Szafa

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
major sedes
Pisarz domowy
Posty: 113
Rejestracja: ndz 02 gru 2012, 12:54
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Szafa

Postautor: major sedes » czw 06 lut 2014, 20:13

„Szafa”

Tuz przed maturą kwitły kasztany, czarno w umyśle przed egzaminem, a po egzaminach świeżo upieczeni maturzyści, absolwenci liceum szykowali się jak wielki okręt na podbój przestrzeni akademickich. Skończyło się jedno a zaczynało drugie. Dumni ze świadectwa dojrzałości spotykali się na skwerku niewielkiego miasteczka, obok fontanny.

Nie było już uroku z aury, było coraz zimniej i październik nie pozwalał na lekkie stroje.
Resztki klimatów licealnych były widoczne w grunge’owych strojach, zakupionych w second hand’dzie.

Tego popołudnia chłopaki: Mroza, Młody, i Wachus przyszły model, siedzieli przy fontannie.
Dla mnie to była zawsze długa droga, od domu przez park do fontanny – miejsca spotkań.
Jak co dzień podszedłem do nich pewny, choć wczorajszy wieczór był bardzo odcinająco psychodeliczny.
- Siema – przywitałem się.
- Siema – odpowiedział Mroza.
- Co tam z tobą? – zapytał cwaniacko Młody,
- Dobrze, a co ma być? – odpowiedziałem czując podejrzenie.
- Zjedliśmy grzyby i naszła cię godzina szczerości wczoraj.
- No, wiesz to był mój pierwszy raz, pierwszy jest szczery, sam wiesz – odpowiedziałem.
- Ok., nieważne – krzyknął Mroza – Coś ważniejszego jest na tapecie. Słuchaj, mamy nagrana stancję w Szczecinie, możesz z nami wynajmować, bo jest tanio. Będzie nas sześciu, my i jeszcze Polak i Macek.
- Aha, ok. jestem za. Chcieli mi przyznać akademik z puli dla półsierot, ale dali by mnie do murzyna hehe, a ja wole z wami. Nawet będzie taniej.
- No to gitara – ożywił się Wachus – spoko, wyjeżdżamy.
- No a jak tam jest? – zapytałem ogólnie.
- Spoko warunki – wyrwał się Młody – Mieszkanie antyczne, tzn dużo staroci, stary stół, żyrandol i szafa. Ponadto trzy pokoje, kuchnia i łazienka. Ja i Mroza już tam nocowaliśmy. To mieszkanie jest po gościu, który dostał dwa lata odsiadki za handel narkotykmi i za działalność w zorganizowanej grupie przestępczej.
- To pewnie ciemna dzielnica – powiedziałem snując domysły
- Coś ty, samo centrum, samo centrum Szczecina – Powiedział ekstrawagancko Młody.
- Masz tu adres zapisany na kartce – Mroza podał adres. Na karteczce było napisane: Szczecin ul. Parkowa 63/13.
- Ej, dobra pojedziemy tam razem jutro. Ja drugiego paźdźernika musze już być na uczelni.
- No to na razie, czesć, my dzisiaj nic nie pijemy i nie palimy. Trzymaj się – powiedział Wachus, który dotąd tylko słuchał, aczkolwiek wszyscy mieli już swoje akademie. Młody – ekonomie, Mroza – wyższą szkołę morska, a Wachus – mechanike na politechnice.

A więc zaczynało się coś niepewnie nowego, jak nowa droga życia po ślubie. Chłopaki byli pewni. Wspólna szkoła, wspólne imprezy, wspólne fajki na przerwach. Wybieraliśmy się dopiero na próbę sił. Ze świadectwem dojrzałości jesteś wielkim okrętem na jeszcze większym oceanie.

W drodze powrotnej mijałem ponury park i ponurych przechodniów, którzy nie mieli już żadnych widoków przed sobą. Mimo to, czułem ekscytację jutrzejszego dnia. Mojego jutra.

Dojechaliśmy koleją do Szczecina, odtąd była to przez nas droga najczęściej uczęszczana.
Mroza i Młody zaprowadzili nas do mieszkania. Było na piętrze, w dzielnicy nie znanej nam jeszcze z charakteru.
Pierwsze, co rzucało się w oczy po przekroczeniu progu mieszkania to to, że było naznaczone czyjąś wcześniejszą obecnością. Nie można było się rozgościć i ustawić wszystko po swojemu, bo stara szafa stół i żyrandol, wiedziały, z kim mieszkały wcześniej. Ich właściciel, Majewski, odsiadywał swój wyrok.
- No chłopaki, mamy tu klimat po melinie - oznajmił Wachus.
- No- powiedział Młody i zasiadł na skórzanym fotelu. Od tego czasu zwykle zawsze już tam siedział. A przede mną był cały semestr.
- To, co? Niebędziemy sprzątać? No to dobra mam coś tu dla was – wyciągnąłem z kieszeni mały woreczek z biała zawartością – Reflektujecie?
- To posyp – powiedział Wachus.
- Ja tam nie widzę przeciwwskazań – ocknął się Młody w fotelu.
- Ja też, jak wszyscy to wszyscy – powiedział Mroza


Po małej działce zrobiło się wszystkim bardzo komfortowo. Na minutę albo na więcej wszyscy zapomnieliśmy o bożym świecie. Nagłe pobudzenie i by tak rzec serum uczuciowej prawdy opanowały wszystkie odruchy. Jedno, czego się chciało, to palić. Pełna zgoda na wszystkie, nawet absurdalne wynurzenia. Czekaliśmy na kolejnych lokatorów: Macka i Polaka. Późnym wieczorem Polak dotarł do mieszkania. Macka jeszcze nie było.
- No to jesteśmy w komplecie – powiedział Wachus.
- Zaraz, brakuje jeszcze Macka – zaoponowałem.
- Jesteśmy w komplecie minus Macek – ripostował Wachus. – Na pewno przyjdzie.

Przyszedł Macek. Po niejakim odpoczynku rozejrzał się po mieszkaniu. Stwierdził, że szafa jest bardzo okazała, a żyrandol i stolik antyczny. Ciekawość nas wszystkich sprowokowała do zajrzenia do szafy. Prowodyrem był Macek. Miał najchciwszą ciekawość. Rzeczywiście dostojeństwo szafy wyolbrzymione przez lustra, które miała w trzech drzwiach, zachęcało do tego by otworzyć te czeluści.
- Co my tu mamy? – powiedział – Jakieś stare skórzane płaszcze, jeden frak i sterty gazetek pornograficznych. O! I w tym coś ciekawego, katalog broni palnej.

Widać Majewski lubował się w antykach i broni. Pewnie lubował się we wszystkim, co ma wartość na czarnym rynku. Już było wiadome, że ten adres to podejrzane miejsce. Przedwojenny stół, żyrandol i pojemna przedwojenna wanna w łazience. Zbieranina przedmiotów z terenów Trzeciej Rzeszy. Ostatecznie dla Majewskiego zawsze było, co sprzedać. Tymczasem tą chatę wynajął i opanowaliśmy ją my – studenci.
Szybko zaczęło się tzw. życie studenckie, była koncepcja by na imprezę przebrać się w kogoś zabawnego. Frak z szafy doskonale się do tego nadawał. Jednak nie poszedłem na tą imprezę, bo chłopaki na chacie organizowali lepsze, same się organizowały. Pewnego dnia do mieszkania wpadło kilku gości – znajomych Polaka. Jeden z nich zajrzał do szafy i i zabrał skórzane płaszcze, obiecał, że w zamian za to da dużo gram marichuany. Polak się zgodził choć to nie było jego mienie. Był to znany diler z miasta, z którego pochodził Polak. Chodzili potem w tych płaszczach, jak wieść niesie, po całym mieście i udawali elitę trzęsącą miastem.
Nie było to całkiem bez powodu gdyż diler był postacią znaną, poważaną w półświatku i rozchwytywana przez panienki.
Wjazd na chatę mieli wszyscy, wszyscy znajomi kogokolwiek z nas, drzwi były by tak rzec ciągle otwarte, nawet w nocy. Szybko z tego lokum zrobiła się znana w światku studenckim melina gdzie nie brakowało niczego.

Polak nie dostał dużo za obiecane płaszcze, jednak dostał tyle żebyśmy się wszyscy wieczorkiem zdrowo upalili. Zresztą od długiego już czasu wolał coś innego. Wolał proszek.
Wszyscy z nas to lubili, po całej nieprzespanej nocy Polak oszczędzał i chował kreskę proszku w szafie na górnej półce w środkowych drzwiach, trzymając ją na powrót z uczelni. Oczywiście nawet na uczelnie chodził jak się to mówiło nastukany, ale jego kierunek studiów wymagał jedynie oczytania, więc nie kolidowało mu to z niczym wręcz przeciwnie wspomagało inteligencje. Lecz pewnego razu przy antycznym stole psychoza wylała wodę poza swe brzegi.
-Zobacz tam! Tam! Pod fotelem tam jest pająk- Polak podkurczył swe nogi i krzyczał na fotelu.
-Gdy pająka widzę, strasznie boje się ojej- zacytowałem tekst, który i on znał. Polak był mocny. W nocy miał zwidy, a w dzień zdawał egzamin na politologii o mafii na piątkę.
Z resztą ci goście, co zabrali płaszcze to byli tylko jego kumple. Raczej już kumple narkotykowo – polityczni.
My natomiast bawiliśmy się spoko. Mijały noce przemijały dnie. Nie dbał nikt o porządek aż któregoś dnia przyszedł Andrzej, facet, który wynajmował nam te mieszkanie i dbał o rachunki. Był to gość średniego wzrostu, ze średnia męska uroda i ze średnim polotem w kontaktach międzyludzkich. Na twarzy miał bliznę po ciosie nożem, twardki był nie miętki.
Powiedział ze sprowadzą się tu dwie dziewczyny, które będą nam sprzątać.
Wziął kasę za miesiąc wynajmu, pocwaniaczył i poszedł do siebie. Może nie do siebie, ale tam gdzie go licho poniosło.
Dziewczyny oczywiście nie sprzątały, gapiły się na nas cały dzień, wybierały najlepszego i nocą dla niego oferowały swe wdzięki, oferowały, a nie ofiarowały.
I mnie zdarzyła się wygrana na tej loterii. Po odebraniu wygranej Macek poprosił czy niemiałbym prezerwatywy. Dałem, bo też chciał skorzystać, ale jak chce to niech sobie następnym razem kupi. Bo to już był skandal żeby w takiej sytuacji o cos takiego prosić.

Młody i Mroza po dwóch miesiącach trzymali się całkiem nieźle. Młody rzucił naukę, a Mroza studiował z łatwością. Wachus przesiadywał często u swej dziewczyny. Po pewnym weekandzie Wachus pozował mi do portretu.
- Dziabnij sobie, a ja cie naszkicuje, ok.?
- Ok.?, Ale ja nie mam.
- Weź z szafy, Polak zawsze coś tam ma.

Wachus posypał i wciągnął, po czym długo przełykał ślinę. Ułożył się wygodnie na skórzanej sofie i palił. Wdzięczny model.
- Co było w weekand? Ja byłem w domu. Co się działo?
- A no wiesz, masakra. Andrzej zrobił imprezkę dla swych znajomych. Była burda. Sprzęt stereo chcieli wynieść, plotkowali o Majewskim.

Słuchałem szczegółów imprezy i szybko dokończyłem portret. Liczył się klimat tego miejsca. Kąt dla ludzi przypadkowych. I ta postać, uniwersalna w miejscu jedynie umiejscowionym.
Wszystko było liche, atmosfera gęstniała i było coraz bardziej nieprzyjemnie. Sześcioro ludzi po pewnym czasie zna się aż za dobrze.

Wieczorami wszyscy siadaliśmy przy stoliku pod żyrandolem, cala nasza szóstka była już zblazowana jak na kacu i zmęczona sobą. Gdy poczułem swój moment wstałem i powiedziałem:
- Wczoraj szukałem kart do gry w szafie i znalazłem mały kuferek- podszedłem do szafy i... wyciągnąłem z niej małą szkatułkę którą położyłem na stole.
- Co to jest? – zapytał Młody.
- Otwórz. – powiedziałem.

Młody otworzył kuferek i wyjął pistolet, naboje i stary flakon perfum. Koledzy byli zdziwieni. Wziąłem pistolet do ręki i kazałem młodemu otworzyć flakon.
- Boże jak to pięknie pachnie – zareagowali chórem.

Wycelowałem w drzwi szafy, w swe odbicie w lustrze i powiedziałem:
- Panowie, teraz możemy wszystko.
Ostatnio zmieniony śr 02 kwie 2014, 12:57 przez major sedes, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
DragonSlave
Szkolny pisarzyna
Posty: 36
Rejestracja: wt 07 sty 2014, 18:59
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wielkopolska
Płeć: Mężczyzna

Postautor: DragonSlave » czw 06 lut 2014, 20:54

"Tuz" - Tuż?

"Tuz przed maturą kwitły kasztany, czarno w umyśle przed egzaminem"
Nie lepiej brzmiałoby coś w stylu : Tuż przed maturą kwitły kasztany, w umyśle było czarno przed egzaminem.

"Tego popołudnia chłopaki: Mroza, Młody, i Wachus przyszły model, siedzieli przy fontannie."
Widziałem w wielu książkach stawianie przecinka przed "i" ale tutaj to się nie ima.

"- Co tam z tobą? – zapytał cwaniacko Młody, "
Zbędny przecinek po "Młody"

"- Ok., nieważne – krzyknął Mroza – Coś ważniejszego jest na tapecie. Słuchaj, mamy nagrana stancję w Szczecinie, możesz z nami wynajmować, bo jest tanio. Będzie nas sześciu, my i jeszcze Polak i Macek. "

Po ok wielokropek lepiej by pasował: Ok... nieważne - krzyknął Mroza
"nagrana" - nagraną?
Jak można mieć nagraną stancję? Raczej upatrzoną bądź ugadaną.
"Będzie nas sześciu, my i jeszcze Polak i Macek." Jak nas, to logiczne, że my tam będziemy. Zatem brzmiałoby lepiej : "Będzie nas sześciu, plus Polak i Macek." bądź "Będzie nas sześciu, oraz Polak i Macek." Mogłyby być jeszcze zastosowane inne opcje, czyli "Będzie nas tam sześciu, prócz nas dojdą Polak i Macek."

"- Aha, ok. jestem za. Chcieli mi przyznać akademik z puli dla półsierot, ale dali by mnie do murzyna hehe, a ja wole z wami. Nawet będzie taniej. "
Po kropce z wielkiej litery zaczynamy. Z tym akademikiem dla półsierot to miał być żart? Nie wyczułem go widocznie. Może moje wypaczone poczucie humoru dało się w znaki.

"- No a jak tam jest? – zapytałem ogólnie. "
Da się zapytać ogólnie? Nie pasuję to tutaj kompletnie. Samo zapytałem byłoby ok.

"- Coś ty, samo centrum, samo centrum Szczecina – Powiedział ekstrawagancko Młody. "
Raz po znaku dajesz z dużej litery, raz z małej. To troszkę psuję wygląd : P
Powtórzenie obok siebie. Nie podoba mi się tutaj to.
"Coś ty, samo centrum Szczecina" byłoby ładniej.

" Mroza – wyższą szkołę morska,"
"morska" - morską?

"A więc zaczynało się coś niepewnie nowego"
Jak coś jest nowe, nieodkryte, nieznane, to zapewne jest niepewne. Dlatego to zapewne nie musiałoby tu stać.

"Wspólna szkoła, wspólne imprezy, wspólne fajki na przerwach. "
Niby w kupie siła, jednak "wspólne fajki na przerwach" brzmi jakby chodzili do gimnazjum a nie do wyższej szkoły.

"Wybieraliśmy się dopiero na próbę sił."
Wybrać to się można po zakupy.
"Szliśmy w drodze ku sprawdzenia naszych sił." bądź "Próba sił czekała przed nami" byłoby zdecydowanie lepiej.

"Ze świadectwem dojrzałości jesteś wielkim okrętem na jeszcze większym oceanie. "
Świadectwo dojrzałości? W sensie matura zwana egzaminem dojrzałości? Świadectwo czyli wyniki maturalne. Dobrze to odebrałem?

"W drodze powrotnej mijałem ponury park i ponurych przechodniów, którzy nie mieli już żadnych widoków przed sobą. Mimo to, czułem ekscytację jutrzejszego dnia. Mojego jutra. "

Co ma piernik do wiatraka? I dlaczego ci ludzie nie mili przed sobą żadnych widoków?!

"Dojechaliśmy koleją do Szczecina, odtąd była to przez nas droga najczęściej uczęszczana."
Nie lepiej "najczęściej używana"? Uczęszczana nie brzmi tu dobrze.

"- To, co? Niebędziemy sprzątać? No to dobra mam coś tu dla was – wyciągnąłem z kieszeni mały woreczek z biała zawartością – Reflektujecie? "

Nie będziemy* Nie z czasownikami piszemy osobno. " No to dobra" nie no to, tylko no dobra, to mam coś tu dla was jak już ma być "to" w tym zdaniu.

"Nagłe pobudzenie i by tak rzec serum uczuciowej prawdy opanowały wszystkie odruchy"
Nie podoba mi się to zdanie. Kompletnie. Pod względem estetycznym oczywiście.

"Jedno, czego się chciało, to palić."
Co mają dragi do palenia?

" Macka i Polaka"
"Macka" - Maćka?

"Widać Majewski lubował się w antykach i broni. Pewnie lubował się we wszystkim, co ma wartość na czarnym rynku."
Powtórzenie słowa lubował się.

Jeżeli dobrze myślę, to wynajmowane mieszkanie nie było ich własnością. Co oznacza, że... Łapy przecz zbóje od antyków! Do muzeum, na wystawę!
Wybacz, poniosło mnie :D

"marichuany"
Marihuany *

"Jeden z nich zajrzał do szafy i i zabrał skórzane płaszcze, obiecał, że w zamian za to da dużo gram marichuany. "
Nie ma to jak brać coś z cudzej szafy <3

"Chodzili potem w tych płaszczach, jak wieść niesie, po całym mieście i udawali elitę trzęsącą miastem. "
Trzęsącą? Lepiej rządzącą czy coś... Gdzie tam policja!

"rozchwytywana" - rozchwytywaną?

"Polak nie dostał dużo za obiecane płaszcze, jednak dostał tyle żebyśmy się wszyscy wieczorkiem zdrowo upalili. Zresztą od długiego już czasu wolał coś innego. Wolał proszek. "

"Zresztą już od długiego czasu wolał coś innego." brzmiałoby lepiej no i powtórzenie słowa "wolał".

Psychoza to ogólna nazwa na zbiór chorób psychicznych. Tak po części... Można to tu tak ująć, ale bardziej polecałbym dostosować nazwę choroby do tego co mu było.

"Nie dbał nikt o porządek aż któregoś dnia przyszedł Andrzej, facet, który wynajmował nam te mieszkanie i dbał o rachunki."

Lepiej : Nikt nie dbał o porządek, aż któregoś dnia przyszedł...". Co do rachunków, raczej sami powinni o nie dbać o.

"Był to gość średniego wzrostu, ze średnia męska uroda i ze średnim polotem w kontaktach międzyludzkich. Na twarzy miał bliznę po ciosie nożem, twardki był nie miętki.
Powiedział ze sprowadzą się tu dwie dziewczyny, które będą nam sprzątać."

"Średnią męską urodą" "twardy był nie miękki". Sprowadzą się dziewczyny które będą sprzątać?! Wygoda ponad wszystko, kto to jednak opłaci? No i jak się sprowadzą? Wprowadzą może... I nie do sprzątania, tylko do życia. Chyba, ze sprzątaczki, ale w takim razie po co wprowadzać mają... Ni sensu, ni logiki.

Dalej nie zwracałeś uwagi na polskie znaki. Wielokropki, nie kropka i przecinek. Dalej nie znam mienia ani nazwiska głównego bohatera, co mi działa na nerwy. Pal licho dawać jego dane! Pod koniec zacząłeś sypać danymi, za dużo ich tam wrzuciłeś, za szybko chciałeś kończyć. Powoli mogłeś dopracowywać historię, tak to wygląda... Ale ogółem historia wciągająca, podobała mi się ;) Oby tak dalej! Braki jedynie w warsztatach, nadrabiasz barwnymi postaciami. Następnym razem postaraj się, aby mój post nie musiał być dłuższym niż Twój ;)

Pozdrawiam.



Awatar użytkownika
major sedes
Pisarz domowy
Posty: 113
Rejestracja: ndz 02 gru 2012, 12:54
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: major sedes » czw 06 lut 2014, 21:12

No, generalnie dzięki za uprzejmość, rzeczywiście za szybko chciałem kończyć, jakoś tak przywykłem do streszczania się. A w tej interpunkcji to mi word miesza.
Powtórzenie słowa wolał jest naprawdę ważne, on naprawdę wolał proszek.)
Historia jest na faktach, a taka historia musi być bez nazwisk:)



Humanozerca
Debiutant
Debiutant
Posty: 831
Rejestracja: śr 17 kwie 2013, 17:00
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Humanozerca » czw 06 lut 2014, 21:53

Tuz przed maturą kwitły kasztany, czarno w umyśle przed egzaminem, a po egzaminach świeżo upieczeni maturzyści, absolwenci liceum szykowali się jak wielki okręt na podbój przestrzeni akademickich.
W czyim umyśle? Kasztanów? Stosujesz zdania równorzędnie złożone, dynamizujesz narrację. Niemniej, czasem warto przystopować, uzgodnić podmiot, nie dublować go (maturzysta=absolwent liceum). Porównanie też zgrzyta. Do przestrzeni bardziej pasowałby statek, a do okrętu morze albo ocean. Wprowadzasz podmiot zbiorowy, mało intuicyjny w kontekście "bycia po maturze".
Nie było już uroku z aury, było coraz zimniej i październik nie pozwalał na lekkie stroje. Resztki klimatów licealnych były widoczne w grunge’owych strojach, zakupionych w second hand’dzie.
Razi kilka rzeczy. Po pierwsze stosujesz jakieś zbędne, mało zrozumiałe, niczym nie uzasadnione anglicyzmy. Po drugie wkradła się bylica, inaczej mówiąc, nadużywasz słówka "być". Po trzecie źle postawiłeś przecinek (podkreślenie) i niepotrzebne sklejenie zdań spójnikiem "i". Po czwarte brakuje dookreślenia aury.
Tego popołudnia chłopaki: Mroza, Młody, i
Przed pierwszym "i" w zdaniu nie stawiamy przecinka, o ile nie zachodzi stosunek wynikania.
chłopaki: Mroza, Młody, i Wachus przyszły model,
Lepiej: "przyszły model Wachus". Dwukropek wstawiłeś na siłę. Znak interpunkcyjny nie jest potrzebny, gdy orzeczenie występuje w liczbie pojedynczej.
Tego popołudnia chłopaki: Mroza, Młody, i Wachus przyszły model, siedzieli przy fontannie.
Dla mnie to była zawsze długa droga,
Styl! Nagle przeskakujesz od narracji trzecioosobowej do pierwszoosobowej. Powinieneś wcześniej zaznaczyć, że narrator osobiście uczestniczy w akcji.
Dla mnie to była zawsze długa droga, od domu przez park do fontanny – miejsca spotkań.
Jak co dzień podszedłem do nich pewny, choć wczorajszy wieczór był bardzo odcinająco psychodeliczny.
Strasznie pędzisz. Nie mam czasu zrozumieć bohatera. Dlaczego droga była zawsze długa? Czego jest pewny jak co dzień? Właściwie wysyłasz sprzeczne sygnały, długa droga metaforycznie oznacza niepewność, psychiczną trudność. (Znów pojawia się "być")
Jak co dzień podszedłem do nich pewny,
Styl. Wyrażenie "jak co dzień" umieść po "podszedłem do nich".
antyczne, tzn dużo staroci,
Dialog strasznie sztuczny, wysilony, niby młodzieżowy. Zwrócę uwagę tylko na jeden drobiazg. Nie słyszałem, by w potocznej mowie ktoś wydał dźwięk: "tzn".
powiedziałem snując domysły
Brak przecinka przed "ąc".
Mroza – wyższą szkołę morska, a Wachus – mechanike na politechnice.
Czyli "model" to w slangu "inżynier"... Obawiam się, że zwykły czytelnik może tego nie wiedzieć.
Mimo to, czułem ekscytację
Zbędny przecinek.
W drodze powrotnej mijałem ponury park i ponurych przechodniów, którzy nie mieli już żadnych widoków przed sobą. Mimo to, czułem ekscytację jutrzejszego dnia. Mojego jutra.

Dojechaliśmy koleją do Szczecina, odtąd była to przez nas droga najczęściej uczęszczana.
Mroza i Młody zaprowadzili nas do mieszkania.
Nagły przeskok od narracji pierwszoosobowej w liczbie pojedynczej do pierwszoosobowej w liczbie mnogiej. Nie wiem też, jak można czuć przyszłe uczucie. Czegoś tu brakuje.
była koncepcja by na imprezę przebrać się
W kilku miejscach brakuje przecinka przed "by" w roli łącznika.
jednak dostał tyle żebyśmy się wszyscy wieczorkiem zdrowo upalili.
Brak przecinka przed "żebyśmy".
powrót z uczelni. Oczywiście nawet na uczelnie
Powtórzenie.
ze średnia męska uroda
Brak ogonków.
twardki
Chyba "twardy" albo "chwatki".
Powiedział ze sprowadzą się tu dwie dziewczyny
"Ze" przerób na "że" i nie zapomnij o przecinku.

Podsumowanie.
1. Początek jest mylący, sugeruje pisanie o pokoleniu, potem okazuje się, że chcesz prawić o jakiejś paczce "artystów", na koniec mówisz o przypadkowej zbieraninie. Zdecyduj się.
2. Brakuje charakteryzacji postaci. Nie charakteryzujesz np. głosu. Raz u jednego chłopaka pojawia się jakieś kombinowanie, ale wątek zarzucasz.
3. Myślę, że przesadziłeś z możliwościami intelektualnymi u ludzi na długotrwałym haju. Destrukcja następuje szybko, chyba że ten super zdolny piątki zawdzięczał oszukiwaniu lub wybitnej, ale to wybitnej pobłażliwości kadry akademickiej.
4. Tekst nie zawiera żadnego przesłania czy istotnych treści. Powiela schematy.

Podobało się? NIE PODOBAŁO SIĘ.

Weryfikacja zatwierdzona! dorapa
Ostatnio zmieniony śr 02 kwie 2014, 12:56 przez Humanozerca, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
major sedes
Pisarz domowy
Posty: 113
Rejestracja: ndz 02 gru 2012, 12:54
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: major sedes » czw 06 lut 2014, 22:08

Dzięki,
Bardzo bym prosił o weryfikację także tego tekstu: http://weryfikatorium.pl/forum/viewtopic.php?t=15090

oraz tego: http://weryfikatorium.pl/forum/viewtopic.php?t=14387




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości