Obrazek Weryfikatorium

Wiedźmin

Lubisz czytać książki? Podziel się wrażeniami!

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Łasic
Pisarz
Pisarz
Posty: 1089
Rejestracja: wt 24 kwie 2007, 19:54
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Koszalin
Płeć: Kobieta

Wiedźmin

Postautor: Łasic » pt 11 maja 2007, 18:33

Przejrzałam tematy w Czytelni a o Geralcie...Nic. Czas to zmienić.



Jak lubię fantastykę, jak lubię czytać o przygodach i tajemnicach...Naczytałam się już dużo, ale Sapkowski powalił mnie na kolana. Niemal jak Tolkien. Odrywasz na chwilę wzrok od książki, za oknem szary blok. Co to jest? Gdzie zapodziały się leśne szlaki i niebespieczne stwory?



Moim zdaniem "Wiedżmin" to jedna z naj, naj najlepszych powieści fantasy. Bohaterowie - kolorowi. Akcja - nieprzywidywalna. świetna narracja i szczypta złośliwego humoru.



Co kto o tym myśli, proszę pisać!



Awatar użytkownika
Velatieren
Pisarz domowy
Posty: 127
Rejestracja: sob 03 lut 2007, 22:18
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Velatieren » pt 11 maja 2007, 21:21

AAA! <huk spadania z krzesła połączony z krzykiem przerażenia> To ja jeszcze nie wystawiałem opinii o ,,Wiesiu''?! Hańba! Trzeba to naprawić... :winky:

Tutaj się zgodzę z łasic - była to moja najlepsza książka Fantasy, jaka wpadła mi w ręce. Przeczytałem PEłNą sagę (o tyle tu jest złośliwość wydawnictwa, że są dwa wydania: pięcio tomowe - krótsze i bez zakończenia takiego, jaki powinien być - i pełne, siedmio tomowe z porządnym zakończeniem) i muszę przyznać, że byłem pod wrażeniem. Właśnie ona spowodowała we mnie wybuch inwencji twórczej, która była dla mnie jak Muza, która... aa, nie będę owijał w bawełnę - to właśnie po przeczytaniu tej książki zacząłem pisać :P Wielkie THX dla Sapkowskiego i wielkie GZ także dla Sapkowskiego! Na jego cześć: Hip hip! Hurra! :)


Obrazek



Wolnym jest się tylko wtedy, gdy nic nie ma się do stracenia...

Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » pt 11 maja 2007, 21:44

Co tu dużo mówić, Sapkowskiemu udało się stworzyć wspaniały klimat, wspaniały świat i wspaniałe, barwne postacie.



Szarość. Neutralność. Myślę, że to również jedna z najlepszych cech sagi. Milva pomagająca komandom Sco'iatel, nieobliczlana Yennefer, tajemniczy Emhyr - wszystkie postacie mają swoje dobre i złe strony. Właśnie to, że postacie są tak bardzo ludzkie, że w fantastyczny świat wpleciono problemy współczesnego społeczeństwa (np. rasizm) jest niewątpliwie ogromnym plusem.



Humor też jest świetny. Nie i raz i nie dwa parskałem śmiechem. Przy jednym z żartów zdarzyło mi się śmiać kawał czasu, co utrudniło mi czytanie. Nie powiedziałbym, że w "Wiedźminie" zawarta jest szczypta humoru. Raczej duża łycha.



A to, że saga po prostu różni się od innych fantasy, że jest długa, że ma wiele wątków, sprawia, że można ją czytać wiele razy i wciąż czerpie się tą samą przyjemność. Bomba.



(o tyle tu jest złośliwość wydawnictwa, że są dwa wydania: pięcio tomowe - krótsze i bez zakończenia takiego, jaki powinien być - i pełne, siedmio tomowe z porządnym zakończeniem)




Mówiąc o siedmiotomowym, masz na myśli pięć książek sagi i dwa zbiory opowiadań, tak?



Ogólnie polecam całym sercem. :)



Pozdrawiam.


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"

Awatar użytkownika
winky
Umysł pisarza
Posty: 771
Rejestracja: ndz 19 lis 2006, 13:29
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: winky » pt 11 maja 2007, 23:10

Velatieren pisze: :winky:
Nie przyzwyczajaj się. :D



Popieram wszystkimi czterema łapami! ,,Wiedźmin" to nie tyle podstawa, co podstawa podstawy czytelnika fantasy.
łasic pisze:Odrywasz na chwilę wzrok od książki, za oknem szary blok. Co to jest? Gdzie zapodziały się leśne szlaki i niebespieczne stwory?
Lepiej się tego nie da po prostu ująć. :)

Gdybym się urodziła rok wcześniej, miałabym możliwość spotkania się z Miszczem Sapkowskim, bo odwiedzał moje gimnazjum, jako że ,,niedaleko" leży od jego siedziby (łódź i s-ka). Nigdy tego nie wybaczę moim rodzicom. :P


Z powarzaniem, łynki i Móza.

Obrazek

לא תקחו אותי - אני חופשי

Awatar użytkownika
Velatieren
Pisarz domowy
Posty: 127
Rejestracja: sob 03 lut 2007, 22:18
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Velatieren » sob 12 maja 2007, 09:42

Gdybym się urodziła rok wcześniej, miałabym możliwość spotkania się z Miszczem Sapkowskim, bo odwiedzał moje gimnazjum




Czy ja wiem, czy to byłoby takie fajne? (to słowo nie istnieje, ale fajnie brzmi :D ) Poznanie autora ulubionej książki czasem kończy się do niej antypatią. Według mnie lepiej jest czytać książki anonimowego autora, którego tylko nazwisko znam. Bo czasem się zdarza, że książka nam się spodoba, tylko do autora czujemy wrodzoną antypatię, bo na przykład jest trochę zrzędliwy, denerwujący, egoistyczny Et Cetera, Et Cetera. :P





PS:



:winky:


Nie przyzwyczajaj się :D
.



A to akurat był skutek mojego zmęczenia i pospiechu pisania postu. :?


Obrazek



Wolnym jest się tylko wtedy, gdy nic nie ma się do stracenia...

Awatar użytkownika
Obywatelka AM
Umysł pisarza
Posty: 851
Rejestracja: pt 05 sty 2007, 20:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Obywatelka AM » sob 12 maja 2007, 12:00

Moja przygoda z Wiedźminem zaczęła się od tego, że nienawidziłam fantastyki XD Naprawdę, nigdy wcześniej nie czytałam tego typu książek ani opowiadań i stroniłam od nich jak tylko się dało.



Podczas jednej z moich wizyt w księgarni (jakiś miesiąc temu) zobaczyłam na półce książkę Sapkowskiego. Od razu połączenia nerwowe w mózgu zaczęły intensywnie pracować i przypomniałam sobie, że to ta książka, w której tak zaczytywały się niedawno moje dwie koleżanki, z którymi mieszkam. I kupiłam pierwszy tomik, tak na próbę.

Wczoraj kupiłam drugi, co mówi samo za siebie :D



Przeczytam całość, na pewno. To wspaniałe, że jeszcze tyle przygód przede mną :D



Awatar użytkownika
Monon
Kmiotek
Posty: 9
Rejestracja: sob 26 maja 2007, 14:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Sapkowski jest super!!!

Postautor: Monon » sob 26 maja 2007, 16:32

Wiedźmin to naprawde jedna z najlepszych książej fantazy jaką czytałam...



Obywatelka:

Dostajesz ostrzeżenie, młoda damo, albowiem

1) temat o Wiedźminie już jest

2) bez sensu zakładasz nowy temat, po to tylko, by napisać w nim jedno zdanie.



Jeśli masz do napisania na temat jakiejś książki tylko tyle, że jest super, to na przyszłość radzę to robić w polecalni, a wcześniej sprawdzić, czy już ktoś wcześniej o niej nie pisał.

Załączę to do tematu właściwego.



Awatar użytkownika
Ninetongues
Pisarz pokoleń
Posty: 1073
Rejestracja: ndz 28 maja 2006, 19:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Ninetongues » pt 01 cze 2007, 01:45

A ja nie znoszę Wiedźmina.



Sapkowskiego szanuję i znam. Czytałem nie tylko Sagę [czytaj - z trudem przez nią przebrnąłem - -'] ale też jego horrory i mniej znane teksty.



Narrator z niego niezły, nie powiem. Ale na Wiedźmina zawsze patrzyłem krzywo z wielu powodów.



Jestem maniakiem fantastyki. Przeczytałem ponad setkę książek, zarówno SF jak i Fantasy, różnych autorów, z różnych czasów. Czytałem zarówno klasyki, jak i totalne gnioty, po prostu wszystko, co weszło mi pod rękę.

Polskiej fantastyki unikałem jak ognia. Tymczasem moi znajomi zachwycali się Wiedźminem. że to takie ekstra, i w ogóle, i czekałem tylko aż sobie wszyscy zafarbują włosy na biało.



Wreszcie niedawno, bo dwa lata temu usiadłem i zacząłem czytać. I choć czytało się gładko... Nie podobało mi się.



Moje obawy stały się rzeczywistością: To Sapkowski jest odpowiedzialny za tandetny stan polskiej Fantasy. Zaraz. Sorry Mistrzu! Wróć.



To Wiedźmin jest odpowiedzialny za tandetny stan polskiej Fantasy.



[UWAGA, MOżLIWE DROBNE SPOILERY]



Otóż chcąc nie chcąc Sapkowski stworzył gatunek, który ośmielam się nazwać "Wieś-Fantasy". Czym się ów gatunek charakteryzuje?



Choć akcja dzieje się w "baśniowej krainie" to wszyscy mieszkańcy zdają się utożsamiać najgorsze cechy polskiego chamstwa. Głupie, "rubaszne" żarciki, brak wyobraźni, "zabawne", samodestrukcyjne ochlejstwo i rozpusta głównych postaci oraz brak głębszych idei i ambicji w tekście.



Nie śmieszą mnie "kawały" Jaskra, czy Geralta, czy innego "Jarpera" Zigrina, nie przekonuje mnie absolutnie postawa Wiedźmina, niby taka zachwiana, niby taka "panienka", chce, ale nie może, potem nie chce, ale musi, potem ma wszystko gdzieś, aby na następnej stronie znowu robić dobrze, potem robić źle, a potem mówić, że on to jest neutralny. Mnie się krzywi morda na takie teksty. W efekcie Wiedźmin jest szary, bury, nijaki i nudny.



Dalej: Piękna, silna, zwinna, zabójcza, nieletnia dziewoja (blondynka oczywiście) o skłonnościach (a jakże) lesbijskich, czyli Ciri. Pomijając durnotę i komercyjną konieczność istnienia takiej postaci (w końcu fani fantastyki to faceci marzący o zabójczych blondynkach-lesbijkach podobnych do Geralta, tyle że z piersiami). Najgorsze w tym wszystkim jest to, że... To jest jedyna postać w całej sadze, do której poczułem odrobinę sympatii. I tylko dla głupiutkiej Wiedźmino-Cheerliderki Ciri chciało mi się przeczytać całość.



Ale chyba najgorszy dla mnie był język. Uwielbiam dźwięczne, realne dialogi, ale niestety, Sapkowski, jako znawca tematu pokusił się o napisanie całości w pseudo-średniowieczno-wiejskiej gwarze. Uszy mi więdną na te wszystkie "rzycie" "onuce" tudzież inne "wątpie" (w sensie - wnętrzności).

Jak dla mnie to "kwasi" tekst. Zamiast egzotycznej przygody w bajkowym świecie mam skojarzenia z przysłowiowym "łuczakiem" zza płota, co brudny, pijany wychodzi na swoje zasłane zwierzęcymi odchodami podwórko i "rozmawia" ze swoim koniem o dźwięcznym imieniu "skurwysyn". Mnie to naprawdę nie śmieszy, tylko żenuje.



Uf. Ale się rozpisałem.



Wieś Fantasy stała się potem wykładnią, jak powinna wyglądać polska Fantasy. I rzeczywiście, kolejni autorzy adaptują język, zachowania i charaktery (czy raczej: charakterki) z Wiedźmina. Wystarczy porównać z niedawną "Achają" (Kto nie wie - książka o "dupach", tudzież "dupkach", czyli inaczej laskach. Tak, też są lesbijki i cycki. Prawie na każdej stronie. I też się biją bardzo krwawo i "realnie". Polecam. Trzy tomy świetnej narracji i zmarnowanego czasu), książkami i opowiadaniami tej, no... Jak jej tam. No. Brzezińska! No.



Nigdzie nic świeżego. Tylko kolejne popłuczyny po Wiedźminie, który dziełem wybitnym nie był, nie jest, i nie będzie. Mierzi mnie, kiedy porównuje się "Wieśmina" do "Władcy Pierścieni". Można Tolkiena lubić mniej (jak ja) lub więcej, ale szanować go trza, a Wiedźmin, Panowie i Damy, to nie ta sama klasa, naprawdę.



Może mniej bym psioczył, gdyby właśnie nie ten niezrozumiały dla mnie zachwyt nad ową sagą. Wyluzowałem trochę, czytając wywiady z Sapkowskim. Uwaga! Werble!



Sapkowski też nie lubi Wiedźmina.

Wcale nie uważa, by to było jakieś wybitne dzieło. Nie raz pisał/mówił, że dokończenie sagi było dla niego męką. Wiedźmin powstał jako dzieło czysto i absolutnie komercyjne, czyli dla kasy, i Sapkowski nigdy temu nie zaprzeczył.



Nie rozumiem dlaczego Wiedźmin jest uważany za takie wybitne dzieło. Czy ktoś mógłby podać jakieś argumenty?



Napisany jest dobrze. Ale to jedyny plus.



świat jest szary, bury, nudny i wtórny. Wystarczy pojechać na wieś i stanąć pod "budką z piwem" żeby poczuć "klymat" świata wiedźmina. Polityka, elfie komando "Wiewiórki", krasnoludy, które od niskich ludzi różnią się tym, że więcej (troszkę) piją, Wiedźmini - Mutanci palący trawę, nie chcący, ale chcący pomagający ludziom, bo taki mają zawód, durni, przerysowani czarodzieje z Yennefer przypominającą najgłupsze bohaterki Groholi na czele, i tyle wysiłku, żeby na końcu stwierdzić, że "życie jest po prostu ciężkie".



Nuuuuuuuuuuda.



Pozdrawiam.



Ninetongues



Awatar użytkownika
winky
Umysł pisarza
Posty: 771
Rejestracja: ndz 19 lis 2006, 13:29
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: winky » pt 01 cze 2007, 11:22

łał, a to żeś przysolił. :D



Z wieloma rzeczami, jakie wymieniłeś, jestem w stanie się zgodzić. Pisane pod publikę? No to już mnie nie dziwi fatalne zakończenie. :] Ciri - wojownicza księżniczka? Z tego właśnie powodu nigdy jej nie lubiłam. Wyniosłe, zimne, seksowne i groźne czarodziejki? żenujące. Tralala, idede. Ale co do świata to się akurat nie zgodzę. Wreszcie obyło się bez tego typowego słodzenia, jak to wszystko było pięknie i nawet krew się malowniczo lała. Szary, bury i nudny? Za oknem to samo? Tak, ale w fantastycznej (średniowiecznej?) okrasie. Dzięki temu ta rzeczywistość wydawał mi się być bardzo bliska. Nic tylko przytroczyć miecz, wsiadać na konia i pędzić ratować świat. ;)


Z powarzaniem, łynki i Móza.



Obrazek



לא תקחו אותי - אני חופשי

Awatar użytkownika
Velatieren
Pisarz domowy
Posty: 127
Rejestracja: sob 03 lut 2007, 22:18
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Postautor: Velatieren » pt 01 cze 2007, 13:42

Cóż, zgadzam się z Winky, ale także dopowiem kontrargument do ,,polskiego chamstwa''. Szczerze mówiąc, historie, gdzie WSZYSCY są dzielni, cnotliwi itd są TYLKO w bajkach. W średniowieczu prawie każdy był ochleją. Tylko że Sapkowski nie pokazał to tak, jak wszyscy, czyli cenzurować, obcinać i zasłaniać złą część człowieka, tylko pokazał to ze strony REALNEJ. Cóż, prawda aż w oczy kłuje, nie? :wink:


Obrazek



Wolnym jest się tylko wtedy, gdy nic nie ma się do stracenia...

Awatar użytkownika
Ninetongues
Pisarz pokoleń
Posty: 1073
Rejestracja: ndz 28 maja 2006, 19:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Ninetongues » pt 01 cze 2007, 21:23

Ych.



No racja. Taki realniejszy, twardszy ten świat. Jednak można to też osiągnąć inną drogą, niekoniecznie chamstwem i drobnomieszczaństwem.



Po prostu to nie jest książka dla mnie. ^^



I muszę przyznać - jechanie na "Wiedźmina" [I Tolkiena też :D ] traktuję jako hobby.



Awatar użytkownika
Łasic
Pisarz
Pisarz
Posty: 1089
Rejestracja: wt 24 kwie 2007, 19:54
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Koszalin
Płeć: Kobieta

Postautor: Łasic » wt 19 cze 2007, 20:39

Nine, te wszystkie zarzuty co do Wiedźmina, czy tam WieśMc'a jakoś mnie nie odpychają. Czytało się świetnie, ciekawiło i sprawiało, ze chciałam więcej.

Chamstwo i drobnomieszczaństwo? To też mnie nie zniechęciło. Może moja codzienność mi się udziela, może już jestem na to znieczulona. Teoria twardszego świata Winky dla mnie odpada - raczej normalność. Jak toleruję buractwo od wschodu do zachodu słonka codziennie, to i w powieści nie przykłuwa mojej uwagi ( serio, umknęło mi to przy czytaniu)

Czarodziejki żenujące? No ja nie wiem. Każda z nich przedstawia pewien pierwiastek kobiecej natury, o którym wiadomo że istnieje, ale się o nim nie rozmawia. Nie będę się rozpisywać na ten temat. W końcu żadna normalna kobieta się z tym nie obnosi.

Geralt niezdecydowany? Jako humanoid ma takie święte prawo.



Jestem przekonania, że o gustach jak najbardziej się dyskutuje. Zazwyczaj to co się podoba wszystkim, traktuję raczej sceptycznie. Tak było i z Wiedźminem. Ostrożnie...ale przypadło mi do gustu i to nie jest żaden obciach.



Możliwe, że czekają na mnie o niebo lepsze książki fantasy. Pewnie takie są, niewykluczone, że po nie sięgnę. Wszystko przede mną. Na ten moment nie postrzegam sagi o Wiedźminie jako kaszany. Jak to się zmieni, dam znać :wink:

Dodane po 3 godzinach 30 minutach:

winky pisze:


Popieram wszystkimi czterema łapami! ,,Wiedźmin" to nie tyle podstawa, co podstawa podstawy czytelnika fantasy.




Kilka postów później





winky pisze:Z wieloma rzeczami, jakie wymieniłeś, jestem w stanie się zgodzić. Pisane pod publikę? No to już mnie nie dziwi fatalne zakończenie. Smile Ciri - wojownicza księżniczka? Z tego właśnie powodu nigdy jej nie lubiłam. Wyniosłe, zimne, seksowne i groźne czarodziejki? żenujące. Tralala, idede.




Ojojoj, Nine...Cóż żeś narozrabiał :shock:



Awatar użytkownika
Ninetongues
Pisarz pokoleń
Posty: 1073
Rejestracja: ndz 28 maja 2006, 19:44
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Ninetongues » wt 19 cze 2007, 23:06

Czasami myślę, że wiele zależy od kolejności.



Z tego całego oceanu książek fantasy przeczytałem jako młody... No dobra, jako młodszy człowiek mnóstwo perełek. Nie ograniczałem się też li tylko do fantasy i wkrótce od smoków i mieczy wolałem zaskoczenie i głębokie przesłanie science fiction. Naczytałem się jak cholera najróżniejszych gatunków i podgrup. Kiedy znajomi jarali się Wiedźminem i Tolkienem, ja znałem dziesiątki różnych światów i autorów fantasy.



Kiedy więc po latach usiadłem do czytania Wiedźmina, po prostu... Oczekiwałem czegoś lepszego. Dużo lepszego. Nie polskiego Salvatore'a, tylko polskiego Gene Wolfa, albo Norton. Po prostu zawiodłem się. Poczułem się jak smakosz kuchni włoskiej, który przyjeżdża do polski i dostaje żurek z kiełbasą.



Nie ten smak, nie ten poziom. Nie zaskakujący mnie niczym po tym, co czytałem. Znałem też Sapkowskiego trochę wcześniej, tu horror, tu opowiadanko, więc wiedziałem, że przynajmniej łatwo i przyjemnie będzie się czytać.



Wiedźmin przy powiedzmy Księdze Długiego Słońca ma się jak koń z pola do mustanga. Przy Ziemiomorzu, jak ładny sweter do garniaka od Vistuli. Przy Wiecznym Wojowniku jak Pan Tadeusz do Ramayany.

I to koń, i to koń. I to ciuch, i to ciuch. I to epos, i to. Ale klasa?



Literatura to miejsce, gdzie kraj, w którym wychował się autor nie powinien mieć znaczenia. Może mieć to znaczenie w filmie, bo budżet, bo technologia. Ale literatura? Dlatego nie znoszę, kiedy autorzy umyślnie zniżają sobie poprzeczkę, choć ich talent pozwala na o wiele więcej. Przez to właśnie, kiedy słyszę "polska powieść fantasy" to aż mnie skrzywia. Przez Sapkowskiego, przez Kresa, przez Brzezińską, i przez wszystkich, którzy uważają że ich książki to "podstawa podstawy" czytelnika fantasy, kiedy tak naprawdę jest to "zabawne, zaściankowe muśnięcie tematyki" dla chętnych.



Możliwe, że gdybym zaczął moją przygodę z fantasy od Wiedźmina, wszystko byłoby inaczej. Cieszę się, że tak się nie stało. Idealnym dowodem na poparcie mojej tezy byłby zatem ktoś, kto od Wiedźmina zaczął, i nie skończył na Salvatorze, ale po przeczytaniu wspaniałej klasyki zmienił zdanie co do naszego polskiego "akcenciku" na temat fantasy. Nikogo takiego niestety nie znam.



Przeglądając polskie propozycje fantasy niestety natykam się tylko na kolejne owoce fascynacji Wiedźminem, i smuci mnie, że ich autorzy zamiast fascynować się Władcą Pierścieni wolą naśladować małe powieści o Geralcie z Rivvi. Ja wiem, że łatwiej. Ale od kiedy to nastała moda na przyjmowanie małych wyzwań? Szczególnie w pisarstwie? Szczególniej jeszcze w fantastyce, gdzie masz niezmierzone możliwości zaklęte w literach?



Pisarz może napisać "Babcia ma jutro urodziny" i się cieszyć. Ale może też napisać "W supermarkecie w Jankach, jeśli pójdziesz w stronę magazynów znajdziesz niebieskie drzwi. Zapukaj w nie trzy razy i poproś o cytrynę. W zamian dostaniesz złożoną na czworo karteczkę z opisem Twojej przyszłej żony". Różnica polega tylko na tym, co wymyślimy.



Popieram na koniec Twoje stwierdzenie łasic, że o gustach się dyskutuje. Tylko że grając według tych zasad musiałbym powiedzieć, że smuci mnie fakt, że ludzie fascynują się rosnącą w doniczce ładną niezapominajką, kiedy za oknem mają ogromny, dziki ogród pełen egzotycznych kwiatów.



Rety.

Za to przynajmniej lubię Wiedźmina. Zawsze, kiedy na niego narzekam mam okazję miło porozmawiać o sensie życia i w ogóle. ;)

Przeprasza za stopień skomplikowania niektórych przenośni, ale w przenośniach zawsze byłem kiepski.

Ponosi mnie wyobraźnia.



Awatar użytkownika
Łasic
Pisarz
Pisarz
Posty: 1089
Rejestracja: wt 24 kwie 2007, 19:54
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Koszalin
Płeć: Kobieta

Postautor: Łasic » śr 20 cze 2007, 10:35

No tak, kolejność ma wielkie znaczenie. Mój kolega kiedyś, jeszcze w liceum hurtowo kupował sobie książeczki Forgotten Realms. Prędzej czy później kilka z nich trafiło w moje łapki. Do ostatniej części trylogii o drowie po prostu się zmuszałam. To czytało się FATALNIE. Miejscami fabuła ciekawiła nawet - nawet. Ale były momenty, że miałam ochotę napalić tym w piecu ( gdybym takowy posiadała, pewnie tak by się stało). Ale czytałam z prostej przyczyny - graliśmy wtedy zawzięcie w D'n'D. Chłopaki czerpali wiedzę z tych czytadeł, a ja byłam do tyłu. A że łasic to łasic i na bycie do tyłu z czymkolwiek nie może sobie pozwolić...

Kiedy przeczytałam kilka pierwszych stron Wiedźmina, po prostu stwierdziłam, że to jest to. To czyta się dobrze. Chcę wiedzieć, co będzie z tą Ciri itd. Im więcej tomów miałam za sobą, tym chętniej sięgałam po kolejny.

Wg mnie było to cuś więcej niż przygodówka, którą można w skrócie rozpisać i rozegrać na jej podstawie jakąś partyjkę w nudne, jesienne popołudnie.

Lubię, kiedy opowieść ma wielu bohaterów, wiele pokręconych wątków.



Teraz widzę też, że nie ma co porównywać naszych wrażeń co do tej książki, skoro ty naczytałeś się fantastyki dużo więcej niż ja. Nie mówię, że moja przygoda z tym gatunkiem to FR i Wiedźmin, było kilka innych czytadeł, które mnie zainteresowało. Sorki, nie pamiętam czyjego autorstwa, dawno to było. Kilka wiosen temu.



Później stwierdziłam, ze o wiele bardziej wolę powieści grozy. I też kilka razy się nacięłam. Tylko tu bardziej zależało mi na przetrzepaniu bibliotecznych półek w celu znalezienia czegoś naprawdę ekstra w tym gatunku.



Tak więc Wiedźmina oceniam jako zwykły czytelnik, nie maniak i znawca fantastyki.



No, dzięki za dyskusję. Szkoda, że tak niewielu forumowiczów się udziela. Ja tam lubię sobie pogadać :wink:



Awatar użytkownika
Findalander
Poetyfikator
Poetyfikator
Posty: 116
Rejestracja: pt 18 maja 2007, 19:09
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Rzeszów
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Findalander » sob 11 sie 2007, 11:17

Co do wręcz zbrodniczego wpływu Wiedźmina na polską fantastykę to się trzeba zgodzić. Z tym zastrzeżeniem, że ani Sapkowski nie jest winny ani jego powieść... Winni są nieudolni naśladowcy, ludzie którzy nie potrafią (nie chcą?) ruszyć głową i wymyślić cokolwiek nowego. Krwawa łaźnia, mało wyszukana ale za to podana w dużej ilości erotyka, wulgaryzmy... Nie sposób nie stwierdzić, że to obecny przepis na polską fantastykę i prawdą jest, że początkiem tego bagna był Wiedźmin.



Ale jednak o ile naśladowcy nie znajdują już mojego uznania to sama saga a zwłaszcza opowiadania zdobyły go dużo (z biegiem czasu trochę to uznanie utraciły ale jednak...) Często wspomniane przerywniki drażnią (mnie zwłaszcza drażniły w Narrenturmie i reszcie nowej trylogii) a ostatnie dwa tomy są zwyczajnie bardzo słabe (zakończenie mnie rozczarowało kompletnie). Przeczytałem je z rozpędu. Ale pierwsze tomy (2 opowiadań i 2 - 3 sagi) to naprawdę świetna rozrywka.



Dowcipy - może mało wyszukane nieraz ale też śmiałem się niejednokrotnie. Trzeba lubić duża dawkę ironii po prostu.



Postawa wiedźmina też mnie nie przekonuje mentalnie, moralnie czy w jakikolwiek inny sposób ale uważam, że jest dobrze nakreśloną "niewłaściwą postawą". Tzn. może nie niewłaściwą co trochę tragiczną. Tego tragizmu już tak dobrze nie nakreślił ale przy odrobinie empatii... ;)



Co do Ciri to akurat dla mnie była to postać, której szczerze nie znosiłem... Z powodów, które zresztą opisałeś. Ale w żaden sposób jej czar na mnie nie zadziałał. Inne postacie nie są już tak tandetne. Yennefer jak pisała łasic ma w sobie sporo kobiecych cech zazwyczaj pomijanych milczeniem. Uwielbiałem Regisa. W tej postaci zawarł Sapkowski tą szlachetność, której brakło pozostałym. Przy tym świetny dowcip, sporo przemyśleń życiowych. Może nieraz trywialnych, może nieraz przedstawianych w sposób lekko prostacki (poprzez wpływ na rozmowę np. Jaskra :P) O Geralcie już mówiłem. Takim kolejnym szlachetnym osobnikiem był Borch Trzy Kawki (Smok;)) Ten świat choć "zwieśniaczony" czasem świetnie rysuje kontrasty między rzeczywistością (tego świata) a pewnymi jednostkami. Sapkowskiemu nie jest obcy dobry smak (od czasu do czasu) i nieraz potrafi wskazać i wartości wyższe i je docenić.



Język, mnie raził głównie nadmiar wulgaryzmów i ta gwara może też nie zawsze trafiona. Ale był jednak bardzo "żywy", bardzo dynamiczny. W moim odczuciu sprawiał właśnie, że świat nie był szary a barwny (choćby i tysiącem odcieni szarości! Czego jednak w całej masie fantasy nie ma. Tam jest dobro i zło i tyle...)



A propos Władcy to się zgodzę. Choć obie książki czytałem z wielką przyjemnością to jest to jednak inna półka. Władca to "literatura piękna" a polskie fantasy to "literatura rozrywkowa" w większości... To oczywiście etykietka, może mylić i na pewno upraszcza ale sens jest chyba jasny. ;)



Myślę jednak, że przeczytanie Wiedźmina we wczesnym okresie rozwoju nie jest bardzo niebezpieczne :P Ja zacząłem od Hobbita, potem był Wladca, Silmarillion. W tym okresie Tolkien był Bogiem dla mnie. Uwielbiam jego styl i choć widzę i mankamenty jak ten zbyt jasny podział na dobro i zło to kocham tą baśń. Bo jest to jedna z najpiękniejszych baśni (mówię o całym świecie śródziemia) Potem przyszedł czas na Sapkowskiego i też mnie zafascynował, oprócz sagi czytałem jeszcze choćby "coś się kończy, coś się zaczyna" i też mi się podobało. Choć jeśli o grozę chodzi są znacznie lepsi od niego. To było trochę jak powrót (po Tolkienie) do smutnej rzeczywistości ale to było na swój sposób cenne. Od tego czasu przeczytałem różne pozycje z fantastyki (SF jakoś mnie nie bawiło poza kilkoma książkami z serii Star Wars i Solarisem Lema bo już jego Pirx mnie zanudził...) jednak zdecydowanie mniej niż Ty ;) Do setki na pewno nie dobiłem. Były książki lepsze i gorsze ale Wiedźmin miał w sobie coś co sprawiło, że wciąż go dobrze wspominam. Mimo, iż fantastyki czytam coraz mniej. Przeszedłem na opowieści grozy - King czy Barker ze współczesnych oraz Lovecraft czy Poe z dawnych. Swoja drogą jeśli o Poe'go chodzi to pisał również piękne wiersze. Można więc powiedzieć, że zaczynając od standardów (tego co czyta prawie każdy ;)) jak Władca czy Wiedźmin doszedłem do Diderota, Prousta, Dickensa, Moliera, Shakespeare'a i wielu innych. No a z drugiej strony do całej masy poetów. I zgadza się, po takiej lekturze inaczej się patrzy na Sapkowskiego inaczej na Pilipiuka itp. Tyle, że czego innego szuka się w jednym a czego innego w drugim. Gdy ostatnio sięgnąłem po Ziemiańskiego odłożyłem tomik po jednym opowiadaniu bo nic co tam było mnie nie zaciekawiło. W jednym zdaniu Prousta więcej znajduje subtelnej esencji niż w jednej książce Ziemiańskiego tyle, że... Teraz szukam czegoś innego.



Spotkałem ostatnio w Bieszczadach gościa już po 30 na oko był albo i starszy. Skończył romańskie liceum, niezwykle oczytany i inteligenty facet (ma podobno wydawać coś w Fabryce Słów za jakiś czas), który stwierdził, że teraz już wyrósł z literatury "umoralniającej", że teraz czyta właśnie głównie fantasy choć to pokroju Pilipiuka czy Ziemiańskiego oceniał wyłącznie jako rozrywka. Więc wszystko zależy czego oczekujemy od książki, w jakim okresie ją czytamy.



Literatura to miejsce, gdzie kraj, w którym wychował się autor nie powinien mieć znaczenia.




Może w fantasy nie powinna mieć ale poza tym to już zupełnie inna sprawa. Po prostu miejsce gdzie żyjemy na nas działa mimo woli. Klub Pickiwcka to w 95% Anglia i angielskość. A w niczym to nie przeszkadza. Przynajmniej jest to szczere i prawdziwe. Pan Tadeusz to z kolei Polska i polskość, Wesele tak samo. W modernizmie był właśnie postulat sztuki uniwersalnej ale sprawdza się to tylko czasami. Co prawda dzięki uniwersalności Moliera grają na całym świecie a Mickiewicz poza krajem jest mało znany to jedno i drugie ma swoje dobre i złe strony.





Mam nadzieję, że to choć trochę z sensem było :P


Te nie pachnące żadnym nozdrzom -
cudowne, purpurowe kwiaty;
ta woda, której nikt nie pije,
ten wiatr nad pustką mgieł skrzydlaty...

...och! tam jedynie dusza żyje!


Wróć do „Czytelnia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość