Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Kraina bez psyche

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
major sedes
Pisarz domowy
Posty: 113
Rejestracja: ndz 02 gru 2012, 12:54
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Kraina bez psyche

Postautor: major sedes » pt 25 lip 2014, 12:40

„Kraina bez psyche”

Uschnięte drzewo rzuca cień na kamienistą pustynię. Rozpoznaje samo siebie w rzutowanej siatce konarów, gałązek, sporadycznych zwiniętych w sobie liści. Ruchomy, trwający do zmierzchu obraz zmienia się tylko nieznacznie, wydłuża się lub skraca i powraca o świcie, po zimnej nocy. W upale dnia, pod drzewem, kruszeją tkanki obnażając kości Istoty.
Ślady na piasku zostawione przez gady rozwiewa beznamiętny wiatr. To, co wije i pełza w porze suchej posiada twarde pancerze, łuski i zmienno-cieplną krew. Potrafi przetrwać, tydzień miesiąc, dwa miesiące, a niekiedy do czasu zapładniających ziemię deszczy.

Ten rzutowany cień nienazwanego rodzaju drzewa w obcej życiu „krainie bez psyche” mógłby przypominać coś ludzkiego: chudego człowieka bez rąk, kalekę o kulach, samą rękę czy nogę, parę splecioną w tańcu. Kolorowe kamienie i kości u podłoża stałyby się barwna plamą a cienie konkretną kreską, którą posługuje się sam mistrz zwany „nichil nowi sub solo”.
Osobliwe odciski łapek gekonów i zygzakowate, urwane ślady węży w kosmicznie-odpowiednim miejscu nadałyby wizerunkowi plastycznej wyrazistości. Może skarabeusz w tym świetle i wśród tych kamieni stanowiłby ozdobną spinkę przy żabocie, a z utęsknieniem nadciągająca deszczowa chmura ściemniłaby portret, tak jak malarz ściemnia i rozjaśnia paletę barw na płótnie. Falujące regularne wzory na piasku wyrzeźbione przez jednostajny wiatr przypominają brzeg dna morza jak gruba warstwa farby nadaje fakturę na płótnie. Wystarczy wykadrować sugestywny fragment ze zbioru nic nieznaczących szczegółów i uwzględniając proporcje zobaczyć to, co chce się widzieć. Pustynna fatamorgana, miraż, halucynacja, która zdarza się nie tylko w spragnionym wody środowisku, ale równie często w gabinetach psychoanalityków przy analizie przypadkowych plam atramentowych, w testach wolnych skojarzeń. Rzeczy wydają się złe, bo za krotko na nie patrzymy. To nie jadowity wąż tylko kawałek kija. Uparte wyszukiwanie grzybów pośród traw i liści w lesie koduje się w umyśle i przypomina przed zaśnięciem lub nawet tylko po zamknięciu powiek.

Kto formuje z chmur niby smocze łby? Dla kogo liść na strumyku jest wojennym okrętem?
Dlaczego muszla ślimaka ma fraktalną, spiralną strukturę? I czyż nie nieprzystawalność form geometrycznych do organicznych chciał pokazać twórca pokazujący nagie ciało młodej kobiety obejmującej kanciasty blok granitu? Daremny syzyfowy trud „kwadratury koła”, czyli wykreślenia kwadratu o polu powierzchni równemu polu koła. Niewymierność życia została rzucona w obcą, lodowato obojętną przestrzeń „krainy bez psyche”. Krainy obliczalnej, lecz bez znaczenia. Życie Istot w tej krainie polega na nostalgii do niczym nieograniczonego (prócz czasu) rozwoju płodowego, rozrostu organicznego. Te Istoty korzystają z elementarnych płaszczyzn oraz coraz bardziej wymyślnych obłych i bezpiecznych w kontakcie form. Są to agregaty, które są stworzone jedne dla drugich, po to, aby ich nieukojone pragnienie miało namiastkę wspomnienia wygody sprzed narodzenia.
Z tego powodu nic nie może stanowić oparcia. Powstaje sytuacja jakoby Istota, która odczuwa ból nóg z uwagi na ciągły ruch chciała uciec od bólu używając tychże zbolałych nóg. W ten sposób między istotami z „krainy bez psyche” narodziło się uczucie współczucia i solidarności w nieszczęściu oraz słowo cierpienie.

Wyraźna granica światła i cienia jest dla Istot z „krainy bez psyche” barierą między możnością a aktem. Ograniczeni do kilku zmysłów wyrażają to, co zamykające swoje płatki kwiaty o zmierzchu. Ich kreacja jest zarazem ich unicestwieniem. Tli się w nich płomień, który nie ma czego strawić, ani nie ma nic do rozświetlenia. Już wkrótce zostaną odesłani do niezróżnicowanego stanu ich największej utajonej pasji: płodzenia. Ci, którzy nie znaleźli wyjścia prowadzeni są przed ołtarze i totemy. Miedzy sobą różnią się tylko kierunkiem, w którym spoglądają ich oczy. Myśli lgną do grobowej przeszłości lub przyszłości odrodzenia. Oto jedyna nadzieja: ujrzeć siebie w rozświetlonym łonie bóstwa. Rozpoznać swą byłą marność i znikomość oraz wznieść się ponad nędzę w suchym kamiennym porządku. Zapłodnić się. Niech w jaju zabije tętno. Przekonać się, kim jest ten, co w bębny bije.

Wody wodospadu huczą pobudzając ryby do wyskoków ponad wodę. Soczystość traw przyciągnęła antylopy. Żaby wychodzą z letargu wygrzebując się spod ziemi. Ptaki wodne zasiedlają niedawne, suche i spękane upałem stawy. Deszcze i spiekota przemieniają pustynię w oazę dzikiego i tajemniczego życia. Uschnięte drzewo nienazwanego gatunku wypuściło pierwsze liście. Nie umarło, nie skruszało na popiół. Przetrwało. Przykrywa cieniem kości Istoty w „krainie bez psyche”.
Ostatnio zmieniony wt 29 lip 2014, 14:14 przez major sedes, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1424
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Postautor: Gorgiasz » wt 29 lip 2014, 14:13

Rozpoznaje samo siebie w rzutowanej siatce konarów, gałązek, sporadycznych zwiniętych w sobie liści.

Z tymi liśćmi coś nie tak. Chyba powinno być: „sporadycznie zwiniętych w sobie liści”, chociaż mam wątpliwości czy ta sporadyczność tutaj pasuje.

Ruchomy, trwający do zmierzchu obraz zmienia się tylko nieznacznie, wydłuża się lub skraca

Dwa „się” blisko siebie. Drugie można spokojnie wyrzucić..

To, co wije i pełza w porze suchej posiada twarde

„wije się”

Ten rzutowany cień nienazwanego rodzaju drzewa w obcej życiu „krainie bez psyche” mógłby przypominać coś ludzkiego: chudego człowieka bez rąk, kalekę o kulach, samą rękę czy nogę, parę splecioną w tańcu.

Ciekawe zdanie budujące ciekawy obraz. Ale „samą rękę czy nogę” zdecydowanie bym usunął.

którą posługuje się sam mistrz zwany „nichil nowi sub solo”.

Mistrz może się nazywać rozmaicie, ale gdyby zechciał przyjąć imię poprawne z punktu widzenia łaciny, wówczas byłoby to „nihil novi sub solo”.

Może skarabeusz w tym świetle i wśród tych kamieni stanowiłby ozdobną spinkę przy żabocie,

Ten żabot trochę mi zgrzyta. Nie ta epoka i kultura, gdyż mamy tu skarabeusza, a to, wiadomo, starożytny Egipt. Dałbym po prostu „płaszcz', albo – bo tu trochę taki misz-masz starożytności się rozpoczął: Rzym (łacina), Egipt – może grecki chiton, będą poruszone trzy kultury tworząc jakąś koncepcję.

Rzeczy wydają się złe, bo za krotko na nie patrzymy.

„krótko' – literówka
Ale ciekawy pogląd.

I czyż nie nieprzystawalność form geometrycznych do organicznych chciał pokazać twórca pokazujący nagie ciało młodej kobiety obejmującej kanciasty blok granitu?

Bardzo interesujący wniosek.

Daremny syzyfowy trud „kwadratury koła”, czyli wykreślenia kwadratu o polu powierzchni równemu polu koła.

Daremny i syzyfowy – to praktycznie synonimy. Z któregoś bym zrezygnował.

Z tego powodu nic nie może stanowić oparcia. Powstaje sytuacja jakoby Istota, która odczuwa ból nóg z uwagi na ciągły ruch chciała uciec od bólu używając tychże zbolałych nóg.

Przecinki przed „chciała" i przed „używając”.

W ten sposób między istotami z „krainy bez psyche” narodziło się uczucie współczucia i solidarności w nieszczęściu oraz słowo cierpienie.
Wyraźna granica światła i cienia jest dla Istot z „krainy bez psyche” barierą między możnością a aktem.

„krainy bez psyche” - powtórzone. Daj w jednym przypadku „z tej krainy”.

Wody wodospadu huczą pobudzając ryby do wyskoków ponad wodę.

Wodospad to derywat wody. Brzmi jak powtórzenie. I jeszcze trzecie powtórzenie na końcu zdania.

Napisane dosyć ładnie, no i ma swój klimat. Ale – esej i nie tylko – powinien być o czymś. Przedstawiać konkretny, a przynajmniej rozpoznawalny, temat czy problem. A o czym jest ten tekst – nie wiem. Nie wiem czym jest „kraina bez psyche”. Pewnie, od razu nasuwa się metafora, że może nasz świat, ale nie jest to właściwie nawet zasugerowane, tyle, że taka koncepcja automatem przychodzi do głowy. Kim jest Istota (Istoty)? Tu już pełnia tajemniczości. Nie mam pojęcia. Na ideę nie wygląda, na „licentia poetica” też nie. Tezy sformułowane w treści niespójne, choć odrębnie, same w sobie budzą zainteresowanie, lecz nie tworzą żadnej całości, nie dostrzegam (może to moja wina) myśli wiodącej, ścieżki, po której prowadzisz czytelnika. Jest wprawdzie zarysowana koncepcja przeszłości i narodzin, ale po pierwsze – dopiero w drugiej części i nie obejmuje całości, jak również zakończenia, a po drugie, niektóre zdania, ważne zdania, choćby to z kwadraturą koła, do niej nie przystają.
Sądzę, że należałoby to poprawić i sprecyzować we wskazanym kierunku, gdyż jest w tym zapowiedź czegoś naprawdę wartościowego. Ale jeszcze się nie narodziło, choć wspomniane tętno bije już głośno.




Wróć do „Archiwum Miniatur”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość