Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Tatuś [wulgaryzmy]

Miniaturki, drabble i inne krótkie teksty

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Muchozord
Kmiotek
Posty: 9
Rejestracja: śr 16 sty 2019, 13:57
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: wieje, ale przynajmniej smogu nie ma
Płeć: Kobieta

Tatuś [wulgaryzmy]

Postautor: Muchozord » pt 25 sty 2019, 17:22

Wchodzę do domu i zdjemuję buty. Ojciec ogląda Koło Fortuny.
- Darek! Pranie byś mógł wstawić! Bierz się za to zaraz, bo wyschnąć nie zdąży, a ja mam jutro na szóstą! – krzyczy ojciec
Idę do szafki, wyciągam wielki karton proszku i miarkę, odmierzam porcję specyfiku równo do drugiej kreski od dołu, biorę płyn do płukania i zmierzam do łazienki. Do której przegródki to się sypało? Już wiem. Do tych dwóch skrajnych, bo one oznaczają pranie wstępne i właściwe. Do środkowej wlewam płyn. Wszystko się zgadza. Teraz... który program włączyć? Kombinezon ojca jest umazany smarem, więc chyba „poplamione” trzeba wybrać. Nie, kiedyś wybierałem inny. Chociaż chyba jednak ten. Ciekawe, czemu stary ramol sam prania nie wstawi. Nie chce mu się czy też ma znowu jakiś humor spaczony?
- STROIK, a nie STOJAK, babo durna! Stroik na świąteczny stół! Darek! Wstawiłeś to pranie czy nie? – ojciec drze się z pokoju
Chyba ta druga opcja będzie właściwa.
- Nie wiem, który program! – odkrzykuję
- Polsat kurwa! No co za...
Dochodzi mnie głośne westchnięcie z wyraźnym tonem skargi. Gapię się na różowe kafelki i czuję, że trybiki w mojej głowie zaczynają się kręcić trochę szybciej, przez co myśli przeganiają się nawzajem w sposób losowy. Ojciec dźwiga się z fotela i przychodzi do łazienki.
- Jak nie wiesz, który program, to się przychodzi i pyta, a nie stoi jak ten osioł. – mówi - Drugi od góry weź. Nie wiem, który raz ci to powtarzam. Tak trudno jedną rzecz zapamiętać? CO?
- Już, już! Już wybieram.
Lekko drżącą dłonią przekręcam gałkę na drugi program od góry, czyli „poplamione”. Tak myślałem. Tylko czy wszystko ustawiłem, jak należy? Wirowanie na 1000 - to chyba dobrze. Czuję na sobie jego wzrok, więc nie mogę się ociągać. Klikam przycisk „start”. Uff.
- Darek, a powiedz mi, ile rzeczy jest w pralce, co?
- No tylko ten kombinezon.
- Czyli ile ich jest? Dużo czy mało?
- No mało.
- No! To masz tu, durniu, taki przycisk „mały wsad”. Mówiłem, żeby go wybierać, bo inaczej będzie nipotrzebnie więcej wody żarło. Ale widzę, że ty bogaty jesteś, ciebie stać, kurwa, na wodę. To może ty będziesz teraz rachunki płacił, co?
Myślę nad dyplomatyczną odpowiedzią, ale w głowie mam pustkę. Przełykam tylko głośno ślinę. Zapomniałem o tym wsadzie.
- Wygadany jak zwykle. Słyszysz w ogóle, co mówię? – pyta ojciec
- Słyszę.
- No i co powiesz? CO?
- Zapomniałem. Następnym razem będę pamiętał.
- O tym to się przekonamy, o ile ci pozwolę jeszcze pralkę tykać. Ale powiem ci, chłopie, że czasem to już mi łapy opadają. Strach ciebie o coś poprosić. Nie wiem, jak ty maturę chcesz zdać, skoro durnej pralki nastawić nie potrafisz.
Słowa starego nie robią na mnie wrażenia, bo ja się o maturę nie martwię. Próbną jakoś napisałem, więc i właściwą zdam, a w czerwcu do Norwegii spadam. Mogę nawet na podłodze spać i trociny żreć na obiad, byle z dala od tej świni w wypierdzianych dresach. Byle na ten jego słoik owinięty taśmą, na tą jego spluwaczkę amatorską nie patrzeć.
- Ja się o maturę nie martwię. – wypalam w przypływie nagłej pewności siebie – Trzydzieści procent to ja na luzie wyciągnę, a w zeszłym tygodniu z Grześkiem tą Norwegię dogadaliśmy. Tam za wykończeniówkę dobrze bulą to ci oddam za tą wodę.
- A ten dalej swoje! Norwegia, kurwa! Dwie rzeczy ci teraz powiem, synu. Ja nie mówię, że ty nie zdasz, nie. Ale jeśli ty zdasz to chyba jakimś psim swędem, to jedno. A do Norwegii to ty chłopie tak poleciesz, że się pewnie już na lotnisku zgubisz, to drugie. He he. I jeszcze jedno. Na wykończeniówce to się trzeba umieć znać, a nie, że się pojedzie na krzywy ryj i dawaj od razu płytki układać. Mało to partaczy jest? To trzeba mieć fach w ręku.
- Chyba znać, a nie umieć znać.
Stary ściąga krzaczaste brwi i milczy z wyrazem oburzenia na nalanej twarzy. Wygląda, jakbym dotknął go do żywego.
- Poprawia mnie! Ty nie za mądry jesteś? CO? Czwarte przykazanie chyba znasz. Chociaż pewnie nie znasz. Teraz to tak jest, ledwo od ziemi gówniarz odrośnie i już się zaczyna. – mówi ojciec, po czym wychodzi z łazienki i zmierza w stronę fotela - Do Norwegii he he. Pożyjemy, zobaczmy he he.
Stary chuj obmierzły. Niech wraca swoje Koło Fortuny oglądać i cieszyć się, jak zgadnie hasło szybciej od uczestnika. A jak się jakiś gracz pomyli to w ogóle radości nie będzie końca. Tylko na siebie jestem zły. Dlaczego dostaję małpiego rozumu, jak tylko wyczuwam, co się święci? Jakbym sam pralkę nastawiał to by było wszystko miód malina, a jak się ten prześladowca za plecami czai to zaraz coś idzie nie tak. Czy ja naprawdę prostych rzeczy nie potrafię? Może jednak z tą Norwegią to nie jest dobry pomysł, bo tam co i rusz jakiś majster na ręce będzie patrzył?
- Cho no tu jeszcze na moment! – słyszę z pokoju
Idę wolno, jak na zatracenie.
- Ty pewnie teraz myślisz, że to ja jestem ten zły. – zaczyna – Ale ty się kiedyś przekonasz, że miałem rację i że to wszystko nie komu innemu, ale tobie właśnie na dobre wyjdzie. To są rady od serca i ja może czasem coś ostro powiem, ale ja mam taki temperament, a ty za to lepiej zapamiętasz. To co, po piwku? Leć synku do lodówki to sobie wypijemy razem.
- Nie, dzięki. Umówiony jestem, więc będę leciał. - kłamię
- Jezu święty... ledwo wlazł i już gdzieś diabeł niesie, szkoda gadać. To może mi chociaż podasz to piwo?
- Gówno ci mogę podać.
Wychodzę z domu. Wyrodny syn, który cierpliwości nie ma za grosz, psuje atmosferę w domu i ojca nie szanuje - oto, kim jestem. A stary będzie spał spokojnie.



Awatar użytkownika
brat_ruina
Legenda pisarstwa
Posty: 1939
Rejestracja: ndz 27 kwie 2014, 13:21
OSTRZEŻENIA: 2
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna

Tatuś [wulgaryzmy]

Postautor: brat_ruina » pt 25 sty 2019, 20:49

Tu masz delikatną siękozę
Muchozord pisze:Gapię się na różowe kafelki i czuję, że trybiki w mojej głowie zaczynają się kręcić trochę szybciej, przez co myśli przeganiają się nawzajem w sposób losowy. Ojciec dźwiga się z fotela i przychodzi do łazienki.
- Jak nie wiesz, który program, to się przychodzi


Darek pewnie tak mówi, ale ja bym chyba zmienił na 'tę'
Muchozord pisze:na tą jego spluwaczkę amatorską nie patrzeć.
Muchozord pisze:tą Norwegię
Muchozord pisze:tą wodę.


Spluwaczka to taki słoik do charkania? I dlaczego amatorska, są profesjonalne w użytku domowym?

S.


Jeszcze raz odwróciłam głowę, by zobaczyć, jak lafirynda odchodzi dumnym krokiem, plaskając głośno pośladkami

Ja sam przeczytałem już ok. 8 000 książek


http://postscriptum.net.pl/prezentacje/ ... 5_pop4.pdf
http://postscriptum.net.pl/prezentacje/ ... 6_druk.pdf
http://postscriptum.net.pl/prezentacje/ ... tu_ABC.pdf

Awatar użytkownika
MargotNoir
Dusza pisarza
Posty: 479
Rejestracja: sob 23 cze 2018, 19:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Tatuś [wulgaryzmy]

Postautor: MargotNoir » pt 25 sty 2019, 22:16

Ciekawy sposób narracji. Uznałabym, że do bólu proste, klocowate zdania to efekt braku umiejętności sprawnego posługiwania się językiem, ale pojawia się kilka fragmentów sugerujących, że toporność całej reszty może być zamierzona (choć nie musi - sama nie wiem).

Głównym problemem jednak jest brał spójności pod względem psychologicznym. Chłopak tak sparaliżowany, że ze strachu traci rpzum i nie umie nastawić pralki, a dwie sekundy później tak śmiało pyskuje? Z ojcem nie ma żadnej więzi, nienawidzi go, ale zwierza się ze swoich planów i obaw? No nie. Nie. Zupełnie tego nie widzę.



Awatar użytkownika
Katka
Pisarz domowy
Posty: 97
Rejestracja: sob 12 sty 2019, 17:50
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Tatuś [wulgaryzmy]

Postautor: Katka » sob 26 sty 2019, 00:23

W sumie zabrakło mi jakiegoś rozwiązania, zaskoczenia, puenty, czegokolwiek. Smutny obrazek, smutna sytuacja, ale nic z niej nie wynika.

W trakcie czytania spodziewałam się, że Darek na końcu okaże się np. na coś chory, albo że ma jakiś problem. Wtedy te docinki ojca miałyby jeszcze bardziej gorzki wydźwięk, a bierność chłopaka byłaby uzasadniona.

Do dopracowania. Czytało się nieźle.


"Moje znaki szczególne
to zachwyt i rozpacz."
W. Szymborska

Awatar użytkownika
Muchozord
Kmiotek
Posty: 9
Rejestracja: śr 16 sty 2019, 13:57
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: wieje, ale przynajmniej smogu nie ma
Płeć: Kobieta

Tatuś [wulgaryzmy]

Postautor: Muchozord » pn 28 sty 2019, 10:25

Dzięki za odpowiedzi :D.

brat_ruina pisze:Tu masz delikatną siękozę

Darek pewnie tak mówi, ale ja bym chyba zmienił na 'tę'

Spluwaczka to taki słoik do charkania? I dlaczego amatorska, są profesjonalne w użytku domowym?



W sumie na to "się" nawet nie zwracałam wcześniej uwagi, więc dobrze, że mnie oświeciłeś w tym temacie. Chyba muszę sobie te newralgiczne słowa powytłuszczać, bo inaczej niestety czasami nie zobaczę xD.

Tak, spluwaczka to słoik do charkania :P. Znałam pewnego pana w średnim wieku, który sobie tak właśnie spluwał do słoika.

MargotNoir pisze:Głównym problemem jednak jest brał spójności pod względem psychologicznym. Chłopak tak sparaliżowany, że ze strachu traci rpzum i nie umie nastawić pralki, a dwie sekundy później tak śmiało pyskuje? Z ojcem nie ma żadnej więzi, nienawidzi go, ale zwierza się ze swoich planów i obaw? No nie. Nie. Zupełnie tego nie widzę.


Katka pisze:W sumie zabrakło mi jakiegoś rozwiązania, zaskoczenia, puenty, czegokolwiek. Smutny obrazek, smutna sytuacja, ale nic z niej nie wynika.


Przyznaję, że kompletnie nie miałam pomysłu, jak ten tekst zakończyć, więc końcówkę napisałam "na siłę" i rzeczywiście się z tego zrobiła niespójność :hm:.



Awatar użytkownika
Kruger
Umysł pisarza
Posty: 942
Rejestracja: śr 12 paź 2011, 09:02
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Wrocław
Płeć: Mężczyzna
Kontaktowanie:

Tatuś [wulgaryzmy]

Postautor: Kruger » pn 28 sty 2019, 15:53

Hmmm.
Źle się zaczyna, ale w sumie tragedii nie ma. Kilka rzeczy mi się nasuwa z lekka (ponad to, co moi przedpiśćcy wyłożyli).

Karkołomne nieco jest używanie czasu teraźniejszego. Można i czemu nie, ale to trudny czas do pisania. Tu niezbyt wyszło, zwłaszcza na początku. Jakoś tak sucho i relacyjnie, od pierwszych zdań.
Trochę nadopisów IMHO zbędnych.
Muchozord pisze:Source of the post odmierzam porcję specyfiku równo do drugiej kreski od dołu

Np. tu. Czy trzeba pisać, że od dołu? IMHO nie.
Trzecia rzecz, warto poczyścić swój tekst przed wystawieniem. Są literówki. Są brakujące przecinki lub kropki. Są też znaki interpunkcyjne nadmiarowe - zwłaszcza w dialogach i wtrąceniach dialogowych. Warto się zapoznać (albo podszlifować) pisanie wtrąceń dialogowych.



Awatar użytkownika
Leszek Pipka
Akcelerator
Akcelerator
Posty: 759
Rejestracja: śr 16 sty 2013, 16:24
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Mężczyzna

Tatuś [wulgaryzmy]

Postautor: Leszek Pipka » pn 04 lut 2019, 13:22

Czasem trzeba stanąć po jednej stronie, opowiedzieć się konkretnie za jakąś postawą, czasem trzeba walnąć na odlew nie bawiąc się w subtelności.

Jednak nie wiem, nie jestem przekonany, że miniatura powyżej obrazuje taki przypadek.

Jeśli trafnie odczytuję intencje Autora i rozkład racji, to w moim przypadku efekt uzyskał odwrotny, bowiem tekst czytam ojcem, nie synem. I to ojciec jest mi bliższy jako protagonista. Mimo uczynienia zeń grubo ciosanego, groteskowego totemu a la Ferdek Kiepski z dołożonym rysem okrucieństwa, hektarami tępoty i nieczułości.
Bo, uciekając się do grubego kolokwializmu, pipowatość Młodego mogłaby wyprowadzić z równowagi świętego, a jego założenie, że z daleka od burzącego wpływu rodziciela rozwinie skrzydła i nakopie światu swoją naiwnością budzi politowanie.

Coś, co szumnie nazywa się „konfliktem pokoleń”, a od zawsze towarzyszy rodzajowi ludzkiemu jako taniec z powtarzalnych figur, poza które rzadko daje się wyjść – ma dwie zaangażowane strony, dwóch przedstawicieli, reprezentujących różne siły. Tę wstępującą, szukającą, przygniataną cieniem autorytetu i zastałych norm i tę zstępującą – zasiedziałą w wyćwiczonych formułach, sytą doświadczeniem minionych lat, ślepą na dreptanie w miejscu i uciskanie zstępnych. Upiorna bywa, idąca często przez dziesiątki lat powtarzalność schematu co pokolenie, z powtarzalnym przejściem jednostek od wartości początkowej do końcowej miazgi. Im jesteśmy starsi, tym więcej w nas jest rodziców.

Właśnie zastanowienie nad dalszym ciągiem, możliwym (wykapany tatuś) i niemożliwym scenariuszem rozwoju brzydkiego kaczątka uważam za sporą wartość miniatury. Niejedyną: życiowy temat, emocje, przyzwoita czytalność, dokładają się do pozytywnej oceny.

Czy tak napisany epizod mógłby sięgnąć jeszcze głębiej? Tak, na pewno. Ale nie takim narratorem. Tu racje są rozłożone po jednej stronie konfliktu. Znalezienie ich po drugiej stronie byłoby wejściem na wyższy level.

Ale i tak jest dobrze.




Wróć do „Miniatura literacka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość