Przed użyciem zapoznaj się z treścią Regulaminu lub skonsultuj się z Moderatorem lub Adminem,
gdyż każde Forum niewłaściwie stosowane zagraża Twojemu życiu literackiemu i zdrowiu psychicznemu.


Dialogatornia - kwalifikacje do warsztatów z pisania dialogów

Mężczyźni o tym nie mówią - fragment - poprawione

Tu wrzuć dopracowane fragmenty opowiadań, które chcesz poddać ocenie Weryfikatorów.
Potem tekst przechodzi do działu "Zweryfikowane"

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
mrs.durst1
Debiutant
Debiutant
Posty: 195
Rejestracja: śr 20 cze 2018, 19:34
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Mężczyźni o tym nie mówią - fragment - poprawione

Postautor: mrs.durst1 » śr 10 kwie 2019, 19:32

A więc wrzucam fragment napisany od nowa.
Jako, że czasu na pisanie mam jak na lekarstwo, na razie mam tylko tyle.

MĘŻCZYŹNI O TYM NIE MÓWIĄ




Próbując odgonić myśli o życiu, jakie teraz wiodę, z trudnością skupiam uwagę na drodze. Raz po raz naciskam pedał hamulca, aby opóźnić powrót do domu – nie jestem gotowy stanąć z nią twarzą w twarz, nie po tym co zrobiła. Docieram do rozwidlenia i przystaję, mam szczęście, że jestem na szosie sam. Czuję się jakbym dostał szansę na zmianę swojego losu i oto muszę dokonać wyboru. Patrzę w oba kierunki i choć mam wielką ochotę wrzucić pierwszy bieg i pojechać w przeciwnym, skręcam w lewo i jadę w stronę miejsca, które kiedyś nazwałem domem. Zdaję sobie sprawę, że na ucieczkę jest już za późno. Gdybym wcześniej wiedział, co mnie czeka… ale cóż, nikt z nas nie jest w stanie przewidzieć przyszłości.
Docieram do końca wąskiej drogi i parkuję na żwirowym podjeździe. Chcąc opanować drżenie rąk, mocno zaciskam ręce na kierownicy. Patrzę w okna, w których czai się ciemność i zastanawiam się od czego to wszystko się zaczęło i czy zdołam jeszcze kiedykolwiek coś zmienić. Pierwsze krople zapowiadanej wcześniej ulewy, walą w przednią szybę, jakby kazały mi wysiadać, zniecierpliwione moim ociąganiem.
Dawniej, na dźwięk klucza przekręcanego w zamku wyszłaby mi naprzeciw, ale te czasy dawno minęły. Zamiast tego wita mnie cisza, która sprawia, że zaczynam dygotać. Stawiam ostrożnie kroki, czując się jak intruz we własnym domu. Krocząc wśród cieni rozglądam się za znajomą sylwetką, ale nigdzie nie mogę jej dostrzec, może śpi? Uznając, że sprzyja mi szczęście, postanawiam zaszyć się w gabinecie. Otwieram pracownię, a gdy światło rozjaśnia pokój mrugam parokrotnie oczami, nie wierząc w to co widzę. Walczę ze sobą, aby nie dać ponieść się emocjom, chociaż wiem, że nie będzie to możliwe. Na ścianach dostrzegam bure ślady i małe wgniecenia – miejsca o które nimi rzuciła. Podłogę i moje zabytkowe, mahoniowe biurko pokrywają setki, a może i nawet tysiące drobnych, czarnych, błyszczących kawałeczków. Jak ona mogła?- złoszczę się. Powietrze wokół mnie nagle gęstnieje, czuję napływającą falę furii. Zaciskam pięści tak mocno, że aż bieleją mi kostki i z gniewem walę ręką w futrynę.
Suka!- syczę z nienawiścią.
Wbiegam po schodach do sypialni, z impetem otwieram drzwi. Brak reakcji z jej strony sprawia, że wściekam się jeszcze bardziej. Gwałtownie ściągam z niej kołdrę i widzę jak leży skulona. W jednej chwili irytacja zamienia się w niepokój – dlaczego ona się nie rusza? Zapalam lampkę nocną i dopiero teraz dostrzegam na prześcieradle ślady krwi.
































1

5 lat wcześniej

Zbliżała się już prawie dwudziesta, gdy skończyłem rozpakowywać ostatni karton. Wprawdzie był kwiecień i dni zrobiły się dłuższe, ale ostatnie tygodnie poświecone na szpachlowaniu, tarciu, malowaniu i tym podobnych rzeczach wykonywanych przy remoncie, sprawiły, że straciłem rachubę czasu. Wyjąłem z lodówki Budweisera i klapnąłem w fotelu. Rozejrzałem się po pomieszczeniu i dumny z siebie, że większość prac wykonałem sam, pociągnąłem łyk z butelki. Pierwszy raz od długiego czasu poczułem się szczęśliwy. Udało mi się skończyć studia pedagogiczne, a od września miałem zacząć pracę w szkolę w Swaythling, która znajdowała się zaledwie piętnaście minut spacerem. Dlatego wybrałem to lokum, może nie było szczytem moich marzeń, ale spadek po ciotce Mary wystarczył na to dwupokojowe mieszkanie z aneksem kuchennym i łazienką. Dla samotnego dwudziestopięciolatka idealne. Ciekawe czy Emmie by się tu spodobało? Zastanowiłem się chwilę nad tym i stwierdziłem, że ona w życiu nie chciałaby tu zamieszkać. W myślach odtworzyłem jej niezadowoloną minę, którą z pewnością uraczyłaby mnie, gdyby ujrzała tę kraciastą sofę w salonie, identyczną jak ta z serialu Pełna Chata. Emmie wymarzyło się wygodne życie w luksusach, których nie byłem w stanie jej zapewnić. Ona potrzebowała rozrywek rodem z Las Vegas, a Swaythling było najnudniejsza dzielnicą Southampton, gdzie jedynymi atrakcjami był Mc Donald’s i Riverside Park.
W Emmie kochałem się już od pierwszej klasy liceum. Była dziewczyną, która wiedziała czego chce, a zawsze pragnęła mieć to co najlepsze. Nie byłem typem gwiazdora filmowego, ani nie miałem specjalnie grubego portfela, więc bezlitośnie odrzucała moje zaloty przez ponad rok. Wszystko zmieniło się na jednej z imprez, na której obydwoje wypiliśmy za dużo. Nie mogłem uwierzyć we własne szczęście, gdy pozwoliła mi się objąć a później pocałować. Zawstydzony swoim wyczynem, unikałem Emmy przez kilka kolejnych dni i prawdopodobnie to moje milczenie sprawiło, że zatelefonowała do mnie pierwsza i zaproponowała wyjście do kina. Od tamtej pory byliśmy parą, ale związek z Emmą nie wyglądał tak sobie to wyobrażałem. Starałem się z całych sił ją zadowolić, przynosiłem prezenty, kwiaty, pisałem nawet listy miłosne, jednak ona cały czas była smutna, jakby czegoś jej brakowało. Przeczuwałem nadciągające rozstanie, ale mimo wszystko kochałem Emmę swoją młodzieńczą miłością. Przełomem był jej wyjazd na studia do Londynu, gdzie zaznała wielkomiejskiego życia, a mnie odstawiła na bok. Nasze weekendowe spotkania były coraz rzadsze, potem zostały już tylko telefony raz w tygodniu. Podczas jednej z rozmów wyznała, że wolałaby wrócić do przyjacielskich stosunków, bo ona właściwie się już z kimś spotyka. Z plotek dowiedziałem się, że nowym wybrankiem był czterdziestopięcioletni biznesmen z wielką willą, wypasionym Jaguarem i własnym jachtem. Dopiero rozstanie sprowadziło mnie na ziemię i zdałem sobie sprawę, że zbytnio idealizowałem swoja byłą dziewczynę, nawet jej nie znając. Związek z Emmą wrzuciłem więc w najdalszy zakamarek pamięci i zamknąłem wspomnienia o niej na klucz.
Z zamyślenia wyrywa mnie dźwięk dzwonka. W drodze do drzwi, omijając cała stertę pustych pudeł, których nie zdążyłem wyrzucić zastanawiam się kogo licho niesie.
- No stary, aleś się urządził! – Dylan wparowuje do środka dzierżąc butelkę whiskey w ręku.



Awatar użytkownika
Alex.Kowalczyk
Zarodek pisarza
Posty: 14
Rejestracja: wt 30 kwie 2019, 13:01
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Mężczyźni o tym nie mówią - fragment - poprawione

Postautor: Alex.Kowalczyk » ndz 05 maja 2019, 21:22

Nikt jeszcze nie wydał opinii na temat tego co napisałeś.

Ponieważ nikt nie lubi być niezauważony, nieoceniony - będę pierwszy.

mrs.durst1 pisze:Source of the post Z plotek dowiedziałem się, że nowym wybrankiem był czterdziestopięcioletni biznesmen z wielką willą, wypasionym Jaguarem i własnym jachtem. Dopiero rozstanie sprowadziło mnie na ziemię i zdałem sobie sprawę, że zbytnio idealizowałem swoja byłą dziewczynę, nawet jej nie znając.


Ogólnie tekst jest napisany dość nieźle, natomiast ten fragment mnie bardzo razi. Jest to obraz do bólu stereotypowy, ten jaguar, willa i jacht - wybacz ja tego nie kupuje. Nie każdy bogacz ma jacht, jaguara i wille. Niektórzy mają np. wyspy ;) (żart oczywiście, nie mający żadnego związku z tym co napisałeś). To troszkę razi, mogłeś użyć tu mniej stereotypowego bogacza i mniej stereotypowej dziewczyny, lecącej na kasę.

mrs.durst1 pisze:Source of the post Starałem się z całych sił ją zadowolić, przynosiłem prezenty, kwiaty, pisałem nawet listy miłosne, jednak ona cały czas była smutna, jakby czegoś jej brakowało


To wygląda na faceta, który całe życie podporządkował zaspokajaniu potrzeb swojej kobiety, tak by ona była szczęśliwa, przy tym bohater ów zapomniał o swoim szczęściu. Wybacz, ale pantoflarz - do tego listy miłosne...hmm, to chyba nie te czasy :)

Rozumiem, że była smutna bo brakowało jej pieniędzy i rozrywki?

mrs.durst1 pisze:Source of the post Otwieram pracownię, a gdy światło rozjaśnia pokój mrugam parokrotnie oczami, nie wierząc w to co widzę. Walczę ze sobą, aby nie dać ponieść się emocjom, chociaż wiem, że nie będzie to możliwe. Na ścianach dostrzegam bure ślady i małe wgniecenia – miejsca o które nimi rzuciła. Podłogę i moje zabytkowe, mahoniowe biurko pokrywają setki, a może i nawet tysiące drobnych, czarnych, błyszczących kawałeczków. Jak ona mogła?- złoszczę się. Powietrze wokół mnie nagle gęstnieje, czuję napływającą falę furii. Zaciskam pięści tak mocno, że aż bieleją mi kostki i z gniewem walę ręką w futrynę.
Suka!- syczę z nienawiścią.


Żeby nie było, że jedynie krytykuję - ten fragment jest kapitalny! Czuć tutaj tą faktyczną złość bohatera, opis narastającej w nim furii jest bardzo plastyczny, doskonale buduje napięcie. To jest naprawdę dobrze napisany fragment.

mrs.durst1 pisze:Source of the post Wbiegam po schodach do sypialni, z impetem otwieram drzwi. Brak reakcji z jej strony sprawia, że wściekam się jeszcze bardziej. Gwałtownie ściągam z niej kołdrę i widzę jak leży skulona. W jednej chwili irytacja zamienia się w niepokój – dlaczego ona się nie rusza? Zapalam lampkę nocną i dopiero teraz dostrzegam na prześcieradle ślady krwi.


Podobnie jest tutaj. Świetnie napisany fragment, końcówka oddaje bardzo dobrze emocje, które zmieniają się pod wpływem sytuacji. Niewiele słów, ale czuć tą zmianę z furii w zaskoczenie, przerażenie.

Ogółem tekst jest bardzo fajny, dobrze się go czyta - obstaje jednak przy pierwszym fragmencie, oraz połowie fragmentu drugiego. Druga połowa owego fragmentu numer dwa - to niestety, w moim odczuciu, obraz stereotypowej, młodzieńczej miłości, stereotypowego, nieśmiałego "pantofla" (wybacz, ale to naprawdę tak wygląda), do pustej, stereotypowej lali, która poleciała na stereotypowego bogacza. Kupuję pierwszy fragment, kupuje połowę drugiego, natomiast ta druga połowa, drugiego fragmentu ( jak to brzmi ;) ), niestety burzy obraz całego, bardzo dobrze napisanego tekstu.

Added in 58 minutes 47 seconds:
Nie wiem jak się edytuje posty (jeszcze :) ), ale ogółem tekst bardzo mi się podoba i jest super, poza wymienionymi wcześniej stereotypami. Świetnie oddane emocje, fajnie i plastyczny opis czynności bohatera, bez zbędnych opisów niczym u Orzeszkowej, które tutaj (z tego co zauważyłem) trafiają się często ;)



Awatar użytkownika
mrs.durst1
Debiutant
Debiutant
Posty: 195
Rejestracja: śr 20 cze 2018, 19:34
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Mężczyźni o tym nie mówią - fragment - poprawione

Postautor: mrs.durst1 » ndz 05 maja 2019, 22:21

Dziękuję za odzew.
Na początku zaznaczę, że jestem kobietą (nie wiem czemu, ale już trzeci raz na forum ktoś piszę do mnie w męskiej formie).
Trochę miało być stereotypowo z tą dziewczyną i bogaczem, aczkolwiek zastanowię się nad jakąś zmianą tego fragmentu. Co do strania się o miłość, też chciałam żeby to wychodziło tylko od mężczyzny, w sumie koniec końców ona go nie kochała.
Główny bohater ma poznać inna kobietę, która to będzie zabiegać o niego, co będzie odmianą do pierwszej partnerki, może dlatego tak napisałam.
Co do listów, to cóż... Mój mąż nadal mi coś czasami naskrobię, ale może rzeczywiście do czytelnika może to nie trafić.
Cieszę się, że udało mi się zbudować napięcie, niemałe wyzwanie to było. Celowo nie chciałam używać imienia kobiety i też zastanawiam się czy to dobrze wyszło.



Awatar użytkownika
Alex.Kowalczyk
Zarodek pisarza
Posty: 14
Rejestracja: wt 30 kwie 2019, 13:01
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Mężczyźni o tym nie mówią - fragment - poprawione

Postautor: Alex.Kowalczyk » ndz 05 maja 2019, 23:16

mrs.durst1 pisze:Source of the post Dziękuję za odzew.
Na początku zaznaczę, że jestem kobietą (nie wiem czemu, ale już trzeci raz na forum ktoś piszę do mnie w męskiej formie).
Trochę miało być stereotypowo z tą dziewczyną i bogaczem, aczkolwiek zastanowię się nad jakąś zmianą tego fragmentu. Co do strania się o miłość, też chciałam żeby to wychodziło tylko od mężczyzny, w sumie koniec końców ona go nie kochała.
Główny bohater ma poznać inna kobietę, która to będzie zabiegać o niego, co będzie odmianą do pierwszej partnerki, może dlatego tak napisałam.
Co do listów, to cóż... Mój mąż nadal mi coś czasami naskrobię, ale może rzeczywiście do czytelnika może to nie trafić.
Cieszę się, że udało mi się zbudować napięcie, niemałe wyzwanie to było. Celowo nie chciałam używać imienia kobiety i też zastanawiam się czy to dobrze wyszło.


Ogółem dostępny fragment bardzo mi się podoba i jest fajnie napisany :) Razi jedynie ten, nieco oklepany stereotyp pustej dziewczyny, bogacza i chłopaka pantofla. Nie znam oczywiście całości - ale super byłoby gdyby w relacji z pustą kobietą, chłopak miał też charakter i był postacią wyrazistą i taką, z którą da się zidentyfikować (to jest dla mnie najważniejsze w każdej książce - czy identyfikuje się z bohaterem, z postaciami, nie ważne czy są złe czy dobre, natomiast lubię czuć z nimi jakąś więź). Czułem taką więź ze Staśkiem Wokulskim z Lalki. Pomimo iż był ślepo zakochanym bałwanem ( ;) ), miał także silny charakter, miał własne cele, moim zdaniem Wokulski to najbardziej pełnokrwista, wielowymiarowa i jedna z najciekawszych postaci w naszej literaturze. Wynika to właśnie z tego że Wokulski, pomimo swego szaleństwa, był kimś kto miał charakter. Bardzo silny charakter. Mam nadzieję iż Twój bohater jest podobny. W powyższym fragmencie - pantofel z niego, ale z pewnością jest bardziej rozbudowany w innych fragmentach. Z bohaterem z tego fragmentu..hmm...nie dał rady bym się zidentyfikować. Wiem, że tacy mężczyźni istnieją. Ale najczęściej wzbudzają raczej negatywne uczucia w innych mężczyznach.

Drugą postacią z Lalki jest Łęcka. I też - była to pusta kobieta, której głowę zaprzątały jedynie bale i stroje, ale jednak ona też miała charakter. Była pusta i zepsuta, ale była "krwista", bardzo realna. Coś nią kierowało i było to doskonale ukazane.

Wokulski i Łęcka mogą stanowić wzór zakochanego mężczyzny i pustej kobiety - dla osób, które tworzą takie postaci. Tak sądzę :)

Pozdrawiam,

Dobrej nocy :)



Awatar użytkownika
mrs.durst1
Debiutant
Debiutant
Posty: 195
Rejestracja: śr 20 cze 2018, 19:34
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Mężczyźni o tym nie mówią - fragment - poprawione

Postautor: mrs.durst1 » pn 06 maja 2019, 08:30

Alex.Kowalczyk pisze:Source of the post
mrs.durst1 pisze:Source of the post Dziękuję za odzew.
Na początku zaznaczę, że jestem kobietą (nie wiem czemu, ale już trzeci raz na forum ktoś piszę do mnie w męskiej formie).
Trochę miało być stereotypowo z tą dziewczyną i bogaczem, aczkolwiek zastanowię się nad jakąś zmianą tego fragmentu. Co do strania się o miłość, też chciałam żeby to wychodziło tylko od mężczyzny, w sumie koniec końców ona go nie kochała.
Główny bohater ma poznać inna kobietę, która to będzie zabiegać o niego, co będzie odmianą do pierwszej partnerki, może dlatego tak napisałam.
Co do listów, to cóż... Mój mąż nadal mi coś czasami naskrobię, ale może rzeczywiście do czytelnika może to nie trafić.
Cieszę się, że udało mi się zbudować napięcie, niemałe wyzwanie to było. Celowo nie chciałam używać imienia kobiety i też zastanawiam się czy to dobrze wyszło.


Ogółem dostępny fragment bardzo mi się podoba i jest fajnie napisany :) Razi jedynie ten, nieco oklepany stereotyp pustej dziewczyny, bogacza i chłopaka pantofla. Nie znam oczywiście całości - ale super byłoby gdyby w relacji z pustą kobietą, chłopak miał też charakter i był postacią wyrazistą i taką, z którą da się zidentyfikować (to jest dla mnie najważniejsze w każdej książce - czy identyfikuje się z bohaterem, z postaciami, nie ważne czy są złe czy dobre, natomiast lubię czuć z nimi jakąś więź). Czułem taką więź ze Staśkiem Wokulskim z Lalki. Pomimo iż był ślepo zakochanym bałwanem ( ;) ), miał także silny charakter, miał własne cele, moim zdaniem Wokulski to najbardziej pełnokrwista, wielowymiarowa i jedna z najciekawszych postaci w naszej literaturze. Wynika to właśnie z tego że Wokulski, pomimo swego szaleństwa, był kimś kto miał charakter. Bardzo silny charakter. Mam nadzieję iż Twój bohater jest podobny. W powyższym fragmencie - pantofel z niego, ale z pewnością jest bardziej rozbudowany w innych fragmentach. Z bohaterem z tego fragmentu..hmm...nie dał rady bym się zidentyfikować. Wiem, że tacy mężczyźni istnieją. Ale najczęściej wzbudzają raczej negatywne uczucia w innych mężczyznach.

Drugą postacią z Lalki jest Łęcka. I też - była to pusta kobieta, której głowę zaprzątały jedynie bale i stroje, ale jednak ona też miała charakter. Była pusta i zepsuta, ale była "krwista", bardzo realna. Coś nią kierowało i było to doskonale ukazane.

Wokulski i Łęcka mogą stanowić wzór zakochanego mężczyzny i pustej kobiety - dla osób, które tworzą takie postaci. Tak sądzę :)

Pozdrawiam,

Dobrej nocy :)


Po związku z Emmą, mój bohater ma się zmienić i stać się mężczyzna o jakim mówisz, aczkolwiek cała historia będzie dość kontrowersyjna, szczególnie właśnie dla mężczyzn i nie ukrywam, że mam trochę dylemat jak to wszytsko rozegrać, aczkolwiek i tak dziękuję za odzew. Dobrze jest poczytać, co inni mają do powiedzenia.



Awatar użytkownika
MargotNoir
Dusza pisarza
Posty: 479
Rejestracja: sob 23 cze 2018, 19:47
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Mężczyźni o tym nie mówią - fragment - poprawione

Postautor: MargotNoir » śr 15 maja 2019, 21:11

mrs.durst1, wiem, że obiecywałam zajrzeć. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, ogromnie przepraszam za opóźnienie.

Pierwsza sprawa: IMHO jest lepiej. Przede wszystkim widać skok z poziomu informatywnego opisu na opis bardziej przemyślany, literacki. Są kiksy, uporam się z nimi poniżej, ale widać różnicę.

mrs.durst1 pisze:Source of the post Raz po raz naciskam pedał hamulca, aby opóźnić powrót do domu

Jeśli samochód nie zjeżdża z naprawdę stromej góry, wystarczy zdjąć nogę z gazu. Hamulca używa się rzadko.

mrs.durst1 pisze:Source of the post Patrzę w oba kierunki i choć mam wielką ochotę wrzucić pierwszy bieg i pojechać w przeciwnym, skręcam w lewo i jadę

raz - powtórzenia
dwa - dałabym "choć mam wielką ochotę pojechać w prawo, wybieram przeciwny kierunek". Teraz kolejność wymieniania kierunków sugeruje, że "przeciwny" dotyczy kierunku, z którego bohater nadjechał.
mrs.durst1 pisze:Source of the post Chcąc opanować drżenie rąk, mocno zaciskam ręce

Rąk ręce
mrs.durst1 pisze:Source of the post Pierwsze krople zapowiadanej wcześniej ulewy, walą w przednią szybę,

mrs.durst1 pisze:Source of the post Dawniej, na dźwięk klucza

Przecinki.
mrs.durst1 pisze:Source of the post Dawniej, na dźwięk klucza przekręcanego w zamku wyszłaby mi naprzeciw, ale te czasy dawno minęły. Zamiast tego wita mnie cisza, która sprawia, że zaczynam dygotać.

Po pierwsze: nie ładniej "zamiast niej wita mnie cisza"? Po drugie: ładna okazja do zróżnicowania długości zdań. Aż się prosi o "Dawniej na dźwięk klucza przekręcanego w zamku wyszłaby mi naprzeciw, ale te czasy dawno minęły. Zamiast niej wita mnie cisza. Zaczynam dygotać.
Polecam ten filmik: https://www.youtube.com/watch?v=6p6Ss6I1ER4
zwłaszcza 2.55 do 3.35
"Lateralus" Toola został napisany w oparciu o ciąg Fibonacciego. Oczywiście nie zachęcam do opierania tekstu tak ściśle na ciągach liczbowych, ale tekst ilustruje, jakie fantastyczne efekty można osiągnąć odpowiednio różnicując długości zdań
mrs.durst1 pisze:Source of the post Uznając, że sprzyja mi szczęście, postanawiam zaszyć się w gabinecie.

Uznawszy.
mrs.durst1 pisze:Source of the post Otwieram pracownię, a gdy światło rozjaśnia pokój mrugam parokrotnie oczami, nie wierząc w to co widzę.

Wystarczy "mrugam"
mrs.durst1 pisze:Source of the post Walczę ze sobą, aby nie dać ponieść się emocjom, chociaż wiem, że nie będzie to możliwe.

To bym całkiem wyrzuciła. Informowanie o emocjach rzadko pozwala je poczuć. Trzeba je opisać/opisać ich przyczynę.
mrs.durst1 pisze:Source of the post Jak ona mogła?- złoszczę się.

Niepotrzebne. Przeca wiadomo, że się złości.
mrs.durst1 pisze:Source of the post Zaciskam pięści tak mocno, że aż bieleją mi kostki i z gniewem walę ręką w futrynę.
Suka!- syczę z nienawiścią

Raz, że znowu za ładny ten opis jak na tak skrajne emocje, a dwa - wywalić atrybucję "myślową". Wystarczy dać te kwestie kursywą. Wiadomo, ze postać gada/myśli do siebie.
mrs.durst1 pisze:Source of the post W jednej chwili irytacja zamienia się w niepokój

To też moim zdaniem niepotrzebne.
mrs.durst1 pisze:Source of the post Wprawdzie był kwiecień i dni zrobiły się dłuższe, ale ostatnie tygodnie poświecone na szpachlowaniu, tarciu, malowaniu i tym podobnych rzeczach wykonywanych przy remoncie, sprawiły, że straciłem rachubę czasu.

Nie bardzo widzę związek między porą roku a utratą poczucia czasu. Chodzi o to, że zmrok zapada później i sądząc po oświetleniu można się nie zorientować, że już późno?
mrs.durst1 pisze:Source of the post Zastanowiłem się chwilę nad tym i stwierdziłem,
niepotrzebne.
mrs.durst1 pisze:Source of the post gdyby ujrzała kraciastą sofę w salonie, identyczną jak ta z serialu Pełna Chata.

mrs.durst1 pisze:Source of the post W Emmie kochałem się już od pierwszej klasy liceum. Była dziewczyną, która wiedziała czego chce, a zawsze pragnęła mieć to co najlepsze. Nie byłem typem gwiazdora filmowego, ani nie miałem specjalnie grubego portfela, więc bezlitośnie odrzucała moje zaloty przez ponad rok. Wszystko zmieniło się na jednej z imprez, na której obydwoje wypiliśmy za dużo. Nie mogłem uwierzyć we własne szczęście, gdy pozwoliła mi się objąć a później pocałować. Zawstydzony swoim wyczynem, unikałem Emmy przez kilka kolejnych dni i prawdopodobnie to moje milczenie sprawiło, że zatelefonowała do mnie pierwsza i zaproponowała wyjście do kina. Od tamtej pory byliśmy parą, ale związek z Emmą nie wyglądał tak sobie to wyobrażałem. Starałem się z całych sił ją zadowolić, przynosiłem prezenty, kwiaty, pisałem nawet listy miłosne, jednak ona cały czas była smutna, jakby czegoś jej brakowało. Przeczuwałem nadciągające rozstanie, ale mimo wszystko kochałem Emmę swoją młodzieńczą miłością. Przełomem był jej wyjazd na studia do Londynu, gdzie zaznała wielkomiejskiego życia, a mnie odstawiła na bok. Nasze weekendowe spotkania były coraz rzadsze, potem zostały już tylko telefony raz w tygodniu. Podczas jednej z rozmów wyznała, że wolałaby wrócić do przyjacielskich stosunków, bo ona właściwie się już z kimś spotyka. Z plotek dowiedziałem się, że nowym wybrankiem był czterdziestopięcioletni biznesmen z wielką willą, wypasionym Jaguarem i własnym jachtem. Dopiero rozstanie sprowadziło mnie na ziemię i zdałem sobie sprawę, że zbytnio idealizowałem swoja byłą dziewczynę, nawet jej nie znając. Związek z Emmą wrzuciłem więc w najdalszy zakamarek pamięci i zamknąłem wspomnienia o niej na klucz.

Kurczę, dalej za sucho, zwłaszcza takie wyrażenia, jak "idealizowałem była dziewczynę", "wiedziała, czego chce", "nie wierzyłem we własne szczęście" sprawiają, że fragment brzmi, jak streszczenie.
Na koniec niepotrzebny przeskok w czas teraźniejszy. Wszak siad na kanapie i otwarcie piwa dzieją się w tym samym momencie, co wejście Dylana, a są opisane w czasie przeszłym.



Awatar użytkownika
mrs.durst1
Debiutant
Debiutant
Posty: 195
Rejestracja: śr 20 cze 2018, 19:34
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Mężczyźni o tym nie mówią - fragment - poprawione

Postautor: mrs.durst1 » sob 25 maja 2019, 19:40

MargotNoir pisze:Source of the post mrs.durst1, wiem, że obiecywałam zajrzeć. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, ogromnie przepraszam za opóźnienie.

Pierwsza sprawa: IMHO jest lepiej. Przede wszystkim widać skok z poziomu informatywnego opisu na opis bardziej przemyślany, literacki. Są kiksy, uporam się z nimi poniżej, ale widać różnicę.

mrs.durst1 pisze:Source of the post Raz po raz naciskam pedał hamulca, aby opóźnić powrót do domu

Jeśli samochód nie zjeżdża z naprawdę stromej góry, wystarczy zdjąć nogę z gazu. Hamulca używa się rzadko.

mrs.durst1 pisze:Source of the post Patrzę w oba kierunki i choć mam wielką ochotę wrzucić pierwszy bieg i pojechać w przeciwnym, skręcam w lewo i jadę

raz - powtórzenia
dwa - dałabym "choć mam wielką ochotę pojechać w prawo, wybieram przeciwny kierunek". Teraz kolejność wymieniania kierunków sugeruje, że "przeciwny" dotyczy kierunku, z którego bohater nadjechał.
mrs.durst1 pisze:Source of the post Chcąc opanować drżenie rąk, mocno zaciskam ręce

Rąk ręce
mrs.durst1 pisze:Source of the post Pierwsze krople zapowiadanej wcześniej ulewy, walą w przednią szybę,

mrs.durst1 pisze:Source of the post Dawniej, na dźwięk klucza

Przecinki.
mrs.durst1 pisze:Source of the post Dawniej, na dźwięk klucza przekręcanego w zamku wyszłaby mi naprzeciw, ale te czasy dawno minęły. Zamiast tego wita mnie cisza, która sprawia, że zaczynam dygotać.

Po pierwsze: nie ładniej "zamiast niej wita mnie cisza"? Po drugie: ładna okazja do zróżnicowania długości zdań. Aż się prosi o "Dawniej na dźwięk klucza przekręcanego w zamku wyszłaby mi naprzeciw, ale te czasy dawno minęły. Zamiast niej wita mnie cisza. Zaczynam dygotać.
Polecam ten filmik: https://www.youtube.com/watch?v=6p6Ss6I1ER4
zwłaszcza 2.55 do 3.35
"Lateralus" Toola został napisany w oparciu o ciąg Fibonacciego. Oczywiście nie zachęcam do opierania tekstu tak ściśle na ciągach liczbowych, ale tekst ilustruje, jakie fantastyczne efekty można osiągnąć odpowiednio różnicując długości zdań
mrs.durst1 pisze:Source of the post Uznając, że sprzyja mi szczęście, postanawiam zaszyć się w gabinecie.

Uznawszy.
mrs.durst1 pisze:Source of the post Otwieram pracownię, a gdy światło rozjaśnia pokój mrugam parokrotnie oczami, nie wierząc w to co widzę.

Wystarczy "mrugam"
mrs.durst1 pisze:Source of the post Walczę ze sobą, aby nie dać ponieść się emocjom, chociaż wiem, że nie będzie to możliwe.

To bym całkiem wyrzuciła. Informowanie o emocjach rzadko pozwala je poczuć. Trzeba je opisać/opisać ich przyczynę.
mrs.durst1 pisze:Source of the post Jak ona mogła?- złoszczę się.

Niepotrzebne. Przeca wiadomo, że się złości.
mrs.durst1 pisze:Source of the post Zaciskam pięści tak mocno, że aż bieleją mi kostki i z gniewem walę ręką w futrynę.
Suka!- syczę z nienawiścią

Raz, że znowu za ładny ten opis jak na tak skrajne emocje, a dwa - wywalić atrybucję "myślową". Wystarczy dać te kwestie kursywą. Wiadomo, ze postać gada/myśli do siebie.
mrs.durst1 pisze:Source of the post W jednej chwili irytacja zamienia się w niepokój

To też moim zdaniem niepotrzebne.
mrs.durst1 pisze:Source of the post Wprawdzie był kwiecień i dni zrobiły się dłuższe, ale ostatnie tygodnie poświecone na szpachlowaniu, tarciu, malowaniu i tym podobnych rzeczach wykonywanych przy remoncie, sprawiły, że straciłem rachubę czasu.

Nie bardzo widzę związek między porą roku a utratą poczucia czasu. Chodzi o to, że zmrok zapada później i sądząc po oświetleniu można się nie zorientować, że już późno?
mrs.durst1 pisze:Source of the post Zastanowiłem się chwilę nad tym i stwierdziłem,
niepotrzebne.
mrs.durst1 pisze:Source of the post gdyby ujrzała kraciastą sofę w salonie, identyczną jak ta z serialu Pełna Chata.

mrs.durst1 pisze:Source of the post W Emmie kochałem się już od pierwszej klasy liceum. Była dziewczyną, która wiedziała czego chce, a zawsze pragnęła mieć to co najlepsze. Nie byłem typem gwiazdora filmowego, ani nie miałem specjalnie grubego portfela, więc bezlitośnie odrzucała moje zaloty przez ponad rok. Wszystko zmieniło się na jednej z imprez, na której obydwoje wypiliśmy za dużo. Nie mogłem uwierzyć we własne szczęście, gdy pozwoliła mi się objąć a później pocałować. Zawstydzony swoim wyczynem, unikałem Emmy przez kilka kolejnych dni i prawdopodobnie to moje milczenie sprawiło, że zatelefonowała do mnie pierwsza i zaproponowała wyjście do kina. Od tamtej pory byliśmy parą, ale związek z Emmą nie wyglądał tak sobie to wyobrażałem. Starałem się z całych sił ją zadowolić, przynosiłem prezenty, kwiaty, pisałem nawet listy miłosne, jednak ona cały czas była smutna, jakby czegoś jej brakowało. Przeczuwałem nadciągające rozstanie, ale mimo wszystko kochałem Emmę swoją młodzieńczą miłością. Przełomem był jej wyjazd na studia do Londynu, gdzie zaznała wielkomiejskiego życia, a mnie odstawiła na bok. Nasze weekendowe spotkania były coraz rzadsze, potem zostały już tylko telefony raz w tygodniu. Podczas jednej z rozmów wyznała, że wolałaby wrócić do przyjacielskich stosunków, bo ona właściwie się już z kimś spotyka. Z plotek dowiedziałem się, że nowym wybrankiem był czterdziestopięcioletni biznesmen z wielką willą, wypasionym Jaguarem i własnym jachtem. Dopiero rozstanie sprowadziło mnie na ziemię i zdałem sobie sprawę, że zbytnio idealizowałem swoja byłą dziewczynę, nawet jej nie znając. Związek z Emmą wrzuciłem więc w najdalszy zakamarek pamięci i zamknąłem wspomnienia o niej na klucz.

Kurczę, dalej za sucho, zwłaszcza takie wyrażenia, jak "idealizowałem była dziewczynę", "wiedziała, czego chce", "nie wierzyłem we własne szczęście" sprawiają, że fragment brzmi, jak streszczenie.
Na koniec niepotrzebny przeskok w czas teraźniejszy. Wszak siad na kanapie i otwarcie piwa dzieją się w tym samym momencie, co wejście Dylana, a są opisane w czasie przeszłym.

Dziękuję Margot za wizytę,jak zwykle jesteś nieoceniona i w wielu kwestiach masz rację.

Co do tekstu, to zamierzam go przenieść do Polski, ponieważ nasze realia znam lepiej i będzie mi łatwiej pisać, zobaczymy jak to wyjdzie.
Kwestie byłej dziewczyny też muszę zmienić, ponieważ późniejsze losy bohatera będą tego wymagać.

Dziękuję jeszcze raz za uwagi.



Awatar użytkownika
echO
Pisarz domowy
Posty: 118
Rejestracja: sob 08 cze 2019, 23:27
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Mężczyźni o tym nie mówią - fragment - poprawione

Postautor: echO » pn 10 cze 2019, 21:45

Jako że - bez przecinka :P

Cześć :) Przeczytałem, a jako że zacząłem od przecinka, wytknę jeszcze:

mrs.durst1 pisze:Source of the post Pierwsze krople zapowiadanej wcześniej ulewy, walą w przednią szybę


Gdzie jest on również niepotrzebny. Zredukujmy to jak najbardziej, a wyjdzie nam "krople, walą w przednią szybę", a to przecież bez sensu. Gdyby uprzeć się na przecinek przed "zapowiadanej" (zdecydowanie niesłusznie) to wtedy okej, ale skoro go nie ma, lecimy bez przestanków.

mrs.durst1 pisze:Source of the post Na ścianach dostrzegam bure ślady i małe wgniecenia – miejsca o które nimi rzuciła.


Nimi? Czym rzuciła? W poprzednim zdaniu stało "emocjom" (nie wspominając o "ślady" i "wgniecenia", wszystko również w liczbie mnogiej), "nimi" zatem odruchowo chciałoby się odczytać jako emocje. Pewnie chodzi o coś, o czym jeszcze nie wiemy, ale jeśli nie wyłoni się toto za chwileczkę, nie wolno tego tak zostawić. Należałoby to zmienić. To "nimi" będzie czytelnikowi solą w oku.

Przy narracji pierwszoosobowej uwaga o bielejących kostkach narratora jest trochę nie bardzo. Pasowałoby napomknąć o doznaniu w stylu ból, odciskane paznokcie, trzęsące się ramiona, temu podobne. To jest po prostu nie tylko oklepane (bielejące kostki) ale przede wszystkim jest widoczne, a z perspektywy tego, co te pięści zaciska, liczą się mocniejsze bodźce, niż te wzrokowe.

Zamiast wyliczanki, jakie czynności obejmował remont, znacznie lepszy efekt robi po prostu ogólne: remont pokoju/łazienki, samodzielny, w pojedynkę - i teraz to tylko ładnie złożyć w jak najkrótsze zdanie, okraszone czym tam potrzeba, zmęczeniem, zgubą rachuby czasu itp. Mówi ci to ktoś, kto wie dodatkowo, że "tarcie" nawet przy najszczerszych chęciach brzmi zaledwie śmiesznie ;)

"szkolę"??? nie w tym wypadku.

Wiesz, co jest nie tak w "znajdowała się 15 minut spacerem"? Brakuje odniesienia. Koniecznie.

mrs.durst1 pisze:Source of the post wyglądał tak sobie to wyobrażałem.


Czegoś brakuje.

Gdyby Dylan dzierżył butelkę w zębach, wtedy zdecydowanie to zaznaczaj. Jeśli w rękach - nie.
Pod koniec pomieszał ci się też czas narracji. Był przeszły, a raptem pojawił się teraźniejszy.

Cóż, mało tego. Generalnie poprawne, ale (póki co!) o niczym szczególnym. Najpierw dziwna scena urwana w najważniejszym punkcie (okeeej, potrafię zrozumieć) a potem taki tam jeden akapit o bohaterze, dla którego dodatkowo ciężko mieć jakikolwiek szacunek. Informacje ważne bardzo oszczędnie podane, te mniej ważne w zasadzie je równoważą, a nie tego byśmy chcieli. Więcej konkretów, mniej anturażu. No dobra, może nie mniej tego drugiego, ale więcej pierwszego, poproszę :)




Wróć do „Opowiadania i fragmenty powieści”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 4 gości