Klub

Tu wrzuć dopracowane fragmenty opowiadań, które chcesz poddać ocenie Weryfikatorów.
Potem tekst przechodzi do działu "Zweryfikowane"

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
michal187274
Kmiotek
Posty: 6
Rejestracja: sob 06 sty 2018, 12:54
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Klub

Postautor: michal187274 » ndz 07 sty 2018, 17:16

Moje pierwsze opowiadanie. Właściwie fragment opowiadania. To taki wstęp mający na celu zapoznać czytelnika z bohaterami, wzbudzić jakieś emocje wobec bohaterów no i zainteresowanie co będzie z nimi dalej. Miłego czytania :wink:




Zatłoczony tramwaj mknął w kierunku starego miasta. Za oknami wyrastały już pierwsze kamienice, odnowione i czyste, coraz mocniej oświetlone neonami mniej lub bardziej przystojnych przybytków nocnej rozrywki. Ludzi na ulicach przybywało, przeważnie młodych, rozbawionych, rozpoczynających weekendową kawalkadę po klubach i barach.
-Człowieku, spójrz jaka ona piękna.
Niski młodzieniec o ciemnej karnacji, starannie przystrzyżonej bródce i krótkich wyjątkowo kręconych włosach szarpał za rękaw swojego, o głowę wyższego, przyjaciela. Jego towarzysz obrzucił długim spojrzeniem wskazaną dziewczynę, podrapał się za uchem, zerknął jeszcze raz, wychylając nieco chudą szyję, poprawił okulary i stwierdził:
-Dziewczyna jak dziewczyna.
-Oszalałeś? Jest absolutnie wyjątkowa. Spójrz na te włosy, jakie długie. A figura? A dłonie? Jest piękna.
-Nawet nie widzisz jej twarzy, stoi tyłem.
-Nie szkodzi, ja wiem że jest piękna. Po za tym nie chodzi o twarz, chodzi o ruchy, gesty, o to jak trzyma barierkę.
-Ma za długie paznokcie.
-O rany, z kim ja rozmawiam!? - głośno zapytał Rafał (bo tak miał na imię ów znawca kobiecych wdzięków) łapiąc się teatralnie za głowę.
Pytanie rzucone w przestrzeń zawisło bez odpowiedzi. Nikt z rozgadanych amatorów nocnego życia obecnych w tramwaju nie wiedział kim są nasi bohaterowie. O ile brak znajomości Rafała można wybaczyć, o tyle nie znać Sławomira Radzyńskiego było sporym niedopatrzeniem.
Sławomir Radzyński to postać tyleż interesująca co wybitna i tyleż wybitna co zakompleksiona. 27-letni doktor fizyki, magister ekonomii, autor kilku książek okołonaukowych, redaktor naczelny miesięcznika „Umysł racjonalny”, w wolnych chwilach wspaniały muzyk, nie zabiegał nigdy o względy prostego motłochu, był za to postacią rozpoznawalną w kręgach tak zwanych ludzi świadomych. Jego otwarty, bystry umysł i cięte pióro pozwoliły mu zdobyć stanowisko felietonisty najpoczytniejszej gazety w kraju - „Annałów Polityki”, a nawet otrzymał propozycję wstąpienia do jednej z czołowych partii politycznych. Wielkie umysły rozumieją i cenią wolność toteż Sławomir zadowolił się pozycją niezależnego obserwatora oświetlając swą myślą ciemnotę prostych ludzi.
Tak właśnie widział siebie Sławomir Radzyński, a skoro tak siebie widział, to znaczy że tak było.

Gdyby zapytać o opinię jego nielicznych przyjaciół (do tego zaszczytnego grona zaliczał się Rafał) dowidzielibyśmy się, że Sławek nigdy nie wykształcił umiejętności społecznych, tak zwanych umiejętności miękkich. Od dziecka zakopany w książkach, pochłonięty zgłębianiem tajemnic świata nie miał czasu na prostackie zabawy, co niejako wyrzuciło go z towarzyskiego obiegu. W końcu młody Sławek zobaczył jak bardzo różni się od rówieśników, różni się umysłem, wiedzą i świadomością. To wtedy nabył pewną manierę wyższości, a czasem nawet pogardy. Chroniła go przed tą bandą barbarzyńców ze szkolnej ławy gotowych wbić na pal każdego kto nie był taki jak oni (w każdym razie tak to widział Sławek). Kiedy zatem podekscytowany student drugiego roku fizyki podbiegł do niego po jego gościnnym wykładzie na politechnice (Sławek zawiesił swoją pracę naukową po zrobieniu doktoratu poświęcając się ekonomii i publicystyce) by podzielić się wrażeniem niezwykłej prostoty i elegancji równań Maxwella ten podszedł do niego z politowaniem i wyższością. Jednak pasja i zaangażowanie z jakim Rafał powtarzał co ciekawsze fragmenty wykładu zmiękczyły lodowate serce geniusza i dał się zaprosić na herbatę w uczelnianej stołówce.
Tam okazało się że Rafał niewiele zrozumiał z wykładu, raczej kierował nim podziw dla wiedzy i umiejętności konstruowania myśli Sławka. Spotkanie skończyło się bardzo szybko, gdy podekscytowany student zaczął machać do swoich znajomych wrzeszcząc, że rozmawia z samym Hawkingiem. Niedoszły Hawking nie zrozumiał tego żartu i szybko zaczął się wykręcać obowiązkami dziennikarskimi.
Długie tygodnie zajęło nieustępliwemu Rafałowi pozyskanie zaufania Sławka,w końcu jednak narodziła się między nimi pewna osobliwa więź, którą my, prości ludzie, nazwiemy przyjaźnią, Sławek interesującą relacją, a Rafał nie nazwie tego wcale, bo po co nazywać rzeczy, które rozumie się intuicyjnie.
Od jakiegoś czasu Rafał uparcie prowadził projekt uspołecznienia swego znakomitego kompana zabierając go w różne miejsca i przedstawiając znajomym. Trudny ten i żmudny proces postępował powoli, acz sukcesywnie. Dziś był jego kolejny etap, dla Rafała zupełnie naturalny, jednak dla Sławka było to coś znacznie więcej. Dziś miał przekroczyć swój Rubikon. Miał wejść do jaskini lwa i zmierzyć się z bestią. Przejść pierwotną inicjację.
Rafał zabierał go do klubu.

„Jak można się tak poniżyć. Po co? Jakie to jest bezmyślne, jak bezdennie głupie i prymitywne. To już tylko krok do kompletnego zezwierzęcenia. Człowiek kierujący się rozumem nigdy by się na to nie zgodził. A może tak to powinno wyglądać? Stado bezmyślnych baranów idące ślepo za przewodnikiem, godzące się na wszystko, byle tylko na chwilę uciec od życia, duszące w sobie bolesną prawdę, że to życie do niczego nie prowadzi, że zostanie po nich tylko garść popiołu. I ludzie świadomi, potrafiący to wykorzystać, pilnujący żeby ten motłoch się wzajemnie nie pozagryzał. To w tym celu wymyślono wszystkie ideologie i religie. I kluby. Żeby głupie umysły nie zniszczyły tego świata.”
Takie to przemyślenia naszły Sławomira, gdy, ściskając szklankę soku porzeczkowego w spoconej dłoni, przeciskał się przez rozbujany tłum do stolika w kącie sali. Tam już czekał na niego Rafał popijając piwo.
-Nie uwierzysz. Ona tu jest! - zawołał podekscytowany, przekrzykując łomot z głośników
-Kto?
-Dziewczyna z tramwaju! Jest na parkiecie, o tam.
Sławomir był przekonany, że wskazana dziewczyna w żadnym wypadku nie jechała z nimi tramwajem.
-Zaraz do niej pójdę. Muszę ją poznać. Może to ta jedyna?
-Rafał, to nie jest ona.
-Ech Sławek, może ty się znasz na fizyce, ale na kobietach zupełnie. Oczywiście, że to ona. To musi być przeznaczenie.
I ku przerażeniu Sławomira zostawił go samego przy stoliku ze szklanką soku i ledwo upitym piwem.
„Dziwnie tu wyglądam, tak sam. Cholera, jacyś ludzie się na mnie patrzą. Prymitywy. Śmiejcie się, kmioty, to jedyna radość waszej pustej egzystencji. Może i nie umiem tańczyć, ale przynajmniej wiem kim jestem i dokąd zmierzam, w przeciwieństwie do was. Pasterz jedzący trawę z baranami też wyglądałby śmiesznie.”
Tak to właśnie w wielkim umyśle, o niepospolitej świadomości, uruchomił się mechanizm obronny, chroniący jego właściciela przed zagrożeniem. Zagrożeniem, dodajmy, wyimaginowanym.
Ponieważ cechą ludzi pokroju Sławomira jest wyjątkowa niechęć do marnotrawienia czasu, postanowił wykorzystać warunki i niczym herpetolog wśród żab począł obserwować i notować w myślach zachowania ludzkie. Odnalazł wzrokiem Rafała i jego niedoszłą miłość.
„Coś jej krzyczy do ucha. Czysty masochizm, rozmawiać przy takiej muzyce. Prosty umysł jest wyjątkowo podatny na wdzięki płci przeciwnej, i dla nich jest gotów odtrącić wszelaką godność własną. Tak właśnie jest. Dobrze, że wyzbyłem się tego już dawno.”
Tymczasem Rafał wykrzyczał właśnie nowej koleżance swoje imię, pokiwał głową, gdy ona odkrzyknęła swoje, uśmiechnął się i zaczął się miarowo bujać w rytm muzyki.
„Ewidentnie okazuje jej swoje zainteresowanie. Zwrócony w jej stronę, szuka wciąż jej wzroku. Wychyla się do niej pozorując taneczne kroki. Ona chyba to odwzajemnia, nie odsuwa się, zerka na niego. Swoją drogą powinna związać włosy do tańczenia, nie musiałaby ich ciągle odrzucać za plecy.”
Rozochocony Rafał, po kilku nieśmiałych próbach objął partnerkę, zaczęli się bujać razem.
„Dotyka ją kilka razy niby to przypadkiem, ta się nie broni, więc uznał, że może ją objąć. Te kręcone włosy Rafała muszą być bardzo pociągające dla kobiet, dziewczyna niby to trzyma go za szyję, ale wciąż sięga do jego loczków. Teraz już patrzą tylko na siebie. Trzeba przyznać, że gody u ludzi idą dość szybko.”
Dłonie Rafała ześlizgnęły się niżej po linii bioder.
„Nawet bardzo szybko. Trzeba wziąć poprawkę na to, że Rafał zawsze był niecierpliwy.”
Dziewczyna chwyciła dłonie chłopaka i podciągnęła je wyżej.
„Nie podoba jej się to, hamuje jego zapędy. Pytanie, czy naprawdę tego nie chce, czy to gra pozorów, kolejne prymitywne zachowanie. Boi się co o niej pomyślą. Oho, Rafał się nie poddaje, ręce idą coraz niżej.”
Rzeczywiście, dłonie Rafała znalazły się niepokojąco blisko końca pleców dziewczyny.
„Chyba trochę przesadza. Przecież dała mu do zrozumienia, żeby zaczekał.”
Plecy dawno się skończyły, mimo to Rafał kontynuował badanie anatomii swojej towarzyszki. Dziewczyna zaczęła go odpychać.
„Rany, wyrzucą nas stąd przez niego. Nie można tak robić!”
Dłonie Rafała ścisnęły część ciała, na której spoczywały.
„Rafał, ty chory człowieku!”
Donośny plask przebił się przez łomot muzyki i po chwili Rafał usiadł koło przyjaciela trzymając się za czerwony policzek.
-Wiesz, to chyba rzeczywiście nie była ta z tramwaju. - powiedział bez swojej zwykłej energii.



Awatar użytkownika
Licho
Szkolny pisarzyna
Posty: 27
Rejestracja: pt 21 kwie 2017, 09:56
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Klub

Postautor: Licho » pn 08 sty 2018, 14:47

michal187274 pisze:Source of the post -Oszalałeś? Jest absolutnie wyjątkowa. Spójrz na te włosy, jakie długie. A figura? A dłonie? Jest piękna.

Jeśli są w takiej odległości żeby przyjrzeć się dłoniom, to jakim cudem ona ich nie słyszy?
michal187274 pisze:Source of the post Jego otwarty, bystry umysł i cięte pióro pozwoliły mu zdobyć stanowisko felietonisty

Wywaliłabym "jego".
michal187274 pisze:Source of the post Tam okazało się że Rafał niewiele zrozumiał z wykładu, raczej kierował nim podziw dla wiedzy i umiejętności konstruowania myśli Sławka. Spotkanie skończyło się bardzo szybko, gdy podekscytowany student zaczął machać do swoich znajomych wrzeszcząc, że rozmawia z samym Hawkingiem. Niedoszły Hawking nie zrozumiał tego żartu i szybko zaczął się wykręcać obowiązkami dziennikarskimi.

Ten fragment mi się chyba najbardziej podoba.
michal187274 pisze:Source of the post Tak to właśnie w wielkim umyśle, o niepospolitej świadomości, uruchomił się mechanizm obronny, chroniący jego właściciela przed zagrożeniem. Zagrożeniem, dodajmy, wyimaginowanym.

Jak dla mnie trochę to przegadane. Po wcześniejszych wyjaśnieniach wszyscy już się chyba domyślają, starczyło by dodać jakąś wzmiankę świadczącą o tym, że tak naprawdę nie zwracają na niego uwagi.
michal187274 pisze:Source of the post Donośny plask przebił się przez łomot muzyki i po chwili Rafał usiadł koło przyjaciela trzymając się za czerwony policzek

Naprawdę musiał być donośny.

Nie zainteresował mnie ten wstęp jakoś szczególnie, ani nie wzbudził emocji. Ja bym jednak zaczęła od akcji, cechy bohaterów wychodzą w praniu, a ich historię można przecież podawać po kawałku.


"Strasznie mnie wkurza gdy się pytają:
Jak tam roboty się posuwają
A w budownictwie przecież pracuję
Co mnie obchodzą robotów ruje!?"
Autor nieznany(przynajmniej mnie)

Jajko to bardzo świeży kurczak.

Awatar użytkownika
Protimus
Zarodek pisarza
Posty: 17
Rejestracja: pn 08 sty 2018, 23:16
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Klub

Postautor: Protimus » wt 09 sty 2018, 23:07

Zgadzam się z Licho - postacie lepiej by wypadły, gdyby zamiast całej genezy przyjaźni na sam start, dodawać małe jej cząstki w zależności od kontekstu. Akcja w klubie dawała mnóstwo pretekstów, by ukazać odmienność charakterów poprzez czyny i przemyślenia bohaterów. Po części Ci się to udało i myślę, że całokształt wypadłby lepiej bez suchych faktów o tytułach, osiągnięciach i innych nudnych, ciągnących się opisach.
Opisujesz zdarzenie w tramwaju i płynnie przechodzisz do klubu wyjaśniając krótko dlaczego tam jadą, z rzadka napomykasz o tym, że Sławek jest młodym i ambitnym człowiekiem, odstającym od motłochu ale robisz to opisując jego reakcje i przemyślenia już na miejscu, tudzież właśnie w dialogach (to w sumie było)<- Tak, moim skromnym zdaniem, powinna się toczyć akcja. Długie opisy nudzą, a jeśli dotyczą bohatera to i on zaczyna nudzić.
Jak już weszli do klubu wszystko zaczęło toczyć się płynnie i nawet zabawnie, więc postawiłbym właśnie na taką formę.
Jest to opinia szeregowego czytelnika (czyli mnie), który sam jeszcze nie wie czy pisze z sensem, więc mam nadzieję, że kiedyś się zrewanżujesz :)



Awatar użytkownika
Skylord
Pisarz domowy
Posty: 90
Rejestracja: śr 22 cze 2016, 11:27
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Szkocja
Płeć: Mężczyzna

Klub

Postautor: Skylord » czw 11 sty 2018, 13:11

michal187274 pisze:Source of the post nigdy nie wykształcił umiejętności społecznych, tak zwanych umiejętności miękkich.

i tutaj zacząłem się zastanawiać czy nie jestem czasem antyspołeczny, bo nie mam zielonego pojęcia co to są umiejętności miękkie i do czego one mi są potrzebne ;) (chyba, że jak u jego kolegów ze szkoły chodzi o to nabijanie na pal)
Całość nie porywa, ale ma coś w sobie, iż czytanie również nie nudzi, powodzenia w dalszej pracy o/




Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 5 gości