[W]Hesus

Tu wrzuć dopracowane fragmenty opowiadań, które chcesz poddać ocenie Weryfikatorów.
Potem tekst przechodzi do działu "Zweryfikowane"

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Piro
Zarodek pisarza
Posty: 23
Rejestracja: wt 24 kwie 2018, 16:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kraków
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

[W]Hesus

Postautor: Piro » wt 04 wrz 2018, 10:10

Obrazek
Do pracy dojechałem na ósmą i po rozłożeniu całego majdanu kabli, zasilaczy i elementów projektu, który próbowałem popchać nieco do przodu w domu, siadłem z kawą. Za chwilę powinien pojawić się kandydat na pracownika, potencjalny programista. W CV doświadczenie przedstawiał niewielkie, ale jak wiadomo rynek pracy jest w tym zakresie wygłodzony i nie ma co przesadzać z wymaganiami.
Usłyszałem szelest zza ściany, a jako że w obrębie firmy nasza pracownia jest na poddaszu i ma mocno wyciszone drzwi, do których progu prowadzą dodatkowe dwa stopnie, to nie każdy zgaduje, że musi zapukać w klamkę na wysokości czoła, aby słychać go było po drugiej stronie. Zwyczajnie wycisnęliśmy maksimum miejsca z posiadanego lokalu i nie ma marmurów i recepcji jak w korpo. Umówiłem się z paniami sekretarkami, że zaprowadzą go do mojej dziupli, jak przyjdzie. Pewnie idzie – pomyślałem, wstałem więc szybko i otwarłem drzwi. Faktycznie tam był. Oglądał nasz podręczny magazynek kabli i złączek umieszczony po lewej od drzwi, na antresoli. Zamaszyście wskazałem krzesło kolegi przychodzącego na dziewiątą, mówiąc:
- zapraszam do środka. Proszę siadać tutaj.
Spojrzałem na petenta. Mizernej postury, w przydługawych rękawach bardzo rozciągniętego szarego swetra i bladej cerze niezbyt przypominał kandydata na programistę. Żeby chociaż miał brodę… Właściwie to nikogo mi nie przypominał. Choć może jednak była taka wirtualna postać, muzyk, wokalista. Też takie ręce do kolan.
Wszedł i siadł, zgarbiony, na wskazanym przeze mnie krześle, oddalonym o jakieś dwa metry. Zebrałem myśli i zacząłem pospolicie:
- No to w jakim języku Pan programuje najlepiej i czy miał Pan już do czynienia z projektami embedded?
- Miedź. Daj pan miedź…

No tak, ależ ja byłem głupi. Pomyliłem się zasadniczo – przecież to żul jakiś, a nie programista. Szlag nagły, a ja go tu na pokoje zapraszam, żeby się lepiej rozejrzał co na włamie można ukraść.
- Nie mamy miedzi, ani złomu. Mogę dać panu dwa złote – wydusiłem w końcu gniewnie.
- Nie chcę. Miedzi daj, trochę daj bardzo proszę. Masz, kable masz.
- Trochę to znaczy ile?
- Gram wystarczy
- Tu i teraz gram miedzi, takiego kabla?
- Tak, kabla, tu i teraz daj.
Po chwili namysłu przesunąłem w jego stronę woreczek z grotami do lutownicy transformatorowej. Są w końcu miedziane. Wziął, otwarł, zapakował wszystkie do ust (Boże, jakie on miał szerokie usta…) i zaczął je dosłownie żuć. Siedziałem skamieniały, a on po chwili wyraźnie się ożywił. Rozglądnął się, podniósł głowę i zobaczyłem jego ogromne, całkowicie czarne oczy. Tego dziwnego uczucia, które mnie zalało nie nazwałbym strachem, ale poczułem coś w rodzaju poważnych wątpliwości, czy ja to spotkanie przeżyję.
Zacząłem ostrożnie:
- Wiesz, miałem mieć spotkanie z kandydatem do pracy, programowania.
- Uciekł. Nie sądzę, żeby wrócił, bo wy wszyscy jak uciekacie, to już nie wracacie. Ty nie uciekłeś. W czym tu programujecie?
- W sensie języka? W C ++, coś tam w C Sharp. Mówi ci to coś?
- Mówi - wykrzywił się - Pokaż kod, kawałek kodu.
Zawahałem się – w końcu kod naszych programów to tajemnica firmy.
- Dobra, mogę ci pokazać to, nad czym pracuję teraz – ładowarka do samochodów. Chwila, pospinam.
- Bluetooth włącz.
- Skąd ty się na tym znasz, przecież widzę, że nie jesteś człowiekiem. Nawet trzydzieści lat w korpo tak nie zmienia.
- Przeczytałem internet. Nie cały oczywiście, ale to co mnie interesowało.
- W sensie gdzie go przeczytałeś? To są jeszcze jakieś kafejki internetowe na mieście? Wpuścili cię?
- Najpierw przeczytałem księgarnię, ale nie całą, bo mnie wyproszono. A resztę z Wi-Fi, jak tylko zrozumiałem, jak działa. Dobra, widzę twój bluetooth.
- Po co ci była ta miedź? Żywisz się tym?
- Domyślny jesteś.
- A dlaczego akurat przyszedłeś tu, po schodach do mnie?
- Jednak niedomyślny. Bo wyczułem miedź. To programuję?
Z wahaniem ustąpiłem mu miejsca. Miał półtora metra wzrostu. Podrapał się po plecach. Siedmioma palcami bez przeciwstawnego kciuka. Wyglądało to jednocześnie strasznie i śmiesznie, trochę jak w pałacu strachu w obwoźnym wesołym miasteczku.
Sweter miał markowy i całkowicie ziemski, co rzucało się w oczy, bo nosił go na lewą stronę.
- skąd masz sweter?
- ukradłem. To znaczy wtedy, kiedy go kradłem, to nie wiedziałem jeszcze, że go kradłem, bo Wi-Fi znalazłem później, żeby się tego między innymi dowiedzieć. Ale teraz wiem i jest mi przykro. O, tu się pomyliłeś, złe użycie wskaźnika, poprawiam.
Skompilowałem. Zadziałało.

- No dobra – zapytałem, jak się nazywasz i skąd tu się wziąłeś? Długo tu jesteś?
- Nie mam imienia w waszym języku, bo my w ogóle nie mamy imion i porozumiewamy się nieakustycznie, ale tu nazywają mnie póki co najczęściej Jezus, ale nie nawiązują kontaktu i uciekają. Niekiedy też inaczej określają, ale to słowa są wulgarne, wiem to ze słownika przekleństw i wulgaryzmów PWN. Jestem dwa wasze tygodnie i raczej się ukrywam. Jak dobrze wszystko zrobiłem w moim programie to dziś wracam. A zostałem skazany na śmierć przez przewektorowanie w losowe miejsce lokalnego wszechświata.
- To może będę mówił „Hesus”, bo Jezus kojarzy się tu jednoznacznie z inną osobą. Zginąłbyś w próżni?
- Oczywiście – Hesus porządkował mój kod w jakimś oszalałym tempie.
- I trafiłeś akurat tutaj, a nie w próżnię?
- Bo szczęściu trzeba dopomóc – to ja pisałem firmware systemu teleportacji, który używamy do przemieszczania się i ukryłem backdoor w procedurze kary śmierci. Nie wyszło idealnie, bo nieco pod ziemią wylądowałem, ale ręce mi wystawały, wygrzebałem się. Już wtedy od miejscowych dowiedziałem się, jak się nazywam tutaj. I oczywiście uciekli.
- No to musiałeś nieźle coś spieprzyć, tam u was, jak cię na śmierć skazali?
- Jak to i u was w filmch - przez kobietę. Troszkę pomieszałem w kodzie teleportacji, żeby jej zaimponować i znaleźć się tam, gdzie trzeba wtedy, kiedy trzeba, a wyszedł pospolity armageddon. Nie wracajmy do tego. To co jeszcze ta ładowarka ma robić?

Zacząłem mu opowiadać o założeniach i pokazywać szkice interfejsu, a Hesus programował. Wrzucał od razu wielkie kawały kodu przez bluetooth, bowiem stał się klawiaturą mojego komputera. To były czary, wszystko działało.
- Ja się doczytam potem po tobie? - wolałem się upewnić.
- Dobrze, już komentuję kod.
Ekran zalała zieleń komentarzy.
- Po co wam siedem palców i takie szpony?
- Ewolucja, jak i u was. U nas rozwiązaliśmy właściwie wszystkie problemy społeczne, ale pozostał problem podrapania się pod łopatką. I zadziałaliśmy genetycznie, poprawiając naszą budowę tak, żeby i ten kłopot zniknął. Patrz, jak ślicznie działa.
Podrapał się naraz pod obydwoma łopatkami rękami na krzyż. Urocze. Po czym zaczął się trząść.
- Coś nie tak? - zapytałem
- Mój czas mija, już mam sygnał że za chwilę mnie przewektoruje z powrotem.
- w snopie światła przez sufit?
- nie, zniknę po prostu, za dziesięć sekund.
Pomyślałem sobie, jak ja bym chciał mieć takiego pracownika. Ale skoro to już koniec, to chyba trzeba zadać jedno, najważniejsze pytanie:
- Hesus, przekaż nam coś, co będzie miało największy twoim zdaniem wpływ na ludzkość. W końcu wasza cywilizacja jest niesamowicie bardziej rozwinięta niż nasza.
Popatrzył na mnie tymi swoimi wielkimi czarnymi oczyma i powiedział:
- programowanie obiektowe ssie.
I zniknął.


Alkohol nie rozwiąże wszystkich Twoich problemów. Z drugiej strony - mleko też ich nie rozwiąże...

Awatar użytkownika
Leszek Pipka
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 699
Rejestracja: śr 16 sty 2013, 16:24
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Hesus

Postautor: Leszek Pipka » wt 04 wrz 2018, 14:03

Wporzo. Troszeczkę płaskie, sprawozdawcze, zwłaszcza na początku w temperaturze średniego felietonu, ale potem leci. Całkiem zabawne dialogi i didaskalia. I bardzo zabawna puenta, wygrywająca opozycję do opatrzonego na ogól dźwiękami trąb a la Wagner przesłania Kontaktu.
Lekki rewanżyk na zawodowej frustracji?
Sympatyczny kosmita, beka z korpo. Co więcej chcieć?

Zapis dialogów się rozjechał, na pewno do poprawki.



Awatar użytkownika
MargotNoir
Pisarz domowy
Posty: 185
Rejestracja: sob 23 cze 2018, 19:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Hesus

Postautor: MargotNoir » wt 04 wrz 2018, 16:21

Świetny pomysł, bardzo miło pokazuje realia i nastawienie człowieka, który od lat programuje na strychu, broniąc indywidualności przed skorpowaceniem.

Przeszkadza głównie to, że bez żadnego sensownego powodu kosmita coraz lepiej mówi po polsku. Z początku ledwie duka, a pod koniec świetnie sobie radzi. Wprawdzie wiemy, że uczy się bardzo szybko, ale w czasie rozmowy nie może się uczyć, bo bluetooth ma zajęty czymś innym, od rozmówcy nie mógł podłapać za wiele... może w tym samym czasie "czytać Internet" za pomocą WiFi, ale wspomina, że zrobił to wcześniej. Skąd ta gwałtowna poprawa?

No i nie wiem, czy taki mądrala nazwałby inżynierię genetyczną ewolucją.



Awatar użytkownika
Gorgiasz
Weryfikator
Weryfikator
Posty: 1237
Rejestracja: wt 15 lis 2011, 18:40
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Hesus

Postautor: Gorgiasz » wt 04 wrz 2018, 17:01

Sympatyczne opko, dobrze się czyta, ale jeszcze bym nad nim popracował. Brakuje mi wyrazistego przedstawienia momentu, gdy narrator najpierw domyśla się, a później nabiera pewności, że jego gość jest kosmitą – jego reakcji emocjonalnej, zdziwienia, niedowierzania własnemu osądowi etc. (są tylko zdawkowe stwierdzenia). I nawiązany dialog rozpoczyna się płynnie, jakoś tak nazbyt naturalnie i zwyczajnie; rozmawiają jak starzy znajomi.
Kwestia z Jezusem niewykorzystana i bez konsekwencji, przez co może wydać się zbędną.

W CV doświadczenie przedstawiał niewielkie, ale jak wiadomo rynek pracy jest w tym zakresie wygłodzony i nie ma co przesadzać z wymaganiami.

W CV doświadczenie przedstawiał niewielkie, ale jak wiadomo, rynek pracy jest w tym zakresie wygłodzony i nie ma co przesadzać z wymaganiami.

Pewnie idzie – pomyślałem, wstałem więc szybko i otwarłem drzwi. Faktycznie tam był. Oglądał nasz podręczny magazynek kabli i złączek umieszczony po lewej od drzwi, na antresoli.

Powtórzone „drzwi”.

- zapraszam do środka. Proszę siadać tutaj.

- Zapraszam do środka. Proszę siadać tutaj.

żeby się lepiej rozejrzał co na włamie można ukraść.

żeby się lepiej rozejrzał, co na włamie można ukraść.

- Nie mamy miedzi, ani złomu.

- Nie mamy miedzi ani złomu.

Miedzi daj, trochę daj bardzo proszę.

Miedzi daj, trochę daj, bardzo proszę.

Wziął, otwarł, zapakował wszystkie do ust (Boże, jakie on miał szerokie usta…) i zaczął je dosłownie żuć.

Napisałbym: otworzył.

Tego dziwnego uczucia, które mnie zalało nie nazwałbym strachem,

Tego dziwnego uczucia, które mnie zalało, nie nazwałbym strachem,

- Mówi - wykrzywił się - Pokaż kod, kawałek kodu.

- Mówi - wykrzywił się. - Pokaż kod, kawałek kodu.

Nie cały oczywiście, ale to co mnie interesowało.

Nie cały oczywiście, ale to, co mnie interesowało.

- skąd masz sweter?
- ukradłem.

- Skąd masz sweter?
- Ukradłem.

Jak dobrze wszystko zrobiłem w moim programie to dziś wracam.

Jak dobrze wszystko zrobiłem w moim programie, to dziś wracam.

- Jak to i u was w filmch - przez kobietę.

„filmach”

a wyszedł pospolity armageddon.

„Armageddon” napisałbym dużą literą.

Wrzucał od razu wielkie kawały kodu przez bluetooth, bowiem stał się klawiaturą mojego komputera.

Brzmi, jakby Hesus stał się klawiaturą.

- Po co wam siedem palców i takie szpony?
- Ewolucja, jak i u was. U nas rozwiązaliśmy właściwie wszystkie problemy społeczne, ale pozostał problem podrapania się pod łopatką.
Bardzo dobre.

Przydałoby się więcej takich lekkich i dowcipnych uwag.

- Coś nie tak? - zapytałem

- Coś nie tak? - zapytałem.

- Mój czas mija, już mam sygnał że za chwilę mnie przewektoruje z powrotem.

- Mój czas mija, już mam sygnał, że za chwilę mnie przewektoruje z powrotem.

- w snopie światła przez sufit?
- nie, zniknę po prostu, za dziesięć sekund.

- W snopie światła przez sufit?
- Nie, zniknę po prostu, za dziesięć sekund.

- programowanie obiektowe ssie.

- Programowanie obiektowe ssie.



Awatar użytkownika
Piro
Zarodek pisarza
Posty: 23
Rejestracja: wt 24 kwie 2018, 16:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kraków
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Hesus

Postautor: Piro » wt 04 wrz 2018, 17:17

MargotNoir pisze:Source of the post Przeszkadza głównie to, że bez żadnego sensownego powodu kosmita coraz lepiej mówi po polsku. Z początku ledwie duka, a pod koniec świetnie sobie radzi. Wprawdzie wiemy, że uczy się bardzo szybko, ale w czasie rozmowy nie może się uczyć


Kosmita umiera z głodu. Żebrząc o życie mówi się nieco inaczej, niż już wtedy, gdy podstawowa potrzeba jest zaspokojona. On mówi lepiej po polsku niż większość Polaków - w końcu przeczytał mnóstwo tekstów.

Added in 12 minutes 54 seconds:
Gorgiasz - ja w ogóle daję słowo, że nauczę się pisać po polsku. Bardzo, bardzo Ci dziękuję za taką obszerną pomoc. Ja mam łatwość pisania, ale niestety jestem nieco na bakier z zasadami. Ale obiecuję się wyrobić.
Hesus jest tekstem dla córki, która już narozpowiadała, że piszę sporą powieść SF "Kyle", której pierwotne kawałki tu wrzucałem. Ponieważ "Kyle" jest na ukończeniu, a nie chciałem dawać czegoś takiego "ułamkowego" typu kilka kartek powieści, to napisałem Hesusa. Wszystkie uwagi wykorzystam, oprócz armagedonu, bo to w końcu był pospolity armagedon (choć to okrutny żart dla językoznawców - ogólnie Hesus ubił pewnie pół narodu, stąd i pospolity...)
Co do samego użycia "Jezusa" - zstąpił z nieba, miał niesamowite moce, powiedział coś, co za wiele lat okaże się być prawdą i do nieba wstąpił z powrotem.
Pomyślałem, że i tak już dosyć. Toruń ma macki wszędzie.
Dziękuję za pomoc. Obiecuję "Kyle-a" w prezencie, jak tylko do końca się wyda (dużo też mi tu już pomogliście, najpierw wydaje się po angielsku, ale już po miesiącu, czyli jakoś w listopadzie ma być też po polsku).

Added in 8 minutes 14 seconds:
PS: A z ciekawości - do wszystkich - czy wiecie, o jakiego wirtualnego muzyka, wokalistę chodzi w tekście?

Added in 1 minute 22 seconds:
PS: A z ciekawości - do wszystkich - czy wiecie, o jakiego wirtualnego muzyka, wokalistę chodzi w tekście?


Alkohol nie rozwiąże wszystkich Twoich problemów. Z drugiej strony - mleko też ich nie rozwiąże...

Awatar użytkownika
BonjurBuonegiorno
Zarodek pisarza
Posty: 17
Rejestracja: pt 10 sie 2018, 17:38
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

[W]Hesus

Postautor: BonjurBuonegiorno » sob 08 wrz 2018, 00:17

Jest dobre xD

Trochę mi było ciężko w ogóle czytać, ale to może być wina mojej opieszałości w czytaniu również. :clap:
Napisane zapewne dla dowcipu i stąd zapewne pierwszy komentarz mówi o płaskości tekstu. Też myślę, że trochę to przypomina wykład.



Awatar użytkownika
Piro
Zarodek pisarza
Posty: 23
Rejestracja: wt 24 kwie 2018, 16:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Kraków
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

[W]Hesus

Postautor: Piro » ndz 16 wrz 2018, 15:24

Po pomocy Gorgiasza i po korekcie drugiej osoby już naprawdę fajnie wyszło. Dzięki jeszcze raz za pomoc!


Alkohol nie rozwiąże wszystkich Twoich problemów. Z drugiej strony - mleko też ich nie rozwiąże...


Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość