Zombie Party cz.1

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Majorette
Dusza pisarza
Posty: 698
Rejestracja: ndz 02 wrz 2012, 09:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Zombie Party cz.1

Postautor: Majorette » ndz 15 gru 2013, 14:41

Prawdopodobnie pierwsza z 3 części, nic specjalnego, ale w końcu trzeba wziąść krytykę na klatę. Smacznego.


- Nikt nie popsuje mi imprezy! -Zuza odpaliła rakietnicę.

5 godzin wcześniej.

WWWJulka uśmiechnęła się do Jolki, a ta odwzajemniła gest, równie nieszczerze.
- Cześć Juleczko! – Objęły się. Zuza miała ochotę zwymiotować. Ona i jej przyjaciółki tak serdecznie się nienawidziły, że były nierozłączne.
Julia dotknęła blond włosów Jolanty – Utapirowanych, posypanych sowicie różowym brokatem, dobranym pod kolor cienia do powiek.
- Ślicznie wyglądasz. – „ Zmyj tą szpachlę z ryja, pustaku”, pomyślała .
- Ty też. Bardzo ładnie ci w tej sukience. – Jolka podreptała w głąb korytarza. Zrzuciła baleriny i zmieniła je na Błyszczące, różowe szpilki. – W którym sklepie ją kupiłaś? – „ I gdzie dostałaś rozmiar namiotowy, gruba macioro?”
- Nie stójmy tak w korytarzu, dawajcie za mną. – Zuzka przeszła obok dziewczyn.
Zapaliła światło; Kuchnia była mała, od sufitu po krańce szafek obklejona badziewną boazerią, która nawet nie usiłowała imitować drewna sosnowego.
Dziewczyny obeszły ją dookoła i podsunęły jej torbę. Ładną, kolorową i dość dużą. Jak mogła jej nie zauważyć?
- No zobacz, zobacz! – Jolka prawie podskoczyła w górę. – Chciałyśmy ci to dać teraz, użyjemy zanim zejdzie się reszta ekipy.
Otworzyła pakunek.
W środku było śliczne, szklane bongo, z różową, emaliowaną szyjką.

***
WWWTowarzystwo było w komplecie. Wszędzie walały się puszki po piwie, co i rusz ktoś wychodził na balkon zapalić. Zuzka usiadła na stole i otworzyła sobie piwo. Większość obecnych była już napruta. Prócz...
- Wera? Ty piłaś? - Ktoś, kto jeszcze nie zaliczył zgona wymamrotał niewyraźnie spod zlewu, gdy rzeczona wtoczyła się do kuchni, prowadzona przez Jolę.
- Nie, nie piła, pilnowałam. Chyba zaszkodził jej sok. Weruś, idź na balkon, nie zarzygasz chyba podłogi, nie? - Uśmiech na twarzy blondynki nie mógłby być bardziej złośliwy.
Dziewczyna wytoczyła się na balkon i zaczęła wymiotować.
Zuzka przyciągnęła Jolkę za ramię.
- Dałaś jej alkohol?
- Środek na wymioty. Niech ma suka za swoje.
Jola uważała, że Weronika odbiła jej faceta. Była z Marcinem, Bratem ciotecznym Zuzy blisko pół roku, zanim z nią zerwał. Nie tęskniła za nim, ale za jego pieniędzmi, które często jej dawał. Kiedy zorienotował się, że jest robiony w chuja a Jolka za jego hajs stroi się jak Barbie, zwiał, aż się kurzyło. Oczywiście, ona nie widziała w tym swojej winy.
Sam zainteresowany wszedł do kuchni w poszukiwaniu swojej dziewczyny.
Usłyszeli niski warkot. Weronika weszła do kuchni; miała upaćkane wymiotami włosy, twarz, ubranie. Wyglądała tragicznie. Ale pod tym było coś jeszcze. Skóra siniała jej bardzo szybko, miała kłopoty z utrzymaniem się na nogach. Kiedy otworzyła usta, zobczyli krwawą pianę.
- Kobieto, wyglądasz jak zombie. - Marcin objął swoją dziewczynę.
I polała się krew. Weronika rzuciła się na niego, poszarpała paznikciami jego twarz, warczała, bijąc go po głowie.
Miała sińce na całych rękach. I pękały, z każdą chwilą skóra coraz bardziej rozchodziła się na boki, aż zobaczyły pożółkłą, pokrytą brązowymi plamami kość.
- Ej, to na serio był środek na wymioty? - Zuzka patrzyła tępo na lecącą w powietrzu Werę, pchniętą przez Marcina jakby nic nie ważyła. Przydzwoniła w ścianę, zostawiając czerwone smugi.
- Marcin będziesz to sprzą... - Urwała.
On też zaczął się zmieniać.
W zombie.
Nie musiała oglądać setek przygłupich filmów, by zauważyć. Przystojny kiedyś chłopak przybrał odcień nieświeżej pizzy, zbrzydł i wyłysiał. Najebane towarzystwo niczego nie zauważyło.
Wstała i wybiegła z mieszkania.

WWWDopiero w środku parku dotarły do niej trzy rzeczy: Nie zmieniła się w mózgożerne monstrum, zostawiła mieszkanie bez opieki i była sama, obwieszona drogą, złotą biżu pośrodku niczego. Stanęła na rozstaju, gdzie chodnik prowadził w 2 stony; po lewej łączył się ze ścieżką rowerową, a prawa odnoga prowadziła do rzeczki nieopodal. Lampa, obklejona wlepkami klubu piłkarskiego, oświetlała obeschniętą trawę i zaszczany śmietnik.
- Zajebiście. - Wymamrotała. - Samego diabła brakuje do kompletu.
- Wołałaś?
Ostatnio zmieniony wt 15 kwie 2014, 02:06 przez Majorette, łącznie zmieniany 1 raz.


tl;dr

Kawa moim bogiem.

Awatar użytkownika
Kamil D.
Pisarz domowy
Posty: 71
Rejestracja: pn 11 lis 2013, 13:49
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kraków
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Kamil D. » ndz 15 gru 2013, 14:53

Podczas czytania włączyło mi się porównanie - widok z kamery, którą trzyma ktoś uciekający przed czymś w lesie. Trochę się przez to pogubiłem.

Sporo literówek i zjedzonych przecinków, przez co czyta się ciężko.

Nie podobają mi się kolokwializmy u narratora takie, jak "najebane towarzystwo", "biżu" i tym podobne.



Awatar użytkownika
Szczepko
Umysł pisarza
Posty: 792
Rejestracja: śr 06 lut 2013, 00:39
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Poznań
Płeć: Kobieta

Re: Zombie Party cz.1

Postautor: Szczepko » ndz 15 gru 2013, 15:26

Majorette pisze:w końcu trzeba wziąść krytykę na klatę.


Owszem, trzeba braść.

Julia dotknęła blond włosów Jolanty – Utapirowanych, posypanych


1. Raczej natapirowanych.
2. Po myślniku (a fachowo półpauzie) należy w takiej sytuacji rozpocząć następny wyraz od małej litery.
3. Natapirowanych/posypanych - niezamierzony rym = w prozie błąd.

- Ślicznie wyglądasz. – „ Zmyj tą szpachlę z ryja, pustaku”, pomyślała .

I gdzie dostałaś rozmiar namiotowy, gruba macioro?”



Jeżeli kursywa to nie cudzysłów i odwrotnie. Po co przerwy między początkiem cudzysłowu a wyrazem i między czasownikiem na końcu a kropką (w pierwszym przykładzie)? No i "tę szpachlę".

zmieniła je na Błyszczące, różowe szpilki.


Z małej litery. Jeżeli to nazwa własna tych szpilek (np. bohaterka mówi tak o nich pieszczotliwie), to musisz wprowadzić ją inaczej, żeby nie było wątpliwości.

Zapaliła światło; Kuchnia była mała


Jeżeli to nie jest nazwa własna, to po znakach interpunkcyjnych innych niż kropka dajemy małą literę rozpoczynającą kolejny wyraz.

Dziewczyny obeszły ją dookoła i podsunęły jej torbę.


Kogo i komu? Bo ostatnio omawiałaś wygląd kuchni.

Jolka prawie podskoczyła w górę.


A da się podskoczyć w dół?

Liczba błędów w tym krótkim fragmencie (dalej występują podobne + literówki) powinna uświadomić Ci, z czym masz problem. Nie jest źle, bo to pewnie tylko kwestia niedbalstwa, ale wypadałoby je zniwelować - czyli czytać tekst kilka razy przed wysłaniem dalej.
Jak słusznie zauważył Kamil D., kolokwializmy (i niewyszukane wulgaryzmy) pochodzące od narratora rażą. Łatwo to zmienić, zastępując narrację trzecioosobową na tę z punktu widzenia jednej osoby - w tym wypadku np. uczestnika imprezy.
Co do fabuły... studencka popijawa, na której ludzie zaczynają zmieniać się w zombie? Pomysł słaby i nie broni go wykonanie. Nie poczułam żadnego napięcia, które powinno tutaj towarzyszyć zawiązaniu akcji - pierwszej zmianie imprezowicza w zombie. Początkowy fragment też można bardziej rozbudować, to Twoja szansa na przyciągnięcie i zaciekawienie czytelnika dalszym (i jednocześnie wcześniejszym) rozwojem wydarzeń.
Diagnozę znasz, recepta: czytać! W pierwszej kolejności pozycje o apokalipsie zombie, w drugiej kryminały. I ograniczyć rynsztokowy język, bo zdecydowanie go u Ciebie za dużo.

B16 - zatwierdzam
Ostatnio zmieniony wt 15 kwie 2014, 02:05 przez Szczepko, łącznie zmieniany 1 raz.


"Można to porównać do strategii prowadzenia wojen. Jedna bitwa nie zapewnia lauru zwycięzcy na zawsze. Każda kolejna powieść to nowe wyzwanie, wyprawa w nieznane. Trzeba się w nią wybrać z ostrożnością sapera i doświadczeniem dobrego rzemieślnika (...)"
Maszyna do pisania. Kurs kreatywnego pisania, Katarzyna Bonda

http://www.szortal.com/taxonomy/term/124

Awatar użytkownika
Natasza
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 5467
Rejestracja: śr 31 sie 2011, 21:11
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta
Kontaktowanie:

Postautor: Natasza » ndz 15 gru 2013, 16:12

Nie odpuszczę:
z literackiego punktu widzenia to niestety porażka, nokaut. Manifestuje braki w oczytaniu i języku - świadomości tego to literaturę tworzy.
Chyba by trzeba zacząć od króciutkich form - opisów zdarzeń, dialogowanych anegdot, opisów postaci, miejsc. Kontrolowanych całkowicie konstrukcyjnie i językowo.


Granice mego języka bedeuten die Grenzen meiner Welt.(Wittgenstein w połowie rozumiany)

Awatar użytkownika
Smoke
Pisarz pokoleń
Posty: 1348
Rejestracja: sob 08 gru 2012, 22:26
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Smoke » wt 24 gru 2013, 21:27

Majorette pisze:I gdzie dostałaś rozmiar namiotowy, gruba macioro?”

takie pytanie lepsze byłoby w dwupaku z odpowiedzią; rozmiar namiotowy? zasugeruj więc od razu, że owinęła się plandeką z tira, albo coś podobnego.

dajesz dialog i jednocześnie dekodujesz co się kryje w myślach; wprost i bez mieszania, to dobrze

bardzo dobry motyw; Zuza jako jedyna rozumie sytuację (jedyna z uczestników i prawdopodobnie jedyna na świecie) ale przez to motyw szatana traci siłę uderzenia- jest za wcześnie i nie robi wrażenia; nie wszystko naraz.

za bardzo przynudzasz z tymi opisami kto z kim, za drewniane to

nie razi mnie słownictwo- tekst w końcu nie ma być napuszony ani śmiertelnie poważny, ma się dobrze czytać.

zdecydowanie wiesz co piszesz, a nie piszesz co wiesz, więc kontynuuj.
niestety błędy są a styl jest słaby i nieporadny, ale nie beznadziejny i w porównaniu do średniej tuwrzucia, tekst jest nad kreską :)



Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1380
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Gorgiasz » śr 25 gru 2013, 10:27

Nie lubię takich opisów, nie lubię takich historii, nie lubię takiego środowiska i obyczajów, ale skoro przeczytałem z uwagą do końca tu muszę przyznać, że (według mnie oczywiście) jest to dobre i wciągające. Chyba ujęło mnie już jedno z pierwszych zdań: „Ona i jej przyjaciółki tak serdecznie się nienawidziły, że były nierozłączne.” Prawdziwe choć nieodkrywcze, ale rzadko dostrzegane. Psychologia. Podejrzewam więc, że dalej jest też sporo życia i realizmu, że wiesz co opisujesz.
I to psychodeliczne zakończenie, do końca zacierające granice między fikcja a rzeczywistością. Chętnie poczytałbym dalej.



Awatar użytkownika
Smoke
Pisarz pokoleń
Posty: 1348
Rejestracja: sob 08 gru 2012, 22:26
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Smoke » czw 26 gru 2013, 00:56

ewoluowałem (i dziesięć weryfikacji w jednym meczu nie ma nic do rzeczy :D ):
co do stylu- szału nie ma, ale jest dobrze; tj aby go poprawić, nie trzeba robić rewolucji- wystarczy tradycyjny zestaw przyszłego pisarza; coś na zaimkozę, powtórzeniozę, zgubiony podmiot, chaos i rozwlekłość. - w znacznej mierze możesz zrobić to sama, w ramach wewnętrznej kontroli jakości, ale zawsze ktoś zrobi łapankę, więc wstawiaj śmiało dil z diabłem :)



Awatar użytkownika
Majorette
Dusza pisarza
Posty: 698
Rejestracja: ndz 02 wrz 2012, 09:51
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Majorette » czw 26 gru 2013, 08:43

Ja jestem człowiek czynu, więc część druga "lepsiejsza" już się smaży, a uwzględniam w niej wasz he... ym, wasze sugestie, więc przestań mnie gwałcić jak korwin lewaka, ok?


tl;dr



Kawa moim bogiem.

Awatar użytkownika
Smoke
Pisarz pokoleń
Posty: 1348
Rejestracja: sob 08 gru 2012, 22:26
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Smoke » czw 26 gru 2013, 10:12

Majorette pisze:gwałcić jak korwin lewaka

Lubię to!




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości