Magia przedwiośnia

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
ExSilentio
Pisarz domowy
Posty: 54
Rejestracja: czw 11 paź 2012, 11:09
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Jelenia Góra
Płeć: Mężczyzna

Magia przedwiośnia

Postautor: ExSilentio » śr 28 lis 2012, 13:35

Słonko świeci, mrozik schował się w cień, mamy ładny dzień.
Na placu ratuszowym mojego miasta... Nie, źle, powinno to brzmieć tak: Na odrestaurowanym, wybrukowanym drobną, czyściutką kostką, z cukierkowo odmalowanymi kamienicami placu ratuszowym mojego miasta rozpanoszyło się słoneczne, ludne południe.
Nawet gołębie jakoś tak bardziej wiosennie żrą rzucane drobiny, mało lutowo, choć to dopiero połowa srogiego miesiąca … tak bodajże etymologicznie brzmi słowo "luty"?
Przy wejściu do jednej z knajpek, oparty o kolumnę arkady, stał starszy pan. Ubrany w ciepłą, wełnianą, brązową marynarkę, białą koszulę z płótna, rozchełstaną pod szyją, grafitowe wełniane spodnie, które niejedno ciężkie pranie w swoim życiu już przetrwały. Rozdeptane mokasyny otulały stopy. Głowę ocieniał mu słomkowy, letni kapelusz. Nawet jak na słoneczny, nietypowy dzień lutego, wygląd tak wiosennie ubranego, a zdecydowanie dojrzałego w latach mężczyzny wibrował jakimś oderwaniem od otoczenia, kolażem dwóch rzeczywistości. Odruchowo dopiąłem ciepłą kurtkę pod szyją. Stojący z lekkim uśmiechem przyglądał spacerującym ludziom i pił piwo.
Jak go mijałem spacerowym krokiem, zagadnął
- Chcesz zobaczyć sztuczkę, chłopcze?
Mam 39 lat. Wyglądam na 39 lat. I czuję się na 39 lat. Jednak owo „chłopcze” podziałało dużo lepiej od najdroższych kremów z enzymem Q10 i prowitaminą, które odmładzają cerę z siłą wodospadu. Poczułem się jak w szkole.
Przystanąłem i odwróciłem się do niego zaciekawiony.
- Dzień dobry, a czemu ja?
Staruszek podniósł kufel i wlał w czeluście swojego gardła resztkę złocistego płynu.
- Akurat na ciebie padło, ale jak nie chcesz, to nie. Nie ty, to ktoś inny się zgodzi -
- No, to jaka to sztuczka?
Co tam, pomyślałem, zobaczę sztuczkę i mogę iść, przecież wróżyć mi nie chce, a jego ptaszek też mnie nie przestraszy.
- Postaw mi piwo, chłopcze to zobaczysz magiczną sztuczkę.
Uśmiechnąłem się z politowaniem
- Stary numer, proszę pana
Starzec przekrzywił głowę i kuflem podniósł rondo kapelusza.
- Postaw, a nie będziesz żałował. Jak cię nabiorę będziesz wiedział, że jestem naciągacz, niedroga to lekcja, za 5 złotych poznasz oszusta. Inni cały majątek tracą a jeszcze nie dochodzą tych prawd, a jak zobaczysz sztuczkę, to niewątpliwie będzie to niska cena za dotknięcie magii.
Zastanowiłem się chwilę. „A co tam!” pomyślałem. Najwyżej wyjdę w swoich oczach na filantropa. Z miną dobrodzieja odszukałem wzrokiem krzątającą się u wejścia knajpki kelnerkę. Poprosiłem ją o jeszcze jeden kufel dla tego pana. Odwróciłem się do niego.
- A czy nie za zimno na piwko? Jest góra pięć stopni, mimo że słoneczko grzeje..
- Lubię piwo -
Odpowiedział mój piwny magik. Przez dno kufla spoglądał na przechodniów.
- A co to za sztuczka? Może teraz mi pan pokaże?
- Nie dostałem jeszcze piwa. Poczekaj.
Przyszła kelnerka. Zapłaciłem.
Jegomość uśmiechnął się, zanurzył usta w pienistej koronie i pociągnął tęgi łyk. Stałem i obserwowałem uważnie, jakby z kufla miał wyciągnąć królika albo co.
W końcu odkleił się od brzegu pucharu, wytarł usta grzbietem dłoni i westchnął.
- Patrz chłopcze.
mruknął.
Odstawiwszy kufel podciągnął rękaw marynarki do łokcia, odpiął rękaw koszuli i też zawinął wysoko. Potem dotknął dłonią białej ściany. Jego dłoń była aż brązowa, smukła, z niewyraźnymi plamami wątrobowymi. Trzymał ją chwilę delikatnie pocierając powierzchnię kolumny. Na początku nic się nie działo. Wtedy dłoń oddaliła się od powierzchni na kilka centymetrów i nagle fragment ściany pod nią najpierw zaczął pulsować, powolutku falował, wyglądało to jakbym oglądał stopę ślimaka od spodu. Potem zaczął się wybrzuszać, powiększać, aż powstała pulsująca leniwie bańka, która powoli odpływając od ściany przywarła do wnętrza dłoni oddalonej już na solidne kilkanaście centymetrów. Wyglądało to jakby magik trzymał w dłoni piłeczkę połączoną elastyczną nicią z powierzchnią kolumny. Lekkim ruchem szarpnął zrywając nić i podsunął mi kulę pod nos. Dmuchnął lekko, a biała farba zsypała się i uleciała jak babie lato. Na jego dłoni leżało wielkie, pękate, czerwone, lśniące jabłko.
Patrzyłem chwilę zdumiony
- Jak pan… Jak pan to zrobił?...
Uśmiechnął się z politowaniem.
- Bierz chłopcze. To twoja zapłata
Automatycznie chwyciłem dar wciskany mi w dłonie.
- Ale jak..No przecież patrzyłem..Z rękawa?...
Starzec poprawił rękawy, podniósł kufel i upił trochę piwa.
- Chłopcze, to po prostu magia i tyle. Co ci będę wyjaśniał?...
Zmrużyłem oczy odnajdując w chaosie myśli ciętą ripostę.
- Jak pan tak czaruje, to czemu piwa pan nie wyczaruje?...
Staruszek spojrzał na mnie i czułem, że to ostatnie uważne spojrzenie należne mi za owo głupiutkie 5 złotych.
- Oni też muszą z czegoś żyć. Miłego dnia ci życzę..
Oparł się o arkadę i popijając leniwie piwo rozglądał się dookoła, jakby mnie już tam nie było, jakbym był jakimś wiotkim kłębem ratuszowego powietrza, przejrzystym podmuchem. Stałem chwilę i w końcu jakby skruszony lekceważeniem mojej obecności, a wciąż zaintrygowany, zagubiony i zbity z pantałyku odszedłem.
Wielka magia za 5 złotych.
Pomyślałby kto?
Wgryzłem się w jabłko.
Ostatnio zmieniony ndz 18 maja 2014, 21:37 przez ExSilentio, łącznie zmieniany 2 razy.



Awatar użytkownika
Godhand
Siewca Dobra
Siewca Dobra
Posty: 3548
Rejestracja: czw 08 lis 2012, 09:15
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: B-B
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Godhand » śr 28 lis 2012, 21:04

Autor! Autor!

Zapis dialogowy chaotyczny z lekka, trochę zagubionych w labiryncie treści znaków interpunkcyjnych, kilka metafor, których można by się czepić...
Nic to.
Każda narracja, która przywodzi mi na myśl Garreta - postać autorstwa Glena Cooka, jest absolutnie, natychmiastowo i automatycznie kupiona.
A ta Twoja przywodzi.

Mam 39 lat. Wyglądam na 39 lat. I czuję się na 39 lat. Jednak owo „chłopcze” podziałało dużo lepiej od najdroższych kremów z enzymem Q10 i prowitaminą, które odmładzają cerę z siłą wodospadu.


Znam pokłady Twojego poczucia humoru i wiem, że są to złoża nad zwyczaj bogate. Korzystaj z nich.
Chcę więcej.

Pozdrawiam,

Godhand


"Każdy jest sumą swoich blizn" Matthew Woodring Stover

Always cheat; always win. If you walk away, it was a fair fight. The only unfair fight is the one you lose.

Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2381
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » wt 04 gru 2012, 21:03

ExSilentio pisze: tak bodajże etymologicznie brzmi słowo "luty"?
etymologicznie brzmieć? Raczej "takie etymologiczne znaczenie ma..."

Przy wejściu do jednej z knajpek, oparty o kolumnę arkady, stał starszy pan. Ubrany w ciepłą, wełnianą, brązową marynarkę, białą koszulę z płótna, rozchełstaną pod szyją, grafitowe wełniane spodnie, które niejedno ciężkie pranie w swoim życiu już przetrwały. Rozdeptane mokasyny otulały stopy. Głowę ocieniał mu słomkowy, letni kapelusz. Nawet jak na słoneczny, nietypowy dzień lutego, wygląd tak wiosennie ubranego, a zdecydowanie dojrzałego w latach mężczyzny wibrował jakimś oderwaniem od otoczenia, kolażem dwóch rzeczywistości. Odruchowo dopiąłem ciepłą kurtkę pod szyją. Stojący z lekkim uśmiechem przyglądał spacerującym ludziom i pił piwo.

Przypuszczam, że bardzo kolorowa, przepchana przymiotnikami narracja jest zamierzona. Na to by wskazywało to zdanie:
ExSilentio pisze:Nie, źle, powinno to brzmieć tak: Na odrestaurowanym, wybrukowanym drobną, czyściutką kostką [...]

Jednak na dłuższą metę to jest ciężkie. Budowanie opisu na samych rzędach przymiotników wychodzi dość topornie. Niech sobie będzie dużo i kolorowo, ale może by czymś to czasem przeciąć? Zmienić rytm, dać czytelnikowi odskocznię. Bo od tej wełny, letniości, słoneczności i znów czegoś tam można dostać oczopląsu.
Z innych rzeczy. Pogrubione powtórzenie.
Oznaczenie kursywą: ocieniać może raczej czoło niż głowę (rzucać cień).

ExSilentio pisze:Mam 39 lat. Wyglądam na 39 lat. I czuję się na 39 lat.
Lepszy byłby zapis słowny liczb.

ExSilentio pisze:Jednak owo „chłopcze” podziałało dużo lepiej od najdroższych kremów z enzymem Q10 i prowitaminą, które odmładzają cerę z siłą wodospadu.
Podoba mi się to zdanie. Bardzo mi się podoba :)

- Ale jak..No przecież patrzyłem..Z rękawa?...
Dwukropki to się zapisuje pionowo ;)
Czyli pilnuj, ile kropek stawiasz. I po wielokropku powinna być spacja.

Interpunkcja szaleje. Zapis dialogów momentami czysta entropia, parę zdań dziwacznych trochę, ale w ogólnym rozrachunku przyjemne to nawet.
Sympatyczna anegdotka, starszego pana ma się przed oczami. Podobało mi się, chociaż pewnie szybko uleci z głowy.

Pozdrawiam,
Ada


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony

Awatar użytkownika
ExSilentio
Pisarz domowy
Posty: 54
Rejestracja: czw 11 paź 2012, 11:09
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Jelenia Góra
Płeć: Mężczyzna

Postautor: ExSilentio » śr 05 gru 2012, 12:39

Adrianna pisze:etymologicznie brzmieć? Raczej "takie etymologiczne znaczenie ma..."

Tak, oczywiście. Po napisaniu błędnej formy tak się przyzwyczaiłem do tekstu, że jej nie widziałem:)

Przypuszczam, że bardzo kolorowa, przepchana przymiotnikami narracja jest zamierzona....Jednak na dłuższą metę to jest ciężkie.

Tak. Poukładać, wełna jest ciepła, więc albo jedno albo drugie wykreślić:)) etc, z tym cieniem również:)

Adrianna pisze:
ExSilentio pisze:Mam 39 lat. Wyglądam na 39 lat. I czuję się na 39 lat.
Lepszy byłby zapis słowny liczb.

ExSilentio pisze:Jednak owo „chłopcze” podziałało dużo lepiej od najdroższych kremów z enzymem Q10 i prowitaminą, które odmładzają cerę z siłą wodospadu.
Podoba mi się to zdanie. Bardzo mi się podoba :)


Z tym zapisem i Q10 to jest zabawna historia. Wrzuciłem na forum ten tekst przed upłynięciem terminu "międzywrzutowego":)
Ancepa to wyłapała i zasygnalizowała mi blokadę, a moją prośbę, żeby skasowała, że sam wrzucę skomentowała "Dobrze. Może jeszcze coś będziesz poprawiać" :)
No i właśnie te 39 lat (było gorzej), oraz w tym zdaniu o q10 też zmieniłem np. było "milionkroć" a jest "dużo". Niby drobiazg a brzmi lepiej:)

I tak sobie myślę, ze czasem dobrze jest popełniać błędy, bo mamy wtedy czas na przemyślenie:)
Oczywiście, jak widać po Twoich m.in. uwagach, nie myślałem za intensywnie:)))
ale jestem zadowolony...



Interpunkcja szaleje...

Cóż, pochylam głowę w pokorze:)) Taki już jestem - ugly and mad ;)))

Podobało mi się, chociaż pewnie szybko uleci z głowy.


Eee, zawsze sobie przypomnisz widząc starszego pana z jabłkiem, z piwem, albo w wełniajnej... ciepłej... marynarce ;))) A w słomkowym kapeluszu? To na bank ;))))

Dzięki za
komentarz:)



Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2381
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: Adrianna » śr 05 gru 2012, 16:53

ExSilentio pisze:Eee, zawsze sobie przypomnisz widząc starszego pana z jabłkiem, z piwem, albo w wełniajnej... ciepłej... marynarce ;) )) A w słomkowym kapeluszu? To na bank ;) )))
Tak na to nie spojrzałam ;) Cóż, jak spotkam kogoś takiego, to przetestujemy.


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 9 gości