NAJLEPSZAMINIATURAMARCA 2020 :arrow: GŁOSUJEMY :text-link: TUTAJ :!:

Jego Głos

Miniatury - krótkie teksty, stanowiące zamkniętą całość.

Moderatorzy: Poetyfikator, Moderator, Weryfikator, Zasłużeni przyjaciele

Awatar użytkownika
Molly
Szkolny pisarzyna
Posty: 45
Rejestracja: śr 08 sty 2020, 21:31
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Nie podano

Jego Głos

Postautor: Molly » ndz 15 mar 2020, 09:52

Jego Głos

Ah, te łopoczące w głowie jak skrzydła motyla myśli, w istocie nie będące JEJ myślami, lecz głosami z przeszłości od Ważnych Osób. Człowiek do pokuty, kiedy śmierć u dupy. Wolała słowa piosenki, a jakże: mom and dad are like my head I won't listen to tchem until they're dead or I'm dead sad but true sad but true. Trzaskała palcami po maszynie do pisania i popijała drogie portugalskie wino. A wszystko z ogromną, dwutysięczną biblioteczką w tle. Nic więcej nie potrzeba było jej do spełniania, jak to mówiła, swojego powołania. Może wreszcie dzięki temu poukłada sobie w głowie? Chaosmos kontra siła pisarskiej syntezy. Powodzenia, pomyślało jej się w głowie, uwaga, własną myślą.



Tak więc siedziała samotnie w mieszkaniu i segregowała myśli na te bezwzględnie do niej należące oraz na te, które należały do kogoś innego. Nie da się ukryć, że tych pierwszych nie było za wiele, co wprawiło ją w bardzo, ale to bardzo zły nastrój. Natomiast te drugie dzieliły się na dwie podkategorie: te, które należały do osób istniejących, bliskich oraz te, z którymi miała bardziej do czynienia poprzez różne środki przekazu. Nie trzeba dodawać, że najczęściej sugerowała się – co w ogóle nie powinno mieć miejsca – tymi zapośredniczonymi. Lecz niektóre myśli były jej nieskończenie bliskie. Tak naprawdę to wszystko nic go nie obchodzi. Że obraca się w konstelacji familijnej - przyjeżdża tu na święta, na tradycyjne urodziny maluchów, podobne okazje - to wyłącznie siła inercji, rykoszet genetyczny: bo się tutaj urodził, bo dzieli z nimi geny. Ale dzieli geny także ze ślimakiem winniczkiem.



Natomiast jeżeli chodzi o myśli na bezwzględnie do niej należące, to pewnego razu, pisząc opowiadanie, a to właśnie podczas procesu pisania mogła odnaleźć swój własny głos, wpadła na taką frazę: punkty widzenia można zmieniać w nieskończoność, czasem trzeba po prostu zmienić punkt siedzenia. Nie jest sztuką siedzieć na dupie w jednym miejscu i cały czas szukać nowych perspektyw, np. w książce „Nieskończoność w jednej dłoni. Dialog buddysty z fizykiem kwantowym”. Może i rzeczywiście w tej jednej dłoni jest wszystko, ale może dla mnicha buddyjskiego, a nie dla kobiety w kwiecie wieku należącej do kultury opartej na greckiej filozofii, rzymskim prawie i etyce chrześcijańskiej. Tutaj za wiele w tej dłoni nie widać. Żeby tak dało dyskutować z myślami otrzymanymi w spadku od najbliższych. Najlepiej byłoby zniknąć stąd na zawsze.



Zatem tak czy siak wygrywał lęk i głos samego Boga. Lub „boga”, żeby każdy wiedział, że chodzi o czwarte przykazanie i nie występowanie przeciw pierwszemu.



Człowiek do pokuty… Zabezpieczyła się niezwykle solidnie. Miała scenariusz, gotowy zbiór rozwiązań. Modlitwa i medytacja chrześcijańska, to najważniejsze. Słowami, nad którymi można by dokonać refleksji, były: Jezu Chryste, synu Boga, zmiłuj się nade mną. Jezu Chryste, synu Boga, zmiłuj się nade mną. I tak w zapętleniu. Można było również kontemplować ciszę, ale w jej przypadku cisza w głowie była niemożliwa. Co dalej – chodzenie do Kościoła i do sakramentu spowiedzi; zwłaszcza do Kościoła w wymarłych językach, to już wyższy poziom obcowania z kulturą. Każdy powinien być wysyłany na takie Msze, myślała sobie, teraz z kolei swoimi prawdziwymi myślami. Następnie - muzyka sakralna, np. "Canticles of ecstasy" Hildegardy z Bingen. Poza tym czytanie Biblii i dzieł mistyków: Teresy z Avila i Świętego Jana od Krzyża. To ostatnie zwłaszcza jej się podobało, chciała wiedzieć jak najwięcej o ciemnej nocy duszy.



Kolejny obok czytania książek amulet, chroniący ją przed niezbyt atrakcyjnym światem, prócz pisania, które wiele jej zawsze mówiło o sobie. Jego Głos.




Awatar użytkownika
Fluktuacja
Szkolny pisarzyna
Posty: 25
Rejestracja: ndz 02 lut 2020, 19:01
OSTRZEŻENIA: 0
Płeć: Kobieta

Jego Głos

Postautor: Fluktuacja » ndz 15 mar 2020, 17:38

Nie znam się, ale się wypowiem.

Ta miniaturka podoba mi się dużo bardziej, niż Twoje wcześniejsze teksty, może dlatego, że jest po prostu prostsza w odbiorze i zawiera mniej dziwacznych sformułowań, a może dlatego, że trochę interesuje mnie jej problematyka.

To teraz się poczepiam.

Molly pisze:Ah, te łopoczące w głowie jak skrzydła motyla myśli [...]


Niepotrzebna dziwna metafora, o której za bardzo nie wiadomo, co ma znaczyć. Skrzydła motyla raczej delikatnie trzepoczą, a nie łopoczą i męczą. I dziwny szyk. A, i w języku polskim prawie nigdy nie piszemy samego "h" na końcu wyrazu.

Molly pisze:[...] w istocie nie będące JEJ myślami [...]


Myślę, że zamiast wersalików lepiej by było zastosować kursywę.

Molly pisze:Wolała słowa piosenki, a jakże [...]


Nie pasuje mi to "a jakże". Może chodziło cię o "Ale oczywiście wolała słowa piosenki"?

Molly pisze:Trzaskała palcami po maszynie do pisania i popijała drogie portugalskie wino.


Wydaje mi się, że raczej stuka się klawiszami maszyny do pisania, niż trzaska po niej palcami. Poza tym chyba ładniej będzie "popijając", zamiast "i popijała", ale tu już się czepiam, w dodatku nie znając się.

Molly pisze:A wszystko z ogromną, dwutysięczną biblioteczką w tle.


Chyba jak piszesz, że biblioteczka jest dwutysięczna, nie ma sensu dodawać, że jest ogromna.

Molly pisze:Nic więcej nie potrzeba było jej do spełniania, jak to mówiła, swojego powołania.


Chyba lepiej będzie brzmiało "Nic więcej nie było jej potrzeba [...]". Poza tym ja bym raczej wypełniała, a nie spełniała swoje powołanie. I jeszcze kiedy czyta się to zdanie pierwszy raz, nie od razu widać, do którego członu zdania odnosi się "jak to mówiła". Może powinno być "[...] do wypełnienia tego, co nazywała swoim powołaniem" albo coś w tym stylu?

Molly pisze:Chaosmos kontra siła pisarskiej syntezy.


To "-mos" przy chaosie ma podkreślać opozycję do kosmosu (porządku)? Chyba chaos z definicji jest jego przeciwieństwem i nie ma sensu tworzyć takich potworków.

Molly pisze:Powodzenia, pomyślało jej się w głowie, uwaga, własną myślą.


Podoba mi się takie pokazanie problemu z tożsamością bohaterki - niby "własną myślą", ale "pomyślało jej się". Tylko nie wiem, czy to "w głowie" jest potrzebne.

Molly pisze:[...] punkty widzenia można zmieniać w nieskończoność, czasem trzeba po prostu zmienić punkt siedzenia.


Chyba jak chcemy w nieskończoność zmieniać punkty widzenia, to musimy również w nieskończoność zmieniać punkty siedzenia, a nie tylko je czasem zmienić.

Molly pisze:Może i rzeczywiście w tej jednej dłoni jest wszystko, ale może dla mnicha buddyjskiego, a nie dla kobiety w kwiecie wieku należącej do kultury opartej na greckiej filozofii, rzymskim prawie i etyce chrześcijańskiej


To w końcu można zmieniać te punkty widzenia czy nie?
Niepotrzebnie powtórzone "może". Wyrażenie "należącej do kultury" wydaje mi się niezgrabne, ale się nie znam.

Molly pisze:Lub „boga”, żeby każdy wiedział, że chodzi o czwarte przykazanie i nie występowanie przeciw pierwszemu.


"niewystępowanie", a nie "nie występowanie".

Molly pisze:Modlitwa i medytacja chrześcijańska, to najważniejsze.


"Najważniejsze to modlitwa..." brzmiałoby mi bardziej naturalnie.

Molly pisze:Słowami, nad którymi można by dokonać refleksji[...]


Nie wiem, czy refleksji nad słowami można raz na zawsze "dokonać" i czy ta modlitwa służy do refleksji.

Molly pisze:Co dalej – chodzenie do Kościoła i do sakramentu spowiedzi; zwłaszcza do Kościoła w wymarłych językach, to już wyższy poziom obcowania z kulturą.


Kościół jako budynek piszemy małą literą. Chodzi się do spowiedzi, wiadomo, że spowiedź jest sakramentem. I jeszcze kościoły nie mają własnych języków - tylko nabożeństwa mogą być w wymarłych językach.

Molly pisze:Każdy powinien być wysyłany na takie Msze, myślała sobie, teraz z kolei swoimi prawdziwymi myślami.


Może zamiast "teraz z kolei" powinno być "w końcu znowu"? "Z kolei" wydaje mi się znaczyć, że nie miała problemu z myśleniem swoimi prawdziwymi myślami.

Molly pisze:Następnie - muzyka sakralna, np. "Canticles of ecstasy" Hildegardy z Bingen.


"Następnie" mi tutaj nie pasuje, ale jak zaznaczyłam wyżej, nie znam się. Poza tym Hildegarda z Bingen raczej nie pisała po angielsku. Sprawdziłabym polską nazwę tego utworu.

Molly pisze:Poza tym czytanie Biblii i dzieł mistyków: Teresy z Avila i Świętego Jana od Krzyża.


"Świętego" powinno być z małej litery. I Teresa z Avila też była świętą, ale to już drobiażdżek.

Molly pisze:To ostatnie zwłaszcza jej się podobało, chciała wiedzieć jak najwięcej o ciemnej nocy duszy.


Zamiast "To ostatnie" powinno być "Pisma tego ostatniego" albo może po prostu "Ten ostatni"? Poza tym w pierwszym członie tego zdania trzeba poprawić szyk.

Molly pisze:Kolejny obok czytania książek amulet, chroniący ją przed niezbyt atrakcyjnym światem, prócz pisania, które wiele jej zawsze mówiło o sobie. Jego Głos.


Głos i czytanie książek nie kojarzą mi się z amuletami. Może raczej powinno być schronienie?

Na koniec spróbuję napisać więcej o moich ogólniejszych odczuciach. Ostatecznie bohaterka nie wzbudziła mojej sympatii (co w niczym nie umniejsza jakości tekstu). Nie podoba mi się, że traktuje religię jako sposób na ucieczkę od rzeczywistości, i to jeszcze (takie odniosłam wrażenie) lepszy od czytania książek, bo taki, który pozwala nie poznać za bardzo samego siebie (mimo chodzenia do spowiedzi). W takim razie chyba jej religijność nie jest wiele warta, bo jak w ten sposób miałaby spotykać się z Bogiem, który wymaga nawrócenia i kochania stworzonej przez Niego rzeczywistości? Rzeczywiście spotyka się chyba tylko z jakimś bogiem tradycji.

Dopiero po dłuższym zastanowieniu się nad tekstem wydaje mi się, że mogę rozumieć, o co chodziło bohaterce w pierwszej części tekstu z niechęcią do cudzych myśli we własnej głowie - chodzi nie tyle o myśli, które zna dzięki komuś innemu i się z nimi zgadza, co o myśli przyjęte bezrefleksyjnie od innych - w końcu decyduje się na przywiązanie do tradycji i myśli z przeszłości. Dobrze by było to jakoś wyraźniej pokazać.

Ogólnie jest nieźle.



Awatar użytkownika
Adrianna
Zasłużony
Zasłużony
Posty: 2487
Rejestracja: pt 24 lip 2009, 17:19
OSTRZEŻENIA: 0
Lokalizacja: Warszawa
Płeć: Kobieta

Jego Głos

Postautor: Adrianna » ndz 22 mar 2020, 17:43

Ciekawe to jest. Przeczytałam raz na szybko, teraz drugi raz już na spokojnie i coś w tym tekście jest. Nie powiem, że trafia do mnie w 100% - gdzieś w przedostatnim akapicie zgubiłam się - ale wciągnęły mnie te przemyślenia narratorki i chętnie je śledziłam. Co do tych ostatnich fragmentów - nie złapałam do końca ciągłości między nimi a wcześniejszą częścią. Miałam wrażenie dość nagłego skoku w te religijne wody. Natomiast tu może pokutować moja nieznajomość myśli i tekstów, do których się odwołujesz.

Spodobał mi się język w tej miniaturze. Dzieje się tu sporo ciekawych rzeczy, ale te "udziwnienia" moim zdaniem, spełniają swoją rolę. Na przykład to mi bardzo zagrało:
Molly pisze:Source of the post Chaosmos kontra siła pisarskiej syntezy.

Ogólnie, nawet jeśli gdzieś się człowiek (no, przynajmniej ja) trochę "potknie" w czytaniu, to ma ochotę wstać i powędrować dalej z tym tekstem. :)

Co do "potknięć", to poniżej kilka przykładowych miejsc, gdzie przydałby się szlif:
Molly pisze:Source of the post Natomiast jeżeli chodzi o myśli na bezwzględnie do niej należące, to pewnego razu, pisząc opowiadanie, a to właśnie podczas procesu pisania mogła odnaleźć swój własny głos, wpadła na taką frazę: punkty widzenia można zmieniać w nieskończoność, czasem trzeba po prostu zmienić punkt siedzenia.
"Na" - raczej zbędne.
Podkreślony fragment wydzieliłabym jakoś wyraźnie (myślnikami co najmniej) albo pomyślała w ogóle o przebudowie zdania, by ta myśl mogła wybrzmieć. Tak to trochę ginie w tym tasiemcowym zdaniu.

Molly pisze:Source of the post Nie jest sztuką siedzieć na dupie w jednym miejscu i cały czas szukać nowych perspektyw, np. w książce „Nieskończoność w jednej dłoni. Dialog buddysty z fizykiem kwantowym”.

To zdanie z kolei jakby urwane albo wybrakowane. Może jakieś "jak" przed "np." wepchnąć? A! I raczej nie leć skrótowcami - normalne "na przykład" po prostu lepiej wygląda.

Molly pisze:Source of the post Żeby tak dało dyskutować z myślami otrzymanymi w spadku od najbliższych.
Zgubione "się".

I tym podobne. Miałam momentami wrażenie, że te zgrzyty wynikają z jakiegoś pisania w pośpiechu czy zwykłego braku korekty. Bo widać, że umiesz budować ładne zdania, więc różne sypiące się fragmenty powinnaś wychwycić.

Podsumowując - interesująca miniatura, której przydałoby się pewnie poświęcenie jeszcze chwilki uwagi.

Pozdrawiam,
Ada


Powiadają, że taki nie nazwany świat z morzem zamiast nieba nie może istnieć. Jakże się mylą ci, którzy tak gadają. Niechaj tylko wyobrażą sobie nieskończoność, a reszta będzie prosta.
R. Zelazny "Stwory światła i ciemności"

Drzewo (SFFiH nr 3/2012) | Strach przed deszczem | Opar absurdu | Demony Witkacego | Przeciętni | Dziennik błędów | Roztańczony


Wróć do „Miniatura literacka”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości