Królestwo (fragment)

Opowiadania ocenione przez Weryfikatorów

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Mr.M.M.
Kmiotek
Posty: 4
Rejestracja: ndz 19 mar 2017, 12:58
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Królestwo (fragment)

Postautor: Mr.M.M. » pn 20 mar 2017, 14:57

Mężczyzna biegł przed siebie ile sił. W ręce trzymał zwinięty pergamin ze złamaną pieczęcią. Tupot końskich kopyt, szczekanie psów i głosy strażników zagłuszały kroki uciekiniera. Przebiegając obok starego dębu strzała świsnęła mu nad lewym uchem. Zatrzymał się za bukiem. W oddali zobaczył trzy płonące pochodnie, które z każdą chwilą były coraz bliżej. Rozejrzał się dookoła. Światło księżyca coraz śmielej wdzierało się wgłąb lasu.
- Teraz albo nigdy. – i ruszył przed siebie.
Zdołał przebiec kilkanaście kroków zanim strzała ugodziła go w ramię. Przeraźliwie zawył z bólu. Upadając złamał strzałę wystającą z ramienia. Próbował się podnieść. Nie zdołał. Poczuł szarpnięcie w nodze. Wrzasnął. Wilczur wbijał swoje kły w jego nogę. Po chwili podbiegł kolejny, który rzucił się na jego głowę. Mężczyzna bez zastanowienia wyciągnął zza pasa sztylet i ugodził dwa razy w brzuch zbliżającego się psa. Taki sam los spotkał zwierzę szarpiące jego nogę. Obolały przeczołgał się w stronę urwiska.
Żołnierze zsiedli z koni. Wśród nich był sir Dalegor Waren oraz dwóch strażników miasta Bobag zwany szerokim i Rodo. Rycerz stanął naprzeciw złodzieja i wyciągnął lewą ręką miecz czarny jak smoła. Głownię miecza stanowił szmaragd. W drugiej ręce trzymał pochodnię. Chłopak uśmiechnął się mimo bólu.
- Co cię tak rozbawiło złodzieju? Zapytał się Dalegor wymachując mieczem chcąc rozgrzać swoją rękę.
- znam herb wykuty na twoim napierśniku, dwa miecze skrzyżowane na zielonym tle, ród Warenów. Odparł młodzieniec
I dodał.
- Nie każdy wie, że wszyscy z rodu Warenów byli praworęczni, a Ty..panie
Rycerz przerwał mu niespodziewanie i opuścił miecz.
- Bobag, Rodo zostawcie nas i popilnujcie koni
-Tak panie. odparli bez wahania.
Młodzieniec lekko skrzywiony patrzył jak żołnierze wracają do swych koni. Jego wzrok po chwili napotkał Warena. Był to człowiek wysoki o szerokich barach. Twarz miał owalną z ostro zarysowaną szczęką i czarną brodą jak ta noc. Do tego na czubku głowy widoczna była blizna po dawnej bitwie.
- kim jesteś? Zapytał rycerz chowając miecz do pochwy
- moje imię niewiele Ci powie, sir- odparł łapiąc jak najwięcej powietrza
- masz coś mojego. Zwróć to a daruję ci życie.
- obawiam się że jest to niemożliwe.
- W takim razie nie mam dla ciebie dobrych wieści. Zginiesz. Rycerz w czarnej zbroi zaśmiał się gorzko.
Sir Dalegor wyciągnął ponownie swój miecz. Gdyby nie pochodnia, nie można byłoby go zauważyć. Chłopak ściskał w zakrwawionej ręce mocno kawałek pergaminu. Dalegor zagwizdał. Po lesie rozniosło się echo świstu. Po krótkiej chwili do rycerza dołączyli dwaj strażnicy miasta. Mężczyzna widząc, co za chwilę się święci schował pergamin za szarą koszulę. Wyjął sztylet. Krew z zabitych psów jeszcze spływała po stalowym ostrzu. Sir Waren dał znak żołnierzom by pojmali nieznajomego. Bobag ruszył ze swoim krótkim mieczem i tarczą na której widniał biały orzeł. Mniejszy Rodo trzymał wycelowaną w mężczyznę strzałę z łuku.
Straż miasta nie nosiła zbroi. Korpus ochraniał brązowy podwójny skórzany kaftan pod którym zakładali kolczugę. Spodnie nie różniły się niczym szczególnym od mieszczańskich. Były wykonane z wełny. Dodatkowo każdy ze strażników nosił sztylet.
Bobag wykonał zamach. Złodziej widząc to odskoczył w lewą stronę i wykonał kontrę zadając cios sztyletem. Bobag w porę schował się za tarczą, która odbiła uderzenie. Żołnierz zamarkował uderzenie. Chłopak ruszył z kontrą, jednak znów napotkał tarczę. Po tym niespodziewanie Bobag zadał szybki cios. Koniec miecza trafił w swój cel. Ranił przeciwnika w brzuch. Młodzieniec stał przy krawędzi urwiska trzymając się za krwawiący brzuch. Jego koszula zmieniła odcień na kolor krwi. Wypuścił sztylet z ręki. Upadł na kolana.
- zaczekaj Bobag- strażnik zatrzymał cios, który zmierzał w kierunku głowy chłopaka.
- możesz jeszcze ocalić swoją głowę oddaj mi tylko to co zabrałeś- dodał
- mi już na tym nie zależy- i rzucił przed siebie zwinięty pergamin.
- słusznie postępujesz młodzieńcze. Spojrzał na niego chytrze rycerz.
Sir Dalegor ruszył w kierunku pergaminu. Rycerz spojrzał na Bobaga i dał mu znak. Chłopak klęczał na ziemi. Jego wzrok wpatrzony był w ranę na brzuchu z której wypływała krew. Usłyszał kroki zbliżającego się strażnika. Podniósł głowę. Ogromny ból przeszył jego klatkę piersiową. Po chwili poczuł. Spadał z urwiska. Zamknął oczy.
Dalegor trzymał w rękach pergamin. Rozwinął kawałek papieru: Jestem gotowy współpracować z panem na drodze handlowej. Składam zamówienie na jedwabie w ilości…
- marcha!- wykrzyczał głośno i rzucił zgnieciony papier przed siebie.
***
Rycerz siedział na przewalonym konarze olchy. Bobag usiadł od strony urwiska. Natomiast Rodo stał w pobliżu koni.
- macie prowiant- odezwał się po kilkuminutowej ciszy Sir Waren.
- tylko suchary i bukłak wina- odpowiedział Rodo.
Po czym szybko przyniósł mały pakunek. Sir Dalegor lekko się skrzywił usta po pierwszym kęsie. Rodo podał mu wino cierpkie w smaku, ale przynajmniej teraz mógł przełknąć te suchary. Wziął kolejny kęs.
- co widzieliście dzisiejszej nocy- zaczął rycerz.
Rodo i Bobag spojrzeli na siebie. Jednak chwilę im to zajęło zanim wydukali jakąś odpowiedź.
- ścigaliśmy złodzieja, panie- odrzekł nieśmiało Rodo
- co widzieliście dzisiejszej nocy - powtórzył to pytanie ponownie. Tym razem spojrzał w kierunku Bobaga jakby oczekiwał od niego poprawnej odpowiedzi.
- widziałem.. –zaczął - widziałem złodzieja który ukradł coś należącego do pana, sir.
- to jest wciąż zła odpowiedź – odparł i popił winem ostatniego suchara.
- więc jaka jest dobra, panie.
Sir Dalegor Waren podniósł się. Spojrzał w górę na Bobaga dzikim wzrokiem, chwycił go za ramię i szybkim ruchem wyciągnął sztylet, który miał schowany z tyłu za pasem. Wbił mu go w szyję. Rodo widząc to dosiadł swojego konia i odjechał w głąb lasu. Dalegor podbiegł do swego konia Pomira i ruszył w pościg za Rodem.
Waren gnał za strażnikiem, tak że Pomirowi zaczęła lecieć piana z pyska. Minęli kamień z wyrytym czarnym orłem. Pozostały niespełna 5 mil do stolicy Linuton. Niegdyś stolicy całego królestwa.
Rodo był już prawie na skraju lasu w oddali widział Linuton, i jej cztery kamienne wieże wysokie na trzydzieści łokci, a obok niej przepływającą rzekę szeroką, której wykopana odnoga tworzyła fosę. Młody strażnik spojrzał w tył. Ciemność, tylko to zapamiętał spadając z konia po uderzeniu głową w gałąź.
-Rodo, Rodo, Rodo po co żeś uciekał. Delegor zsiadł z konia i chwycił za łuk Roda. Wyjął jedną strzałę.
- To dobry łuk Rodo, a właściwie jeden z najlepszych w całym królestwie. Takie łuki ma tylko gwardia królewska, skąd go masz, czyżbyś go ukradł?
Rodo był jeszcze trochę lekko otumaniony od upadku z konia. Podniósł wzrok i dostrzegł sir Warena stojącego nad nim z wycelowaną strzałą.
- Dał mi go sir Mścigniew Amunar, za to, że ocaliłem mu życie.
I dodał.
- kim jesteś panie?
Dalegor wypuścił strzałę. Rycerz uklęknął przy konającym strażniku, który powoli się wykrwawiał.
- Jestem… a właściwie po co ja ci to mówię.
Sir Waren chwycił za strzałę. Oczy Rodo szeroko się otworzyły. Na jego twarzy pojawił się grymas z ogromnego bólu.
- pieprz się, przeklinam cię, niech bogowie..– odrzekł ostatnimi siłami Rodo.
Dalegor tylko uśmiechnął się szyderczo do młodzieńca wyrwając cedrową strzałę z jego martwego ciała.



Awatar użytkownika
ravva
Legenda pisarstwa
Posty: 2432
Rejestracja: sob 26 sty 2008, 22:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: warszawa
Płeć: Mężczyzna

Królestwo (fragment)

Postautor: ravva » śr 22 mar 2017, 08:17

Przebiegając obok starego dębu strzała świsnęła mu nad lewym uchem.

Acha. Ładnie. Aż się wyszczerzyłam. Metrem jade, ludzie nieprzytomni rankiem i ponurzy, to sie dziwią :mrgreen:
- Teraz albo nigdy. – i ruszył przed siebie.
zły zapis dialogu.

Upadając złamał strzałę wystającą z ramienia. Próbował się podnieść. Nie zdołał. Poczuł szarpnięcie w nodze. Wrzasnął. Wilczur wbijał swoje kły w jego nogę. Po chwili podbiegł kolejny, który rzucił się na jego głowę.
ze strzała w łapie da się biegać. Dalej to wygląda, jakby jeden wilczur rzucił się na głowę drugiego.

Test dla Jacka, zna się chlopak na strzałach i pochodnuach. Ja wysiadam. Zajrzę wieczorem.


Serwus, siostrzyczko moja najmilsza, no jak tam wam?
Zima zapewne drogi do domu już zawiała.
A gwiazdy spadają nad Kandaharem w łunie zorzy,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie mów o tym.
(...)Gdy ktoś się spyta, o czym piszę ja, to coś wymyśl,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie zdradź nigdy.

Awatar użytkownika
ravva
Legenda pisarstwa
Posty: 2432
Rejestracja: sob 26 sty 2008, 22:33
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: warszawa
Płeć: Mężczyzna

Królestwo (fragment)

Postautor: ravva » czw 23 mar 2017, 19:10

no dobra:
Tupot końskich kopyt, szczekanie psów i głosy strażników zagłuszały kroki uciekiniera. Przebiegając obok starego dębu strzała świsnęła mu nad lewym uchem. (...)Światło księżyca coraz śmielej wdzierało się wgłąb lasu.
otóż się nie da nocą konno po lesie. nie da się i już, bo ciemno jak w dupie u murzyna, korzenie, gałęzie i o wypadek latwo.
z pochodnią to mozna sie traktem kulać na koniu, wolno i dostonie, a nie kogoś po lesie ganiac.
Upadając złamał strzałę wystającą z ramienia. Próbował się podnieść. Nie zdołał.
czerwone - zbędne, idzie się połapać, skąd mu strzała wystaje, skoro oddech wczesniej nia oberwał. czemu nie zdolal się podnieść? przeciez w łapę zarobił, nie w brzuch ani nogę?
wyciągnął zza pasa sztylet i ugodził dwa razy w brzuch zbliżającego się psa.
wyobraź to sobie - nie da sie tego wykonać, chyba, ze pies już zaatakował. bo "zbliżający sie" użre gościa w rękę zanim cokolwiek zdąży mu zrobić.
Wśród nich był sir Dalegor Waren oraz dwóch strażników miasta Bobag zwany szerokim i Rodo
styl.
- Co cię tak rozbawiło złodzieju? Zapytał się Dalegor wymachując mieczem chcąc rozgrzać swoją rękę.
zły zapis dialogu, a dwa: "się zapytał"?
i co on rozgrzewał w tej rece?

Był to człowiek wysoki o szerokich barach. Twarz miał owalną z ostro zarysowaną szczęką i czarną brodą jak ta noc. Do tego na czubku głowy widoczna była blizna po dawnej bitwie.
interpunkcja.
skąd wiadomo, ze blizna po bitwie została>?
Rycerz stanął naprzeciw złodzieja i wyciągnął lewą ręką miecz czarny jak smoła. (...)
- kim jesteś? Zapytał rycerz chowając miecz do pochwy
to ja mam takie durne pytanie: po uj on ten miecz wyjął? pomachać? rękę rozgrzac? no?
Mężczyzna widząc, co za chwilę się święci schował pergamin za szarą koszulę.
koszula ochroni pergamin przed ewentulanym ciosem miecza, bo jest ze stali?
Bobag w porę schował się za tarczą, która odbiła uderzenie.

Bobag - brzmi jak baobab i nie chce inaczej. nadawanie nazw wlasnych zbliżonych do znanych, sprawi, ze mózg odrzuci twoja i wybierze znaną. inne imię.
schował się za tarczą, która odbiła uderzenie. - acha, magiczna tarcza samoodbijająca uderzenia.
Upadł na kolana.
- zaczekaj Bobag- strażnik zatrzymał cios, który zmierzał w kierunku głowy chłopaka.
znaczy - lewitował?

text do solidnej poprawy, styl, zapis dialogów, wszystko właściwie, lącznie z logiką fabuly.
jest pomysł, świat, ale wykonanie woła o pomstę do nieba.


Serwus, siostrzyczko moja najmilsza, no jak tam wam?
Zima zapewne drogi do domu już zawiała.
A gwiazdy spadają nad Kandaharem w łunie zorzy,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie mów o tym.
(...)Gdy ktoś się spyta, o czym piszę ja, to coś wymyśl,
Ty tylko mamie, żem ja w Afganie, nie zdradź nigdy.

Online
Awatar użytkownika
slavec2723
Dusza pisarza
Posty: 508
Rejestracja: śr 15 gru 2010, 18:35
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: ze Skopania
Płeć: Mężczyzna

Królestwo (fragment)

Postautor: slavec2723 » czw 23 mar 2017, 19:43

Mr. M.M - bądź twardziel, i weź wszystko, co tu piszemy na klatę, nie załamuj się, tylko spokojnie pochyl nad tekstem, tak jakby napisał go, Twój znajomy, albo osoba zupełnie obca. W każdym razie - myślę, że pierwsze co powinieneś zrobić, to nabrać dystansu do utworu. Zdrowego dystansu.

Mr.M.M. pisze:Source of the post - Teraz albo nigdy. – pomyślał i ruszył przed siebie.
- jeśli bohater mówi sam do siebie, to należy to zaznaczyć.

Mr.M.M. pisze:Source of the post Tupot końskich kopyt, szczekanie psów i głosy strażników zagłuszały kroki uciekiniera.

zdaje się, że chciałeś tu zobrazować pościg, bardziej odpowiadałby łomot kopyt, czy podków, a nie tupot. Chyba, że ścigający jechali stępa?

Mr.M.M. pisze:Source of the post Przeraźliwie zawył z bólu.

przeraźliwie można sobie darować. W ogóle zawsze trzeba się lepiej dwa razy zastanowić nim zdecydujemy się, na użycie przymiotnika, czy przysłówka.
Mr.M.M. pisze:Source of the post Wśród nich by
ł sir Dalegor Waren oraz dwóch strażników miasta Bobag zwany szerokim i Rodo.

Na początku myślałem, że nazwa miasta to właśnie Bobag. Ksywy postaci piszemy zawsze wielką literą. - zwany Szerokim.

Mr.M.M. pisze:Source of the post Mężczyzna widząc, co za chwilę się święci schował pergamin za szarą koszulę.

Mężczyzna widząc co się święci, na co się zanosi...
Mr.M.M. pisze:Source of the post Mniejszy Rodo trzymał wycelowaną w mężczyznę strzałę z łuku.

strzała wykonana z łuku?
Dalej nie będę pisał, bo... no cóż, należałoby poprawiać prawie każde zdanie.
Ale ja tak naprawdę chciałem bardziej ogólnie, niż szczególnie. Przykro mi, ale to co wstawiłeś, to nie jest literatura. Przede wszystkim dlatego, ponieważ Ty nie opowiadasz, ale relacjonujesz. W dialogach nie ma napięcia, biglu, ani pomysłu.
W tekście masz bardzo dużo czasowników, które mają - albo dynamizować akcję, albo opisywać bohaterów, ale IMHO, tak napisany tekst bardzo szybko staje się niestrawny.
Mr.M.M. pisze:Source of the post Mężczyzna biegł przed siebie ile sił. W ręce trzymał zwinięty pergamin ze złamaną pieczęcią. Tupot końskich kopyt, szczekanie psów i głosy strażników zagłuszały kroki uciekiniera. Przebiegając obok starego dębu strzała świsnęła mu nad lewym uchem. Zatrzymał się za bukiem. W oddali zobaczył trzy płonące pochodnie, które z każdą chwilą były coraz bliżej. Rozejrzał się dookoła. Światło księżyca coraz śmielej wdzierało się wgłąb lasu.

Mężczyzna biegł, zatrzymał się, w oddali zobaczył, rozejrzał się, - to wszystko jest pokazane z tej samej perspektywy. A przecież wcale nie musisz pisać, że mężczyzna biegł, możesz napisać, że miał płytki oddech, że chyżo przebierał kulasami, a do uszu dochodziły - coraz wyraźniejsze - odgłosy pogoni.
Autorowi sugeruję zapoznanie się z Galerią złamanych piór - Kresa. Jest tam o przymiotnikach, o pisaniu z kilku perspektyw, o czasownikach, budowaniu postaci, no o wszystkim od czego trzeba zacząć.
Póki co - to jest typowy tekst nowicjusza.
Jeśli zachowasz się, jak facet i przełkniesz bez płaczu gorzką pigułkę - będę pod wrażeniem.

Pozdrawiam.


(...) zapoznam pana z moim wydawcą. To jest łajdak, jak wszyscy wydawcy. Ale uczciwy łajdak.
Paul Barz - "Kolacja na cztery ręce"

Awatar użytkownika
PannaLawenda
Pisarz domowy
Posty: 78
Rejestracja: czw 10 lis 2016, 16:37
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Królestwo (fragment)

Postautor: PannaLawenda » czw 23 mar 2017, 20:14

ravva pisze:Source of the post Bobag - brzmi jak baobab i nie chce inaczej. nadawanie nazw wlasnych zbliżonych do znanych, sprawi, ze mózg odrzuci twoja i wybierze znaną. inne imię.

Mi się skojarzyło z Babadag :mrgreen:

Dorzucę coś od siebie:

Zauważyłam, że trafia Ci się wiele powtórzeń, np.
Mr.M.M. pisze:Source of the post Poczuł szarpnięcie w nodze. Wrzasnął. Wilczur wbijał swoje kły w jego nogę.

Mr.M.M. pisze:Source of the post Po krótkiej chwilido rycerza dołączyli dwaj strażnicy miasta. Mężczyzna widząc, co za chwilęsię święci schował pergamin za szarą koszulę.

Z resztą w tym ostatnim przykładzie to jest błąd językowy, nie ma czegoś takiego, jak "co za chwilę się święci".
Mr.M.M. pisze:Source of the post Ranił przeciwnika w brzuch. Młodzieniec stał przy krawędzi urwiska trzymając się za krwawiący brzuch.


Musisz solidnie popracować nad budową dialogów - interpunkcja, duże litery didaskalia. Miejscami tekst staje się niezrozumiały, bo nie wiadomo czy bohater coś twierdzi czy pyta.

Co do fabuły/postaci:
- niepotrzebnie wprowadzasz imię konia. On nie gra w tym fragmencie żadnej roli i czytelnikowi w scenie akcji jest to zupełnie niepotrzebnie.
- zaczynasz pisać o uciekającym, jako o złodzieju ni z tego ni z owego. Taki królik z kapelusza, chyba, że wynika to z faktu, iż tekst jest fragmentem, a wątek pojawia się gdzieś wcześniej.
- wsadzenie opisu uzbrojenia w samym środku sceny akcji niszczy ją zupełnie. Bobag rusza z mieczem, Rodo trzyma chłopa "na celowniku", a my nagle zajmujemy się ich wyglądem, zamiast kontynuować dynamiczną część.
- głownia ze szmaragdu... Może wysadzana szmaragdami?
- kwestia walki - mnie nie przekonała. Może nie mam ogromnej wiedzy w tym temacie, ale raczej nie potrafię sobie wyobrazić, gość ze sztyletem mógł stanowić problem dla strażnika z mieczem i tarczą
- Rodo jakiś taki nieludzki - żadnej reakcji po tym, jak rycerz szlachtuje mu kumpla? Wsiada na konia, odjeżdża i tyle? Musisz tchnąć w postaci więcej emocji.

Podsumowując - chętnie przeczytałabym po poprawkach. Może dobrze byłoby dodać kontekst do tego tekstu, bo poza tym, że szlachcic jest psychopatą nic nie wynika.
Pozdrawiam :)


Radość pisania.
Możność utrwalania.
Zemsta ręki śmiertelnej.


W. Szymborska

Awatar użytkownika
Mr.M.M.
Kmiotek
Posty: 4
Rejestracja: ndz 19 mar 2017, 12:58
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Królestwo (fragment)

Postautor: Mr.M.M. » czw 23 mar 2017, 20:27

Krytyka mile widziana. :D
Wiem teraz nad czym muszę popracować.
Pozdrawiam :)



Awatar użytkownika
RomanRP
Zarodek pisarza
Posty: 10
Rejestracja: ndz 22 sty 2017, 15:14
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Królestwo (fragment)

Postautor: RomanRP » sob 25 mar 2017, 19:25

Delikatnie mówiąc jest pomysł, ale zarys fabuły momentami jest ona niezrozumiała natomiast język jakim posługuję się autor jest chaotyczny. Tekst często nie jest pisany stylistycznie. Przedstawiana Historia ma potencjał . Największą bolączką jest jednak styl pisowni nie rozwijanie i niedokładne opisy.




Wróć do „Zweryfikowane”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości