Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Ostatni brzask

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Mr_Night
Kmiotek
Posty: 5
Rejestracja: pn 25 lis 2013, 22:29
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Nibylandia
Płeć: Mężczyzna

Ostatni brzask

Postautor: Mr_Night » pt 03 sty 2014, 19:47

WWWUniósł ciężką głowę znad pożółkłej kartki i wlepił mętny wzrok przed siebie. Dostrzegł przemieszczające się dookoła śmierć i cierpienie, a tam gdzie delikatna powłoka szkarłatu otulała ostatnie z tchnień ludzkich, ujrzał wzbijający się w powietrze ciężki tuman animozji człowieczeństwa, rozprzestrzeniający się po całej okolicy jak zaraza. Ludzie uciekali i wrzeszczeli. Wysoki błysk ognia pochłaniał ich kruche, zapomniane przez Boga ciała, zupełnie jakby samo piekło otworzyło przed nimi swe mosiężne bramy, buchając ogniem z radosnej nienawiści. Nie liczyło się już kto walczył przeciwko komu, świat kończył się właśnie w tym miejscu, pozwalając swoim dzieciom tonąć w morzu krwi i zapomnienia, rozdzierających ich serca z mocą zatrutego ostrza.
WWWNadchodził koniec.
WWWA potem Jonathan Christiansen otrząsnął się ze wspomnień.
WWWW jednej chwili obraz wojny zniknął mu sprzed oczu. Wrócił do rzeczywistości jaka wcześniej go tutaj przywiodła. Poczuł gorącą ulgę na ramieniu własnej duszy, gdy miast gęstych i śmiercionośnych kul ognia, równających z ziemią wszystko dookoła, naprzeciw jego twarzy pojawiła się szczupła i wysoka kobieta o kościstych ramionach, ociekających na tle wschodzącego słońca w lekkie, złote włosy. Jej biała skóra wydawała się jeszcze bledsza od momentu ucieczki z miasta, na co z pewnością nie bez wpływu pozostawało życie w mrokach dzikiej głuszy, gdzie jeden krótki moment mógł zadecydować o wszystkim, co do tej pory wydawało się ważne i co mogło stanowić podstawę cierpkiej egzystencji.
WWWKobieta z niezwykłą lekkością wyciągnęła rękę ku Jonathanowi i choć suche, popękane usta nie wyrażały żadnych emocji, to z jej piekielnie czerwonych oczu bił tak silny blask szczęścia, że mężczyzna odruchowo chwycił jej długie palce, przyciskając je do swojej klatki piersiowej. Wyrazisty zryw powietrza wprawił w ruch jej odartą i poplamioną szarą sukienkę, odciskającą na wiotkim ciele masę sztywnych, wystających kości. Od dawna nie mieli niczego w ustach.
WWW- Co z nim? - zapytał Jonathan, a potem głośno odkaszlnął. Poczuł w gardle nieprzyjemny smak krwi.
WWW- Dużo lepiej. - Anne westchnęła, jej wzrok powędrował w kierunku dolin, rozciągających się tuż przed nią. - Gorączka spadła, przestał też płakać. Uznałam, że przyda mi się chwila przerwy na świeżym powietrzu. Ostatnia noc wykończyła mnie. Myślałam już, że...
WWW- Jest lepiej i tylko to się liczy. Mamy mniej powodów do zmartwień. Masz rację, zasługujesz na chwilę przerwy, pójdę tam i do niego zajrzę. - Jonathan puścił jej rękę i obrócił się. - Nie! Ty masz odpocząć - zaprotestował, gdy znów chciała postawić na swoim. - Będziesz mu potrzebna silna i zdrowa.
WWWAnne kiwnęła ponuro głową i spojrzała beznamiętnie w kierunku wioski wygnańców, rozpościerającej się szeroko pod krawędzią stromego urwiska skalnego. Aksamitna powłoka wiatru opadała na nią z takim spokojem, że w tej jednej chwili wszystko inne przestawało mieć znaczenie.
WWWDemon odszedł dawno temu.
WWWJonathan zwrócił się w kierunku skromnej, drewnianej chatki, stojącej u samego podnóża wysokiej góry, nazywanej przez miejscowych wygnańców Szarym Duchem. Tam, gdzie zaczynała zstępować ziemia, tam gdzie zaczynała płynąć woda i tam, gdzie zaczynał szybować wiatr, mówili. Szary Duch panował nad wszystkim. Szkoda tylko, że nie nad ich własnym życiem.
WWWJonathan Christiansen westchnął i przełykając głośno ślinę, w której znów wyczuł krew, uchylił drewniane drzwi chatki, wchodząc do środka.

WWWAnne Christiansen rozmyślała. Z odczuciem ukojenia odszukiwała wzrokiem niezwykłych obrazów szumiącej natury. Dostrzegała wysokie drzewa z rozpostartymi ramionami, trzeszczącymi głośno na tle silnego wiatru; czuła na bosych stopach delikatny dotyk tańczącej trawy, rozciągającej się dookoła niej niczym głębia zielonego oceanu; a ponad tym wszystkim wznosiły się żeglujące na powierzchni nieba puszyste chmury. Patrzyła na to wszystko z nadzieją wkradającą się cicho do jej serca. Widoki pięknej natury i ożywczego środowiska zawsze działały na nią niezwykle mobilizująco, jej oddech stawał się głębszy, a czerwone oczy pełne były ufności wobec wszystkiego, co miało się wydarzyć w niedalekiej przyszłości. Ucieczkę z miasta zawsze traktowała jako jedną z najgorszych decyzji w swoim życiu, zdawała sobie sprawę, że mogła znieść wszystkie upokorzenia i bóle, byle tylko jej syn mógł wychować się w warunkach bardziej ludzkich, niż odbywało się to teraz. Nie chciała porzucać domu, rodziny i pulsującego echa wspomnień.
WWWAle wiedziała też, że nie było wtedy innego wyjścia.
WWWCały czas miała przed oczami wrogie i opasłe twarze kupionych przez rząd sędziów prawnych, skazujących ich bezlitośnie na dożywotnie pozbawienie praw miejskich. Wyrok ten był jednoznaczną aluzją do opuszczenia miasta i gdyby zostali na przekór władzom, ich ciała byłyby pewnie zakopane teraz gdzieś głęboko pod powierzchnią rozmytego i lepkiego gruntu, zapomniane dawno przez wszystkich, których wówczas mogli uważać za swoich przyjaciół. Jej niewinne szczęście i żelazna nadzieja na przyszłość, która sprawiała, że w dalszym ciągu dostrzegała sens własnego życia, zapewne podzieliłaby ten los i chyba właśnie to byłoby dla niej nie do zniesienia.
WWWJej syn. James Christiansen.
WWWWpatrzyła się w błękit nieba z fantazyjnym wzrokiem dziecka. Każde z zesłanych na nich cierpień już się dopełniło. Teraz przyszłość musiała należeć do nich.

WWWW wąskim pomieszczeniu było nieco chłodniej niż na zewnątrz. Jonathan ujrzał syna w niewielkim łóżeczku dziecięcym, ustawionym w samym kącie drewnianej izby. Wolnego miejsca w środku było bardzo niewiele. Mężczyzna z trudem przekroczył przykryte dziurawym materacem łóżko, a potem zahaczył kolanami o plastikowy stolik, rozlewając z glinianego dzbanka resztkę czystej wody. Doszedłszy do pierworodnego, oparł spracowane i pobladłe dłonie na niskiej balustradzie łóżeczka, wpatrując się w śpiące niemowlę z dogłębną czułością. Poprawił subtelnie gruby kocyk, wyszyty szybującymi jednorożcami i okrywając po szyję unoszącą się klatkę piersiową malucha, uśmiechnął się nieświadomie.
WWWBył spokojny.
WWWPo chwili oderwał wzrok od syna i spojrzał zmęczonymi oczami w kierunku wąskiego lustra, zawieszonego na naprzeciwległej ścianie. Miał wrażenie, że ujrzał trupa. Pomimo tego, że prawie bez przerwy głośno martwił się o jaśniejącą z każdym dniem cerę Anne, to zupełnie nie przejmował się swoimi podkrążonymi, błyszczącymi oczami, odbijającymi smętną bezradność i umierającą nadzieję. Wysoka oraz dobrze zbudowana niegdyś postura zamieniła się w chuderlawe, słabowite ciało, odstraszające nawet stado głodnych sępów. Od tygodnia nosił to samo odzienie, niebieskie, podziurawione spodnie i lnianą koszulę, uwieszoną na nim jak na zbyt szczupłym manekinie w sklepie odzieżowym.
WWWMężczyzna odetchnął cicho i splunął przed siebie czerwoną od posoki śliną, kręcąc głową z dotkliwej złości. Szybko wytarł krew podeszwą buta, gdyż zdawał sobie sprawę, że musiał utrzymać to w sekrecie przed Anne ze względów nad wyraz oczywistych. Jego sumienie nie pozwalało obciążyć żony kolejnym zmartwieniem, już nazbyt wiele przeszła w jego towarzystwie, od dramatycznej śmierci matki po ucieczkę z miasta na zgniłe i odarte z godności ludzkiej pustkowie. Ile jeszcze mogła znieść? Nie zamierzał tego sprawdzać.
WWWA potem wszystkie myśli przepadły, a on rzucił się z całą mocą ku drzwiom, ponieważ zupełnie niespodziewanie okolicą wstrząsnął przerażający wrzask Anne Christiansen.
WWWDemon powrócił.
Ostatnio zmieniony sob 24 maja 2014, 16:21 przez Mr_Night, łącznie zmieniany 2 razy.



Awatar użytkownika
gebilis
Pisarz pokoleń
Posty: 999
Rejestracja: sob 28 sie 2010, 15:07
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: gebilis » pt 03 sty 2014, 20:38

Mr_Night pisze:Dostrzegł przemieszczające się dookoła śmierć i cierpienie,

HM - MOŻE I ŚMIERĆ SIĘ PORUSZA, ALE NIE W TYM PRZYPADKU - tym bardziej doookoła
znajdź do tego fragmentu bardziej adekwatne okreslenie, tym bardziej, że umiesz pisać obrazowo
jednak trzymaj słowa na uwięzi by niosły ze sobą przesłanie, a nie lały się lawą niedorzeczności
tak jak tu:
Mr_Night pisze:ujrzał wzbijający się w powietrze ciężki tuman animozji człowieczeństwa,

jeżeli przyjmę definicję :animozja «niechęć do kogoś wywołana urazą; też: niesnaska wywołana tym uczuciem», to twoje porównanie jest tak obrazowe, że az nie realne
Mr_Night pisze:zapomniane przez Boga ciała

na cholerę te określenie???? tu nic nie przedstawia
Mr_Night pisze:Nadchodził koniec.

WWWA potem Jonathan Christiansen

Żle. Taki zdania nie mogą istnieć koło siebie - przemysl...
Mr_Night pisze:ociekających na tle wschodzącego słońca w lekkie, złote włosy

i znów przesada w okresleniu
Mr_Night pisze:Jej biała skóra wydawała się jeszcze bledsza od momentu ucieczki z miasta,

co ma piernik do wiatraka? Opisz jak bladła a nie marginezuj słownictwo. Taki zwrot tłumi całą akcję w tym zwrocie zawartą
Mr_Night pisze:Kobieta z niezwykłą lekkością wyciągnęła rękę ku Jonathanowi i choć suche, popękane usta nie wyrażały żadnych emocji, to z jej piekielnie czerwonych oczu bił tak silny blask szczęścia,

I tak w tych krótkich zdaniach położyłeś cały opis... eh, dlaczego niszczysz taki ładny, fantazyjny obraz?
Opowiadanie tak pięknie się zaczeło i zdechło pod naporem użytych słów...
Powiem tak: opowiadanie spodobało mi sie od pierwszego wejrzenia - jest fantazja, klimat, urok.... ale nie te słowa!
Jak opracujesz je na nowo - daj znać, bo całkiem zgrabny tekścik i poruszył moją wyobraźnię, co nie zdażyło mi się już dłuższy czas na "tu wrzuć".
Przeczytałam do końca - ale wyłapanie dalszych błędów konstrukcyjnych pozostawiam weryfikatorom

Zatwierdzone jako weryfikacja - Gorgiasz
Ostatnio zmieniony sob 24 maja 2014, 16:21 przez gebilis, łącznie zmieniany 1 raz.


Jak wydam, to rzecz będzie dobra . H. Sienkiewicz

Awatar użytkownika
Valamacil
Szkolny pisarzyna
Posty: 27
Rejestracja: ndz 29 gru 2013, 21:40
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław (Sobótka)
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Valamacil » pt 03 sty 2014, 20:51

Zacznijmy. Po pierwsze przeraża długość niemal każdego zdania. Ciągną się one i ciągną, a gdy ma się już nadzieję, że się skończą one się nadal ciągną i ciągną, bez końca i nadal trwają, by ukazać nam, piękno Twych epitetów, porównań i metafor, których jest jednak za wiele.... - mniej więcej tak to wygląda.

Mr_Night pisze:Poczuł gorącą ulgę na ramieniu własnej duszy, gdy miast gęstych i śmiercionośnych kul ognia, równających z ziemią wszystko dookoła, naprzeciw jego twarzy pojawiła się szczupła i wysoka kobieta o kościstych ramionach, ociekających na tle wschodzącego słońca w lekkie, złote włosy.


Powtórzenie.

Mr_Night pisze:Ostatnia noc wykończyła mnie.
- "Ostatnia noc mnie wykończyła." - tak było by lepiej.

Mr_Night pisze: Aksamitna powłoka wiatru
- co autor miał na myśli?

Mr_Night pisze:miejscowych wygnańców
- wygnańcy z definicji nie są miejscowi

Mr_Night pisze:Z odczuciem ukojenia odszukiwała wzrokiem niezwykłych obrazów szumiącej natury.
- chyba..."Z odczuciem ukojenia poszukiwała wzrokiem niezwykłych obrazków szumiącej natury.

Mr_Night pisze:Jej niewinne szczęście i żelazna nadzieja na przyszłość, która sprawiała, że w dalszym ciągu dostrzegała sens własnego życia, zapewne podzieliłaby ten los i chyba właśnie to byłoby dla niej nie do zniesienia.
- żelazna nadzieja? i "dalszym ciągu"

Mr_Night pisze:łóżeczku dziecięcym
- "dziecięcym łóżeczku"

Mr_Night pisze: zbyt szczupłym manekinie w sklepie odzieżowym
- piszesz fantasy, bo o ile się domyślam z tytułu i czytając opowiadanie to będą wampiry, cały klimat jest osadzony w realiach średniowiecznych no może nawet można się pokusić o stwierdzenie, że trochę później, ale skąd do cholery sklepy odzieżowe?

Oczywiście może mylę się co do ostatniego, ale dla mnie wyglądało to dość śmiesznie. Kończąc jeszcze raz zwrócę uwagę na zbyt długie zdania okraszone zbyt wielką liczbą epitetów i metafor. Ogólnie jest ciekawie i chętnie przeczytam kolejną część.


"I wanted to tell her that sometimes, in my long sleep, I dreamt of her."
-Dragons of Summer Flame

„Dokonam tego. Poza tym nić się w moim życiu nie liczy. Poza tą chwilą nie istnieje inna w moim życiu. Oto chwila moich narodzin, a jeśli poniosę klęskę, także chwila mojej śmierci.”

Awatar użytkownika
dorapa
Pisarz
Pisarz
Posty: 3397
Rejestracja: czw 13 sty 2011, 13:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kozia Górka
Płeć: Kobieta

Postautor: dorapa » ndz 05 sty 2014, 11:40

Mr_Night pisze:Uniósł ciężką głowę znad pożółkłej kartki i wlepił mętny wzrok przed siebie.

Wzrok wlepia się w coś, choćby w przestrzeń przed sobą.

Mr_Night pisze:Dostrzegł przemieszczające się dookoła śmierć i cierpienie, a tam gdzie delikatna powłoka szkarłatu otulała ostatnie z tchnień ludzkich, ujrzał wzbijający się w powietrze ciężki tuman animozji człowieczeństwa, rozprzestrzeniający się po całej okolicy jak zaraza.

Styl z lekka biblijny, całkiem jakbyś pisał kolejną księgę profetyczną, z której ludzie coś pojmą po sześćdziesiątym tłumaczeniu zawartych w niej symboli i obrazów. Innymi słowy: to zdanie jest za długie i za skomplikowane. Jego ciężar przygniata, a skomplikowane obrazy odpychają.

animozja
«niechęć, odraza do kogoś; uraza, pretensja»
Wzajemne animozje.
Czuć animozję do kogoś.

Nie rozumiem, co to jest ciężki tuman animozji człowieczeństwa.

Mr_Night pisze:Wysoki błysk ognia pochłaniał ich kruche, zapomniane przez Boga ciała, zupełnie jakby samo piekło otworzyło przed nimi swe mosiężne bramy, buchając ogniem z radosnej nienawiści.

Co znaczy Wysoki błysk ognia? Płomień był wysoki? Błysk to nagłe, krótkie światło, ale jak ono ma być wysokie?

Usuń zaimki i zastanów się, czy coś uległo zmianie.

Mr_Night pisze: Dostrzegł przemieszczające się dookoła śmierć i cierpienie, a tam gdzie delikatna powłoka szkarłatu otulała ostatnie z tchnień ludzkich, ujrzał wzbijający się w powietrze ciężki tuman animozji człowieczeństwa, rozprzestrzeniający się po całej okolicy jak zaraza. Ludzie uciekali i wrzeszczeli. Wysoki błysk ognia pochłaniał ich kruche, zapomniane przez Boga ciała, zupełnie jakby samo piekło otworzyło przed nimi swe mosiężne bramy, buchając ogniem z radosnej nienawiści. Nie liczyło się już kto walczył przeciwko komu, świat kończył się właśnie w tym miejscu, pozwalając swoim dzieciom tonąć w morzu krwi i zapomnienia, rozdzierających ich serca z mocą zatrutego ostrza.

Mam problem z tym opisem. Myślę, że miał budzić grozę. A nie budzi. Jest tak przeładowany, że w ogóle mnie nie porusza. Trwoga ginie w natłoku słów, ozdobników, niezrozumiałych określeń.

Mr_Night pisze:Wrócił do rzeczywistości jaka wcześniej go tutaj przywiodła.

Znaczy, że co? Rzeczywistość go gdzieś przywiodła? Co chciałeś powiedzieć.

Mr_Night pisze:Poczuł gorącą ulgę na ramieniu własnej duszy, gdy miast gęstych i śmiercionośnych kul ognia, równających z ziemią wszystko dookoła, naprzeciw jego twarzy pojawiła się szczupła i wysoka kobieta o kościstych ramionach, ociekających na tle wschodzącego słońca w lekkie, złote włosy.

Co znaczy Poczuł gorącą ulgę na ramieniu własnej duszy? Dlaczego ulga jest gorąca? I gdzie dusza ma ramię?
Dlaczego w jednym zdaniu umieszczasz dwie różne informacje. Rozdziel je. W jednym napisz, że poczuł ulgę, gdy uświadomił sobie, że to przeszłość. W drugim opisz kobietę.
ramionach, ociekających na tle wschodzącego słońca w lekkie, złote włosy. - ocieka się czymś, nie w czymś ramiona ociekające lekkimi, złotymi włosami;
ramiona okolone włosami, które na tle wschodzącego słońca wydawały się złociste.

Mr_Night pisze:Jej biała skóra wydawała się jeszcze bledsza od momentu ucieczki z miasta, na co z pewnością nie bez wpływu pozostawało życie w mrokach dzikiej głuszy, gdzie jeden krótki moment mógł zadecydować o wszystkim, co do tej pory wydawało się ważne i co mogło stanowić podstawę cierpkiej egzystencji.

I znowu ten sam bałagan. O czym jest to zdanie? O kolorze skóry kobiety, o powodach tej bladości, o strachu i trwodze, jaka towarzyszy bohaterom. Za dużo na raz. Za dużo.

Mr_Night pisze:Kobieta z niezwykłą lekkością wyciągnęła rękę ku Jonathanowi i choć suche, popękane usta nie wyrażały żadnych emocji, to z jej piekielnie czerwonych oczu bił tak silny blask szczęścia, że mężczyzna odruchowo chwycił jej długie palce, przyciskając je do swojej klatki piersiowej. Wyrazisty zryw powietrza wprawił w ruch jej odartą i poplamioną szarą sukienkę, odciskającą na wiotkim ciele masę sztywnych, wystających kości. Od dawna nie mieli niczego w ustach.

niezwykłą lekkością
suche, popękane usta
żadnych emocji
z jej piekielnie czerwonych oczu
silny blask szczęścia
odruchowo chwycił
jej długie palce
swojej klatki piersiowej
Zobacz ile w jednym, niezbyt długim zdaniu jest określeń. NIby mają uplastyczniać opis, ale w takiej ilości go zadławiają, zaduszają.

Mr_Night pisze:Wyrazisty zryw powietrza wprawił w ruch jej odartą i poplamioną szarą sukienkę, odciskającą na wiotkim ciele masę sztywnych, wystających kości.

odartą =podartą?
Co to jest wyrazisty zryw powietrza?
Wyrazisty zryw powietrza
jej podartą i poplamioną szarą sukienkę
na wiotkim ciele
masę sztywnych, wystających kości. ( Kości mogą być niesztywne?)
Jak wyżej, epitety udusiły zdanie. Pomyśl, co jest najważniejsze, na którą rzecz chcesz zwrócić uwagę? Na zniszczoną sukienkę? Na chudość kobiety? Wybierz coś, pokaż kolejne elementy, a nie wszystko na raz. Czytelnik się gubi w ilości informacji.

Spójrz na ten tekst pod tym kątem. Zdecyduj, co jest ważne. O czym ma być konkretne zdanie? Wpuść do tekstu nieco powietrza.

Powodzenia.


"Natchnienie jest dla amatorów, ten kto na nie bezczynnie czeka, nigdy nic nie stworzy" Chuck Close, fotograf


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości