Dziewczyny Charliego

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Muszka7
Zarodek pisarza
Posty: 13
Rejestracja: czw 03 kwie 2014, 16:30
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Dziewczyny Charliego

Postautor: Muszka7 » ndz 27 lip 2014, 01:11

Charlie patrzył przez kuchenne okno popijając drugą tego rana kawę, zegar na ścianie wskazywał piątą piętnaście. Za oknem dzień dopiero odsłaniał pokryte szarością budynki, brama wjazdowa do Warmer & Enkel była zakryta jeszcze w cieniu. Samotny lis przemknął przez ulicę i przecisnął się między prętami do środka. Charlie uśmiechnął się do siebie. Czyli tamtędy się przeciskasz, futrzaku jeden.
Z kubkiem kawy w ręku przeszedł do salonu i podniósł klapę laptopa. Usiadł w wysłużonym fotelu i zaczął wsłuchiwać się w powitalne dźwięki wydobywające się ze starego DELL’a. Wiedział, że proces zajmie dobrych kilka minut, w tym czasie znudzonym wzrokiem przesunął po półkach po drugiej stronie pokoju. W słabym świetle budzącego się dnia zakurzone książki i płyty zlewały się w jedną, szarą masę. Dopiero po chwili zaczął rozróżniać poszczególne przedmioty; grzbiety książek stały w równych szeregach, niektóre kryły się za zdjęciami w prostych, drewnianych oprawkach. Jego wzrok zatrzymał się na biało-czarnym zdjęciu, na którym trzy młode dziewczyny siedziały obok siebie i uśmiechały się do kamery. Wszystkie miały długie, czarne włosy i ciemnie oczy, dwie z nich miały duże brwi, trzecia - delikatne kreski nad oczami. Wszystkie ubrane były w czarne, przyległe podkoszulki z krótkim rękawem. Siedziały przy stoliku w pubie, na którym stały trzy duże, ciemne piwa.
Charlie uśmiechnął się smutno na widok zdjęcia, patrzył na nie codziennie od sześciu lat, ale rzadko myślał o dziewczynach i o czasie, kiedy bywały stałymi bywalcami w jego; wynajmowanym wówczas; domu w zachodnim Londynie. Od tamtego czasu został zrównany z ziemią na rzecz nowoczesnych apartamentów. Teraz nagle wszystkie wspomnienia wróciły do niego i wypełniły tęsknotą za beztroskimi czasami drugiej młodości. Nie miał już kontaktu z żadną z dziewczyn.
Z tego co wiedział, jedna z nich wyjechała za granicę, druga wyprowadziła się nad morze; jest teraz artystką - fotografką, a trzecia najprawdopodobniej nadal mieszka w Londynie, ale nie miał co do tego pewności. Gdy ostatni raz widział się ze znajomymi z pubu, dowiedział się, że zerwała z dwadzieścia lat starszym Richardem na rzecz młodego kucharza, i mieszkała teraz z nim w wynajmowanym studio flat w centrum miasta.
Komputer zalogował się i świecił w pogotowiu ekranem. Charlie wstał z fotela, w tym momencie ostry ból przeszył mu plecy, przez chwilę musiał zatrzymać się w pół stojącej pozie i przeczekać falę sztyletów, jak to nazywał. Kiedy ból ustąpił na tyle, że był w stanie się poruszyć, podszedł do półki ze zdjęciami. Przez chwilę przyglądał się dziewczynom, wyciągnął rękę w ich kierunku, ale w ostatniej chwili ją cofnął. Poczuł ściśnięcie w gardle, błyskawicznie łzy napłynęły do oczu. Szybkim ruchem odwrócił zdjęcie przodem do dołu. Poczuł nagłą ochotę na whisky, albo wódkę; nie ważne, byle się napić, byle tylko nie myśleć. Gdyby nie fakt, że za niecałe pół godziny musiał iść otworzyć bramę i budynki Warmer & Enkel wyciągałby teraz lód z zamrażalnika i nalewał do szklanki jakiś mocno procentowy eliksir zapomnienia. Przez chwilę stał przy półce patrząc na odstającą do góry podstawkę do zdjęcia. Zza zdjęcia wyłonił się dawno zapomniany przez niego tytuł: ‘The Doors to Perception’ Aldousa Huxley. Tego było za dużo, wyciągnął książkę i rzucił nią na drugą stronę pokoju. W locie, książka otworzyła się, kartka papieru wypadła ze środka, miękkie strony uderzyły o ścianę i zsunęły się w dół z cichym szelestem. Charlie wyszedł z pokoju i zatrzasnął za sobą drzwi.
W łazience rozebrał się i wszedł pod zimny prysznic.





***
- Wiesz, czasami to się naprawdę boję, że ty to kiedyś zrobisz. – Beata podniosła twarz znad kufla, któremu do tej pory przyglądała się z ogromnym zainteresowaniem. Bąbelki wyścigowały się w jasnym napoju tworząc cieniutkie, falujące linie.
- Że niby co zrobię? – Natalia była zaskoczona tym nagłym oświadczeniem. Zanim obydwie zamilkły rozmowa toczyła się na temat towarzystwa w barze, a w szczególności na temat jasnowłosego barmana; który – według Natalii – powinien jak najszybciej zgolić wąsy i brodę; Beata natomiast uważała je za jego największy atrybut.
- No, że kiedyś spakujesz się, wyjdziesz z domu i już nie wrócisz. – Beata powiedziała to takim tonem jakby to była najbardziej oczywista rzecz jaką Natalia mogłaby zrobić.
Natalia przyjrzała się uważniej młodszej siostrze. Skąd ona wie? Czy jest to aż takie oczywiste? Zaśmiała się sztucznie, żeby ukryć zakłopotanie.
- Tak myślisz? – powiedziała w końcu udając obojętność.
Do tej pory Beata patrzyła na gdzieś w przestrzeń na puste ściany wymalowane w jaskrawe kolory. Odwróciła się nagle do Natalii i popatrzyła jej prosto w twarz.
- Tak myślę... Jeśli coś się nie wydarzy, to ty to zrobisz. Wyjdziesz z domu i parę dni później zadzwonisz z Brazylii, czy Indii... Wiem, że jesteś do tego zdolna.
Natalia spoważniała. Myślała o tym kiedy nic się nie układało, kiedy miała doła i nudziła ją codzienna rutyna. Zawsze jednak uspakajała się konkluzją, że bez tej znienawidzonej rutyny nie potrafiłaby funkcjonować. Bez niej nie mogłaby żyć; czuła, że całe jej życie zawali się, że całe jej jestestwo zgłupieje z braku konkretnego planu i powtórzeń codzienności.
- Wiesz, może masz rację, - powiedziała w końcu – często sobie myślę, że mogłabym to zrobić.
Twarz Beaty była poważna, nie ukrywała jednak zadowolenia z tego, że tak dobrze zna siostrę. Natalia była dla niej zawsze definicją spontaniczności i samozaparcia w zdobywaniu tego, o czym marzy. Beata nie wiedziała o czym Natalia teraz marzy; prawdpodobnie sama Natalia nie miała o tym pojęcia; widziała jednak, że jej siostra męczy się w pracy bez przyjaciół, w domu, gdzie spędza wszystkie weekendy sama.
- Czasem to sobie nawet wyobrażam jakby to mogło być. – Natalia ciągnęła dalej. – Spakowałabym jedną walizkę z paroma ciuchami i ulubionymi książkami... bilet pewnie kupiłabym z wyprzedzeniem... – Natalia rozmarzyła się na dobre. – Nie wiem gdzie bym pojechała, może do Chin albo do Japonii, a może do Peru...
- Z tobą to nigdy nie wiadomo, - Beata zaśmiała się.
- Wiesz co jest najgorsze w tym wszytskim?
- Co?
- Za każdym razem jednak te moje fantazje kończyły się parę ulic od domu, najdalej na lotnisku. Prawie tak, jakbym nie potrafiła sobie wyobrazić nic o krok dalej. Za bardzo nie wiem co to znaczy. Chyba tylko tyle, że nie byłabym w stanie tego tak naprawdę zrobić. Nie zrobiłabym tego Mateuszowi. On na to nie zasługuje.
- No nie, ale nigdy go nie ma w domu. Weekendy spędzasz sama.
- Czasem wydaje mi się, że jestem sama. Wiem, że to nie jego wina, taką ma pracę. Tak naprawdę, to nawet lubię być sama. Wszystkiego można się z czasem nauczyć. Ja się nauczyłam samotności.
- Powiedz mu to.
- Wiesz Be, na myśleniu chyba się niestety skończy. Ja już nie mam tego w sobie. Jestem wypompowana.
- Co to znaczy?
- To znaczy, że nie miałabym siły ani odwagi, żeby się zebrać pewnego dnia i gdzieś wyjechać. Czasem się czuję jakby mnie już nie było, jakby moje życie się skończyło i to był początek końca. Jakaś taka pokuta istnienia.
Natalia napiła się łyk piwa i oparła się o krzesło, nieobecnym wzrokiem wpatrywała się w rząd pustych butelek whisky na półce pod sufitem. Beata powróciła do obserwacji bąbelków piwa w swoim kuflu.
- Powiedz Mateuszowi jak się czujesz. Powiedz mu, żeby gdzieś cię czasem zabrał, że jeszcze chcesz żyć.
- Mówiłam mu. On się naprawdę stara, to nie jego wina. Szkoda mi go. Jemu naprawdę zależy. Widzisz... jemu jest tak dobrze...
- Ale tobie nie jest.
- No nie. Wydaje mi się, że ten mój dół ma bardziej związek z Peru. Teraz już nie mam marzeń. Rozumiesz?
Wyjazd do Peru był dla Natalii największym marzeniem i największym wyzwaniem w życiu. Postanowiła sobie, że pojedzie tam bez wględu na wszystko. W rzeczywistości nie wierzyła jednak, że to będzie kiedykolwiek możliwe. Kiedy jednak nadszedł dzień, w którym zdała sobie sprawę, że ma wystarczającą ilość pieniędzy i nawet chętnego towarzysza na podróż, zaczęła planować. Przez cały ten czas nie wierzyła do końca, że to wszystko się dzieje. Dzień wyjazdu i cała podróż minęły jak sen, dopiero na zatłoczonych ulicach Limy, pod ciężarem plecaka, w poszukiwaniu hostelu zdała sobie sprawę z tego, że przeżywa właśnie największe marzenie swojego życia.
Po powrocie nie mogła się odnaleźć, nie wiedziała co ma teraz zrobić ze swoim życiem. Z żalem wydedukowała, że nadszedł czas na „ustatkowanie się”. Musiała mieć jakiś cel w życiu. Pasowało kupić mieszkanie i pomyśleć o dzieciach. Tego oczekiwało od niej społeczeństwo. Miarą życiowego sukcesu jest ładny dom, dobra praca i dobrze wyedukowane dzieci. Nadszedł początek końca, czas na pożegnanie się ze szczęściem i rozpoczęcie „reszty życia”.
Do tematu już nie powróciły, po wyjeździe Beaty obydwie wskoczyły spowrotem do swojego życia tak, jakby rozmowa nigdy się nie odbyła. Zapomniały o marzeniach, samotności i nieograniczonych możliwościach.

Był koniec lata, lecz słońce świeciło jeszcze mocno, chłodny wiatr zapowiadał już powoli nadchodzącą jesień i to wszystko, co ona ze sobą niesie. Poprzedniej nocy prawie wcale nie spała. Myślała o życiu, o jego sensie, o wartościach. Czym tak naprawdę jest życie? Co jest w życiu najważniejsze? Bez znaczenia pod jakim kątem podchodziła do zagadnienia, nie znajdowała żadnego sensownego wyjaśnienia. Za każdym razem dochodziła do nieprzyjemnego wniosku, że jej życie jest puste i bez celu. Równie dobrze mogłaby być liściem na drzewie (choć tak naprawdę – w przeciwieństwie do niej - one są pożyteczne), jej byt polega na jedzeniu, spaniu, wykonywaniu wszelkich czynności biologicznych, chodzeniu do pracy i wykonywaniu swoich obowiązków. Ten schemat powtarzał się z każdym dniem, tygodniem, miesiącem i rokiem; i był właśnie tylko tym: schematem. Nie wiedzieć kiedy zagubił się w nim sens. Sens, takie małe, niepozorne słówko. Po co i na co jest on komu potrzebny? Wytłumaczenie, że wszyscy wkoło robią tak samo powinno być wystarczająco przekonujące. I do tej pory było. Nie pytała, nie zastanawiała się, po prostu razem z innymi przepychała się do przodu goniąc za szczęciem, którego nikt nie widział i o którym nikt nie miał pojęcia. Czyżby nikomu przed nią nie przeszło przez myśl, żeby zatrzymać się na chwilę i zapytać za czym my tak naprawdę gonimy? Byli tacy, którzy twierdzili, że znają odpowiedź na to pytanie. Było ich wielu, i każdy miał inną teorię. Niektórzy porzucali doskonałe prace, wielkie domy i piękne żony, i bez grosza przy duszy wyruszali na poszukiwanie odpowiedzi.
Natalia nie wyobrażała sobie siebie jako bezdomnej żebraczki przemierzającej świat na boso. Ona musiała mieć plan. I plan wymyśliła; był on prosty, lecz logiczny. Przez następne parę miesięcy zamierzała wybrać wszystkie oszczędności, kupić najtańszy bilet do najodleglejszego zakątka świata i wyjechać nie mówiąc o tym nic nikomu. Dokładnie tak, jak obawiała się tego Beata.

[ Dodano: Nie 27 Lip, 2014 ]
Oops! Wysłałam dwa razy przez pomyłkę. Proszę o usunięcie jednego postu.
Ostatnio zmieniony wt 29 lip 2014, 13:15 przez Muszka7, łącznie zmieniany 1 raz.



Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4299
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Rubia » ndz 27 lip 2014, 14:35

Ja na razie zgłaszam się z jedną tylko kwestią, mianowicie psychologiczną wiarygodnością przedstawionych przez Ciebie sytuacji.
Muszka7 pisze:Charlie uśmiechnął się smutno na widok zdjęcia, patrzył na nie codziennie od sześciu lat, ale rzadko myślał o dziewczynach

Muszka7 pisze:podszedł do półki ze zdjęciami. Przez chwilę przyglądał się dziewczynom, wyciągnął rękę w ich kierunku, ale w ostatniej chwili ją cofnął. Poczuł ściśnięcie w gardle, błyskawicznie łzy napłynęły do oczu. Szybkim ruchem odwrócił zdjęcie przodem do dołu. Poczuł nagłą ochotę na whisky, albo wódkę; nie ważne, byle się napić, byle tylko nie myśleć. Gdyby nie fakt, że za niecałe pół godziny musiał iść otworzyć bramę i budynki Warmer & Enkel wyciągałby teraz lód z zamrażalnika i nalewał do szklanki jakiś mocno procentowy eliksir zapomnienia.

Coś mi tu nie pasuje. Skąd ta nagła zmiana nastroju? Patrzy codziennie na zdjęcie, o dziewczynach właściwie nie myśli, aż tu nagle chce płakać i upić się, żeby zapomnieć? Brak mi jakiegokolwiek bodźca, który wyzwoliłby taką reakcję. Samo zdjęcie nie może nim być, gdyż stoi na tej półce sześć lat, omiatane wzrokiem, właściwie obojętne; widok dziewczyn przy stoliku, nad piwem, jest całkowicie neutralny; osoby te gdzieś tam sobie żyją - wszystko razem zdaje się skłaniać raczej do melancholijnego westchnienia: psiakrew, jak ten czas leci, co się z nami porobiło - nie widzę tu jednak miejsca na emocje bardziej gwałtowne.

A tu sprawa poważniejsza.
Muszka7 pisze:Wyjazd do Peru był dla Natalii największym marzeniem i największym wyzwaniem w życiu. Postanowiła sobie, że pojedzie tam bez wględu na wszystko. W rzeczywistości nie wierzyła jednak, że to będzie kiedykolwiek możliwe. Kiedy jednak nadszedł dzień, w którym zdała sobie sprawę, że ma wystarczającą ilość pieniędzy i nawet chętnego towarzysza na podróż, zaczęła planować. Przez cały ten czas nie wierzyła do końca, że to wszystko się dzieje. Dzień wyjazdu i cała podróż minęły jak sen, dopiero na zatłoczonych ulicach Limy, pod ciężarem plecaka, w poszukiwaniu hostelu zdała sobie sprawę z tego, że przeżywa właśnie największe marzenie swojego życia.
Po powrocie nie mogła się odnaleźć, nie wiedziała co ma teraz zrobić ze swoim życiem.

Strasznie to po łebkach i na łapu-capu. Tu od razu nasuwa się cała lista pytań i wątpliwości:
1. Dlaczego właśnie Peru było dla Natalii tym marzeniem? Przecież to musi mieć jakieś głębsze uzasadnienie.
2. Wycieczkę do Peru można od ręki wykupić w biurze podróży, potrzebna jest tylko odpowiednia kwota. Towarzystwo znajdzie się samo, pośród współuczestników. Chyba, że chodziłoby o jakąś bardziej wyspecjalizowaną wyprawę z indywidualnym programem i trasą, ale o tym nic nie piszesz. W ogóle nie wiadomo, po co Natalia chce jechać do Peru, a nie do Meksyku czy na Cejlon. Tam też jest dużo atrakcji.
3. Była w Peru, "przeżyła największe marzenie" - i co? Rozczarowała się tamtejszą rzeczywistością? Stwierdziła, że nie warto było? Oczekiwania - ale właściwie na czym oparte? - okazały się nadmierne, czy może pieniędzy było za mało, żeby je zaspokoić? Jeśli człowiek realizuje swoje pragnienia, powinno to budzić w nim jakieś emocje - może niekoniecznie pozytywne, gdyż zderzenie wyobrażeń o krajach egzotycznych z tamtejszymi realiami bywa doświadczeniem trudnym - ale to jednak jest przeżyciem. U Ciebie tego brak.

Piszę o tym, gdyż ten fragment Twojego tekstu dotyka spraw naprawdę ważnych: tego, co dzieje się na styku marzeń i realiów życia. Tymczasem ze sposobu, w jaki potraktowalaś ów peruwiański epizod w życiu bohaterki (prześliznęłaś się nad nim) wynika, że realizacja "największego marzenia" właściwie nie miała znaczenia dla Natalii, nie skłoniła jej do poważniejszej refleksji nad sobą, nad własnymi pragnieniami, oczekiwaniami wobec przyszłości. Było, minęło, już się nie liczy.
Nie wykorzystałaś szansy, żeby powiedzieć o swojej bohaterce coś ważnego oraz, po prostu, uczynić ją osobą interesującą dla czytelnika.
Dalej mamy już tylko konwencję i stereotypy:
Muszka7 pisze:Z żalem wydedukowała, że nadszedł czas na „ustatkowanie się”. Musiała mieć jakiś cel w życiu. Pasowało kupić mieszkanie i pomyśleć o dzieciach. Tego oczekiwało od niej społeczeństwo. Miarą życiowego sukcesu jest ładny dom, dobra praca i dobrze wyedukowane dzieci.

Pomijam fakt, że to nie społeczeństwo wymaga od nas tego wszystkiego, lecz głównie rodzina i bliscy znajomi. W społeczeństwie jest miejsce na postawy znacznie bardziej zróznicowane.
Jest w życiu również coś takiego, jak miara osobistej satysfakcji, nawet wbrew potocznym, stereotypowym wyobrażeniom o sukcesie. Rozumiem, że Twojej bohaterce tego właśnie brakuje. Ale nie rozumiem, dlaczego dziewczyna, która miała jakieś własne cele i dążenia (niechby to miało być nawet zwiedzanie odległych krajów, a co w tym złego?), zamieniła się w taką konwencjonalną kukiełkę.
Muszka7 pisze:Wydaje mi się, że ten mój dół ma bardziej związek z Peru. Teraz już nie mam marzeń. Rozumiesz?

No właśnie, nie bardzo. Nie piszesz o rozczarowaniu tym konkretnie miejscem. Nie piszesz o rozczarowaniu podróżowaniem. Nie wiadomo, skąd się bierze ów brak marzeń.
Na dobrą sprawę, cały ten epizod w obecnym kształcie jest zbędny. Nie buduje ani osobowości bohaterki, ani jej biografii. Szkoda, bo to jest temat nawet na odrębne opowiadanie. Albo na dłuższy, starannie opracowany fragment tego właśnie tekstu.

C.d.n.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.

Awatar użytkownika
Nisha
Pisarz domowy
Posty: 148
Rejestracja: czw 19 cze 2014, 17:41
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Re: Dziewczyny Charliego

Postautor: Nisha » ndz 27 lip 2014, 16:27

Muszka7 pisze:Charlie patrzył przez kuchenne okno popijając drugą tego ranka kawę, zegar na ścianie wskazywał piątą piętnaście.


Muszka7 pisze:Wiedział, że proces zajmie dobrych kilka minut, więc w tym czasie znudzonym wzrokiem przesunął po półkach po drugiej stronie pokoju.


Muszka7 pisze:W słabym świetle budzącego się dnia zakurzone książki i płyty zlewały się w jedną, szarą masę. Dopiero po chwili zaczął rozróżniać poszczególne przedmioty


Jeśli jest to jego mieszkanie/dom, z pewnością rozpoznałby wszystko nawet w ciemności. Kwestia logiki tekstu.

Muszka7 pisze:grzbiety książek stały w równych szeregach, niektóre kryły się za zdjęciami w prostych, drewnianych oprawkach. Jego wzrok zatrzymał się na biało-czarnym zdjęciu



Muszka7 pisze:Wszystkie miały długie, czarne włosy i ciemnie oczy, dwie z nich miały duże brwi, trzecia - delikatne kreski nad oczami. Wszystkie ubrane były w czarne, przyległe podkoszulki z krótkim rękawem. Siedziały przy stoliku w pubie, na którym stały trzy duże, ciemne piwa.


Muszka7 pisze:Charlie uśmiechnął się smutno na widok zdjęcia, spójnik patrzył na nie codziennie od sześciu lat, ale rzadko myślał o dziewczynach i o czasie, kiedy bywały stałymi bywalcami w jego; wynajmowanym wówczas; domu w zachodnim Londynie.


Muszka7 pisze:Z tego co wiedział, jedna z nich wyjechała za granicę, druga wyprowadziła się nad morze; jest teraz artystką - fotografką


Karakan językowy. Fotografka = fotogeniczna agrafka :D

Muszka7 pisze:Gdy ostatni raz widział się ze znajomymi z pubu, dowiedział się, że zerwała z dwadzieścia lat starszym Richardem na rzecz młodego kucharza, i mieszkała teraz z nim w wynajmowanym studio flat w centrum miasta.


Z Richardem czy kucharzem? Trochę to niejasne.

Muszka7 pisze:Komputer zalogował się i świecił ekranem w pogotowiu/gotowy do pracy w pogotowiu


Muszka7 pisze:Charlie wstał z fotela, w tym momencie ostry ból przeszył mu plecy, spójnik przez chwilę musiał zatrzymać się w pół stojącej pozie i przeczekać falę sztyletów, jak to nazywał. Kiedy ból ustąpił na tyle, że był w stanie się poruszyć, podszedł do półki ze zdjęciami.


Muszka7 pisze:Poczuł ścisk/ucisk w gardle, błyskawicznie łzy błyskawicznie napłynęły do oczu.


Muszka7 pisze:Gdyby nie fakt, że za niecałe pół godziny musiał iść otworzyć bramę i budynki Warmer & Enkel wyciągałby teraz lód z zamrażalnika i nalewał do szklanki jakiś mocno wysokoprocentowy eliksir zapomnienia.


Muszka7 pisze:Przez chwilę stał przy półce patrząc na odstającą do góry podstawkę do zdjęcia.


Muszka7 pisze:Bąbelki wyścigowały się w jasnym napoju tworząc cieniutkie, falujące linie.


KARAKAN.

Muszka7 pisze:- Że niby co zrobię? – Natalia była zaskoczona tym nagłym oświadczeniem. Zanim obydwie zamilkły rozmowa toczyła się na temat towarzystwa w barze, a w szczególności na temat jasnowłosego barmana; który – według Natalii – powinien jak najszybciej zgolić wąsy i brodę; Beata natomiast uważała je za jego największy atrybut.


Muszka7 pisze:- No, że kiedyś spakujesz się, wyjdziesz z domu i już nie wrócisz. – Beata powiedziała to takim tonem jakby to była najbardziej oczywista rzecz jaką Natalia mogłaby zrobić. Natalia przyjrzała się uważniej młodszej siostrze.


Muszka7 pisze:- Tak myślisz? – powiedziała w końcu, udając obojętność.


Muszka7 pisze:Do tej pory Beata patrzyła na gdzieś w przestrzeń na puste ściany wymalowane w jaskrawe kolory.


Muszka7 pisze:Twarz Beaty była poważna, nie ukrywała jednak zadowolenia z tego, że tak dobrze zna siostrę. Natalia była dla niej zawsze definicją spontaniczności i samozaparcia w zdobywaniu tego, o czym marzy. Beata nie wiedziała o czym Natalia teraz marzy; prawdpodobnie sama Natalia nie miała o tym pojęcia; widziała jednak, że jej siostra męczy się w pracy bez przyjaciół, w domu, gdzie spędza wszystkie weekendy sama.


Muszka7 pisze:- Wiesz co jest najgorsze w tym wszytskim?



Muszka7 pisze:- Wiesz, Be, na myśleniu chyba się niestety skończy. Ja już nie mam tego w sobie. Jestem wypompowana.



Muszka7 pisze:Natalia napiła się łyk piwa i oparła się o krzesło, nieobecnym wzrokiem wpatrywała się w rząd pustych butelek whisky na półce pod sufitem. Beata powróciła do obserwacji bąbelków piwa w swoim kuflu.


Muszka7 pisze:Postanowiła sobie, że pojedzie tam bez wględu na wszystko.


Muszka7 pisze:Miarą życiowego sukcesu jest ładny dom, dobra praca i dobrze wyedukowane dzieci. Nadszedł początek końca, czas na pożegnanie się ze szczęściem i rozpoczęcie „reszty życia”.
Do tematu już nie powróciły, po wyjeździe Beaty obydwie wskoczyły spowrotem do swojego życia tak, jakby rozmowa nigdy się nie odbyła. Jakby zapomniały o marzeniach, samotności i nieograniczonych możliwościach.


Muszka7 pisze:Był koniec lata, lecz słońce świeciło jeszcze mocno, choć chłodny wiatr zapowiadał już powoli nadchodzącą jesień i wszystko to to wszystko, co ona ze sobą niesie.


Muszka7 pisze:Poprzedniej nocy prawie wcale nie spała. Myślała o życiu, o jego sensie, o wartościach. Czym tak naprawdę jest życie? Co jest w życiu najważniejsze?



Muszka7 pisze:Równie dobrze mogłaby być liściem na drzewie (choć tak naprawdę – w przeciwieństwie do niej - one są pożyteczne), jej byt polega na jedzeniu, spaniu, wykonywaniu wszelkich czynności biologicznych, chodzeniu do pracy i wykonywaniu swoich obowiązków.



Muszka7 pisze:Ten schemat powtarzał się z każdym dniem, tygodniem, miesiącem i rokiem; i był właśnie tylko tym: schematem.



Muszka7 pisze:Nie pytała, nie zastanawiała się, po prostu razem z innymi przepychała się do przodu goniąc za szczęciem, którego nikt nie widział i o którym nikt nie miał pojęcia.



Podsumowanie:
-średniki nie zastępują nawiasów (!)
-cudaczne karakany językowe
-literówki które z łatwością wyłapie zwykłe sprawdzanie pisowni
-błędy stylistyczne (np. nie można napić się łyku)
-problemy z szykiem
-powtórzenia, w szczególności jeśli chodzi o imiona w drugim fragmencie
-miejscami można powrzucać spójniki, żeby tekst był bardziej płynny

Rada: po napisaniu użyć w dowolnym edytorze tekstu opcji "Sprawdzanie pisowni" oraz opcji "Wyszukiwanie słowa/wyrazu". Pierwsze pozwoli odkryć literówki, a drugie uniknąć powtórzeń (podświetli wpisany wyraz i można z łatwością zobaczyć gdzie występuje).

Tekst dobry, ale wymaga porządnej korekty. Pozdrawiam. :)
[/list]


Wszystkie pytania bez odpowiedzi znam
I wszystkie pytania te, na które każda odpowiedź jest zła

Awatar użytkownika
Rubia
Szef Weryfikatorów
Szef Weryfikatorów
Posty: 4299
Rejestracja: pt 01 paź 2010, 12:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Postautor: Rubia » wt 29 lip 2014, 13:13

Jak napisałam poprzednio, zaczynasz ten tekst od spraw ważnych: poczucia, że tracimy życie, coś nas omija, straciliśmy kontakt z własnymi marzeniami. Równocześnie jednak brakuje mi tu konkretów. Bo cóz właściwie wiemy o Natalii, poza tym, że jest niezadowolona ze swojej sytuacji życiowej, lecz nie chce porzucić Mateusza? Chętnie bym w tej rozmowie sióstr przeczytała coś w rodzaju: - Popatrz, mam dwadzieścia siedem lat, etnologię skończyłam z wyróżnieniem, i co? Papiery przekładam z biurka do segregatorów. A Mateusz? On nawet w weekendy siedzi w pracy. Jak długo można to ciągnąć? Podobnie w ostatnim akapicie, zamiast banalnych ogólników o sensie i bezsensie, wolałabym znaleźć coś o Twojej bohaterce. Choćby coś takiego: Kiedyś wydawało jej się, że najważniejsza w życiu jest praca, która przynosi dobre dochody i pozwala zajść wysoko albo Kiedy myślała o szczęściu, widziała nieduży dom w ogrodzie i dwójkę dzieci, które... Przecież ona musiała jakoś sobie WŁASNE życie wyobrażać, nawet jeśli były to takie standardowe myśli o karierze albo rodzinnej sielance pod miastem, oczywiście w dobrobycie. Takie konkrety nadałyby jej indywidualność, czytelnik dowiedziałby się, z jaką właściwie osobą ma do czynienia. Gdyż poczucie niezadowolenia z życia i chęć ucieczki to zjawisko bardzo rozpowszechnione, znają je i małe dzieci, i staruszkowie, którzy pewnego dnia postanawiają wyruszyć w świat.

Nisha wyłapała w tekście sporo potknięć językowych i zwykłych błędów, wynikających z braku staranności. Ja z kolei uważam, że warto upraszczać narrację, żeby nadać jęj większą płynność.
Muszka7 pisze:- Że niby co zrobię? – Natalia była zaskoczona tym nagłym oświadczeniem.1. Zanim obydwie zamilkły rozmowa toczyła się na temat towarzystwa w barze, a w szczególności na temat jasnowłosego barmana; który – według Natalii – powinien jak najszybciej zgolić wąsy i brodę; Beata natomiast 2. uważała je za jego największy atrybut.

Przed chwilą rozmawiały o ludziach siedzących w barze,a przede wszystkim o jasnowłosym barmanie, który...
2. Największy atrybut? Hmmm... Chyba raczej: uważała je za największy atut jego wyglądu.
Muszka7 pisze:Natalia była dla niej zawsze definicją spontaniczności i samozaparcia

Człowiek nie może być definicją. Prędzej uosobieniem.
Muszka7 pisze:Beata nie wiedziała o czym Natalia teraz marzy; prawdpodobnie sama Natalia nie miała o tym pojęcia; widziała jednak, że jej siostra męczy się w pracy bez przyjaciół, w domu,

Tutaj potrzeba zaznaczyć zdanie wtrącone - prawdopodobnie sama Natalia nie miała o tym pojęcia - gdyż inaczej z konstrukcji zdań wynika, że to Natalia widzi siostrę, która się męczy.

Reasumując: skoro piszesz opowieść obyczajową, to warto, żebyś nasyciła ją realiami. Historii kobiet, które postanowiły porzucić dotychczasowe życie i wyruszyć na poszukiwanie sensu i szczęścia jest mnóstwo, to chyba w tej chwili wręcz osobny gatunek w tzw. literaturze kobiecej. Dlatego tak ważna jest indywidualizacja bohaterek, miejsc, wydarzeń z ich życia. Żeby nie utonęły w masie, lecz zapisały się w wyobraźni czytelnika.


Ja to wszystko biorę z głowy. Czyli z niczego.


Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości