Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

"Anioł Stróż" opowiadanie

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
MrMrsSok
Kmiotek
Posty: 9
Rejestracja: ndz 29 wrz 2013, 19:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

"Anioł Stróż" opowiadanie

Postautor: MrMrsSok » czw 06 lut 2014, 21:23

"Anioł Stróż"

Emilka obudziła się w swoim łóżku. Znaczy nie swoim, bo szpitalnym. Czuła się bardzo słabo. Nie miała już na nic ochoty i wiedziała, że jest z nią źle. Czuła, że jej zaledwie osiemnastoletnie życie niedługo się skończy. Już dawno pogodziła się z tym losem. Najgorsze jednak z tego wszystkiego była świadomość, że nikt nie będzie za nią tęsknił. Sama już prawie nie pamiętała swojej świętej pamięci babci Rozalii, która zmarła zaledwie trzy lata temu. Emilce na myśl o kochanej babci Rozalii po policzkach pociekły łzy. Mogłaby pomyśleć, że staruszce będzie lepiej w drugim świecie, ale dziewczyna nie wierzyła w niebo i tego typu sprawy. Tym bardziej bała się na myśl o śmierci. Nie chciała umierać. Miała zaplanowanych tyle rzeczy do zrobienia. Tyle do przeżycia. Ale nowotwór ją wyprzedził.
Do pokoju weszła jej matka. Nie była już najmłodsza. Na twarzy kilka zmarszczek, a we włosach siwe prześwity. W ręku trzymała reklamówkę pomarańczy. Tak, to była jej stara, kochana mama.
- Jak się czujesz? – zapytała stawiając pomarańcze na szpitalnej szafce.
- Tak jak wczoraj. – Emilka odparła słabym głosem. – Nic się nie zmieniło, mamuś.
Matka uśmiechnęła się mizernie i usiadła przy niej na krześle. Wpatrywała się w swoją chorą córkę i z trudnością powstrzymywała łzy. Emilka zauważyła to i już chciała pocieszyć swoją rodzicielkę, ale nagle zaczęło brakować jej tchu. Nie mogła wciągać powietrza. Przestała oddychać. Jej matka zauważyła to i zaczęła wołać lekarza. Emilka szamotała się w łóżku. Wszystkie kolory zaczęły słabnąć, a ona sama nie czuła już bólu. Widziała tylko twarz swojej kochanej, zapłakanej matki. Do sali wbiegli lekarze i pielęgniarki. Ale było już za późno. Dziewczyna uśmiechnęła się do swojej matki i zamknęła oczy.
***
Emilka otworzyła oczy. Nie leżała już w łóżku szpitalnym tylko widziała swoją matkę, siebie i lekarzy z góry. Wszystko było w różnych odcieniach szarości. Zauważyła, że nic ją nie boli i czuła się świetnie. Mimo, że przed chwilą była umierająca. Nagle zdała sobie sprawę, że ona jest umierająca. Przecież widzi siebie jak bez ruchu leży na łóżku, lekarzy, którzy próbują ją ratować i matkę płaczącą w kącie. Chciała krzyknąć do niej, pocieszyć ją, ale matula najwyraźniej jej nie słyszała. Emilka zaczęła zastanawiać się o co tu chodzi i gdzie ona w ogóle jest. Unosiła się nad wszystkimi, ale nikt jej nie widział.
- Co się dzieje, dziecko? – usłyszała za sobą głos. Był on bardzo znajomy.
Emilka odwróciła się i ujrzała swoją babcię Rozalię. Wyglądała tak samo jak dziewczyna ją zapamiętała: długie siwe włosy, uśmiechnięta twarz poorana zmarszczkami i ten tajemniczy medalion na szyi. Emilka miała taki sam i nigdy go nie zdejmowała. Nawet w tej szarej przestrzeni zauważyła, że ciągle zwisa jej na karku.
- Wszystko w porządku, Emilko? – babcia powtórzyła pytanie.
- Babuniu, to naprawdę ty! – ucieszyła się dziewczyna. – Co ja tutaj robię?
- Jesteś tu by podsumować swoje życie.
- Nie rozumiem cię, babciu. – Emilka była zbita z tropu. – Czy to jest niebo?
- Nie, kochanie. Jesteśmy w tak zwanej Przestrzeni. – babcia uśmiechnęła się. – Jesteśmy tu po to, aby chronić swoich bliskich.
- Jak mam ich chronić skoro oni mnie nawet nie słyszą.
- Dziecko, coś ci pokażę. – babcia pstryknęła palcami i sceneria się zmieniła.
Unosiły się teraz nad cmentarzem, a pod nimi ludzie ubrani na czarno, stali dookoła dębowej trumny. Emilka ze zdziwieniem zauważyła, że na tabliczce widniało jej imię i nazwisko. To był jej pogrzeb. Nie zdawała sobie sprawy, że przyjdzie tyle ludzi. Była jej mama, tata i rodzeństwo. Widziała także swoich kolegów i koleżanki ze szkoły i klasy. Byli tam jej sąsiedzi i osoby, które widziała tylko raz w swoim życiu. Wszyscy przyszli na jej pogrzeb, to było niesamowite. Tym ludziom zależało na niej, kiedy żyła i na tym, by się z nią godnie pożegnać. Nagle poczuła, że te wszystkie osoby stały się dla niej ważne i ma potrzebę je chronić, a w szczególności swoją rodzinę.
- Widzisz? – zapytała babcia. – Oni wszyscy cię kochają.
- Co mam zrobić, by ich chronić? – zapytała wprost Emilka.
- Dostaniesz drugie życie i będziesz nim kierowała tak, by ci ludzie byli bezpieczni. Będziesz ich Aniołem Stróżem.
Ostatnio zmieniony pt 06 cze 2014, 22:24 przez MrMrsSok, łącznie zmieniany 2 razy.



Awatar użytkownika
Wiczaga
Szkolny pisarzyna
Posty: 36
Rejestracja: wt 14 sty 2014, 20:56
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Miasto Czarciej Łapy
Płeć: Kobieta

Postautor: Wiczaga » ndz 09 lut 2014, 13:26

Najgorsze jednak z tego wszystkiego była świadomość

Najgorsza, ale rozumiem, literówka może się zdarzyć każdemu.

Sama już prawie nie pamiętała swojej świętej pamięci babci Rozalii, która zmarła zaledwie trzy lata temu. Emilce na myśl o kochanej babci Rozalii po policzkach pociekły łzy.

Niepotrzebne powtórzenie. Za drugim razem wystarczyłoby samo babci.

Mogłaby pomyśleć, że staruszce będzie lepiej w drugim świecie, ale dziewczyna nie wierzyła w niebo i tego typu sprawy.

I całe opowiadanie jest takie - wielki skrót. I to w drugim świecie dziwnie tutaj wygląda.

Do pokoju weszła jej matka. Nie była już najmłodsza.

Dobijające zdanie. Matki mają to do siebie, że z zasady nie należą do najmłodszych. Gdyby była młodą matką, wtedy można by to zaznaczyć.

zapytała stawiając pomarańcze na szpitalnej szafce.

Pomarańcze się kładzie, nie stawia.

Przestała oddychać. Jej matka zauważyła to i zaczęła wołać lekarza. Emilka szamotała się w łóżku. Wszystkie kolory zaczęły słabnąć, a ona sama nie czuła już bólu. Widziała tylko twarz swojej kochanej, zapłakanej matki. Do sali wbiegli lekarze i pielęgniarki. Ale było już za późno. Dziewczyna uśmiechnęła się do swojej matki i zamknęła oczy.

Z tego co pamiętam, to brak powietrza nie jest aż tak łagodnym przeżyciem.

Emilka zaczęła zastanawiać się o co tu chodzi i gdzie ona w ogóle jest.

Niepotrzebny zamęt. Przecież zostało opisane, że nadal widzi szpitalną salę. Mogła co najwyżej nie wiedzieć, co się z nią dzieje.

Wyglądała tak samo jak dziewczyna ją zapamiętała:

A wcześniej była wzmianka, że dziewczyna już nie pamiętała babki. Po drugie zdanie jest źle skonstruowane.


Opowiadanie na ważkie tematy, a napisane pobłażliwie. Niekiedy miałam wrażenie, że zdrobnienia i czułości mają nadrobić klimat, wymusić wzruszenie. Całość wydaje się sucha, bezrefleksyjna i niekonsekwentnie przedstawiona. To tylko zbiór jakichś tam wydarzeń. Nic w zasadzie nie wiadomo o głównej bohaterce, bo to że jest się chorym niewiele mówi o człowieku jako takim.
Osobiście mam ambiwalentne podejście do takiej tematyki, ale gdyby opowiadanie pojawiło się w bardziej przemyślanej formie, chętnie bym je przeczytała.

Zatwierdzam weryfikację - Gorgiasz
Ostatnio zmieniony pt 06 cze 2014, 22:24 przez Wiczaga, łącznie zmieniany 1 raz.


"Na nocnym niebie chmury się kłębią.
Noc mnie ogarnia, pieści swą głębią.
Podmuchy wiatru liśćmi targają,
Szeleszczą, huczą, zawodzą, grają...
Chłód mnie przenika do szpiku kości...
Ciemność rozgrzewa - kocham Ciemności..."

William Blake

Awatar użytkownika
BlankLibrofilia
Pisarz osiedlowy
Posty: 206
Rejestracja: pn 10 cze 2013, 20:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: BlankLibrofilia » ndz 09 lut 2014, 22:01

MrMrsSok pisze:Już dawno pogodziła się z tym losem.

MrMrsSok pisze:Nie chciała umierać. Miała zaplanowanych tyle rzeczy do zrobienia. Tyle do przeżycia.

To w końcu pogodziła się z losem czy nie?

Pomysł mi się podoba, wykonanie trochę... infantylne. Mimo to chętnie poznałabym dalsze losy tej dziewczyny w roli anioła stróża, ale widzę, że to "opowiadanie".



Awatar użytkownika
MrMrsSok
Kmiotek
Posty: 9
Rejestracja: ndz 29 wrz 2013, 19:05
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Postautor: MrMrsSok » wt 11 lut 2014, 20:28

BlankLibrofilia, forma opowiadania to tylko taka propozycja ;) nieraz myślałam o tym by kontynuować tę opowieść :)



Awatar użytkownika
BlankLibrofilia
Pisarz osiedlowy
Posty: 206
Rejestracja: pn 10 cze 2013, 20:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: BlankLibrofilia » wt 11 lut 2014, 21:47

Jak na razie urywasz w najciekawszym momencie, kiedy wreszcie zaczyna się coś dziać :mrgreen:
Ale skoro masz zamiar kontynuować, to włączam czepialstwo :wink:
MrMrsSok pisze:Najgorsze jednak z tego wszystkiego była świadomość, że nikt nie będzie za nią tęsknił.
A mama? Tata i rodzeństwo, znajomi ze szkoły, którzy byli na pogrzebie?
MrMrsSok pisze:Sama już prawie nie pamiętała swojej świętej pamięci babci Rozalii, która zmarła zaledwie trzy lata temu.
Jeśli bohaterka ma ok. 18 lat, to babcia jej umarła, gdy miała 15. Była już nastolatką, a nie małym dzieckiem, teoretycznie powinna była pamiętać babcię. Czyżby aż tak rzadko się spotykały?
- Jak się czujesz? – zapytała stawiając pomarańcze na szpitalnej szafce.
- Tak jak wczoraj. – Emilka odparła słabym głosem. – Nic się nie zmieniło, mamuś.
...po czym Emilka zaczyna umierać.
Może porozmawiałaby trochę dłużej z mamą, żebyśmy mieli szansę lepiej poznać mamę i łączącą ją z córką relację?
MrMrsSok pisze:Wszystkie kolory zaczęły słabnąć
blaknąć
MrMrsSok pisze:Mogłaby pomyśleć, że staruszce będzie lepiej w drugim świecie
może: na tamtym świecie?
MrMrsSok pisze:Zauważyła, że nic ją nie boli
Nie można zauważyć, że już nie boli :wink: można poczuć
MrMrsSok pisze:Nawet w tej szarej przestrzeni zauważyła, że ciągle zwisa jej na karku.
Gdyby zwisał jej na karku, to by go miała na plecach :wink: zwisał jej prawdopodobnie na szyi

Spróbuj lepiej pomyśleć postacie, zwłaszcza Emilkę. Raz nie pamięta zmarłej babci, raz pamięta. Niby jest pogodzona ze śmiercią, ale przecież miała tyle planów... Wyeliminuj niekonsekwencje. Postaraj się "wejść w skórę" tej dziewczyny (ja wiem, że wczuwanie się w umierającą może być nieprzyjemne, ale sama wybrałaś taki temat :) ). Postać ma spory potencjał dramatyczny, śmiertelna choroba jest zawsze okropna, zwłaszcza, gdy dotyka tak młodą osobę. Ciekawa może być także mama. Niedawno sama straciła matkę, teraz córkę. Może będzie próbowała z rozpaczy popełnić samobójstwo i pierwszym zadaniem Emilki jako anioła będzie ją przed tym powstrzymać?



Awatar użytkownika
Bartosh16
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 2884
Rejestracja: śr 01 wrz 2010, 11:20
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: [To_be_determined]
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Bartosh16 » pn 03 mar 2014, 19:04

MrMrsSok pisze:dziewczyna nie wierzyła w niebo i tego typu sprawy.


"Niebo" czyli Życie Wieczne, wielką literą. Niebo małą literą to jest to niebieskie, co nad nami.

MrMrsSok pisze:zamknęła oczy.
***
Emilka otworzyła oczy.


Fatalne powtórzenie. Zawsze czytaj tekst po napisaniu. Wtedy wyłapiesz sekwencje, gdzie słowo pada raz za razem jedno obok drugiego, można by rzec.

MrMrsSok pisze:Jesteśmy w tak zwanej Przestrzeni


Cokolwiek to jest, nie nazwałbym tego Przestrzenią. Mało ambitna nazwa dla miejsca, gdzie trafia się po śmierci, by następnie wrócić na Ziemię jako anioł stróż.

MrMrsSok pisze:- Jak mam ich chronić skoro oni mnie nawet nie słyszą.


A to to chyba pytanie.

Powtórzenia Cię bolą. Dużo "był", dużo zaimków, jej ona, jego, ją. Zwykłe słowa jak "chronić" też powtarzasz. Musisz to wyłapywać.

Masz 17 lat, pewnie zaczynasz, bądź zaczęłaś niedawno. Fajnie, masz dużo czasu, żeby pracować nad warsztatem.

Aniołów stróżów niestety było do pioruna i trochę. Pomysł mało oryginalny, choć nie czytało się tego źle.

Fragmencik ciekawy. Co dalej?


"Racja jest jak dupa - każdy ma swoją" - Józef Piłsudski

Mój blog "Otwórz oczy"


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 6 gości