Wiedźmin

Lubisz czytać książki? Podziel się wrażeniami!

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Majorette
Dusza pisarza
Posty: 698
Rejestracja: ndz 02 wrz 2012, 09:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Majorette » ndz 24 lis 2013, 09:51

Ostatni post z poprzedniej strony:

No bo to książka na podstawie gry, a nie na odwrót, prawda? Umarłam ze śmiechu. :D


tl;dr

Kawa moim bogiem.

Awatar użytkownika
Filip
Pisarz pokoleń
Posty: 1129
Rejestracja: sob 31 gru 2011, 12:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Filip » czw 12 gru 2013, 20:15

Wpadł mi w łapy nowy Witcher i jestem zniesmaczony, tzn. odnoszę wrażenie, że autor nabija się z czytaczy. Inny pisarz pewnie zostałby zmasakrowany za taki początek książki, natomiast AS z wyrachowaniem brnie dalej, jakby chciał powiedzieć: mi wolno, a co! Jakby chciał udowodnić, że papier przyjmie wszystko. Na razie (po 70 stronach) jest mocno średnio. Językowo b. fajnie (jest moc w tym pisaniu), ale autor "jajcuje" bez opamiętania i strasznie mnie to razi.


Coś tam było? Człowiek! Może dostał? Może!

Awatar użytkownika
Majorette
Dusza pisarza
Posty: 698
Rejestracja: ndz 02 wrz 2012, 09:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Majorette » sob 14 gru 2013, 11:36

Fifi, Sapek został zmasakrowany przez gimbusiarnie która grała w grę a nie czytała sagi, ale to olał.


tl;dr



Kawa moim bogiem.

Awatar użytkownika
Navajero
Pisarz
Pisarz
Posty: 4940
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 17:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Navajero » sob 14 gru 2013, 11:41

Filip pisze:Językowo b. fajnie (jest moc w tym pisaniu), ale autor "jajcuje" bez opamiętania i strasznie mnie to razi.

Autor "jajcuje" od początku swojego pisania, tylko nie zawsze jest to tak łatwe do wykrycia jak w ostatniej książce. Czasami aluzje są dość cienkie, a wyłapanie smaczków wymaga sporej wiedzy.

LC - a co miał robić? Dyskutować w sieci z jakimś sfrustrowanym "znaffcą"? Przy czym on ma ten luksus, że wie, iż jego książki tak czy owak się sprzedadzą. W dużych ilościach.


Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."
dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
TadekM
Pisarz
Pisarz
Posty: 802
Rejestracja: czw 10 sty 2008, 17:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: TadekM » sob 14 gru 2013, 11:49

O i właśnie to mnie teraz baaaaaaardzo ciekawi.
Nie wie, jeszcze, jakie wnioski będzie można wysnuć na podstawie wyników sprzedaży, ale bardzo chciałbym je zobaczyć.



Awatar użytkownika
Majorette
Dusza pisarza
Posty: 698
Rejestracja: ndz 02 wrz 2012, 09:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Majorette » sob 14 gru 2013, 12:03

Nav, kochanie, jak wiem, że on się nie poniży do kłótni z bandą półmózgów, nic też takiego nie sugerowałam. Mógłby zasadniczo nawet sygnować swoim nazwiskiem papier toaletowy, i tak by się sprzedał na pniu. Tadek - jakie wnioski? Założę się, że będzie dodruk. ( tak z innej mańki fajny podpis)


tl;dr



Kawa moim bogiem.

Awatar użytkownika
Navajero
Pisarz
Pisarz
Posty: 4940
Rejestracja: czw 20 gru 2007, 17:32
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Navajero » sob 14 gru 2013, 12:09

TadekM pisze:Nie wie, jeszcze, jakie wnioski będzie można wysnuć na podstawie wyników sprzedaży, ale bardzo chciałbym je zobaczyć.

A jakie tu można wysnuć wnioski poza oczywistym, że książka się dobrze sprzedaje? Wyników sprzedaży raczej nie poznasz, to tajemnica handlowa, ale na pewno rzecz idzie o dziesiątki tysięcy.


Panie, ten kto chce zarabiać na chleb pisząc książki, musi być pewny siebie jak książę, przebiegły jak dworzanin i odważny jak włamywacz."

dr Samuel Johnson

Awatar użytkownika
TadekM
Pisarz
Pisarz
Posty: 802
Rejestracja: czw 10 sty 2008, 17:55
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: TadekM » sob 14 gru 2013, 12:59

Jakie wnioski? No właśnie tego jeszcze nie wiem, ale mocno odstająca od zwyczajowego poziomu Sapkowskiego Żmija do lutego 2010 (a ukazała się w 2009, podobnie jak Sezon Burz przed świętami) zeszła w blisko 40 tys. egzemplarzy.

Jest ogrom czynników w przypadku Sezonu. Z jednej strony popularność gry i dawna "legenda" autora, z drugiej nie wydanie dobrego nowego tekstu od 2006 roku, umiarkowanie prężny marketingowo wydawca, no i zawód jaki sprawił poprzednią publikacją.

Już samo to jest interesujące, ale największą ciekawostką jest dla mnie fakt, że w tym wszystkim sama książka jest stosunkowo neutralna. Widzę ją jako coś dobrego, ale żaden murowany hit.
Dlatego wydaje mi się, ze to głównie gra czynników, które wymieniłem na początku zadecyduje o skali jej sukcesu.

Nav, poznam, o ile znajdzie się na liście bestsellerów.



Awatar użytkownika
Leszek Pipka
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 756
Rejestracja: śr 16 sty 2013, 16:24
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Leszek Pipka » sob 14 gru 2013, 13:15

Na moje oko strategia SuperNowej była mniej więcej taka - 50 tysięcy pierwszej transzy i dwa, może już trzy dodruki po 20 tysięcy, przy czym uruchomienie pierwszego dodruku po ujrzeniu wyników sprzedaży sondażowej (przedpremierowej).

Komunikat o sprzedaży pojawi się zapewne dopiero po przekroczeniu setki (chyba już blisko), bo takie są oczekiwania wydawcy i rynku, wcześniej będą to tylko dane cząstkowe, spekulacje, lub ekstrapolacje.

Ile w sumie będzie sprzedaży powiedzmy półrocznej - ha, to jest pytanie w czasach dających powszechną dostępność elektronicznych narzędzi do kopiowania i dzielenia się kopią.



Awatar użytkownika
Grimzon
Legenda pisarstwa
Posty: 2227
Rejestracja: ndz 09 paź 2011, 13:46
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Grimzon » sob 14 gru 2013, 14:33

Ale to tylko mocne przewidywanie. W listach bestselerów, które pojawiały się swego czasu w Rzeczpospolitej, to pierwsza na liście pozycja sprzedała 100-130 tyś książek gdzie odbiorca był znacznie szerszy niż dla fantastyki. Z fantastyki około 30 tyś miał Pilipiuk a 22 tyś Dukaj.


Wszechnica Szermiercza Zaprasza!!!

Pióro mocniejsze jest od miecza. Szczególnie pióro szabli.
:ulan:

Awatar użytkownika
slavec2723
Dusza pisarza
Posty: 519
Rejestracja: śr 15 gru 2010, 18:35
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: ze Skopania
Płeć: Mężczyzna

Postautor: slavec2723 » sob 18 sty 2014, 20:27

Ok.

Przeczytałem najnowszego Wiedźmina, Sezon Burz.
AS po raz kolejny zaskoczył. Tym jednak razem in minus. Czytałem opinię oraz minirecenzje o książce (bardzo pochlebne) i czułem się dziwnie - tak jakbym dostał jakieś inne dzieło. Rzadko mi się zdarza, aby tak rozmijać się ze zdaniem recenzentów i krytyków. Sam tedy jąłem się zastanawiać - o co chodzi? Przejdę jednak do książki.

Już od początku nie jest dobrze. Rozdział pierwszy, jest pójściem na łatwiznę totalną - Geralt rąbię potwora. WOW! Tego jeszcze nie było. Po około stu stronach książki przerwałem! Przerwałem czytanie Sapkowskiego, co mi się osobiście jeszcze w życiu nie zdarzyło. Ja, który Bożych Bojowników przeczytałem w dni kilka.
Do Sezonu Burz wróciłem po miesiącu.
Przebrnąłem jakoś do końca.
Wstyd, bo to koło Sagi nawet nie stało, a położyć, cholera, trzeba. Poziom jaki zaprezentował AS w tej książce jest żenująco niski. O wiele bardziej dotkliwy, bo Sapkowski przyzwyczaił mnie do fajerwerków, do rzeczy, których trzeba ze świecą szukać u innych pisarzy.
Humor u Sapka zawsze był lekki, niewymuszony, błyskotliwy. Teraz pisarz serwuje żarty o puszczaniu bąków. Masakra. Fabuła jest przewidywalna, aż do bólu, Geralt przez całą książkę idzie i zabija, idzie i zabija, idzie i od czasu do czasu chędoży czarodziejkę. Nawet Jaskier nie jest ten sam co z Krwi Elfów czy Czasu Pogardy. Zaprawdę, dziwne to. Po co ta książka? Toż już lepiej nie pisać. Tylko raz w necie spotkałem się z opinią podobną do mojej -w audycji z 21-12-2013 "Poczytalni" Radia Tok FM, warta wysłuchania.

Zawsze podczas pisania powinien istnieć jakiś szkielet fabularny, ale nie znaczy to, że historia ma być przedstawiana linearnie – zwłaszcza w fantasy, gatunku tak bardzo przecież narażonym na niebezpieczeństwo banału. A banałem nad banałami jest fabuła linearna, w której bohaterowie idą, coś zabiją, idą dalej, coś zabijają, słowem, znane wojskowym „strzelanie numer jeden”: tarcza się podnosi – strzał – tarcza opada, marsz, tarcza się podnosi, i tak dalej. Każdy wyrobiony czytelnik, mając przed sobą taką książkę, natychmiast wykona nią tak zwany łuk od siebie.


Zgadnijcie kto to powiedział? Tak, tak - Andrzej Sapkowski w rozmowie ze Stanisławem Beresiem (Historia i fantastyka).

Mam nieodparte wrażenie, że z twórczością Sapkowskiego dzieje się coś niedobrego i nie wcale od wydania Sezonu, tylko już od dobrych kiku lat. Nie mówię tego z wysokości katedry, tylko pokornie, jako zatroskany czytelnik. Bo Andrzeja Sapkowskiego przeczytałem (prawie) wszystko. Nie tknąłem Tandaradei! oraz Złotego popołudnia. Sagę o Wiedźminie czytałem kilkakrotnie, Trylogię Husycką, a w szczególności Narrenturm kilkanaście razy. I widzę coś niedobrego, coś co dzieje się z twórczością ASa od wydania Lux Perpetua. A może już od Spanienkreuz? Żmija też przecież nie powalała.

Sapkowski stosuje te same "tricki", akcję i fabułę prowadzi w podobny sposób, a mianowicie w taki, którzy jego fanowie już znają. A naprawdę trudno jest się ekscytować tym samym daniem.
Sezon burz postawię obok Sagi, ale zrobię to z przykrością. Ostatnią książkę od cyklu dzieli bowiem przepaść. Nie ma w niej poziomu artystycznego, kreacji postaci, nawet cholera dialogow, które były przecież znakiem firmowym pisarza.

W Sapkowskiego jednak ciągle wierzę - nie dlatego, że popełnił Sagę i Trylogię . Tylko dlatego, iż udowodnił, że pisać może w sposób frapujący, że można trzymać poziom, tworząc w zupełnie innych światach, innej scenerii.
Tak jak w Zdarzeniu w Mischief Creek, tak jak w Leju po bombie, tak jak w Drodze z której się nie wraca, tak jak w Muzykantach. I tak jak w miniaturce Battle Dust. Mnie ostatnim z tych opowiadań rozwalił, pokazał jak na zaledwie kilunastu stronach można przedstawić fenomenalną opowieść.
Życzę zarówno pisarzowi, jak i samemu sobie (jako czytelnikowi), żeby Sapkowski wrócił do formy. I pokazał kto tu rządzi.

Pozdrawiam.



Awatar użytkownika
Vercenvard
Pisarz domowy
Posty: 168
Rejestracja: czw 10 kwie 2014, 02:38
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Vercenvard » czw 12 cze 2014, 21:47

Sagę i poprzedzające ją zbiory opowiadań przeczytałem pięć razy i odechciało mi się czytać czegokolwiek innego (na zasadzie, że Sapkowskiemu i tak nie podskoczy więc szkoda czasu) i to chyba wszystko co muszę napisać na ten temat.

Sezon Burz z kolei zdaje się być zlepkiem jakichś pomysłów nadających się na odrębne opowiadania i chyba lepiej by było gdyby jako zbiór opowiadań to skończyło, bo całość zdaje się być zlepiona taśmą samoprzylepną i słabo się trzyma.

Ze względu na styl czyta się dobrze, ale fabularnie toto dość mocno utyka.


Siedzący na ławeczce dziadunio spojrzał w kierunku łowców, mrużąc oczy i jednocześnie, uniósłszy dłoń w niemal czarnoksięskim geście, zaczął dłubać w nosie.

http://narreweid.blogspot.com/

Awatar użytkownika
Patren
Debiutant
Debiutant
Posty: 1910
Rejestracja: śr 08 lis 2006, 00:03
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Znienacka
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Patren » śr 27 sie 2014, 15:24

Mnie osobiście Sezon burz pozytywnie zaskoczył, ale może to dlatego, że podchodziłem do książki ze sporą dawką sceptycyzmu. Spodziewałem się czegoś znacznie gorszego, a dostałem solidną, wartką powieść w świecie, do którego bardzo miło było wrócić. Jasne, nie wnosi to za wiele do uniwersum (choć zakończenie jest interesujące), równie dobrze mogłoby tego nie być, ale nie zmienia to faktu, że czytało mi się to naprawdę bardzo przyjemnie. Podobały mi się wątki i ich mnogość zaserwowana przez Sapkowskiego. To były ciekawe przygody spotykające świetne postaci, do których podchodzę z sentymentem.

Wszyscy mówią o skoku na kasę, ale czy ktoś dopuszcza w ogóle myśl, że Sapkowski mógł się po prostu najzwyczajnej w świecie stęsknić za tym światem, za Geraltem? Szczególnie w dobie tego szału na Wiedźmina, kiedy szalenie popularne gry serwują rozwiązania, których on nie wymyślił. Nie wydaje mi się nieprawdopodobne, że Sapkowski mógł po prostu chcieć zanurzyć się jeszcze raz w tym wszystkim, ot tak, z miłości i sentymentu - i z sentymentem może powinni też do tego podchodzić czytelnicy.

Nie wiem, może jestem zbytnim idealistą, pewnie tak, zawsze tak było, ale wyobrażam sobie, że to nie takie dziwne chcieć wrócić do tak ważnego dzieła, które się kiedyś stworzyło. King też tak zrobił z Mroczną Wieżą i ta podróż - mimo że podobnie jak Sezon burz nieistotna w szerszej pespektywie - również była bardzo miłą podróżą. Ciepłą, sentymentalną. Rozbudziła we mnie dobre, uśpione uczucia, jednocześnie ich nie psując.

Wydaje mi się, że trzeba tylko odpowiednio do takiej pozycji podejść - nie oczekiwać rewolucji, nowej jakości, jakiegoś przełomu, tylko niezobowiązującego powrotu na stare śmieci. Kiedy początkowa, instynktowna niechęć minęła po parunastu stronach, właśnie tak przywitałem nowe rozdziały w historii Geralta. Jak pełne sentymentu spotkanie po latach. I kiedy już tak do tego podszedłem, bardzo dobrze się bawiłem.


"Życie jest tak dobre, jak dobrym pozwalasz mu być"

Awatar użytkownika
Raptor
Pisarz osiedlowy
Posty: 234
Rejestracja: sob 21 lis 2009, 18:46
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Podlasie
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Wiedźmin

Postautor: Raptor » pn 01 kwie 2019, 22:52

Hmm... Ja Sapkowskiego przerobiłem stosunkowo niedawno, bo w zeszłym tygodniu ;) I może "przerobiłem" byłoby określeniem nad wyrost, bo było to około 10-15 opowiadań z dwu pierwszych tomów, losowo wybieranych z bazy audiobooków Storytel.

Wrażenia mam mieszane, z jednej strony już wiem skąd te wszelkie "hędożenia" i inne humorystyczne wstawki tak nagminnie wypisywane przez domorosłych fantastów, czy obecne dość szeroko w popkulturze... Z drugiej to nie wiem skąd ta cześć i chwała dla autora.
Większość tych opowiadań była dobra, nawet bardzo dobra. Szczególnie te, które szarpały nieco poważniejsze struny. Z drugiej strony irytowały mnie te z przesytem humoru - może dla tego, że wydały mi się po prostu niepoważne? ("Coś się kończy, coś się zaczyna" równie dobrze mogłoby być fanfikiem, czy innym dodatkiem typowo odpustowym do całości). Sama postać Wiedźmina też wypada nierówno, raz jest madafaką, by zaraz wejść w okres "filozofowania" czy "pantoflarza" (połowa tych przeczytanych opowiadań zawiera w sobie Yenneffer ;)).
Spoglądając z perspektywy dość zaawansowanego wiekiem czytelnika i nie-fana fantasy to pomimo dobrej zabawy przy czytaniu mam duży niedosyt w stosunku do oczekiwań. Po obietnicach prawdziwego, twardego fantasy (jest takie? ;)) otrzymałem ciasto miejscami przesolone, miejscami przesłodzone... i z pewnością smaczne, ale nie to chciałem zamówić :p



Awatar użytkownika
Cerro
Debiutant
Debiutant
Posty: 693
Rejestracja: wt 27 lis 2012, 13:01
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Wiedźmin

Postautor: Cerro » sob 06 kwie 2019, 17:32

Akurat Coś się kończy, coś się zaczyna to właśnie jest fanfik, nie będący częścią oficjalnej linii fabularnej, napisany przez Sapka jako prezent na czyjś tam ślub. Btw, nie zawiera się w dwóch pierwszych tomach opowiadań, był publikowany w zbiorze z tekstami ASa z "Fantastyki"... :roll:

Opowiadania ci mogły wypaść nierówno, jeśli czytałeś je niechronologicznie, bo to trochę tak, że pierwszy tom opek jest zbiorem fajnych pojedynczych tekstów, a drugi to już łącznik między Ostatnim życzeniem a sagą.

Nie jestem psycho-fanem Wieśka, ale jak dla mnie to mogłeś sam sobie trochę odebrać przez brak właściwego kontekstu i czytanie na chybił trafił.



Awatar użytkownika
slavec2723
Dusza pisarza
Posty: 519
Rejestracja: śr 15 gru 2010, 18:35
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: ze Skopania
Płeć: Mężczyzna

Wiedźmin

Postautor: slavec2723 » ndz 07 kwie 2019, 13:21

Cerro pisze:Source of the post Akurat Coś się kończy, coś się zaczyna to właśnie jest fanfik, nie będący częścią oficjalnej linii fabularnej, napisany przez Sapka jako prezent na czyjś tam ślub

ślub Pauliny Braiter, zasłużonej tłumaczki i krytyczki na polu fantastyki. Zdaje się, że wzięła sobie za męża brata RAZa, a któż zacz RAZ, tego tłumaczyć nie będę.

Drogi Raptorze, popełniłeś błąd podstawowy; mianowicie zacząłeś czytać opowiadania na chybił-trafił i jak słusznie zauważyła przedmówczyni, za pełnoprawną opowieść ze świata wiedźmińskiego wziąłeś nawet "Coś się kończy...", które jest oczywiście żartem i puszczeniem oka do czytelnika.

Co do samych opowiadań, to ja jednak czytałbym "od końca", albo zgodnie z czasem ich ukazywania się w rocznikach NF-u.

Można zacząć od "Wiedźmina", choć tu może dobrze by było zrobić wyjątek, owo legendarne i kultowe opowiadanie nie jest bowiem najlepsze w zbiorach ASa. Moim zdaniem jest tylko przyzwoite.

Od czego zacząć?

Najlepszym w opinii fanów jest opowiadanie "Miecz przeznaczenia", tam zdaje się talent Sapkowskiego wybrzmiał najpełniej, nie ma tam wiele "chędożenia", ale jest "okropecznie" udatna stylizacja mowy kilkuletniej dziewczynki. Głębia psychologicznych postaci, ich motywacje i pragnienia, też dostarczają trochę przemyśleń na temat świata. Kto nie chadzał po Brokilonie, ten ma okazję pochadzać.

No dobra, co dalej?

Absolutny top Sapkowskiego to po "Mieczu..." - "Coś więcej", "Mniejsze zło", "Granica możliwości", "Trochę poświęcenia", "Okruch lodu" i "Ostatnie życzenie". Reszta wcale nie jest zła, ale jak sam zauważyłeś występują w nich elementy humorystyczne ("Kraniec świata", "Wieczny płomień"), a humor ASa, rzeczywiście nie każdemu musi podchodzić.
Ostatecznie można jako opowiadanie potraktować rozdział czwarty z "Krwi elfów" - tam też znajdzie się to co u Sapka najlepsze, cudowny język, świetnie nakreślone postaci, rewelacyjne dialogi, akcję, garść refleksji i przemyśleń.


AS nie byłby jednak ASem gdyby nie popełnił kilku opowiadań poza światem wiedźmińskim, i tutaj śmiało można polecić:
"Maladie", "W leju po bombie", "Muzykantów" i moje najulubieńsze, mocne jak strzał w mordę "Battle dust" (jeśli ktoś lubi proste akcyjniaki). Ujmy autorowi nie przynosi również "Droga, z której się nie wraca".

To by było na tyle.

Pytanie czy na Sapkowskiego nie jest trochę za późno? Moim zdaniem nie wyciągnie się z tej literatury tyle co jeszcze dziesięć, piętnaście lat temu, no cóż, nawet klasyka się starzeje, więc możliwe, że nie robi już takiego wrażenia na czytelnikach, jak w latach 80-tych czy 90-tych.

I szczerze mówiąc, współczuję. Kto nie przeczytał, nie zachwycił się Geraltem w latach adolescencji, ten już pewnie nie chwyci, o co w tym cyklu szło. Mogę tylko współczuć. I polecać.

Polecać w nieskończoność.

Added in 2 minutes 55 seconds:
Lepiej późno niż wcale.


(...) zapoznam pana z moim wydawcą. To jest łajdak, jak wszyscy wydawcy. Ale uczciwy łajdak.
Paul Barz - "Kolacja na cztery ręce"


Wróć do „Czytelnia”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość