśnięcie
że uwadze bociana nie mogło umknąć owo błyśnięcie

Mazer pisze:Bocian uniósł skrzydła, ale sokół, nie wiedzieć czemu, odebrał taki gest jako atak nietrzeźwego osobnika na funkcjonariusza i odruchowo odskoczył na jezdnię, po czym zaskrzeczał i wzbił się w powietrze.

A ja cały czas myślałam, że sokół jest na asfalcie, na drodze. Bocian się z niej stoczył, fakt, ale sokół chyba nie. Nieważne może, ale się mi pomyślało.

Podoba mi się ten pomysł. Polecę jutro do drugiej części.


"Natchnienie jest dla amatorów, ten kto na nie bezczynnie czeka, nigdy nic nie stworzy" Chuck Close, fotograf


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości